Język szwedzki dla wymagających

Tosar tú føroyskt? – Co warto wiedzieć o języku farerskim?

Wstęp

Język farerski jest językiem germańskim, a dokładnie jednym z dwóch insularnych języków północnogermańskich (obok islandzkiego), który zachował się do naszych czasów (w przeszłości językiem norn posługiwano się na Orkadach i Szetlandach; są nawet próby przywrócenia go do życia). Jest urzędowym językiem Wysp Owczych, terytorium zależnego Królestwa Danii – używa się go w szkolnictwie i prawie. Językiem tym posługuje się jako ojczystym łącznie 80 tys. osób, z czego większość mówiących zamieszkuje Wyspy. Oprócz współczesnego widocznego wpływu duńskiego i angielskiego, w przeszłości w wyniku kontaktów z ludnością celtycką do farerskiego przeszły niektóre słowa pochodzenia celtyckiego, np. far. blak/blaðak (maślanka, Wiktionary: blak) z staroirl. bláthach, far. lámur (pazur, mańkut [leworęczny], Wiktionary: lámur) z staroirl. lám.

Alfabet i ortografia

Współczesna ortografia i alfabet

Współczesny alfabet i ortografia farerska to dzieło Venceslausa Ulricusa Hammershaimba, który oparł ją na ortografii islandzkiej i staronordyjskiej, mimo że już ówcześnie mówiona farerszczyzna nie mieściła się w dość ograniczonym staronordyjskim zapisie. Dzisiejszy alfabet zawiera 29 liter (czytanie liter oraz dokładna transkrypcja: Omniglot: Faroese language, alphabet and pronunciation):

a á b d ð e f g h i í j k l m n o ó p r s t u ú v y ý æ ø

Obserwacje:

  • Jest litera ð, ale brak þ.
  • Litery c, q, w, x, z są używane jedynie w zapożyczeniach. Za to w islandzkim x odpowiada farerskiej kombinacji ks – na przykład: far. vaksa i isl. vaxa.
  • Brak é. Dźwięk oznaczany tą literą przekształcił się (i zlał) w æ.
  • Podobnie jak w islandzkim jest æ, ale zamiast ö jest ø.
  • Z moich własnych doświadczeń wynika, że czasem przy sortowaniu nie rozróżnia się między literami z akcentami ostrymi i ich zwykłymi odpowiednikami.

Dawniej przy zapisie używano dowolnej ortografii, często duńskiej, przez co teksty miały dość barokowy wygląd i były trudne do odczytania przez osoby inne niż sam autor. Kij ma jednak dwa końce. Współczesny farerski sprawia ogromne trudności uczącym się właśnie ze względu na historyczną ortografię, która często zdaje się nie mieć żadnej logiki, również z powodu typowych dla farerskiego zjawisk, o których bliżej mowa w części o wymowie oraz historii języka.

Wymowa

(Poniższe informacje o wymowie nie są pełnym opisem fonologii języka farerskiego, są jedynie wyjaśnieniem przetłumaczonych przeze mnie fragmentów skompilowanych z Lockwood: 2002, s. 2-27 i Petersen s. 275-283).

Wymowa języka farerskiego jest na swój sposób unikatowa, trudno jest doszukiwać się szczególnych związków z wymową islandzką, jeśli już w ogóle to prędzej jej do konserwatywnych dialektów norweskich (tych samych, które legły u podstaw literackiej odmiany nynorsk).

Samogłoski

Farerski ma 13 samogłosek długich i 10 samogłosek krótkich (Petersen 2009: s. 275) – dość pokaźny inwentarz, rzadko spotykany w językach europejskich.

Omniglot, Faroese language, alphabet and pronunciation

Długie samogłoski i dyftongi występują przed pojedynczymi spółgłoskami, a krótkie przed podwojonymi z wyjątkiem niektórych kombinacji spółgłoskowych. Przykłady słów:

 mær, hattur ['mɛaːr], ['haʰtːʊɹ] ja-DAT, kapelusz
 sál, hjálp ['sɔaːl], [jɔl̥p] dusza, pomoc
 gevur, sett ['t͜ʃeːvʊɹ], [sɛʰtː] dawać-PRES-3-IND, zet
 hin, hitt [hiːn], [hɪʰtː] ten (inny), ten (innt)-NEUT
 mín, mítt ['mʊiːn], ['mʊiʰtː] mój, mój-NEUT
 so, botnur [soː], ['b̥ɔʰtnʊɹ] więc, dno
 vón, ljótt ['vɛuːn], [ʎœʰtː] nadzieja, jasny-NEUT
 gulur, stuttur ['g̊uːlʊɹ], ['stʊʰtːʊɹ] żółty, krótki
 tú, fúlt ['tʰʉu], [fʏl̥t] ty, brzydki-NEUT
 høgur, høgt ['høːvʊɹ], [hœkt] wysoki, wysoki-NEUT
 eita, heitt ['aiːta], ['haiʰtː] nazywać się, gorący-NEUT
 eyga, reytt ['ɛiːja], [ɹɛiʰtː] oko, czerwony-NEUT
 gloyma, gloymt ['g̊lɔiːma], ['g̊lɔim̥t] zapominać, zapominać-SUP

W zapożyczeniach z duńskiego występują dodatkowo dwie długi samogłoski: [aː] oraz [yː]:

 mytisk [ˈmyːtɪsk] mityczny
 Kanada [ˈkʰaːnata] Kanada

Akcent

Akcent pada z reguły na pierwszą sylabę słowa, chyba że jest to zapożyczenie z duńskiego; wtedy akcent pada na tę samą sylabę co w duńskim (Petersen: 2009, s. 275):

 heyra ['hɛiːɹa] słyszeć
 gera ['t͜ʃeːɹa] robić
 garantera [g̊aran̥'teːɹa] gwarantować
 garasja [g̊ara'ʃa] garaż

Występuje również akcent poboczny (Lockwood: 2002, s. 8) w złożeniach, np.:

 ‘onga,staðni [ˈɔŋɡ̊aˌstɛanɪ] nigdzie
 ‘seyða,fylgi ['sɛiːjaˌfɪlt͜ʃɪ] stado owiec

Raczej nie rozróżnia się iloczasu w sylabach, na które pada akcent poboczny.

Spółgłoski

Farerski dysponuje dość standardowym germańskim zestawem spółgłosek z tą różnicą, że dźwięczne spółgłoski zwarte zostały ubezdźwięcznione i tworzą pary minimalne ze spółgłoskami z przydechem. Istnieją więc takie pary dźwięków (Wikipedia: Faroese phonology, Petersen: 2009, s. 282):

 [b̥ pʰ] bera pípa ['b̥eːɹa], ['pʰʊːipa] nieść, fajka
 [d̥ tʰ] detta teir ['d̥ɛʰtːa] ['tʰaiːɹ] upadać, oni-MASC
 [g̊ kʰ] gap køttur ['g̊ɛaːp] ['kʰœʰtːʊɹ] przepaść, kot

Ubezdźwięcznienie /n/ i /l/

Ubezdźwięcznieniu uległy również głoski /n/ i /l/, zostały one wyróżnione ze względu na trudność artykulacji, również dla nas Polaków. Bezdźwięczne odpowiedniki powyższych zaznacza się w ten sam sposób co powyżej spółgłoski zwarte:

 [n̥] knæ ['kʰn̥ɛaː] kolano
 [l̥] salt [sal̥t] sól

Wymowa r

Wymowa /r/ nieznacznie różni się między dialektami: [r ɾ ɹ]. Istnieje dość silna wspólna tendencja do wypowiadania /r/ przez spógłoskami bezdźwięcznymi jako [ʂ]:

 mørk [mœʂk] ciemny
 ert [ɛʂt] jesteś
 sært [saʂt] widzisz

Wymowa r zmienia się przed spółgłoskami alweolarnymi (np. /t/, /d/) w spółgłoskę z retrofleksją: [ɻ]. W takiej formie występuje również we wszystkich pozycjach w mowie ludzi młodych (Petersen: 2009, s. 281-282):

gjørdi ['t͜ʃœɻtɪ] cz. przeszły l. poj. od gera

Preaspiracja

W języku farerskim występuje tak zwana preaspiracja (przydech przed spółgłoską – po samogłosce; Wikipedia: Preaspiration). Miejsce jej występowania zależy w dużym stopniu od dialektu. Da się ustalić, że zaistnieć może w towarzystwie spółgłosek zwartych i afrykat:

 hetta ['hɛʰtːa] ten-NEUT
 kroppar ['kʰɹɔʰpːaɹ] ciało-PL
 maðkur ['maʰkːʊɹ] robak

Wymowa języków i innych przymiotników zakończonych na -skt

Istnieje kilka słów (przymiotniki od nazw krajów), które w rodzaju nijakim zakończone są na “-skt”, przy wymowie których logika idzie w kąt. Zdarza się bowiem, że */skt/ wymawiane jest jako /kst/. Tak jest w przypadku następujących słów:

 enskt [ɛŋ̊kst] angielski-NEUT
 danskt [taŋ̊kst] duński-NEUT
 týskt [tʰʊkst] niemiecki-NEUT

Innym wariantem wymowy tej grupy spółgłosek jest znacznie częstsze /st/:

 føroyskt ['føːɹɪst] farerski-NEUT
 baltiskt ['b̥al̥tɪst] bałtycki-NEUT

Bardzo rzadko występuje również [ʂt]:

 írskt [ʊʂt] irlandzki-NEUT
 norskt [nɔʂt] norweski-NEUT

Historia i informacje gramatyczne dla nerdów

Klasyczny podział języków północnogermańskich wyróżnia dwie grupy: północnogermańskie zachodnie (wywodzące się z vesturnorrønt; norweski, farerski i islandzki) oraz północnogermańskie wschodnie (wywodzące się z eysturnorrønt; duński, szwedzki). Do wieku XIV wykształcił się starofarerski (miðaldarføroyskt; Andreasen 2004: s. 20). W tym samym czasie na Wyspach zaczął dominować język duński w ten sam sposób co w Norwegii, ale farerski przetrwał w pieśniach, opowieściach i jako język mówiony wyspiarskiej ludności.

Pod względem wymowy o wiele bardziej konserwatywny jest islandzki. W mowie Farerów nastąpiły bardzo duże zmiany w obrębie samogłosek. Współczesną wymowę samogłosek wyjaśniłem na przykładach we wcześniejszej części artykułu.

Zmiany w jakości dyftongów

W języku staronordyjskim istniały trzy dyftongi (dwugłoski), których jakość w farerskim zmieniła się (zmiany w obrębie barwy, a nie ilości głosek). Były zapisywane w ten sposób i w takiej formie przetrwały aż do współczesnej islandczyzny (tabela za Andreasen 2004: s. 40):

norrønt, islandzki farerski
pisownia wymowa pisownia wymowa
<ei> /ei/, /ei/ <ei> /ai/, /ɔi/
<au> /aʊ/, /øɪ/ <ey> /ɛi/
<ey> /ey/, /ei/ <oy> ɔi/

 

Przykłady z tłumaczeniami (staronordyjski  – islandzki  – farerski):

 heita - heita - eita nazywać się ['aiːta], ['ɔiːta]
 auga - auga - eyga oko [ˈɛiːja]
 heyra - heyra - hoyra słyszeć ['hɔiːɹa]

Skerping

Skerping to zjawisko uprzednienia samogłosek tylnych (za Wikipedia: Język farerski) przed grupą [g̊v] <gv> i uproszczenia dyftongów przed grupą palatalną [t͜ʃː] <ggj>. Ma genezę we wtrąceniu grupy spółgłoskowej między dwie samogłoski lub między dyftong a samogłoskę albo na końcu wyrazu po samogłosce/dyftongu (Andreasen 2004: s. 43). Jest to zjawisko unikalne dla farerskiego, niespotykane w żadnym innym języku germańskim. Wtrącenie to miało na celu uniknięcie hiatusu (czyli rozziewu), który miałby miejsce, gdyby nie obecność grupy epentycznej. Zasada wtrącania jest bardzo prosta. Po literach í, ý, ei, ey, oy dodawana jest grupa palatalna <ggj> [t͜ʃː]. Po literach ó, ú dodawana jest grupa <gv> [g̊v]. Przykłady (pisownia – wymowa – słowo) (przykłady słów za Andreasen: 2004, s. 43):

 -ógv-, [ɛg̊v], skógvur but
 -úgv-, /ɪg̊v/, búgv gospodarstwo
 -eyggj-, /ɛt͜ʃː/, heyggjur kopiec, wzniesienie
 -íggj-, -ýggj-, /ʊt͜ʃː/, flýggja uciekać, zbiegać
 -eiggj-, /at͜ʃː/, reiggja machać
 -oyggj-, /ɔt͜ʃː/, oyggj wyspa

Utrata głosek szczelinowych międzyzębowych

Istnieją obecnie cztery języki germańskie, które poszczycić się mogą głoskami szczelinowymi międzyzębowymi  – /ð/ (oraz /θ/): islandzki, angielski duński i elfdalski. Farerski nie jest jednym z nich – dźwięczna głoska międzyzębowa zanikła zupełnie lub przekształciła się w jeden z następujących dźwięków  – /d/, /g/, /r/, chociaż należy w tym miejscu zaznaczyć, że istnieją spory co do rzeczywistych przekształceń a ograniczeń narzucanych przez wysoce etymologiczną (zbliżoną do staronordyjskiego) ortografię, czemu również poświęcony jest osobny ustęp w artykule. Przykłady (staronordyjski – farerski; przykłady za Andreasen: 2004, s. 44 i Lockwood: 2002, s. ):

 dauðligr - deydligur ['d̥ɛid̥liːjʊɹ] śmiertelny
 hǫfuð - høvur ['høvʊɹ] głowa
 æðr - æðr [ag̊r] żyła oraz:
 veðr - veður ['veːvʊɹ] pogoda a w cel. l.p. veðri /'vɛg̊rɪ/

Natomiast bezdźwięczny odpowiednik tej głoski (w staronordyjskim i islandzkim zapisywany literą þ) przekształcił się w większości przypadków w /t/ i rzadziej w /h/ (na początku wyrazów, rzadko). Przykłady (własne, do znalezienia w Young: 1985, s.  205, 217, 581):

 þat - tað ['tʰɛaː]
 þar - har ['hɛaːɹ]
 þagar - hagar ['he̩ːaɹ]

Palatalizacja

Palatalizacja w języku farerskim dotknęła głoski /k/ oraz /g/ (oraz pośrednio /n/). Podobny proces dotknął niemal wszystkie języki północnogermańskie, z tym że różna jest jakość wyjściowej spółgłoski:

staronordyjski farerski islandzki szwedzki norweski
/k/ [t͜ʃʰ] /cʰ/ /ɕ/ /ç/
/g/ /t͜ʃ/ /c/ /j/ /j/

Kilka uwag: w języku islandzkim dźwięk oznaczany symbolem /c/ przypomina w wymowie <k> w wyrazie “kisiel”. Spółgłoski z przydechem uzupełniają spógłoski bez aspiracji i tworzą z nimi pary minimalne. W języku szwedzkim /ɕ/ odpowiada polskiemu “ś”, a w norweskim /ç/ przypomina <ch> w niem. “mich”. W farerskim spółgłoski te uległy palatalizacji przed dźwiękami zapisywanymi <e, i, y> oraz digrafem <ey>. Dodatkowo palatalizacja jest oznaczana przez złożenia <kj> i <gj>. Przykłady słów (Lockwood: 2002, s. 16-18):

 genta ['t͜ʃɛn̥ta] dziewczyna
 giftur ['t͜ʃɪftʊɹ] zamężna, żonaty
 gjørdi ['t͜ʃœɻtɪ] zrobił/a
 geykur ['t͜ʃɛiːkʊɹ] kukułka
 elski ['ɛl̥st͜ʃɪ] kocham
 ketil ['t͜ʃʰeːtɪl] czajnik
 kjóli ['t͜ʃʰɛuːlɪ] spódnica
 kirkja ['t͜ʃʰɪʃt͜ʃa] kościół

Przedimek nieokreślony

W języku staronordyjskim nie istniał przedimek nieokreślony powszechnie znany z języka angielskiego (“a”, “an”) czy niemieckiego (“ein”, “eine”), nieokreśloność wyrażano, posiłkując się na przykład słowem “nǫkkurr” (“jakiś”) albo “einn” (“jeden”). Ten drugi sposób, być może pod wpływem duńskim, dał początek farerskiemu przedimkowi nieokreślonemu, który dla rodzaju męskiego i żeńskiego ma formę “ein”, a dla rodzaju nijakiego “eitt”. Przykłady zdań:

Teir liggja í einum kríggi, ið teir onki hava við at gera. – Biorą udział w (jakiejś, pewnej) wojnie, z którą nie mają nic wspólnego.
Hetta eru eini jól, sum eg fari at minnast. – To będą święta, które będę pamiętać.
Hetta tekur íalt einar 4-5 dagar. – To potrwa razem jakieś 4-5 dni.
Vit hava eina felags mentan. – Mamy wspólną kulturę.

Wymieranie dopełniacza

Język staronordyjski (oraz islandzki) posiada cztery przypadki gramatyczne – mianownik, dopełniacz, celownik i biernik, taki sam zestaw ma również farerski z tą różnicą, że ten ostatni niemalże zupełnie porzucił użycie dopełniacza. Podobnie jak we  współczesnym języku niemieckim w jego miejsce używa się konstrukcji analitycznych, które są nawet do siebie podobne:

Auto meines Bruders – Auto von meinem Bruder samochód mojego brata

Jógvans bilur – bilurin hjá Jógvani samochód Jana

“meines Bruders” to dopełniacz od “mein Bruder”. Przyimek “von” zastępuje konstrukcję z dopełniaczem, a sam wymaga celownika – “meinem Bruder”. Do złudzenia podobnie sytuacja ma się w farerskim – “Jógvans” to dopełniacz od “Jógvan”. Przyimek “hjá” (“u”) wymaga celownika i jako taki zastępuje dopełniacz. Dosłownie “bilurin hjá Jógvani” znaczy “samochód u Jana”.

Klasyczny dopełniacz jest obecny w wielu stałych frazach oraz po przyimkach til do oraz ímillum między (Petersen: 2009, s. 27-28). Gramatyka Petersena zdaje się jednak bez żadnego źródła upierać przy wersji, że nastąpiło coś w rodzaju odrodzenia dopełniacza z powodu wpływów duńskich (Petersen: 2009, s. 27):

duń. mandens båt – far. mansins bátur

Jedyna sytuacja, kiedy dopełniacz jest produktywny to zaimki osobowe, np.;
til hansara do niego

Uproszczenia w koniugacji

Pomimo stosunkowo sporej liczby uproszczeń w obrębie koniugacji farerska fleksja pozostaje dosyć rozbudowanym systemem z pokaźną liczbą transformacji w obrębie rdzenia (ablaut), wyjątkami i innymi pułapkami czyhającymi na potencjalnych uczących się. Najwięcej sensu w tym przypadku ma zestawienie islandzkiego i farerskiego, gdzie różnice są widoczne już w najprostszych czasownikach. Czasownik tala mówić oraz islandzkie tala o tym samym znaczeniu:

far./isl. eg/ég tú/þú hann/hann vit/við tit/þið teir/þeir
cz. ter. tali/tala talar/talar talar/talar tala/tölum tala/talið tala/tala
cz. przeszły talaði/talaði talaði/talaðir talaði/talaði talaðu/töluðum talaðu/töluðuð talaðu/töluðuð

 

Dobrym przykładem może być też farerskie słowo búgva mieszkać i jego islandzki odpowiednik búa o tym samym znaczeniu (doskonale widać na tym przykładzie skerping):

far./isl. eg/ég tú/þú hann/hann vit/við tit/þið teir/þeir
cz. ter. búgvi/bý býrt/býrð býr/býr búgva/búum búgva/búið búgva/búa
cz. przeszły búði/bjó búði/bjóst búði/bjó búðu/bjuggum búðu/bjugguð búðu/bjuggu

 

Obserwacje:

  • w farerskim I os. l. poj. jest tworzona zawsze w ten sam sposób – od bezokolicznika odejmowane jest “a” i dodawane jest “i”:

tala – tali, búgva – búgvi, kalla – kalli, eita – eiti

  • W czasie teraźniejszym brak charakterystycznych końcówek w liczbie mnogiej – forma mnoga to po prostu bezokolicznik, co wyraźnie kontrastuje z bogatą w tym przypadku fleksją islandzką.
  • W czasie przeszłym w farerskim istnieją dwie formy – pojedyncza i mnoga, co znów jest sporym uproszczeniem w stosunku do islandzkiego.

Saga farerska, Saga o Wyspach Owczych

Napisana bodaj na Islandii przez któregoś z tamtejszych mnichów opowiada o chrystianizacji Wysp Owczych przez Sigmundura i jego przeciwniku Trondurze. Oryginalnie napisana po islandzku, następnie ponownie przetłumaczona na farerski z zachowaniem wysokiego stylu i mnogością form archaicznych. Poniżej krótki fragment (za Snar.fo, fragment s. 7) wraz z tłumaczeniem, by móc zobaczyć, jak farerski wygląda na piśmie i czy trudno jest go odszyfrować, znając inny język germański:

Maður er nevndur Grímur Kamban; hann var Fyrsti maður, ið setti búgv í Føroyum. Á døgum Haralds Hárfagra flýddi stór mannfjøld undan harðræði hansara; summir settust í Føroyum og bygdu har, men summir leitaðu í onnur óbygd lond. Mężczyzna miał na imię Grimur Kamban; był Pierwszym człowiekiem, który osiedlił się na Wyspach Owczych. W czasach króla Haralda Pięknowłosego wielu ludzi uciekło spod jego tyranii; niektórzy osiedli na Wyspach i budowali tam domy, lecz niektórzy szukali innych niezamieszkanych jeszcze ziem.

 

Kultura współczesna (muzyka)

Gdy jakimś językiem łącznie włada około 80 tys. ludzi zdawać się może, że znalezienie ciekawej i barwnej muzyki jest zupełnie niemożliwe (skoro Esperanto posługuje się może i nawet dwa miliony ludzi, a raczej nigdy nie znalazłem godnej uwagi muzyki). Dlatego muzyka Wysp jest bardzo miłym zaskoczeniem. Artystów jest wielu, tworzą najróżniejszą muzykę, często we współpracy z Duńczykami. Zdarzają się więc zespoły mieszane, które tworzą utwory w wielu językach – farerskim, duńskim, angielskim, islandzkim, szwedzkim. Poniżej znajduje się kilku autorów muzyki wszelakiej wraz z opisem

  • Eivør – nazywana przez niektórych najprawdziwszą Walkirią, piosenkarka o ogromnym głosie i wielkim talencie muzycznym. Tworzy w wielu językach – farerskim, islandzkim, szwedzkim, angielskim. Znana za granicą, koncertuje również w Polsce.
  • OrKa – awangardowa muzyka industrialna z męskim wokalem, w całości po farersku.
  • Valravn – przyjemny folk po duńsku i farersku.
  • Týr – najbardziej chyba znany za granicą zespół z Wysp tworzący heavy metal z folkowymi elementami (po angielsku i farersku).
  • Byrta – (dream/electro) pop z dobrym wokalem i ciekawymi tekstami. Najlżejsza propozycja dla tych, którzy stronią od folku.

Bonus

Z okazji pisania artykułu stworzyłem farerską playlistę, której można posłuchać na Spotify. Nie wykluczam, że w przyszłości dodam do niej więcej utworów. Starałem się dobrać różne gatunki muzyczne, choć dominują gitarowe ballady i elektronika (ale to już chyba specyfika farerskiej sceny muzycznej):

Materiały do nauki (gazety, telewizja, książki)

Choć farerski jest “małym” językiem, materiałów do nauki nie brakuje. Oprócz wszystkich pozycji, które zawarłem w bibliografii (słowniki, gramatyki, samouczki) polecam dość oczywiste pomoce, które są niezbędne do nauki każdego języka: radio (http://kvf.fo/) oraz telewizja (https://tv.fo/). Nie należy się spodziewać jednak technologicznych cudów – w tym niestety napisów ani transkrypcji. Istnieje jednak wiele gazet internetowych, które można czytać z zagranicy i które nie wymagają żadnego abonamentu, z niektórych da się również pobierać pliki PDF. Są to: Dimmalætting, Norðlýsið oraz Vikublaðið. Prócz wymienionego w bibliografii słownika porządną alternatywą wydaje się Wikisłownik oraz korpus języka farerskiego, który znaleźć można pod tym adresem: https://spraakbanken.gu.se/korp/?mode=faroe#?lang=en&stats_reduce=word&cqp=%5B%5D. Tradycyjnie do sporządzenia transkrypcji użyłem: http://ipa.typeit.org/full/.

Niedawno “uwolniono” najlepsze internetowe słowniki języka farerskiego wraz ze sporą liczbą języków w różnych konfiguracjach, czyli znane być może niektórym Sprotin: http://sprotin.fo. Jest to gratka dla uczących się, ponieważ stanowi realną alternatywę dla opasłego Younga, którego można znaleźć za darmo w Internecie; głównie dlatego, że w internetowym słowniku można wyszukiwać słowa, a Young jest dostępny tylko jako ogromny skan.


Źródła:

Andreasen P., Dahl A. (2004) Mállæra, Tórshavn, Skólabókagrunnur.
Lockwood W.B. (2002) An introduction to modern Faroese, Tórshavn, Skólabókagrunnur.
Petersen Hjalmar P., Adams Jonathan (2009), Faroese A language course for beginners Grammar, Hoyvík, Stiðin.
Young G.V.C. et al. (1985), Føroysk-ensk orðabók, Peel, Mansk-Svenska Publishing Co. Ltd.

Źródła internetowe:

  1. Zobacz Wiktionary, blak,  //en.wiktionary.org/wiki/blak#Faroese (dostęp wrz. 9, 2017).
  2. Zobacz Wiktionary, lámur,  //en.wiktionary.org/wiki/lámur#Faroese (dostęp wrz. 10, 2017).
  3. Zobacz Wikipedia, Faroese phonoloogy, //en.wikipedia.org/wiki/Faroese_phonology (dostęp wrz. 10, 2017).
  4. Zobacz Wikipedia, Język farerski, //pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_farerski (dostęp wrz. 9, 2017).
  5. Zobacz Snar.fo, Føroyinga søga, //snar.fo/uploads/tx_tcresources/Foroyinga_soga.pdf (dostęp wrz. 10, 2017).
  6. Zobacz Omniglot, Faroese language, alphabet and pronunciation, //www.omniglot.com/writing/faroese.htm (dostęp wrz. 10, 2017).
  7. Zobacz Wikipedia: Preaspiration, //en.wikipedia.org/wiki/Preaspiration (dostęp wrz. 10, 2017).

Wszystkie zdania za: https://spraakbanken.gu.se/korp/?mode=faroe#?lang=sv&stats_reduce=word&cqp=%5B%5D

O ergatywności

Wstęp

Dorosły użytkownik języka na ogół zdaje sobie sprawę, że mowa, którą posługuje się na co dzień, należy do jakiejś rodziny językowej, do której wliczają się również inne języki w pewien sposób do niej podobne leksykalnie, gramatycznie, kulturowo i historycznie. Dopiero na kierunkach studiów wyższych związanych z językoznawstwem studenci poznają bardziej złożone zagadnienia związane z typologią języków świata. Dlatego, by móc zrozumieć pojęcie ergatywności, należy mieć pojęcie o podziałach języków, którymi zajmuje się językoznawstwo. W odróżnieniu od klasyfikacji genetycznych, klasyfikacja typologiczna (a co za tym idzie jej elementy przedstawione w tym artykule) nie zajmuje się pochodzeniem języków, za to stara się zgrupować je w typy i często też przeprowadzać badania statystyczne na tak zebranych danych.

Łatwiej będzie to zrozumieć, biorąc za przykład szyk zdania. O szyku zdania uczy się z reguły na lekcjach języków obcych; w najprostszej definicji jest to kolejność rozmieszczenia części zdania w jego obrębie. Wiadomo, że w języku polskim, angielskim i niemieckim jest to na ogół szyk oznaczany literami SVO, czyli z angielskiego Subject-Verb-Object (podmiot, orzeczenie, dopełnienie). W szczególnym przypadku, jakim są zdania podrzędnie złożone, w języku niemieckim obowiązuje tak zwany szyk końcowy, w którym orzeczenie zajmuje ostatnie miejsce w zdaniu – wtedy jest to szyk SOV. Szyk zdania jest jednym z głównych podziałów typologicznych. Angielski i niemiecki są językami germańskimi, a polski słowiańskim, ale jak podano wcześniej, klasyfikacje typologiczne stoją ponad podziałami genetycznymi i z tego powodu te trzy języki zgrupowano razem.

Inne kryteria typologiczne

Drugim po szyku zdania kryterium typologicznym jest kryterium morfologiczne, według którego języki klasyfikowane są ze względu ich strukturę morfologiczną, tj. „budowę słów”. Wraz z rozwojem językoznawstwa powstało wiele teorii typologicznych, które miały obejmować możliwie największą liczbę języków, należy jednak pamiętać, że od zarania współczesnego językoznawstwa, ludzie poznawali coraz to nowe języki, które swoją niespotykaną wcześniej budową wpływały na rozwój tych koncepcji.

I tak współczesne języki da się podzielić na dwie duże grupy – analityczne i syntetyczne.

Języki analityczne (których specjalnym przypadkiem są języki izolujące) w zasadzie nie posługują się morfemami fleksyjnymi – ich funkcję spełniają liczne partykuły i inne słowa posiłkowe. Przykładem jest na przykład język angielski, który stracił w zasadzie większość staroangielskiej fleksji rzeczownikowej i czasownikowej. Dodatkowo języki analityczne charakteryzują się ścisłym szykiem zdania (z powodu braku wyznaczników fleksyjnych). Idealne języki izolujące byłyby pozbawione w większości derywatów (czyli słów pochodnych, otrzymanych na drodze derywacji), które zastąpione byłyby luźnymi złożeniami. Takie złożenia zawierałyby człony o dosyć płynnej roli semantyczno-syntaktycznej. Przykładem języka izolującego jest mandaryński. W opozycji do języków analitycznych stoją języki syntetyczne, gdzie istnieje wyraźna granica między rdzeniami niosącymi znaczenie semantyczne a formantami spełniającymi rozmaite role gramatyczne.

Tradycyjnie języki syntetyczne dzieli się dalej na języki fleksyjne (fuzyjne) i aglutynacyjne. Główną różnicą między językami fleksyjnymi a aglutynacyjnymi jest stosowanie jednego morfemu dla oznaczenia jednej funkcji gramatycznej w tych drugich i w konsekwencji używanie jednego formantu gromadzącego wiele funkcji gramatycznych w tych pierwszych, do których należy między innymi język polski – na przykład:

mam-ę matka (narzędnik)

robi-ę robić (1 os. liczby pojedynczej czasu teraźniejszego)

Do języków fleksyjnych należą w większości języki indoeuropejskie. Aglutynacja jest za to domeną języków uralskich i ałtajskich, gdzie często sprzężona jest z harmonią samogłoskową (samogłoski w sufiksach uwarunkowane są formą wyrazu głównego).

Coraz częściej jako trzecią grupę, obok języków analitycznych i syntetycznych, stawia się języki polisyntetyczne, które tradycyjnie traktowano jako podgrupę języków syntetycznych. Jeśli jednak brać pod uwagę zwartość morfosyntaktyczną, języki polisyntetyczne znacznie odstają od pozostałych. Polisynteza w tym wypadku oznacza bardzo silną syntetyczność w tych językach. Znane są one z długich słów-zdań, jako że słowa w nich zbudowane są z wielu niesamodzielnych morfemów, które spełniają najróżniejsze funkcje: nastawienie rozmówcy do treści zdania, czas, modalność i wiele innych.

Oba opisane wyżej kryteria – szyk zdania i  morfologia – pomogą w zrozumienia trzeciego, czyli stroju i szczególnego przypadku, który jest przedmiotem tego artykułu – stroju ergatywnego.

Podmiot, dopełnienie i przechodniość

W języku polskim nie ma gramatycznie różnicy między agensem a podmiotem zdania nieprzechodniego (ang. experiencer), zresztą w obu przypadkach stosuje się termin podmiot. Agensem jest, najprościej mówiąc, podmiot zdania przechodniego, tj. takiego, w którym orzeczeniem jest czasownik przechodni i gdzie zachodzi zależność między wykonawcą czynności a obiektem doświadczanym, np. w zdaniu:

Maria widzi psa.

„Maria” jest agensem. Dopełnienie nazywamy wtedy pacjensem – czyli w tym przypadku „psa”. Inaczej jest w zdaniach nieprzechodnich, gdzie orzeczeniem jest czasownik nieprzechodni, tj. taki, który nie przyjmuje argumentu w postaci dopełnienia bliższego, np.:

Maria śpi.

Maria jest tu tym, który doświadcza (snu).

To sprowadza nas do zdefiniowania pojęcia przechodniości (z punktu języka polskiego). Kiedy mamy do czynienia z przechodniością? Powszechnie zwykło się uważać, że czasowniki przechodnie to takie, które przyjmują dopełnienie bliższe w bierniku oraz w dopełniaczu w przypadku przeczenia:

Jem jabłko.

Nie jem jabłka.

Dodatkowo zdanie z czasownikiem przechodnim podlega transformacji biernej:

Jabłko jest jedzone (przeze mnie).

Nietrudno zauważyć, że nie wszystkie czasowniki podlegają tym dwóm rygorystycznym zasadom. O niektórych czasownikach mówimy, że są przechodnie, mimo że dopełnienie bliższe występuje w nich w dopełniaczu lub narzędniku:

Maria rzuca kamieniem.

Maria słucha muzyki.

Nadal jednak istnieje możliwość transformacji:

Kamień jest rzucony (przez Marię).

Muzyka jest słuchana (przez Marię).

Stąd przechodniość najłatwiej zdefiniować w ten sposób, że dotyczy ona transformacji wypowiedzi na stronę bierną, mimo kilku wyjątków, gdzie niektóre czasowniki przechodnie nie mają formy biernej:

Maria ma telefon.

Telefon jest *miany przez Marię.

Brak tej formy wynika jednak z ułomności leksykalnych, a nie z logicznej niemożliwości utworzenia takiej formy. Dodatkowo rozpatrywać można czasowniki zwane po angielsku unergative verbs, czyli czasowniki nieprzechodnie, których semantycznie pierwszym argumentem jest agens:

Biegnę.

Dzwonię.

Są one istotne w językach ergatywnych, w których różnice dialektalne powodują odmienne traktowanie podmiotu zdań z takimi czasownikami (o czym później).

Główne stosunki syntaktyczne

Główne stosunki syntaktyczne określają zależności między argumentami czasowników (gdzie argument to nie tylko dopełnienie bliższe i dalsze, ale też podmiot zdania). Są to w szczególności relacje typu:

  • agens – orzeczenie,
  • podmiot zdania nieprzechodniego– orzeczenie,
  • pacjens – orzeczenie

Często do tego zestawu dodaje się jeszcze relacje między determinantem a członem określanym, jednak na potrzeby tego artykułu skorzystamy z powyższych, z których wyłaniają się następujące typy języków:

  • trójdzielne (tripartite languages) – wszystkie trzy funkcje wyrażane są za pomocą innych środków,
  • nominatywno-akuzatywne – agens i podmiot zdania nieprzechodniego są wyrażone mianownikiem (nominatywem), a pacjens biernikiem (akuzatywem),
  • absolutywno-ergatywne – podmiot zdania nieprzechodniego i pacjens wyrażane są absolutywem, a agens ergatywem.

Języki ze strojem ergatywnym

Ergatywność jest dość rozpowszechnionym zjawiskiem wśród języków świata, choć istota jej działania zdaje się nader skomplikowana dla użytkowników przyzwyczajonych do stroju nominatywno-akuzatywnego. Aby uczynić ją bardziej przyziemną, należy spojrzeć na sposoby jej realizacji. Ich ilość jest oczywiście ograniczona: istnieje ergatywność morfologiczna (istnieją przypadki gramatyczne i określony zespół morfemów) oraz ergatywność syntaktyczna (za relacje ergatywne odpowiada pozycja słów w zdaniu).

Żeby znaleźć język ergatywny, nie trzeba wcale wyruszać daleko. Baskowie zamieszkujący tereny północnej Hiszpanii posługują się językiem ergatywnym – baskijskim. Nietypowe położenie geograficzne było przedmiotem wielu dyskusji, w końcu zadecydowano, że baskijski jest izolatem (czyli językiem bez jasno ustalonego pochodzenia, bez żywych językowych krewnych), choć istnieją oczywiście teorie łączące baskijski z wymarłymi już językami używanymi w starożytności, a nawet z językami kartwelskimi (gruziński).

Baskijski ergatywność realizuje na poziomie morfologicznym – istnieje ergatyw (do wyrażania agensa) oraz absolutyw (pacjens i experiencer). Przykłady za The structural ergative of Basque and the theory of Case:

Nekanek Miren eta Jon ikusi ditu. – Nekane zobaczyła Miren i Jona.

Do „Nekane” dodawane jest „k” jako końcówka ergatywu. Natomiast:

Miren eta Jon etorri dira. – Miren i Jon przyszli.

W powyższych dwóch zdaniach widać w zasadzie cały podstawowy mechanizm działania ergatywności: agens w ergatywie przyjmuje końcówkę, pacjens i “doświadczacz” w absolutywie nie. Przykład wcześniej wspomnianych unergative verbs jako źródło różnic dialektalnych w baskijskim:

Jonek dantzatu du. – Jon (w ergatywie) tańczył. (dialekty zachodnie)

Jon dantzatu da. – Jon (w absolutywie) tańczył (dialekty wschodnie)

Przykładem języka, w którym występuje ergatywność na poziomie składni jest Dyirbal (jeden z aborygeńskich języków Australii). Został on zbadany przez Roberta Dixona w XX w., dzięki któremu dostępny jest obszerny zbiór tekstów mówionych tego języka wykorzystanych m.in. w Ergativity in Tongan, z której to pracy przytoczone zostało poniższe wytłumaczenie ergatywności składniowej i kilka przykładów.

W typowym języku akuzatywno-nominatywnym jakim jest angielski w zdaniach współrzędnych ze spójnikiem „i” możliwie jest pominięcie argumentu koreferencyjnego (dla uproszczenia i w szczególności argumentu anaforycznego) w zdaniach typu:

John came in and (John) saw Mary. – John wszedł i (John) zobaczył Mary.

Takie opuszczenie może zajść tylko w przypadku podmiotu (agensa lub podmiotu zdania nieprzechodniego), ale nigdy nie może dotyczyć dopełnienia bliższego:

*John came and Mary saw (John).

Dla odróżnienia, w języku Dyirbal bliźniacza sytuacja występuje w przypadku podmiotu zdania nieprzechodniego i dopełnienia, które mogą zostać opuszczone (dla uproszczenia w języku polskim). Agens w żadnym razie nie może brać udziału w tym zjawisku:

Matka-ERG zobaczyła ojca-ABS i (ojciec-ABS) wrócił.

Matka-ERG zobaczyła ojca-ABS i dziecko-ERG usłyszało (ojca-ABS).

Niepoprawne są więc zdania:

*Matka-ERG zobaczyła ojca-ABS i (matka-ABS) wróciła.

*Matka-ERG zobaczyła ojca-ABS i dziecko-ERG usłyszało (matkę-ABS).

Zakończenie

Ergatywność jako zjawisko obecne w wielu różnych językach świata zostało opisane w tym artykule z punktu widzenia morfologii i składni. W szczególności zostały opisane różnice między czasownikami agentywnymi, faktytywnymi (określającymi stany) a unergative verbs (nieprzechodnie z argumentem agentywnym) oraz środki morfologiczne i syntaktyczne w języku baskijskim i Dyirbal służące do wyrażania relacji ergatywnych.

Źródła:

Tibor Kiss Syntax – Theory and Analysis
Milan Rezac http://archive.sfl.cnrs.fr/sites/sfl/IMG/pdf/ERG-Complete12f.pdf
Amy Rose Deal Syntactic Ergativity: Analysis and Identification
Grzegorz Jagodziński Typologia syntaktyczna i kontensywna
Yuko Otsuka Ergativity in Tongan
Anti-Passive! It’s Like a Passive for Ergative Languages!

Jak poprawnie kląć po szwedzku

1. Przekleństwa w szwedzkim

Coś tak oczywistego, a czego na kursach rzadko się uczy albo o czym w ogóle się nie wspomina – przekleństwa. Czy prostackie, czy wysublimowane przez wieki towarzyszą ludziom w ich zmaganiach z niekiedy przykrym życiem. Stosowane są w różnorakich kontekstach, niektóre z nich mogą funkcjonować nawet jako określenia pieszczotliwe. Również nasilenie ich znaczenie może być różne (o czym w dalszej części artykułu).

Przekleństwa są wbrew pozorom rzeczą zupełnie powszechną, bo znajdują zastosowanie w praktycznie wszystkich domenach życia. Rozmowy z obcokrajowcami często w końcu wchodzą na tematy związane z językiem, co naturalnie rodzi okazję do dyskusji na temat przekleństw. Do tego istnieją słowniki wulgaryzmów, a nawet prace naukowe, jak ta, z której ten artykuł czerpie garściami.

Stawiając pierwsze kroki w nauce szwedzkiego, w końcu natknąłem się na najprostsze, najbardziej podstawowe przekleństwo: fan. Fy fan! Vad fan! Fanimej! Fan ta dig! Fan vet det! Niezliczona liczba kombinacji, połączenie wydajności i prostoty – dzięki temu fan swoją ekspresywnością bez wątpienia dorównuje angielskiemu fuck.

Aczkolwiek to właśnie angielskiemu często przypisuje się łatkę zbyt monotonnego w kwestii przekleństw, że wszędzie tylko fuck, shit, bloody. Oczywiście osoby mające z tym językiem styczność na co dzień wiedzą, że to w ogóle nieprawda. A jednak bałem się, że Szwedzi oprócz fan nie znają żadnego innego słowa na wyrażanie tak podstawowych odczuć jak złość, rozczarowanie, niecierpliwość, bezradność i pogarda.

Nic bardziej mylnego.

2. Podstawowa klasyfikacja przekleństw według Ulli Stroh-Wollin oraz przekleństwa sakralne

Stroh-Wollin w swojej pracy Dramernas svordomar – en lexikal och grammatisk studie i 300 års svensk dramatik dzieli przekleństwa na takie, które wywodzą się ze sfery sacrum (celesta, „niebiańskie”), diaboliczne (diaboliska),  fekalne (dotyczące ekskrementów) oraz dotyczące organów płciowych.

Jak można się domyślić, w dzisiejszych czasach przekleństwa sakralne nie robią na nikim większego wrażenia, choć jeszcze w XVIII wieku używanie ich uznawano za niezwykle wulgarne. Głównym tego powodem jest fakt, że dawniej nie na miejscu było nazywać świętości po imieniu. Stąd przekleństwa sakralne podzielić możemy na dosłowne i szczątkowe, w których główny człon nazywający świętość został zupełnie usunięty. Przykłady dosłownych przekleństw:

  • Herregud! – Panie Boże!
  • Jisses/Jesses/Jösses! – Jezu/Jezusie!
  • Store Gud! – Wielki Boże!
  • O min Gud! – O mój Boże!
  • Herre min evige! – Mój wieczny Panie!
  • Himmel! – Niebiosa!
  • Jemine! – Panie Boże!

Ten mały zestaw pokrywa się w większości z naszym rodzimym inwentarzem, za wyjątkiem „Herre min evige!”, bo ten jeden zwrot rzeczywiście musiałem przetłumaczyć. Zwrot „Jemine” wywodzi się z łacińskiego „Jesu Domine” („Panie Jezu”); często używane przekleństwa mają ściągnięte formy. Przykłady przekleństw eufemicznych:

  • Bevara! – Uchroń!
  • Kors! – (Na) Krzyż!
  • Själ! – Duszo!
  • Vaserra tre! – Krzyż pański!

W przypadku ostatniego przykładu trudno jest zorientować się, czego zniekształconą formą jest „vaserra tre”. Otóż „vaserra” wywodzi się z staroszwedzkiej frazy „vārs hærra”, czyli „pana naszego”; „trǣ“ natomiast oznacza „drzewo” w znaczeniu „krzyż”. Stąd tłumaczenie „krzyż pański”.

3. Przekleństwa diaboliczne

Grupa przekleństw, do której należy fan oraz przeważająca część współcześnie używanych wulgaryzmów. Wulgaryzmy te w czasach, kiedy religia grała istotną rolę w życiu bogobojnych Szwedów, miały bardzo obelżywe znaczenie, które zachowało się do dziś.

Tak jak w przypadku przekleństw sakralnych, istnieją one w dwóch wariantach – dosłownym i eufemicznym. Jak sama nazwa wskazuje, epitety diaboliczne dotyczą osoby diabła i piekła. Zdarzają się też przekleństwa związane z liczbami. W większości przypadków do czynienia mamy z synonimami (kursywą oznaczyłem warianty bardzo wulgarne), na przykład:

  • djävla/jävla – przeklęty, zapluty, pierdolony
  • djävlar/jävlar  – „cholera!”
  • djävlig/jävlig – diabelny
  • det är fördjävligt/förjävligt – „niech to diabli wezmą!”, „niech to szlag!”, „kurwa mać!”
  • (fy) fan – „cholera!”, „kurwa!”
  • det vete fan! – „diabli wiedzą!”
  • vad fan (är det här)? – „co to kurwa jest?”
  • satan – „do diabła!”
  • (vad i) helvete – „co do kurwy?”
  • dra åt fan/helvete  – „odpierdol się!”
  • jävel  – szmaciarz, skurwiel

Wyżej wymienione przekleństwa są bardzo plastyczne i pozwalają na układanie niezliczonej ilości nowych inwektyw, np.:

  • Satans otur – Cholerny pech
  • Vad fan är det för fel på dig? – Co jest z tobą kurwa nie tak?
  • Vad fan håller du på med? – Co ty odpierdalasz?
  • Det var en förjävlig dag – To był przerąbany dzień
  • Fy fan vad jag är hungrig! – Cholera, jaki jestem głodny!
  • Vad i helvete ska jag äta? – Co mam kurwa zjeść?
  • Han är en smutsig jävel!  – On jest jebanym brudasem!

Ciekawa jest też sama etymologia przekleństw.

  • fan, słowo spokrewnione z duńskim fænden i norweskim faen, ze staronordyckiego fendinn, najprawdopodobniej z północnofryzyjskiego fandia oznaczającego “nawiedzać”.
  • djävul oraz pokrewne, łączone z duńskim djævel, islandzkim djǫfull i niemieckim Teufel; z łacińskiego diabolus (gr. διάβολος, „oskarżyciel”, „oszczerca”). Należy zwrócić uwagę na to, że współcześnie bardziej popularne są formy bez początkowego „d”, które i tak nie zmienia wymowy: jävel, jävla etc.

Najpopularniejszymi eufemizmami w tej kategorii są:

  • jäkla – zakichany, przeklęty
  • förbannad – przeklęty
  • fördömd – potępiony, cholerny
  • hin (onde) – diabeł, czort
  • raggen – diabeł
  • sabla  – vide jäkla
  • attan – „choroba!”, „jasny szlag!”
  • banne mig (banne mej, banimej) – naprawdę
  • sjutton – vide attan
  • tusan – vide attan
  • helsike – eufemizm na helvete

Eufemizmy z natury są łagodniejsze, co widać po przytoczonych powyżej zwrotach. Przykłady ich użycia:

  • Fy attan/sjutton/tusan! – Choroba no!
  • Hon är ett hår av hin! – Diabeł nie kobieta!
  • Ni är banimej riktigt tråkiga att titta på. – Naprawdę nudno się was ogląda.

Krótkie wyjaśnienia etymologiczne:

  • Eufemizmy liczebnikowe takiej jak: attan, tusan zasługują na szczególną uwagę przez fakt, że oba są skamieniałymi formami słów arton i tusen. Wszystkie trzy (attan, tusan, sjutton) były w przeszłości używane razem z innymi, mocniejszymi przekleństwami.
  • jäkla powstało przez podmianę „v” na „k” w djävuls-ord, np. jävla-jäkla, jävlar-jäklar. Słowa z „k” nie są prawie wcale wulgarne i mogą mieć nawet żartobliwe konotacje.
  • sabla powstało z połączenia słów satan i djävul, ma moc porównywalną do jäkla; podobnie ma się helsike do helvete.

4. Przekleństwa dotyczące narządów płciowych

Spora grupa przekleństw dotyczy narządów płciowych, kopulacji, masturbacji i innych czynności seksualnych:

  • kuk – fiut, chuj
  • dolme – vide kuk
  • fitta – cipa, pizda, również o osobie
  • mutta – vide fitta
  • knulla – jebać, ruchać, pierdolić
  • runka – wulg. masturbować się, walić (tylko o mężczyznach)
  • rövknulla – wulg. uprawiać seks analny
  • munknulla – wulg. uprawiać seks oralny

Użyć ich można w różnoraki sposób:

  • Han har stor kuk. – On ma dużego.
  • Jag hatar dig din jävla fitta! – Nienawidzę cię, głupia pizdo!
  • Han har ju knullat alla. – On wyruchał przecież wszystkich.

Należy zwrócić uwagę na to, że są to słowa ekstremalnie wulgarne, których ładunek emocjonalny jest na tyle negatywny, że są one bardzo nieodpowiednie w większości sytuacji. Etymologicznie na uwagę zasługuje słowo kuk, który semantycznie w dość oczywisty sposób można łączyć z angielskim cock:

  • kuk ze staronordyckiego kokkr, z pragermańskiego kukkaz, spokrewnione z angielskim cock, o tym samym zresztą znaczeniu (z tym że cock oznacza również koguta).

5. Przyszłość szwedzkich przekleństw

Inwentarz szwedzkich przekleństw jest naprawdę spory, a mimo to da się zaobserwować stały import angielskich wulgaryzmów, szczególnie różnych form shit i fuck:

  • Shit det var sista gången! – Kurwa, to był ostatni raz!
  • Jag är helt fucked. – Jestem zupełnie wykończony.

Mówi się, że to dlatego, że rodzime przekleństwa nie mają tego czegoś. Jakiejś cechy, która sprawia, że przekleństwa stają się mustiga. Ja jednak zachęcam, jakkolwiek by to nie brzmiało, do nauki i wykorzystywania pięknych szwedzkich epitetów, oczywiście w odpowiednich sytuacjach.


Źródła:
Etymological Dictionary of Proto-Germanic
Wiktionary
Snuskexpertens favoritord: ”F***A”
Slangopedia
Fy sjutton vilka konstiga svordomar
Mer om svenska svordomar
Jösses! Svordomarna som tappat sin himmelska kraft
SAOB
Dramernas svordomar – en lexikal och grammatisk studie i 300
års svensk dramatik

Lojban, pierwsze wrażenia

Wstęp

Językami sztucznymi interesuję się chyba tak długo, jak naturalnymi. Już na początku swojej językowej przygody poznałem esperanto i choć przyznam szczerze, że próbowałem się go nauczyć niezliczoną ilość razy, zawsze przerywałem (poddawaniem się raczej bym tego nie nazwał). Misja esperanto została nakreślona przez Ludwika Zamenhofa w jednym z najważniejszych dokumentów esperanckich – Unua Libro.

Celem było stworzenie języka międzynarodowego, o prostej gramatyce i wymowie oraz łatwo przyswajalnym słownictwie. Niestety esperanto nie spełnia żadnego z tych wymogów – przynajmniej dla tej połowy ludzkości, która nie posługuje się językami indoeuropejskimi. Krytyka esperanto sprowadza się najczęściej do następujących kwestii:

  • zbyt europejska gramatyka (wyróżnianie czasów gramatycznych, biernika, kategorii liczby),
  • czasem niemożliwa do przyswojenia wymowa (hierarĥio, streĉiĝo, instrui, dekstren) i skomplikowana fonotaktyka szczególnie dla użytkowników języków, gdzie sylaby są z reguły otwarte (japoński),
  • seksizm językowy (domyślnie rdzenie rzeczownikowe oznaczające istoty żywe są rodzaju męskiego, a odpowiednie formy żeńskie tworzone są za pomocą osobnego formantu -in-, np. bov- (byk): bovo (byk), bovino (krowa). Z tego powodu już kilka razy doszło w społeczności esperanckiej do rozłamów, które zaowocowały reformami w obrębie fundamentu języka, np. riismo (https://web.archive.org/web/20060924123828/http://www.rano.org/riismo2.html)

Innymi próbami stworzenia języka międzynarodowego są na przykład Interlingua, Ido, Volapük, Occidental, Toki pona, Novial i dziesiątki innych projektów, które z różnych powodów spaliły na panewce.

http://xymfoni.deviantart.com/art/lojban-numbers-459392238

W latach 50. ubiegłego wieku James Cooke Brown stworzył Loglan z misją skonstruowania języka tak innego od tych, którymi większość ludzi posługuje się na co dzień, by dowieść słuszności jednej z popularniejszych językoznawczych hipotez – hipotezy Sapira-Whorfa, która głosi, że język wpływa na sposób myślenia jednostki. Choć Brown udostępniał język społeczności, zastrzegł sobie wyłączne prawo do jego rozwijania,  w wyniku czego grupa amatorów Loglanu stworzyła Logical Language Group. Owa „Grupa na rzecz języka logicznego” zajęła się badaniami w kierunku stworzenia nowego języka, a w zasadzie alternatywnej realizacji Loglanu. Tak powstał Lojban.

Lojban przejął też kilka cech z innego języka planowanego – Láadanu. Autorka Láadanu, Patricia Wilkins, autorka książek science fiction, której dorobku przedtem nie znałem i której książek niestety nie udało mi się jeszcze przeczytać, stworzyła na potrzeby swoich powieści język feministyczny i podobnie jak Brown chciała udowodnić teorię Sapira-Whorfa. Láadan jest „feminocentryczny” w ten sam sposób, co prawdziwe języki androcentryczne: oparty o językową przewagę kobiet, m.in. domniemanie płci żeńskiej przy konstruowaniu wypowiedzi.

W tekście mowa będzie o rzeczach charakterystycznych dla Lojbanu choć wiadomo, że większość z nich będzie prawdziwa również w kontekście Loglanu.

Pierwsze spojrzenie

Co tak naprawdę wyróżnia Lojban spośród innych języków sztucznych? Lojban oparty jest na logice formalnej, może być parsowany podobnie jak języki programowania oraz pozbawiony jest niemal wszystkich trudności, które wymieniłem w kontekście esperanto. Słownictwo  zostało stworzone wykorzystując listy frekwencyjne dla najpopularniejszych języków świata (w roku stworzenia Lojbanu, tj. 1987): chiński mandaryński, angielski, hindi, hiszpański, rosyjski i arabski.

Na pierwszy rzut oka Lojban wydaje się trudny i zawiły, ale pod maską dziwacznej ortografii kryje się bardzo proste (wręcz minimalistyczne) wnętrze. Lojban, według jego twórców, nadaje się do wielu zastosowań, także do komunikacji międzyludzkiej (jakkolwiek dziwnie brzmi fakt, że język może służyć do innych celów). W Lojbanie powstają krótsze i dłuższe teksty techniczne, ale też utwory muzyczne i tłumaczenia poezji (sic! tłumaczenie Terrorysta, on patrzy Szymborskiej).

Zapis i fonologia

Przy wymienianiu często krytykowanych cech esperanto wspomniałem o problematycznej wymowie. Niestety ta słabość nie dotyczy tylko esperanto – lożbańska fonotaktyka może sprawiać problemy nawet Polakom. Lojban zezwala na wiele trudnych zbitek spółgłoskowych. The Lojban Reference Grammar wymienia 48 zbitek spółgłoskowych, które mogą występować na początku słowa:

Należy się oczywiście kilka słów na temat ortografii. O ile większość źródeł utrzymuje, że Lojban swojej ortografii nie czerpie znikąd, to nadal korzysta z alfabetu łacińskiego, chociaż część społeczności chciałaby zastąpić łacinkę własnym pismem. Sam zapis jest niesłychanie przejrzysty i pozbawiony dwuznaczności. Podobnie wymowa – istnieją bardzo jasne zasady, w końcu Lojban jest językiem logicznym. Litery <a e i o u y> oznaczają dźwięki [a e i o u ə]. Grafemy spółgłoskowe prezentują się następująco:

Gdzie większość odpowiada symbolom IPA oprócz  [c j], które stoją za fonemy /ʃ ʒ/. Gwoli przypomnienia <x> (/x/) w IPA to polskie “ch”. Do podstawowych liter alfabetu łacińskiego dochodzi kilka niekonwencjonalnych liter-znaków a mianowicie: ‚ (apostrof) i . (kropka), których wartości to w IPA odpowiednio /h/, /ʔ/ (zwarcie krtaniowe).

Oprócz dźwięków wymienionych powyżej Lojban dysponuje dość pokaźnym zasobem dyftongów zapisywanych jako serie samogłosek:

ai au ia ua
ei eu ie ue
ii iu ui
oi ou io uo
ui uu iu
iy uy

W powyższych konfiguracjach <i> oraz <u> przyjmują brzmienie sonorne: /j/ i /w/, stąd na przykład:

ai -> /aj/
uo -> /wo/
ui -> /uj/
ue -> /we/

Co jednak w sytuacji, gdy nie chcemy, by dwie sąsiadujące samogłoski utworzyły dyftong? Tu na pomoc przychodzi dodatek do lożbańskiego alfabetu, czyli , (przecinek), który sam w sobie nie ma żadnej wartości fonetycznej, służy natomiast jako separator sylab. Nie jest jednak aż tak często wykorzystywany.

Jako że lożbańska społeczność jest bardzo zróżnicowana etnicznie, konkretna realizacja przedstawionych tu fonemów różni się znacznie między użytkownikami. Jak można się domyślić tyczy się to przede wszystkich fonemu /r/, który stoi w zasadzie za jakąkolwiek spółgłoskę rotyczną.

Przykładowe słowa z transkrypcją:

ctidji /ʃtid͡ʒi/ - ma apetyt

du’edji /duʰed͡ʒi/ albo /duhed͡ʒi/ - jest łasy

jupku’a /ʒupkuha/ albo /ʒupkuʰa/ - kuchnia

Gdzie zapis /ʰ/ jest poniekąd moją inwencją, ponieważ ten sposób uniknięcia hiatusu spełnia w Lojbanie funkcję morfologiczną, stąd nawet w transkrypcji odzwierciedlona została część lożbańskiej ortografii.

Gramatyka

Zdecydowanie najbardziej wyróżniającą ze wszystkich cech Lojbanu jest zupełnie bezwyjątkowa i regularna gramatyka sformułowana i skodyfikowana w Lojban Reference Grammar. Oparta jest na rachunku predykatów pierwszego rzędu (logice pierwszego rzędu). Nie trzeba oczywiście posiąść całej wiedzy związanej z teorią zbiorów, prawami logicznymi, rachunkiem zdań, by w końcu móc dojść do rachunku predykatów, z pomocą którego poznać można Lojban; oczywiście, na pewno ułatwi to znacznie naukę i pozwoli spojrzeć na język w zupełnie inny, świeży sposób, nie jest to natomiast wymagane.

Jeśli jednak chce się podejść do Lojbanu w sposób pragmatyczny, do czego gorąco zachęcam, oprócz logiki pierwszego rzędu znakomitym pomysłem jest przynajmniej pobieżne przerobienie materiału związanego z jednym z ciekawszych (według mnie) formalizmów matematycznych – rachunkiem lambda. Dzięki temu orientacja w Lożbanistanie będzie o wiele łatwiejsza. W Internecie da się znaleźć wiele opracowań na temat rachunku lambda przygotowanych z myślą o czytelnikach z doświadczeniem językoznawczym.

W Lojbanie wyróżnia się trzy „części mowy”, określenie to jest jednak sporym nadużyciem; bardziej pasuje określenie „typ słowa”, jako że niektóre z nich służyć mogą za interpunkcję, szczególnie w przypadku matematycznego podzbioru Lojbanu (lojbau mekso); są to cmene (imiona), brivla (predykaty/orzeczenia) i cmavo (słowa funkcyjne).

Cmene to nazwy nadawane ludziom lub przedmiotom. Z reguły ich wartością są one same – trochę jak funkcja tożsamościowa, tu dla przypomnienia w notacji rachunku lambda:

λx.x

Cmene muszą zostać poddane „lożbanizacji”, zanim będą mogły być użyte w wypowiedzi, tj. kończyć się spółgłoską, po której następuje zwarcie krtaniowe:

John -> djan.

Jane -> djein.

Cathy -> katis.

Brivla to serce Lojbanu, tak zwane predykaty, które niosą najwięcej znaczenia ze wszystkich słów w języku. Przejmują funkcje części mowy znanych z konwencjonalnych języków (przymiotniki, przysłówki, rzeczowniki). Z początku może się wydawać co najmniej dziwne, że predykat może spełniać funkcję substantywną, ale w rzeczywistości jest to bardzo prosty koncept; predykat w takiej sytuacji przyporządkowuje swojemu pierwszemu argumentowi określone w formalnej definicji znaczenie:

x1 mamta x2 - x1 jest matką x2

x1 bolci x2 - x1 jest piłką/kulą zrobioną z x2

Jak widać na powyższych przykładach predykaty takie rzadko są jednoargumentowe, natomiast dozwolone jest pomijanie nieistotnych informacji.

Cmavo to krótkie słówka funkcyjne, które „sklejają” język, a które w innych językach z reguły oznaczone są jako przedimki, liczebniki, przyimki itd. Cmavo mogą być jednosylabowe, kończą się samogłoską, nie mogą zawierać zbitek spółgłoskowych.

O używaniu logiki pierwszego rzędu świadczy struktura najprostszej i jednocześnie zasadniczej formy w Lojbanie – bridi. Bridi określają relacje między argumentami (sumti). Figurę tę można porównać z funkcją w algebrze, która przyjmuje określoną liczbę argumentów. Wyrażanie idei w ten sposób pozwala na użycie eleganckiej i prostej w odczycie składni:

do [pro-sumti, "ty"] klama [brivla, "idzie"] -> idziesz

Zakończenie

Europocentryczne esperanto czy kosmiczny Lojban? Logiczna struktura i żelazne zasady gramatyczne sprawiają, że Lojban może spełniać tę samą funkcję co esperanto, ale oba języki zdają się adresować inne problemy – esperanto stawia na rozwój kultury językowej i ruchu międzynarodowego, Lojban na logikę, automatyzację i komputeryzację. Po lekturze tego artykułu odsyłam do źródeł, które wykorzystałem przy jego pisaniu z nadzieją, że wzbudzą one zainteresowanie ciekawym projektem, jakim jest Lojban.


Źródła:

Lojban Reference Grammar
What is Lojban?
Discrete Structures/Discrete Mathematics
Słownik vlasisku

Vlogi po szwedzku

Wstęp

Zjawisko vloggingu (słowo stworzone na tej samej zasadzie co blog: “web log” – “video log”), jak większość tego typu internetowych aktywności, jest fenomenem globalnym. Każdy niemal kraj pochwalić się może youtubowymi sławami. Wielu aktywnie śledzi vlogosferę, ja natomiast, przyznam się szczerze, nigdy nie interesowałem się tego typu nowinkami. Prócz kilku ulubionych kanałów na YouTubie, które z reguły są w języku angielskim i poruszają tematykę niesamowicie dla przeciętnego widza nudną, a dla mnie ze względu na charakter mojej pracy wręcz przeciwnie (grzebanie przy komputerze i klęcie z powodu tegoż), nie orientuję się niestety w żadnych trendach.

Na potrzebę tego tekstu zagłębiłem się jednak w szwedzkie rejony internetu, by znaleźć godne polecenia według mnie kanały – celowo wybrałem jednak vlogerów, którzy nie zajmują się nauczaniem języków (żadnych języków, nie tylko szwedzkiego). Uzasadnić mogę to w jeden sposób – chciałem dobrać zróżnicowane kanały, dzięki którym można skupić się na treści filmu, a nie jego wartości edukacyjnej. Poniższy wybór obejmuje po dwa kanały z następujących kategorii: książki, nowinki techniczne. Nie ukrywam, że wybrałem je nieco pod siebie; nie znam się na vlogach modowych, biznesowych, muzycznych, showbizowych, wolałem zostać w swojej przytulnej strefie komfortu.

Każdy kanał zajmuje pierwszą lub drugą pozycję, zależnie od tego, jak wysoko uplasował się w moim mini-rankingu. “Punkty” przydzielałem według kryteriów takich jak: sposób przekazywania treści, średnia długość filmu w przełożeniu na faktyczną, tematyczną zawartość, rozwiązania graficzne i technika (jakość filmu/dźwięku, montaż, szata muzyczna – kwestie decydujące o tym, czy filmy mają potencjał przyciągnąć większą liczbę oglądających). Pominąłem z oczywistych względów kryteria delikatne, mocno subiektywne (dla przykładu dobra jakość filmu nie jest z reguły skorelowana z jakością kamery). By porównanie miało sens, zestawiłem ze sobą kanały pokrewne pod względem formy (na przykład vlogi z odcinkami planowanymi vs. vlogi z filmami publikowanymi bardziej “na bieżąco”).

Smutny koniec wstępu

W Szwecji, podobnie jak w Polsce, prym wiodą vlogi o tematyce jasno niesprecyzowanej, chaotyczne; zaobserwowałem, że wielu vlogerów nie ma konkretnego planu. Materiału często brakuje, więc filmy przypominają transmisje ze Snapchata. Wpisywanie w Google “svenska vloggare”, “Sveriges största youtubers” przekierowywało mnie za każdym razem w podobną część internetu, z której chciałem się bardzo szybko wydostać.

Prawdziwych perełek nie znajdzie się w żadnych rankingach.

Bokvloggar

Z początku sądziłem, że trudno będzie znaleźć jakiekolwiek vlogi książkowe – bardzo miło się zaskoczyłem, kiedy znalazłem kilka ciekawych i przede wszystkim różnych kanałów, gdzie publikujący zgromadzili ciekawy materiał.

NellyF, 34-letnia mieszkanka Sztokholmu, książki traktuje jako przedmiot kolekcjonerski, a dokładniej mówiąc kolekcjonuje wspomnienia z nimi związane, które następnie umieszcza na swoim blogu (http://nellonsbokblogg.blogspot.com/) i vlogu (https://www.youtube.com/user/nellonxo/). O ile na blogu spotkać można wpisy niezwiązane z książkami, o tyle kanał jest im poświęcony w zupełności.

W filmach Nelly przedstawia nie tylko książki przez nią przeczytane, ale też zapowiedzi, wspomnienia z targów oraz przedstawia egzemplarze recenzenckie. Filmy organizuje w serie (popularne hasztagi takie jak #bookhaul, #wrapup #fridayreads). Nie ogranicza się przy tym do konkretnego typu literatury. Recenzuje zarówno klasyki, jak i bardzo popularne tytuły.

Nelly nie opowiada tylko książkach, które się jej podobają, wręcz przeciwnie; często przytacza książki, które w ogóle nie były w jej typie, albo których nigdy by przeczytała, dzięki czemu odcinki są zróżnicowane i nie ma się wrażenia, że wciąż ogląda się to samo.

Technicznie kanał wypada dobrze, nagrania są odpowiednio zmontowane z małymi wyjątkami (czasem występują powtórzenia w wyniku sklejenia kilku ujęć). Uwaga językowa: zachęcić do oglądania powinien fakt, że autorka pochodzi ze Sztokholmu, dzięki czemu mówi bardzo zrozumiale (rikssvenska). Zdarza się jej mówić szybko, ale nie nazbyt szybko.

PiaMaria, 23-letnia mieszkanka Borås, przyszła bibliotekarka, blogerka (https://bookrelated.wordpress.com/) i vlogerka (https://www.youtube.com/user/bookrelated/). Miłośniczka fantasy, na vlogu porusza głównie tematy związane z książkami.

Pia nie dysponuje aż tak dużym zbiorem filmów co Nelly, ale to ten kanał polubiłem bardziej. Więcej można u niej znaleźć recenzji książek szwedzkich autorów, co na pewno zainteresuje osoby chcące pogłębić wiedzę o literaturze pochodzącej właśnie ze Szwecji.

Technicznie kanał przypadł mi do gustu. Filmy mają ten skandynawski feel dzięki dopasowanej szacie muzycznej. W jednym odcinku opowiada z reguły o trzech książkach, więc łatwo je oglądać w drodze na uczelnię. Uwaga językowa: filmy ogląda się “spokojnie”, bo Pia mówi dość powoli (prostym językiem), więc ma się sporo czasu na zrozumienie każdego zdania.

Techvloggar

Po książkach przyszedł czas nowinki techniczne. Ku mojemu zdziwieniu ciekawych vlogów poświęconych technice (programowanie, profesjonalne unboxingi, nowości na rynku komputerowym) jest jak na lekarstwo. Większość kanałów z pierwszej strony wyszukiwania na Youtubie prowadzona jest przez młodych graczy, co niestety zupełnie mnie nie interesuje, bo gracz naprawdę ze mnie żaden.

Mikael Tylmad, 32-letni mieszkaniec sztokholmskiego Tullinge, pracuje na co dzień jako administrator systemów informatycznych oraz prowadzi koło komputerowe w swoim miejscu pracy – szkole. Na blogu (http://mikael.tylmad.com) pisze artykuły związane z zarządzaniem systemami i programowaniem, a na vlogu (https://www.youtube.com/user/coderaptors/) zachęca do tworzenia własnych gier z wykorzystaniem technologii webowych. Współautor książki “Programmering för högstadiet”.

Docenić należy przede wszystkim wkład autora w stworzeniu platformy pomagającej młodym adeptom programowania w realizowaniu małych projektów pisanych w języku JavaScript – http://koda.nu (szw. “koduj teraz”).

“Spelprogammering” to sztandarowa seria na vlogu. Mikael w bardzo przyjazny i bezpośredni sposób tłumaczy widzom zagadnienia programistyczne i postawy algorytmów, przy czym nie ma się wrażenia, że zbytnio upraszcza – w zgrabny sposób pomija po prostu mniej istotne kwestie dla początkujących. Dobrze dawkuje treść: ustawienie środowiska programistycznego wprowadza w kolejnych filmach, przez co filmy są zwięzłe i wypełnione treścią, ale nie są przytłaczające. Uwaga językowe: kolejny sztokholmski vloger z bardzo zrozumiałą wymową.

Filmy wykonane są profesjonalnie, formuła przypomina komercyjne screencasty.

SweClockers, projekt vlogowy internetowego czasopisma skoncentrowanego na sprzęcie komputerowym o tej samej nazwie. Znajduje się tu wszystko, czego chciałoby się dowiedzieć o nowościach na rynku kart graficznych, procesorach i komputerach.

Do wyboru mamy kilka serii, z których najbardziej obszerną jest “Fredagspanelen” (126 klipów). Większość filmów jest jednak “luzem”, z reguły w tytule znajduje się nazwa sprzętu, którego dotyczy odcinek.

Największą wadą filmów na tym kanale jest ich długość – godzinne panele, w których poruszane jest wiele tematów, nie sprawdzą się u osób stawiających pierwsze kroki w nauce szwedzkiego. Mimo to ten właśnie kanał spodobał mi się najbardziej ze wszystkich przeze mnie znalezionych.

Zaletą jest na pewno wysoka jakość prezentowanego materiału, choć w tym konkretnym przypadku źródłem informacji jest najprawdopodobniej sam portal. W dodatku ciekawostek w świecie techniki nie brakuje, zawsze da się zrobić film o czymkolwiek. Na całe szczęście klipy na tym kanale niemal zawsze są o czymś.

Filmy są nagrywane bez przerw, utrzymane są w konwencji telewizyjnego przeglądu prasowego.

Zakończenie

YouTube jest naprawdę trudnym miejscem. Znalezienie wartościowych kanałów w języku innym niż angielski graniczy z cudem. “Mniejsze” języki często nie mają aż tylu reprezentatywnych vlogerów, by dało się zrobić jakiekolwiek porównanie. Mój mini-ranking połączony z prezentacją to tylko propozycja, zachęta do własnych poszukiwań, które, mam nadzieję, okażą się owocne.

Wstęp do IPA i australijska odmiana języka angielskiego, cz. II

ipaiaustralijskiWstęp
Już po napisaniu pierwszej części artykułu o IPA dotarło do mnie, że żadne z opisywanych przeze mnie zagadnień nie grało w tamtym tekście pierwszych skrzypiec. I dobrze. Tym sposobem śmielej zaprosić mogę wszystkich czytelników, którzy zapoznali się z poprzednim artykułem, na pogłębienie swojej wiedzy o fonologii i fonetyce. Śmielej z tego powodu, że po lekturze części pierwszej powinno mieć się w głowie jakiś ogólny zarys tego, jak IPA wygląda, jakie są rodzaje transkrypcji, jak transkrybować proste słowa, oznaczać iloczas i akcent. W części drugiej na zainteresowanych czeka sporo informacji o szczegółach transkrypcji i jednocześnie szczegółach Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego, ale nie tylko: właściwie nastąpi wyjście poza typowe how-to, zostaną bowiem zaprezentowane zagadnienia ściślej związane z fonetyką, z dialektologią i szczyptą innych rzeczy, i voilà – przed Wami najbardziej hermetyczny tekst miesiąca!

Australijski angielski? Dingo, kangaroo, blobfish?

Co przeciętny Polak wie o australijskim? Założę się, że niewiele. Być może jakieś urywki, pojedyncze zwroty, ulubione postaci z serialu i… żarty Brytyjczyków. A co przeciętny Polak wie o australijskiej fonetyce? Założę się, że przeciętny Polak nie zdaje sobie za bardzo sprawy z tego, że angielskie odmiany różnią się między sobą wymową. Figurę przeciętnego Polaka bazuję na znanych mi osobach. Czasem znajome mi osoby w rozmowach przyznawały, że nie wiedzą, czym pod względem wymowy różni się RP od standardu północnoamerykańskiego i odpowiadali dość zmieszani: “ja nie słyszę zbytnio różnicy”. A szkoda, bo angielska i tym bardziej australijska fonetyka jest co najmniej niesamowicie interesująca. Dlatego tak warto przybliżyć tę odmianę angielskiego szerszej publiczności.

Nowa Południowa Walia, 1788 rok, przybycie pierwszych osadników. Już pięćdziesiąt (niektóre źródła twierdzą, że nawet trzydzieści) lat po przypłynięciu pierwszych więźniów do tej ogromnej brytyjskiej kolonii karnej, nowo przybyli kolonizatorzy zaczęli zauważać, że angielski, którym posługują się dzieci pierwszych skazańców, różni się znacznie od tego mówionego w innych częściach Imperium. Zdawać by się mogło, że pięćdziesiąt lat to zbyt krótko, by można było mówić o nowej odmianie języka. A jednak wymowa zmieniła się. Jak do tego doszło?

Złożyło się na to kilka czynników. Na początku okresu kolonizacji najważniejszym z nich było pochodzenie kolonizatorów – byli oni zsyłani do Australii z różnych części Wysp Brytyjskich. Osoby bliżej zainteresowane dialektologią angielską na pewno zdają sobie sprawę z tego, że mnogość dialektów brytyjskich musiała bezpośrednio przełożyć się na brzmienie australijskiego.

Również status społeczny był ważnym czynnikiem, który warunkował dalszy rozwój fonetyczny tej odmiany angielskiego. Nałożenie się wielu broad accents osadników pochodzących z londyńskich przedmieść, czy wiosek rozsianych po Wyspach skutkowało wytworzeniem się bardzo specyficznych cech zarówno fonetycznych, jak i prozodycznych.

Około sześćdziesiąt lat po przybyciu do Australii pierwszych osadników dialekt “upaństwowił się” w wyniku gorączki złota, która ogarnęła wtedy kilka kolonii – Nową Południową Walię, Wiktorię i Tasmanię. Kiedy gorączka złota opadła, Australia doczekała się jeszcze kilku fal migracyjnych – głównie z Wysp Brytyjskich, choć w końcu państwo porzuciło “białą” politykę migracyjną (White Australia Policy) i otworzyło się na obywateli o nieeuropejskim pochodzeniu.

(Australijskie) samogłoski

Let’s get our hands dirty! Amerykańską transkrypcję fonemiczną łatwo konwertować na australijską, szczególnie jeśli chodzi o fonemy spółgłoskowe, które… zupełnie pominiemy. Jest to rzecz charakterystyczna dla angielskiego – poszczególne dialekty różnią się najbardziej w kontekście samogłosek. Im poświęcona jest dalsza część tego ustępu.

W IPA litery oznaczające samogłoski zgrupowane są w bardzo przemyślaną tabelę, która w doskonały sposób obrazuje ich produkcję. Jest ona na tyle intuicyjna, że jej konkretne formy (wycinki)  wykorzystuje się do prezentacji dźwięków wielu języków. Zrozumienie kilku podstawowych pojęć pozwoli na swobodne wyczytywanie z tej tabeli istotnych informacji. Co więcej, taką tabelą można się posiłkować przy nauce angielskiego, szczególnie jeśli trafi się na jej interaktywną wersję (z możliwością odsłuchiwania i podglądu rysunków – lub rzadziej – zdjęć rentgenowskich ułożenia aparatu mowy).

IPA - samogłoski (z Wikipedii)

IPA – samogłoski (z Wikipedii)

Spróbujmy więc przeanalizować tabelę. Zawiera ona 28 fonemów samogłoskowych narysowanych na trapezie, zgrupowanych w pary samogłosek zaokrąglonych (na lewo od kropki) i niezaokrąglonych (na prawo od kropki). Fonemy ułożone są wzdłuż dwóch “osi”, gdzieś oś pionowa oznacza stopień otwarcia jamy ustnej (close, mid, open), a oś pozioma oznacza pozycję języka w jamie ustnej (front, central, back). Graniczne fonemy: /i u a ɒ/ są najbardziej nacechowane, natomiast samogłoska najbliżej centrum, znana większości uczących się angielskiego jako schwa, jest najbardziej scentralizowana i z tego powodu jej brzmienie określane jest często jako “zredukowane”.

Wcześniej wspomniana oś pionowa określa, w jaki sposób rozszerzana jest jama ustna przy wypowiadaniu samogłoski, stąd mamy samogłoski przymknięte, średnie, otwarte i te, które nie “łapią” się w te kategorie: prawie przymknięte, półprzymknięte, półotwarte i prawie otwarte. Oś pozioma z kolei oznacza ruch języka w jamie ustnej, stąd mamy samogłoski przednie, centralne i tylne.

Poniżej znajdują się dwie tabele – po lewej fonemy polskie, po prawej stronie fonemy australijskie z faktycznym rozmieszczeniem i przesunięciami względem oryginalnej tabeli.

IPA - polskie fonemy samogłoskowe (Wikipedia)

IPA – polskie fonemy samogłoskowe (Wikipedia)

IPA - australijskie fonemy samogłoskowe (Wikipedia)

IPA – australijskie fonemy samogłoskowe (Wikipedia)

W pierwszej części artykułu zaznaczyłem, jak wielka jest przepaść pomiędzy ilością polskich fonemów w porównaniu z angielskimi. Pomijając nawet iloczas i dyftongi, polskich fonemów jest nieporównywalnie mniej.

Realizacja poszczególnych fonemów w australijskim różni się znacznie od chociażby RP, czy standardu północnoamerykańskiego. Co jednak oznacza się w transkrypcji fonetycznej? Możliwie jak największą ilość zjawisk, które występują podczas wypowiadania danego słowa. Wchodzi w to oczywiście miejsce padania akcentu, aspiracja (przydech), sandhi (upodobnienia), zabarwienie samogłosek, ubezdźwięcznienie, udźwięcznienie, palatalizacja (zmiękczenie), labializacja (np. w rosyjskim) i welaryzacja (np. w irlandzkim).

Dialekt australijski (oraz język angielski w ogóle) dotyczy bezpośrednio aspiracja (przydech), która występuje na początku słowa:

 

tough /tɐf/ [tʰäf]

Centralizacja, czyli zmiana położenia języka przy produkcji samogłoski w kierunku środka jamy ustnej, oznaczana za pomocą dwóch kropek występuje w realizacji fonemu /ɐ/, która u większości rodzimych użytkowników tej odmiany angielskiego brzmi jak polskie ‘a’, czyli właśnie [ä]:

nut /nɐt/ [nät]

Dwa inne zjawiska dotyczące samogłosek to raising i lowering, które dzieją się przeciwnym kierunku niż centralizacja. Oznacza się je odpowiednio symbolami ∅̝ oraz ∅̞. Na konkretnym przykładzie:

top /tɒp/ [tʰɒ̝p]
better /betə/ [beɾɐ̞]

Welaryzacja ‘l’ w każdej pozycji (jak w północnoamerykańskim):

look /lʊk/ [lˠʊk] lub [ɫʊk]

Czym w praktyce charakteryzuje się australijska odmiana angielskiego?

Pod względem fonetycznym różne warianty regionalne angielskiego opisuje się w podobny sposób – najczęściej zaczyna się od tego, czy dany dialekt charakteryzuje rotyzacja, czyli utrzymanie /r/ przed spółgłoskami. Rotyzacja to cecha dystynktywna głównie dialektów (północno)amerykańskich. Brak rotyzacji dotyczy przeważnie dialektów brytyjskich (oprócz odmiany irlandzkiej), nowozelandzkich,  południowoafrykańskich i właśnie australijskich.

Angielskie dialekty dzielone są jeszcze według różnych splitów i mergerów, które określają, czy dany dźwięk lub cecha uległa w tej konkretnej odmianie zlaniu się w jeden dźwięk, czy też ulega rozpadowi na dwa oddzielne dźwięki. Splitem, który charakteryzuje australijski jest na przykład trap-bath split, w którym litera <a> w niektórych słowach wypowiadana jest jako /ɑ/, a w niektórych jako /æ/ – jest to również cecha charakterystyczna dla większości brytyjskich akcentów. Pod tym względem dialekty amerykańskie są konserwatywne, ponieważ <a> w tych pozycjach wypowiadanie jest konsekwentnie jako /æ/ lub jako /e/, szczególnie przed /n/ w dialektach południowych. Przykładowym mergerem w australijskim jest salary–celery, w którym /æ/ oraz /e/ przed /l/ brzmią jak /e/.

Zakończenie

Ta część międzynarodowego alfabetu fonetycznego, która traktuje o samogłoskach, powinna być po lekturze tego artykułu mniej zawiła. Również ta część fonologii australijskiej i związana z nią transkrypcja fonetyczna z uwzględnieniem artykulacji dodatkowej nie powinna sprawiać aż tylu problemów; w razie czego odsyłam do znakomitego źródła informacji o AuE: http://clas.mq.edu.au/speech/phonetics/phonetics/ausenglish/.

Zobacz też:

Wprowadzenie do Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego

 

Wprowadzenie do Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego

ipaa1. /dlat͡ʂɛgɔ/

Umiejętność poprawnej wymowy dźwięków języka, którego obecnie się uczymy, jest, według mnie, kluczowa, by osiągnąć ten najwyższy poziom jego zrozumienia – brzmi to może trochę totalitarnie i tak naprawdę to chyba tylko moja opinia. Zatem, by móc całkowicie zanurzyć się w tym nieskończonym pięknie, musimy znać jakiś sposób reprezentowania dźwięków mowy. Takowe narzędzie musiałoby spełniać następujące wymogi: być uniwersalne, nie zależeć od ortografii żadnego języka, być możliwie jak najdokładniejsze, obejmować aparat prozodyczny języka i być wygodne w użyciu. Takie narzędzie istnieje od XIX wieku, a nazywa się International Phonetic Alphabet (w skrócie: IPA); w polskiej literaturze spotkać się możemy z nazwą Międzynarodowy Alfabet Fonetyczny (MAF), choć w praktyce najczęściej używa się wyżej wymienionego angielskiego skrótu.

W przeszłości IPA nie spełniała chyba żadnego z tych wymogów. Niejednokrotnie istniało po kilka symboli na jeden dźwięk, zapis allofonii był często efektem przypadku, zdarzyć się nawet mogło, że autor podręcznika w dość beztroski sposób żonglował kilkoma konwencjami. IPA na całe szczęście doczekała się kilku rewizji, których zadaniem było ustandaryzowanie zapisu poszczególnych symboli, ich nazewnictwa i doboru odpowiednich czcionek.

2. Z czego składa się IPA?

IPA składa się z symboli, z których największą grupą są litery. Litery oznaczają spółgłoski i samogłoski. Prawie zawsze jedna litera alfabetu fonetycznego odpowiada jednemu dźwiękowi mowy. Spółgłoski są grupą najliczniejszą, drugą największą grupą są samogłoski. Oprócz nich IPA składa się z innych symboli – diakrytyków, które mogą być umieszczone nad lub pod literą, a które modyfikują jej brzmienie. Oprócz tego w IPA używa się wielu symboli na oznaczanie cech suprasegmentalnych. Diakrytyki tonalne występują w kilku formach. Wszystkie symbole służą oczywiście do transkrypcji słów/wyrażeń w konkretnym języku. Na początkującym poziomie transkrybować można, opierając się o IPA charts dla poszczególnych języków. Pokaźnym zbiorem tabel dysponuje Wikipedia. Co do samego zapisu – istnieją dwa rodzaje transkrypcji:

  • zapis fonemiczny (znajduje się między dwoma ukośnikami //). W tym zapisie znajduje się mniej informacji, oznacza się tylko cechy w danym języku dystynktywne. Nie oznacza się natomiast dodatkowej artykulacji. Zapis fonemiczny jest więc zależny od języka, który opisujemy.

  • zapis fonetyczny (znajduje się między dwoma nawiasami kwadratowymi []) jest z reguły możliwie najdokładniejszy i z reguły zawiera w sobie pokaźny opis artykulacji, dlatego mówimy, że nie jest zależny od żadnego języka.

Mała dygresja językoznawcza dla osób, które nie rozumieją opozycji fonem-konkretna realizacja (głoska). Fonem jest abstrakcyjnym zespołem rozróżniających cech dźwiękowych, dzięki którym możliwe jest odróżnianie słów w języku, np. para polskich słów “mysz” i “masz”, w których oznaczone samogłoski są na tyle istotne, że inaczej nie byłoby możliwe stwierdzenie, że “mysz” to nie to samo, co “masz”. Głoską natomiast jest konkretny dźwięk mowy, który nie jest krytyczny dla rozróżniania znaczeń. Przykładem może być szwedzkie słowo “tog” i “stod”, gdzie zaznaczona spółgłoska brzmi odpowiednio [tʰ] i [t]. Są języki, w których aspirowane spółgłoski zwarte są osobnymi fonemami, np. w sanskrycie, wtedy fonemem nie jest tylko /t/, a /t/ i /tʰ/. Powróćmy jeszcze raz do zależności między zapisem fonemicznym a fonetycznym, posługując się małą tabelą:

Zapis fonemiczny

Zapis fonetyczny

język szwedzki: /t/

sanskryt: /t/ i /tʰ/

język szwedzki: [tʰ] i [t]

sanskryt: [tʰ] i [t]

W szwedzkim przydech nie jest cechą dystynktywną, a sanskrycie już tak, z tego powodu ich zapis fonemiczny będzie się różnił. Natomiast zapis fonetyczny dla obu języków w tym przypadku jest taki sam. Na początku może to brzmieć nader skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest to dość proste stwierdzenie, które można porównać do platońskiej teorii idei (ideami byłyby oczywiście fonemy, a materialną ich wersją – głoski).

3. Podstawowe spółgłoski i samogłoski, zapis fonemiczny

Zakładam, że czytelnik ma podstawową wiedzę o języku angielskim (z góry przepraszam wszystkich czytelników, którzy tym językiem się nie posługują). Założenie to jest spowodowane próbą znalezienia złotego środka, by niniejsze kilka akapitów było zrozumiałe dla jak największej ilości osób. W opisie ominiemy niemal w całości podział dźwięków ze względu na miejsce i sposób artykulacji, oprócz typowych sformułowań (np. spółgłoska zwarta).

Każdy uczący się angielskiego w pewnym momencie zauważy, że mimo bardzo skomplikowanej, pełnej wyjątków, niezrozumiałych i niejasnych zasad pisowni, da się znaleźć pewne ogólne prawidła. Że ‘ea’ w "head" i ‘e’ w "bed" brzmią tak samo. Ale że ‘ea’ w "heard" brzmi już inaczej – jak dźwięk oznaczany literą ‘u’ w "curdle". I że "head" wypowiada się z ‘e’ trochę bardziej ściśniętym niż w polskim… Że jak?

4. Dygresja: “dźwięk między polskim ‘e’ a ‘i’ ” – czyli nie rób tego, proszę.

Wiele osób, które nie znają żadnego uniwersalnego zapisu dźwięków jakiegoś języka, często wybiera niesamowicie pokrętny i wadliwy sposób opisu dźwięków, opierając go o swoją mowę ojczystą. Ma to swoje zastosowanie, gdy chcemy jedynie przekazać czytelnikowi/rozmówcy przybliżoną wymowę danego słowa. Zbyt często jednak widzę strony internetowe, zdawałoby się poważne – opracowania wymowy języka x, alfabet języka x (autorzy nie widzą często różnicy między alfabetem – systemem graficznym, a wymową – systemem dźwięków) – gdzie twórcze opisy typu “podnieś język jak do ‚a’, wyciągnij zęby jak do ‚l’, złóż dziąsło w pół” są jedyną formą przekazania wiadomości o fonetyce. Po to powstała IPA, by jej używać. Koniec dygresji.

5. Ciąg dalszy o angielskim

Po wstępnej klasyfikacji zasad ortograficznych języka angielskiego, chcielibyśmy wyciągnąć ogólne zasady wymowy tegoż. Co robimy? Sięgamy oczywiście po IPA. Skupimy się oczywiście na bardzo ograniczonym wycinku całego alfabetu fonetycznego, który można zastosować do standardu północnoamerykańskiego. Nie będę przy tym jednak tłumaczył zasad wymowy, będę się natomiast starał je opisać w zwięzły sposób.

Zaczniemy od fonemów spółgłoskowych i liter IPA, które je reprezentują. Te są dość proste, ponieważ większość z nich wygląda tak samo jak litery alfabetu łacińskiego (grafemy wzięte są w nawiasy trójkątne):

<p b t d k g f v s z h m n l w>

/p b t d k g f v s z h m n l w/

Różnica jest widoczna w zapisie fonemu /j/, który zapisywany jest w angielskim za pomocą litery <y>. Przy okazji wspomnieć należy, że zakłada się, że fonemy /l r/ jak i /t d n/ są w angielskim realizowane jako spółgłoski przedniojęzykowo-dziąsłowe (alweolarne), czego nie zaznacza się w zapisie. Tu jeszcze raz widoczna jest różnica między fonemem, którego odbiciem w rzeczywistej wymowie jest głoska. Do fonemów /t d n/ dodać można diakrytyk dentalny, który “zmienia” miejsce artykulacji na zębowe (jak w polskim): [t̪ d̪ n̪]. Różnica jest słyszalna, polskie słowa zawierające dźwięki /t d n/, a wypowiedziane alweolarnie, brzmią najmniej dziwacznie. Tak samo /s/ i /z/, które w językach słowiańskich wypowiadane są zębowo, a w angielskim alweolarnie.

Przy pozostałych spółgłoskach różnice między grafemami a fonemami są dość duże. Grafemów jest zdecydowanie więcej, ograniczymy ich ilość do tych najczęściej spotykanych:

<ch g sh j th th ng>

/t͡ʃ d͡ʒ ʃ ʒ θ ð ŋ/

Fonem /ɹ̠ʷ/ dla wygody zapisywany jest jako /r/. Jest to “amerykańskie r”. Bardziej typowe, szczególnie dla RP jest po prostu /ɹ/, czyli “brytyjskie r”, choć jak już wspomniałem, oznacza się je po prostu literą /r/.

Spróbujmy teraz częściowo przetranskrybować kilka angielskich słów (nie zwracajmy uwagi na samogłoski):

  • “this” /ðɪs/,

  • “language” /læŋgwɪd͡ʒ/,

  • “chest” /t͡ʃest/

Proste, prawda? Znając podstawowe zasady ortograficzne, po odsłuchaniu kilku razy natywnej wymowy da się to łatwo zrobić. Transkrybowanie samogłosek działa oczywiście dokładnie tak samo.

6. Samogłoski

Fonemów samogłoskowych w angielskim jest sporo, nie ma co ukrywać. Dlatego tak krzywdząca jest próba dopasowania ich do polskich odpowiedników, których jest nieporównywalnie mniej. Jako że grafemów jest niesamowicie dużo, pominiemy je w niniejszej tabeli. Zamiast tego zestawimy fonemy angielskie i polskie:

angielski

polski

/i ɪ ɨ u ʊ ɛ ɔ ɒ ʌ æ ɑ ə/

<a e i o u y> /a ɛ i ɔ u ɨ/

Nie zaznaczyłem w polskim nosówek, bo ich po prostu nie ma. Są realizowane jako para samogłoska + spółgłoska/półsamogłoska we współczesnej polszczyźnie. Zaś przy angielskim zaznaczyłem kilka dźwięków, których z reguły tabele fonetyczne nie zaznaczają. Powód jest prosty – “American English” to termin niesamowicie rozlazły, obejmujący wiele dialektów. Poniżej zestawienie kilku par grafem-fonem na przykładzie prostych, codziennych słów:

Słowa

Grafemy

Fonemy

bid

<i>

/ɪ/

heat, fleece, piece

<ea ee ie>

/i/

heart, part, genre

<ea a e>

/ɑ/

hut, gut, strut

<u>

/ʌ/

bath, laugh

<a au>

/æ/

plot, caught, pot

<o, au>

/ɒ~ ɑ/

private

<a>

/ɨ/

Tyldą często oznacza się ambiwalencję albo alternatywę, np. słowo “all” może być wypowiedziane albo z /ɒ/, albo z /ɑ/, zależnie od dialektu.

7. Iloczas i akcent

A iloczas? Jak wiemy, niektóre samogłoski angielskie są długie. Długość w IPA oznaczana jest za pomocą diakrytyku /ː/, który bardzo często zastępuje się dwukropkiem (poprawnie lub nie). Przykłady samogłosek z oznaczonym iloczasem:

iː uː ɑː

Ostatnia część związana z samogłoskami to oczywiście dyftongi. Dyftongi, czyli dwugłoski, są zapisywane w IPA za pomocą dwóch liter, co jest logiczną konsekwencją oznaczania pojedynczych fonemów jedną literą. Dwugłoski w języku angielskim to:

ɔɪ eɪ oʊ aɪ aʊ

Mała uwaga: niektóre źródła podają, że angielskie dyftongi są jak długie samogłoski. Mówi się tak, ponieważ niektórzy traktują dyftongi tak jak samogłoski-jedności – takie podejście jest nauczane w szkołach anglosaskich, większość pedagogów najwyraźniej nie widzi nic złego w tym że, podczas zajęć długość samogłosek, dyftongi i Great Vowel Shift wrzuca się do jednego wora. Z drugiej strony obciążanie uczniów tak mało praktyczną wiedzą nie przekładałoby się raczej pozytywnie na ich chęć dowiedzenia się czegoś więcej o fonetyce.

Oczywiście, powyższa uwaga nie implikuje, że nie ma czegoś takiego jak długie dyftongi. Takie zjawisko obecne jest w wielu językach, na przykład w spokrewnionym z angielskim, bo również germańskim, farerskim:

  • "hvítur" /kvʊɪːtʊr/, ale:
  • "hvítt" /kvʊɪtː/

Oczywiście długość dyftongu determinowana jest długością jednej z jego składowych.

Poniżej przykłady (w końcu) całych przetranskrybowanych słów – spółgłoski, samogłoski, iloczas:

  • “joke” /d͡ʒoʊk/

  • “arm” /ɑːrm/

  • “flower” /flaʊər/

  • “feather” /feðər/

  • “bait” /beɪt/

Dotychczas nie oznaczaliśmy akcentu w naszych transkrypcjach. Akcent główny oznacza się symbolem /ˈ/, a akcent poboczny jako /ˌ/:

  • “peroxide” /pəˈrɒksaɪd/

  • “opportunity” /ˌɒpərˈtuːnəti/

Akcent główny jest tym domyślnym, akcent poboczny często występuje w słowach długich i nie jest to bynajmniej rzecz egzotyczna – w polskim używamy akcentu pobocznego cały czas, najczęściej w słowach składających się z więcej niż trzech sylab:

  • "próbowaliśmy" /ˌprubɔˈvaliɕmɨ/
  • "zakończenie" /ˌzakɔɲˈt͡ʂɛɲɛ/

Te przykłady zostawimy na kiedy indziej, bo choć polska transkypcja nadal korzysta z IPA, to sam fakt występowania w niej wielu spółgłosek sprawia, że wygląda jak kʂat͡ʂki.

8. Zakończenie i narzędzia

Mam nadzieję, że po lekturze tego artykułu IPA przestanie być już jakimś mistycznym tworem, czy plątaniną dziwnych znaków, i że zachęci on Was do poszukiwań na własną rękę, czy po prostu czekania na kolejny artykuł, w którym przybliżymy zapis fonetyczny, artykulację dodatkową i bardziej subtelne aspekty wymowy angielskiej.

Do sporządzenia tej pracy korzystałem ze znakomitego narzędzia “IPA phonetic keyboard” (http://ipa.typeit.org/full/) oraz tej tablicy, jak i kilku innych tablic z różnych stron – wszystkich dostępnych oczywiście za darmo w Internecie. Dodatkowo niemal wszystkie tablice dostępne na Wikipediach mają przyporządkowane nagrania, a nawet całe słowa/zdania. Naprawdę warto w nich korzystać.


Zobacz też:

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 1

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 2

Jak ujarzmić szwedzkie samogłoski?

Jak ujarzmić szwedzkie spółgłoski?

Szwedzki i duński – porównanie

dn1. En liten bit historia

Trochę historii. I teorii. Na początku chciałem pokrótce przedstawić całą typologię języków germańskich, ale jaki byłby tego sens, gdy mówić chcę tylko o dwóch członkach tej grupy? Porównywanie akurat tych dwóch języków nie jest tak zbędne czy przypadkowe, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Dzisiejsza sytuacja języków germańskich rysuje się następująco – istnieją języki germańskie zachodnie (angielski, niemiecki, holenderski), które dalej można dzielić na inne podgrupy (jak już wspomniałem, nie jest to przedmiotem tego artykułu) oraz języki północnogermańskie. Tę podgrupę dalej można dzielić na mniejsze jednostki. Wśród północnych języków germańskich zaszły pewne zmiany, które pozwalają nam dzielić je na kontynentalne i insularne. Nazwy mówią za siebie – insularne to po prostu dwa języki wyspiarskie (islandzki, farerski + wymarły szetlandzki), zaś języki kontynentalne to szwedzki, norweski, duński + ich niezliczone dialekty + elfdalski (do niedawna uznawany za dialekt szwedzkiego). Interesują nas bardziej języki kontynentalne, które znowu podzielić możemy na zachodnie (norweski) oraz wschodnie (duński i szwedzki).

Porównanie to jest o tyle zasadne, że runiczny szwedzki (runsvenska) i runiczny duński niewiele się między sobą różniły. Ba, rozdzielać zaczęły się dopiero na początku dwunastego wieku. Jestem oczywiście świadomy tego, że mniej wprawionym germanistycznie osobom i tak trudno byłoby uchwycić te różnice, znając tylko ramy czasowe. Dlatego też pod spodem zamieszczam dwa krótkie fragmenty tekstów:

Dræpær maþar svænskan man eller smalenskæn, innan konongsrikis man, eigh væstgøskan, bøte firi atta ørtogher ok þrettan markær ok ænga ætar bot. (staroszwedzki, frag. Västgötalagen, za Wikipedią)

Tha var Haldan konung. Han drap Thager, sin brodher, Ro ok Skat, therre vener, ok sidhe stra-do han. Haldan han hafde tva søner, en het Ro, ok summe sige at han het Haldan, ok anner het Helge. (staroduński, za Wikipedią)

Oba fragmenty pochodzą z XIII wieku, czyli przedstawiają podobne stadia rozwoju. Poza łudząco podobną ortografią (cóż, raczej wyraźnym brakiem jej standaryzacji), dostrzec można podobne słowa (ok, “i”), podobne formanty (-er jako końcówka liczby mnogiej: søner, ørtogher; w szwedzkim istniał dodatkowy wariant -ær). Rekonstruując wymowę, zwrócić uwagę należy na brak udźwięczniania spółgłosek zwartych w duńskim (ok przeszło w og w późniejszym czasie, het w hed, z którym… cóż, działy się różne dziwne rzeczy). No i, byłbym zapomniał, podobieństwa w leksyce: dræpær i drap. Oba słowa są formami tego samego leksemu (odpowiednio w czasie teraźniejszym po szwedzku i w czasie przeszłym po duńsku; jest to czasownik mocny), który w staronordyjskim miał postać drepa, w pragermańskim *drepaną. Wyraz ten znaczy “zabijać” i najprawdopodobniej wywodzi się z praindoeuropejskiego *dhrebh-, skąd również wzięło się niemieckie treffen i angielskie drub. Na tym oczywiście podobieństwa się nie kończą.

2. Słownictwo

Wiadome jest (czyżby?), że przeważająca część leksyki obu tych języków wywodzi się wprost z języka staronordyjskiego, dokładniej z jego wschodnich dialektów (stąd wschodnie języki północnogermańskie). Podstawowe słownictwo, rzadko na ogół zastępowane obcym substratem – zaimki, przyimki, spójniki ––zachowało się prawie bez zmian:

jag (szw.), jeg (duń.) –  ja

eftersom (szw.), eftersom (duń.) – ponieważ

till (szw.), til (duń.)  – do

Godny uwagi jest również fakt, że wiele słów ma identyczną pisownię, dzięki czemu stwierdzenie, że studenci filologii szwedzkiej/duńskiej albo po prostu Szwedzi/Duńczycy są w stanie zrozumieć oba języki na piśmie, jest zupełnie prawdziwe.

To chyba jednak było oczywiste, prawda? Wspomnieć należy w takim razie o kilku rzeczach mniej oczywistych. Pierwszą z nich jest obecność substratu pozaindoeuropejskiego, tak jak i w innych językach germańskich. Hipoteza obcego substratu stara się wytłumaczyć pewne unikalne zjawisko, z którym przez cały ostatni wiek zmagali się językoznawcy – dlaczego w językach germańskich występują słowa, których brak jest w innych językach indoeuropejskich? Pytanie jest dość trudne, a odpowiedź na nie skomplikowana, dlatego pominiemy mniej kluczową otoczkę teoretyczną i przejdziemy od razu do zestawienia kilku słów:

skepp (szw.), skib (duń.) –  statek: νάυς (gr.), плот (ros.)

styra (szw.), styre (duń.) –  prowadzić, dowodzić: κυβερνώ (gr.), guberno (łac.)

Innych słów, których pochodzenia nie da się w jasny sposób ustalić, jest mnóstwo. Germaniści zwykli mówić, że pragermański uległ najprawdopodobniej procesowi pidżynizacji, zarówno w sferze leksykalnej, jak i gramatycznej. Stąd tyle słów obcych i tyle niewyjaśnionych zagadek gramatycznych w językach germańskich. Spojrzeć można nawet na gramatykę, która w porównaniu z gramatyką języków klasycznych (łaciny, greki), była dość… prymitywna. Zanikły bardziej wysublimowane formy czasowe (pragermański operował tak naprawdę tylko dwoma czasami tworzonymi całkowicie fleksyjnie – teraźniejszym/nieprzeszłym i przeszłym), składnia zaczęła mocno bazować na pozycji danych wyrazów w zdaniu, a także zanikł charakterystyczny akcent wyrazowy, który padać mógł w praindoeuropejszczyźnie na dowolną sylabę słowa.

Drugą mniej oczywistą sprawą jest obecność wielu obcych słów pochodzenia germańskiego, ale nie północnogermańskiego, a zachodniogermańskiego. Ma to swoje źródło w wielowiekowym wpływie dialektów dolnoniemieckich na wszystkie trzy języki skandynawskie. Tak – chodzi o okres hanzeatycki, kiedy inteligencja niemiecka przejęła salony, a kupcy dolnoniemieccy – porty. Niemiecki był przez dość długi okres językiem prestiżu. Jak można się spodziewać, słownictwo, które przeszło do szwedzkiego i duńskiego, objęło niemal wszystkie rejestry – od słów powszechnych takich jak:

handla (szw.), handle (duń.) – kupować,

betala (szw.), betale (duń.) – płacić,

mästare (szw.), mester (duń.) –  mistrz (w dolnoniemieckim z łaciny, magister)

mena (szw.), mene (duń.) –  mieć na myśli,

po słowa bardziej abstrakcyjne:

omständighet (szw.), omstændighed (duń.) – okoliczność

lägenhet (szw.), lejlighed (duń.) –  mieszkanie

besläktad (szw.), beslægtet (duń.) –  pokrewny

besluta (szw.), beslutte (duń.) – decydować

Wpływ ten był ogromny, a przykłady można mnożyć w tysiące. Dużą grupą w obu językach są czasowniki prefiksowane charakterystyczną dla języka niemieckiego cząstką be-. W trakcie standaryzacji języka szwedzkiego chciano czasem zastępować obce słowa bardziej rodzimymi odpowiednikami. Dochodziło wtedy do sytuacji, kiedy czasowniki z be- zastępowano ich wariantami bez tego prefiksu. Taki los spotkał na przykład czasownik befrämja (popierać); obecnie formą preferowaną jest främja. Przez pewien czas oddziaływanie Plattdüütsch było tak wielkie, że Szwedzi imitowali charakterystyczny dla języka niemieckiego szyk końcowy:

att jag honom tacka ville – „że chciałem mu podziękować”, zamiast spodziewanego:

att jag ville tacka honom

3. Gramatyka

Gramatyka zarówno szwedzka jak i duńska nie różnią się między sobą znacznie. Składnia, a szczególnie charakterystyczny dla języków północnogermańskich szyk zdania podrzędnego, (bisatsordföljdbisætningsordstilling) jest identyczny. Największe różnice widoczne są w morfologii obu języków. Tam, gdzie szwedzki zachował różnorodność sufiksów służących do tworzenia liczby mnogiej rzeczownika, czasu przeszłego, stopniowania przymiotnika, duński… Cóż, w duńskim o różnorodności raczej nie ma co mówić. Przykłady powiedzą więcej:

en klocka, klockan, klockor, klockorna (szw.) – zegar (wszystkie formy podstawowe),

en klokke, klokken, klokker, klokkerne (duń.) – zegar

W szwedzkim zachowały się wygłosowe samogłoski, które w duńskim zostały zredukowane do ‚e’. Dotyczy to również koniugacji:

arbeta, arbetar, arbetade, arbetat (szw.) – pracować (wszystkie formy podstawowe),

arbejde, arbejder, arbejdede, arbejdet (duń.) –  pracować

Oraz stopniowania przymiotnika:

lycklig, lyckligare, lyckligast (szw.) –  szczęśliwy

lykkelig, lykkeligere, lykkeligst (duń.)  – szczęśliwy

Jeśli już mowa o redukowaniu samogłosek – w duńskim, mam wrażenie, redukowane są głównie grafemy, bo ilość fonemów samogłoskowych jest dość porażająca…

4. Dźwięki

Rødgrød med fløde. Jeden ze najsłynniejszych duńskich łamańców językowych. Jedna litera – ø – trzy różne dźwięki. Jeśli chodzi o poziom skomplikowania fonetycznego i szwedzki, i duński zajmują wysokie miejsca wśród najtrudniejszych języków europejskich. Oba dysponują potężnym zapleczem samogłosek, których liczba w niektórych dialektach przekracza dwadzieścia. Choć mam nadzieję, że nie jest to jakoś zbytnio wyeksponowane w tym artykule, mojemu sercu bliższy był zawsze szwedzki, dlatego też jakoś szwedzkie samogłoski są dla mnie łatwiejsze w wymowie. A to dlatego, że samogłoska samogłosce nierówna – duńskie alofony są często zupełnie różne od tych szwedzkich. Nie będę się nawet silił na wydumane porównanie, bo po pierwsze nie czuję się na tyle pewien w duńskim, a po drugie na temat takich porównań pisze się prace magisterskie. Powinno się po prostu wiedzieć, że piękno tych języków leży również w ich wymowie i to nie tak łatwej do okiełznania – bo obok mnogości dźwięków oba te języki posiadają skrajnie różną budowę prozodyczną. O tym napisałem jednak już kilka artykułów, do których przeczytania gorąco zapraszam.

5. Zakończenie

Mógłbym pisać o tych językach bez końca. Ich bogata historia i brzmienie (też bogate!) to gratka dla adeptów językoznawstwa. Z kolei niezbyt skomplikowana gramatyka bardzo zachęca do uczenia się. Jeśli dodać do tego ogromną dostępność materiałów, oba te języki stają się bardzo kuszącymi "produktami", i to z najwyższej półki.


Materiały:

"Danish – An essential grammar", Robin Allan, Philip Holmes, Tom Lundskær-Nielsen

SAOB (Svenska Akademiens Ordbok)

Fragmenty tekstów staroszwedzkich i staroduńskich z Wikipedii – wolnej encyklopedii

Zobacz także:

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 1cz. 2cz. 3

Jak ujarzmić szwedzkie spółgłoski?

Szwedzkie plateau boli najbardziej

Szwedzkie czasowniki frazowe

Szwedzi na Ukrainie? Od osiemnastego wieku?!

scandinavia1. Na co komu szwedzki w Finlandii?

Językiem szwedzkim posługuje się około dziewięciu milionów ludzi na całym świecie. Dla około ośmiu milionów ludzi w Szwecji jest on językiem ojczystym. Zostaje nam trochę ponad milion ludzi rozsianych po całym świecie – USA, Europa zachodnia… Cóż, czy to aby na pewno wszystko? Oczywiście, że nie. Dwieście tysięcy. Tyle osób używa na co dzień szwedzkiego w Finlandii. Dialekt niemalże tak samo stary, jak szwedzki używany w Svearike. Od pierwszych krucjat północnych ludy ugro-fińskie były poddawane wpływom germańskim. W 1154 roku Eryk Święty wyrusza na pierwszą wyprawę przeciw poganom do południowo-zachodniej Finlandii, by krzewić ogniem i mieczem chrześcijaństwo. Umówmy się, że, nie licząc religii, Szwedzi w tamtym czasie nie dysponowali jakimś szczególnie ogromnym zapleczem kulturowym, którym mogliby ubogacić narody ościenne: legendarne sagi o Waregach, bogata nordycka mitologia nie cieszyła się poparciem ze strony papieża (choć nieoficjalnie przetrwała oczywiście w średniowiecznych pieśniach, ludowych przekazach, barwnym szwedzkim folklorze). Aż trudno sobie wyobrazić, jak wyglądały pierwsze kontakty szwedzko-fińskie. Łacina? Szwedzki? Fiński? Język migowy? Stawiałbym raczej na jednostki z pogranicza tych dwóch kulturowo niezwykle odmiennych światów: bilingwalni kapłani? Brzmi to już zdecydowanie lepiej.

2. Szwedzka ekspansja kulturowa i literacki dorobek podbitych krain

Przez setki lat obie te kultury oddziaływały na siebie, ścierały się; skłamałbym oczywiście, gdybym powiedział, że to fińska literatura wpłynęła bardziej na tę szwedzką. Dlaczego? Dlatego że słowa “literatura fińska” z pewnością każdy z Was skojarzy od razu z literaturą fińskojęzyczną. Intuicyjnie, nie ma się czego wstydzić, też przez bardzo długi czas tak myślałem. Jednak literatura fińska to przede wszystkim utwory pisane po szwedzku, który był (i dziś nadal jest, choć jednym z dwóch) językiem urzędowym Finlandii. O literaturze typowo fińskojęzycznej możemy mówić dopiero od XIX wieku. Zaraz, zaraz… Bingo! Romantyzm, idea odrodzenia narodu fińskiego, zrzucenie rosyjskiego jarzma, próba stworzenia, posiadania eposu, historii, a raczej prawa do historii. Naród fiński, według romantyków, potrzebował legitymacji istnienia. To właśnie wtedy Elias Lönnrot zebrał runy (runy, czyli stare fińskie pieśni; nie mylić z pismem runicznym). Narodziła się Kalevala – fiński epos narodowy. Estońskie odrodzenie narodowe dokonuje się za sprawą Friedricha Reinholda Kreutzwalda, autora Kalevipoeg. Same tytuły czy opisy mogą nie za wiele mówić, więc pozwólcie, że użyję dość karkołomnego porównania: Kalevala i Kalevipoeg są dla Finów i Estończyków takim dziełem jak dla nas, Polaków, Pan Tadeusz. Takie porównania zachowajcie jednak dla siebie; nie jest to bynajmniej coś, czym należałoby się chwalić wśród znajomych.

Dość sporo tych informacji o literaturze, w dodatku pisanej w językach zgoła odmiennych od szwedzkiego. Jak się miały na przestrzeni wieków sprawy czysto językowe na dalekim (dla Szwedów, oczywiście) wschodzie?

3. Finlandssvenska i dialekty estońskie, czyli o co chodzi z tym szwedzkim na Ukrainie?

Dla osób, które przeszły przez podstawowy kurs językoznawczy na studiach humanistycznych, lecz również dla amatorów lingwistyki jasne jest, że języki ewoluują w czasie. Wpływ na to mają najróżniejsze czynniki socjologiczne, ekonomiczne, demograficzne i inne, których nie sposób tu wszystkich wymienić. Język jako instytucja społeczna ulega zmianom również wtedy, gdy dwie grupy/społecznosci się nim posługujące dzieli realna, fizyczna bariera uniemożliwiająca wzajemny kontakt. Zmiany, które wtedy w języku powstają (w każdej warstwie systemu: semantycznej, fonetycznej, gramatycznej, syntaktycznej) mają różne natężenie zależne oczywiście od czasu izolacji. Takie przemiany oceniane są najczęściej z punktu tej Pierwszej i Właściwej odmiany, czyli tak zwanego standardu. I tak polski używany przez Polaków mieszkających w Buenos Aires oceniany jest z perspektywy standardowej, literackiej polszczyzny. Drugie podejście do tematu zakłada istnienie więcej niż jednego standardu; mowa wtedy o plurycentrycznym systemie językowym. Językiem plurycentrycznym jest na przykład angielski (odmiana brytyjska + dziesiątki jej dialektów, odmiana amerykańska + dialekty, odmiana australijska, afrykańska i tak dalej), portugalski (europejski, brazylijski), niemiecki (np. Hochdeutsch, austriacki) i… szwedzki (rikssvenska, finlandssvenska).

Typologicznie i opisowo do czynienia mamy oczywiście tylko z jednym językiem szwedzkim; pomijając dialekty, istnieją dwa główne centra, w których używa się języka szwedzkiego: Szwecja i Finlandia. Szwedzka mniejszość estońska nie jest aż tak znacząca, by była w stanie stanowić samodzielne centrum tworzące kulturę, literaturę oraz krytykę literacką przyczyniającą się do wzbogacania szwedzkiego dorobku. Pewnie dlatego, że nigdy w historii nikt nie ustandaryzował szwedzkich dialektów mówionych w Estonii. Te słowa trochę bolą, ale taka jest niestety prawda. To po co w ogóle wspominałem cokolwiek o tej przeklętej Estonii? Nie był to bynajmniej żenujący chwyt retoryczny, ale i Estonia potęgą w żadnym tego słowa znaczeniu nigdy nie była. “Ważna kolonia” nawet z przymrużeniem oka jest dość sporym nadużyciem. Te dialekty, ta część szwedzkości zachowana w świadomości estońskich Szwedów jest tu najciekawsza.

Szwedzi, którzy od XIII-XIV wieku osiedlali się w Estonii, robili to głównie na wyspach, stąd też często zamiast terminu estlandssvenskar używa się terminu aibofolke, czyli “lud z wysp”. Przez cały czas populacja szwedzka w Estonii malała, punktem zwrotnym była oczywiścia druga wojna światowa, kiedy spora część estlandssvenskar uciekła do Szwecji. Te wydarzenia poprzedziło jednak jedno zupełnie inne, niespodziewane i niezwykle rzadkie: pod władaniem carycy Katarzyny, w 1781 populacja wyspy Hiiumaa została przesiedlona do Noworosji (dzisiejsza Ukraina), gdzie przybysze założyli wieś Staroszwedzkie (Gammalsvenskby). “Nowosłowianie” jednak się nie zasymilowali. Wręcz przeciwnie – udało im się zachować germańskie tradycje, w pewnym stopniu również protestancki obrządek. Współcześnie nikt nie podjął się na poważnie badania ich dialektu, jednak należy docenić ogromny wkład Alexandry Drotz Ruhn, autorki filmu dokumentalnego o mieszkańcach szwedzkiej wioski.

4. Mroczna przyszłość

finlandCzas płynie nieubłagalnie. W ostatnich latach liczba osób posługujących się specyficznym dialektem “ukraińsko-szwedzkim” zmalała do zera. Młodzi nie chcieli się uczyć języka babek, ludność Staroszwedzkiego zaczyna się asymilować. Czy wobec tego finlandssvenskar czeka ten sam los? Utrata tożsamości? Kiedy obserwuje się dość napiętą relację między mniejszością szwedzką w Finlandii a tamtejszą władzą, obawiam się, że w przyszłości liczba młodych osób, które będą decydowały się na naukę szwedzkiego, będzie maleć. Nie stanie się to oczywiście w ciągu 50, ba, nawet 100 lat. Ale ten proces jest nie do zatrzymania – dążymy do minimalizacji, automatyzacji i maksymalnej wydajności komunikacji. Na co komu polski na Wyspach Owczych?

Zobacz także…
Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 1
Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 2
Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 3
Szwedzkie czasowniki frazowe
Pogadanka o szwedzkich kolokacjach

Czasowniki mocne, czasowniki nieregularne – co to za różnica?

czasownikimocne1. Wstęp

Różnica to ogromna, ba, powiedziałbym nawet, że zasadnicza. A jednak często przy nauce języków germańskich wrzuca się czasowniki nieregularne do jednego wora razem z czasownikami, które z punktu językoznawstwa historycznego są mocne i podlegają regularnym zmianom w obrębie rdzenia. Czasowniki powszechnie znane jako nieregularne zazwyczaj posiadają końcówkę w postaci spółgłoski zębowej (d/t) charakterystyczną dla czasowników słabych, jednak w wyniku dość skomplikowanych zmian historycznych regularne mutacje zostały przesłonięte do tego stopnia, że nie da się przewidzieć poszczególnych form fleksyjnych tych słów.

Klasyczny podział czasowników w językach germańskich przejawia się w opozycji czasowników słabych (schwaches Verb u Jacoba Grimma, który ukuł to pojęcie) i mocnych (starkes Verb). Trzecią grupę czasowników stanowią czasowniki supletywne, czyli takie, których poszczególne formy wywodzą się z różnych rdzeni – stanowią one jednak bardzo małą, marginalną wręcz część słownika. Oprócz tego istnieje jeszcze mniejsza grupa – czasowniki “przeszło-teraźniejsze”, w których czas teraźniejszy ma formę odpowiadającą czasowi przeszłemu w czasownikach mocnych. W dodatku języki germańskie w porównaniu do innych “starszych” języków indoeuropejskich (łaciny, greki) uprościły w znacznym stopniu koniugację do dwóch czasów tworzonych fleksyjnie: teraźniejszego i przeszłego.

2. Umlaut a ablaut

Oba słowa pochodzenia niemieckiego używane są w językoznawstwie do oznaczania różnych rodzajów apofonii, czyli alternacji dźwięków w danym słowie. Jednakże umlaut (szw. omljud) i ablaut (szw. avljud) to zjawiska o skrajnie różnej genezie i dystrybucji. Klasycznie umlaut jest niejako skrótem myślowym oznaczającym tak zwaną i-mutację, która zaszła w praktycznie wszystkich językach germańskich (ale nie w gockim). Na czym ta mutacja polega?

Otóż głoska /i/ oznaczana w ortograficznym zapisie pragermańszczyzny przez *i spowodowała przesunięcie się poprzedzających ją tylnych samogłosek do przodu (→ czyli ich uprzednienie). Na przykład:

Nom. Sg. *mūs → szw. mus (mysz)

Nom. Pl. *mūsiz → *mȳsi → *mȳs → szw. möss (myszy)

Głoska ta z czasem się zatraciła, ale pozostawiła po sobie echo w postaci przegłosu. Stąd też pochodzą inne nieregularne formy liczby mnogiej (foot – feet, man – men). Umlaut dotknął też czasowników, dzięki czemu w językach germańskich często możemy zaobserwować pary czasowników mocnych i słabych o znaczeniu kauzatywnym (sprawczym); z pewnością większość z Was spotkała się z nimi na lekcjach niemieckiego:

sitzen – setzen

fallen – fällen

Z kolei ablaut jest zjawiskiem ogólnoindoeuropejskim. Wziął się z regularnych alternacji akcentowych w słowach praindoeuropejskich i spowodowanych przez nie regularnych przemian w brzmieniu i długości samogłosek. Następnie najwcześniejsze języki potomne (np. pragermański, starożytna greka) “rozwijały” te przemiany, nadając tym samogłoskom zgoła inne brzmienie. Warto dodać, że część badaczy uważa, że język praindoeuropejski miał bardzo ubogi system samogłoskowy, a wszystkie inne samogłoski miały w językach potomnych powstać z zaniku głosek krtaniowych (laryngałów) oraz przez to, że laryngały zmieniały ich barwę. W związku z tym echa ablautu można spostrzec w ogólnogermańskich klasach czasowników mocnych, np.:

reiten – ritt – geritten (niem.),

rida – red – ridit (szw.)

(jeździć konno)

frieren – fror – gefroren (niem.),

frysa – frös – frusit (szw.),

(marznąć)

Każe to nam stwierdzić, że germańskie czasowniki mocne są na swój sposób regularne. Skąd jednak się te czasowniki wzięły? I dlaczego nie mają żadnej końcówki w czasie przeszłym?

3. Czasowniki mocne

Należy być świadomym faktu, że w języku praindoeuropejskim nie istniała gramatyczna kategoria czasu (łac. tempus), a czasowniki występowały w różnych aspektach (teraźniejszy – czynność się odbywa, aoryst – bez związku z czasem wykonania czynności, aspekt perfektywny – odnosi się nie tyle do samej czynności, co do jej skutku). W języku pragermańskim aspekt teraźniejszy stał sie de facto czasem teraźniejszym, natomiast aspekt perfektywny stał się czasem przeszłym. Z biegiem czasu część czasowników, które chociażby w staroszwedzkim były mocne, stały się słabymi, np. läsa; dla porównania niemiecki czasownik lesen o tym samym znaczeniu:

lesen – lies – gelesen (niem.),

läsa – läste – läst (szw.),

czytać

Nie jest to zjawisko charakterystyczne tylko i wyłącznie dla języka szwedzkiego. Również w angielskim część czasowników historycznie mocnych stała się słabymi:

helfen – half – geholfen (niem.),

help – helped – helped (ang.),

pomagać
Sytuacja odwrotna (słaby → mocny) prawie w ogóle nie występuje, częściej natomiast spotyka się czasowniki mieszane, gdzie część form tworzona jest w sposób regularny, np.:

backen – backte/buk – gebacken (niem.),

piec

W języku szwedzkim da się odtworzyć (lepiej lub gorzej) wszystkie siedem klas czasowników mocnych, ale trzeba liczyć się z tym, że niektóre formy wyszły z użycia (przede wszystkim liczba mnoga czasu przeszłego) lub zostały zastąpione formami zregularyzowanymi.

1. rida – red (redo) – ridit,

2. gjuta – göt (götu) – gjutit,

3. svälta – svalt (svalto) – svulten,

4. brinna – brann (brunno) – brunnit,

5. giva – gav (gåvo) – givit,

6. fara – for (foro) – farit

7. låta – lät (läto) – låtit

4. Czasowniki słabe oraz nieregularne z końcówkami słabymi

Czasowniki słabe różnią się od czasowników mocnych obecnością morfemu zębowego (d/t) w czasie przeszłym i brakiem ablautu. Mogą wystąpić oboczności w rdzeniu, ale są one uwarunkowane innymi zjawiskami, np. tak zwanym Primärberührung znanym również jako Germanic spirant law, do tego dochodzą najróżniejsze mutacje w północnogermańskich, których opis zająłby zbyt dużo. O ile opis synchroniczny zakłada najczęściej istnienie kilku koniugacji słabych (w szwedzkim trzy), to z punktu historycznego istnieje tylko i wyłącznie jedna. Skąd się wzięła? Wspomniałem już, że w praindoeuropejszczyźnie nie istniał czas gramatyczny, a czasowniki mocne występowały w aspekcie teraźniejszym i perfektywnym. Czasowniki słabe były jednak tworzone od innych słów należących do innych części mowy, przez co nie istniały w aspekcie perfektywnym. Wniosek: nie miały one form apofonicznych, należało więc znaleźć jakiś sposób na wyrażanie czasu przeszłego w pragermańskim. Posłużył do tego właśnie morfem zębowy. W języku niemieckim istnieje on jedynie w formie bezdźwięcznej (malen – malte), w języku szwedzkim jego forma zależy od otoczenia: po spółgłosce dźwięcznej/samogłosce przybiera on postać ‚d’ (kalla – kallade, bygga – byggde) , a po spółgłosce bezdźwięcznej – ‚t’ (trycka – tryckte).

Wspomniane czasowniki słabe z obocznościami nie są rzadkością, najprostszym i najbardziej oczywistym przykładem jest czasownik “mieć”:

ha(va) – ha(ve) – hade – haft

Należy zwrócić uwagę ‚-de’ w formie czasu przeszłego oraz ‚-t’ przy supinum.

5. Czasowniki supletywne, czasowniki z reduplikacją

Czasowniki supletywne (słowo to być może kojarzy się Wam ze stopniowaniem supletywnym – bingo!) to takie czasowniki, których poszczególne formy tworzone są z użyciem innego rdzenia. W językach germańskich nie ma ich wcale aż tak wiele. Wszyscy zapewne kojarzycie odmianę czasownika ‚to be’ czy ‚to go’:

be – was/were – been

go – went – gone

Formy czasu przeszłego w tych czasownikach są supletywne.

Czasowniki z reduplikacją występowały w małej ilości w staronordyjskim: róa, reri albo snúa, sneri.

6. Zakończenie

O czasownikach mocnych w językach germańskich, o wszystkich prawach związanych z mutacjami samogłoskowymi można by napisać jeszcze naście kolejnych artykułów, dlatego też mam nadzieję, że ten krótki rys przybliżył Wam choć trochę historię i zasady funkcjonowania czasowników mocnych w językach germańskich.


Zobacz także…

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 1
Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 2
Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 3
Szwedzkie czasowniki frazowe
Pogadanka o szwedzkich kolokacjach

Praca i nauka z korpusem

korpWstęp

W poprzednim artykule wspomniałem o kilku narzędziach służących do nauki języka szwedzkiego, a o których niewiele się mówi. Ich wygląd może na pierwszy rzut oka odstraszać przeciętnego użytkownika, ale po ujarzmieniu kilku podstawowych "chwytów" da się z nich wiele wyciągnąć i zwiększyć produktywność nauki języka szwedzkiego. Jeśli jesteś studentem językoznawstwa lub jeśli planujesz zajmować się językoznawstwem szwedzkim – zapraszam. Jeśli uczysz się szwedzkiego, ale poznane wcześniej metody nauki nie przyniosły rezultatu, a szukasz czegoś wyjątkowego (a nawet niszowego i hipsterskiego) – zapraszam do lektury.

Korp

Korp jest zaawansowanym narzędziem do przeszukiwania baz tekstowych zwanych również korpusami. Jest jednym z wielu genialnych narzędzi oferowanych przez „szwedzką część Internetu”, które mogą być nieocenioną pomocą szczególnie dla osób bardziej zaawansowanych i samodzielnych, które zdążyły już opanować podstawy leksyki i które są w stanie posługiwać się bardziej złożonymi strukturami gramatycznymi; piję tu oczywiście do studentów filologii wyższych lat jak również i tych, dla których obcowanie z literaturą (piękną, faktu) nie jest ostateczną ostatecznością. Chciałbym pokazać, że przedzieranie się przez korpusy może być frajdą. Naszą fascynującą przygodę zacząć wypada od krótkiego zaprezentowania interfejsu między użytkownikiem końcowym (nami) a bazą danych.

Po wprowadzeniu adresu w przeglądarce (patrz przypisy), ukaże nam się dość rozbudowana strona z wieloma kontrolkami i formularzami. Nas interesuje przede wszystkim pole szukania i przycisk “Sök”. Panel wyszukiwana składa się z dwóch zasadniczych części: wspomnianego formularza i części poniżej, gdzie wyświetlać się będą wyniki (o ile szukana fraza zostanie odnaleziona). Dostępne są trzy rodzaje wyszukiwania: „enkel” (proste), „utökad” (rozszerzone) i „avancerad” (zaawansowane). W tym artykule zajmiemy się pierwszymi dwoma, jako że wyszukiwanie zaawansowane przeznaczone jest do bardziej wysublimowanych zastosowań, wymaga ponadto znajomości specjalnego języka zapytań (sprawdza się to na przykład w przypadku pisania własnych interfejsów lub aplikacji korzystających z API serwisu).

Wyszukiwanie proste

Ten rodzaj zapytań polega na przeszukiwaniu bazy pod kątem pojedynczych lub wielu słów. Można również wyszukiwać wszystkie formy fleksyjne określonych wyrazów i związków wyrazowych, np. po wpisaniu „katt” należy odczekać chwilę, po czym system proponuje nam zwięzła listę rozwijaną zawierającą dostępne formy i kolokacje:
Screenshot - 251215 - 19:36:58
Po skorzystaniu z tej opcji, po prawej stronie ukazać się winno pole zatytułowane „Relaterade ord” z nazwą korpusu. Po kliknięciu w nie pojawi się małe okno z linkami do wpisów, które system uznał za podobne. Przyznam szczerze, że ta funkcjonalność wygląda mi raczej na wczesną fazę testów – system często proponuje słowa zupełnie na pierwszy rzut oka przypadkowe, choć może kryje się za tym jakiś większy sens, którego nie jestem w stanie pojąć.

Poniżej pola tekstowego dostępne są jeszcze inne opcje. Dwie pierwsze, w oczywisty sposób pokrewne, służą do wyszukiwania słów, w których to podane jest pierwszym lub ostatnim członem złożenia. Trzecia opcja, kryjąca się pod tajemniczą nazwą „skiftlägesoberoende”, sprawia, że system analizując nasze zapytanie, nie przejmuje o wielkością użytych liter: “katt”, “Katt”, “kAtT” będą traktowane jednakowo.

Wyszukiwanie rozszerzone

Ta zakładka udostępnia nam zdecydowanie bardziej zaawansowane metody szukania. Każda szara ramka odpowiada jednemu tokenowi. Dla każdego tokenu dobrać możemy odpowiednie kryteria. Aby dodać kolejny token, kliknąć należy na mały plus znajdujący się zawsze na prawo od ostatniej ramki z tokenem. Każdy token ma również przycisk w formie iksa, którym możemy go usunąć. Ciekawą opcją jest również zmienianie kolejności wyrażeń – aby tego dokonać, należy upuścić myszką token we wskazane miejsce.
Kryteria wybieramy z pokaźnej listy podzielonej na atrybuty leksykalne i tekstowe. Możemy zaznaczyć między innymi część mowy, formę podstawową, relację zależności (część zdania) i “msd”/“morfosyntaktisk beskrivning” (opis morfosyntaktyczny). Z kolejnej listy wybieramy istotę relacji: jest, nie-jest, zaczyna-się-na, zawiera, kończy-się-na, wyrażenie regularne i zaprzeczone wyrażenie regularne.
W dolnej części ramki znajduje się również koło zębate, gdzie zaznaczyć można zakotwiczenie tokenu:

  • Powtarzaj – tu określamy minimalną i maksymalną ilość powtórzeń danego tokenu w wybranej jednostce.
  • Początek zdania – zakotwiczenie na początku zdania.
  • Koniec zdania – zakotwiczenie na końcu zdania.

Warto dodać, że możemy użyć kilku “kotwic” jednocześnie. Usuwamy je oczywiście za pomocą iksa.

Lärka

Lärka (adres w przypisach) jest opisywana przez swoich twórców jako narzędzie do nauki języka szwedzkiego za pomocą danych korpusowych. Nie jest niczym więcej jak kolejnym interfejsem do baz leksykalnych, którego głównym zadaniem jest losowanie zdań i przekształcanie ich na zadania z lukami. Puste miejsca uczeń zastępuje poprawną odpowiedzią. Sesje w Lärce są nieskończone. Rodzaj luk wybiera użytkownik.

Wygląd strony śmierdzi trochę początkami Internetu. Na szczęście formularze są łatwe w użyciu, przez co całą stronę można zaprogramować w prosty sposób. Nas interesuje przede wszystkim górna belka, poniżej wizerunku skowronka (wdzięcznie brzmiące słowo lärka oznacza właśnie ten gatunek). Z pierwszej listy po lewej stronie wybrać możemy jeden z dwóch dostępnych trybów: test dla studentów językoznawstwa lub test dla (zwykłych) uczących się. Po wybraniu interesującego nas trybu ukażą się dodatkowe opcje konfiguracyjne. O dziwo, tryb dla zwykłego śmiertelnika jest o bardziej rozbudowany niż w przypadku opcji dla studentów językoznawstwa.

Opcje i wygląd sesji

Jako pierwszą rzecz wybieramy zakres, jakiego dotyczyć ma nauka. Dostępne są następujące opcje:

  • Znajomość słownictwa (jako test wielokrotnego wyboru),
  • Znajomość fleksji (również test wielokrotnego wyboru),
  • Znajomość ortografii.

Następną grupę ustawień stanowi wybór list słownictwa, którego chcielibyśmy się nauczyć. Warto dodać, że listy te korzystają z tych samych baz, co Korp. Dodatkowo listy tematyczne są sprzężone ze słownikiem Lexin (wspaniały szwedzki słownik jednojęzyczny). Dalej wybrać możemy część mowy (tu należy uważać, obowiązuje bowiem podział na części mowy zgodnie z SAG – Svenska Akademiens Grammatik, który może odbiegać nieco od tego, którego zwykło się uczyć w polskich szkołach). Kolejną niezwykle użyteczną opcją jest wybór trudności testu zgodnie z poziomem biegłości językowej ustalonym przez Radę Europy.

Do listy, która znajduje się po prawej stronie górnej belki, dodać można słowa do podręcznej listy, która później zostanie uwzględniona przez algorytm losujący.

W ramce, gdzie odbywa się wybieranie z odpowiedzi, widoczna jest również tabela z krótkim podsumowaniem dotyczącym poprawności wprowadzonych odpowiedzi podczas bieżącej sesji. Dodatkowo, przy każdym zdaniu kolorowe, „klikalne” ikonki kierują do pomocnych podstron serwisu – syntezy mowy, odpowiedzi zakodowanej w formacie JSON (dla programistów) oraz rozbioru zdania na czynniki pierwsze: części mowy ze wskazaniem fraz poprzez zamieszczenie różnokolorowych klamer poniżej określeń:
Screenshot - 251215 - 19:38:53

Zakończenie

Mam nadzieję, że ten artykuł zachęcił Was do własnych poszukiwań i że dzięki niemu dacie szansę majestatycznemu krukowi i potężnemu skowronkowi. Zachęcam do zadawania pytań!


 

Przypisy:

http://spraakbanken.gu.se/korp – Korp
http://spraakbanken.gu.se/larka – Lärka

Zobacz również:

Po jakiemu uczyć się szwedzkiego?
Pogadanka o szwedzkich kolokacjach
Nie samymi podręcznikami… czyli internetowe pomoce naukowe

 

Pogadanka o (szwedzkich) kolokacjach

korabil1. Wstęp

Skąd pomysł na tę pogadankę i czym tak właściwie są kolokacje? Wielu autorów różnych publikacji służących do nauki języka (szwedzkiego) zgodnie zauważa, że temat tychże zestawień jest traktowany niezwykle po macoszemu. Kolokacja to rodzaj związku frazeologicznego, gdzie, w odróżnieniu od idiomu, zachowana jest dosyć swobodna łączliwość wyrazów i gdzie wyrazy składowe zachowują odrębne znaczenie. Symbolicznie przedstawia to poniższy schemat:

leksem1 leksem2 … leksemn : fraza → leksem1 + leksem2 + … + leksemn : idiom

leksem1 leksem2 … leksemn : fraza → leksem1, leksem2, leksemn : kolokacja

Wynika stąd, że idiomem jest na przykład zwrot “flaki z olejem” – dosłowne brzmienie każdego wyrazu z osobna nie mówi nic o znaczeniu łącznym. Inny przykład to “włosy stają dęba”, “trafić kulą w płot”. W żadnym z tych zwrotów przeciętny uczeń, dla którego polszczyzna jest L2, nie byłby w stanie bezkontekstowo domyślić się ich przenośnego znaczenia. Idiomy w innych językach niż polszczyzna mają się podobnie:

  • Da liegt der Hund begraben. – niem. “tu leży pies pogrzebany” – w tym problem,
  • a baby in the woods – ang. “dziecko w lesie” – bezradny jak dziecko,
  • spjaldanna á milli – isl. “pomiędzy okładkami” – od deski do deski,
  • must lammas – est. “czarna owca” – czarna owca.

2. No i co z tego?*

*No i co z tego to również stała fraza. To z tego, że oba te typy związków są niezwykle powszechne w codziennej komunikacji, a mimo to osoby, dla których dany język jest obcy, uczą się ich najwolniej (w obrębie sprawności mówienia i pisania), robią w nich sporo błędów (kontrakcje – te jednak zdarzają się często i native'om) i w ogóle nie przywiązują do nich większej wagi. A to błąd! Nie ma oczywiście jasno wyznaczonej granicy pomiędzy idiomem a kolokacją; nawet w tym drugim rodzaju związków czasownik użyty może zostać w bardziej abstrakcyjnym (bardziej ogólnym, książkowym, abstrakcyjnym) znaczeniu: posłać list : posłać do szkoły. No dobrze, ale gdzie w tym wszystkim szwedzki?

3. Co na to źródła językoznawcze?

Kolokacje w języku szwedzkim to, obok idiomów, jedne ze “związków skonwencjonalizowanych” [Filippa Rubin, Förståelse av konventionaliserade uttryck]. Są one “na tyle skostniałe gramatycznie i leksykalnie, że trudno je zmienić”. Ponadto dzięki ich znajomości “nie musimy się koncentrować na doborze słów i sposobie formułowania”. Autorzy książki Fasta uttryck, Anna Hallström i Urban Östberg, mówią również, że “stałe połączenia wyrazowe są w ogólności ważnym tematem, choć często pomijanym”. Naturalnie poziom ich znajomości wzrasta (oczywiście nie samoistnie) wraz z ilością czasu poświęconego na naukę języka.

4. Oczywiste związki wyrazowe w języku szwedzkim

Po przeczytaniu wcześniejszych akapitów Czytelnik na pewno zdążył już uświadomić sobie, jak wiele takich wyrażeń zna:

  • titta på tv – oglądać telewizję [czas. titta użyty w nieco bardziej generycznym znaczeniu],
  • skala potatis – obierać ziemniaki,
  • hugga ved – rąbać drewno,
  • köra bil – prowadzić samochód,
  • tända ett ljus – zapalić świeczkę.

Podczas nauki nie zaprzątamy sobie oczywiście głowy tym, czy jakieś dwa wyrazy łączą się częściej niż tylko w tym zwrocie, który aktualnie staramy się zapamiętać. Czy to źle? Tak, to źle, bo wydłużamy w ten sposób czas nauki. Istnieją sposoby, by znacznie zwiększyć produktywność i przede wszystkim wzbogacić swój słownik o pomocne wyrażenia, dzięki którym w przyszłości m.in. zautomatyzujemy reagowanie na pytania, poprawimy barwność i stylistykę tekstu, dostosujemy ton wypowiedzi do sytuacji och mycket mycket mera!

5. Dostępne narzędzia

Paradoksalnie narzędzi do znajdowania i badania stałych związków wyrazowych jest dość sporo. Począwszy od “tradycyjnego” wyszukiwania w Google za pomocą znaku cudzysłowu…

Screenshot from 2015-11-27 19-37-42

… kończąc na stronie do tego przeznaczonej (http://spraakbanken.gu.se/korp/):

Screenshot from 2015-11-27 21-17-57

W głównym oknie interfejsu wpisać możemy naszą domniemaną kolokację/domniemany idiom i sprawdzić częstotliwość używania, który między innymi stanowi o klasyfikacji. Jeśli dana fraza jest bardzo popularna, system sam ją zaproponuje w liście autouzupełniania. Sam Korp jest bez wątpienia tematem na następny artykuł.

6. Zakończenie (?)

Samą przygodę z Korpem (i Karpem, i Lärką) chciałbym kontynuować w następnym artykule, gdzie zajmiemy się również stroną informatyczną korzystania z korpusów (m.in. wyrażeniami regularnymi), które niewątpliwie są nadal niedocenianym w dydaktyce źródłem informacji językowej i językoznawczej.


Zobacz też…

Szwedzkie czasowniki frazowe

Nie samymi podręcznikami… – czyli internetowe pomoce naukowe

Jak tworzyć i wykorzystywać listy frekwencyjne