Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków

kod binarny2Coraz więcej osób zaczyna się interesować tematem samodzielnej nauki języków. Skłania ich do tego ciągle rosnąca dostępność różnego rodzaju materiałów i kursów. Dzięki rozwojowi nowych technologii granice tego, co ktoś może zrobić, nie ruszając się nawet z domu, znacząco się przesunęły. Czy to jednak wystarczy, aby wcielić w życie ten nieco idealistyczny pomysł porzucenia formalnej edukacji na rzecz wymarzonej samowystarczalności?

Trzeba zacząć od tego, że ludzie nie żyją w próżni. Ich otoczenie ułatwia lub ogranicza bowiem poznawanie obcej mowy. Główną rolę grają tu czynniki takie jak wsparcie rodziny i znajomych (mikrosystem), życie wśród osób znających dany język (mezosystem), dostępność materiałów i możliwości nauki (egzosystem) i brak przeszkód kulturowych (makrosystem). Bez jednego lub dwóch z tych elementów można sobie oczywiście poradzić, ale trudności, które trzeba będzie pokonać będą mniejsze lub większe w zależności od tego, których z nich brakuje.

Przygotowanie podstaw

Istotną sprawą są wymagania, jakie musi spełnić ktoś, kto chce się uczyć niezależnie. Taka osoba powinna się cechować znajomością różnych strategii nauki, umiejętnością oceny swoim mocnych stron i słabości, chęcią dużej ekspozycji na język obcy, gotowością do wzięcia całej odpowiedzialności na siebie, dobrym planowaniem, samodyscypliną, uporem w rozwiązywaniu mnóstwa napotkanych problemów i dużą motywacją oraz posiadać jasno określony cel (np. wyjazd za granicę, studiowanie w obcym języku) i miejsce wolne od rozpraszających bodźców. Powinna ona także potrafić skutecznie wyszukiwać informacje, będąc również gotową na przyjęcie pomocy od innych, ponieważ w czasie nauki z pewnością wystąpią problemy, które trudno będzie rozwiązać samemu.

Pojawia się jednak pytanie, czy osoby chcące nabyć umiejętność posługiwania się obcą mową wiedzą, jak się powinny uczyć. Badania pokazują bowiem, że są z tym pewne problemy. Uczniowie i studenci wykazują często tendencję do polegania na wkuwaniu, zapominając o powiązywaniu nowych informacji ze starymi. Wykonywanie testów jawi im się natomiast jako coś, co służy jedynie do sprawdzania swojej wiedzy, choć dowiedziono, że wykorzystywanie tego narzędzia wspomaga znacząco zapamiętywanie (Roediger i Butler 2011), nawet gdy ma się małą szansę na trafną odpowiedź. Co więcej, pokutuje też u nich często przekonanie, że jeżeli będą coś pamiętać teraz, to tak samo będzie po jakimś czasie, co prowadzi do ignorowania koniecznych powtórek lub testów.

Nie lepiej przedstawia się podejście ludzi do nauki materiałów, które pozbawione jest zwykle jakiegokolwiek planu przerabiania zawartej w nich wiedzy. Polega ono zwykle na uczeniu się w dłuższych blokach od początku do końca, pomijając korzyści wynikające z rozłożenia nauki w czasie. Podobnie sprawa ma się ze sposobem, w jaki uczący się oceniają, czy już coś umieją. Opiera się on głównie na tym, jak szybko przywołuje się coś z pamięci, co nie jest dobrym wskaźnikiem późniejszego przypominania. Jako moment zakończenia nauki badani wybierali natomiast chwilę, w której przestają widzieć postępy. Najciekawsze w tym jest to, że im większy optymizm wyrażali co do rezultatów przyszłego przypominania, tym mniejsza była szansa na to, że mają rację (Benjamin i in. 1998)

Korzyści i ograniczenia związane z technologią

Wydaje się, że dzięki dostępności urządzeń przenośnych stała się możliwa nauka w każdym miejscu. To jednak byłaby tylko połowa prawdy. Choć według ankiet wykorzystywanie komórek, tabletów, czytników ebooków, laptopów, odtwarzaczy mp3 i mp4 zwiększa zaangażowanie w naukę języków obcych, to jednak na przeszkodzie stoją sami adepci języka. Brakuje im bowiem często wiedzy, jak przekształcić posiadane przez nich zdobycze techniki w narzędzia służące edukacji. Inną sprawą jest fakt, iż część z nich może nie traktować swoich gadżetów jako coś, co służy czemuś więcej niż rozrywce lub komunikacji z innymi, nie mając ochoty zmieniać takiego stanu rzeczy. Problemy mogą się jednak pojawić, nawet gdy nie brakuje im takich chęci, przejawiając się na przykład w ograniczającej wielkości ekranu, źle działającym Internecie i dużej liczbie cyfrowych rozpraszaczy.

Opis sposobów wykorzystania nowych technologii zacznę od rzeczy, które są szczególnie poszukiwane, a więc elektronicznych i internetowych kursów do samodzielnej nauki. Wybór materiałów pasujących do tego kryterium jest dość duży, choć ich jakość waha się od bardzo złych do w miarę dobrych. Tym jednak co je łączy jest ich mała skuteczność, co znalazło potwierdzenie w badaniach. Ludzie korzystający z takich kursów szybko tracą motywację i zainteresowanie już na samym początku i mało komu udaje się dobrnąć do ich końca. Wynika to z faktu, iż zwykle brakuje w nich autentycznych i interesujących materiałów, odpowiedniej instrukcji ich wykorzystywania, wsparcia nauczycieli lub rozbudowanego elementu społecznościowego, który jest niezbędny w utrzymywaniu poziomu zaangażowania, oferując też wsparcie merytoryczne.

Obecnie panuje pogląd, że interakcja między osobami uczącymi się języka jest niezbędna w procesie jego nabywania. Wskazuje się tu na media społecznościowe takie jak Facebook, które łączą ludzi o podobnych zainteresowaniach, dając poczucie przynależności i wsparcie w chwilach zwątpienia. Wyjaśniałoby to też popularność różnego rodzaju stron zrzeszających osoby z różnych krajów, takich jak Livemocha i Babbel, które przy okazji nauki języka łączą ludzi szukających nowych znajomości. Korzystając z takich miejsc, samoucy mogą podszkolić swoje umiejętności, ale niektórzy są zdania, że można się w ten sposób nauczyć języka potocznego, nie zdając sobie z tego sprawy. Mogą z tego później wyniknąć problemy z jego użyciem w formalnych sytuacjach.

Przydatne narzędzia i materiały

Ostatnio można zaobserwować pojawienie się dużej liczby oferowanych cyfrowych rozwiązań. Są nimi wciąż niedoskonałe aplikacje rozpoznające i pomagające ćwiczyć wymowę, elektroniczne słowniki, które przyśpieszają wyszukiwanie nieznanych słów, wtyczki do przeglądarek oferujące sprawdzanie błędów i tłumaczeń oraz mało popularne korpusy językowe. Jednym z ciekawszych narzędzi jest Live Ink — strona, która konwertuje wklejony tekst na taki, który jest podzielony na segmenty, dzięki czemu czyta się go łatwiej i z większym zrozumieniem. Powyższa lista pokazuje, że korzystanie z technologii może w znaczący sposób ułatwić nabywanie języka.

A co z bogactwem zasobów Internetu? Nie można zaprzeczyć, że ilość oferowanych materiałów jest dość pokaźna, ale jest jeden haczyk. Spora część z nich posiada różnego rodzaju błędy i niedopowiedzenia. W przypadku samodzielnej nauki ocenienie ich jakości nie jest łatwym zadaniem, co jest niepokojące, ponieważ według badań językowym entuzjastom zdarza się zapomnieć o sprawdzeniu, czy dane źródło jest wartościowe. Co więcej, w przypadku niewystarczającej wiedzy mogą oni zastosować głównie kryterium wyglądu, ilości treści multimedialnych lub przejrzystości. Problem w tym, że odpowiednie wyeksponowanie ważnych informacji (zwiększona płynność percepcyjna) nie przekłada się na ich lepsze zapamiętanie. Poza tym w jednym z doświadczeń zaobserwowano, że utrudnienie czytelności wyrazów dawało lepsze rezultaty niż niezmienianie niczego (Diemand-Yauman i in. 2011).

Prowadzenie bloga

W badaniach nad wykorzystaniem Internetu do nauki przewija się często temat blogów. Ich wyniki pokazują, że prowadzenie takich stron poprawia umiejętności związane z czytaniem i pisaniem w języku obcym, poszerza zasób słownictwa, polepsza nastawienie do nauki oraz zmniejsza liczbę popełnianych błędów gramatycznych i ortograficznych dzięki wykorzystaniu programów do sprawdzania tekstów i komentarzy innych. Działa to jednak najlepiej, gdy piszący otrzymuje wystarczają liczbę sugestii, co przy ogromnej liczbie blogów w Internecie jest trudne do spełnienia. Z pomocą przychodzą tu strony takie jak italki i lang-8, na których można wstawiać krótkie wpisy i otrzymywać do nich korekty. Niestety dysproporcja między językami prowadzi do tego, że przy tych bardziej popularnych jest zbyt dużo wpisów do sprawdzenia, dlatego spora ich część może nie być korygowana.

Inne możliwości

Choć jednym z największych zasobów Internetu są różnego rodzaju teksty, to warto bardziej skupić się na podcastach, czyli nagraniach dźwiękowych na wybrany temat, które można kopiować na urządzenia przenośne i słuchać ich w wolnej chwili. Najlepiej jest wybierać te na stronach edukacyjnych, np. BBC, ponieważ dołączone są do nich ćwiczenia i transkrypcje. Panuje bowiem przekonanie, że skuteczność takich nagrań jest większa, gdy nie są używane jako główne narzędzie do nauki. Ponadto ich słuchanie pozwala na szybsze nauczenie się form słów i ich funkcji gramatycznych niż przy czytaniu, choć aby utrwalić je razem ze znaczeniem potrzeba co najmniej piętnastokrotnej ekspozycji. Podobnie sprawa ma się z piosenkami. Co ciekawe, jeśli chodzi o ilość nabytych przypadkowo słów, czytanie i słuchanie dają podobne rezultaty.

Są takie materiały, które skutecznością znacząco przewyższają zarówno teksty, jak i podcasty, a należą do nich vodcasty, czyli w miarę krótkie filmy na dany temat. Jest tak dlatego, że dzięki dużej liczbie podpowiedzi wizualno-dźwiękowych (np. gesty, wygląd osób, odgłosy otoczenia) można łatwiej odgadnąć nieznane słowa z kontekstu, poprawiając też ich przypominanie w przyszłości i nabywając wiedzę o ich kontekście kulturowym. Nie powinno to dziwić, skoro dostarczają autentyczne i zrozumiałe treści, co spełnia założenia hipotezy wkładu Krashena. Jako uzupełnienie dodam, że używanie materiałów dopasowanych do stylów nauki nie jest skuteczne, główną rolę odgrywa tu bowiem rodzaj umiejętności, której chcesz się nauczyć. Jedyna korzyść z takiego działania to większa przyjemność płynąca z uczenia się.

Kwestia rozmów przez internet

W jednym z eksperymentów, gdy dwie osoby o różnych poziomach zaawansowania w języku rozmawiały ze sobą na głos, ta o mniejszych umiejętnościach czuła się onieśmielona i nie mówiła zbyt dużo (Abrams 2003). Jest to prawdopodobnie częste doświadczenie wśród osób podejmujących się rozmowy przez Internet. Korzystniej wypadło jednak badanie dotyczące wykorzystania wiadomości tekstowych pisanych na żywo. Taka strategia pozwoliła na większe przemyślenie swojej wypowiedzi, zwiększając jej długość i złożoność. Zaskakujące w tym jest to, że przekładało się to później na bardziej bogate rozmowy twarzą w twarz (Lee 2004)

Końcowy werdykt

Czy cyfrowa rewolucja pozwoliła na łatwiejsze uczenie się języka samemu? Zdecydowanie tak. Należy być jednak przygotowanym na piętrzące się trudności, którym przyjdzie stawić czoła. Nie warto również polegać wyłącznie na sobie, ponieważ interakcja z innymi ludźmi i słuchanie ich rad są kluczowe w nabywaniu języka obcego i utrzymaniu motywacji do jego nauki. Nie obejdzie się też czasem bez pomocy internetowego nauczyciela lub korepetytora, ponieważ w praktyce normalni użytkownicy danego języka nie zawsze są w stanie odpowiedzieć na niektóre nietypowe pytania.

Bibliografia

  1. Andrade, M. S., Bunker, E. L. (2009). A model for self‐regulated distance language learning.Distance Education30(1), 47-61.
  2. Bjork, R. A., Dunlosky, J., Kornell, N. (2013). Self-regulated learning: Beliefs, techniques, and illusions.Annual Review of Psychology64, 417-444.
  3. Dettori, G., Torsani, S. (2012). An approach to exploit social bookmarking to improve formal language learning.Advances in Web-Based Learning-ICWL 2012, 1-10.
  4. Dettori, G., Torsani, S. (2013). Enriching Formal Language Learning with an Informal Social Component.Journal of Educational Technology & Society,16(1), 93-103.
  5. Farangi, M. R., Nejadghanbar, H., Askary, F., Ghorbani, A. (2015). The Effects of Podcasting on EFL Upper-Intermediate Learners’ Speaking Skills.
  6. Ghanizadeh, A., Razavi, A., Jahedizadeh, S. (2015). Technology-Enhanced Language Learning (TELL): A Review of Resourses and Upshots.International Letters of Chemistry, Physics and Astronomy54, 73.
  7. Golonka, E. M., Bowles, A. R., Frank, V. M., Richardson, D. L., Freynik, S. (2014). Technologies for foreign language learning: a review of technology types and their effectiveness.Computer Assisted Language Learning27(1), 70-105.
  8. Ho, P. V. P., Duong, N. T. T. (2014). THE EFFECTIVENESS OF PEER FEEDBACK ON GRADUATE ACADEMIC WRITING AT HO CHI MINH CITY OPEN UNIVERSITY.Journal of Science Ho Chi Minh City Open University-No,2(10), 10.
  9. Kern, R. (2006). Perspectives on technology in learning and teaching languages.Tesol Quarterly, 183-210.
  10. Marefat, F., Hassanzadeh, M. (2014). Vodcast: A Breakthrough in Developing Incidental Vocabulary Learning.Iranian Journal of Applied Linguistics17(2), 23-46.
  11. McLoughlin, C., Lee, M. J. (2010). Personalised and self regulated learning in the Web 2.0 era: International exemplars of innovative pedagogy using social software.Australasian Journal of Educational Technology26(1).
  12. Mills, N. (2013). Situated learning through social networking communities: The development of joint enterprise, mutual engagement, and a shared repertoire.Calico Journal,28(2), 345-368.
  13. Nielson, K. B. (2011). Self-study with language learning software in the workplace: What happens.Language Learning & Technology15(3), 110-129.
  14. Reinders, H., Hubbard, P. (2013). CALL and learner autonomy: Affordances and constraints.Contemporary computer assisted language learning, 359-375.
  15. Sauro, S. (2013). Strategic use of modality during synchronous CMC.CALICO Journal27(1), 101-117.
  16. Soliman, N. A. (2014). Using E-Learning to Develop EFL Students’ Language Skills and Activate Their Independent Learning.Creative Education2014.
  17. Stockwell, G., Hubbard, P. (2013). Some emerging principles for mobile-assisted language learning.Monterey, CA: The International Research Foundation for English Language Education. Retrieved April17(2014), 1-15.
  18. Sykes, J. M., Oskoz, A., Thorne, S. L. (2013). Web 2.0, synthetic immersive environments, and mobile resources for language education.Calico Journal,25(3), 528-546.
  19. Warschauer, M. (2011). Emerging technologies for autonomous language learning.Reading.
  20. Wilsey, B. B. Informal Language Learning and Self-Instruction: The Learning Ecosystem of Learners of Macedonian.Journal of the National Council of Less Commonly Taught Languages Vol. 15 Spring, 2014, 15.
  21. Zulfany, D. H., Y Sutapa, Y. G. (2015). A STUDY OF HOW STUDENTS UTILIZE WEBLOGS IN DEVELOPING WRITING SKILL.Jurnal Pendidikan dan Pembelajaran4(6).

Polecane artykuły:

Jak czytać i nie zwariować
Garść informacji na temat akcentu
Gra zamiast podręcznika?
Wszystko o słuchaniu: przegląd metod

12 komentarze na temat “Cyfrowa rewolucja w samodzielnej nauce języków

  1. Z Twojego artykułu wnioskuję, że dowiedziono wielu rzeczy bardzo oczywistych i równie wielu bardzo wątpliwych…

    Bibliografia na osobnej stronie zamiast pod artykułem nie jest wygodna. Przede wszystkim jednak przy braku np. numerków w tekście [1] i jego pokaźnej długości, jak i długości biobliografii i często wzajemnego podobieństwa tytułów, niesposób sprawnie rozszyfrować pochodzenie określonych informacji. Albo zrezygnuj z (nieco pseudo-) naukowego tonu, albo cytuj źródła przejrzyście (w tym przypadku najłatwiej byłoby wstawić numerki w tekście; kiedy indziej rozwiązanie może być odmienne). Poza tym, najstarsza z cytowanych prac pochodzi z roku 2006, a większość jest z ostatnich 3 lat, więc z pewnością większość z nich posiada numery doi, do których podawania Cię zachęcam, bo usprawnia to znacząco dotarcie do tych źródeł poprzez jedno proste kliknięcie w link.

  2. Czego się tak czepiam, wyjaśnię na przykładzie:

    1. tekst pseudonaukowy (dosłowny cytat z artykułu):
    Problem w tym, że dowiedziono eksperymentalnie, że odpowiednie wyeksponowanie ważnych informacji (płynność percepcyjna) nie przekłada się na ich lepsze zapamiętanie. W jednym z doświadczeń okazało się nawet, że dodatkowe powiększenie niektórych wyrazów dawało gorsze rezultaty niż brak wyróżnienia.

    2. tekst naukowy (poprawiony):
    W eksperymencie [7] silniejsze wyeksponowanie wybranych informacji nie przełożyło się na ich lepsze zapamiętanie. W jednym z doświadczeń dodatkowe powiększenie niektórych wyrazów skutkowało nawet gorszym rezultatem niż brak wyróżnienia.

    3. tekst popularnonaukowy (poprawiony):
    W eksperymencie naukowców z Uniwersytetu w Szczebrzeszynie silniejsze wyeksponowanie wybranych informacji nie przełożyło się jednakże na ich lepsze zapamiętanie. W jednym z doświadczeń powiększenie wybranych wyrazów skutkowało wręcz gorszym ich zapamiętywaniem.

    Widać czym się różnią te trzy teksty? Czym cechuje się każdy z tych styli? Cały ten artykuł (nie tylko ten jeden) został napisany w stylu 1.

    Tyle ode mnie i pozdrawiam, 🙂
    YPP

      1. Miałem taki pomysł, żeby wstawić bibliografię używając opcji „spoiler", ale na tym WordPressie nie ma takiej wtyczki. Chodziło o to, żeby móc szybko przejść do komentarzy. Nie miałem żadnego krytycznego odzewu w sprawie linka i tak zostało. Ale w sumie mnie też niezbyt podoba się takie rozwiązanie, więc przywróciłem spis pozycji tutaj.

        Jeśli męczy cię przeszukiwanie materiałów źródłowych, powiedz mi czego szukasz, a sprawdzę, gdzie powinieneś zajrzeć. Mam listę z wypisanymi prawie wszystkimi cytatami, więc raczej nie będzie to dla mnie stanowić zbyt dużego problemu.

        Korzystam głównie z Google Scholar, posiłkując się aktualną listą nierzetelnych wydawnictw i czasopism Bealla. Nie widzę tam opcji podejrzenia numerów doi, a sprawdzanie wszystkiego po kolei trochę trwa. Jeśli masz jakiś pomysł, to chętnie posłucham.

        Dodawanie numerków robi się problematyczne, jak ma się na myśli wiele źródeł naraz. Wtedy wszystko staje się mało czytelne. Tutaj to niezbyt pasuje. Z drugiej strony dobrym pomysłem będzie zaznaczenie źródła przy opisywaniu pojedynczych eksperymentów. Muszę nad tym jeszcze pomyśleć, ale zapewne ukuję z mojego stylu coś bardziej zbliżonego do trzeciej wersji. Nie spodziewałbym się jednak cudów.

      2. Korzystam głównie z Google Scholar, posiłkując się aktualną listą nierzetelnych wydawnictw i czasopism Bealla. Nie widzę tam opcji podejrzenia numerów doi, a sprawdzanie wszystkiego po kolei trochę trwa. Jeśli masz jakiś pomysł, to chętnie posłucham.

        Google Scholar to jedno z moich ulubionych narzędzi. 🙂 Rzeczywiście nie podaje numerów doi. Istnieją aplikacje do zarządzania references (sam powinienem się za nimi rozejrzeć), ale póki co sporo prymitywniej zrobiłem sobie dokument z listą publikacji, które cytowałem w dawnych pracach, lub cytuję w pracach, które mam w przygotowaniu, sformatowany pod jedno z pism i teraz w dużej części robię tylko kopiuj-wklej. Jeśli regularnie piszesz teksty na jakiś temat, pewien trzon literatury się częściowo powtarza, więc wyszukiwanie numerów doi to jednorazowa robota.

        Ludziom zainteresowanym pracami naukowymi polecam researchgate.net Większość naukowców na swoj profil na RG (nie wiem, czy tyczy się to dziedzin humanistycznych) – rzekłbym, że RG to taki FB dla naukowców. Można wyszukać wiele prac i różne przychodzą w podpowiedziach, oraz śledzić działalność naukową wybranych osób. Można nawet jednym kliknięciem w „request full-text" poprosić samych autorów o podesłanie nam na privie pełnej wersji pracy, do której nie mamy dostępu. Można się też zaangażować w jakąś dyskusję. 🙂

        Dodawanie numerków robi się problematyczne, jak ma się na myśli wiele źródeł naraz. Wtedy wszystko staje się mało czytelne. Tutaj to niezbyt pasuje. Z drugiej strony dobrym pomysłem będzie zaznaczenie źródła przy opisywaniu pojedynczych eksperymentów.

        Gdy źródeł jest zbyt wiele, podajesz powiedzmy dwa lub trzy subiektywnie najlepsze [1,2,3]; nie musisz wymieniać wszystkich.

        Muszę nad tym jeszcze pomyśleć, ale zapewne ukuję z mojego stylu coś bardziej zbliżonego do trzeciej wersji. Nie spodziewałbym się jednak cudów.

        Jesteś jedną z nieliczych osób na Woofli, które naprawdę czytają fachową literaturę i mają ochotę się do niej odnosić. Przyjemność sprawia czytać tekst człowieka, który wie co pisze (bo jest oczytany w temacie), ale taki tekst czymś się winien cechować:

        1. Jeśli napiszesz tekst intensywnie przesycony wzmiankami do różnych tzw. poważnych badań naukowych, lecz bez czytelnych odnośników do tych badań, słabym stylistycznie językiem i z ogromną ilością sformułowań rejestru języka potocznego, w które jednakże powtykasz nawiasy z ciężkimi pojęciami „naukowymi" i, w którym ponadto co chwilę czegoś „dowiedziono", coś „się okazało" itd., wyjdzie z tego pseudonaukowy bełkot. Nie czyta się przyjemnie.

        2. Wyobrażam sobie -a co chwila większość moich wyobrażeń na temat tego portalu okazuje się błędna i teraz ponoć Woofla to już nawet „nie blog"-, że Woofla nie jest miejscem na tekst naukowy. (A) W tekście naukowym ważne jest należyte cytowanie źródeł. (B) Ludzie sobie popularnie wyobrażają, że naukowiec ciągle próbuje czegoś „dowodzić", ale w pracy naukowej nie pojawi się sformułowanie typu „powyższym niezbicie dowiodłem, że…" niezależnie od siły argumentów, gdyż to nie szkolna rozprawka jest 😉 i te sformułowania rozczulają, zaś naukowiec podchodzi do wyników tak cudzych jak własnych z należytym dystansem. (C) Gdy tylko zbędne, znikają przydługawe wstępy do zdań na zasadzie „problem w tym, że okazało się nawet, że…" i wszelakie sformułowania niegodne języka w miarę (nie mówię bardzo) formalnego.

        3. (A) Osoba pisząca tekst popularnonaukowy musi nie tylko dobrze rozumieć literaturę ściśle naukową, ale też władać stylem przyjemnym do odbioru dla szerszego grona czytelników nie będących naukowcami. W zasadzie gdziekolwiek nie spojrzę w tekst:
        – „Przejdę teraz do możliwości, jakie niosą nowe technologie." – Brzmi jak zdanie ze słabego szkolnego wypracowania. Po co te wstępy, zapowiedzi?
        – „W badaniach nad wykorzystaniem Internetu do nauki przejawia się często temat blogów." – Z jakiego rejestru jest to zdanie? Taki tekst po krótiej chwili czytania męczy, a od początku nie wciąga. Dobry tekst popularnonaukowy czyta się jak powieść!
        (B) Pozwoliłem sobie w miejscu zupełnie nieosobowych i nudnych badań wstawić wzmiankę o naukowcach z bliskiego nam Szczebrzeszyna. Ludzkiej psychice w przetrawieniu opowieści pomaga motyw ludzki. W mitach jego funkcję pełnić mogą choćby zwierzęta, ale istotna jest obecność postaci, które zakotwiczają nas w opowieści. To też należy właściwie wyważyć i nie przesadzić.
        (C) Tekst popularnonaukowy nie jest przesycony cytowaniami, ale jednocześnie pozwala łatwo dotrzeć do źródła podanych informacji. Jeśli przykładowo zastosujemy trick „motywu ludzkiego", każdy w spisie literatury z łatwością odnajdzie źródło po nazwisku.

      3. Wypunktowałeś całkiem sporo rzeczy, które można by poprawić i dałeś mi całkiem przydatne wskazówki. Myślę, że powinieneś jednak poznać moją sytuację.
        1. Nikt nigdy nie uczył mnie pisania artykułów, a ze szkoły wyniosłem właśnie takie przyzwyczajenia, jak napisałeś. Wszystkiego musiałem nauczyć się sam, podpatrując trochę od innych, czytając słownik interpunkcyjny i przeglądając wpisy w poradni językowej.
        2.Używanie konkretnych rejestrów językowych wciąż jest dla mnie głównie teorią. W praktyce wychodzą mi najlepiej teksty pisane zbyt lekko lub całkowicie naukowe. W przypadku tych drugich jest to pozostałość tym, jak podczas studiów pisałem bardzo dużo po angielsku. Powinno być więc jasne, dlaczego nie udają mi się jeszcze zbyt dobrze teksty popularnonaukowe.
        3. Miałem taki okres, że przez kilka lat bardzo rzadko pisałem coś po polsku, a gdy już mi się to zdarzało, to taki tekst nie przekraczał jednej strony. Później przyszła refleksja, że warto byłoby znowu zacząć bawić się słowami. Zrodził mi się wtedy w głowie pomysł na bloga, który służył mi potem długo jako poletko eksperymentalne przy rozwijaniu stylu mojego pisania. Niestety mała liczba sugestii ze strony czytelników nie pozwalała mi na pójście do przodu. Wtedy dołączyłem do Woofli, licząc na to, że tu otrzymam odpowiednie wsparcie. W pewnym sensie tak się stało, ale jednak nie otrzymałem wystarczającej ilości konstruktywnej krytyki.
        4. Według mojej subiektywnej opinii jeszcze trochę mi brakuje, ale dzięki takim wskazówkom z każdym dniem staję się coraz lepszy. Przeglądnąłem jeszcze raz tekst i wyprostowałem niektóre „fakty", żeby brzmiało to nieco bardziej merytorycznie. Poprawiłem też niektóre dziwne sformułowania, na przykład w zdaniu z „przejawia się" chodziło mi o „przewija się." Inne rady postaram się wprowadzić w następnych artykułach. Czy blogi „Neurobigos" i „Polowanie na zdrowie" są według ciebie pisane dobrym stylem? Chciałby znać odpowiedź na to pytanie, ponieważ lepiej przemawiają do mnie autentyczne przykłady, a nie teoretyczne opisy.

      4. Myślę, że tekst popularnonaukowy jest gatunkiem ekstremalnie trudnym. Stylistycznie inaczej też wygląda krótki tekst dla prasy codziennej (który objaśnia bardzo złożoną biologię kucharzowi, prawnikowi, a zwłaszcza wrogowi PiSu/PO), inaczej wygląda dłuższy tekst do miesięcznika popularnonaukowego (po który z założenia sięga człowiek ciekawy świata), albo książka. Jeśli będziesz Łukasz pisał o badaniach nad przyswajaniem języka na Woofli, jakbyś pisał artkuł do miesięcznika popularnonaukowego typu Wiedza i Życie, Świat Nauki, myślę, że będzie znakomice. 🙂

        Gatunek jest trudny, gdyż mózg naukowca i pióro piszarza są potrzebne. Choć z nauk przyrodniczych najlepsi popularyzatorzy w naszym kraju, których kojarzę, wykonują niewiele pracy ściśle naukowej. Kojarzę za to kilku naukowców amerykańskich, którzy odnieśli światowy sukces w literaturze popularnonaukowej. Od dzieciństwa odnoszę wrażenie (bo w dzieciństwie czytałem mnóstwo popularnonaukowych tekstów), że Amerykanie piszą te rzeczy innym stylem niż Polacy. Amerykanie piszą eseje, pełne wyobraźni, pełne anegdot: amerykański naukowiec chcąc wyjaśnić, co myśli o życiu mamutów opisuje w książce swoją podróż w machinie czasu, po czym przechodzi do całkiem poważnego tekstu o badaniach geochemicznych zrozumiałym językiem, a następnie wtrąca anegdotę, co mu się przytrafiło pewnego dnia w pracy i objaśnia podstawowe trudności w interpretacji zapisu kopalnego. Te książki są lekkie i chyba nie trzeba się interesować nauką, by przeczytać to jak książkę przygodową i zafascynować się nową dziedziną. Polacy piszą inaczej: generalnie poważnie, trzymając się ściśle wątku i nie fantazjując. Przez polską książkę popularnonaukową sprzed 40 lat daję szanse przebrnąć temu, kto na wstępie się dziedziną interesuje. Być może w ostatnich latach się to u nas zmieniło.

        Wiem, że moje „wymagania" są wysokie zestawiając Twoje teksty z tzw. wielkimi pisarzami, ale jeśli się z kimś porównywać, to z najlepszymi na świecie i jeśli się od kogoś uczyć, to od najlepszych na świecie. 🙂 Człowiek uczy się tylko próbując zrobić coś, czego zrobić jeszcze nie potrafi. Robienie tego co się potrafi, to STAGNACJA: stąd tłumaczenia się „bo ja nie umiem, bo mnie nie uczono" nie przyjmuję! A jako czytelnik portalu wymagam! 😛 A jeśli wymagam, to znaczy, że uważam za wykonalne. Za kilka lat będziesz cenionym w kraju popularyzatorem swojej dziedziny i może będziesz pisał nie tylko na blogach, ale też fantastyczne artykuły do pism popularnonaukowych.

        Jeśli chcesz, skontaktuj się ze mną na privie (mój e-mail masz w formularzu), to Ci podeślę jakiś przykład, lub przykłady. Nie chcę pisać na Woofli.

        Czy blogi „Neurobigos" i „Polowanie na zdrowie" są według ciebie pisane dobrym stylem? Chciałby znać odpowiedź na to pytanie, ponieważ lepiej przemawiają do mnie autentyczne przykłady, a nie teoretyczne opisy.

        Nie czytam tych blogów, a w tym momencie muszę zrobić coś innego. Zerknę może w dzień lub jutro, jak będę miał czas i skomentuję.

      5. Czy blogi „Neurobigos" i „Polowanie na zdrowie" są według ciebie pisane dobrym stylem? Chciałby znać odpowiedź na to pytanie, ponieważ lepiej przemawiają do mnie autentyczne przykłady, a nie teoretyczne opisy.

        Skoro obiecałem, przejrzałem na początek ten Neurobigos: styl i zawartość oceniam negatywnie. W mojej czytelniczej ocenie najsłabszy tekst na Woofli dowolnego autora/autorki był jakościowo sporo powyżej neurobigos.pl 🙂

  3. Co do konstruktywnej krytyki – tekst ma sporo przyciężkich sformułowań. Wiele rzeczy dałoby się wykreślić, nie tracąc nic z przekazu 🙂
    Jak to powiedział Pascal: „If I had more time, I would have written a shorter letter."

    Po drugie łatwiej się czyta posty blogowe, które są pisane bardziej osobiście i z którymi da się identyfikować. Twój tekst wskazuje na duży dystans, między Tobą a tym co piszesz.

    Oczywiście zasady pisania tekstu stricte naukowego są pewnie inne i o tym niewiele wiem. Aczkolwiek wydaje mi się, że blogi są trochę lżejszą formą.

    Życzę wielu sukcesów w pisaniu jak i nauce języków

    1. Nie powiedział, a napisał (w „Prowincjałkach", list XVI), i nie to, co cytujesz (tę formę stworzył najpewniej jakiś kompilator cytatów prawdziwych i wymyślonych), a „Je n'ai fait celle-ci plus longue que parce que je n'ai pas eu le loisir de la faire plus courte." czyli „(List) ten jest dłuższy jedynie dzięki temu, iż nie miałem czasu uczynić go krótszym". Jeśli cytować, nie oryginał, a tłumaczenie, to czemu akurat angielskie?

      Piszę jednak nie po to, żeby się czepnąć, ale by zauważyć, że ta wszędobylska fraza („If I had … I would have written…), przypisywana zresztą nie tylko Pascalowi, w istocie oddaje sens pewnej myśli, ale w sposób nigdy poprzednio nie wyrażony. Jak odbicie w krzywym zwierciadle; refleks czegoś, co nie istnieje.

    2. Po drugie łatwiej się czyta posty blogowe, które są pisane bardziej osobiście i z którymi da się identyfikować. Twój tekst wskazuje na duży dystans, między Tobą a tym co piszesz.

      Bywa, że tak! Mieści się to w ramach „motywu ludzkiego", o którym pisałem wyżej. Jeśli autor tekstu osobiście nie prowadzi badań naukowych, do których mógłby się odnieść, zawsze może napisać „Wpadła wczoraj w moje ręce intrygująca praca…" I od razu brzmi to bardziej pociągająco!

      Oczywiście zasady pisania tekstu stricte naukowego są pewnie inne i o tym niewiele wiem. Aczkolwiek wydaje mi się, że blogi są trochę lżejszą formą.

      Niemal wszystkie blogi świata są tak niedbale pisane, że zaprawdę łatwiej czyta się publikacje naukowe. 😛

    3. Ciągle staram się rozwijać, aby moje teksty były coraz lepsze, dlatego cenię sobie konstruktywną krytykę. Nie rozumiem tylko nawiązania do wpisów na blogach. Woofla od swojego powstania aspiruje do bycia serwisem językowym lub internetowym czasopismem, a nie blogiem. Wiąże się to z innym podejściem do pisania, które jednym się podoba, a innym przeszkadza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ