Author: Artykuł gościnny

Język szorski na tle innych języków turkijskich – część II

Już po raz drugi piszę o trzech językach turkijskich: szorskim, kirgiskim i jakuckim. Przedstawienie tego pierwszego na tle dwóch pozostałych stało się pretekstem do rozważań na temat języków turkijskich w ogóle, ich klasyfikowania, historii piśmiennictwa i zmiennych kolei losu, z jakimi borykały się zwłaszcza języki narodów ZSRR. Dziś chcę skupić się na najważniejszych cechach języków, ich różnicach i podobieństwach.

Alfabet

Na nieznany nam język spoglądamy często przez pryzmat pisma, a gdy zaczynamy się go uczyć, jest to zazwyczaj pierwszy krok. Jak już wspomniałam poprzednim razem, zarówno szorski, jak i kirgiski i jakucki są obecnie zapisywane cyrylicą. W każdym z tych przypadków różni się ona od alfabetu rosyjskiego występowaniem dodatkowych liter oznaczających dźwięki charakterystyczne dla tych języków.

Dźwięk Szorski Kirgiski Jakucki
dźwięczne „h” ғ ҕ
d’ дь
gardłowe „k” қ
nosowe „ng” ң ң ҥ
ń нь
ö ӧ ө ө
h һ
ü ӱ ү ү

W tabeli widać, że najwięcej dodatkowych liter występuje w jakuckim – aż siedem, a najmniej w kirgiskim – tylko trzy. Te trzy dźwięki występują także w pozostałych dwóch językach, choć są różnice w ich zapisie. Przy tym uwaga – to, że jakaś litera nie występuje w danym języku, nie oznacza, że nie istnieje w nim ten dźwięk; np. w kirgiskim nie ma żadnej litery oznaczającej gardłowe „k”, ale jest taki dźwięk.

Ciekawe jest też to, że w językach turkijskich nie ma pewnych dźwięków obecnych w rosyjskim. W związku z tym niektóre litery cyrylicy służą w nich tylko do zapisywania zapożyczeń z rosyjskiego. Nie odnalazłam wprawdzie informacji o szorskim, ale np. w kirgiskim są to litery ф, х, ц, щ oraz znak miękki i twardy. Z kolei do języka jakuckiego nie pasuje aż trzynaście rosyjskich liter. Można więc zastanawiać się, czy cyrylica jest odpowiednim alfabetem dla jakuckiego, skoro tak dużo liter jest „nieużywanych”, a zabrakło siedmiu innych? Jeśli nie jest, czy łaciński byłby lepszy? Piszę te słowa w chwili, gdy trwa dyskusja nad zapowiedzią rychłego wprowadzenia alfabetu łacińskiego dla języka kazachskiego. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy faktycznie stanie się to tak szybko, jak życzyłby sobie prezydent, i z jakim powodzeniem. Wiem tylko, że spośród byłych republik radzieckich na alfabet łaciński przeszedł już Azerbejdżan, Turkmenistan i Uzbekistan, choć jeszcze brakuje mi wiedzy, by stwierdzić, komu się to lepiej udało (i czy w ogóle można ogłosić jakiś sukces).

Harmonia samogłosek

Przejdźmy jednak do omówienia innych cech wybranych języków. Prawie wszystkie języki turkijskie łączą trzy wyznaczniki: aglutynacyjność, harmonia samogłosek i szyk zdania SOV. Piszę „prawie”, gdyż kilkakrotnie napotkałam wzmianki o wyjątkowości języka uzbeckiego, w którym harmonia samogłosek jakoby zanikła. W pozostałych językach jest obecna, lecz na różne sposoby, a nasze trzy języki są doskonałymi przykładami do zilustrowania tych różnic.

Przede wszystkim – czymże jest harmonia samogłosek? Słownik Języka polskiego podaje, że to „uzależnienie samogłoski afiksalnej od samogłoski rdzennej”. W praktyce oznacza to, że samogłoski w danym języku dzielą się na dwie lub więcej grup, a w danym wyrazie występują tylko te należące do jednej grupy (wyjątek stanowią niektóre zapożyczenia i wyrazy złożone). Jest to bardzo ważne zwłaszcza w kontekście aglutynacyjności, która polega na dodawaniu do rdzenia wyrazu przyrostków niosących konkretne znaczenie, np. liczbę mnogą lub przypadek deklinacji rzeczownika. Każdy przyrostek dodawany do danego wyrazu powinien być dostosowany do jego harmonii samogłosek, czyli zawierać samogłoski z tej samej grupy? Przyjrzyjmy się poniższym przykładom.

W języku kirgiskim samogłoski dzielą się na tylne zaokrąglone (о, у), przednie zaokrąglone (ө, ү), tylne niezaokrąglone (а, ы) i przednie niezaokrąglone (э/е, и). Zgodnie z harmonią samogłosek, jeśli w wyrazie występuje np. о, to w dodawanych doń przyrostkach będą występowały samogłoski о lub у, czyli należące do tej samej grupy.

саясат – polityka
саясатчы – polityk

Бишкек – Biszkek (stolica Kirgistanu)
Бишкекте – w Biszkeku

тогуз – dziewięć
тогузунчу – dziewiąty

көчө – ulica
көчөлөр – ulice

W jakuckim wygląda to podobnie.

аҕа – ojciec
аҕабыт – nasz ojciec

киһи – człowiek
киһигин – jesteś człowiekiem

тоҥ – zamarzać
тоҥмот – niezamarzający

көр – patrzeć
көрүүм – patrzę

W języku szorskim harmonia samogłosek opiera się na dwóch grupach: tylnych (а, у, о, ы) i przednich (е, и, ӧ, ӱ).

ӧртек – kaczka
ӧртектер – kaczki

чол – droga
чолыбыс – nasza droga

Postać zapożyczeń rosyjskich

Jak wspomniałam w poprzedniej części, każdy z omawianych języków zawiera zapożyczenia z rosyjskiego, lecz w każdym przypadku historia ich przenikania była inna. Do jakuckiego zaczęły one napływać najwcześniej, więc jest ich stosunkowo dużo, lecz ich postać została zmieniona przez odmienną od rosyjskiej fonetykę. Jest to widoczne zwłaszcza w przypadku imion.

куорат – miasto (od: город)
сиэрей – szary (od: серый)
Баһылай – Bahyłaj (imię; od: Василий – Wasilij)
Буотур – Buotur (imię; od: Петр – Piotr)

W języku szorskim jest podobnie. Ciekawe są zwłaszcza zapożyczenia kulinarne.

кабыста – kapusta
маркеп – marchew
плине – bliny

W kirgiskim również istnieją silnie przekształcone zapożyczenia, lecz jest ich zdecydowanie mniej, gdyż rosyjskie słownictwo zaczęło napływać do Turkiestanu znacznie później, niż na Syberię.

бөлкө – bułka
бөтөлкө – butelka

W języku kirgiskim jest wiele zapożyczeń z innych języków europejskich, które zostały doń przeniesione poprzez rosyjski już w XX wieku. W tym przypadku najczęściej zachowały one formę zbieżną z rosyjską, ale podlegają kirgiskiej gramatyce (np. deklinacji, izafetowi, posesywności).

республика – republika
Кыргыз Республикасы – Republika Kirgiska

аэропорт – lotnisko
аэропортко – na lotnisko

университет – uniwersytet
университетим – mój uniwersytet

Takich przykładów można by wymieniać jeszcze dużo więcej, ja jednak zatrzymam się w tym miejscu. Zapraszam na kolejną część porównania szorskiego z kirgiskim i jakuckim, która będzie poświęcona przede wszystkim słownictwu.

Zobacz również:

Różnorodność języków turkijskich

Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

Klasyfikacje języków turkijskich – część 2

Teoria ałtajska

Przykład języka zagrożonego – czyli po co mi ten szorski?

Język szorski na tle innych języków turkijskich – część I

Magia lustra, czyli o tym jak zacząć mówić

O tym, że mówienie jest jednym z najważniejszych procesów w trakcie nauki języka obcego, nie trzeba nikogo przekonywać. Od samego początku naszej przygody z dowolnym językiem słyszymy, że musimy zacząć nim mówić. Łatwiej „powiedzieć", niż zrobić. Jak zatem zacząć mówić, gdy jesteśmy nieśmiali?

Zapewne sposób na przełamanie lęku przed mówieniem, który zaraz podam, jest znany wielu osobom. Piszę o nim dlatego, że choć znany, to często jest ignorowany. Mowa o ćwiczeniu przed lustrem – i bynajmniej nie chodzi tu o ćwiczenia fizyczne 🙂 .

Po raz pierwszy z metodą lustra zetknęłam się w liceum. Było to prawie 10 lat temu, jednak wtedy nie skorzystałam z tego sposobu nauki. Sięgnęłam po niego dopiero kilka lat późnej i okazał się zbawienny. Dzięki pewnemu portalowi poznałam Finkę, z którą pisałam po angielsku. Po pewnym czasie zdecydowałyśmy, że porozmawiamy na Skype i w ten sposób wzajemnie podszkolimy się z angielskiego. Tu jednak pojawił się problem; a właściwie strach. No bo jak to? Mam mówić po angielsku do obcej osoby? I to tak zupełnie naturalnie, na dowolny temat? A co jeśli popełnię głupi błąd i ona mnie wyśmieje?

Takie dylematy ma wielu z nas. Boimy się, że popełnimy błąd albo że nasz angielski (czy też inny język, którego się uczymy) będzie brzmiał fatalnie. Wtedy przypomniałam sobie o lustrze. I choć może wydawać się to śmieszne, to spędziłam trochę czasu na rozmawianiu ze sobą, a raczej mówieniu do siebie przed lustrem. Starałam się być jak najbardziej naturalna  – mówić płynnie, ale przede wszystkim ćwiczyłam intonację.

Pomimo strachu, wzięłam udział w konwersacji na Skype ze wspomnianą wcześniej Finką. Rozmawiałyśmy ze sobą kilka godzin, poruszając najgłupsze tematy świata. Jednak nie do tego zmierzam. Po wszystkim podeszła do mnie współlokatorka, która biegle mówi po angielsku i spędziła wiele lat za granicą, i powiedziała: „wiesz, słyszałam jak rozmawiasz, bardzo dobrze Ci poszło”. ‚Wniosek z tego taki, że najważniejsze jest to, by nie bać się mówić i wyćwiczyć w sobie umiejętność mówienia na forum publicznym.

W liceum, przed maturą usłyszałam o metodzie lustra. W owym czasie, zarówno ja, jak i większość osób z mojej grupy ją po prostu zignorowałyśmy. Byliśmy pewni, że bez tego też damy radę. Oczywiście, jeśli dużo ćwiczymy, i co najważniejsze nie wstydzimy się mówić w innym języku przy obcych, to na pewno damy sobie radę. Jednak nie oszukujmy się – większość uczących się języka zwyczajnie wstydzi się nim mówić. Boimy się, że popełnimy błąd lub nasz akcent nie będzie idealny.

W takich przypadkach metoda lustra może okazać się zbawienna. Na początku będziemy czuć się głupio – przecież rozmawiamy z własnym odbiciem – jednak im szybciej zapomnimy o tym odczuciu, tym lepiej. Lustro pozwoli nam również zobaczyć nasze gesty. Tak przecież odbiorą nas egzaminatorzy podczas ustnej matury czy obcokrajowcy, którym będziemy tłumaczyć jak dojechać do hotelu. Warto zatem wykorzystać technikę, która pozwoli zapanować nad strachem, który powstrzymuje nas przed mówieniem, a przy okazji poprawimy również swoją gestykulację.

„A o czym miałbym mówić?”

Ta wątpliwość jest trochę taką wymówką. No bo o czym można mówić do siebie samego? Jeszcze zrobię z siebie większego pajaca i w dodatku to zobaczę. Błąd! Warto mówić o czymkolwiek. Zapomnijmy, że to ze sobą rozmawiamy. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na rozmowie kwalifikacyjnej albo że plotkujemy z koleżanką na temat nowo poznanego chłopaka. Możemy mówić o planach wakacyjnych, ostatnio zwiedzonych zabytkach albo wziąć dowolną książkę lub gazetę z ilustracjami i spróbować opisać przedstawioną tamże sytuację.

Wiele osób ćwiczy głośne mówienie siedząc na kanapie – w porządku. Pamiętajmy jednak, że to nie przełamie zasadniczej bariery, która powstrzymuje nas przed mówieniem. Wystarczy, że usłyszymy ledwie szmer lub zdamy sobie sprawę, że właśnie do domu wrócił współlokator lub rodzice i nagle przestajemy mówić. Czujemy się zażenowani, bo może ktoś wyłapie nasze błędy. Boimy się tego nawet wtedy, gdy wiemy, że np. nasi rodzice nie znają języka, którego się uczymy. Jak więc w ogóle mogą usłyszeć nasze błędy?

Magia lustra

Matury zbliżają się wielkimi krokami, zatem warto wykorzystać pozostały czas jak najlepiej. Metoda lustra może być przez wielu odebrana jako: godna politowania, oczywista lub mało przydatna. Jednak każdy sposób nauki jest dobry. Tak, jak przy osłuchaniu się wykorzystujemy ulubione seriale czy filmy, podobnie i tutaj możemy porozmawiać na dowolny, wybrany przez siebie temat. Nawet jeśli mamy znajomego, z którym moglibyśmy poćwiczyć mówienie, to ja i tak zachęcam do samodzielnego rozmawiania przed lustrem.

Panuje powszechne przekonanie, że matura ustna to tylko formalność. Zapewne w wielu przypadkach tak jest, bo jak niektórzy twierdzą: „tego nie da się nie zdać”. Ale czy nie lepiej wyjść z sali z maksymalną liczbą punktów? Egzamin, który z pozoru jest formalnością, wiąże się także z ogromnym stresem, i nie możemy przewidzieć jak w tej sytuacji zachowa się nasz organizm. Nagle może okazać się, że strach nas sparaliżuje i nie powiemy wszystkiego, co istotne, w konsekwencji czego stracimy punkty.

Zapomnijmy o zażenowaniu i poćwiczmy wcześniej przed lustrem. Nawet jeśli ktoś z domowników będzie się z nas śmiał, to pamiętajmy, że uczymy się dla siebie. To, ile czasu poświęcimy na szlifowanie języka, przełoży się później na jakość potencjalnych spotkań z obcokrajowcami. Metoda lustra może pomóc nam prokonać barierę, która powstrzymuje nas przed mówieniem i następnym razem, gdy zatrzyma nas obcokrajowiec i zapyta o drogę, bez wahania mu pomożemy, zamiast tchórzyć  – mówiąc, że nie znamy języka.


Autorką tekstu jest Anna Gredecka.

Język szorski na tle innych języków turkijskich – część I

Wracam do tematu języka szorskiego. Poprzednim razem pisałam o jego sytuacji, a także o cyklu lekcji, który powstał jako jedna z inicjatyw minionego właśnie Roku Języka Szorskiego. Teraz chciałabym skupić się na samym języku i jego miejscu wśród innych języków turkijskich. Jako punkt odniesienia do porównań posłuży mi przede wszystkim kirgiski, a także w mniejszym stopniu jakucki – te dwa języki porównywałam już kiedyś na blogu Kirgiski.pl.

Dziś napiszę przede wszystkim o czynnikach, które miały wpływ na rozwój szorskiego na tle kirgiskiego i jakuckiego, a następny artykuł poświęcę konkretnym przykładom gramatycznym i leksykalnym. Najpierw jednak kilka słów o miejscu języka szorskiego w klasyfikacjach języków turkijskich, o których też już pisałam.

Jak to bywa z klasyfikacjami, przynależność szorskiego do określonych grup w każdej wygląda inaczej. W klasyfikacji Radłowa język szorski znalazł się w grupie wschodniej wraz z tuwińskim, chakaskim, tofalarskim, czułymskim oraz językami / dialektami ałtajskimi. Ramstedt zrobił podobnie, lecz grupę tę nazwał północną. Według Samojłowicza zaś szorski należy do grupy ujgurskiej, która tworzy dość zaskakujący zbiór: oprócz szorskiego, chakaskiego, tuwińskiego i tofalarskiego w tej grupie znalazł się też… staroujgurski, jakucki i dołgański. W bardziej rozbudowanej klasyfikacji Achatowa szorski należy do grupy syberyjsko-ałtajskiej i podgrupy chakaskiej. Jeszcze bardziej wielopoziomowa klasyfikacja Baskakowa umieszcza szorski w grupie wschodniohunnickiej, podgrupie oguzo-ujgurskiej i jeszcze mniejszej jednostce obejmującej języki chakaskie. Natomiast u Tekina i Djaczka wzmianki o szorskim nie ma w ogóle.

W klasyfikacjach można się pogubić, jednakże w jednym są zgodne: szorski jest najbliższy językom innych narodów południowej Syberii, a zwłaszcza chakaskiemu. Tym ciekawsze będzie porównywanie go z kirgiskim, który ani razu nie znalazł się z nim w jednej grupie.

Co łączy, a co dzieli te języki? Pisząc o jakuckim i kirgiskim, poświęciłam wiele słów temu, co w dużym stopniu wpływa na kształtowanie się języka, czyli historii, religii, środowisku i sąsiedztwu. Te hasła mogą brzmieć ogólnikowo, lecz przykłady z wymienionych języków wskazują, że czynniki te mają bezpośredni wpływ na zapis i słownictwo. Spróbujmy więc porównać trzy narody i języki pod tym względem.

Wszystkie trzy narody, o których mowa, wywodzą się z południowej Syberii. Przodkami Jakutów byli najprawdopodobniej nadbajkalscy Kurykanie, a Kirgizów – Kirgizi jenisejscy. O tym, jak ci pierwsi mogli trafić nad Lenę, a drudzy w Tien-szan, nadal toczą się dyskusje. Faktem jest natomiast, że w słownictwie jakuckim istnieją naleciałości mongolskie, które mogły się pojawić jeszcze przed wielką wędrówką. Zapożyczenia tunguskie i paleoazjatyckie pojawiły się w jakuckim później, zaczerpnięte od współczesnych sąsiadów – odpowiednio Ewenków i Jukagirów. Z kolei w języku kirgiskim, otoczonym innymi językami turkijskimi, znaczna ilość zapożyczeń pochodzi z perskiego i arabskiego – za sprawą religii, o czym będzie mowa poniżej. Język szorski kształtował się natomiast najpierw pod wpływem języków uralskich i mongolskich, a potem rosyjskiego.

A co z religią? Wszystkie narody turkijskie posiadały swój zespół tradycyjnych wierzeń, oparty na kulcie sił przyrody, o którym można by napisać oddzielny artykuł. W VIII-XII w. Kirgizi stopniowo przyjmowali islam, zachowując jednak wiele przedmuzułmańskich obrzędów. Wraz z islamem przyjęli duży zasób słów arabskich i perskich, czego nie doświadczyli Jakuci ani Szorowie. Wymienione narody Syberii nigdy nie były muzułmanami i w związku z tym dłużej przechowały tradycyjne wierzenia, aż do powierzchownej często chrystianizacji przez rosyjskich misjonarzy. Odzwierciedlają to także pojęcia związane z edukacją, która przez wieki była związana z religią. Weźmy takie pojęcia jak książka, szkoła i nauczyciel. W języku kirgiskim mają one źródłosłów arabski (odpowiednio китеп, мектеп, мугалим). W jakuckim wyraźne jest ich rosyjskie pochodzenie (кинигэ, оскуола, учуутал). W szorskim zaś jest jeszcze ciekawiej. Słowo „książka” (ном) wygląda na zapożyczenie perskie, „szkoła” (шқол) pochodzi z rosyjskiego, a „nauczyciel” to rodzime, turkijskie słowo ӱргедигчи.

Z tym tematem nieodłącznie wiąże się kwestia rusyfikacji. Ziemie Szorów i Jakutów zostały podbite przez Rosjan już w XVII w., a więc znacznie wcześniej niż Turkiestan, który ostatecznie stał się częścią imperium w 1867 r. Stąd też zapożyczenia rosyjskie w jakuckim i szorskim pojawiły się wcześniej niż w kirgiskim, a na przestrzeni wieków ich postać została zmieniona przez fonetykę danego języka.

Wszystko to można prześledzić także na przykładzie piśmiennictwa, które przeżywało bardziej lub mniej burzliwe etapy rozwoju. Pominę w tej chwili ogół dziedzictwa literackiego z twórczością epicką na czele i skupię się na samym zapisie. Początki piśmiennictwa kirgiskiego, sięgające jeszcze państwa Kirgizów jenisejskich, to staroturkijskie pismo runiczne. Wraz z przyjęciem islamu język kirgiski zaczęto zapisywać alfabetem arabskim. Tymczasem jakucki i szorski na początki piśmiennictwa musiały poczekać aż do XIX w. Wówczas z inicjatywy wspomnianych rosyjskich misjonarzy zostały opracowane alfabety tych języków, oparte na cyrylicy, w celu drukowania literatury religijnej. W 1819 r. w Irkucku ukazał się jakucki katechizm – pierwsza drukowana książka w tym języku. Pierwszą książką w języku szorskim był natomiast przekład Biblii wydany w 1883 r. w Kazaniu przez Iwana Sztygaszewa, pierwszego szorskiego duchownego. Alfabety te były jeszcze niejednokrotnie modyfikowane.

Nowa fala zainteresowania alfabetami nastąpiła we wczesnym ZSRR i objęła wszystkie trzy omawiane dziś języki. W latach 20. zyskały one nowe alfabety i elementarze. W przypadku szorskiego i jakuckiego była to cyrylica, w przypadku kirgiskiego – zreformowany arabski. Wkrótce wśród wszystkich turkijskich narodów ZSRR zaczęto propagować zmodyfikowane alfabety łacińskie. Tendencja ta nie trwała jednak długo. Druga połowa lat 30., kojarzona ze stalinowskimi czystkami, przyniosła także odwrót władzy radzieckiej od głoszonej wcześniej otwartości na kultury i języki nierosyjskich narodów. Alfabety łacińskie zastąpiono cyrylicą, nauczanie wielu języków w szkołach ograniczono, a innych całkowicie zaniechano. Wśród narodów najbardziej dotkniętych zmianami mieli nieszczęście znaleźć się Szorowie – o tym, jak doszło do wyniszczenia ich kultury, pisałam w poprzednim artykule.

Miałam pisać o języku szorskim – a wplotłam w tekst tak dużo o Kirgizach i Jakutach. Wszystko po to, by pokazać, jak różne i jak podobne na poszczególnych etapach historii były ich ścieżki rozwoju. W kolejnym artykule skupię się już na porównaniu czysto językowym, a podobieństwa i różnice przyniosą niejedno zaskoczenie.


Przeczytaj również:

Różnorodność języków turkijskich

Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

Klasyfikacje języków turkijskich – część 2

Teoria ałtajska

Przykład języka zagrożonego – czyli po co mi ten szorski?

5 zagadnień, które utrudniają Polakom naukę języka perskiego

Perski nie jest językiem ekstremalnie trudnym, choć w rankingu trudności języków opracowanym przez Foreign Service Institute (FSI) działającym przy Departamencie Stanu USA, zaliczany jest do kategorii IV. Oznacza to, że by się go nauczyć, osoba anglojęzyczna potrzebuje 44 tygodni (w tej samej kategorii znajduje się język polski). Inne języki orientalne, takie jak arabski, japoński czy koreański zaliczone zostały do najtrudniejszej – V kategorii (88 tygodni).

Pomimo że perski to język indoeuropejski, i co za tym idzie, ma tego samego przodka co język polski, początkujący uczniowie napotykają na szereg zagadnień sprawiających im trudność. Największą przeszkodą jest pismo. Wiele osób chce się uczyć perszczyzny, ale nie ma ochoty uczyć się pisma lub szybko się zniechęca. Oczywiście możliwa jest nauka bez poznawania oryginalnego zapisu. Istnieją nawet podręczniki bazujące w całości na łacińskiej transkrypcji, jednakże chcąc opanować język perski na poziomie trochę wyższym niż tzw. „komunikatywny”, nie unikniemy nauki pisma, ponieważ pismo perskie to nie tylko narzędzie, ale i element kultury.

  • Pismo

Do zapisu języka perskiego używa się zmodyfikowanego pisma arabskiego (28 liter arabskich + 4 nowe znaki). Pismo arabskie nie jest dostosowane do zapisu języków indoeuropejskich, ponieważ pomija zapis samogłosek. O ile w językach semickich to nie problem, to w przypadku języka perskiego, adaptacja pisma spółgłoskowego zaowocowała szeregiem wyjątków lub wieloznaczności. Ponieważ samogłoski historycznie krótkie nie są uwzględniane w piśmie perskim, prawidłowy odczyt może okazać się niemożliwy w przypadku, gdy nie znamy danego słowa. A rozpoczynając naukę języka, nie znamy praktycznie większości z nich.
Dodatkowo dużą trudność początkującym sprawia fakt, że niektóre perskie litery łączą się z kolejnymi, a niektóre nie. Nauki pisma nie ułatwia także podobieństwo liter, które mają ten sam kształt, a różnią się jedynie położeniem kropek.

Przykład:

Wyraz کره można przeczytać jako:
[kore] – Korea lub kula
[kare] – masło
[korre] – źrebię

Zapisane są jedynie spółgłoski [k-r-h], gdzie [h] na końcu wyrazu służy do zapisu samogłoski [-e].

  • Zapożyczenia

Zasób leksykalny współczesnego języka perskiego to w większości zapożyczenia. Największy ich odsetek stanowią słowa pochodzące z języka arabskiego. Ich wymowa została sperszczona i jest łatwiejsza dla Polaka niż wymowa arabska. Dodatkowo w języku perskim funkcjonują pożyczki ze współczesnych języków europejskich, głównie z języka angielskiego, francuskiego, rosyjskiego. W perskim znajdziemy też słowa tureckie oraz greckie.

Szacuje się, że słowa rdzennie perskie to jedynie 30-40% całego systemu leksykalnego. Słowa zapożyczone to dodatkowe utrudnienie dla osób uczących się tego języka. Zapis słów pochodzenia arabskiego nie jest intuicyjny. Niektórym fonemom odpowiadają aż trzy lub cztery różne znaki, czyli jest to jeszcze bardziej skomplikowane niż polskie pary grafemów u i ó czy rz i ż Dochodzi do tego np. arabska liczba mnoga łamana, a czasem nawet liczba podwójna. Zapis lub odczyt zapożyczeń transkrybowanych z języków europejskich sprawia trudność nawet Irańczykom, zwłaszcza gdy są to słowa długie.

Przykład:

fonem /z/ zapisany na cztery różne sposoby

ذ ذهن [zehn] umysł
ز زرد [zard] żółty
ض ضرب [zarb] uderzenie
ظ ظهر [zohr] południe

  • Konstrukcja izafetowa

Konstrukcja izafetowa to najpopularniejsza i najważniejsza konstrukcja składniowa języka perskiego. Służy do sygnalizowania i wyrażania związków między wyrazami. Łącznik występujący w konstrukcji ma postać nieakcentowanego [-e], które pojawia się pomiędzy członami konstrukcji izafetowej.

W nauce przeszkadza nie tylko wszechobecność tej struktury, ale również jej budowa. Szyk wyrazów jest stały: na pierwszym miejscu stoi wyraz określany, na drugim (i na kolejnych) wyrazy określające. W języku polskim jest odwrotnie, zdecydowanie częściej mówimy „biały dom”, „ciekawy film”, niż „dom biały” czy „film ciekawy”.
W sytuacji, gdy konstrukcja izafetowa składa się z wielu elementów, może przybierać formę długiego łańcucha, w którym określenia mogą same przybierać formę jeszcze jednej konstrukcji izafetowej.

Przykład:

خانه بزرگ پسر جوان همسایه ما
[chāne-je bozorg-e pesar-e dżawān-e hamsāje-je mā]
Duży dom młodego syna naszego sąsiada.

  • Szyk wyrazów w zdaniu

W perskim języku oficjalnym, podobnie jak w łacinie, czasownik występuje na końcu zdania. Jest to język typu SOV (podmiot-dopełnienie-orzeczenie). Z kolei język polski to typ SVO (podmiot-orzeczenie-dopełnienie).
Najczęstszym błędem w początkowym stadium nauki jest dosłowny przekład tego, co uczeń chce powiedzieć. Zaczyna myśleć po polsku i automatycznie rozpoczyna zdanie od zestawu podmiot + orzeczenie, a następnie rozwija myśl, dodając dopełnienie.

Przykład:

با ماشین به خانه می روم.
[bā māszin be chāne mi-rawam]
dosłownie: Samochodem do domu jadę.

  • Język potoczny

Perski język potoczny znacznie różni się od pisanego języka literackiego oraz oficjalnego mówionego. Między innymi zmienia się w nim szyk zdania (orzeczenie wskakuje na początek), tematy czasownikowe ulegają skróceniu, zanikają niektóre przyimki. W mowie potocznej stosowane są bardzo często tzw. zaimki sufigowane, które w zależności od kontekstu mogą wyrażać dopełnienie bliższe lub dalsze.
Kontakt osoby początkującej z szybkim, ulicznym językiem potocznym może skutkować brakiem zrozumienia nawet najprostszych zdań i konstrukcji.

Przykład:

Zdanie: Jadę/idę do domu.

język oficjalny język potoczny
[be chāne mi-rawam] [mi-ram chune]
به خانه می روم. می رم خونه.

Pomimo trudności, które tu opisałam, języka perskiego można się nauczyć. Najtrudniejszym zagadnieniem jest nauka pisma. Warto, by na tym etapie ktoś pomagał osobie początkującej, ponieważ można się szybko zniechęcić. Przy regularnych ćwiczeniach i samozaparciu, pismo perskie można opanować w ciągu 4-8 tygodni.

Potem będzie już tylko z górki, ponieważ perski to nie tylko trudności, ale i ułatwienia (np. brak odmiany przez przypadki, brak kategorii rodzaju). Nie bez powodu nazywany jest przez Irańczyków „najsłodszym z języków”.


Katarzyna Javaheri-Szpak

Od blisko 10 lat uczę języka perskiego. Uczyłam studentów, żołnierzy, lekarzy, filologów, pasjonatów języków oraz fascynatów Orientu. Nauka przebiegała zarówno stacjonarnie, jak i online.
Jestem współautorką pierwszego, i jak dotąd jedynego, słownika persko-polskiego. Obecnie pracuję nad materiałami, które mają na celu ułatwić naukę perskiego osobom polskojęzycznym. Prowadzę również bloga językowego www.jezykperski.pl oraz profil na Facebooku @kursperskiego.


Zobacz również:

Peterlin na Woofli – wprowadzenie

Peterlin 2 – studia przypadku czyli powrót do przeszłości

Peterlin 6bis – czego się uczyć? Dalsze kryteria.

Peterlin 9. Kiedy przestać się uczyć. Kilka iluzji.

Poligloci – jak oni to robią?

poliglociPoligloci i ich umiejętności to temat kontrowersyjny. Wśród osób uczących się języków wzbudzają skrajne emocje: podziw, niedowierzanie, zdumienie, zazdrość. Nie jest łatwo jednoznacznie określić, czy znajomość kilku(nastu/dziesięciu!) języków zawdzięczają wyłącznie własnej ciężkiej pracy, czy też jest to raczej swego rodzaju talent. Dla wielu są osobami godnymi naśladowania; wydaje się, że skoro oni mogą tyle osiągnąć, to każdy inny śmiertelnik również. Inni jednak patrzą na poliglotów z dużym dystansem czy wręcz nieufnością. A jak jest naprawdę?

Zacznijmy od zdefiniowania pojęcia „znajomość języka”. Gdzie leży granica, po której przekroczeniu możemy powiedzieć, że jakiś język „znamy"? Według standardów Komisji Europejskiej istnieje sześć poziomów biegłości językowej (A1-C2), a do osiągnięcia najwyższego wymagana jest znajomości wyrażeń idiomatycznych i kolokwialnych, rozumienie praktycznie wszystkiego, co się przeczyta i usłyszy, umiejętność streszczania informacji i różnicowania odcieni znaczeniowych. Przeciętnie uzdolniona osoba potrzebuje przynajmniej kilku lat intensywnej nauki, aby osiągnąć taki poziom.

Nie tylko definicja znajomości języka jest ważna, ale również to, jak się ją interpretuje. Przyjmuje się, że native speakerzy są odpowiednimi kandydatami do sprawdzenia, w jaki stopniu badany posługuje się ich językiem. Niestety, taka ocena nie zawsze jest miarodajna i bardzo się różni w zależności od kultury i  kraju pochodzenia „jurora". W niektórych regionach świata autochtoni bardzo entuzjastycznie i pozytywnie zareagują na obcokrajowca znającego absolutne podstawy ich języka i z zachwytem powiedzą: „You speak X language very well!” czy „Oh, you can speak my language!”. Nieraz okazuje się, że adept ledwie potrafi się przywitać, przedstawić i zamówić coca-colę w restauracji. Inni natomiast oceniają bardzo krytycznie; słysząc obcokrajowca mówiącego dość płynnie np. po hiszpańsku czy francusku, zwracają dużą uwagę nawet na drobne błędy gramatyczne oraz obcy akcent. Mogą wręcz stwierdzić, że dana osoba nie ma bladego pojęcia o ich języku. Nawet w obrębie jednego kraju i języka, w tym przypadku niemieckiego, po rozmowie z wieloma Niemcami spotkałam się ze skrajnie różnymi opiniami dotyczącymi mojej znajomości ich języka (oceniam, że jestem na poziomie B2). Niektórzy nie wierzyli, że jestem z Polski, ponieważ „znam niemiecki za dobrze”, a byli i tacy, którzy potrafili bez owijania w bawełnę powiedzieć: „Rozumiem, co mówisz, ale robisz dużo błędów i masz silny, śmieszny akcent”.

Trzecią kwestią jest grupa językowa. Inny wysiłek wkłada się w naukę trzech języków z grupy słowiańskiej lub germańskiej, a inny w naukę języków z różnych grup. Norweg bez znajomości szwedzkiego będzie w stanie porozumieć się ze Szwedem, a Polak nieznający języka słowackiego, bez większego problemu powinien dogadać się ze Słowakiem. Otwarte pozostaje pytanie, czy osoba, która „zna” kilka bardzo do siebie podobnych języków jeszcze mieści się w definicji poligloty.

Wielka legenda – Mezzofanti

Kardynał Giueseppe Mezzofanti to postać historyczna i legenda zarazem. Według różnych źródeł znał od 38 do nawet 58 języków. Mówiono, że każdy, kto z nim rozmawiał, był pod wrażeniem jego umiejętności i zdolności językowych, a sam Mezzofanti twierdził, że to dar od Boga. Duchowny opiekował się chorymi z różnych zakątków świata, mowy uczył się od nich i był zarazem jedyną osobą, która umiała się z nimi porozumieć. Twierdzono, że Mezzofanti był w stanie w dwa tygodnie nauczyć się nowego języka. Warto zastanowić się, czy to rzeczywiście możliwe.

Dwieście lat temu, za znajomość języka była uważana umiejętność rozumienia i tłumaczenia tekstu, natomiast w dzisiejszych czasach brane są pod uwagę cztery kompetencje: pisanie, czytanie, mówienie oraz rozumienie ze słuchu. Ponadto Mezzofanti na ogół spotykał swoich rozmówców w sytuacjach oficjalnych, kiedy pytania i zwroty grzecznościowe się powtarzały, a odpowiedzi były łatwe do przewidzenia. Nie rozmawiano o sprawach prywatnych, dlatego Mezzofanti nie musiał posługiwać się szczególnie rozbudowanym słownictwem, aby stworzyć iluzję, że doskonale zna dany język. Tutaj ponownie wracamy do kwestii związanej z tym, że znajomość języka była oceniana przez native speakera, którego zdanie może nie być adekwatne do rzeczywistych umiejętności ocenianego.

Mezzofanti dzisiejszych czasów – Alexander Arguelles

Alexander Arguelles zna 38 języków, jednak sporo z nich wykorzystuje tylko do lektury. Jego dzień zaczyna się już o 3 rano. Siada przy biurku i przez kilkanaście godzin uczy się – ćwiczy pisanie i czytanie w językach takich jak arabski, chiński czy sanskryt. Według niego istnieją trzy rodzaje poliglotów: geniusze pokroju Einsteina, występujący rzadko, którym nauka przychodzi bardzo łatwo oraz którzy są niezwykle mądrzy i utalentowani w wielu dziedzinach. Drugi rodzaj to ludzie, którzy z nauką języków nie mają większych trudności. Trzecia grupa to osoby, które swoje umiejętności zawdzięczają wyłącznie poświęceniu, motywacji i samozaparciu, a przede wszystkim zainteresowaniu tematem. Alexander Arguelles zaliczył się do ostatniej z tych grup.

Prowadzi on zeszyt, w którym zapisuje dokładną liczbę godzin spędzoną nad książkami. W ciągu 456 dni aż 4454 godzin poświęcił na naukę. Skąd czerpie motywację do tak intensywnej nauki? Jego obsesję językową mogła spowodować trauma z dzieciństwa, związana z wypadkiem, w  wyniku którego jego brat stał się niepełnosprawny. Sam Arguelles tak to tłumaczy: „Przez to, że mój brat praktycznie stracił życie, mam poczucie, że muszę robić w swoim życiu dwa razy więcej –  za siebie i za niego.”

Inni znani poligloci

Ziad Fazah; do roku 1998 widniejący na liście rekordów Guinessa, podobno znał „płynnie” 56 języków. Rok wcześniej wystąpił w programie telewizyjnym, w którym miał udowodnić swoje umiejętności. Native speakerzy rozmawiali z nim na relatywnie proste tematy i zadawali pytania. Ziad Fazah nie poradził sobie jednak z tym wyzwaniem, zapytany po rosyjsku „Jaki dzisiaj jest dzień?” i po chińsku „Jak nauczyłeś się chińskiego?” nie umiał odpowiedzieć, a w związku z tym jego umiejętności zostały postawione pod dużym znakiem zapytania.

Lomb Kató; węgierska poliglotka, tłumaczka i autorka książki „How I Learn Languages”, również twierdziła, że poliglotyzm nie jest skutkiem talentu, lecz ciężkiej pracy i motywacji. Zapytana, czy można znać kilkanaście języków, odpowiedziała: „Nie, nie można. Przynajmniej nie na takim samym poziomie.”

Emil Krebs; hiperpoliglota i dyplomata jest kolejną zagadką. Po śmierci, jego mózg został poddany badaniom, w celu sprawdzenia, czy jego struktura jest w jakiś sposób wyjątkowa. Okazało się, że komórki nerwowe i ich układ u poligloty wyglądał, i prawdopodobnie też działał, inaczej, niż u przeciętnego człowieka. Nie wiadomo jednak, czy takie nietypowe struktury wykształcił się w trakcie życia Emila Krebsa, czy też poliglota już się z nimi urodził.

Poliglotyzm społeczny

W wielu krajach świata występuje wielojęzyczność. Nie jest niczym dziwnym, że dana osoba na co dzień posługuje się trzema czy czterema językami i ma je opanowane na wysokim poziomie. Mieszkańcy Indii mówią bardzo wieloma różnymi językami, a niektórzy posługują się nawet ośmioma! Czy to kwestia talentu, a może uwarunkowań genetycznych? Odpowiedzi należy doszukiwać się raczej na gruncie socjologii. W Indiach istnieje powiedzenie: „jeżeli nie mówisz – nie jesz”. Oznacza tyle, że osoba jednojęzyczna nie jest w stanie funkcjonować w społeczeństwie – aby móc porozumiewać się z otoczeniem, a nawet a członkami własnej rodziny, musi znać przynajmniej kilka języków.

Będąc w Egipcie czy Turcji, można zaobserwować sytuacje, w których handlarze na bazarach i w sklepach obsługując turystów posługują się kilkoma językach: angielskim, rosyjskim, niemieckim, a czasami nawet i polskim. Poza tym, między sobą rozmawiają jeszcze w innym. Nie nauczyli się ich dla przyjemności, lecz z potrzeby. Willy Bradt mądrze powiedział „Jeśli coś Ci sprzedaję, mówię w Twoim języku. Jeśli to ja kupuję, dann müssen Sie Deutsch sprechen.” Co prawda ich poziom znajomości języków obcych jest daleki od tego prezentowanego przez rodzimego użytkownika, ale to im wystarcza, aby porozumieć się z turystą i wcisnąć mu towar.

Hiperpoligloci

Po przeczytaniu książki traktującej o zagadnieniu poliglotyzmu oraz po obejrzeniu niemałej liczby filmów na YouTube, w których wielu (hiper)poliglotów pokazuje swoje umiejętności, doszłam do wniosku, że rzeczywiście można nauczyć się kilku(nastu) języków, bez posiadania szczególnego talentu czy wyjątkowych predyspozycji. Jest to kwestia samozaparcia, motywacji, zainteresowania tematem i ogromnej ilości poświęconego czasu. Jeżeli ktoś twierdzi, że zna nie kilkanaście, lecz kilkadziesiąt języków, wtedy mamy dwie możliwości: albo uwierzyć, że stoi przed nami geniusz, albo się roześmiać i machnąć ręką, nie wierząc, że jest możliwe opanowanie aż tylu języków w czasie kilkunastu/dziesięciu lat. Istnieją nie tylko ograniczenia czasowe, ale również fizyczne. Większość osób doświadczyła sytuacji, w której ucząc się czy pracując, natrafiła na „ścianę”, która blokowała przyswajanie informacji i powodowała niemożność skupienia się. Ci, którzy w tym samym czasie musieli używać dwóch lub więcej języków, wiedzą, jak wymagające jest przełączanie się z jednego na drugi i że można to robić tylko przez jakiś czas, potem człowiek zaczyna się jąkać, nie może szybko znaleźć właściwych słów.

Hiperpoligloci dzisiejszych czasów sami twierdzą, że znajomość kilkudziesięciu języków graniczy z cudem. Na Youtubie można znaleźć kilka filmików z Richardem Simcottem w rodzaj: „Richard Simcott speaking 40 langauges”. Sam Richard nie twierdzi, że zna aż tyle języków, lecz właśnie tylu się (kiedyś) uczył i zna je na różnych poziomach. Lomb Kató uczyła się swojego szesnastego języka będąc już w podeszłym wieku i również sądzi, że nie można mówić biegle we wszystkich z nich. W filmiku „European speaking 19 langauges”, Vladimir Skultety przedstawia się w każdym z języków, który „zna” i opowiada, jak się go nauczył. Przy kilku zaznacza jednak, że w przygotowanie jego wypowiedź uczestniczył kolega i że sam, na co dzień, tak nie mówi. Hiperpoligloci tacy jak Mezzofanti czy Emil Krebs mogli być wybitni i rzeczywiście mieć duże predyspozycje do zostania geniuszami językowymi, ale, jak na razie, nie da się tego jednoznacznie udowodnić.

Kilka słów na koniec

Każdy z nas rodzi się z innymi cechami i talentami. Niektórzy dobrze gotują, inni piszą wiersze, a jeszcze inni mają bardzo wysokie IQ. Niemal każdy z nas ma znajomego o wybitnych zdolnościach matematycznych, czy też świetnie grającego na pianinie. Mając odpowiednie predyspozycje, łatwiej osiągnąć sukces w danej dziedzinie, natomiast nie jest to warunek wystarczający. Niektórzy poligloci mogą posiadać swego rodzaju „talent”, lecz kluczem do władania wieloma językami jest włożony wysiłek oraz czas poświęcony na naukę. Nikt nie zostanie świetnym muzykiem, jeśli nie spędzi przy swoim instrumencie wielu godzin każdego dnia, ani świetnym matematykiem uprzednio nie rozwiązawszy ogromnej liczby zadań, czy najlepszym piłkarzem, jeśli będzie opuszczał treningi. Jeżeli nie odczuwasz potrzeby znajomości dziesięciu języków, lecz chcesz po prostu nauczyć się np. angielskiego, ponieważ w dzisiejszych czasach jest to język „pierwszej potrzeby", oraz do tego np. włoskiego, bo często spędzasz wakacje na Półwyspie Apenińskim, to nie pozostaje nic innego, jak wziąć książkę w dłoń i zabrać się do nauki. Stwierdzenie, że: „nie nauczę się języka, bo nie mam talentu” to nędzna wymówka.


Zobacz również:

Myśl samodzielnie i nie patrz na innych, czyli krytyka poliglotów

Peterlin na Woofli – wprowadzenie

Peterlin 2 – studia przypadku czyli powrót do przeszłości

Przykład języka zagrożonego – czyli po co mi ten szorski?

turkijskie_na_woofli5W pierwszym wpisie o różnorodności języków turkijskich wspominałam o tych narodach i językach, które z powodu małej liczebności i braku jakiejkolwiek autonomii – nie mówiąc już o własnym państwie – są bardzo mało znane na arenie międzynarodowej (użyłam tam nawet sformułowania „prawie niewidoczne”). Dziś chciałabym się zatrzymać przy jednym z nich, na którym skupiałam swoją uwagę przez ostatnie pół roku. Mam na myśli język szorski.

Z wymienionych wyżej powodów nazwa tego języka z pewnością nie mówi Czytelnikom zbyt wiele. Zanim jednak przybliżę trochę naród i język, napiszę, w jaki sposób się nim zainteresowałam. Otóż na potrzeby bloga Enesaj.pl poszukiwałam różnych informacji i ciekawostek o językach turkijskich, zwłaszcza tych mniej znanych. Tym sposobem trafiłam na portal Tadarlar.ru – rosyjskojęzyczny portal o Szorach i języku szorskim, a na nim na informację o trwającym właśnie Roku Języka Szorskiego. Dowiedziałam się też, że na portalu jest dostępny dziesięcioczęściowy cykl lekcji tego języka – i to sprawiło, że, za zgodą redakcji portalu, postanowiłam go przetłumaczyć.

Szorowie to jeden z południowosyberyjskich narodów turkijskich, zamieszkujący głównie południową część obwodu kemerowskiego. Oprócz tego Szorowie żyją w Chakasji, Ałtaju, Kraju Krasnojarskim i Kraju Ałtajskim. Według ostatniego spisu ludności Federacji Rosyjskiej jest ich zaledwie ok. 13 tysięcy, z czego nie wszyscy władają językiem szorskim. Zarówno wstęp do pierwszej lekcji, jak i opublikowany na portalu apel w związku z Rokiem Języka Szorskiego, ukazują, jak trudna jest sytuacja tego języka, co wynika z historii tego narodu. Autonomię, czyli Górnoszorski Rejon Narodowy, mieli zaledwie przez kilkanaście lat – od 1926 do 1939 r. Wraz z jej likwidacją przestało się rozwijać szorskie piśmiennictwo, które i tak było wówczas młode. Oznaczało to więc całe pokolenia bez dostępu do szorskich książek i gazet, bez wydawania nowych podręczników i wznawiania starych, bez nauki szorskiego w szkołach. Ponadto uprzemysłowienie regionu (Zagłębia Kuźnieckiego) sprawiło, że Szorowie odeszli od tradycyjnego trybu życia. Wskutek tego w chwili rozpadu ZSRR językiem tym posługiwało się jedynie starsze pokolenie. Od tego czasu język szorski wrócił do ośrodków akademickich, szkół i wydawnictw, jednakże to nie wystarczyło, by powrócił też do życia codziennego Szorów. Lubow Czulżanowa, autorka cyklu lekcji szorskiego na portalu Tadarlar.ru, wspomina, że wiele dzieci nie zna nawet podstawowych słów, a starszych ubywa z roku na rok. W pięciostopniowej skali zagrożenia stosowanej przez UNESCO szorski ma status poważnie zagrożonego (stopień 3). Wśród innych zagrożonych języków turkijskich taki sam status mają m.in.: dołgański, gagauski, chaładż i tofalarski.

Dlaczego o tym piszę? Po części dlatego, żeby na konkretnym przykładzie ukazać, jak wymierają języki i jaki los może wkrótce spotkać co najmniej kilkanaście języków turkijskich. Zdaję sobie sprawę z tego, że od mojego pisania o szorskim i tłumaczenia lekcji nie poprawi się ani sytuacja języka, ani samych Szorów; tak samo, jak nie mogę powiedzieć, żebym przy tej okazji nauczyła się czegoś więcej, poza podstawami gramatyki i słownictwa. Pomimo wszystkich wyżej wymienionych okoliczności, a także tego, że w najbliższym czasie nie wybieram się na południe Syberii i nie znajdę sobie szorskich partnerów do rozmów, moje internetowe kontakty z tym językiem z pewnością nie poszły na marne. Przetłumaczenie dziesięciu lekcji z kursu Lubow Czulżanowej umożliwiło mi zagłębienie się w język turkijski inny niż kirgiski, a jednak w wielu aspektach bardzo do niego podobny. Dało mi to szerokie pole do porównań z uwzględnieniem podobieństw i zróżnicowania warunków, w jakich kształtowały się oba języki (tak, jak zrobiłam to kiedyś z kirgiskim i jakuckim). Tym porównaniom poświęcę następny artykuł.


Przeczytaj również:

Różnorodność języków turkijskich

Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

Klasyfikacje języków turkijskich – część 2

Teoria ałtajska

Na początku była łacina

lacinaChcąc rozmawiać o języku włoskim, nie sposób uniknąć tematu jego pochodzenia. Na pytanie, skąd pochodzi, większość ludzi odpowie, że wprost od łaciny oraz że jest językiem romańskim. To wszystko prawda. Jednak na pytanie, skąd pochodzą języki romańskie, odpowiedź będzie sprawiać trudności. Otóż języki romańskie należą do podrodziny języków indoeuropejskich, które sklasyfikowano dopiero w XIX w., jako języki italskie. Te z kolei dzielą się na języki oskijsko-umbryjskie (języki: oskijski i umbryjski – oba języki wymarłe) oraz języki latynofaliskie (faliski – wymarły i łacina – język dawny, ale nadal zachowany w liturgii, tekstach religijnych i naukowych). W każdym razie języki italskie zniknęły bezpowrotnie między II w. p.n.e. a I w. n.e. Pozostała tylko łacina. Jest to tzw. okres klasyczny łaciny. Wspólne korzenie z innymi językami europejskimi uniemożliwiały jednak porozumiewanie się między ludami starożytnej Italii. Tu różnice okazały się jednak zbyt duże. Do łaciny podobny był jedynie język faliski, który przez wielu uznawany był wyłącznie za jej dialekt.

Łacina klasyczna a łacina ludowa

Łacina, obecna najpierw w Lacjum, rozprzestrzeniała się powoli na inne prowincje Imperium Rzymskiego wraz z jego ekspansją terytorialną. Możemy w ten sposób wyodrębnić trzy etapy procesu latynizacji: zdobycie Lacjum, podbój Italii oraz opanowanie całego basenu Morza Śródziemnego. Jednak najszybszy proces latynizacji postępował na terenach, gdzie nie miał wcześniej wpływów język grecki. Dlatego też tereny na wschód od Półwyspu Apenińskiego nie uległy wpływom łaciny. Użycie łaciny, jako języka codziennego rozpoczęło się prawdopodobnie w VIII w. p.n.e., i trwało do mniej więcej IX w. n.e. kiedy to powoli zaczęły tworzyć się języki romańskie. Nie są one niczym innym, jak tylko wynikiem długiego procesu ewolucji i zróżnicowania łaciny.

Języki romańskie nie pochodzą wcale od łaciny klasycznej będącej językiem literatury, nauki; na przestrzeni wieków niemalże niezmienionej w swoich formach gramatycznych, leksykalnych czy stylistycznych. Za to języki romańskie (w tym język włoski) pochodzą od łaciny ludowej. Przymiotnik „ludowy” może wprowadzać małe nieporozumienie. Lepszym określeniem może być łacina, jako język mówiony lub język wspólnoty. Nie należy go jednak traktować, jako języka mówionego, używanego przez niższe warstwy społeczne, ale jako język ogółu społeczeństwa. Język ten, zmieniał się więc w czasie i przestrzeni wraz z rozwojem społeczeństwa.

Między łaciną klasyczną a łaciną ludową istnieją różnice, które można zauważyć w ich strukturze fonologicznej, morfologicznej, składniowej i leksykalnej. Nie możemy jednak powiedzieć, że są to dwa odrębne języki, albowiem to tylko dwie odmiany tego samego języka. Dzisiaj różnice między łaciną literacką a tą mówioną są prawie niezauważalne.

Łacina – gramatyka – wpływ na języki romańskie

Łacińska gramatyka jest bardzo mocno usystematyzowana. W zasadzie to ona odgrywa największą rolę przy nauce tego języka. Zasady, jakie w niej obowiązują, są niezmienne od bardzo dawna. Dlatego też, kto zaczyna przygodę z nauką łaciny, musi zmierzyć się z ogromem gramatyki, jej zasadami i uporządkowaniem.

To uporządkowanie zawdzięczamy Eliuszowi Donatowi, który był rzymskim gramatykiem i historykiem literatury, żyjącym w IV w. n.e. Jako pierwszy zestawił wszystkie odmiany gramatyczne, które miały na celu ułatwić zapamiętywanie. Spisane skrupulatnie w dziele „Ars minor”, były do XVIII w. używane, jako podręcznik do łaciny dla początkujących .

Język ten jest fleksyjny, co w praktyce oznacza, że części mowy składają się z tematu i końcówek oraz z prefiksu i sufiksu. Dzięki temu nie używa się zaimków przed czasownikiem a przedimka przed rzeczownikiem. Na uwagę zasługuje fakt, że w języku praindoeuropejskim fleksja wyrazu nie polegała tylko na obecności różnych końcówek związanych z tym samym tematem. Obejmowała ona cały wyraz. W samym temacie dochodziło do alternacji samogłoskowej, która polegała na wymianie samogłosek ĕ i ŏ. Taka alternacja ĕ : ŏ zachodzi np. w wyrazie tĕgō (okrywam) : tŏga (okrycie). Często też położenie akcentu w wyrazie, służyło, jako element odmiany. Alternacja jednak została wyparta z łaciny, a akcent wyrazu przestał być ruchomy.

Dzisiejsza łacina posiada dziewięć części mowy, które mają formy odmienne i nieodmienne. Odmienne przez rodzaje, liczby i przypadki są: rzeczownik (substantivum), zaimek (pronomen), liczebnik (numerale), przymiotnik (adiectivum) i oczywiście czasownik (verbum), który odmienia się dodatkowo przez osoby. Nieodmienne natomiast pozostają: przyimek (praepositio), przysłówek (averbium), spójnik (coniunctio) i wykrzyknik (interiectio).

Upadek Cesarstwa Zachodniorzymskiego przyspieszył rozwój języków romańskich. Co prawda różnice dialektalne między prowincjami były widoczne jeszcze w czasach Imperium Rzymskiego, jednakże w sytuacji, kiedy zostały one w naturalny sposób oderwane od Rzymu – miasta, rozpoczęło się rozwarstwianie i różnicowanie języków (dyferencjacja językowa) na terenach wcześniej latynizowanych.

Oto kilka przykładów zróżnicowania dialektalnego łaciny ludowej, które miały bezpośredni wpływ na tworzenie się języków romańskich1:

  • zanik samogłoski w przedostatniej sylabie krótkiej, np. łac. pectĭnem (biernik lp. od pecten = grzebień) → fr. peigne, hiszp. peine, wł. pettine, rum. pieptene,
  • udźwięcznienie spółgłosek p, t, k, tz między samogłoskami, np. łac. focus (ogień) → hiszp. fuego, wł. fuoco, rum. foc,
  • zróżnicowanie geograficzne widoczne jest szczególnie w słowie, np. łac. domus (dom), które zachowało się jedynie w języku sardyńskim (sardo) i brzmi domo. Większość języków romańskich podaje za łac. casa (chata) → hiszp. casa, wł. casa, rum. casă. Francuskie słowo oznaczające dom – maison – pochodzi od łac. mansionem (biernik = pobyt, miejsce pobytu).

To zróżnicowanie oczywiście pogłębiało się z biegiem lat. Wykształciły się w znacznym stopniu języki, które dziś znamy, jako język włoski, hiszpański, francuski i rumuński.

Piśmiennictwo X wieku to jeden z pierwszych etapów narodzin języka włoskiego, po dominujących do tej pory tekstach prowansalskich (langue d’oc) i starofrancuskich (langue d’oil) oraz po niezliczonych dialektach regionalnych. Język włoski wdziera się na dziejową scenę językową coraz śmielej, wyznaczając granicę Włoch w pojęciu geograficznym, ponieważ w ujęciu politycznym o Włochach możemy mówić dopiero w XIX wieku. Co ciekawe, w X w. wykształcił się, również z dialektów języka włoskiego, język judeo-włoski. Aż do XVI w. zapisywano go wyłącznie alfabetem hebrajskim. Alfabet łaciński zaczął wypierać hebrajski dopiero w XIX w. W czasach współczesnych język ten zna jedynie ok. 4000 osób na świecie, a ledwie 200 mówi nim biegle.

 1 Michał Bednarski, Łacina potoczna. Wrocław, Kraków, Gdańsk, Łódź: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1981, seria: Nauka dla Wszystkich, 341, s. 32-34, 62-63.


Autorem artykułu jest Jakub Kubka.

Zobacz również:

Rola współczesnej nauki języków klasycznych (łacina, greka, scs)

Dialekty języka hiszpańskiego i ich nauka

Język arabski – MSA, dialekty, od czego zacząć i jak się uczyć

Geneza powstania standardowego języka chińskiego

O współistnieniu mandaryńskiego, kantońskiego i klasycznego języka chińskiego; 三及第

Czy mandaryński i kantoński są swoimi dialektami? O nietypowej lingwistycznej relacji (Część 1)

Czy mandaryński i kantoński są swoimi dialektami? O nietypowej lingwistycznej relacji (Część 2)

Języki słowiańskie 2 – Trochę o języku praindoeuropejskim

Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

Klasyfikacje języków turkijskich – część 2

Lingwistyka stosowana, czyli praktyczna nauka języka (w teorii)

lingArtykuł piszę z myślą o osobach, które zastanawiają się, czy wybór lingwistyki stosowanej to lepsza opcja niż filologia, i które w ogóle biorą pod uwagę studiowanie języków. Filologii nie studiowałam, więc nie wiem, jak tam jest, natomiast studiuję lingwistykę na Uniwersytecie w Gdańsku w kombinacji angielski i niemiecki (innych wariacji nie ma). Właśnie ukończyłam I rok studiów i sądzę, że jestem w stanie przekazać parę rzetelnych informacji.

Kierunek ten wybrałam z miłości do niemieckiego, a że sama nauka języka mi nie wystarczała, a kultura i literatura krajów niemieckojęzycznych niezbyt interesowała, toteż wybrałam lingwistykę. Z początku wydawała się idealna, wziąwszy pod uwagę fakt, że jako osoba aspirująca na tłumacza mogłam wybrać specjalizację translatorską (w Gdańsku tylko taka jest dostępna). Lingwistyka to kierunek, który z założenia polega na praktycznej nauce dwóch języków obcych i poszerzania wiedzy o języku. W stosunku do filologii materiał z kultury i literatury jest na lingwistyce dość okrojony. Kierunek ten ma przygotować w przyszłości do zawodu tłumacza lub pracy gdziekolwiek, gdzie wymagana jest biegła znajomość dwóch (lub więcej) języków obcych (na lingwistyce często obowiązkowa jest nauka trzeciego języka obcego).
W Polsce lingwistykę można studiować na sześciu uniwersytetach w różnych kombinacjach językowych np. angielski i niemiecki / hiszpański czy francuski i arabski. Na niektórych uczelniach nauka obu języków obcych odbywa się na równym poziomie, a na innych wybiera się język główny, a drugiego uczy się od podstaw. Jako że studiuję w Gdańsku, przedstawię jak nauka wygląda tam i jakie do tej pory były moje doświadczenia.

Nauka dwóch języków obcych jednocześnie może wydawać się sporym wyzwaniem, ale czy rzeczywiście tak jest?

I tak i nie. Tak naprawdę wszystko zależy od osoby, zdolności i umiejętności. Niewątpliwie ważną kwestią jest nastawienie. Osoba, która wie, po co idzie na studia i czego po nich oczekuje, będzie w stanie szybko stwierdzić, czy ten kierunek spełnia jej oczekiwania, czy da sobie radę i czy wiele się tam nauczy. Gdy idziemy do szkoły, na studia czy do pracy, zawsze pojawiają się oczekiwania i nadzieje.
Znając już dość dobrze chociaż jeden język obcy i ucząc się systematycznie, można całkiem dobrze sobie radzić na lingwistyce. Najczęstszą aktywnością związaną ze studiami jest uczęszczanie na zajęcia, odrabianie prac domowych i nauka na kolokwia, a tylko kilka tygodni w roku stanowi okres bardzo intensywnej nauki przed sesją.
Problematyczne może okazać się „przestawianie” na drugi język. Po trzygodzinnym bloku zajęć z niemieckiego czasami niełatwo jest z marszu zacząć mówić po angielsku na innych zajęciach. Na drugim roku dochodzi dodatkowo trzeci język obcy w formie lektoratu raz w tygodniu, więc warto się zastanowić, czy to aby nie za dużo, natomiast tak jak wcześniej zaznaczyłam, wszystko zależy od osoby i jej możliwości.

Czy na lingwistyce stosowanej rzeczywiście jest więcej godzin praktycznej nauki języka, a mniej nauki o kulturze i literaturze?

Praktyczna nauka jednego języka obcego to tylko trzy zajęcia w tygodniu po półtorej godziny, prawie tyle, co na kursie językowym. Znacznie przeważa liczba przedmiotów takich jak językoznawstwo, literaturoznawstwo, łacina, gramatyka praktyczna i opisowa oraz zajęcia typu wf, psychologia oraz wykłady do wyboru.
Na początku zdziwiła mnie spora liczba przedmiotów „ogólnorozwojowych”, niezwiązanych bezpośrednio z kierunkiem, i do tej pory nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy są one przydatne. Z założenia pewnie tak, natomiast sposób prowadzenia zajęć i treść wykładów pozostawia czasami wiele do życzenia.
Gramatyka praktyczna i opisowa to przedmioty, które pomagają lepiej zrozumieć język, jego historię, rodzaje, odmiany oraz funkcje. Poza studiami pewnie nigdy bym do takiej wiedzy nie dotarła.
Jeżeli chodzi o materiały, to są nimi najczęściej kserówki od wykładowców, materiały ze stron internetowych typu „dw.de” oraz książki, które musieliśmy samodzielnie zakupić: do niemieckiego „Deutsche Grammatik Helbig/Buscha” oraz angielskiego „Proficiency Expert Course Book”, oraz „MyGrammarLab C1/C2”.
Zaliczenia, kolokwia i sesja wyglądają w ten sposób, że na egzamin z jakiegokolwiek przedmiotu można spokojnie nauczyć się na tydzień przed, jeżeli posiada się porządne notatki. W przypadku PNJ (Praktyczna Nauka Języka) przy braku systematycznej nauki, zdanie graniczy z cudem. Nie sposób w tydzień nauczyć się kilku tysięcy słówek, pisania i mówienia w języku obcym. Na szczęście obowiązkowa obecność na zajęciach i częste kolokwia zmuszają w pewnym stopniu do regularnej nauki.

Czy to prawda, że studia zabijają pasję?

Ponownie, i tak i nie. Na początku studiów, przez pierwsze dwa miesiące czułam niedosyt. Byłam szczęśliwa, że w końcu uczę się tego, czego chcę się nauczyć. Z czasem jednak, kiedy wykłady i ćwiczenia zaczynają coraz mniej interesować, a dla wielu nowo poznanych słów, fraz i zwrotów idiomatycznych przestaje się znajdować zastosowanie w prawdziwym świecie, motywacja i zainteresowanie maleją. Zmotywowało mnie to do poświęcania dodatkowego czasu na samodzielną naukę języka w domu i do poznawania innych języków obcych. Czasami materiał ze studiów nie wystarcza dla potrzeb osobistych czy do pracy, a brakującą wiedzę trzeba uzupełniać samemu. Bywa też tak, że nauka jednego czy dwóch języków przez dłuższy czas może być nużąca i ma się ochotę na małą odmianę i inny język.

Czy opłaca się studiować lingwistykę stosowaną?

Tak, ponieważ nawet jeżeli kierunku się nie skończy, to studia lingwistyczne są wartościowym doświadczeniem. Na lingwistyce można się wiele nauczyć, nie tylko języka obcego, ale przede wszystkim samodzielnego i krytycznego myślenia. Oferowane są wyjazdy studyjne za granicę, gdzie większość zajęć jest prowadzona przez native speakerów (w Gdańsku większość wykładowców to Polacy). Poza tym, możliwości znalezienia dobrej pracy po ukończeniu lingwistyki są większe niż w przypadku studiów filologicznych, ponieważ dla wielu pracodawców w dzisiejszych czasach jeden język obcy to za mało.
Dla osób zainteresowanych tylko praktyczną nauką języka i rozwijaniem praktycznych umiejętności, lepszą opcją może jednak okazać się kurs językowy, samodzielna nauka w domu lub z nauczycielem przez Internet.


Autorką tekstu jest Izabela Grunowska.

Zobacz również:

Garść (nie)poważnych refleksji na temat programu Erasmus
Język obcy dla seniora
Fille au pair – praca, nauka, opieka
Przedszkola kształcą poliglotów
I do … czyli o wyborach językowych na całe życie
Czy warto zapisać się na kurs językowy?
O szkołach językowych
Jeszcze o szkołach językowych
Czy warto iść na filologię? Kastylijska spowiedź
Będąc niemłodą już iberystką: pierwsze wrażenia ze studiów
75% samouctwa, czyli czarna owca na Woofli
O sławą objętych projektach (nie tylko) europejskich – Comenius, Erasmus i inne podróże językowe
Jak wiele można wynieść z polskiej szkoły, czyli mankamenty i problemy polskiej sceny edukacji językowej

Koreański – hit czy kit?

koreanWiększość mieszkańców naszego kraju nie rozróżnia języków azjatyckich. W każdym przecież są jakieś znaczki / krzaczki / fistaszki, wymową można połamać sobie język, a od gramatyki dostać zawrotów głowy. Często powodem nikłego zainteresowania językiem chińskim, japońskim czy koreańskim jest również historia Azji, która w podręcznikach szkolnych przedstawiana jest nieprzychylnie oraz w dość okrojonej wersji. Na Woofli pojawiły się już artykuły o języku japońskim i chińskim, które rozprawiły się z podobnymi zarzutami, ale nie było jeszcze ani jednego tekstu o coraz to popularniejszym języku koreańskim. Warto byłoby więc nadrobić te „zaległości” odpowiadając na pytanie „jakim językiem jest koreański?”.

Podstawowe informacje o języku koreańskim
„Język koreański” występuje pod wieloma nazwami –한국어 (hangugo), 한국말 (hangunmal), 조선말 (ciosonmal), można by dalej wymieniać. Znanych jest też wiele sposobów jego romanizacji (w tym artykule podaję zapis fonetyczny, który nie pokazuje wszystkich zależności pomiędzy znakami, ale daje ogólny pogląd na brzmienie języka koreańskiego), a liczba osób mówiących, bądź też uczących się języka koreańskiego oscyluje pomiędzy 70 a 80 milionami.

Pochodzenie języka koreańskiego jest niejasne. Często łączy się go z językiem japońskim, bądź też językami ałtajskimi, ale pokrewieństwo z nimi bywa ignorowane (np. z powodów historycznych), bądź też obalane. Niezależnie jednak od pochodzenie koreańskiego jest to język, o którym warto coś wiedzieć.

Pismo i wymowa
W języku koreańskim istnieją obecnie dwa systemy pisma:

  • 한글 (hangeul; wymowa hangyl),
  • 漢字 (hanja; wymowa handzia)

Historia pisma zaczyna się jednak nie od hangeula, ale od chińskich znaków hanja. Aż do XV wieku język koreański zapisywano za ich pomocą, ale ze względu na ich skomplikowanie oraz liczebność spora część społeczeństwa nie potrafiła pisać i czytać. Z tego też powodu Król Sejong Wielki w 1443 wraz ze swoimi uczonymi (w niektórych źródłach podaje się, że pracował sam) stworzył sztuczny alfabet hangeul, który przez niektórych nazywany jest „alfabetem jednego poranka” ze względu na swoją prostotę oraz intuicyjność. Może wydać się to dziwne, ale spółgłoski koreańskie mają kształt taki, jak narządy mowy (język, krtań, zęby itp.) podczas ich wymawiania, a samogłoski to tak naprawdę jeden i ten sam znak poobracany w różne kierunki.

hangul
Wymowa często nazywana jest bełkotliwą i muszę przyznać, że to właśnie przez nią nie od razu chciałam zacząć naukę tego (teraz dopiero tak twierdzę) dość prostego języka. Równo przez rok oswajałam się z brzmieniem koreańskiego, mimo że kontakt z nim miałam prawie codziennie! Z czasem jednak im więcej uczyłam się, tym bardziej byłam świadoma, że tak naprawdę wymowa koreańska w dużej mierze zależy od poprawnego nauczenia się jej zasad. Rzadko się o tym wspomina, ale jest to kluczowy element nauki.

Gramatyka

Skupmy się teraz na najważniejszych aspektach gramatyki koreańskiej w oparciu o przykład zdania:

사과를 먹어요 (wymowa: sagłaryl mogojo)

사과 (sagła) – jabłko

를 (ryl) – partykuła biernika

먹다 (mokta) – jeść

Szyk zdania w języku koreańskim jest taki sam, jak w języku japońskim, tj. czasownik znajduje się ZAWSZE na końcu zdania. Podobnie jest zresztą z przymiotnikiem, który w niektórych konstrukcjach gramatycznych traktowany jest w ten sam sposób. W wyżej podanym przykładzie funkcję odmienionego już czasownika pełni 먹어요 (mogojo), który honoryfikatywnie jest neutralny. „Neutralny”, czyli przy zastosowaniu tego stopnia formalności nikt nie zostanie obrażony.

Warto wspomnieć, że koreańskie czasowniki i przymiotniki nie odmieniają się przez osoby i liczby, a przez czasy. Dlatego też jeśli w zdaniu nie ma podmiotu, trzeba się domyślić z kontekstu, kto jest wykonawcą czynności. Jak można zauważyć, w powyższym przykładzie nie ma zaimka osobowego (co często się zdarza w języku koreańskim), więc 먹어요 można by przetłumaczyć jako jem / jesz / je / jedzą / jecie.

W języku koreańskim (na całe szczęście!) nie istnieją przypadki takie, jakie znamy w języku polskim czy też niemieckim. Zastępują je partykuły, czyli małe cząstki dodawane, by wyrazić funkcję słowa w zdaniu, bądź też dodatkowy kontekst danego wyrazu. W przykładzie 사과를 먹어요 (sagła ryl mogojo) partykułą jest sylaba 를 (ryl), którą przyrównać można do polskiego biernika. To jedna z dwóch „wersji” jednej i tej samej partykuły, ponieważ cechą charakterystyczną tych cząstek jest spora liczba ich odmian w zależności od honoryfikatywności oraz tego, czy słówko, które chcemy „zaopatrzyć” w partykułę, kończy się na samogłoskę czy też spółgłoskę.

Wspomniałam już co najmniej dwukrotnie o honoryfikatywności. Jest to kolejny kluczowy element w nauce tego języka, od którego uzależniona jest nie tylko gramatyka, ale i spora część kultury koreańskiej. Niepoprawny stopień formalności może obrazić naszego rozmówcę, co na szczęście obcokrajowcom raczej jest wybaczane, a skutkować może „jedynie” obrażoną i skwaszoną miną.

Kłopoty na tle interpersonalnym

Języka koreańskiego uczę się od 4 lat, a od dwóch prowadzę kanał na YouTube o tej tematyce. Już od samego początku nie było łatwo, ponieważ niektóre osoby z otoczenia kwestionowały mój wybór, jeśli chodzi o naukę języka koreańskiego (i japońskiego). Twierdziły, że są to języki diabła oraz podważały zapotrzebowanie rynku na osoby, które umieją się nimi posługiwać. Zdarzało się, że kazały mi zaprzestać nauki koreańskiego i japońskiego na rzecz języka chińskiego, który według nich jest obecnie jedynym przydatnym językiem azjatyckim.

Z tego typu opiniami i komentarzami spotykam się do dziś, gdy poznaję nowych ludzi (tylko nieliczni twierdzą, że to intrygujące), a z wiadomości otrzymywanych od widzów i czytelników wynika, że nie tylko ja mam tego typu problemy. Dlatego też, gdy ktoś pyta się mnie jaki język azjatycki wybrać, oprócz porównania, staram się również w łagodny sposób powiedzieć o nieprzychylności otoczenia, z jaką można się zetknąć podczas nauki.

Słowem podsumowania – język koreański jest miły i przyjemny podobnie jak kultura i popkultura, ale do jego nauki potrzebna jest determinacja i umiejętność patrzenia na świat przez palce, bo inaczej się czasami po prostu nie da.

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłej nauki języków obcych!

Katarzyna (Keitah) Flamma

Zobacz również:

Japoński: z czym to się je?

Teoria ałtajska

W poturkijskie_na_woofli4przednich dwóch częściach (1, 2) mojego cyklu o językach turkijskich przedstawiłam najważniejsze klasyfikacje tych języków. Z tym tematem nieodłącznie wiąże się teoria ałtajska – kwestia, z którą stykają się wszyscy turkolodzy i inne osoby zainteresowane tą tematyką. Jest to koncepcja naukowa, według której języki tureckie, mongolskie i tungusko-mandżurskie, zwane grupą ałtajską, są ze sobą genetycznie spokrewnione, tj. mają wspólnego przodka. Niektórzy zaliczają do tej grupy także japoński i koreański.

Teoria ałtajska od lat jest przedmiotem sporów między językoznawcami, z których jedni ją akceptują, inni całkowicie odrzucają, a wielu ma zastrzeżenia do poszczególnych jej elementów, jak np. tego, czy w hipotetycznej rodzinie ałtajskiej powinien się znaleźć język japoński i koreański, czy nie. Nie zamierzam tu opowiadać się po żadnej ze stron, zwłaszcza że nie mam wystarczającej wiedzy. Chcę jedynie przedstawić w skrócie to zagadnienie i jego historię.

Pierwszych przesłanek dotyczących podobieństwa tej węższej grupy, czyli języków turkijskich, mongolskich i tungusko-mandżurskich dostarczył Philip Johan von Strahlenberg (1676-1747). Był to szwedzki oficer, uczestnik wojny północnej, który w bitwie pod Połtawą w 1709 r. dostał się do rosyjskiej niewoli i został zesłany do Tobolska. Tam zapoznał się z syberyjskimi językami turkijskimi oraz mongolskimi i podjął próbę ich klasyfikacji. Strahlenbergowi udało się powrócić do Szwecji, gdzie opublikował wyniki swoich badań w książce „Północne i wschodnie części Europy i Azji”.

Strahlenberg nazywał badane przez siebie języki „tatarskimi”. Sto lat później duński językoznawca Rasmus Rask określił je jako „scytyjskie”, a niemiecki filolog Max F. Müller jako „turańskie”. Pojęcie języków ałtajskich wprowadził dopiero fiński etnolog i filolog Matthias Alexander Castrén, mając jednak na myśli te, które dziś nazywa się uralo-ałtajskimi. Kolejnym badaczem języków turkijskich był niemiecki orientalista Wilhelm Schott, który zajmował się głównie związkami między czuwaskim a tureckim. On także używał specyficznej terminologii: języki turkijskie, mongolskie i tungusko-mandżurskie nazywał „tatarskimi”, a ugrofińskie – „czudyjskimi”.

Teoria ałtajska jako taka została po raz pierwszy zaprezentowana przez J. Grunzela w 1895 r., lecz pierwszym ałtaistą z prawdziwego zdarzenia był fiński językoznawca Gustaf John Ramstedt (1873-1950). Wspominałam już o nim jako o twórcy jednej z klasyfikacji języków turkijskich, lecz jego dzieło jest znacznie bogatsze. Wystarczy wspomnieć, że zaczynał on od ugrofinistyki, stopniowo dodając do swoich zainteresowań mongolistykę, turkologię, a pod wpływem pobytu w Tokio także język japoński i koreański. Co ciekawe, jego poglądy również przeszły znaczną ewolucję. Początkowo odrzucał on bowiem teorię związków genetycznych (z prajęzykiem włącznie) między językami ałtajskimi a ugrofińskimi. Występujące w tych językach wspólne elementy uważał za wynik kontaktów i krzyżowania się, a nie wspólnego pochodzenia. W miarę zgłębiania tego tematu Ramstedt wykonał zwrot, akceptując istnienie genetycznego związku między językami ałtajskimi, do których dodał jeszcze koreański. Hipotezę tę oparł głównie na odpowiednikach fonetycznych w badanych językach. Prowadził także badania morfologiczne, a ukoronowaniem jego działalności stała się wydana po raz pierwszy w 1952 r. książka „Wprowadzenie do językoznawstwa ałtajskiego”.

Głównym kontynuatorem dzieła Ramstedta był Nikołaj Poppe (1897-1991), rosyjski, a potem amerykański językoznawca pochodzenia niemieckiego. Zdecydowanym przeciwnikiem teorii ałtajskiej był natomiast polemizujący z Poppem brytyjski wschodoznawca sir Gerard Clauson (1891-1974). Twierdził on, że podstawowe słownictwo w językach turkijskich, mongolskich i tunguskich jest całkowicie odmienne, a wspólne wyrazy są wynikiem zapożyczeń. Pomiędzy nimi zmieściło się wielu bardziej umiarkowanych zwolenników i przeciwników tej teorii, a niemal każda praca w zakresie turkologii zawierała odniesienia do niej. Obecnie o teorii ałtajskiej nie jest być może tak głośno, jak pół wieku temu, lecz nie znaczy to, że została zapomniana.

Źródła:

E. Tryjarski, In confinibus Turcarum. Szkice turkologiczne, Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa 1995
M. Stachowski, Teoria ałtajska, LingVaria VII (2012) | 2 (14)

Przeczytaj również:

Różnorodność języków turkijskich

Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

Klasyfikacje języków turkijskich – część 2

Klasyfikacje języków turkijskich – część 2

turkijskie_na_woofli3Zapraszam do zapoznania się z dalszym ciągiem przeglądu wybranych klasyfikacji języków turkijskich. Na początek najbardziej rozbudowana, aż sześciopoziomowa klasyfikacja radzieckiego turkologa Nikołaja Baskakowa, którą przytaczam za Majewiczem. Jest to klasyfikacja dość kontrowersyjna, a zarazem popularna – i tak długa, że można się jej przestraszyć. Języki turkijskie, zwane tu podrodziną turko-tatarską, zostały uznane za część należącą do większej całości – rodziny ałtajskiej.

  1. Grupa zachodniohunnicka
    • Podgrupa bułgarska
      • Język protobułgarski
      • Język chazaryjski
      • Język bułgarski nadwołżański
      • Język czuwaski
    • Podgrupa oguzo-karluko-kipczacka
      • Języki oguzo-kipczackie
        • Języki oguskie
          • Języki oguzo-peczenegijskie
            • Język peczenegijski
            • Język uzyjski
            • Język gagauski
            • Tureckie dialekty Bałkanów
          • Języki oguzo-seldżuckie
            • Język seldżucki
            • Język staroosmański
            • Język turecki
            • Język azerbejdżański
            • Tureckie dialekty Iranu
          • Języki oguzo-turkmeńskie
            • Język (średnio)oguski
            • Język turkmeński
            • Język truchmeński
          • Języki kipczackie
            • Języki kipczacko-bułgarskie
              • Język kipczacko-bułgarski
              • Język (kazański) tatarski
              • Język baszkirski
            • Języki kipczacko-nogajskie
              • Język nogajski
              • Język karakałpacki
              • Język kazachski
            • Języki kipczacko-połowieckie
              • Język kumański (połowiecki)
              • Język karaimski
              • Język karaczajsko-bałkarski
              • Język krymskotatarski
            • Języki karluckie
              • Język karluko-ujgurski
              • Język karluko-chorezmijski (czagatajski)
              • Język uzbecki
              • Język nowoujgurski
  1. Grupa wschodniohunnicka
    • Podgrupa oguzo-ujgurska
      • Języki ujgurskie
        • Język jenisejsko-oroczoński
        • Język staroujgurski (różny od staroujgurskiego, będącego przodkiem nowoujgurskiego
        • Język tofalarski
        • Język tuwiński
      • Języki chakaskie
        • Język chakaski
        • Język czułymski
        • Język szorski
        • Język kamasyński
        • Język saryg-ujgurski
        • Północne dialekty języka ałtajskiego (ojrockiego)
      • Języki jakucki i dołgański
    • Podgrupa kirgisko-kipczacka
      • Język kirgiski
      • Południowe dialekty języka ałtajskiego (ojrockiego)
    • Język salarski

Klasyfikacja Baskakowa uwzględnia znacznie więcej języków niż poprzednie. Przy tym języki żywe sąsiadują w niej z wymarłymi (oznaczonymi kursywą), co było jednym z zarzutów stawianych autorowi. Wyodrębnia język jakucki i dołgański, a czuwaski umieszcza razem z trzema wymarłymi językami bułgarskimi. Język ałtajski, podobnie jak u Achatowa, został podzielony na dialekty północne i południowe, umieszczone w różnych grupach. Mnie osobiście najbardziej dziwi sklasyfikowanie języka kazachskiego i kirgiskiego na tak odległych wobec siebie pozycjach.

Jeszcze jedną zagadką klasyfikacji Baskakowa jest umieszczenie w niej języka kamasyńskiego (nazywanego też kamasyjskim). Większość źródeł uznaje go bowiem za język uralski należący do języków samojedzkich, a ściślej mówiąc – do ich odizolowanej, południowej grupy, sąsiadującej z południowosyberyjskimi językami turkijskimi i podlegającej w znacznym stopniu ich wpływowi (turkizacji). Obecnie jest to już język wymarły – jego ostatnia użytkowniczka zmarła w 1989 r.

A skoro mowa o tym roku, właśnie wtedy została zaprezentowana bardzo ciekawa klasyfikacja tureckiego językoznawcy Talata Tekina. Jest ona oparta na sześciu kryteriach fonetycznych:

  • odpowiedniościach r / z i l / š;
  • zachowaniu lub utracie dawnego nagłosowego h;
  • rozwoju fonemu d;
  • rozwoju grupy ïγ w wyrazach wielosylabowych;
  • rozwoju grupy w wyrazach jednosylabowych;
  • zachowaniu lub udźwięcznieniu nagłosowego t.

Tekin przeanalizował te zjawiska na przykładzie kilku wyrazów: stopa (hadaq, atax, adaq, azaq), górski (taγlïγ, tūlu, tōlū, taγlïq, tawli, taγli, daγli), zielony (ŏazil, čažil, yasil), usta (aγiz, eγiz), jednoczyć (quš, qos, qoš), młody (žas, jas, yas), pięć (paš, beš), droga (jol, yol), przychodzić (kel, qel), dziewięć (toguz, toγuz, doguz), zostawać (gāl, ğāl, ğal, kal), dom (öb, e°z, ev, yev). Jego klasyfikacja uwzględnia zarówno języki, jak i dialekty.

  1. Grupa r / l: język czuwaski
  2. Grupa hadaq: język chaladż
  3. Grupa atax: język jakucki i dołgański
  4. Grupa adaq: język tuwiński i karagaski
  5. Grupa azaq
    • Podgrupa ŏazil: język chakaski
    • Podgrupa čažil: dialekty Środkowego Czułymu, Mrasu i Górnego Tomu;
    • Podgrupa yasil: język Żółtych Ujgurów
  6. Grupa taγlïγ: Północne dialekty Ałtaju (tuba, kumandy, czałkandu), dialekty Dolnego Czułymu, Kondomy i Dolnego Tomu
  7. Grupa tūlu: język ałtajski
  8. Grupa tōlū: język kirgiski
  9. Grupa taγlïq
    • Podgrupa aγiz: język uzbecki
    • Podgrupa eγiz: język nowoujgurski
  10. Grupa tawli
    • Podgrupa quš: język tatarski i baszkirski
    • Podgrupa qos
      • žas: język kazachski
      • jas: język karakałpacki
      • yas: język nogajski i dialekt halicki języka karaimskiego
    • Podgrupa qoš
      • paš: dialekt Tatarów barabińskich
      • beš
        • jol: język karaczajo-bałkarski i północne dialekty języka krymsko-tatarskiego
        • yol
          • kel
            • toquz: dialekt chorezmijsko-kipczacki języka uzbeckiego
            • toγuz: dialekt trocki języka karaimskiego
            • doguz: południowe dialekty języka krymskotatarskiego
          • qel: język kumycki
  1. Grupa taγli: język salarski
  2. Grupa daγli
    • Podgrupa gāl
      • öb: język turkmeński z dialektem truchmeńskim
      • e°z: dialekt chorasański języka turkmeńskiego
    • Podgrupa ğāl: dialekt chorezmijsko-oguzyjski języka uzbeckiego
    • Podgrupa ğal: język azerski, dialekty: kaszkajski, ejnallu, kerkukski, erbilski i tabriski
    • Podgrupa kal
      • ev: język turecki
      • yev: język gagauski

Tym sposobem powstało dwanaście grup, w tym niektóre podzielone na podgrupy. I w tej klasyfikacji język czuwaski jest całkiem osobno – został wyodrębniony ze względu na rotacyzm i lambdacyzm, czyli występowania głosek r i l tam, gdzie w innych językach turkijskich jest z i š.

Jedną z najnowszych klasyfikacji stworzył w 2001 r. współczesny rosyjski językoznawca Michaił Djaczok. Jej podstawą są podobieństwa i różnice w zasobie słów.

  1. Podgrupa jakucka
    • Język jakucki
    • Język dołgański
  2. Podgrupa tuwińska
    • Język tuwiński
    • Język tofalarski
  3. Podgrupa bułgarska
    • Język czuwaski
  4. Podgrupa zachodnia
    • Język tatarski
    • Język baszkirski
    • Język kazachski
    • Język turecki
    • Język turkmeński
    • Język azerski
    • Język chakaski
    • Język salarski
    • Wszystkie pozostałe języki turkijskie

Djaczok wskazał dużą grupę języków – podgrupę zachodnią, które mają znaczny (rzędu 90% i więcej) zasób słów o wspólnym pochodzeniu. Wykluczył z niej zaledwie pięć języków, które sklasyfikował w trzech odrębnych podgrupach, co praktycznie pokrywa się z większością wcześniejszych podziałów. A przecież, mimo takiego podziału, nawet w językach należących do różnych grup można znaleźć bardzo podobne bądź identycznie brzmiące słowa – np. w kirgiskim i jakuckim.

Na tym kończę przegląd klasyfikacji języków turkijskich. Mam nadzieję, że pozwolił on choć trochę ukazać ich różnorodność. Jest to także temat powiązany z teorią ałtajską, o której będziecie mogli przeczytać w kolejnym artykule.


Zobacz również:

Różnorodność języków turkijskich
Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

Klasyfikacje języków turkijskich – część 1

turkijskie_na_woofli2W poprzednim artykule przedstawiłam zarys różnorodności narodów turkijskich i czynniki, które wpływały na rozwój ich języków. Kolejne dwa poświęcę klasyfikacjom języków turkijskich. Pierwsze próby usystematyzowania tej wielkiej grupy języków i dialektów ich badacze podejmowali w XIX w. Ogromny obszar ich występowania utrudniał im gromadzenie i analizę materiału. Dziś, mimo ułatwień w prowadzeniu badań i przetwarzaniu danych, nadal nie istnieje jedna klasyfikacja, która zadowoliłaby wszystkich turkologów. Zapraszam więc do zapoznania się z niektórymi z nich.

Uwaga: wymienione w poszczególnych klasyfikacjach nazwy języków mogą się różnić, gdyż przytaczam je w wersji użytej przez autorów. Na przykład język tofalarski jest w niektórych z nich nazywany karagas.

Według polskiego językoznawcy Alfreda Majewicza klasyfikacje języków dzielą się na genetyczne (kryterium pokrewieństwa), geograficzne (kryterium sąsiedztwa) i typologiczne (kryterium cech struktur językowych, niezależnych od pokrewieństwa i sąsiedztwa). W praktyce zapewne trudno uniknąć zastosowania w klasyfikacji więcej niż jednego kryterium. Jak już wspomniałam, klasyfikacje języków turkijskich zaczęły powstawać w XIX wieku. Najbardziej znane spośród wczesnych klasyfikacji genetycznych są dziełami rosyjskiego turkologa Wasilija Radłowa (1837-1918) i fińskiego językoznawcy Gustafa Johna Ramstedta (1873-1950). Nieprzypadkowo wymieniam je razem. Obydwie opierają się na kryterium geograficznym i mają pewne wspólne cechy, choć w zastosowanym przez autorów przyporządkowaniu języków do grup pokrewieństwa widać różnice.

Tak wygląda klasyfikacja języków turkijskich sporządzona przez Radłowa:

  1. Grupa wschodnia
    • Języki i dialekty ałtajskich, obskich i jenisejskich narodów turkijskich oraz czułymskich Tatarów
    • Język karagas (tofalarski, tofa)
    • Język chakaski
    • Język szorski
    • Język tuwiński
  2. Grupa zachodnia
    • Dialekty Tatarów z zachodniej Syberii
    • Język kirgiski
    • Język kazachski
    • Język baszkirski
    • Język tatarski
    • Język karakałpacki
  3. Grupa środkowoazjatycka
    • Język ujgurski
    • Język uzbecki
  4. Grupa południowa
    • Język turkmeński
    • Język azerski
    • Język turecki
    • Niektóre dialekty języka krymskotatarskiego z południowego wybrzeża Krymu
  5. Język jakucki

 

Ramstedt zaś podzielił języki turkijskie w następujący sposób:

  1. Język czuwaski
  2. Język jakucki
  3. Grupa północna: wszystkie turkijskie języki i dialekty Ałtaju i przyległych rejonów
  4. Grupa zachodnia
    • Język kirgiski
    • Język kazachski
    • Język karakałpacki
    • Język nogajski
    • Język kumycki
    • Język karaczajski
    • Język karaimski
    • Język tatarski
    • Język baszkirski
    • Język kumański*
    • Język kipczacki*
  5. Grupa wschodnia
    • Język nowoujgurski
    • Język uzbecki
  6. Grupa południowa
    • Język turkmeński
    • Język azerski
    • Język turecki
    • Język gagauski

Obaj językoznawcy wyodrębnili język jakucki, umieszczając go w pozycji izolowanej, nienależącej do żadnej z grup. Podobnie jest u Ramstedta z czuwaskim, w ogóle nieuwzględnionym przez Radłowa. Język ten, będący obecnie jedynym żywym językiem spokrewnionym z protobułgarskim, cechują znaczne odmienności fonetyczne odróżniające go od pozostałych języków turkijskich – także od tatarskiego i baszkirskiego, mimo bezpośredniego sąsiedztwa. Odrębność jakuckiego wynika natomiast z tego, że rozwijał się on w izolacji, przyjmując wiele zapożyczeń mongolskich i tunguskich. Ani Radłow, ani Ramstedt nie wspomnieli jednak o bliskim jakuckiemu języku dołgańskim, uznawanym przez dłuższy czas za jego dialekt, ani też o językach turkijskich używanych w Iranie i Afganistanie. W klasyfikacji Ramstedta znalazło się zaś miejsce dla dwóch języków wymarłych – kumańskiego i kipczackiego (oznaczone kursywą*).

Dużą popularność zdobyła zaproponowana w 1922 r. klasyfikacja Aleksandra Samojłowicza (1880-1938). Jest ona dotychczas uznawana za jedną z najważniejszych w historii badań turkologicznych.

  1. Grupa bułgarska (grupa r)
    • Język protobułgarski
    • Język czuwaski
  2. Grupa ujgurska (grupa północno-wschodnia, grupa d)
    • Język staroujgurski
    • Język chakaski
    • Język szorski
    • Język tuwiński
    • Język tofalarski
    • Język jakucki
    • Język dołgański
  3. Grupa kipczacka (grupa północno-zachodnia, grupa tau)
    • Język tatarski
    • Język baszkirski
    • Język kazachski
    • Język kirgiski
    • Język ałtajski
    • Język karaczajsko-bałkarski
    • Język kumycki
    • Język krymskotatarski
  4. Grupa czagatajska (grupa południowo-wschodnia, grupa tag-łyk)
    • Język nowoujgurski
    • Język uzbecki
  5. Grupa kipczacko-turkmeńska (grupa tag-ły)
    • Zachodnie dialekty języka uzbeckiego
  6. Grupa oguzyjska (grupa południowo-zachodnia, grupa oł)
    • Język turecki
    • Język azerski
    • Język gagauski
    • Język turkmeński

Tu także zostały uwzględnione języki wymarłe: protobułgarski i staroujgurski. Co ciekawe, jakucki i dołgański nie zostały wydzielone, lecz znalazły się w grupie ujgurskiej. Samojłowicz wyróżnił za to zachodnie dialekty języka uzbeckiego.

Bardziej rozbudowaną klasyfikację, z podziałem grup na podgrupy, sporządził Gabdułchaj Achatow (1927-1986), radziecki turkolog pochodzenia tatarskiego.

  1. Grupa kipczacka
    • Podgrupa kipczacko-bułgarska
      • Język tatarski
      • Język Tatarów syberyjskich (dialekty zachodnio- i wschodniosyberyjski)
      • Język baszkirski
    • Podgrupa alańsko-scytyjska
      • Język karaczajski
      • Język bałkarski
      • Północne dialekty języka krymskotatarskiego
    • Podgrupa aralsko-kaspijska
      • Język kazachski
      • Język kirgiski
      • Język karakałpacki
      • Język nogajski
  1. Grupa bułgarska
    • Podgrupa bułgarsko-czuwaska
      • Język czuwaski
  1. Grupa kipczacko-środkowoazjatycka
    • Podgrupa kipczacko-ujgurska
      • Język uzbecki
      • Język ujgurski
  1. Grupa oguzyjska
    • Podgrupa oguzyjsko-osmańska
      • Język turecki
      • Język azerski
      • Język salarski
      • Język gagauski (Mołdawia)
      • Południowe dialekty języka krymskotatarskiego
    • Podgrupa oguzyjsko-turkmeńska
      • Język gagauski
      • Język kumycki
      • Język turkmeński
  1. Grupa syberyjsko-ałtajska
    • Podgrupa jakucka
      • Język jakucki
      • Język dołgański
    • Podgrupa karagasko-tuwińska
      • Język tuwiński
    • Podgrupa chakaska
      • Język chakaski
      • Język kiuryński
      • Język szorski
      • Północne dialekty języka ałtajskiego
      • Język sary-ujgurski (język „żółtych Ujgurów”)
      • Język fuyu-kirgiski
    • Podgrupa ałtajska
      • Południowe dialekty języka ałtajskiego

Tu już robi się ciekawie. W każdej grupie jest kilka podgrup, a ponadto niektóre nazwy się powtarzają. Na przykład istnienie odrębnej grupy bułgarskiej wcale nie przeszkadza temu, by w grupie kipczackiej była podgrupa kipczacko-bułgarska. Ponadto języki: ałtajski i krymskotatarski zostały podzielone na dialekty należące do różnych podgrup. Czuwaski tradycyjnie na pozycji izolowanej. Z kolei jakucki nie został wydzielony osobno, lecz, tym razem, wraz z dołgańskim jako podgrupa jakucka, umieszczony w grupie syberyjsko-ałtajskiej.

W drugiej części artykułu przedstawię klasyfikacje Baskakowa, Tekina i Djaczka.


Zobacz również:

Różnorodność języków turkijskich