Angielski w 3 miesiące i 5 języków jednocześnie, czyli pytania od czytelników

pytaniaPierwszą sprawą, jaką chciałem się zająć po powrocie na Wooflę z długo oczekiwanego urlopu miało być podsumowanie mojego małego projektu nauki afrikaans. W międzyczasie jednak otrzymałem na skrzynkę mailową wiadomości od dwóch czytelników z pytaniami dotyczącymi nauki języków obcych, na które, zgodnie z zasadą mówiącą, iż czytelnik jest najważniejszy, czuję się po dwóch tygodniach zwłoki zobowiązany odpowiedzieć. W związku z tym, że pytania są natury dość ogólnej postanowiłem utworzyć z nich bazę do pełnoprawnego wpisu, z którego będą mogły skorzystać bądź go uzupełnić osoby odwiedzające nasz skromny serwis. Czytelników oczekujących na podsumowanie „Eksperymentu językowego" chciałbym jednocześnie poinformować, iż szczegółowe omówienie tegoż pojawi się na Woofli już za trzy dni.

Chcę za 3 miesiące nie bać się popisać z kimś na forum po angielsku a w późniejszym czasie rozmawiać na „żywca".

Pierwsza zwróciła się do nas Magda:

(…) Postawiłam cel: za 3 msc mam nie bać się popisać z kimś na forum po angielsku a w późniejszym czasie rozmawiać na „żywca". U mnie ten język leży… Od czego zacząć naukę? Mam kilka książek z gramatyką. Co polecasz krok po kroku? Mam codziennie czas (ok. godziny) na naukę. Nie wiem czy to istotne ale posiadam słuch muzyczny (gram na skrzypcach). (…)

Przede wszystkim cieszy mnie, że cele są wyraźnie sprecyzowane – Magda chce w ciągu 3 miesięcy nie bać się popisać z kimś na forum, a w późniejszym czasu rozmawiać po angielsku. Szkoda natomiast, że oprócz skromnej wzmianki o tym, iż język leży nie wiadomo nic o poziomie jego znajomości. Sam uważam, że mój angielski leży mimo iż miesiąc temu bez specjalnego przygotowania zdałem egzamin potwierdzający jego znajomość zwalniający mnie z zajęć na studiach, na co dzień czytam angielskojęzyczną literaturę, słucham radia. Nie jest to jednak język, który kiedykolwiek mnie specjalnie pociągał, więc znacznie mi bliżej do czegoś co nazwałbym mianem „Standard-Central-European", co widać zwłaszcza w kontakcie z ludźmi, dla których język ten jest ojczystym. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Skupmy się więc przede wszystkim na tym co chcemy osiągnąć i przygotujmy się na parę stwierdzeń zahaczających czasem o truizm, ale ciężko mi inaczej udzielić szczerej odpowiedzi.
Chcesz znać angielski na tyle by pisać na anglojęzycznym forum? Możesz oczywiście przerobić podręcznik Wiedzy Powszechnej (poziom podstawowy zupełnie w tym wypadku wystarczy), robić tłumaczenia z polskiego na angielski w sposób podobny jak ja przy nauce afrikaans (uprzedzam jednak, iż bez pewnych skłonności do masochizmu ciężko wytrwać 3 miesiące), mieć włączone cały czas anglojęzyczne radio w tle, czytać brytyjskie gazety poświęcając na to prawie każdą wolną chwilę – tak zapewne zrobiłbym ja, gdybym chciał się nauczyć języka od podstaw. Ale wcale tego nie polecam.
Tak naprawdę najwięcej da Ci natychmiastowa rejestracja na wspomnianym forum i próby udzielania się na nim. Bo po co robić rzeczy poboczne, jeśli można się skupić się akurat na tym na czym nam najbardziej zależy? Nie chcę by zrozumiano mnie źle – uważam, że należy w pewnym stopniu znać każdy aspekt języka, ale przede wszystkim należy wiedzieć do czego danego języka chcemy używać i dostosować naszą znajomość do wymogów rzeczywistości tak by nie tracić niepotrzebnie czasu na coś co nam się w najbliższym czasie nie przyda. Przykładów takiego dostosowania jest mnóstwo. Duży odsetek Xhosa nie potrafi czytać i pisać w swoim ojczystym języku, ale zupełnie nie przeszkadza im to w rozmowie. Mój mówiony afrikaans jest słaby, ale absolutnie nie wpływa to ujemnie na moją umiejętność czytania w tym języku, która jest dla mnie znacznie ważniejsza. Do czego zmierzam? Choć byśmy nie wiadomo ile ćwiczeń wykonali, natura języka polega przede wszystkim na jego użyciu w praktyce, a poziom znajomości przeważnie jest zależny od jego obecności w naszym życiu (patrz wcześniejszy artykuł pt. Ilu języków tak naprawdę potrzebujesz?). Tak jak już wspomniałem, warto przerobić przynajmniej jeden podręcznik, żeby mieć podstawy leksykalno-gramatyczne, ale nie można zapominać, że język to przede wszystkim jego praktyczne użycie. Dlatego jestem zwolennikiem nie tyle nauki co włączenia języka w swój życiowy rytm. Uczymy się pisać na forum poprzez pisanie na forum. Uczymy się mówić poprzez mówienie. Tego nie nauczą nas nawet najlepsze podręczniki i najbardziej wymyślne metody. Nie ma czegoś takiego jak droga na skróty. Wyobrażam sobie, że strach przed pisaniem na forum po angielsku może być przytłaczający, ale często jest to kwestia jakiejś kolejnej życiowej bariery, którą należy przekroczyć. Po co bać się czegoś czego pragniemy? Dlaczego nie robić tego czego pragniemy? Nikt za nas nie będzie pisać na forum. Nikt za nas nie będzie też rozmawiać. A to kiedy zaczniemy to robić w znacznie większym stopniu zależy od nas samych, a nie od naszej znajomości języka.

Angielski, niemiecki, norweski, hiszpański oraz francuski – jednocześnie

Parę dni później otrzymałem maila od Jacka, który tak opisał swoją znajomość języków obcych:

Angielski – nauczony głównie z filmów z napisami. Polskimi oczywiście. Jeszcze wcześniej z zamiłowania do Linuxa. Cała dokumentacja po angielsku więc czytanie i próba zrozumienia treści . O dziwo na przemienne korzystanie z tych dwóch źródeł pomogło mi na w miarę sprawny kontakt w tym języku.

Niemiecki – 4 lata w szkole podstawowej i 5 lat średniej. Generalnie forma nauczania wszystkim znana. Wkuwanie słówek i zaliczanie gramatyki jakiś tam efekt przyniosło ale żebym był z tego jakoś zadowolony to nie bardzo. „Dogadać" się potrafię ale dużo mi jeszcze brakuje.

Norweski – po znakomitym kursie(…). Poziom A1-A2. W planie rozszerzenie tego zagadnienia. Obecnie podjąłem pracę w Norwegii więc będę miał gdzie się rozwijać 🙂

Następnie Jacek zadał pytania:

Rozbudowane pytanie numer 1.
W jednym z wpisów na blogu polecałeś kurs Assimil. Niestety nie mam do tego zbytniego dostępu więc chciałbym zasięgnąć opinii co zakupić. Czy dwa kursy z polskim lektorem czy może obcojęzyczną. Na domiar tego obcojęzyczna ma dwie opcje:
angielsko-niemiecka
http://fr.assimil.com/methodes/german
albo
niemiecko-angieska
http://fr.assimil.com/methodes/englisch-ohne-muehe
Wszystko po to aby mniej więcej wyrównać poziom tych dwóch języków.
Z której opcji byś skorzystał w takiej sytuacji? (…) Bo generalnie to angielski i niemiecki w miarę ogarniam a dostępne są podręczniki z Assimila do francuskiego i hiszpańskiego… Więc jakby wszystkie cztery języki za jednym podejściem przeanalizować? Angielsko-feancuski i niemiecko-hiszpański. Sam nie wiem czy to dobry pomysł.
Daj znać jak Ty to byś widział.

Po pierwsze – lektorzy w podręcznikach Assimil to zawsze rodowici użytkownicy języka, jakiego się uczymy, więc to jaką wersję językową wybierzemy nie gra tak naprawdę dużej roli. Po drugie – jako że po angielsku potrafisz się porozumiewać to odpuściłbym sobie przerabianie kolejnego podręcznika dla początkujących i większą uwagę skupił na źródłach pozainformatycznych (dokumentacje są pisane językiem specyficznym mającym niewiele wspólnego z tym, czego używamy w codziennej komunikacji) oraz ewentualnie przerobił jakieś repetytorium gramatyczne. Po trzecie – nie polecam się językowo rozdrabniać. Mimo niesłychanie interesującej intelektualnie przygody, jaką jest nauka kolejnych języków obcych muszę powiedzieć, że znacznie sensowniejsze wydaje się szlifowanie 240px-Flag_of_Norway.svgjednego do wysokiego poziomu niż nauka kolejnych do poziomu A2/B1, a następnie ich zapomnienie ze względu na brak czasu, w którym można ich użyć. Równoległa nauka kilku języków to przedsięwzięcie tyleż ambitne co nieefektywne. O ile można starać się utrzymać kilka języków na znośnym poziomie (choć też zajmuje to sporo czasu – nasuwa się pytanie czy warto?), o tyle poczynienie postępów wymaga już sporych nakładów czasu – godzina dziennie, wbrew temu co niektórzy optymiści twierdzą, to moim zdaniem minimum.
Osobiście skupiłbym się na norweskim (mieszkasz w Norwegii, ciężko o lepsze warunki), szlifując przy okazji angielski. Gdy starczy Ci czasu i gdy osiągniesz wysoki poziom w tych językach podszedłbym do niemieckiego. Z innymi językami poczekałbym jeszcze przez przynajmniej dwa lata.

Mniej rozbudowane pytanie numer 2:
W jednym z wpisów polecasz podręczniki wydawnictwa Wiedza Powszechna. Mam jeden do norweskiego. Dobry, z tym tyko że ja posiadam Język norweski dla początkujących a Ty polecasz serię Mówimy po… . I tu rodzi się pytanie… Który lepszy?

O ile mi wiadomo wydawnictwo nie ma w swojej ofercie książki „Mówimy po norwesku", a „Język norweski dla początkujących" jest jedynym dostępnym tytułem. Nigdy jednak nie zawiodłem się na publikacjach Wiedzy Powszechnej i książka powinna Ci dobrze służyć jako baza do dalszego kontaktu z językiem. Od tego czy posiadamy dobre materiały dydaktyczne dużo ważniejszy jest jednak sam proces nauki i używania języka. Bardzo często problem ludzi polega na tym, że zbyt długo szukają konkretnych materiałów, podczas gdy mogliby ten czas przeznaczyć znacznie produktywniej. Dlatego polecam już dziś spędzać nad swoim norweskim przynajmniej godzinę dziennie – w ciągu pół roku powinieneś zrobić naprawdę spore postępy.

Lektura dodatkowa

Powyższe odpowiedzi w dużej mierze są oparte na tym co zawarłem we wcześniejszych artykułach, jakie ukazały się na Woofli, które polecam przeczytać wszystkim osobom zainteresowanym moją opinią na temat nauki języków obcych.
Praca własna z tekstem oraz audio gdy brak podręcznika
Nauka języka bez podręcznika czyli część 2 – czytanie
Myśl samodzielnie i nie patrz na innych czyli krytyka poliglotów
Ilu języków tak naprawdę potrzebujesz
Ilu języków warto się uczyć jednocześnie
Najlepsza rada dotycząca nauki języków obcych

17 komentarze na temat “Angielski w 3 miesiące i 5 języków jednocześnie, czyli pytania od czytelników

  1. Witam. Mam pytanie dot. metod nauki jezyka angielskiego. Do tej pory uczylam sie z nastepujacych materialow:
    – Mowimy po angielsku
    – English grammar in use
    – filmy z napisami, gazety, maile
    – gramatyka ze zrodel internetowych
    – wlasnorecznie robione listy phrasal verbs
    Zrobilam bardzo duzy progres, jednak to, co wciaz sprawia mi problemy to ROZUMIENIE ze sluchu. Zauwazylam, ze lepiej mowie, niz rozumiem, jednak co z tego, ze znam slownictwo czy konstrukcje gramatyczne, jezeli nie jestem w stanie go wykorzystac, gdyz nie zrozumiem, co dana osoba do mnie mowi? Dlatego wlasnie nad tym postanowilam popracowac w najblizszych miesiacach, i tu mam pytanie, jakie metody wybrac, zeby przyniosly efekt.
    Chce nadal uczyc sie z English grammar in use, posiadam aplikacje na telefon mFiszki Slownictwo 5 z wyd. cztery glowy (lektorka wymawia slowka z kazdej fiszki), aczkolwiek zastanawiam sie czy nie porzucic juz nauki z Mowimy po angielsku ze wzgledu na niski poziom (wydaje mi sie na ten moment niewystarczajaca). Zazwyczaj uczylam sie z tej ksiazki po prostu sluchajac na okraglo nagran, albo tlumaczac tekst z polskiego na angielski, albo robiac dyktanda ze sluchu. Walkowalam ta ksiazke tak mocno, ze niektore zdania jestem w stanie automatycznie wywolac z pamieci.
    Postanowilam wylaczyc angielskie napisy ze wszystkich filmow/seriali/wykladow jakie ogladam i od paru dni to praktykuje. Co sadzisz o moich metodach, czy mozesz mi polecic jeszcze cos innego?
    Pozdrawiam

    1. Moim zdaniem nie ma innej możliwości niż wprowadzenie dużej ilości słuchania. Kiedy uczyłem się do matury, oglądałem praktycznie tylko filmy i seriale z napisami, a mimo to w ciągu roku moje rozumienie ze słuchu skoczyło mocno w górę. Jedynym wyjaśnieniem jest tu wpływ częstego kontaktu z językiem. Później przerzuciłem się na filmy i nagrania bez napisów, dużo na tym zyskując. Nie polecam jednak słuchania radia. Najwięcej można się nauczyć, gdy ma się kontekst wizualny, na podstawie którego można się domyślić tego, czego się nie zrozumiało. Samo nagranie dźwiękowe nie zawiera wystarczających podpowiedzi, żeby móc się uczyć bez pomocy słownika. Badania pokazują, że to właśnie oglądanie filmów i seriali daje najwięcej, jeśli chodzi o rozumienie. Przy braku pomysłów można nawet oglądać obcojęzyczne wiadomości. Nagrania w podręcznikach są zazwyczaj tworzone z uwzględnieniem standardowego akcentu, a w prawdziwym życiu każdy mówi inaczej, dlatego powinno się często korzystać z oryginalnych materiałów językowych. Pozwoli to na przyzwyczajenie się do różnych sposobów wymowy i ułatwi ich późniejsze zrozumienie.

      1. witam, przepraszam że się wtrącę. Zainteresowała mnie wypowiedź:

        „Badania pokazują, że to właśnie oglądanie filmów i seriali daje najwięcej, jeśli chodzi o rozumienie."

        Czy byłbyś tak miły podać linki do tych badań, chętnie bym wiedzę w tym obszarze poszerzyła. Z góry dziękuję 🙂

        P.S skoro się już wtrącam- ristretto- powodzenia- wyłącz napisy i cierpliwie czekaj aż rozumienie się zacznie pogłębiać- jesteś kobietą więc włącz jakieś np. Desperate Housewives, bo to ma duuuużo odcinków i oglądaj po 2-3 dziennie, szybko powinno Cię wciągnąć, zapomnisz o napisach i zanim się połapiesz będziesz rozumieć : )
        A także mimo zniechęceń słuchałabym też jak najwięcej audio – radia bądź audiobooków po angielsku, w drodze wszędzie dokądkolwiek zmierzasz. Dla mnie te metody działają, ale wiadomo- każdy jest inny i co innego dla niego działa.

  2. Zafascynowana rekomendacją ANKI (i jednocześnie odczuwająca zatrzęsienie papierowych fiszek wokół mnie) postanowiłam, że spróbuję. I tak oto siedzę od kilku dobrych minut, jak nie dłużej, przed oknem ANKI i totalnie nie potrafię się tu odnaleźć. Mam wersję:

    Wersja 2.0.33
    Qt 4.8.4 PyQt 4.10

    Będę wdzięczna za odesłanie do jakiegoś przewodnika bo program wydaje mi się wielce nieintuicyjny i ewidentnie potrzebuję jakiegoś wprowadzenia 🙂

    1. Dziękuję za link.
      Nie pomoże mi jednak taka fachowa literatura, gdyż bardziej chodzi mi o proste techniczne wskazówki, typu: WEJDŹ W „PLIK", NACIŚNIJ „NARZĘDZIA".
      Widziałam printscreen tabelki na Twoim blogu, ale u mnie w oknie nie ma takiego zielonego plusa, żeby dodać kartę na przykład. Czy muszę się gdzieś najpierw zalogować?
      Będę wdzięczna za jakąkolwiek podpowiedź.

      1. Ta fachowa literatura nie była w odpowiedzi na twój post, a na post EV 😉 Co do ANKI – tak, kliknij na synchronizację, prawy górny ruch. Tam pojawi się odnośnik do założenia konta (lub coś w tym stylu), co pozwoli ci synchronizować program pomiędzy wersją komputerową/Androidową, pobierać talie itp. Co do dodania talii – klikasz stwórz talię, sam dół, na środku. Dodawanie karty – klikasz „Dodaj" na środku ekranu, u góry. Tam wybierasz do której talii dodajesz kartę itp.

    2. Dzięki wielkie! Bardzo interesujące badanie!
      Dotychczas nie czytałam na ten temat naukowych pozycji.
      Rzuca wiele światła na to jak najskuteczniej uczyć się. Owszem treści wizualne przynoszą najlepsze rezultaty, ale jednak badanie nie dowodzi, że słuchanie i czytanie nie są skuteczne wcale. Po prostu w porównaniu z oglądaniem wypadają gorzej.

      Myślę sobie, że na uwagę zasługuje fakt, że nikt w takich ‚laboratoryjnych’ warunkach się nie uczy. Nie trzyma się wyłącznie jednej metody- czyli np. samego czytania, słuchania, oglądania. W eksperymencie wystąpił też element, który wspomaga procesy uczenia się i zapamiętywania- mianowicie testy. Bez nich rezultaty mogłyby mieć inny faktyczny wynik. Tylko jak go sprawdzić , gdy uczniowie nie są kontrolnym testom poddawani?

      Więc samo oglądanie bez testu do tego materiału może i najbardziej prawdpodobnie nie będzie równie wysoko skuteczne. Bo zabraknie czynnika utrwalającego wiedzę, lokującego ją w odpowiednich częściach mózgu. Ale znowu to samo tyczy się czytania i słuchania. Bez testu te wyniki też się logicznie obniżą. A może nie ? A może wtedy wyniki oglądania przybliżą się do tych dla czytania i słuchania?

      W każdym bądź razie to badanie mnie osobiście upewnia w teorii, że nauka języka będąca złożonym procesem na wielu płaszczyznach, jest warta pracy z wykorzystaniem różnych zmysłów. Badanie dowodzi, że słuchanie przynosi rezultaty. Nikt nie ma możliwości uczyć się wyłącznie z materiałów vlogowych, dlatego w momentach gdy nie może tego robić to jak najbardziej warto słuchać. Dla przykładu podczas podróży autobusem/pociągiem/ czekania w kolejce/spaceru itd.

      Badanie nie sprawdza, jak naukę poprzez oglądanie napędza samo słuchanie. Z pewnością dokłada się do intuicyjnego zapamiętywania, ale przede wszytkim do przesuwania informacji do pamięci trwałej. Szczególnie, że mózg lubi gdy zmieniamy mu formę aktywności. Wtedy lepiej trawi to co wcześniej w niego staraliśmy się wgrać.

      Morał dla mnie jest taki, że należy się testować. bez testów i ćwiczeń do materiału obojątnie jakiego nie można tego badania sprowadzić do ogółu- czytanie, słuchanie, oglądanie jest bardziej skuteczne. A i warto naprzemiennie, w zależności od okoliczności, korzystać ze wszystkich.

      Moje wnioski są jakie są, więcej niewiadomych mi się pojawiło teraz, ale jakby nie było- wspaniałe źródło. Ogromne dzięki!

      1. Cieszę się, że mogłem pomóc 🙂 Twoje spostrzeżenia są całkiem słuszne. Jeśli chodzi o samo słuchanie, to polecam przejrzeć bibliografię pod moim artykułem pt. „Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków". Poruszyłem w nim temat podcastów, które są podobne do audycji radiowych, więc nie sądzę, żeby różniły się od nich znacząco skutecznością. Linki do całych prac można najłatwiej znaleźć przez Google Scholar.

        Temat nauki języków rzeczywiście jest dość złożony, ale z tego co się dowiedziałem do tej pory wynika, że większość eksperymentów przeprowadzonych w kontrolowanych warunkach dobrze przewiduje to, co dzieje się w rzeczywistości.

        Efekt testowania to dość ciekawy temat. Zapewne kiedyś do niego wrócę, gdy ukaże się więcej prac badawczych, które go dotyczą. Liczę zwłaszcza na te związane z językiem.

        „W każdym bądź razie to badanie mnie osobiście upewnia w teorii, że nauka języka będąca złożonym procesem na wielu płaszczyznach, jest warta pracy z wykorzystaniem różnych zmysłów."
        Z wykorzystaniem zmysłów wiąże się wciąż aktualna teoria podwójnego kodowania i sprawa przeciążenia poznawczego. W skrócie – nie chodzi o ich ilość kanałów odbierania informacji, lecz to, czy płyną nimi odpowiednie dane.

  3. Z tym słuchaniem to trzeba dobrze trafić w swój poziom, inaczej to strata czasu. Po co słuchać radia będąc na A1 czy A2? Albo jakichś kursów dla dzieci na C2? Poziom tekstu słuchanego powinien trochę przewyższać poziom uczącego się- wtedy to ma największy sens. A czy materiał jest naturalny czy spreparowany na potrzeby obcokrajowców to nie ma znaczenia. Oczywiście jak ktoś nie ma nic odpowiedniego dla siebie do słuchania, a czasu nie może zagospodarować inaczej to niech słucha byle czego, zawsze to lepiej niż nic. „Nie dużo lepiej"-jak to mówił Ryba do Kilera-„ale lepiej".

    1. Może słuchanie radia kiedy jest się na poziomie A1 niewiele da, a przy kompletnym braku rozumienia będzie na dłuższą metę zwyczajnie męczące, ale każdemu polecę słuchanie muzyki gdzie jest sporo tekstu wyraźnie zaśpiewanego, najlepiej opowiadającego jakąś historię. Naukę litewskiego (od poziomu zerowego) zaczęłam od słuchania muzyki która spełniała powyższe kryterium tekstowe (wyraźnie i o czymś), a przy tym musiała mi się podobać, żeby słuchanie tego samego po raz n-ty nie było męczące. Nie rozumiałam ani w ząb, słowa zlewały mi się w jeden ciąg sylab, ale fajnie brzmiało więc bezboleśnie osłuchałam się z dźwiękami typowymi dla tego języka, poznałam jego melodię i później, gdy uczyłam się kolejnych słów i zwrotów co rusz odkrywałam, że już je znam, tylko wcześniej nie wiedziałam co znaczą.

  4. Do: m1sti
    dziękuję za odpowiedź.
    Zsynchronizowałam i mogę ściągać.
    ale jeżeli chodzi o dodawanie własnych słów, to mogę liczyć na jakieś podpowiedzi, jakąś stronę z instrukcją obsługi? bo akurat to, co napisałeś wiedziałam, ale już dalej nie potrafię sobie poradzić..

  5. Cześć
    Czy ktoś z zebranych(włączając autora) mógłby polecić dobre wydawnictwo zajmujące się językiem rosyjskim. Obecnie jestem na etapie przypominania sobie tego języka, wg. mojej nauczycielki z LO byłem na poziomie B1/B2 zdając maturę z której miałem około 80%.
    Moim celem jest przypomnienie sobie języka i rozwinięcie do takiego poziomu bym mógł swobodnie przeczytać Metro 2033 Glukhovskiego. Następnie w kolejce rozglądałbym się za materiałami do nauki języka rosyjskiego biznesowego. W tym obszarze również chciałbym rozwinąć mój angielski.

    1. Przeczytałem tę książkę jako moją pierwszą po rosyjsku po nauczeniu się 2500 słów na memrise, zajęło mi to pół roku od momentu kiedy zacząłem się uczyć cyrylicy. Najintensywniej jak się uczyłem to 50 słów na dzień, czyli nic wielkiego.

    2. Nie lepiej zamiast szukać materiałów po prostu zacząć czytać Metro 2033? Jeśli zdałeś maturę z rosyjskiego nie powinieneś mieć z tym większych trudności po przejściu przez pierwsze 20-30 stron.

  6. @Lukasz Molęda – dobrze piszesz. Sprawdze wpis, do którego podałeś link.
    Jeżeli chodzi o role testów w nauce to temat jest poruszony w kursie przygotowanym przez Uniwersytet Kalifornijski w San Diego, o którym z kolei sama wspomniałam – http://onaucejezykow.blogspot.gr/2016/03/learning-how-to-learn-powerful-mental.html . Ponadto lektura uzupełniająca kurs http://www.goodreads.com/book/show/18693655-a-mind-for-numbers chyba temat dokładnie rozwija. Mówie chyba bo dopiero zaczęłam tą pozycje czytać.. i niech nie myli Cię tytuł, to nie jest o nauce matematyki jakotako tylko o nauce, przyswajaniu i reakcjach mozgu w procesie uczenia się. Wygląda na to, że podobne zagadnienia nas interesują więc być może zachęcisz się conajmniej do książki, a może i do kursu. Jest w nim choćby wywiad z pewnym poliglotą, który może nie jest moim ulubionym, ale jak by nie było kurs pomaga m.in w nauce języków. Darmowy i po prostu super. Wieczorkiem z chęcią rzuce okiem na polecana bibliografie, dzieki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ