Gry komputerowe i nauka języków obcych

Ach… Zawsze w końcu nadchodzi taki dzień – dzień, w którym masz dość nauki języków obcych i chciałbyś to wszystko rzucić, albo przynajmniej zrobić sobie małą przerwę. „W końcu będzie ona trwała tylko kilkanaście godzin i w efekcie nie wpłynie znacząco na jakość nauki” – takie myśli mnie nachodziły przez ostatnie dwa dni. Codzienną powtórkę materiału z podręczników przekładałem na później (fachowo się to zwie prokrastynacją), wymyślając coraz to nowsze wymówki. Zaczęło się od wizyty u mojego kolegi, który pokazał mi sequel Starcrafta – gry, którą mimo upływu czasu (stworzona w 1998 roku) nadal uważam za największe arcydzieło jakie kiedykolwiek stworzono. Po rozegraniu jakichś 5 szybkich partii z komputerem nie mogłem już myśleć o niczym innym. Starcraft II jest genialny – wszystko co wymagało ulepszenia (niewiele) poprawili, a to co było idealne pozostawili na swoim miejscu. Nie jest to jednak strona o grach komputerowych, więc wszelki dalszy opis sobie daruję. Rzecz w tym, że z myślą o grze zasnąłem i się obudziłem następnego dnia.

Co robi w tym wypadku osoba poważnie biorąca się za naukę języka obcego? Cóż, jedni powiedzieliby zapewne, że powinienem się zmusić i się uczyć. Drudzy zaproponowaliby mi dzień przerwy w nauce języków, w końcu i tak wiele czasu temu poświęcam. Ja tymczasem postanowiłem połączyć jedno z drugim i zacząłem szperać w internecie odwiedzając angielskojęzyczne strony o tej grze. Przypominałem sobie fabułę Starcrafta, czytałem porady taktyczne, jednym słowem robiłem wszystko to co sprawiało mi w danym momencie radość. Generalnie rzecz biorąc byłaby to ogromna strata czasu, gdyby właśnie nie fakt, że robiłem to w języku obcym. Idealnym materiałem do czytania jest bowiem taki tekst, który Cię interesuje, który nawet jeśli jest trochę niezrozumiały to absolutnie nie zniechęca, bo nadal czujesz, że dowiesz się czegoś ciekawego. Nieważne na jaki jest temat. Jeśli ciekawią Cię gry komputerowe – czytaj o nich, gdy twoją pasją jest sztuka kulinarna – spróbuj coś zrobić korzystając z obcojęzycznego przepisu, nawet jeśli twoim jedynym hobby jest śledzenie gwiazd showbiznesu możesz spędzić cały dzień na czytaniu o tym – jeśli zrobisz to w języku, którego się uczysz nikt nie będzie mógł powiedzieć, że marnotrawisz czas.

Dzięki temu można też spojrzeć na język z innej strony – zaprzyjaźnić się z nim. Potraktować go jako narzędzie do zdobywania pewnej wiedzy, a nie zbiór reguł gramatycznych, które wbijają człowiekowi do głowy na zajęciach szkolnych. Język obcy staje się wtedy twoim przewodnikiem po świecie, jakim się interesujesz – stanowi dla Ciebie jakąś realną wartość i jest Ci potrzebny – wszelkiego rodzaju zwroty łatwiej jest wtedy zapamiętać. Wiele mogę na ten temat powiedzieć z własnego doświadczenia – Starcraft w dużej mierze nauczył mnie angielskiego. Bardzo interesowała mnie fabuła samej gry, do tego stopnia, że postanowiłem w zeszycie spisać wszystkie dialogi pomiędzy głównymi bohaterami. Tekstu wyszło dość dużo, zapełniłem cały zeszyt 60-kartkowy. Czytałem to każdego dnia, czasem z pomocą słownika, czasem bez. Nie wiem czy kiedykolwiek się zdarzyło, abym w tak krótkiej chwili doznał kompletnego olśnienia. W efekcie z osoby, która z angielskim nie miała wcześniej nic wspólnego przemieniłem się w kogoś dla kogo rozumienie tego języka nie jest niczym trudnym.

Absolutnie nie doradzam teraz, aby każdy wziął się za grę w Starcrafta – nie wszystkich to wciąga. Ważne, by wyciągnąć z tego artykułu wnioski i zacząć to stosować w praktyce. Zajmij się więc własnym hobby w języku, którego się uczysz – zrób coś podobnego do tego, co zrobił Khazumoto, tylko że w mniejszym wymiarze.

I teraz najważniejsza rada, dla wszystkich tych, którzy grają nałogowo w gry komputerowe: nie kupujcie polskich wersji językowych. Jeśli gra was bardzo interesuje, to w końcu zrozumiecie ją nawet po albańsku – jeśli nie, to nawet nie warto w nią grać.

13 komentarze na temat “Gry komputerowe i nauka języków obcych

  1. Gra komputerowa bawiąc uczy, ucząc bawi hehe 🙂 wnioski słuszne, dodałbym od siebie też oglądanie filmów – jeśli nie w innej niż polska wersji językowej to chociaż z napisami polskimi zamiast lektora.

  2. Moja przygoda z grami i z językiem…no co, zacząłem grać w stalkera, czytam metro 2033 i dostałem fazę na „ruski" i zacząłem się uczyć, co prawda na razie tylko rozkminiam cyrylicę, ale przez 3 tygodnie nauczyłem się więcej sam dla siebie niż zrobił bym w szkole.

  3. Ileż ja mogę z zachwytem opowiadać o tym, jak gry komputerowe uczą angielskiego… Gdybym nie grała w WarCrafta II jak byłam mała, w życiu bym pewnie nie wiedziała, że istnieje coś takiego jak rafineria…oczywiście shipyard też stamtąd znam. A stroną bierną zainteresowałam się i zapytałam na zajęciach z angielskiego po tym, jak na Neopetach zobaczyłam „this pet has been fed". Więc nikt mi nigdy nie wmówi, że gry są marnowaniem czasu 😀

  4. Wygląda, że zadziałały u Ciebie 2 metody jednocześnie 🙂
    Zajmowanie się swoim hobby w danym języku to raz i korzyści z samych gier komputerowych, to dwa 🙂
    Chociaż to drugie może w mniejszym stopniu, skoro chodziło o angielski. Bo w anglojęzycznych gildiach native speakerów jest mniejszość. Co innego jeśli chcemy się uczyć mniej popularnego języka 🙂

    Ja praktycznie bezwiednie, nie mając w tym żadnego interesu, nie mając w ogóle takiego zamiaru, nauczyłam się języka w grze komputerowej. Po prostu fajnie mi się rozmawiało i grało z ludźmi, chciałam się z nimi dogadać, a spora część nie znała angielskiego. Gra to nie tylko opisy. To przede wszystkim ludzie, czat gildiowy i komunikatory głosowe + wspólna zabawa. Najpierw, jak czegoś nie rozumiałam, prosiłam o pomoc ludzi anglojęzycznych, potem zdałam sobie sprawę, że już tego nie potrzebuję. W pewnym momencie poprosiłam wyraźnie, żeby poprawiali mi błędy i bardzo się z takich poprawek cieszyłam. A ich bardzo cieszyło, że są ludzie, którzy chcą się uczyć ich języka (nie byłam jedyna). Co ciekawe, bardzo się starali, żebym się nie uczyła slangu, czy bylejakiego języka, tylko wersji prawidłowej.

  5. @Ametyzd
    WarCraft II, powiadasz? Ach, piękne stare czasy:)

    @Kor-ka
    Trudno mi się wypowiedzieć o RPG-ach, w które gra się w internecie, bo zwyczajnie w nie nie grywam (w ogóle ostatnimi czasy nie grywam w gry komputerowe, gdyż uważam, że świat realny ma mi znacznie więcej do zaoferowania pod każdym względem). Znam jednak osoby spędzające na nich po kilka godzin dziennie (vide WoW) i wątpię, czy jest to coś godnego pochwały.

  6. Dla mnie gry komputerowe same w sobie nie są ciekawe 🙂 Dlatego granie w nie bez ludzi nie miałoby sensu. Ale oni są tacy kochani – uczą mnie języka, poprawiają mi błędy, podrzucają mi linki youtubowe do muzyki ze swoich krajów, odpowiadają na moje pytania dotyczące realiów, rozmawiają w swoim języku na komunikatorze głosowym… W efekcie bawię się znakomicie, poznając język, kraj, kulturę itd. Sama gra to dodatek 🙂

  7. Zresztą oceńmy mogą gildię pod tego tekstu:
    http://swiatjezykow.blogspot.com/search/label/motywacja

    Motywacja – jest, jakby mnie kraj nie interesował, wybrałabym sobie inną
    Materiał tekstowy – forum gildiowe, czat gildiowy, przekazywane przez nich informacje i linki na interesujące mnie tematy
    Materiał audio – komunikator głosowy
    Przy dwóch ostatnich punktach należy zaznaczyć + kilkuset nativów (przy tej ilości nikogo nie zdołam zamęczyć, w końcu mało kto wchodzi do gry, żeby objaśniać ludziom zawiłości gramatyczne swojego języka, ale zrobienie czegoś takiego od czasu do czasu spora część uznaje za zabawne wyzwanie)
    Systematyczność – wchodzić do gry można codziennie
    Dobry wybór języka – jak widać powyżej, materiałów ani kontaktów z nativami mi nie brakuje.
    Metoda owszem nietypowa, ale wymogi spełnia.
    I co najważniejsze – działa. Ja naprawdę nie miałam ambicji uczenia się nowego języka, po prostu interesowała mnie muzyka, realia, poglądy ludzi żyjących w innym kraju…

    Jedyne, czego mi brakowało, to czegoś w rodzaju tego programu Anki, o którym piszesz…

  8. Ja za to złapałem fazę na włoski po ACII:D Wiem, że znaczna część gry jest po angielsku, ale te włoskie wstawki bardzo mi się spodobały i tak próbuję trochę w domu, ale chyba trzeba będzie zapisać się na jakiś kurs.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ