Author: Łukasz Molęda

Seedlang – innowator na rynku kursów językowych

W okolicach 2015 r. amerykański programista Jeremy Smith opublikował testową wersję swojej internetowej platformy do nauki języka niemieckiego, która zrodziła się z frustracji spowodowanej niemożnością znalezienia na rynku kursu spełniającego jego oczekiwania. Swój pomysł oparł na połączeniu filmów z potocznym słownictwem i dużej dozy interaktywności. W jego realizację zaangażował z kolei zespół tworzący kanał Easy German. W rezultacie powstało narzędzie, które daje uczącemu się dużo więcej swobody w podejmowaniu decyzji dotyczących nauki niż inne konkurencyjne platformy e-learningowe.

Główne założenia

Seedlang opiera się na wykorzystaniu filmów (z transkrypcją i tłumaczeniami) dotyczących codziennych sytuacji, interaktywnych ćwiczeniach i łatwo dostępnych informacjach gramatycznych. Na tle innych platform wyróżnia się tym, że uczący się przyswaja zagadnienia gramatyczne przy okazji nauki zdań z mniej lub bardziej śmiesznych scenek. Co więcej, może on wybrać, czego konkretnie chce się uczyć i jak chce to robić, a pomijać to, co go nie interesuje.

Całość dopełnia zaawansowany algorytm planujący przyszłe powtórki, który bierze pod uwagę łatwość, z jaką inne osoby zapamiętują indywidualne karty i na tej podstawie określa proponowane odstępy między przypomnieniami. Nie są to zatem zawsze takie same interwały, lecz zmieniają się one w zależności od zbiorowej opinii na temat trudności karty. W przyszłości autor planuje wprowadzić algorytm, który będzie indywidualnie dopasowany do użytkownika.

Interfejs

Na tę chwilę istnieje zarówno wersja mobilna, jak i pełnowymiarowa wersja na komputery. Są one w zasadzie identyczne i różnią się głównie rozmieszczeniem różnych elementów. Ta pierwsza jest w tej chwili dostępna wyłącznie przez przeglądarkę, ale twórca Seedlang planuje niedługo wypuścić prawdziwą aplikację. W celu komfortowego korzystania z tej strony na Androidzie zalecane jest dodanie skrótu do niej do ekranu głównego. Dzięki temu otworzy się ona w trybie pełnoekranowym, co zwiększy czytelność i szybkość dostępu.

Cała platforma jest dość przejrzyście rozplanowana, a w wielu miejscach pochowane są liczne dodatkowe opcje. Skierowana jest ona do anglojęzycznego odbiorcy, choć autor dodał możliwość dodawania własnych, publicznie dostępnych tłumaczeń do kart ze słówkami. Widzą je tylko osoby mówiące danym językiem. Strona ta wciąż jest rozwijana, dlatego zamieszczony wcześniej film reklamowy trochę się różni od moich zrzutów ekranu. Ponadto to, co opisuję poniżej, odnosi się do wersji płatnej, gdyż od darmowej różni się ona tylko brakiem kilku ograniczeń.

Powtórki

Po zalogowaniu się na stronę powita cię menu powtórek (Reviews), do którego na komputerze można wrócić, klikając na logo. Wyświetla ono informacje o stanie postępów i ilości kart do odświeżenia. Jeśli klikniesz pole z gwiazdką, to otworzą ci się aktualne powtórki, których zapamiętanie możesz ocenić w trzystopniowej skali dla zdań i dwustopniowej dla słówek. Statystyki i inne przydatne opcje danej karty można podejrzeć wybierając symbol wykresu.

Na głównej stronie na dole widoczne są odnośniki do różnych aktywności, którymi możesz się zająć (możesz też skorzystać z górnego paska). Cztery ikony w prawym górnym rogu służą natomiast do zarządzania powtórkami i podglądania statystyk. Na uwagę zasługuje tu opcja dodawania własnych kart, w których możesz wpisać, co tylko chcesz, i możliwość usunięcia wszystkich powtórek lub przesunięcia aktualnych o określoną ilość dni.

Dodatkowe opcje

Na bocznym pasku znajdziesz swój aktualny poziom, kalendarz z zaznaczonymi dniami, w których się uczyłeś, wykres z postępami i formularz kontaktowy. Warto przestawić domyślne ustawienia dziennego celu, klikając symbol pioruna, który informuje, czy go zrealizowałeś. Pojawi się wtedy rozpiska z liczbą dni nauki z rzędu i symbol ustawień. Po jego kliknięciu zobaczysz menu z wyborem strefy czasowej, dziennym celem i innymi opcjami. W razie gdybyś przegapił jakiś dzień nauki, możesz raz w miesiącu naprawić swoją ciągłość w menu Streak repair po prawej. Z kolei w menu powiadomień (Notifications) możesz ustawić przypomnienia przychodzące na twoją skrzynkę, gdy zapomnisz odwiedzić Seedlang.

Drzewko z tematami

W zakładce Stories znajdziesz drzewko z tematami dla poziomów od A1 do B2. Zawierają one lekcje, które czytelnie prezentują zawarte słówka i poziom przerobienia. Każdy poziom zakończony jest zestawami uczącymi słówek, które w nim wystąpiły, co pozwala odświeżyć poznane słownictwo.

Lekcje

Każda z lekcji podzielona jest na kilka segmentów: wyjaśnienie gramatyczne, rozumienie ze słuchu, tłumaczenie zdań, rozsypanki, wybieranie pasującego obrazka, a czasami również opisywanie sceny własnymi słowami. Na końcu prezentowany jest ekran, na którym można wybrać, czy chce się dodać do powtórek jakieś karty z tłumaczeniami zdań.

Pierwszym istotnym segmentem jest rozumienie ze słuchu, które polega na powtórzeniu na głos tego, co się usłyszało na filmie. Po wykonaniu tej czynności pojawi się transkrypcja nagrania i zostanie ci odtworzona twoja odpowiedź. Na tym etapie masz kilka możliwości. Możesz dodać kartę do powtórek, zapoznać się z informacjami gramatycznymi pod ikonką „i”, przejść do komentarzy klikając na symbol dymku (dostępne są one również w dziale dyskusji) lub wybrać jakiś wyraz w zdaniu. Ostatnia opcja jest dość przydatna, ponieważ wyświetla ona różne informacje o danym elemencie zdania, zaznaczając również kolorami, jakie niemieckie przypadki zostały użyte w aktualnym przykładzie. Poza tym na górze otwartego okna można posłuchać wymowy lub dodać słówko do powtórek.

Domyślnie ćwiczenie to wymaga włączenia mikrofonu, ale da się to zmienić w opcjach, klikając symbol trzech kropek i wybierając z rozwijanej listy menu ustawień (Settings). W tym miejscu można również opóźnić wyświetlanie napisów lub zatrzymać zapętlone odtwarzanie filmu w tle. Wcześniej przedstawiona lista zawiera również opcje cofnięcia się do poprzedniej karty, wyświetlenia informacji gramatycznych i rozpoczęcia całej lekcji od nowa.

Kolejny typ karty wymaga podania na głos (opcjonalnie w myślach) tłumaczenia angielskiego zdania na język niemiecki. Podobnie jak w poprzednim ćwiczeniu to ty decydujesz, czy odpowiedź cię satysfakcjonuje. Jeśli więc wiesz, że zdanie to, może być zapisane na kilka sposobów, to nie widzę przeszkód, aby go sobie nie zaliczyć. Gdybyś miał jakieś wątpliwości, możesz zajrzeć do komentarzy w celu odkrycia, czy ktoś już poruszył ten temat lub dodać własne pytanie. Warto nadmienić, że zgłoszone tu błędy lub sugestie są monitorowane przez twórcę tej platformy i dość szybko można się doczekać odpowiedzi na nie.

Słownictwo

W dziale dotyczącym nauki słownictwa można znaleźć listy słówek, które da się filtrować według poziomu, części mowy, nauczenia, obecności w powtórkach, napotkania oraz dostępności przykładowych zdań. Po prawej dostępna jest z kolei garść statystyk. Z poziomu wyświetlonej listy możliwe jest dodanie wyrazu do "zapamiętanych" lub podejrzenie informacji o nim. Po określeniu interesujących cię słówek możesz później je dodać do powtórek lub tworzyć tymczasowe lekcje (jeśli niczego nie zaznaczysz, zawierać będą 5 pozycji). Gotowe zestawy składają się z prezentacji słownictwa i zdań, pytań z odpowiedziami do wyboru i uzupełniania luk w zdaniach. Warto zapoznać się także z opcją ćwiczenia rodzajników, która pojawia się po wybraniu filtru z rzeczownikami i bardzo się przydaje do ich szybkiej nauki.

Quizy

Ostatnią główną częścią Seedlang jest dział z quizami (Trivia) ćwiczącymi rozumienie ze słuchu. Jest on podzielony dwie kategorie: język i wiedzę ogólną. Każda z nich rozbita jest dodatkowo na poziomy zaawansowania. Na bocznym pasku można natomiast dostrzec dane dotyczące stoczonych pojedynków i listę przyjaciół. Twoje zadanie polega tutaj na zapoznaniu się z listą przydatnych słów i szybkim wybieraniu odpowiedzi na zadawane pytania. Pojedynki nie odbywają się w czasie rzeczywistym, lecz są symulowane na podstawie przeszłych zmagań. Między pytaniami można zapoznać się z tłumaczeniami oraz dodać nowe słówka do powtórek. Na końcu wyświetlone zostaje podsumowanie wyników i otrzymuje się pytanie, czy chce się przejść do opcjonalnych ćwiczeń utrwalających użyte tu słownictwo.

Subskrypcja

Większość funkcji oferowanych przez Seedlang można przetestować bez kupowania subskrypcji. Płacąc miesięcznie kwotę odpowiadającą z grubsza godzinie korepetycji, otrzymujesz odblokowanie brakujących tematów na drzewku, quizów i trenera rodzajników oraz możliwość tworzenia szybkich lekcji z odfiltrowanych słówek i naprawy ciągłości dni produktywnej nauki.

Problem wyboru

Oddanie w ręce użytkowników tak dużej swobody wyboru to miecz obosieczny. Uczący się sam musi pilnować, czy przypadkiem nie przesadza z materiałem do nauki. Trzeba właściwie balansować korzystanie z różnych oferowanych aktywności, aby nie skończyć z trzycyfrową liczbą dziennych powtórek.

Moje rozwiązanie tego problemu

  • Od poziomu A1 do połowy A2 dodawaj do powtórek wszystkie lub większość tłumaczeń zdań, aby podświadomie zapamiętać zasady rządzące ich budową.
  • Staraj się nie przerabiać więcej niż jednej lekcji dziennie.
  • Ćwiczenie rozumienia ze słuchu uzupełniaj filmami z kanału Easy German, zwłaszcza listy odtwarzania „Super Easy German”.
  • Korzystaj z różnych aktywności, ale do powtórek dodawaj głównie słówka z drzewka z tematami. W przypadku innych aktywności wybieraj tylko te słówka lub karty, które uważasz za istotne dla twojej nauki.
  • Postępowanie dla kart ćwiczących rozumienie ze słuchu:
    1. Posłuchaj zdania przez minutę lub krócej, jeśli jest łatwe. Spróbuj je tak odtworzyć minimum 10 razy.
    2. Powiedz to zdanie na głos jeden raz.
    3. Sprawdź, czy udzieliłeś poprawnej odpowiedzi.
    4. Posłuchaj zdania trzy razy, jednocześnie je czytając (nie na głos).
    5. Powtórz zdanie na głos po jego usłyszeniu. Zrób tak dwa razy. Możesz to powtórzyć więcej razy, jeśli zbyt często się zacinasz.
    6. Powtórz zdanie na głos po jego usłyszeniu. Zrób tak dwa razy. Możesz to powtórzyć więcej razy, jeśli zbyt często się zacinasz.
  • Postępowanie dla kart ćwiczących tłumaczenie zdań:
    1. Powiedz na głos swoją odpowiedź.
    2. Jeśli odpowiedziałeś poprawnie, pomiń następne kroki.
    3. Posłuchaj zdania trzy razy, jednocześnie je czytając (nie na głos).
    4. Posłuchaj zdania, a potem powtórz to, co usłyszałeś na głos bez patrzenia na tekst. Powtórz ten krok dwa razy.

Werdykt

Platforma do nauki niemieckiego Seedlang nie jest jeszcze w pełni ukończona, ale ciągu ostatnich 6 miesięcy autorowi udało się naprawić większość niedoróbek, czyniąc ją wystarczająco stabilną, aby można było z niej komfortowo korzystać. Daje ona możliwość stworzenia własnego programu nauki, ale trzeba do tego podchodzić z uwagą, aby uniknąć zasypania przez tony powtórek. Twórca słucha sugestii użytkowników, co wcale nie jest regułą w przypadku innych serwisów. Ponadto w perspektywie następnych paru lat planowane jest dodanie obsługi również innych języków. Jeśli zatem znajomość angielskiego nie jest dla ciebie dużą przeszkodą, to polecam wypróbować tę stronę. Być może okaże się tym, czego właśnie szukałeś.

Akademia Youtube'a – język niemiecki

akademia youtube'a

Jeszcze parę lat temu nauka niemieckiego z pomocą serwisu Youtube była dość ograniczona. Nie było wtedy zbyt wielu kanałów, które oferowały ciekawą i wartościową treść, na której można było na poważnie oprzeć swoją naukę. Mówiąc szczerze, większość filmów nie mogła być użyta w inny sposób niż jako dodatek do jakiegoś kursu językowego. Na szczęście od tamtego czasu zdążyły powstać nowe kanały i serie, z których część jest wykonana tak dobrze, że można je z powodzeniem wykorzystywać nawet jako zastępstwo dla nauki szkolnej.

Poszukując odpowiednich materiałów językowych, należy zwrócić uwagę, w jakim języku są prezentowane. Uczenie się z filmów nagranych w innym języku obcym jest możliwe i czasami wskazane, ale nie ma się co łudzić, że jest to perfekcyjne rozwiązanie. W praktyce zwykle lepiej jest korzystać z materiałów dostępnych po polsku. Uzasadnione jest to tym, że polscy nauczyciele wyjaśniają obcojęzyczne zagadnienia gramatyczne i niuanse znaczeniowe, biorąc pod uwagę pułapki występujące w naszym języku. Łatwo się więc domyślić, że użycie metajęzyka (np. angielskiego) wydłużyłoby czas nauki, choć nie byłoby to aż tak bardzo odczuwalne przy bardzo dobrej jego znajomości.

Poniżej przedstawiam kilka kryteriów, które pomagają wyłuskać perełki z zalewu przeciętnych pozycji:

  1. Powinieneś unikać kanałów, które wypuszczają odcinki zbyt chaotycznie lub na zbyt losowe tematy.
  2. Jeśli zamierzasz korzystać z obcojęzycznych materiałów, to staraj się wyszukiwać takie, które posiadają napisy po niemiecku lub angielsku. Pomaga to szybciej zrozumieć, to, co ktoś mówi, i sprzyja zapamiętywaniu.
  3. Nigdy nie używaj opcji automatycznego rozpoznawania mowy, gdyż często źle odczytuje wypowiedzi. W przypadku braku napisów lepiej sprawdza się wielokrotne powtarzanie słuchanego materiału.

Moja subiektywna lista najlepszych pozycji

Niemiecki Co

Jest to świetny kanał dla tych, którym nie przeszkadza sposób nauki podobny do szkolnego. Oferuje on różne świetnie przygotowane kursy dla początkujących do poziomu A2. Standardowe lekcje zawierają słownictwo do nauczenia, wyjaśnienie zagadnień gramatycznych i dużą ilość ćwiczeń. Ponadto na stronie autorki można znaleźć dodatkowe ćwiczenia gramatyczne.

AKI Arkadiusz Gerlic

Głównym atutem tego kanału jest świetna seria pt. „Niemiecki w parę minut”, w której autor w prosty sposób i z humorem wyjaśnia zagadnienia gramatyczne będące zmorą wielu początkujących uczniów. Do innych ciekawych kursów można zaliczyć „Niemiecki dla operatorów koparek” i „Niemiecki dla opiekunek”. Zainteresowani mogą również odwiedzić stronę gerlic.pl, na której znajdują się dodatkowe materiały.

Szkoła Języka Niemieckiego Natalia Kamysz i Natalia Kamysz

Oba powyższe kanały są prowadzone przez tę samą twórczynię i znaleźć można na nich różnego rodzaju serie dla początkujących i średnio-zaawansowanych. Niektórym osobom może się przydać również seria ucząca niemieckiego dla opiekunek.

Easy German

Na początku kanał ten opierał się na rozmowach z ludźmi spotkanymi na ulicy, ale od jakiegoś czasu wprowadzono serię, która bardziej skupia się na nauczaniu pt. "Super Easy German". Twórcy mówią w niej wolniej niż normalnie i używają prostszego języka, co pozwala więcej zrozumieć. Opublikowane filmy posiadają też napisy w języku angielskim i niemieckim. Moim zdaniem każdy znajdzie tu coś dla siebie bez względu na poziom. Gdyby komuś zależało na utrwaleniu wiedzy z pomocą ćwiczeń, to może uzyskać do nich dostęp po wsparciu twórców na Patreonie.

Deutsch lernen mit der DW

Kanał ten jest prowadzony przez stację nadawczą Deutsche Welle (DW), która jest znana ze swoich kursów językowych udostępnianych za darmo w internecie. Od pewnego czasu firma ta stara się ich z duchem czasu, dzieląc się filmami, które wcześniej można było obejrzeć wyłącznie na ich stronie. Kursy tu dostępne przydają się do ćwiczenia rozumienia ze słuchu i powiększania zasobu słownictwa. Większość materiałów jest jednak dostępna wyłącznie po niemiecku.

Learn German with Anja

Kanał ten jest przeznaczony dla początkujących. Niemiecki jest tu nauczany z dużym entuzjazmem i humorem. Czasami można nawet zapomnieć, że przerabia się kurs językowy, a nie program rozrywkowy.

Learn German with Jenny

Są tutaj dostępne kursy od poziomu A1 do B2, czyli mogą z nich skorzystać osoby o różnej znajomości niemieckiego. Wykonanie jest dość profesjonalne, a autorka wyjaśnia wszystko na licznych przykładach. Wystarczy tylko wybrać poziom i już można zaczynać naukę.

Learn German with Herr Antrim

Kanał ten prowadzi nauczyciel z ponad 10-letnim stażem. Można tu napotkać zarówno na skecze edukacyjne, jak i przystępne opracowania gramatyczne. Na szczególną uwagę zasługują kursy dla poziomu A1 i B1 (publikowane od sierpnia 2018 r.), które zostały przygotowane według oficjalnych wytycznych.

I to by było na tyle. Zdaję sobie sprawę, że jest jeszcze dużo innych kanałów, ale wolałem nie zamieszczać ich w tym zestawieniu, aby pokazać tylko te, które są moim zdaniem najlepsze. Polecam wybrać z tej listy maksymalnie dwie serie do nauki, żeby się niepotrzebnie nie rozpraszać.


Polecane artykuły:

Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe
Przewodnik po Deutsche Welle
Czy język niemiecki jest trudny?
Niemiecki w 4 miesiące, czyli zmagania z przeciwnościami

Z teoriami za pan brat, czyli recenzja książki o szybkiej nauce języków

asap okładkaKażda książka o nauce języków jest jedyna w swoim rodzaju. Ich autorzy w indywidualny sposób podchodzą do tego, jak przekazać swoją wiedzę, odpowiadając na pytanie, co jest najlepszą receptą na nabycie umiejętności obcojęzycznej komunikacji. Niestety jakość takich dzieł nie zawsze idzie w parze z zamierzeniami twórców. Książka Bartosza Oczko pt. "ASAP. Jak nauczyć się języka obcego tak szybko, jak to możliwe" wywołuje pod tym względem mieszane uczucia.

 

Wykonanie

Książka ta została wydana zarówno w formie elektronicznej, jak i papierowej. W tej pierwszej dostępna jest wystarczająca liczba opcji, aby uruchomić ją na każdym e-czytniku, komputerze, a nawet telefonie. Wykonanie każdej z wersji jest dobre, gdyż nie zauważyłem żadnych rzucających się w oczy problemów, choć testowałem je na wiele różnych sposobów. Nie miałem niestety w rękach wydania papierowego, dlatego nie mogę nic o nim powiedzieć.

Rozkład treści nie jest tutaj idealny. Książka ta opiera się w dużej mierze na mniej lub bardziej samodzielnych rozdziałach i podrozdziałach w celu umożliwienia korzystania z niej bez względu na kolejność czytania. Wadą takiego rozwiązania jest jednak zmniejszona spójność, gdyż część tematów urywa się, aby być kontynuowana w innym momencie. Raz czy dwa natknąłem się też na wątki, które nie do końca pasowały do danego podrozdziału i znalazłem nieliczne błędy redakcyjne.

Część teoretyczna

Jednym z istotnych problemów tej książki, które trudno jest wyłapać bez odpowiedniej wiedzy, jest to, iż autorowi zdarza się miejscami mieszać fakty. Na przykład, opisując pamięć długoterminową, przeoczył, że pamięć semantyczna (wiedza o faktach i ideach) i pamięć epizodyczna (autobiograficzna) są typami pamięci deklaratywnej (świadomej), a pamięć proceduralna, która jest rodzajem pamięci nieświadomej, wiąże się nie tylko ze zdolnościami ruchowymi, lecz również poznawczymi, do których zalicza się m.in. nieświadoma nauka języka (Brill-Schuetz 2014 i in., Ullman 2015, Hamrick 2015).

W innym miejscu podczas przywoływania kilku teorii autor pomylił ich źródła, twierdząc, że teoria uczenia się przez doświadczenie Davida Kolba, rozwijana od przynajmniej 1975 r., została oparta na teorii inteligencji wielorakiej Howarda Gardnera (1983 r.) i modelu sensorycznym VAK Waltera Burke Barbe'a (1979 r.). W rzeczywistości Kolb inspirował się pracami Johna Dewey'a, Kurta Lewina i Jeana Piageta (Coffield i in. 2004).

Co więcej, pewna część cytowanych przez autora teorii jest słabo ugruntowana. Na przykład teoria uniwersalnej gramatyki rozwijana przez Noama Chomsky'ego (1966 r.) wciąż jest przedmiotem dużych kontrowersji wśród naukowców (Dąbrowska 2015, Boxell 2016, Lin 2017), dlatego powoływanie się na nią jest przedwczesne. W przypadku koncepcji Gardnera brakuje natomiast wystarczających dowodów na jej poprawność (Waterhouse 2006), a twierdzenie, że ćwiczenia w serwisie Lumosity poprawiają ogólną inteligencję, zostało obalone eksperymentalnie (Kable i in. 2017). Odpowiedniego potwierdzenia nie doczekały się również model stylów uczenia się Barbe'a i model VAKT Rity i Kennetha Dunn (1978 r.), na którym wzoruje się Barbara Prashing (Coffield 2004, Pashler i in. 2008, Scott 2010, Willingham i in. 2015, Klitmøller 2015, Newton 2015, Kirschner 2017). Ponadto wspomniane przez autora i propagowane przez Prashning myślenie prawo- i lewopółkulowe zostało już jakiś czas temu uznane za mit (Nielsen i in. 2013).

Gdyby tego było mało, to w opozycji do wszystkich modeli stylów sensorycznych stoi teoria podwójnego kodowania Allana Paivio (1971 r.), będąca częścią kognitywnej teorii multimedialnego uczenia się (2003 r.). Jej głównym składnikiem jest koncepcja obciążenia poznawczego, które inaczej rozkłada się w zależności od użytego systemu — słownego lub obrazowego. Znajduje ona lepsze potwierdzenie w eksperymentach niż style uczenia się pomimo posiadania pewnych wad (Rudolph 2017, Cuevas i in. 2017). W skrócie sprowadza się ona do tego, że podejście do nauki powinno zależeć od rodzaju zapamiętywanej treści, gdyż w ten sposób można to robić najskuteczniej, choć nie zawsze najprzyjemniej.

Poza wymienionymi powyżej problemami nie znalazłem więcej powodów do krytyki merytorycznej. Autor ze szczegółami opisuje wiele różnych językowych niuansów i spostrzeżeń, które wydają się posiadać odpowiednie uzasadnienie.

Część praktyczna

W odróżnieniu od części teoretycznej część praktyczna jest w większości napisana całkiem dobrze. Można w niej znaleźć przydatne i szczegółowe porady dotyczące problemów, które trapią przeciętną osobę próbującą uczyć się języków. Autor dostarcza bowiem licznych przykładów tego, jak taka nauka może wyglądać w praktyce przy wykorzystaniu zarówno tradycyjnych sposobów, jak i tych wykorzystujących nowoczesne technologie. Dużo uwagi poświęcono tu również odpowiedniemu nastawieniu, planowaniu, znalezieniu właściwej motywacji i wyjaśnieniu, jak określić rozsądny cel i nie dać się ponieść niesprecyzowanym ambicjom.

W utrwaleniu poznanego materiału pomagają zachęty do wykonania różnych ćwiczeń, których skuteczność polega na wykorzystaniu efektu testowania (Rowland 2014) objawiającego się, gdy zamiast powtarzać jakiś materiał, spróbuje się go przywołać z pamięci.

Końcowy werdykt

Książka ta jest napisana dość nierówno. Z jednej strony posiada ona dużą ilość przydatnych porad, z drugiej zaś przytacza teorie i koncepcje, które mają słabe potwierdzenie w wynikach eksperymentów lub nie posiadają go wcale. Odniosłem również wrażenie, że niektóre rozważania teoretyczne zostały dodane trochę na siłę i nie doczekały się odpowiedniej korekty merytorycznej. Podsumowując, jeśli kogoś interesują tylko praktyczne porady, to może sięgnąć po tę pozycję, w przeciwnym razie polecałbym rozejrzenie się za jakąś alternatywą.

Bibliografia

  1. Boxell, O. (2016). The place of Universal Grammar in the study of language and mind: A response to Dabrowska (2015). Open Linguistics, 2(1). https://doi.org/10.1515/opli-2016-0017
  2. Brill-Schuetz, K., & Morgan-Short, K. (2014, January). The role of procedural memory in adult second language acquisition. In Proceedings of the Annual Meeting of the Cognitive Science Society (Vol. 36, No. 36). https://doi.org/10.13140/2.1.3445.0560
  3. Coffield, F., Moseley, D., Hall, E., & Ecclestone, K. (2004). Learning styles and pedagogy in post-16 learning: A systematic and critical review.
  4. Cuevas, J., & Dawson, B. L. (2017). A test of two alternative cognitive processing models: Learning styles and dual coding. Theory and Research in Education. https://doi.org/10.1177/1477878517731450
  5. Dąbrowska, E. (2015). What exactly is Universal Grammar, and has anyone seen it?. Frontiers in psychology, 6, 852. https://doi.org/10.3389/fpsyg.2015.00852
  6. Hamrick, P. (2015). Declarative and procedural memory abilities as individual differences in incidental language learning. Learning and Individual Differences, 44, 9-15. https://doi.org/10.1016/j.lindif.2015.10.003
  7. Kable, J. W., Caulfield, M. K., Falcone, M., McConnell, M., Bernardo, L., Parthasarathi, T., Diefenbach, P., Cooper, N., Ashare, R., Audrain-McGovern, J., Hornik, R., Lee, F. J., & Lerman, C. (2017). No Effect of Commercial Cognitive Training on Neural Activity During Decision-Making. Journal of Neuroscience, 2832-16. https://doi.org/10.1523/JNEUROSCI.2832-16.2017
  8. Kirschner, P. A. (2017). Stop propagating the learning styles myth. Computers & Education, 106, 166-171. https://doi.org/10.1016/j.compedu.2016.12.006
  9. Klitmøller, J. (2015). Review of the methods and findings in the Dunn and Dunn learning styles model research on perceptual preferences. Nordic Psychology, 67(1), 2-26. https://doi.org/10.1080/19012276.2014.997783
  10. Lin, F. Y. (2017). A refutation of universal grammar. Lingua, 193, 1-22. https://doi.org/10.1016/j.lingua.2017.04.003
  11. Ullman, M. T. (2015). The declarative/procedural model: a neurobiological model of language learning, knowledge, and use. In Neurobiology of language (pp. 953-968). https://doi.org/10.1016/B978-0-12-407794-2.00076-6
  12. Newton, P. M. (2015). The learning styles myth is thriving in higher education. Frontiers in Psychology, 6, 1908. https://doi.org/10.3389/fpsyg.2015.01908
  13. Nielsen, J. A., Zielinski, B. A., Ferguson, M. A., Lainhart, J. E., & Anderson, J. S. (2013). An evaluation of the left-brain vs. right-brain hypothesis with resting state functional connectivity magnetic resonance imaging. PloS one, 8(8), e71275. https://doi.org/10.1371/journal.pone.0071275
  14. Pashler, H., McDaniel, M., Rohrer, D., & Bjork, R. (2008). Learning styles: Concepts and evidence. Psychological science in the public interest, 9(3), 105-119. https://doi.org/10.1111/j.1539-6053.2009.01038.x
  15. Rowland, C. A. (2014). The effect of testing versus restudy on retention: A meta-analytic review of the testing effect. Psychological Bulletin, 140(6), 1432. https://doi.org/10.1037/a0037559
  16. Rudolph, M. (2017). Cognitive Theory of Multimedia Learning. Journal of Online Higher Education vol, 1(2), 1.
  17. Scott, C. (2010). The enduring appeal of ‘learning styles’. Australian Journal of Education, 54(1), 5-17. https://doi.org/10.1177/000494411005400102
  18. Waterhouse, L. (2006). Inadequate evidence for multiple intelligences, Mozart effect, and emotional intelligence theories. Educational psychologist, 41(4), 247-255. https://doi.org/10.1207/s15326985ep4104_5
  19. Willingham, D. T., Hughes, E. M., & Dobolyi, D. G. (2015). The scientific status of learning styles theories. Teaching of Psychology, 42(3), 266-271. https://doi.org/10.1177/0098628315589505

Polecane artykuły:

Skuteczne pomoce wizualne
Jak wytrwać w nauce?
Jak przekonania rządzą Twoim życiem
Rola uwagi w nauce języka
Jak czytać i nie zwariować
Jak tworzyć i wykorzystywać listy frekwencyjne

Przyszłość dwujęzycznego słownika PWN-Oxford

Zdarzają się czasem takie dzieła, koło których trudno jest przejść obojętnie i których sama obecność znacząco zmienia krajobraz rynku wydawniczego. Wyznaczają one zwykle nowe standardy, przecierając ścieżki dla nowych, lepszych pomysłów. Łatwo jednak mogą one wpaść w pułapkę stworzoną przez nie same, gdy świeże idee przestają nimi być ze względu na nieubłagany upływ czasu. Jednym z wyróżniających się przykładów takiego biegu rzeczy jest dwujęzyczny słownik PWN-Oxford.

Trochę historii

Gdy w 1993 r. rozpoczęto prace nad angielsko-polskim i polsko-angielskim słownikiem PWN-Oxford mało kto zdawał sobie sprawę ze zbliżającej się wielkimi krokami polityczno-gospodarczo-technologicznej rewolucji. Zadanie zastąpienia mocno przestarzałej publikacji Jana Stanisławskiego, które postawiono przed Jadwigą Linde-Usiekniewicz — późniejszą redaktor naczelną wspomnianego dzieła — oraz resztą jej zespołu, wymagało poświęcenia ogromnej ilości czasu i wykorzystania najnowszych osiągnięć leksykografii. Jako bazę dla niego wybrano Oxford-Hachette French Dictionary (wydanie z 1994 r. i późniejsze), Oxford-Duden German Dictionary (wydanie z 1997 r. i późniejsze), słowniki języka polskiego oraz polskie i angielskie korpusy językowe. Z pomocą tego wszystkiego miał powstać słownik bogaty w aktualne słownictwo pochodzące z różnych dziedzin oraz języka mówionego, co w ówczesnym czasie było dużą nowością.

Niedoróbki 

Jak to jednak zwykle bywa w przypadku ambitnych przedsięwzięć, wszystko poszło gładko tylko na papierze. W momencie premiery pierwszej, angielsko-polskiej części słownika w 2002 r., a później drugiej, polsko-angielskiej w 2004 r. na jaw wyszła pewna ilość (czasem nawet humorystycznych) błędów i braków, co jest normalne przy takiej skali opracowanych słów. Problem polega jednak na tym, że choć część z nich została już poprawiona, to aż dotąd, ponad dekadę po pierwszych publikacjach, nie zrobiono nic w kwestii reszty znanych niedoróbek. Wlicza się w to również wersja elektroniczna tej publikacji, w której historia wyszukiwania wciąż zawiera słowa, których się nigdy nie szukało.

historia_wyszukiwania_słownik pwn_oxford

Przykład historii wyszukiwania w wersji na pendrivie

Jeśli weźmie się teraz pod uwagę to, że słownik ten wychował już całe pokolenie nowych tłumaczy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że mógł być źródłem kontaminacji semantycznej (znaczeniowej), polegającej na wprowadzeniu do powszechnego obiegu niewłaściwych odpowiedników danych słów i wyrażeń. Sytuacja nie byłaby aż tak zła, gdyby nie fakt, iż zawierające je teksty trafiają potem do niczego nieświadomych klientów niekompetentnych biur tłumaczeń, których w ostatnim czasie namnożyło się na pęczki.

Brakujące hasła

Nieco inaczej należy patrzeć na braki, które znalazły się w tym dziele celowo lub niezależnie od intencji autorów. Jak można przeczytać w przedmowie na początku drugiego tomu, przykłady języka potocznego oparto w dużej mierze na dostępnych ówcześnie słownikach jednojęzycznych, które ze względu na długi czas opracowywania już w momencie premiery były trochę nieaktualne. Sytuacji nie poprawił również znacząco fakt zastosowania analizy korpusu, a to dlatego, że nie był on kiedyś tak rozbudowany, jak obecnie. W rezultacie po ukończeniu prac nad publikacją PWN-u otrzymano produkt nie pierwszej świeżości.

Wskazówkę, dlaczego w słowniku brakuje nieraz całych dziedzin, podsuwa nam przedmowa w tomie polsko-angielskim. Autorzy jasno wskazują, że bardzo często ignorowali słownictwo, które niedawno zostało zapożyczone do języka polskiego, ponieważ chcieli uniknąć przywoływania jeszcze nie do końca ustabilizowanych tłumaczeń. Był to jednak miecz obosieczny. Gwałtowny rozwój technologiczny i gospodarczy pozostawił bowiem po sobie tysiące nowych jednostek leksykalnych, które nie znalazły się w słowniku, pomimo tego, że w momencie jego wydania były często używane. Najbardziej ucierpiała na tym terminologia związana z Internetem, która uwzględniona została praktycznie tylko z nazwy. Na szczęście autorzy słowników specjalistycznych nie przespali swojej okazji, dzięki czemu językowi entuzjaści mogli odetchnąć z ulgą.

Nowe technologie

W obecnych czasach tradycyjne plany wydawnicze stosowane w przypadku słowników nie mają już racji bytu. Globalizacja i rozwój Internetu sprawiły, że język zmienia się dużo szybciej, niż notują to publikacje drukowane. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że wcześniej takie zjawisko nie występowało. Wszystkie wydania jednojęzycznego słownika wydawnictwa Oxford University Press były przynajmniej częściowo przestarzałe już w momencie publikacji. Problem ten próbowano rozwiązać, wypuszczając co ileś lat kolejne jego wersje. W końcu jednak uznano, że powstałe zaległości są zbyt wielkie, aby dało się je nadrobić w rozsądnym terminie, dlatego skupiono się zamiast tego na rozwoju wersji elektronicznej i aktualizowaniu jej mniej więcej na bieżąco.

słownik_pwn_oxford_online

Słownik w wersji online

PWN wydaje się teraz przechodzić to, co Oxford University Press ma już za sobą. Różnica polega jednak na tym, że polskie wydawnictwo próbuje iść z duchem czasu, stosując filozofię zaczerpniętą z wersji drukowanych. Ich słownik na pendrivie, Androidzie i w wersji online nadal nie aktualizuje się wystarczająco szybko, zupełnie jak przy tradycyjnym podejściu, w którym nowe wydania dzielą długie lata. Ograniczona jest prawdopodobnie również jego wielkość, tak jakby wciąż miała ona decydujące znaczenie. Kto wie, może w zespole PWN-u wciąż pokutuje przekonanie, że większe słowniki są nie do użycia, jak stwierdziła w 2002 r. ówczesna redaktor naczelna w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Tak czy inaczej, obecnie wydania słownika tego wydawnictwa stoją praktycznie w miejscu. Jego cena wciąż pozostaje dość wysoka, choć sprzedawany przez nich produkt traci na wartości ze względu na stopniową dezaktualizację (na co narzekają kupujący). Ponadto po piętach goni im dużo nowocześniejszy Wielki Słownik Angielsko-Polski przygotowany przez zespół ling.pl i wydany przez Wiedzę Powszechną, który posiada również dość tanią wersję elektroniczną na Kindle'a. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby korzystać z niej poza czytnikiem. Wystarczy tylko zainstalować aplikację Kindle dostępną na Androida, Windowsa oraz systemy spod znaku jabłuszka, aby cieszyć się największym słownikiem angielsko-polskim na rynku.

Przyszłość

Dystrybucja elektroniczna i wprowadzanie poprawek na bieżąco to wymogi, do których z biegiem czasu będą musieli się dostosować wszyscy wydawcy słowników. Jeśli PWN nie będzie czekało zbyt długo ze zmianą modelu sprzedaży na ewolucyjny zamiast rewolucyjnego, to powinno mu się udać okiełznać problem saturacji rynku, który sam stworzył. Użytkownicy słowników anglojęzycznych tylko na tym skorzystają.

Bibliografia:

  1. Belczyk A., Poprawki i uzupełnienia do Wielkiego słownika angielsko-polskiego PWN-Oxford (A-M), w: "Serwis Tłumacza", [online], [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://serwistlumacza.com/content/view/17/34
  2. Belczyk A., Poprawki i uzupełnienia do Wielkiego słownika angielsko-polskiego PWN-Oxford (N-Z), w: "Serwis Tłumacza", [online], [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://serwistlumacza.com/content/view/146/34
  3. Belczyk A., Wielki słownik angielsko-polski PWN-Oxford, w: "Serwis Tłumacza", [online], 2004, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://serwistlumacza.com/content/view/57
  4. Belczyk A., Wielki słownik polsko-angielski PWN-Oxford, w: "Serwis Tłumacza", [online], 2004, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://serwistlumacza.com/content/view/68
  5. Biel Ł., New English-Polish and Polish-English Dictionaries: Some Problems Related to Legal, Financial and Insurance Terminology, w: "Translation Journal", t. 8, nr. 3, [online], 2014, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://translationjournal.net/journal/29poldic.htm
  6. Drózd R., Wielki słownik angielsko-polski dla Kindle z ling.pl – test i porównanie z Bumato, w: "Świat Czytników", [online], 2014, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://swiatczytnikow.pl/wielki-slownik-angielsko-polski-dla-kindle-z-ling-pl-test-i-porownanie-z-bumato
  7. Flanagan P., RIP for OED as world's finest dictionary goes out of print, w: "The Telegraph", [online], 2014, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://www.telegraph.co.uk/culture/culturenews/10777079/RIP-for-OED-as-worlds-finest-dictionary-goes-out-of-print.html
  8. Masłoń K., Słownik nowej generacji, w: "Rzeczpospolita", [online], 2002, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://oup.pwn.pl/prasa/p08.html
  9. Oxford English Dictionary, w: "Wikipedia", [online], 9 listopada 2017, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: https://en.wikipedia.org/wiki/Oxford_English_Dictionary
  10. Previous updates, w: "Oxford English Dictionary", [online], Oxford University Press, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://public.oed.com/the-oed-today/recent-updates-to-the-oed/previous-updates
  11. Wielki multimedialny słownik angielsko-polski polsko-angielski PWN-Oxford na pendrive, Wydawnictwo Naukowe PWN 2016
  12. Wielki słownik angielsko-polski PWN-Oxford, red. Linde-Usiekniewicz J., wyd. 1, t.1, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002
  13. Wielki słownik polsko-angielski PWN-Oxford, red. Linde-Usiekniewicz J., wyd. 1, t.2, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004
  14. W rzeczy samej, POSTACIE – Jadwiga Linde-Usiekniewicz, w: "Rzeczpospolita", [online], 2002, [dostęp: 11 listopada 2017], dostępny: http://oup.pwn.pl/prasa/p12.html

Polecane artykuły:

Gdzie szukać językowej pomocy?
Słownik, czyli narzędzie do zadań specjalnych
Korponacja
Przyjemne z pożytecznym, czyli jak czytać i nie polec

Kurs kursowi nierówny, czyli recenzja deutsch.info

deutsch.info-głowne zdjęcieWielojęzyczna strona internetowa deutsch.info powstała w okolicach 2011 r. dzięki wsparciu finansowym Komisji Europejskiej. Projektowano ją z myślą o ludziach, którzy wykazują duże zainteresowanie nie tylko samą nauką niemieckiego, ale również poznawaniem kultury naszych sąsiadów. Coś musiało jednak pójść nie tak przy jej tworzeniu, gdyż mimo dużej liczby wizyt większość odwiedzających nie zostaje tam na dłużej. Przyjrzyjmy się zatem czy treść oferowana na tej stronie rzeczywiście spełnia pokładane w niej oczekiwania.

Przy pierwszym kontakcie tym serwisem rzuca się w oczy wielki przycisk do zakładania nowego konta. Zalecam z niego w tym momencie skorzystać, gdyż główna funkcjonalność tej strony, jaką są kursy językowe, jest dostępna dopiero po zalogowaniu się, choć listę lekcji można podejrzeć, korzystając z odnośnika znajdującego się niżej.

KURSY

Po wybraniu zakładki kursy pojawia się lista lekcji pogrupowana według tematów. Do wyboru są trzy poziomy: A1 (32 lekcje), A2 (16 lekcji) i B1 (16 lekcji). Każda jednostka lekcyjna składa się z 6-20 etapów, z czego większą część stanowią ćwiczenia. Poczynione postępy są zapisywane automatycznie, jednakże powtórki materiału trzeba sobie planować samemu. Ponadto na poziomie B1 wszystkie polecenia są po niemiecku.

1.Tekst przewodni

deutsch.info-tekst przewodni

Pierwszym etapem w lekcji jest zazwyczaj tekst przewodni, któremu towarzyszy film (tylko na poziomie A1 i bez napisów) lub nagranie dźwiękowe. Wydają się mieć one lekko humorystyczny wydźwięk i prezentują naturalne wypowiedzi, co nie jest standardem przy innych tego typu kursach. Po najechaniu na zdanie w transkrypcji pojawia się jego profesjonalne tłumaczenie, kliknięcie wyrazu wyświetla natomiast wpis z wbudowanego słownika, zawierający jego znaczenia.

Aby przejść do następnego etapu, należy kliknąć przycisk "Gotowe?", a następnie "Dalej". Działa to tak samo zarówno dla części teoretycznych, jak i praktycznych. Prawdopodobnie ma to jakiś związek z systemem zapisu postępów. Nie zmienia to jednak faktu, że marnuje się przez to czas. Na szczęście po przerobieniu lekcji wystarczy używać przycisku "Dalej" w celu przejścia do przodu. Nie rozwiązuje to jednak wszystkiego, gdyż cofnięcie się możliwe jest tylko dzięki kreatywnemu wykorzystaniu strzałki "Wstecz" w przeglądarce. Zmienianie numerków w pasku adresu pozwoli natomiast na wyświetlenie dowolnego etapu ze wszystkich kursów pod warunkiem, że został już kiedyś przez ciebie odwiedzony w normalny sposób.

2. Słowa i wyrażenia

deutsch.info-słowa i wyrażenia

W kolejnej części lub częściach prezentowane są listy słów i wyrażeń z tłumaczeniami związanych z tematem przewodnim. Nie da się ich kliknąć w celu wywołania słownika. Etap ten sprowadza się więc do suchego zapamiętania słownictwa w celu przetestowania go później.

3. W skrócie

deutsch.info-w skrócie

Po przestudiowaniu par niemiecko-polskich dochodzimy do etapu zatytułowanego "W skrócie" (choć zgodnie z oryginałem powinien nazywać się na przykład "Bliższe spojrzenie"), w którym przedstawione są uproszczone wyjaśnienia użycia różnych zwrotów i słów. Słownictwo w przykładach po niemiecku można sprawdzić w słowniku, ale nie ma obok nich ich tłumaczeń ani nic się nie pojawia po najechaniu na nie kursorem. Jest to dość niefortunne rozwiązanie, gdyż wymusza wracanie do poprzednich etapów lekcji, jeśli chce się lepiej zrozumieć użyte konstrukcje. Oliwy do ognia dolewa fakt, iż w tym segmencie brakuje czasem różnych treści.

4. Gramatyka

deutsch.info-gramatyka

Wykonanie części gramatycznej też nie napawa optymizmem: podane przykłady nie posiadają pełnych tłumaczeń, możliwe jest jedynie użycie wbudowanego słownika, a wyjaśnienia różnych reguł są miejscami skrajnie uproszczone. Przyczyną tego minimalizmu jest wykonanie zwykłego tłumaczenia z niemieckiego na wiele języków zamiast przystosowania wyjaśnień gramatycznych do specyficznych trudności związanych z językiem ojczystym użytkowników. Problem ten próbowano obejść, unikając rozbudowanych opisów, chcąc uczynić je językowo uniwersalnymi, jednak jedyne co osiągnięto, to przekonanie użytkownika, że jeśli chce wiedzieć więcej, to musi poszukać tej wiedzy gdzie indziej.

5. Ćwiczenia

deutsch.info-ćwiczenie

Ostatnim etapem w lekcji są ćwiczenia. Skupione są one wokół jej tematu, a nie samego tekstu przewodniego. Ich ilość waha się w granicach od 6 do 12. Typy ćwiczeń są dość różnorodne, chociaż trzymają się pewnej uniwersalnej formuły. Należą do nich zadania dotyczące wybierania podpisu do obrazka lub nagrania, uzupełnianie liter i wyrazów, układanie zdań, wybieranie prawdziwych i fałszywych opcji i wpisywanie wyrazów lub zdań na podstawie jakichś wskazówek. Ostatni z tych typów pojawiał się zdecydowanie najczęściej. Spośród wszystkich ćwiczeń te wymagające więcej niż rozpoznawania słów i konstrukcji stanowiły dość duży procent, co należy zaliczyć na plus. Również ich jakości nie można nic zarzucić.

Minusem całego modułu ćwiczeń jest to, że nigdzie na stronie nie można znaleźć do nich odpowiedzi, co jest dość zaskakujące, biorąc pod uwagę to, że z opisu kursu można się domyślić, iż pozwala on na samodzielną naukę. W takiej sytuacji użytkownik, który się na czymś zatnie, nie ma wyjścia i musi skorzystać z czyjejś pomocy. Warta wzmianki jest również niedoróbka polegająca na tym, że aby zrobić błędnie wypełnione ćwiczenie od nowa, należy kliknąć mało zrozumiały napis "Nowe wyszukiwanie. Przeglądając inne wersje językowe, można dojść do wniosku, że miało tam być napisane coś w rodzaju "Spróbuj ponownie".

INNE DZIAŁY

Oprócz kursów na stronie można znaleźć różne inne działy. W części "GRAMATYKA" podsumowane zostały wszystkie reguły występujące w kursach, które prezentują się dość ubogo w porównaniu do konkurencji. "MEDIATEKA" zawiera natomiast 222 różne niemieckie teksty, 15 filmów i 20 nagrań dźwiękowych (z transkrypcją), które da się filtrować m.in. według poziomu trudności i ich zawartości.

W materiałach wideo napotkać można zwykle napisy po niemiecku i angielsku. Jeśli chodzi o teksty, to najechanie kursorem na zdanie skutkuje wyświetleniem na dole strony beznadziejnego tłumaczenia z Tłumacza Google, a po kliknięciu wyrazu pojawia się wpis z wbudowanego słownika, który pokazuje się jednak tylko wtedy, gdy dane słowo wystąpiło kiedyś w którymś z kursów. Wszystkie treści wyglądają na darmowe materiały, które pozyskano z zasobów Internetu i które nie wyróżniają się zbytnio od tego, co można łatwo znaleźć samemu.

W dziale "WSKAZÓWKI" znajdziesz różne informacje dotyczące mieszkania, pracy i studiów w Niemczech i Austrii. Gdyby ci było mało, to na ich profilu na Facebooku znaleźć możesz różne niemieckie ciekawostki i aktywności. Ostatnim elementem strony jest wielojęzyczne "FORUM", które nie wyróżnia się niczym szczególnym. Możliwość odfiltrowywania tematów w wybranych językach zmniejsza istniejący tam chaos, ale wciąż pozostaje kwestia braku opcji wysyłania prywatnych wiadomości, która ułatwiłaby umawianie się do wspólnej nauki.

deutsch.info-forum

KOŃCOWY WERDYKT

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, można dojść do wniosku, że strona deutsch.info jest przykładem rozłożenia wysiłków na zbyt wiele rzeczy. W praktyce można by się pozbyć działu "MEDIATEKA" i "FORUM" bez większego uszczerbku dla odbiorców, co mogłoby się przełożyć na mniejszą ilość problemów technicznych i lepsze dopracowanie prezentowanej treści. Zmotywowani uczniowie, do których kierowana jest ta strona, mogą śmiało korzystać z umieszczonych na niej kursów, gdyż ich jakość wydaje się wystarczająca, aby się podszkolić w niemieckim, a zauważone braki da się uzupełnić samemu przy odpowiednim samozaparciu. Reszta powinna rozejrzeć się za czymś innym, gdyż receptą na sukces wcale nie jest odpowiednio przygotowany kurs, lecz taki, przy którym można wytrwać do samego końca.

Skuteczne pomoce wizualne

Efekt wyższości obrazu jest często przywoływany jako dowód na większą wartość pomocy wizualnych niż tekstu, gdy chodzi o łatwość zapamiętywania. Nie można jednak za bardzo uogólniać jego wykorzystania, gdyż muszą zostać spełnione odpowiednie warunki, aby się pojawił. Istnieją również koncepcje, takie jak efekt rysowania, które są z nim powiązane, choć niekoniecznie podlegają temu samemu mechanizmowi. Wszystko to można zastosować do szybszej nauki obcojęzycznego słownictwa, ale trzeba wiedzieć jak się do tego właściwie zabrać.

Efekt wyższości obrazu

Podstawą efektu wyższości obrazu, który powoduje, że zdjęcia lub rysunki są pamiętane lepiej niż tekst, jest teoria podwójnego kodowania zaproponowana przez Paivio (1971, 1986). Zakłada ona, że istnieją dwa poziomy przetwarzania informacji – słowny i obrazowy. Pierwszy dotyczy tekstu i mowy, drugi zaś wszelkich informacji graficznych. Obrazy mają według tej teorii taką zaletę, że mogą być łatwiej reprezentowane w obu kodach jednocześnie – jako bodźce wizualne i słowa określające to, co widzimy – dzięki czemu dochodzi do rozłożenia obciążenia poznawczego (Sorden 2012), co pozwala mózgowi na efektywniejszą pracę.

Jak podają Shana Carpenter i Kellie Olson (2011), dotychczasowe badania nad efektem wyższości obrazu skupiały się głównie na analizie zapamiętywania pojedynczych zdjęć, a nie ich połączeń z wyrazami. Fakt ten skłonił je do przeprowadzenia szeregu eksperymentów mających sprawdzić, czy nauka obcych słówek sparowanych z obrazami reprezentującymi ich znaczenie uwidoczni większą skuteczność obrazów w stosunku do zestawień z samym tekstem. W wyniku tych dociekań odkryły one, że taka przewaga rzeczywiście występuje, ale tylko wtedy, gdy uczestnicy przykładali równie dużo wysiłku do zapamiętania obu elementów. Co więcej, eksperyment Mehdiego Solhi i Andaraba Rouhi (2014), którego celem była nauka idiomów, pokazał, że większa inteligencja przestrzenna może mieć znaczący wpływ na wydajniejsze kodowanie w pamięci połączeń rysunków i obcych fraz.

Jednym z bardziej praktycznych przykładów zastosowań tego efektu są programy, które pomagają rozłożyć powtórki w czasie, dzięki czemu informacje są zapamiętywane efektywniej (Cornell 2009). Większość z nich (np. SuperMemo, Anki lub Mnemosyne) pozwala na dodawanie cyfrowych fiszek zawierających obrazy, choć na tym tle zdecydowanie wyróżnia się platforma Memrise, w której możliwe jest tworzenie własnych memów lub wykorzystywanie czyichś, łącząc skuteczność mnemotechnicznych skojarzeń (Spackman 2009) z potencjałem, jaki niosą zdjęcia.

Rysowanie

Skoro samo dołączanie informacji w formie graficznej przynosi lepsze rezultaty, to co stałoby się, gdyby dodać do tego element kreatywności? Odpowiedź na to pytanie próbował znaleźć zespół pod wodzą Jeffreya Wammesa (2016), który skorzystał z metodologii podobnej do tej stosowanej przez większość naukowców badających efekt wyższości obrazu, z tą różnicą, że w tym przypadku jedna grupa uczestników musiała kilkukrotnie stworzyć ilustracje do listy podanych im słów. Pozostałe badane osoby albo po kilka razy dorysowywały coś do liter albo zapisywały ciągle ten sam wyraz. Gdy testowano później, ile każdy zapamiętał słów, to okazało się, że ci, którzy tworzyli rysunki, osiągnęli najlepsze rezultaty ze wszystkich i nie miało tu żadnego znaczenia to, jak dobrze im one wychodziły.

Czy wynik powyższego eksperymentu udowadnia zatem, że rysowanie można z powodzeniem wykorzystać przy nauce słówek? I tak i nie. Sytuacja ta wydaje się analogiczna do tej opisywanej przez Carpenter i Olson, gdyż zbadano w nim wyłącznie pojedyncze elementy, a nie ich pary, tak jak to ma miejsce przy nauce znaczeń obcych wyrazów. Można jednak założyć, że może tu zachodzić mechanizm podobny do tego występującego przy efekcie wyższości obrazu, a więc możliwe jest, iż ma to jakiś pozytywny wpływ również na zapamiętywanie par słówko-obraz (znaczenie).

A co byłoby, gdyby pójść o krok dalej i spróbować połączyć rysowanie z mnemotechnikami? Zarówno metoda słów-kluczy – w której wykorzystuje się podobieństwo jednych słów do innych i tworzy między nimi skojarzenia – jak i pałac pamięci, są dobrze zbadanymi i sprawdzonymi narzędziami wspomagającymi zapamiętywanie (zob. Spackman 2009; Ahour, Berenji 2015), i to nie tylko obcych słówek. Dołączenie do tej pierwszej początkowego etapu polegającego na narysowaniu absurdalnych, śmiesznych i nietypowych skojarzeń mogłoby wiele zmienić. Tak samo mogłoby działać rozrysowanie sobie planu wyobrażonego pokoju lub budynku, na którym umieściłoby się informacje reprezentowane przez różne wizualne skojarzenia. Dopóki jednak nie pojawią się solidne dowody na powyższe twierdzenia, to wciąż pozostaje sprawdzenie tego wszystkiego samemu. W praktyce każdy potrafi rysować, więc nie ma tu sensu wymówka o braku artystycznych umiejętności.

Wnioski

Nie musisz się nad tym długo zastanawiać, żeby stwierdzić, że wszystkie powyższe rozważania możesz wprowadzić bardzo prosto w życie. Wystarczy tylko, że skorzystasz z narzędzi do cyfrowych fiszek lub chwycisz w rękę ołówek, długopis, pisak, kredkę, rysik, a nawet użyjesz własnych palców, a przekonasz się na własnej skórze, że dodawanie obrazków lub tworzenie rysunków może być tym, czego szukałeś w swojej nauce słownictwa.

Bibliografia:

  1. Ahour, T., & Berenji, S. (2015). A comparative study of rehearsal and loci methods in learning vocabulary in EFL context. Theory and Practice in Language Studies5(7), 1451.
  2. Andarab, M. S., & Rouhi, A. (2014). Let's replace words with pictures: the role of pictures and spatial intelligence in learning English idioms. Theory and Practice in Language Studies4(2), 244.
  3. Carpenter, S. K., & Olson, K. M. (2012). Are pictures good for learning new vocabulary in a foreign language? Only if you think they are not. Journal of Experimental Psychology: Learning, Memory, and Cognition38(1), 92. DOI: 10.1037/a0024828
  4. Sorden, S. D. (2012). The cognitive theory of multimedia learning. Handbook of educational theories. Charlotte, NC: Information Age Publishing
  5. Spackman, C. L. (2009). Mnemonics and Research on Using the Keyword Method in the Classroom.
  6. Wammes, J. D., Meade, M. E., & Fernandes, M. A. (2016). The drawing effect: Evidence for reliable and robust memory benefits in free recall. The Quarterly Journal of Experimental Psychology, 69(9), 1752-1776.

Polecane artykuły:
Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków
[MN22] Jak patrzeć, żeby zobaczyć – 10 praktycznych wskazówek
[MN20] O aktywnym korzystaniu z pamięci
[MN21] Arkana pamięci graficznej
[MN4] Jak ‚nauczyć się’ hiragany… w godzinę?

Jak wytrwać w nauce?

Każdy, kto kiedykolwiek podjął się nauki języka, wie, że między chęcią zrobienia czegoś a doprowadzeniem tego do końca jest naprawdę wielka przepaść. Czytanie różnych tekstów motywacyjnych w wielu przypadkach nie wystarcza. Początkowy zapał szybko gaśnie, gdy napotyka się na nieprzewidziane przeszkody, a wcale nie muszą być one duże. Jedna malutka drobnostka potrafi bowiem wywrócić do góry nogami cały plan nauki. Na szczęście części tych problemów można zapobiec, i to właśnie o tym będzie niniejszy tekst. Reszta zależy od ciebie.

1. Nie zmuszaj się do nauki języka

Prawdą jest to, że obecnie znajomość języków obcych jest pożądaną umiejętnością. Nie można jednak dać się ponieść trendom lub namowom znajomych. Jeśli nie uczysz się z konieczności ani dlatego, że jest to dla ciebie źródłem pośredniej lub bezpośredniej przyjemności, to po prostu sobie odpuść. Nie ma sensu zmuszać się do czegoś, do czego nie jesteś przekonany, gdy możesz poświęcić swój wolny czas na rozwijanie różnych pasji.

2. Nie ogłaszaj swojego celu

Dość popularne jest przekonanie, iż poinformowanie rodziny i znajomych o swoich planach nauki jakiegoś języka, pomaga w realizacji tego celu. Niestety nie jest to prawdą i bywa nawet szkodliwe. Nauka języka to proces ciągły, w którym granice płynności są naprawdę rozmyte. Ciężko jest więc obiektywnie ocenić, czy ktoś poczynił spodziewane postępy. Może to być przyczyną nieuzasadnionej krytyki ze strony innych osób, co obniża motywację do działania, albo przecenienia czyichś wysiłków, w wyniku czego dana osoba przestaje się tak bardzo starać.

Rzucenie sobie publicznie wyzwania może mieć też inny przebieg. Nierzadko dochodzi do sytuacji, gdy ludzie z czyjegoś otoczenia nie biorą takiej deklaracji na poważnie, nie przejmując się tym, czy ktoś wziął się naprawdę do roboty. W niektórych przypadkach skutkować to może tym, że uczący się zarzuci całkowicie swój cel nauki, nie czując wystarczającej zewnętrznej motywacji do jego kontynuowania. Poza tym badania ludzi, którzy pochwalili się tym, co zamierzają, pokazały, że nic im to nie pomogło, a nawet dało im to przekonanie, że zrobili więcej niż w rzeczywistości, przez co ich wyniki były gorsze.

3. Unikaj ogólnych celów

W przypadku nauki języka nie można nagle stwierdzić, że się go nauczyło. Podobnie jest z poziomami jego znajomości – te abstrakcyjne granice tylko w przybliżeniu określają czyjeś umiejętności. Chcąc obiektywnie zmierzyć swój postęp, należy wyznaczyć bardziej konkretne cele zamiast ogólnych, np. przerobienie rozdziału lub podręcznika, nauczenie się jak coś zamówić w restauracji, opanowanie listy jakichś słów, dogadanie się z kimś bez konieczności zaglądania do słownika lub przeczytanie jakiegoś tekstu z satysfakcjonującym zrozumieniem itp. Wszystko to są rzeczy, których osiągnięcie z dużą dokładnością pokazuje, ile się już potrafi.

4. Planuj tylko tyle, ile jest konieczne

Jeśli sądzisz, że planując wszystko od początku do końca, postępujesz słusznie, to niestety grubo się mylisz. Pewnych rzeczy nie sposób jest przewidzieć, dlatego jedynym sensownym rozwiązaniem jest ograniczenie się do rozpisania w zeszycie (nie na komputerze, komórce lub tablecie) planu na jeden lub dwa dni. Stopień skomplikowania takiej listy nie powinien być zbyt duży. Najlepiej jest rozbić codzienną naukę na drobne punkty, z których każdy można odhaczyć po nie więcej niż godzinie. To bardzo pomaga w skupieniu się na wykonaniu danej rzeczy i daje satysfakcję, gdy skończy się listę na dany dzień.

5. Wykorzystuj efektywnie czas

Najlepsze rezultaty przynosi nauka każdego dnia. Powinieneś wyznaczyć sobie jakąś mniej więcej stałą porę, kiedy się uczysz, dzięki czemu wejdzie ci w nawyk utrzymywanie regularności. Możesz wykorzystać dodatkowo czas spędzany na jeździe samochodem lub autobusem. Twoja sesja powinna składać się z nie więcej niż 20-minutowych segmentów intensywnej nauki, poprzedzielanych maksymalnie 10-minutowymi przerwami. Możesz zmieniać czas jej trwania według upodobań, o ile zachowasz rozsądek i przeznaczysz na wszystko minimum godzinę. Nie musisz uczyć się w jednym ciągu, najważniejsza jest bowiem ogólna ilość czasu przeznaczonego na naukę.

6. Wyznaczaj sobie możliwe cele

Planuj zrobienie tylko tego, co wydaje ci się realne do wykonania w krótkiej perspektywie. Zapobiega to zniechęceniu wywołanemu zbyt długim oczekiwaniem na widoczne rezultaty. Warto również rzucać sobie małe wyzwania w postaci zrobienia kilku procent więcej niż uważa się za wykonalne w danym czasie. Jeśli skończą się sukcesem, to podniesie to twoją motywację, a jeśli ci się nie powiedzie, to nie masz powodów do zmartwień, gdyż mimo wszystko zrealizowałeś swój cel podstawowy.

7. Odizoluj się od rozpraszaczy

Współczesny świat zalewa nas mnóstwem rozpraszających bodźców. Głównym ich źródłem są ludzie i urządzenia elektroniczne, które w połączeniu ze sobą skutecznie odciągają nas od nauki języka. Można temu zaradzić, znajdując sobie jakieś spokojne miejsce, uprzedzając innych, żeby nam nie przeszkadzali i wyłączając rozpraszające sprzęty, a nawet usuwając je z pola widzenia. W sytuacji, gdy jesteśmy zmuszeni z nich korzystać, wystarczy powyłączać lub tymczasowo unieszkodliwić cyfrowe "przeszkadzajki", m.in. przy wykorzystaniu wtyczek do przeglądarek blokujących najbardziej kuszące strony (np. StayFocusd).

8. Ucz się od razu

Stosunkowo często przy nauce języka pojawia się problem z wyborem właściwych materiałów. Poszukiwanie coraz lepszych podręczników, kursów lub artykułów w Internecie doprowadza do tego, że zaniedbuje się właściwą naukę. Jeśli nie wkomponuje się od razu znalezionych treści do listy rzeczy do zrobienia danego dnia, to na nic zda się to, że nazbierało się stos tytułów i linków. Poza tym, tylko próbując się czegoś nauczyć można odkryć słabe strony znalezionych materiałów, wady planu nauki lub braki w swojej wiedzy. A stąd wiedzie już prosta droga do ich naprawienia i łatwiejszego unikania podobnych sytuacji w przyszłości.

Powyższe wytyczne pomagają zapobiec większości problemów związanych nauką rozumienia obcego języka lub komunikowania się w nim. Generalnie wystarczy, abyś pamiętał wyznaczaniu sobie odpowiednich celów, efektywnie wykorzystywał dostępny czas i poważnie podchodził do nauki, a języki obce staną przed tobą otworem.


Polecane artykuły:
Niemiecki w 4 miesiące, czyli zmagania z przeciwnościami
Jak przekonania rządzą Twoim życiem
Rola uwagi w nauce języka
Kryteria oceny treści, czyli jak znajdować wartościowe materiały
Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków
Najlepsza rada dotycząca nauki języków obcych

Przyjemne z pożytecznym, czyli jak czytać i nie polec

czytac_1Często można usłyszeć pogląd, że czytanie w języku obcym jest świetnym sposobem rozwoju słownictwa. Pozostaje jednak dylemat, jak to robić, aby nie męczyć się niepotrzebnie nad zrozumieniem, tracąc przy okazji przyjemność płynącą z obcowania z ciekawą książką lub artykułem. Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, ale w praktyce sprowadza się ona do zadbania o to, aby rzadkie przerywanie lektury było stawiane zawsze na pierwszym miejscu.

Co czytać?

Wybrana przez ciebie lektura powinna być dopasowana do twojego aktualnego poziomu. Nie chodzi mi jednak o sztywną klasyfikację w stylu A2 lub B1, gdyż w rzeczywistości bardziej liczy się znajomość słownictwa tematycznego. Ludzie sięgają bowiem często po to, co pokrywa się z ich zainteresowaniami, wykształcając bardziej wyspecjalizowaną terminologię, co niejako przy okazji zwiększa zasób bardziej ogólnych wyrazów i zwrotów. Wystarczy więc, że wybierzesz coś, co cię ciekawi, a następnie spróbujesz przeczytać kilka stron. Jeśli nie zniechęcisz się nadmiarem nieznanych słów, oznacza to, że trafiłeś na właściwy tekst.

Właściwa lektura

Pierwszy kontakt z tekstem powinien odbyć się bez intencji nauczenia się czegokolwiek. Musisz po prostu zagłębić się treść, zaglądając do słownika jedynie w przypadku natrafienia na słowa lub wyrażenia, które wydają się istotne. Nie próbuj jednak niczego zapisywać, gdyż na to przyjdzie pora później. Zamiast tego staraj się od razu zapamiętywać znaczenia sprawdzonych słów, kojarząc wymowę lub zapis danego słowa z jakimś polskim lub obcym i tworząc śmieszną, absurdalną scenkę w swojej wyobraźni, np. "stare" – "gapić się" – staruszka gapiąca się przez lornetkę z okna, rozmawiając przez Walkie-talkie. Potem kontynuuj lekturę, a jeśli znowu natrafisz na nowo-nauczone wyrazy, to wysil pamięć, aby je sobie przypomnieć, dopiero w ostateczności sprawdzając ponownie ich znaczenie.

Praca z tekstem

Swój wysiłek powinieneś zacząć od wypisania obcych słów z przykładami ich użycia w kontekście. W tym celu musisz pobrać program AntConc, a następnie "nakarmić" go dokumentu tekstowym, postępując zgodnie z opisywaną przeze mnie wcześniej instrukcją. Optymalna długość takiego importowanego pliku to moim zdaniem około 10 stron o pojedynczej interlinii, zapisanych czcionką 12 (można posklejać ze sobą różne teksty). Mniejsza ilość treści da mało przydatne wyniki, a przesadzenie z nią zaleje cię zbyt długą listą słów do opracowania.

antconc-okno

Kolejny krok polega na otworzeniu karty "Word List", i naciśnięciu przycisku "Start". Ukaże się wtedy lista wyrazów w kolejności od najbardziej do najmniej popularnego. Ciebie powinny interesować tylko te pozycje, która występują w tekście więcej niż raz. Teraz znajdź jakieś nieznane słowo, wykorzystując pasek przewijania, a potem w nie kliknij. Zostaniesz wtedy przeniesiony do karty z fragmentami zdań. Jeśli wybierzesz któreś z nich, to ujrzysz podgląd pliku z przykładowymi zdaniami, które możesz skopiować do Anki lub zapisać w językowym notatniku. To właśnie tym sposobem będziesz pozyskiwać nowe słówka razem z kontekstem, co ułatwi ich późniejsze przetłumaczenie.

Cyfrowe podejście vs. analogowe

Na tym etapie powinieneś zdecydować się czy wolisz pracować z Anki, czy jednak ciągnie cię do podejścia analogowego, wykorzystującego papierowy zeszyt. Z punktu widzenia ilości spędzanego czasu i włożonego wysiłku ta pierwsza możliwość wydaje się lepsza. Kopiowanie zdań zajmuje tylko chwilę, a program zapewnia gotowy sposób na robienie testów i sam optymalnie określa, kiedy trzeba zrobić powtórkę. Z drugiej strony kartka i długopis nie wymagają prądu, a ręczne przepisywanie ma pewien pozytywny wpływ na proces zapamiętywania. Poza tym przy tej formie notowania poczynione postępy są bardziej namacalne, co może wpływać na utrzymanie motywacji.

W przypadku wykorzystywania Anki do nauki słownictwa pasywnego najlepiej sprawdza się według mnie szablon Basic. Wystarczy, że wkleisz w górnym polu zdanie z nowym słowem lub wyrażeniem, a następnie pogrubisz, podkreślisz lub w jakikolwiek inny sposób wyróżnisz tylko interesujący cię fragment. Potem pozostaje ci tylko sprawdzić jego znaczenie i wpisać pasujące do kontekstu tłumaczenie lub definicję w obcym języku. Możesz jeszcze dopisać jakieś tagi, zatwierdzając wszystko przyciskiem "Add". Gdy już uporasz się ze wszystkimi słówkami, to musisz tylko pamiętać o regularnych sesjach z Anki.

dodawanie_kart_w_anki

Jeśli preferujesz bardziej tradycyjne rozwiązania, to potrzebny ci będzie gruby zeszyt (najlepiej A4) i coś do pisania. Musisz zacząć od wypisania wszystkich wybranych zdań zawierających obce wyrazy, numerując je i zapisując je tak, żeby można było coś dopisać pod spodem. W ramach oszczędności czasu i miejsca pojedyncze zdania mogą zawierać więcej niż jedną rzecz do nauki. W podkreśl istotne fragmenty, otocz je kółkiem lub zrób cokolwiek, co pozwoli łatwiej je zauważyć. Na końcu wpisz pod nimi ich znaczenia, umieszczając je na przykład w nawiasach kwadratowych dla czytelności.

przyklad

Dzięki zastosowaniu wspomnianych wyżej odstępów i numerów przy zdaniach proste staje się robienie sobie powtórek i testów. Możesz sprawdzić swoją wiedzę po prostu zakrywając dłonią lub kartką linijki z tłumaczeniami, przesuwając się w ten sposób w dół zeszytu. Czas następnych powtórek możesz z kolei wyznaczyć, posiłkując się tabelką podobną do tej zaprezentowanej przez Michała. Proponowane przez niego przerwy między testami (1D, 7D, 1M, 3M, 6M, 1R, 2L) powodują, że z głowy ulatuje trochę wiedzy, ale w zamian wszystko lepiej się utrwala w pamięci przy każdym kolejnym sprawdzeniu.

plan nauki

Konkluzja

Powyżej zaprezentowałem kompletną instrukcję tego, jak można pogodzić czytanie dla przyjemności z nauką języka na poważnie. Nie jest to rozwiązanie bez wad, ale pozwala zaoszczędzić trochę nerwów i na spokojnie podejść do rozwijania zasobu słownictwa. Ponadto nie nadaje się ono dla osób, które są już na dość wysokim poziomie, gdyż dla nich liczy się każde nowe nieznane słowo, a nie tylko te popularniejsze. Tak czy siak, warto tego spróbować w ramach oderwania się od bezmyślnego spisywania słówek bez kontekstu, które prowadzi później do problemów z ich poprawnym używaniem.


Zobacz także:

9 kluczowych pytań na temat ANKI
Wyznania ANKIoholika
Jak czytać i nie zwariować
Jakie materiały warto czytać?
Jak tworzyć i wykorzystywać listy frekwencyjne

O co chodzi z tym Duolingo?

duolingologoDuolingo jest platformą edukacyjną online stworzoną w celu dostarczania darmowych kursów językowych. Przez wielu jest uważana za lepszą od konkurencyjnego Rosetta Stone, choć paradoksalnie widać, że była ona dla niego źródłem inspiracji. Niewielu ludzi jest jednak swiadomych tego, że pod przykrywką nowoczesnego kursu opartego na idei gamifikacji kryją się techniki mające znacznie starsze pochodzenie.

Zakładanie konta

Do korzystania z Duolingo wcale nie jest potrzebne posiadanie aktywnego konta. Można się o tym przekonać wybierając na stronie głównej napis "Rozpocznij", który przeprowadzi cię przez kilka stron z ustawieniami dotyczącymi m.in. języka ojczystego i tego do nauki. W pewnym momencie pojawi się pytanie, czy wolisz zacząć kurs od początku czy wykonać test poziomujący, który umożliwi pominięcie znanych rzeczy. Jeśli wybierzesz tę pierwszą opcję, to wyświetli ci się pierwsze ćwiczenie. Gdybyś z niego jednak wyszedł, wykorzystując link w prawym górnym rogu, to zobaczysz, że na drzewku znów pojawiła się możliwość wyboru. W tym momencie możesz się już zabrać za robienie ćwiczeń, ale polecam wciśnięcie przycisku "Załóż konto" u góry i wpisanie swoich danych lub wybranie logowania za pomocą Facebooka lub Google+. Dzięki temu twoje postępy nie zostaną później utracone.

Drzewko umiejętności

duolingo_drzewko

Po pierwszym zalogowaniu ukaże ci się ekran roboczy z drzewkiem tematów w centrum i różnymi dodatkowymi opcjami u góry i po prawej. Można tu odczytać swój poziom doświadczenia zmieniający się wraz z ilością zdobytych punktów. Obok widać link do sklepu, w którym można kupić różne drobne rzeczy (np. dodatkowe lekcje lub możliwość zrobienia sobie wolnego dnia podczas wykonywania 7-dniowego wyzwania). Płaci się w nim lingotami, które otrzymuje się za wykonywanie ćwiczeń i robienie powtórek. Samo drzewko składa się z tematów podzielonych na grupy według stopnia zaawansowania, które możesz przerabiać po kolei lub robiąc występujące co jakiś czas testy zbiorcze. Wskaźnikami twojego postępu są paski przy zagadnieniach, które po skończeniu zmieniają kolor na złoty. Kolejne pozycje odblokowują się po skończeniu wystarczającej liczby lekcji.

testy duolingo

Górny pasek

Na górnym pasku można uzyskać dostęp do historii aktywności lub przejrzeć dyskusje, w których wątki i wpisy filtrowane są w oparciu o redditopodobny system punktów. Pod opcją "Zanurzenie (Immersion)" kryje się natomiast możliwość ćwiczenia swoich umiejętności, biorąc się za tłumaczenia autentycznych tekstów. To akurat jest dość istotną częścią Duolingo, gdyż to właśnie na tym opiera się jego model biznesowy. Niektóre przetłumaczone materiały są bowiem sprzedawane różnym podmiotom, dzięki czemu serwis nie musi pobierać żadnych opłat od swoich użytkowników. Jak widać, odbywa się to z korzyścią dla obu stron.

Kursy językowe

Po prawej stronie możesz zauważyć swoją nazwę użytkownika i flagę, która symbolizuje wybrany przez ciebie język. Kliknięcie w nią pozwala na szybką zmianę kursu lub dodanie nowego. Możesz filtrować oferowane pozycje, zmieniając język, który znasz. Choć w polskiej wersji dostępny jest jedynie kurs angielskiego, to w innych wybór jest większy. Niektóre z nich zawierają nawet dodatkową zakładkę ze słówkami. Jeśli więc dobrze oceniasz swoją znajomość któregoś języka obcego, to możesz ją wykorzystać do nauki kolejnego. Gdybyś jednak chciał się na przykład uczyć przy wykorzystaniu różnych wersji językowych, to niestety musisz za każdym razem wchodzić w opcje dostępne pod nazwą użytkownika i zaznaczać interesujący cię kurs. Na dłuższą metę bywa to naprawdę irytujące. Jeśli masz natomiast ochotę na współtworzenie treści w tym serwisie, to w menu ustawień możesz znaleźć link do rozwijanych projektów.

Menu boczne

Z boku strony głównej możesz znaleźć wskaźnik twojego aktualnego poziomu zaawansowania, dzienny cel i związane z nim statystyki oraz propozycje zrobienia koniecznych powtórek i dodania znajomych, z którymi można rywalizować na punkty. Na dole tego paska widać opcję przydatną dla nauczycieli, która pozwala na stworzenie wirtualnych klas, śledzenie postępów uczniów pracujących na tej platformie, a także zablokowanie im części elementów interfejsu lub ocenzurowanie treści ich kursów. Ta ostatnia możliwość jest dość absurdalna, zważywszy na dużą neutralność użytych przykładów.

Lekcje

lekcje duolingo

Po kliknięciu w jakiś temat na liście twoim oczom ukaże się zbiór lekcji, z którym można postąpić analogicznie do tego, w jaki sposób przerabia się drzewko, wybierając alternatywnie test sprawdzający znajdujący się po prawej stronie. Jeśli akurat trafiłeś na jakieś zagadnienia gramatyczne, to poniżej ujrzysz ich prosty i nie zawsze wystarczający opis, który niestety nie jest rozdzielony na pojedyncze lekcje, więc nie zawsze wiadomo, jaki fragment będzie ci potrzebny w danym ćwiczeniu. Po ukończeniu całego zestawu opcja testowania zmienia się na taką do wykonywania szybkich powtórek, choć w praktyce i tak sprowadza się to do robienia tego samego.

Ćwiczenia

Zadania w Duolingo polegają głównie na tłumaczeniu z jednego języka na drugi i odwrotnie oraz pisaniu ze słuchu i ćwiczeniu wymowy, choć w wersji mobilnej jest to trochę bardziej urozmaicone. Część słów jest wprowadzana za pomocą przypisywania tłumaczeń do zdjęć ze słowami w obcym języku, natomiast resztę można sprawdzić po najechaniu na jakiś fragment wyświetlanego aktualnie przykładu. Pokazuje się wtedy jego znaczenie, a czasem nawet opcja z krótkim wyjaśnieniem gramatycznym, i odtwarzana jest zsyntetyzowana wymowa o przeciętnej jakości. Naciśnięcie ikonki głośnika umożliwi ci natomiast przesłuchanie całego zdania lub wyrażenia. Odpowiedzi możesz zatwierdzać za pomocą klawisza Enter lub wybierając "Sprawdź". Jeśli masz jakieś tłumaczeniowe wątpliwości, to wystarczy, że klikniesz w dyskusję poniżej i przejrzysz komentarze. Zwykle to wystarcza, gdyż jest duża szansa na to, że znajdziesz tam poszukiwane wyjaśnienie. Poza tym po ukończeniu lekcji pojawia się możliwość przejrzenia udzielonych odpowiedzi.

Przykłady użyte w ćwiczeniach nie są zbyt wyszukane. Dominują tu najprostsze możliwe na danym etapie słowa i konstrukcje. Wszystko jest oczywiście całkowicie pozbawione kontekstu, co przeszkadza w niektórych przypadkach w odgadnięciu właściwego znaczenia i budzi obawy, że późniejsze zderzenie się z autentycznymi treściami może rodzić problemy. Poza tym algorytm sprawdzania poprawności opiera się tylko na tych odpowiedziach, które wprowadzili autorzy, a więc nie zalicza niektórych możliwości. Do innych jego niedoskonałości można zaliczyć całkowite ignorowanie kropek, wykrzykników, myślników, przecinków, znaków zapytania itd. Idealnie ten problem ilustruje poniższy zrzut ekranu.ćwiczenia duolingo

Na dalsze niedoróbki można natknąć się przy ćwiczeniach polegających na wymawianiu różnych słów i zdań. W ramach eksperymentu specjalnie robiłem różne błędy, a mimo to moje odpowiedzi były uznawane poprawnie. Na szczęście można całkowicie wyłączyć wyświetlanie tego typu zadań, klikając w link na dole lub zaglądając do menu ustawień.

Badania naukowe

Munday (2016), jak również inni naukowcy pokazali, że Duolingo sprawdza się głównie u osób początkujących, gdyż to oni zyskują najwięcej na ciągłym ćwiczeniu tłumaczeń. Na wyższych stopniach zaawansowania trzeba natomiast włożyć znacznie więcej wysiłku w naukę, co utrudnia dotrwanie do końca kursu, czyli w okolice poziomu B1. Ponadto, nawet przerobienie całego drzewka nie gwarantuje rozwinięcia umiejętności komunikacyjnych, choć zapamięta się dzięki temu od 2 do 3 tysięcy różnych słów w zależności od wybranego kursu.

Bardziej krytyczna w stosunku do Duolingo była grupa badawcza pod wodzą Gunter (2016), według której pozbawione kontekstu przykłady w Duolingo nie pozwalają uczącym się na efektywne wykorzystywanie nabytej wiedzy w prawdziwych sytuacjach. Ich zdaniem występujące tu zadania nie skłaniają do łączenia informacji w całość lub okazywania spontaniczności w użyciu języka. Zakwestionowali oni również twierdzenie, że Duolingo jest grą edukacyjną, gdyż ich zdaniem obecne w nim elementy gamifikacji są niewystarczające.

Duolingo chwali się, że jego skuteczność została udowodniona badaniami. Problem w tym, że przytaczany przez nich eksperyment Vesselinova i Grega (2012) niczego nie wykazał. Można w nim przeczytać, że do końca badania dotrwało tylko 90 ze 156 uczestników. Byli to w dodatku ochotnicy, z których duża część posiadała już wyższe wykształcenie, a więc nie można ich zaliczyć do uczniów i studentów będących głównymi odbiorcami Duolingo. Poza tym Ich wyniki wahały się w dość dużym zakresie, więc trudno na tej podstawie wyciągać jakiekolwiek wiarygodne wnioski dotyczące skuteczności tego typu kursów.

Nie trzeba się nawet zbytnio przyglądać, żeby zauważyć, że Duolingo w dużej mierze opiera się na tradycyjnej metodzie gramatyczno-tłumaczeniowej, która wciąż bywa wykorzystywana w szkołach. Nie jest to dokładne odwzorowanie, gdyż widać tu wiele źródeł inspiracji, ale obecny jest tu m.in. nacisk na poprawność odpowiedzi, umiejętność czytania i pisania, znacząca rola nauczyciela (w tym przypadku systemu Duolingo), używanie nieautentycznych materiałów i wykonywanie bezpośrednich tłumaczeń (Larsen-Freeman i Anderson, 2011). Nie należy jednak sądzić, że jest to zły sposób nauki. Chang (2011), Mondal (2012) i Aqel (2013) stwierdzili bowiem, że jeśli chodzi o ćwiczenie gramatycznej poprawności i umiejętności związanych z pismem, to podejście to wypada dość dobrze. Zwraca się jednak uwagę, że do bardziej kompleksowej nauki powinno się je łączyć z metodą komunikacyjną, gdyż uzupełnia ona braki tej poprzedniej.

Niemożliwe jest precyzyjne określenie, jaką strategię nauki gramatyki wykorzystuje Duolingo, gdyż w zależności od tego, w jaki sposób korzysta się z kursu, można otrzymać zupełnie inne wnioski. Przeważa tu jednak podejście indukcyjne polegające na samodzielnym odkrywaniu reguł, a nie dedukcyjne, w których nacisk położony jest na ich naukę. Potwierdza to sam twórca tego serwisu, który uważa, że wiedza o tym, jak budować zdania powinna być przekazywana bez potrzeby użycia gramatycznej terminologii. Tego typu rozwiązanie nie jest jednak dobre dla wszystkich. Łatwo można się o tym przekonać, zaglądając do dyskusji pod ćwiczeniami, w których często pojawiają się pytania o wyjaśnienie jakiejś regułki. Z drugiej strony naukowcy tacy jak Mallia (2014), Şik (2014) i Motha (2013) wskazują na to, że wciąż nie ma pewności, które podejście jest lepsze – indukcyjne czy dedukcyjne, a więc faworyzowanie jednego z nich jest zdecydowanie przedwczesne.

Wnioski

Istota Duolingo polega na jego prostocie i tym, że stawia na sprawdzone rozwiązania. Nie jest to nic zwalającego z nóg, ale działa takim stopniu, żeby zachęcić do rozpoczęcia nauki języka. Zastosowana tu metoda nie jest idealna. Nie pozwala ona bowiem na wyćwiczenia umiejętności mówienia i radzenia sobie z autentycznymi materiałami językowymi, a w dzisiejszych czasach właśnie to liczy się najbardziej. Może natomiast służyć jako uzupełnienie zajęć w szkole lub własnych językowych zmagań. Nie opierałbym jednak samodzielnej nauki na samym Duolingo, ponieważ byłoby to jak ćwiczenie pływania bez wchodzenia do wody. Owszem, czegoś się dzięki temu nauczysz, ale niekoniecznie będzie to tym, czego oczekiwałeś.

Bibliografia

  1. Aqel, I. M. (2013). The effect of using Grammar Translation Method on acquiring English as a foreign language. International Journal of Asian Social Science, 3(12), 2469-2476.
  2. Chang, S. C. (2011). A contrastive study of grammar translation method and communicative approach in teaching English grammar. English Language Teaching, 4(2), 13. https://doi.org/10.5539/elt.v4n2p13.
  3. Gunter, G. A., Campbell, L. O., Braga, J., Racilan, M., & Souza, V. V. S. (2016). Language learning apps or games: an investigation utilizing the RETAIN model. Revista Brasileira de Linguística Aplicada, (AHEAD), 0-0. https://doi.org/10.1590/1984-639820168543.
  4. Krashen, S. (2014). Does Duolingo" trump" university-level language learning. International Journal of Foreign Language Teaching, 9(1), 13-15.
  5. Mallia, J. G. (2014). Inductive and deductive approaches to teaching English grammar. Arab World English Journal, 5(2), 221-235.
  6. Natsir, M., Sanjaya, D. (2014). Grammar Translation Method (GTM) Versus Communicative Language Teaching (CLT); A Review of Literature. International Journal of Education & Literacy Studies, 2(1), 58. https://doi.org/10.7575/aiac.ijels.v.2n.1p.58.
  7. Motha, H. (2013). The effect of deductive and inductive learning strategies on language acquisition. Master Thesis. Communication and Information Sciences Faculty Humanities, Tilburg University, Tilburg.
  8. Şik K, (2014) Using Inductive Or Deductive Methods In Teaching Grammar To Adult Learners Of English. Master’s Thesis. Department of Foreign Languages Teaching, Atatürk Üniversitesi.
  9. Vesselinov, R., Grego, J. (2012). Duolingo effectiveness study. City University of New York, USA.

Polecane artykuły:
Aplikacje do nauki języków obcych, czyli uczysz się kiedy, gdzie i jak chcesz! Część 1
Aplikacje do nauki języków obcych, czyli uczysz się kiedy, gdzie i jak chcesz! Część 2
Peterlin 9. Kiedy przestać się uczyć. Kilka iluzji.
Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków

Guarani with Duolingo

Niemiecki w 4 miesiące, czyli zmagania z przeciwnościami


eksperyment3Opanowanie nowego języka często jawi się jako niebywałe wyzwanie, którego wymagania są w stanie spełnić tylko wybrane jednostki, tor najeżony przeszkodami tak licznymi, że wydają się niemożliwe do pokonania. Z drugiej strony niektórzy kreślą obraz wprost idylliczny, pozostawiając odbiorców w błogiej nieświadomości. Prawda zawiera jednak wiele odcieni szarości, co znalazło odbicie w przebiegu pewnego eksperymentu…

Niemiecki od zawsze był moją piętą achillesową, choć w przypadku angielskiego było zupełnie odwrotnie. Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie, dlaczego jest tak, że ten pierwszy wchodzi mi tak łatwo, podczas gdy drugi prawie natychmiast wylatuje z głowy. Pomimo tego, że konieczność opanowania niemieckiego wymuszona przez system edukacji i cele zawodowe była dla mnie wystarczającą motywacją do nauki, to do pewnego momentu nie miałem bladego pojęcia, na czym polega mój problem. I wtedy zakiełkowała we mnie pewna myśl, pomysł na eksperyment tak szalony, że mógłby się udać i tak męczący, że nawet w krótkim okresie dawałby się mocno we znaki.


Założenia

U podstaw wszystkiego legło założenie, że sukces na polu językowym zależy w dużej mierze nie od dostępności zasobów, lecz wytrwałości w codziennym zmaganiu się z nowymi problemami. A skoro tak, to wystarczyło wyznaczyć sobie jakiś cel i znaleźć do niego jakąś podstawową bazę materiałów, z której będzie się najczęściej korzystać. Mój wybór padł na anglojęzyczny kurs niemieckiego stworzony przez Deutsche Welle o wiele mówiącym tytule "Harry – gefangen in der Zeit". Składa się on ze 100 lekcji, z których każda prezentuje inne zagadnienia gramatyczne. Całość dopełniają ćwiczenia i dość nietypowe filmiki powiązane ze sobą fabularnie.

W teorii kurs ten ma za zadanie przygotować kogoś do poziomu B1 w ciągu około pół roku. Nie byłbym jednak sobą, gdybym zawsze trzymał się wytycznych, dlatego zachęcony wyzwaniem, które znalazłem na oficjalnym kanale na Youtubie, postanowiłem, że każdego dnia będę przerabiał jedną nową lekcję. Nie poprzestałem jednak wyłącznie na tym. Wymyśliłem sobie, że skoro już podniosłem sobie poprzeczkę, to mogę przesunąć ją jeszcze wyżej, podejmując próbę tłumaczenia wszystkich zdań, nawet tych, które byłyby powyżej mojego poziomu, służąc jako tło dla scen.

Postępując tak, zasymulowałbym to, z czym zmaga się większość uczących się, gdyż gotowe przekłady rzadko są łatwo dostępne. Co więcej, zarówno normalne obcojęzyczne teksty, jak i wypowiedzi ustne zazwyczaj cechują się stopniem trudności, który wykracza poza umiejętności początkującej osoby. Sam chciałem się z tym zmierzyć, przenosząc dotychczasowe doświadczenie z językiem angielskim na niemiecki – gdyż są między nimi pewne podobieństwa –wykorzystując również papierowe i elektroniczne słowniki, opracowania gramatyczne i różnego rodzaju źródła internetowe.

Jednak wciąż było mi mało. Oliwy do ognia dolałem pomysłem na tworzeniem fiszek w Anki, w których umieszczałbym całe zdania wraz z tłumaczeniami, a potem uczyłbym się obu tych rzeczy na pamięć. Zainspirowała mnie do tego metoda dzięcioła używana przez Heinricha Schliemanna i Metoda Składniowa Glossika. W tej pierwszej autor uczył się codziennie całych stron tekstu, w drugiej zaś chodziło o zapamiętanie ograniczonego zestawu zdań, które zostały wybrane tak, aby odzwierciedlić bogactwo konstrukcji językowych i nauczyć kogoś odpowiedniej ilości słownictwa.

Oficjalną datę rozpoczęcia eksperymentu wyznaczyłem na 1 marca, choć już w lutym przeprowadziłem pierwsze testy, przerabiając jakieś 10 pierwszych lekcji, chcąc sprawdzić, jak bardzo moje wyobrażenia pasują do rzeczywistości i czy to, na co się porywam, jest w ogóle realne. Przeglądałem również różne kursy na Youtubie, żeby znaleźć coś, co mogło mi posłużyć do uzupełnienia tego z Deutsche Welle. Ustaliłem sobie wtedy, że każdego dnia o tej samej porze będę poświęcał około 2 godziny naukę. Gdy więc w końcu nadszedł właściwy moment, mogłem ze spokojem rozpocząć zmagania z przeciwnościami.


1 miesiąc – marzec

Na początku byłem pełen entuzjazmu, gdyż odświeżanie podstaw i łączenie w całość zapomnianych informacji szło mi dość łatwo. W rezultacie w ciągu pierwszych dni przerobiłem więcej lekcji, niż zakładał mój plan. 6 marca rozpocząłem w końcu dodawanie nowych fiszek, których treść musiałem najpierw przygotować, co ułatwiała lista słów i niektórych zdań przetłumaczonych na angielski.

Niestety zawartość kursu tak mnie wciągnęła, że przez następne dni, aż do 22 marca, nie pamiętałem, że taki program jak Anki w ogóle istnieje. Później wszystko się unormowało, ale pojawił problem z nadmierną ilością kart, gdyż miałem ich już około 1200, a nie dotarłem nawet do 30 lekcji. Z tego powodu pod koniec miesiąca przekształciłem talię na aktywną, tracąc połowę ekspozycji.

2 miesiąc – kwiecień

Niedługo po rozpoczęciu kolejnego okresu doświadczyłem niespodzianki, która wynikła z tego, że przerabiałem 20 nowych kart dziennie, choć dodawałem jakieś 30, powtarzając równocześnie 50 poprzednich. Na skutek tej różnicy moja znajomość słownictwa przestała nadążać za wiedzą gramatyczną. 10 kwietnia zdecydowałem się więc na drastyczny krok, który polegał na porzuceniu tworzenia nowych fiszek w celu nadgonienia tych zaległości i zaoszczędzenia czasu poświęcanego na coraz trudniejsze tłumaczenia.

Gdyby tego było mało, przy 41 lekcji nastąpił kryzys dotyczący pomijania ćwiczeń i wyjaśnień gramatycznych, wywołany problemami z nadążaniem za nowymi zagadnieniami. Od tego momentu robiłem tylko powtórki w Anki i oglądałem nagrania, tłumacząc pojedyncze słowa.

3 miesiąc – maj

W pewnym momencie postanowiłem, że muszę poważniej podejść do nauki, dlatego od 61 lekcji zacząłem wykorzystywać dodatkowy czas w weekendy, żeby bardziej się skupić na gramatycznej części kursu, ale porzuciłem ten pomysł po nadrobieniu kilku zestawów ćwiczeń. Ponadto zacząłem mocno odczuwać następstwa przerzucenia się na talię aktywną, które objawiały się problemami z rozpoznawaniem słów w oryginale, a nawet formułowaniem zdań, co wynikało ze zbyt małej ekspozycji na niemieckie wypowiedzi.

Spędzałem również mnóstwo czasu na powtarzaniu fiszek, w wyniku czego przestało wystarczać mi nawet wykorzystywanie każdej wolnej chwili. Doprowadziło to do tego, że 22 maja z braku lepszego pomysłu zmieniłem wszystkie karty na pasywne. Znacząco obniżyłem też częstotliwość zaglądania do Anki, gdyż i tak coraz częściej zdarzało mi się pominąć sesję z braku chęci.

4 miesiąc – czerwiec

Ten miesiąc był już niestety całkowicie pozbawiony pracy z fiszkami. Demotywujący wpływ metaforycznych stosów piętrzących się kart (talia liczyła ich wtedy ponad 800) skutecznie zniechęcił mnie do dalszej nauki. Prawdopodobnie w tym okresie w ramach odpoczynku od gramatyki oglądałem serię Deutsch Plus, która była naprawdę wciągająca.

15 czerwca ukończyłem fabularną część kursu Harry – gefangen in der Zeit i nie miałem już ochoty do niego wracać. Jakiś czas później znalazłem dobrze przygotowane wytłumaczenia gramatyczne na Youtubie, a także kogoś, kto potrafił odpowiedzieć na liczne pytania, wiedząc również jak wybrnąć z pewnych językowych pułapek. Tak właśnie zakończył się mój eksperyment. Ale to wcale nie oznaczało końca mojej przygody z niemieckim.


Konkluzja

Sądzę, że eksperyment ten można uznać za dość udany. Dzięki wciągającemu kursowi służącemu mi za bazę oraz wyrobieniu odpowiednich nawyków udało mi się całkiem sporo nauczyć, nawet jeśli według swojego subiektywnego odczucia nie osiągnąłem poziomu B1. Doświadczenie to przygotowało mnie do radzenia sobie samemu, nawet gdy sytuacja nie wygląda różowo, udowadniając, że liczne przeszkody tylko spowalniają opanowanie języka, a nie je uniemożliwiają. Pomogła mi w tym oczywiście znajomość angielskiego, którą wykorzystywałem na wszystkie możliwe sposoby, gdyż bardzo często poszukiwane odpowiedzi znajdowały się w anglojęzycznych źródłach. Można więc ją uznać za bardzo pomocną przy nauce nie tylko niemieckiego, lecz także innych języków. Ponadto podtrzymuję swoją opinię, że warto mieć kogoś do pomocy. Oszczędza to bowiem mnóstwo czasu, który można wykorzystać w bardziej produktywny sposób.

Jeśli chodzi o użycie fiszek, to zaprezentowałem tutaj podejście, którego nie powinno się powtarzać. Było ich zbyt dużo, zawierały nadmierną ilość informacji, ćwiczyły tylko aktywne lub pasywne słownictwo i niepotrzebnie próbowałem ich używać do uczenia się nowych rzeczy, ponieważ ich głównym celem jest utrzymywanie czegoś w pamięci. Zapamiętywanie całych zdań jest zbyt czasochłonne i ma uzasadnienie tylko w przypadku pewnych utartych wyrażeń lub treningu reguł gramatycznych. W pozostałych sytuacjach kompletne wypowiedzi powinny być wykorzystywane wyłącznie jako przykłady użycia w kontekście.


Polecane artykuły:

Czy język niemiecki jest trudny?
Przewodnik po Deutsche Welle
Jak (nie) uczyć się języków obcych – część 3 – niemiecki
Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe
Eksperyment językowy
Mini-projekt: walczę z językowymi słabościami!

Jak przekonania rządzą Twoim życiem

afirmacjaWiele się mówi o tym, że odpowiednie przekonania mają znaczący wpływ na nasze życie. Wykorzystują to różnego rodzaju firmy, serwując nam reklamy afirmacji, proponując programy poprawy motywacji i starając się przekonać nas, że nie możemy się bez tego wszystkiego obyć. Prawda jednak może być zgoła inna, co niszczy ten wprost idealny obraz rynku samopomocy.

Teoria samoafirmacji

W 1988 r. Claude Steel spopularyzował teorię samoafirmacji, która zakładała, że ludzie czują potrzebę zachowania integralności własnej osoby. Każdy chce się bowiem czuć dobrze z tym, kim jest. W przypadku wystąpienia zagrożenia dotyczącego jednej z ważnych wartości, takich jak religia, rodzina, praca lub hobby, ludzie starają się nawet nieświadomie zmniejszyć na różne sposoby negatywne odczucia. Choć często występującym zjawiskiem jest tu reakcja obronna, polegająca na umniejszaniu wagi problemu lub lekceważeniu go, to zgodnie z teorią samoafirmacji można sobie z tym poradzić poprzez odwołanie się do tych sfer życia, które również wysoko cenimy, skupiając na nich swoją uwagę lub działania. Dzięki temu poczucie własnej wartości zostaje podniesione, co pozwala na chłodne podejście do danej sprawy.

W celu potwierdzenia tej teorii wykonano wiele eksperymentów, które na różne sposoby wykorzystywały ważne osobiste wartości wymienione na skalach wzorowanych na tej opublikowanej w 1960 r. przez Gordona Allporta, Phillipa Vernona i Gardnera Lindzeya. Przykładowo w doświadczeniu Marka Reeda i Lisy Aspinwall (1998) badanych poinformowano o ryzyku pewnej choroby wywołanej przez częste picie kawy, a potem polecono im, aby pomyśleli o sytuacjach, w których byli dla kogoś mili. Spowodowało to, że łatwiej zgodzili się z tym zagrożeniem. Podobne badanie przeprowadzili Peter Harris i Lucy Napper (2005) wśród kobiet, które piły zbyt dużo alkoholu. Okazało się, że testowane osoby po miesiącu wciąż uważały swój nałóg za szkodliwy, choć ich zachowanie nie uległo zmianie. Mogło być jednak tak, że przeszkodziła im w tym siła uzależnienia.

Zmniejszenie zdenerwowania

Oprócz zmiany przekonań podbudowywanie ego było badane również w zakresie redukowania stresu. Jest to szczególnie istotne, gdyż zdaniem Amy Arnsten (2009) jego nadmiar utrudnia rozwiązywanie problemów i osłabia kreatywność. Ciekawy w tym kontekście wydaje się więc eksperyment zespołu Jamesa Cresswella (2005), w którym nakazał on uczestnikom zaznaczenie na skali ważnych dla nich wartości według istotności, co miało podnieść ich samopoczucie. Gdy później wykonywali oni stresogenne zadanie, to poziom kortyzolu (hormonu stresu) w ich krwi był niższy niż u grupy kontrolnej.

Nieco inną procedurę zastosowała grupa naukowców dowodzona przez Lisę Legault (2012), która zanotowała zmniejszenie liczby popełnianych błędów w zadaniu polegającym na wskazywaniu poprawnych odpowiedzi. Wyniki te sugerują, że samoafirmacja pomogła testowanym ochotnikom skupić się na tym, jak mogą wypaść lepiej. Dodatkowo w badaniu Creswella z 2013 r. mocno zestresowane osoby, które poddały się podbudowywaniu ogólnego poczucia własnej wartości, lepiej radziły sobie z rozwiązywaniem problemów, a więc łatwiej kojarzyły fakty i były bardziej kreatywne. Daje to nadzieję uczniom i studentom, którzy mają gorsze wyniki z powodu zdenerwowania.

Rola poczucia własnej wartości

W 1993 r. Steele i jego współpracownicy stwierdzili, że osoby, które mają wysokie poczucie własnej wartości, a zatem czują się ponadprzeciętnie, jeśli chodzi o wiele różnych sfer życia, będą bardziej przygotowane do dawania sobie rady z problemami, starając się je rozwiązać, zamiast racjonalizować ich ignorowanie. Tacy ludzie muszą sobie jednak najpierw uświadomić swoje psychologiczne zasoby poprzez przemyślenie, jak ważne są dla nich poszczególne wartości. Ponadto doświadczenia przeprowadzone pod przewodnictwem Shelley Taylor (2003) i Marka Seera (2004) pozwalają na założenie, że wniosek ten można rozciągać również na sprawę radzenia sobie ze stresem.

Wysokie poczucie własnej wartości okazuje się mieć decydujący wpływ również w walce z zagrożeniem stereotypem lub gdy wchodzi się w rolę społeczną, która jest powszechnie kojarzona z uległością. Dobrze widoczne jest to na przykładzie obserwacji zespołów Laury Kray (2001, 2002), które pokazały, że siła przekonań zmniejsza kompetencje kobiet w porównaniu do mężczyzn, jeśli chodzi o ważne negocjacje, ale efekt ten znika, gdy przedstawi im się pogląd mówiący, że to właśnie typowo kobiece cechy dają w tej dziedzinie przewagę. Z odmiennego założenia wyszła natomiast Sonia Kang (2015), której z pomocą kilku kolegów udało się podnieść skuteczność negocjacyjną słabszej psychologicznie strony (gdy zestawiono ze sobą "klienta" i "sprzedawcę") poprzez skierowanie jej uwagi na inne ważne części jej życia.

Skuteczność pozytywnych formułek

W popularnym rozumieniu samoafirmacje są pozytywnymi stwierdzeniami o sobie, które ktoś powtarza, chcąc, żeby się spełniły. Jednakże zarówno koncepcja "swobody akceptacji" opracowana przez Muzafera Sherifa i Carla Hovlanda w 1961 r., jak i teoria samoporównania przytoczona i potwierdzona przez Donnę Eisenstand i Michaela Leippe (1994) oraz Williama Swanna i Daniela Schroedera (1995) mówią, że nie można zaakceptować twierdzeń, które znacząco różnią się od tego, jaki mamy obraz samych siebie i nie ma tu znaczenia to, czy pochodzą od nas, czy z naszego otoczenia. W dodatku według Marka Zanny (1993) niezgodne stwierdzenia mogą nas nawet umocnić w negatywnym przekonaniu.

Powyższy pogląd znajduje swoje uzasadnienie także w badaniu zespołu pod przewodnictwem Joanny Wood (2009). Skupiono się w nim na wpływie samoafirmacji na osoby z wysokim i niskim poczuciem własnej wartości. Jego uczestnicy wyrazili przekonanie o skuteczności tej formy samopomocy, a pierwsza grupa zadeklarowała ich częstsze używanie. Eksperymenty pokazały, że ci drudzy nie skorzystali na powtarzaniu pozytywnych sformułowań, a nawet nieco pogorszyło się ich samopoczucie. Natomiast osoby z wysokim poziomem poczucia własnej wartości zyskały na tym tylko trochę. Wynik ten przeczy zasadności stosowania samoafirmacji, gdyż nie pomagają one tym, którzy tego naprawdę potrzebują i dają mylne przekonanie o swojej skuteczności pozostałym.

Z alternatywą dla tradycyjnych samoafirmacji wyszła ekipa badawcza pod wodzą Ibrahima Senaya (2010), która najpierw poleciła ochotnikom, aby zastanawiali się nad tym, czy rozwiążą anagramy, a potem to zrobili. Grupa kontrolna różniła się tym, że miała myśleć, że im się to uda. W rezultacie ci pierwsi ukończyli znacząco więcej przykładów. Następne dwie części eksperymentu miały przetestować wpływ zapisywania krótkich pytań ("Will I") lub ich części składowych ("I", "will"), które miały być postrzegane jako połączone pary i odwrotnie. Tu również otrzymano lepszy wynik, ale tylko, gdy uczestnicy uważali, że prezentowane frazy i wyrazy mają jakiś sens. Ostatnia procedura oprócz ekspozycji na pytanie "Will I?" polegała na ocenie motywacji do rozpoczęcia regularnej aktywności fizycznej lub jej kontynuowania. Po niej ochotnicy wskazali, które z 12 możliwych powodów, aby to robić były dla nich najbardziej przekonujące. Okazało się, że sam kontakt z pytaniem miał wpływ na zwiększenie poziomu wewnętrznej motywacji do ćwiczeń, co sugeruje, że jest ona pośrednikiem między pobudzeniem (nawet nieświadomym) do rozmyślań a chęcią działania.

Jak to się ma do nauki języków?

Na tym etapie powinieneś już kojarzyć, że wiele z powyższych faktów może mieć bezpośrednie przełożenie na twoją naukę. Są to jednak głównie przesłanki, gdyż sam wpływ przekonań na proces nabywania tego rodzaju wiedzy i używania jej w praktyce nie został jeszcze wystarczająco zbadany. Z tego, co wiadomo do tej pory, można wysnuć założenie, że samoafirmacje polegające na skupianiu uwagi na innych ważnych życiowych wartościach mogą być skuteczne w zmianie nawyków związanych z nauką języka, przekonaniu się, że to nie jest takie trudne, poprawieniu umiejętności komunikacyjnych w nerwowych sytuacjach, w których jedna strona wydaje się mieć psychologiczną przewagę, zredukowaniu stresu i liczby popełnianych błędów oraz zwiększeniu kreatywności i umiejętności rozwiązywania problemów, dzięki opanowaniu zdenerwowania, czyli usprawniają to, co jest niezbędne, gdy bierze się na cel opanowanie obcej mowy. Jeśli chodzi o zwykłe afirmacje do nauki języków, to nie zawracałbym sobie nimi głowy, one najprawdopodobniej pomagają tylko tym, którzy ich w zasadzie nie potrzebują. Z kolei rozmyślanie nad tym, czy coś się zrobi, wydaje się być dobrym pomysłem na poprawienie motywacji do działania.

Bibliografia:

  1. Creswell, J. D., Dutcher, J. M., Klein, W. M., Harris, P. R., Levine, J. M. (2013). Self-affirmation improves problem-solving under stress. PloS one8(5), e62593. http://dx.doi.org/10.1371/journal.pone.0062593
  2. Kang, S. K., Galinsky, A. D., Kray, L. J., Shirako, A. (2015). Power Affects Performance When the Pressure Is On Evidence for Low-Power Threat and High-Power Lift. Personality and Social Psychology Bulletin41(5), 726-735. http://dx.doi.org/10.1177/0146167215577365
  3. Legault, L., Al-Khindi, T., Inzlicht, M. (2012). Preserving integrity in the face of performance threat self-affirmation enhances neurophysiological responsiveness to errors. Psychological science, 0956797612448483. http://dx.doi.org/10.1177/0956797612448483
  4. Senay, I., Albarracín, D., Noguchi, K. (2010). Motivating goal-directed behavior through introspective self-talk the role of the interrogative form of simple future tense. Psychological Science21(4), 499-504. http://dx.doi.org/10.1177/0956797610364751
  5. Sherman, D. K., Cohen, G. L. (2006). The psychology of self-defense: Self-affirmation theory. Advances in experimental social psychology38, 183. http://dx.doi.org/10.1016/S0065-2601(06)38004-5
  6. Wood, J. V., Perunovic, W. E., Lee, J. W. (2009). Positive Self-Statements Power for Some, Peril for Others. Psychological Science20(7), 860-866. http://dx.doi.org/10.1111/j.1467-9280.2009.02370.x

Polecane artykuły:

Automotywacja i potrzeba zmiany
Tracisz motywację? Zrób coś!
Rola uwagi w nauce języka
Historia motywacyjna

Readlang, czyli jak okiełznać teksty

readlangSpośród różnego rodzaju narzędzi ciężko jest wyłapać takie, które rzeczywiście się do czegoś przydają, będąc równocześnie w miarę proste w obsłudze. Może się wydawać, że istnieje wiele takich kandydatów, ale tak naprawdę większość z nich odwraca uwagę za pomocą graficznych fajerwerków, ignorując wymiar praktyczny, co przejawia się w braku naprawdę istotnych funkcji. Pozytywnie na tym tle wyróżnia się Readlang, pokazując, że można zrobić pewne rzeczy inaczej.

Do korzystania z serwisu zalecane (choć nieobowiązkowe) jest założenie konta, co nie jest specjalne trudne, gdyż można wykorzystać logowanie przez konto na Google'u lub Facebooku. Po wykonaniu tej czynności pojawi się ekran z wyborem języka, którego chcesz się uczyć, jak również tego, który uważasz za ojczysty. Twoim następnym krokiem powinno być przejście na zakładkę "Library", w której umieszczone są trzy karty.

Materiały źródłowe

W pierwszej karcie można załadować swój własny tekst w obcym języku, wklejając go na przykład ze schowka w formularz, który pojawi się po kliknięciu "Upload text". Ale istnieje również inna opcja, znajdująca się obok białego pola o nazwie "Choose file". Pozwala ona na wybranie z dysku pliku z tekstem w formacie txt lub epub. Rozszerzenia te z łatwością skojarzy każdy, kto miał kiedyś do czynienia z e-bookami. I nie jest tak przypadkowo. Readlang został bowiem stworzony w celu ułatwienia czytania i uczenia się słów z obcojęzycznych tekstów, wliczając w to również beletrystykę.

Po przejściu na kartę "Public texts" ujrzysz listę obcojęzycznych tekstów utworzoną przez innych użytkowników, którą można filtrować według poziomów trudności, liczby słów, typu tekstu, daty dodania oraz popularności. Najciekawszymi pozycjami do wyboru są jednak piosenki, które są zsynchronizowane z tekstem, dzięki czemu wypowiadane słowa podświetlają się w danym momencie, pozwalając na czytanie połączone z jednoczesnym słuchaniem nagrania na YouTubie.

readlanga

Pod trzecią kartą kryją się popularne strony internetowe zawierające teksty w docelowym języku. Nie sugerowałbym się jednak liczbą linków na tej liście, gdyż wystarczy tylko zainstalować dodatek do przeglądarki Chrome (a także nieoficjalnie Opery), aby cieszyć się możliwością użycia jakiegokolwiek tekstu dostępnego w internecie. W praktyce jest on niezbędny nawet, aby korzystać z sugerowanych pozycji. Gdy już przebrnąłeś przez ten krok, to powinna ci się pojawić na górnym pasku ikona z literką "R". Po jej naciśnięciu aktywuje się tryb, dzięki któremu będzie można zaznaczać słówka.

Praca z tekstem

Bez względu na to, jakie rozwiązanie preferujesz, ostatecznie będziesz miał do dyspozycji choćby prowizoryczny ekran roboczy. Na tym etapie możliwe jest zaznaczanie słówek, których znaczenia nie znasz, co wywoła pojawienie się nad nimi tłumaczeń wykorzystujących silnik Google Translate. Można nawet skorzystać z funkcji przekładania całych zdań lub wyrażeń, ale w darmowej wersji ograniczenie pozwala na zrobienie tak jedynie 10 razy. Nie jest to zbyt duża strata, gdyż tłumaczenia maszynowe i tak nie odznaczają się zbyt dobrą jakością.

readlang5

Z boku okna masz do dyspozycji rozwijane menu, które nie posiada zbyt wielu opcji w trybie z wtyczką, dlatego warto je rozwinąć i wybrać opcję importu do Readlang. Tę samą reakcję wyzwala również kliknięcie literki "R" umieszczoną przed polami wyboru języków. Gdy już jesteś w głównym oknie roboczym, to po naciśnięciu ikonki z trzeba kreskami w prawym górny rogu dostajesz do dyspozycji szybki dostęp do słownika, aktywowanego zarówno ręcznie, jak i automatycznie (po zaznaczeniu jakiegoś słowa w tekście). W każdej chwili można tam też zmienić wykorzystywane języki.

Warto wiedzieć, że w menu bocznym pod nazwą "AA" znajduje się konfiguracja wyglądu tekstu, a pod "Words" zaznaczane do tej pory słowa wraz ze zdaniami, w których występują. Dalej jest opcja, która służy do udostępniania na Facebooku, Twitterze i Google+. W przypadku otwarcia tekstu z publicznej listy są to jedyne widoczne zakładki. Inaczej sprawa ma się z takim wczytanym osobiście. Wtedy pojawiają się dwie dodatkowe karty – jedna związana z edycją tekstu i druga dotycząca dodawania nagrania z serwisu YouTube.

Synchronizacja tekstu z nagraniem

Aby dodać film, należy wybrać zakładkę YouTube, a następnie wstawić link do wybranego nagrania w widoczne pole i zatwierdzić przyciskiem znajdującym się poniżej. Wtedy strona przeładuje się, umieszczając film na górze a tekst na dole. Żeby zsynchronizować nagranie z transkrypcją, musisz wybrać opcję "Sync", nacisnąć ikonę odtwarzania (lub spację), a następnie zacząć zaznaczać słowa, które są aktualnie wymawiane. Nie trzeba robić tak z każdym, choć im więcej uda ci się ich ustawić, tym lepsze będzie dopasowanie. W przypadku pomyłki wystarczy wystartować od momentu sprzed popełnienia błędu i kontynuować już poprawnie. Sprawdzanie odbywa się poprzez wybranie opcji "Play" i uruchomienie odtwarzania.

Fiszki

Wszystkie zaznaczane przez ciebie kiedykolwiek słowa są zapisywane w bazie fiszek, której algorytm jest podobny do tego stosowanego w Anki. Nowododane słowa można przeglądać w menu "Flashcards", do którego prowadzi najpierw odsyłacz z literą "R" w lewym górnym rogu okna roboczego, a potem karta "Flashcards". Najlepiej jest sprawdzić, czy dodane automatycznie znaczenia pasują do kontekstu i skorygować ewentualne błędy od razu, gdyż pozwala to uniknąć zapamiętania czegoś niewłaściwie podczas przerabiania powtórek wyznaczonych przez to narzędzie.  Korekty można również dokonać w karcie "Word list", klikając na konkretną pozycję.

Jak widać, Readlang jest dużo prostszy w obsłudze niż prezentowany przeze mnie wcześniej Learning with Texts. Można to uznać za duży plus, gdyż przeciętny użytkownik nie lubi zbyt długo kombinować z ustawieniami. Jego darmowa wersja posiada pewne ograniczenia, ale nie uważam ich za zbyt problematyczne. W większości przypadków wystarczy wykazać się tylko małą dozą kreatywności. Trochę brakuje tu importu do Anki, ale nie można mieć wszystkiego. Najlepiej jest przetestować to narzędzie samemu, gdyż może się okazać, że jest to coś, czego szukałeś.


Zobacz także…

Jak czytać i nie zwariować
Hakowanie tekstów metodą LWT
Jak tworzyć i wykorzystywać listy frekwencyjne
Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków
Kryteria oceny treści, czyli jak znajdować wartościowe materiały
Rola uwagi w nauce języka
Przewodnik po Deutsche Welle