Językowe plany na rok 2012

Podtrzymując starą świecką tradycję tworzenia noworocznych planów (patrz Językowe plany 2011) postanowiłem znów pójść na łatwiznę (bo, powiedzmy sobie szczerze, nie trzeba być geniuszem, by napisać tego typu artykuł) i podzielić się z wami tym, czym zamierzam się zajmować w przyszłym roku oraz, przede wszystkim, trochę rozliczyć się z tego co zapowiadałem 12 miesięcy wcześniej. Dla was będzie to ważne głównie z tego wględu, iż zawartość bloga, nie licząc uniwersalnych dyskusji o najłatwiejszych i najtrudniejszych językach świata, w ogromnej mierze zależy od tego czym się właśnie zajmuję. Ale zanim przejdziemy do przyszłości cofnijmy się nieco w czasie.

Warto sobie najpierw przeczytać post o planach na rok 2011
W planach było:

zajęcie się czterema głównymi językami, czyli angielskim, rosyjskim, serbskim oraz niemieckim. W szczególności chodziło mi nieco o urozmaicenie, jakim było dodanie do czytelniczego repertuaru literatury pięknej w tych językach, co w każdym przypadku się udało – najlepiej pod tym względem było z językiem rosyjskim (seria książek Akunina o detektywie Fandorinie, „Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa, teraz wezmę się za „Dzieci Arbatu" i pewnie, gdy znów poczuję niedosyt, sięgnę po inne pozycje Akunina) oraz serbskim (od mojego osobistego faworyta Miljenko Jergovicia przez wspomniane rok temu dzieła Andricia oraz Mihajlovicia po antologię serbskich przypowieści z przełomu XIX i XX wieku, których słownictwo nierzadko było bardziej zbliżone do tego używanego obecnie w języku macedońskim). Nieco gorzej było z językiem angielskim (początkowo Irving, następnie, jak na osobę zainteresowaną Republiką Południowej Afryki przystało, J.M. Coetzee), głównie z racji tego, że miejsce literatury zajmowało nierzadko inne pozycje czytelnicze, czasem mniej a czasem bardziej rozwijające. Poza tym postanowiłem sobie przypomnieć dawne lata i znów obejrzeć, tym razem bez napisów czy lektora, takie serialowe perełki jak „Twin Peaks" czy „Black Adder". Najgorzej sytuacja się miała z niemieckim, gdzie prócz zeszłorocznego hitu Sarrazina przebrnąłem jedynie przez całkiem zabawną książkę Thomasa Brussiga „Am kürzeren Ende der Sonnenallee", poddałem się przy „Wilku stepowym" Hessego (początek bardzo przyjemny, ale radość z czytania właściwej części dzieła była już dość nikła z racji ekstremalnie długich zdań i licznych przemyśleń natury egzystencjalnej przy użyciu słownictwa daleko wykraczającego poza moją obecną wiedzę – może po prostu byłem zbyt niecierpliwy? Cóż, wrócimy do tematu za kilka lat.), a aktualnie czytam „Blaszany bębenek" Grassa.
Jeśli chodzi o aktywne użycie języka to proporcje były niemal takie same z poważnym wskazaniem na serbski (albo chorwacki mówiony przez osobę, która jest przyzwyczajona do standardu belgradzkiego), co akurat rozumie się samo przez się. Niemiecki raczej okazjonalnie.

– zajęcie się francuskim i ukraińskim – tu zawiodłem. Miałem miesiące (głównie na początku roku), w których potrafiłem kilka godzin spędzić nad ukraińskim (w ogromnej mierze było to czytanie gazet i książek o historii tego państwa, ale też tłumaczenia z polskiego, żeby w końcu ukraiński „żył swoim życiem", a nie był tylko zdziwaczałą formą mojego rosyjskiego), ale było to na tyle niesystematyczne, że trudno mi mówić o jakimś przełomie. Francuski natomiast, jak był, tak pozostaje raczej w strefie marzeń. Znowu doszedłem mniej więcej do połowy podręcznika, poczytałem parę tekstów, przyszło coś ważniejszego i tak sobie ten język siedzi w miejscu aż do dnia, kiedy znów postanowię po raz n-ty zająć się nim na poważnie.
– niderlandzki / afrikaans – pozwólcie, że tego nawet nie skomentuję;)

Poza tym przez krótki okres czasu zajmowałem się macedońskim, o czym dwukrotnie pisałem oraz bułgarskim, ale trudno nazwać to inaczej niż przelotna znajomość.


Jakie są więc językowe plany na rok 2012?

Po pierwsze, chciałbym dla własnej satysfakcji kontynuować to co robiłem dotychczas z moimi czterema językami, z czym nie powinno być raczej problemów, bo zwyczajnie sprawia mi to frajdę. Nie chcę podawać listy obowiązkowych lektur. Ważne tylko, żeby było dużo, mądrze i ciekawie.

Po drugie, idąc za radami ludzi mądrzejszych w niektórych kwestiach ode mnie, zamierzam ograniczyć na tym blogu używanie języka polskiego i pisać czasem w innych językach, głównie angielskim oraz rosyjskim. Ten krok ma niepodważalne zalety, zarówno dla mnie, jak i dla czytelników. Jako iż jest to blog o językach obcych, dla ludzi, którzy się uczą języków obcych, głupio byłoby używać stale języka ojczystego. Pisanie w językach obcych będzie dla mnie doskonałym sposobem sprawdzenia własnych kompetencji. Niewielkie błędy naturalnie będą się zdarzać, ale zawsze wychodziłem z założenia, że praktyka czyni mistrza i zamiast czytać milion książek o tym jak coś się robi, należy po prostu to zacząć robić (może jedynie uprzednio przeczytawszy choć krótki podręcznik). Jeśli dobrze pójdzie to może do grona czytelników dołączą osoby spoza świata polskojęzycznego. Ostatnią zaletą tego posunięcia będzie stosunkowa niewielka ilość wybitnie głupawych komentarzy – po prostu mniemam, iż osoba nie potrafiąca napisać poprawnego logicznie zdania w swoim języku ojczystym ma jeszcze większe problemy z wyrażaniem się w języku obcym (choć nie jest wykluczone, że się mylę).

Po trzecie, zamierzam w niedalekiej przyszłości utworzyć fan page „Świata Języków Obcych" na Facebooku i konto na Twitterze. Podchodziłem do tego wcześniej z ogromną rezerwą, bo o wspomnianych serwisach mam zdanie, delikatnie mówiąc, nienajlepsze. Blog się jednak powiększa z dnia na dzień i powoli brak dojścia do tych środków przekazu zaczyna mu doskwierać. Często natomiast zdarza mi się natrafić na coś ciekawego, co chciałbym pokazać, ale niekoniecznie widzę sens pisania o tym artykułu. Osoby posiadające więc FB i Twittera będą miały w ten sposób dostęp do rozmaitych, ukazujących się częściej lub rzadziej bonusów.

Po czwarte, chcę w tym roku poważnie zająć się językiem albańskim. Wiem, że dla niektórych ludzi to może być szok z racji niewielkiej popularności tego języka w naszym kraju, ale jako że zajmuję się, na razie półprofesjonalnie, Bałkanami może się okazać bardzo przydatny, a nic mnie nigdy tak nie irytowało jak specjaliści od Kosowa czy Albanii, którzy nie znają oficjalnego języka tego państwa. Mimo przynależności do języków indoeuropejskich albański jest tworem dość specyficznym, który nawet na pierwszy rzut oka wygląda na język znacznie bardziej obcy niż języki słowiańskie, germańskie czy romańskie, dlatego też nie oczekiwałbym biegłości w mowie i w piśmie w ciągu najbliższych miesięcy. Jeśli w grudniu będę w stanie czytać gazety i artykuły bez większych problemów (tzn. bez zastanawiania się nad znaczeniem co trzeciego zdania i grzebaniem w słowniku) stwierdzę, że plan został wykonany i stwierdzę czy warto z tym iść dalej.

Po piąte, chciałbym, aby podobnie jak dotychczas bardzo ważną część bloga stanowili czytelnicy, którzy nierzadko wnosili do niego więcej niż sam autor. Dlatego też byłbym bardzo wdzięczny za każdą sugestię na temat tego jak strona powinna wyglądać i jakie tematy powinny być na niej poruszane (choć z góry mówię, że nie mam zamiaru służyć za autorytet od hindi, perskiego, japońskiego etc.). Co twierdzicie o obcojęzycznych artykułach? O fan page'u na FB i Twitterze? A może ktoś chce powiedzieć, że nauka albańskiego nie ma sensu? Piszcie.

Podobne posty:
Językowe plany na rok 2011
Kilka słów o prowadzeniu bloga językowego
Demony głupoty – część 1
Macedoński – wstęp i z czego się uczyłem
Język macedoński w praktyce
Czy i kiedy opłaca się uczyć ukraińskiego?

58 komentarze na temat “Językowe plany na rok 2012

  1. Będę pierwsza 🙂
    Ambitne plany, zwłaszcza używanie codziennie czterech języków wydaje mi się trudnym wyzwaniem z powodu ograniczonej długości doby 🙂
    „Dzieci Arbatu" czytałam po polsku i ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Bardzo polecam każdemu.
    Facebook i Twitter to moim zdaniem bardzo fajne pomysły, często wchodzę na tego bloga z nadzieją, że pojawi się coś nowego, teraz może przynajmniej jakieś krótkie ciekawostki będą ukazywały się częściej 🙂
    Powodzenia z albańskim i ze wszystkimi innymi językami w Nowym Roku!

  2. Powodzenia, powodzenia! I inspiruj nas dalej swoim blogiem. Tak jak zainspirowałeś mnie właśnie (i pewnie wiele innych osób) do zadeklarowania własnych planów językowych.
    Z opisanych pomysłów najbardziej przypadł mi do gustu tez z pisaniem w obcych językach. Chętnie poczytam szczególnie rosyjskie wpisy.

  3. @Agata
    Brawa dla pierwszego komentującego!
    Właśnie „Dzieci Arbatu" są pozycją, której wciąż jeszcze nie przeczytałem, co przyznaję z pewnym wstydem biorąc pod uwagę iż bądź co bądź wschodoznawstwo skończyłem, a z Literatury Słowian Wschodnich „bdb" w indeksie figuruje.
    Z codziennym używaniem czterech języków aktywnie na pewno będzie problem, zwłaszcza że przez najbliższe pół roku na pewno będę w kraju. Później zobaczymy. Pasywnie natomiast naprawdę nie muszę się wysilać, żeby znaleźć czas, bo interesujących rzecz jest aż za dużo.

    @Krzysiek
    A co, będziesz wytykał błędy?;) Oczywiście żartuję – tak całkiem poważnie to ewentualne wskazówki od kogoś kto profesjonalnie naucza tego języka zawsze się przydadzą. Nie myślałeś nad podobnym krokiem? Zwłaszcza, że dla Ciebie pisanie po rosyjsku byłoby zajęciem dość prostym. Pozdrawiam!

  4. Karol, achkha simitam yachayta munanki, amawta kanki. Inlis simi sumaqmá ichaqa ñuqa manam inlista allinta rimanichu. ¿Hayk´ap musuq post qillqanki? 🙂

    Which language do you want me to talk to you in? It's been ages since I last time talked in English, so my English might seem Spanglish or something like this. I hope in 2012 new posts will never lack in you blog, I've always loved to read them.

  5. Powodzenia! Jak Krzysiek zauwazyl, rowniez spiesze deklarowac plany na 2012 😀

    Zycze Ci abys znalazl na wszystko czas:) Co do albanskiego… Grecja jest przepelniona osobami pochodzenia albanskiego i ja osobiscie niestety mam bardzo zle doswiadczenia z tymi ludzmi, po za kilkoma wyjatkami, gdzie zdarzaja sie autentycznie dobrzy i przyzwoicie ludzie… ogolnie jednak w Grecji nie ciesza sie dobra reputacja i niestety.. ja nie moge temu zaprzeczyc ( po za kilkoma osobami, ktore znam, ale ktore urodzily sie w Grecji i ich rodzice mieszkaja tu juz latami i sa oni bardziej greccy niz albanscy..) To co na miejscu widzialam, slyszalam i doznalam od tych ludzi, zrazili mnie do calego narodu i jezyka bardzo skutecznie… i szczerze mowiac, to bedzie jedyny temat o ktorym nie bede czytac na Twoim blogu 😛 Niemniej jednak, skoro taka Twoja wola.. swoja droga po co Ci on?? Na co? Masz jakis konkretny cel zwiazany z tym jezykiem??

  6. @Piotr
    It all depends on you, as I can’t forbid you from writing even in such an unusual language like Quechua. But please don’t expect me to answer if the comment makes completely no sense to me:) (By the way, could you enlighten us and tell what does this Quechua sentence mean?). Seriously, I think that the best way would be to obey one simple rule – the language of the comment should be the same as the language of the article. Although I won’t be mad if someone places comments in his better language instead, what is sometimes, at least in my opinion, quite understandable. So feel free to comment and don’t worry about your English because mine needs improving as well.

    @Ev
    Ja osobiście Albańczyków bardzo dobrze wspominam jako najlepszych kierowców na Bałkanach, ludzi bardzo dumnych ze swojego pochodzenia (czasem nawet bardzo przesadnie – dla wielu najpiękniejsze miasto półwyspu to Tirana), którzy zafascynowali mnie bardziej niż cokolwiek innego podczas ostatnich kilku miesięcy. Na temat specyficznych cech narodowych nie chciałbym się wypowiadać, bo wychodzę z założenia, że w każdym narodzie znajdziesz ludzi dobrych i złych, mędrców oraz idiotów. Jaki mam cel w poznaniu albańskiego? Otóż widzisz, zamierzam pogłębiać swoją wiedzę nt. Bałkanów natomiast Albańczycy jako istotny i nadal w pewnym sensie mało poznany składnik tej części Europy zwrócili na siebie moją uwagę. Fakt, że uczę się ich języka nie oznacza, że pałam do nich miłością.

  7. @Karol

    I can see no sense in writing in Polish. A year ago I was talking a lot about using the foreign language we try to manage and not our mother tongue and it seems it maked some sense to you. But now I've used to spend too much time on visiting Polish websites and I´m really aware of my mistake… I will consider opening a new blog (more interesting than that one I have now) and writing trilingual articles (English, Spanish, Polish) and I would surely try to write in Quechua and Potuguese as well.

    ***

    „Karol, achkha simitam yachayta munanki, amawta kanki. Inlis simi sumaqmá ichaqa ñuqa manam inlista allinta rimanichu. ¿Hayk´ap musuq post qillqanki? :)"

    —>>

    „Karol, you want to learn a lot of languages, you're a wise man. English language is very beautiful, but I don't speak English well. When will you write a new post? :)"

  8. Pomysł pisania w językach obcych mi się podoba (skoro chcesz pisać po angielsku i rosyjsku, gorzej, jakby to miało być po albańsku ;))

    Pomysł z nauką albańskiego też mi się podoba. Pokazuje, że skupiasz się najpierw na czymś, czym żyjesz, zamiast uczyć się na siłę języka z listy.

    Być może nie bez powodu nie poświęcałeś wystarczająco dużo czasu językom, których naukę sobie wcześniej zaplanowałeś?

    Co do Facebooka i Twittera, też nie mam o nich najlepszego zdania, ale skoro prawda jest taka, że korzystający z nich docierają do większej grupy ludzi niż niekorzystający, to już lepiej, żebyś tam był niż nie był. Sama też się nad tym niechętnie bo niechętnie, ale zastanawiam.

    Ps. Na końcu, może nikt poza Tobą nie zauważy – okres zawsze jest czasu, więc to masło maślane, jak fakt autentyczny i takie tam 😉

  9. Hmm… a może by tak wpisy w dwóch językach tzn polskim i angielskim? Dzięki temu Ty podszkoliłbyś się jako tłumacz a czytelnicy nie znający rosyjskiego nie byliby poszkodowani?:)

    Plan bardzo ambitny, trzymam kciuki za realizację.

  10. Tak, jak poprzednicy, uważam, że pisanie w językach obcych to bardzo dobry pomysł. Szczególnie po angielsku, gdyż język znam ten już na poziomie średnio-zaawansowanym 😀 A uczenie się języka obcego zawsze ma sens. Jakby nie patrzeć, to zawsze nowy sposób na docieranie i rozumienie obcojęzycznych artykułów itp. Jeżeli dana mowa się nie spodoba lub ktoś stwierdzi, że to nie na jego siły, zawsze można przecież zrezygnować.

  11. Szkoda, że z francuskim nic nie wyszło, widać nie tylko mnie nie było dane w roku 2011 nauczyć się go 😛
    Odnośnie pisania w języku obcym to rewelacyjny pomysł! Będę pewnie musiała się „pomęczyć" zanim zrozumiem treść wpisu, ale to tylko wyjdzie mi na dobre 😀 Dlatego proszę jak najwięcej wpisów po angielsku 🙂

  12. @Piotr
    Creating a trilingual blog is a wonderful idea and I can agree with you that using all the languages in your daily life is what people should aim for. But right now, I see the point in Polish writing as long as most of my readers speak Polish as their native language and big part of them may have problems with understanding the content. I also see the point in visiting Polish websites as long they provide wise and interesting content.

    @Kor-ka
    Jeśli cokolwiek napiszę po albańsku to będę to traktował raczej jako ćwiczenie samego siebie niż pełnoprawny artykuł. Mam też pewną świadomość tego jakie języki ludzie umieją, więc nie należy się spodziewać bym przekazywał na blogu jakieś szczególnie ważne treści w ten sposób:)
    A francuskiego i ukraińskiego nie uczyłem się na siłę. Po prostu okoliczności sprawiły, że musiałem się skupić na czymś innym i tak wyszło. Ale kiedyś do tego wrócę, przynajmniej mam taką nadzieję.

    @Kropelka
    Postaram się, żeby nikt nie był poszkodowany, aczkolwiek artykułów w dwóch językach raczej pisać nie będę, chyba że okażą się czymś co przyciągnie wybitnie dużą ilość komentarzy – w innym wypadku byłoby to zbyt czasochłonne (zresztą nawet napisanie jednego artykułu po polsku trochę czasu zabiera). Temat tłumaczeń natomiast obiecuję poruszyć niedługo.
    Po rosyjsku natomiast kilka wpisów się pojawi, choćby po to żeby czytelnicy znający go lepiej niż angielski nie byli poszkodowani.

    @Chrups
    Dzięki!

    @Ksy
    Na pewno sobie poradzisz ze zrozumieniem:) Mój angielski nie jest szczególnie wyszukany i myślę, że nawet początkujące osoby nie powinny mieć problemów przynajmniej ze zrozumieniem sensu artykułów.

  13. Wpis Kropelki przeczytałam błędnie – żeby tekst był w języku obcym i potem z tłumaczeniem. Pomysł mi się spodobał, tak mógłbyś pisać nawet po albańsku. Dopiero potem zauważyłam, że Kropelce chodziło o co innego 😉 Ale w zasadzie można by tę metodę zastosować przynajmniej przy językach mniej znanych niż angielski i rosyjski.

    Karol, to oczywiste, że niczego nie uczysz się na siłę. Być może to, że zająłeś się językiem spoza listy, a nie miałeś tyle zapału dla języków z listy, pokazuje, że lista może (a nawet powinna) być płynna i dostosowywać się do tego, czym aktualnie żyjesz 🙂

  14. @Piotr
    I know it may sound quite strange, but where are your blogs? They seem to be deleted, or at least blogger.com thinks so:/

    @Kor-ka
    Lista jest jak najbardziej płynna. Zaznaczałem to zresztą nieraz, że nie należy jej brać całkiem poważnie, a wszelkie zmiany są w niej możliwe:)
    A wpis ciekawy, tym bardziej, że anglojęzyczne piosenki świąteczne mają w sobie coś z kiczu (choć może jest to cecha uniwersalna dla tego rodzaju muzyki?).

  15. @Karol

    I got some technical problems. I'll try to fix it… Innymi słowy edytowałem sobie szablon nowego bloga wybierając jak najlepiej wygląda i coś się porobiło, że nic nie jestem w stanie zmodyfikować. Klikam i nie działa. Jedyne co, to chyba mogę pisać posty (nie próbowałem) oraz na zmianę usuwać i przywracać blog, ale to nie pomaga i nie mogę modyfikować szablonów itd., a tak się nie da prowadzić bloga, zwłaszcza jak sam szablon nie był jeszcze gotowy. Tak więc z dwóch zostało zero. Próbuję to naprawić.

  16. @Karol – Cecha uniwersalna? Niekoniecznie.
    Dowody przypadkiem zebrałam w poprzednim tekście
    http://kor.blox.pl/2011/12/O-Swietach-z-muzyka-w-tle.html
    8 przykładów + jeszcze cała płyta z piosenkami świątecznymi, absolutnie bez kiczu i lukru 🙂

    Po prostu Amerykanom udało się uzyskać lukrowaną, „magiczną" wersję Bożego Narodzenia wyzutego z… Bożego Narodzenia. Takie Święta bez Świąt.
    W efekcie większość ich piosenek świątecznych jest właśnie taka kiczowata i bezmyślna.
    Chociaż są wyjątki, choćby zupełnie nielukrowana „Fairytale of New York". Ale to tak naprawdę nagrali Irlandczycy 😉
    http://www.youtube.com/watch?v=NrAwK9juhhY

  17. Zdecydowanie jestem za FB i Twitterem. Będę śledzić 🙂

    Co do planów na Nowy Rok… ja mam taki plan, by przestać tylko czytać Twojego bloga (tak, tak, prokrastynacja), ale i przejść do dzieła, czyli w końcu zacząć się uczyć poważniej języków. Latka lecą, a ja ciągle w tym samym punkcie.

    Co myślisz o certyfikatach językowych? Masz jakieś doświadczenie z certyfikatem z Business English? Może coś o tym?

    Pozdrawiam 🙂

  18. @agnieszkadrummer
    Będę zaszczycony:) Strona powstanie jak tylko znajdę trochę czasu i jak internet zacznie mi normalnie chodzić (od dwóch dni mi trochę szwankuje).

    @Piotr
    Mam nadzieję, że poradzisz sobie z tymi szablonami. Szkoda przede wszystkim pierwszego bloga, gdzie znalazł się m.in. wstępny artykuł o językach keczua. Mam nadzieję, że posty masz gdzieś zapisane i w razie czego nie będzie problemu je dołączyć do bloga otworzonego chociażby w WordPressie, jeśli z Bloggerem nie dasz rady. Cóż, daj znać jak wszystko wróci do normy!

    @Kor-ka
    Jak tylko wróci mi w miarę szybkie łącze to na pewno przejrzę te piosenki, ale na razie z obsługą filmów na YouTubie mam problemy

    @Justuchna!
    Dzięki za komentarz! O certyfikatach napisałbym z wielką chęcią, ale mój artykuł byłby mało obiektywny. Nigdy nie podchodziłem do żadnego certyfikatu, bo nie czułem takiej potrzeby. Nie oznacza to, że nigdy tego nie zrobię, ale póki co jest to dla mnie jedynie papierek potwierdzający, że w dniu „X" osoba „Y" potrafiła wykonać względnie dobrze zadania na poziomie „B2, C1 lub C2" (niższe poziomy w ogóle moim zdaniem nie wchodzą w grę i dziwię się ludziom, którzy na certyfikaty wydają wtedy pieniądze), co, bądźmy szczerzy, wcale nie oznacza, że dana osoba posługuje się tym językiem na takim poziomie w realnych sytuacjach, które są czymś zupełnie innym. Certyfikat nie oznacza, że znajomość języka na danym poziomie utrzyma się przez całe życie, jak niektórzy ludzie sądzą.
    Ale osobiście daleko mi od otwartego krytykowania kogoś, kto zdaje certyfikat. Jeśli ktoś uważa go za potrzebny, to nie powinien się oglądać na innych tylko go zrobić.
    Pozdrawiam również:)

  19. Jestem jak najbardziej za funpage na FB.
    Na temat Twittera się nie wypowiadam, bo nie korzystam.
    Na stronie mogą się znaleźć np. odpowiedniki „word of the day" w różnych językach, linki do ciekawych artykułów obcojęzycznych.

  20. Dzięki za komentarz, Katarzyno. Tym bardziej, że jest poniekąd właśnie tym o co mi chodziło, czyli obdarowaniem mnie kilkoma pomysłami na temat tego jak wykorzystać stronę na FB:)
    Gdybyś miała jeszcze jakieś pomysły, to nie zawahaj się o nich napisać.

  21. Nie widzę tu ani słowa(albo jestem ślepa) o języku szwedzkim, który mnie osobiście nieco interesuje 🙂 Może kiedyś doczekam się artykułu? 🙂
    A pomysł z Facebookiem bardzo dobry, mógłbyś podsyłać tam jakieś fajne linki i krótkie informacje 🙂

  22. Witaj! Co dotyczy czytelników obcojęzycznych, to już przez jakiś czas czytam ten blog. Jestem z Ukrainy Wscodniej i jestem nativespeakerem w rosyjskim i ukrainskim. Dlatego kuż masz czytelników z poza Polski 🙂
    Wspaniały blog, interesujący, pstatnio rzadko uaktualniany, ale rozumiem, że chodzi o czas.

  23. @Katarzyna
    Dzięki za linki – zarówno za, dość smutny moim zdaniem, wywiad z prof. Bralczykiem oraz za polecenie artykułu o języku szwedzkim w trakcie mej chwilowej internetowej nieobecności.

    @Anonimowy
    O szwedzkim coś mógłbym napisać, ale nie byłoby to raczej nic wyszukanego (może zawarłbym ciut więcej wiadomości niż we wspomnianym przez Katarzynę artykule). Przed kilkoma laty przerobiłem parę lekcji z podręcznika do tego języka, ale niestety z braku czasu naukę zarzuciłem i do dziś pamiętam jedynie kilka podstawowych zwrotów i czytankę o Göteborgu:) Trudno mi więc odgrywać rolę specjalisty.
    Sam szwedzki jednak uważam za jeden z piękniejszych języków i z wielką chęcią kiedyś do niego wrócę oraz poświęcę kilka notek.

    @tarasdon
    O! Mogę tylko powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Czas jest rzeczywiście głównym czynnikiem, który uniemożliwia częstą aktualizację bloga, ale staram się jak mogę. Jeszcze tylko zapytam, czy uczysz się polskiego? I skąd jesteś dokładnie? (bo zgodzisz się chyba ze mną, że Ukraina Wschodnia to bardzo szerokie pojęcie)

  24. Wow! Dawno nie spotkałam się z aż tak przydatnym blogiem! Podziwiam Cię za tak ambitne plany i trzymam kciuki! Powodzenia z językiem albańskim 🙂

  25. Witam, blog obserwuję od niedawna, przeczytałem wszystko, bardzo ciekawie piszesz artykuły 🙂
    Mam pytanie, mianowicie, czy znasz jakieś dobre forum lingwistyczne?

  26. A ja mam pytanie też 🙂
    Jakie polecasz książki do nauki serbskiego? Mogą być po angielsku 🙂
    Życzę wszystkiego najlepszego na drodze do poznania języka albańskiego !

  27. Witaj Karolu! Jako, iż jesteś autorem świetnego bloga językowego (moim skromnym zdaniem jednego z najlepszych w sieci) chciałem Ci przedstawić pewien pomysł… Co sądzisz o stworzeniu bloga językowego, który liczyłby wielu autorów – ludzi naprawdę zainteresowanych językami, każdy z nich mógłby dodawać posty. Co myślisz o tej propozycji? Jestem gotowy do współpracy. Pozdrawiam! 🙂 Volongoto

  28. Kuba, dobry pomysł! Może wspólnymi siłami udałoby się założyć takie forum, bądź bloga z dużą ilością autorów (ludzi naprawdę zainteresowanych językami), na którym każdy z nich mógłby dodawać nowe posty.
    Co o tym myślisz Karolu? 🙂
    Pozdrawiam! Volongoto

  29. Wybaczcie długą nieobecność.
    @Kuba
    Z dobrymi forami lingwistycznymi jest problem, bo mają to do siebie, że roi się na nich od osób niekompetentnych oraz zwyczajnych trolli i spamerów. Są przynajmniej dwa fora anglojęzyczne, które uważam za całkiem sensowne, aczkolwiek posiadające również spore wady. Mam na myśli how-to-learn-any-language.com i unilang.org
    Z polskich forów możesz próbować odwiedzać np. slowka.pl, ale poziom dyskusji często bywa dość żenujący.

    @emajla
    Już pisałem parę razy na ten temat. Sam zaczynałem od samouczka Wiedzy Powszechnej z lat 80. pt. „Govorite li srpskohrvatski?", później miałem do czynienia z kilkoma innymi, łącznie z TeachYourself Serbian oraz Croatian (to drugie w polskiej wersji językowej) i pewnym podręcznikiem wydanym w Toruniu, który bił pozostałe na głowę (jednak, którego tytułu i autorów paradoksalnie nie pamiętam). Oprócz tego tutaj – http://in-yaz-book.ru/serb.html – jest trochę zacnych materiałów po rosyjsku.
    Z angielskich też można korzystać, aczkolwiek w przypadku języków słowiańskich daje to bardzo różne efekty.
    No i czytaj gazety i słuchaj radia od samego początku – dzięki pokrewieństwu językowemu nie sprawia to wielkich problemów.

    @Volongoto
    Jeśli ktoś założy forum, które będzie w stanie zebrać więcej niż 5 osób zdolnych stale je odwiedzać i pisać ciekawe posty to naturalnie się do niego przyłączam. Z uwagi jednak na brak czasu nie mogę Ci obiecać, że zajmę się jego organizacją ani promowaniem (choć naturalnie linka podam, jeśli będzie się wybijać ponad polską przeciętną).
    O wspólnym blogu mogę powiedzieć tylko tyle – mam dwa własne i nie zawsze wyrabiam. A „Świat Języków Obcych" dopuszcza istnienie kilku autorów – Mahu i Piotr już publikowali tu swoje artykuły i cieszyły się sporym powodzeniem.

    @Adam
    Są mądrzejsze strony:) Wpis będzie niedługo, tylko muszę parę spraw ogarnąć. Ale na pewno w styczniu – może nawet w weekend.

  30. Witam!Calkiem fajny blog, szkoda, ze tak go pozno odkrylem. To moje „calkiem fajny" znacznie sie rozni od innych komentarzy typu „wspanialy, cudowny, doskonaly" tylko dlatego, ze, moim zdaniem za duzo tu jest tresci „okolojezykowych" typu „jak sie uczyc, jak sie nie uczyc, ktory jezyk wybrac, szkoly, kursy, plany, zyczenia, osobiste uprzedzenia", itp. W tym wszystkim merytoryczne tresci jezykowe(wprawdzie bardzo dobre) jakby przepadaja, gina. Proponowalbym bardziej postawic na tematy scisle lingwistyczne: opisy jezykow,teorie ich pochodzenia, pokrewienstwa, cechy specyficzne i wyrozniajace je na tle grupy, rodziny(jesli do jakiejs naleza), mozliwosci praktycznego wykorzystania jezykow itp.Oczywiscie to tylko moje skromne sugestie.Pozdrawiam i gratuluju „calkiem fajnego" bloga.

  31. Dzięki za komentarz!
    Doskonale Cię rozumiem, dlatego że sam najchętniej pisałbym tu głównie na tematy czysto lingwistyczne. O samej nauce języków tak naprawdę trudno napisać coś przełomowego i ciekawego.
    Blog jednak ma to do siebie, że powinien być skonstruowany tak, by nie był jedynie miejscem, w którym uzewnętrzniam swoje pragnienia dla samego siebie, ale także czymś stworzonym dla czytelnika. A wierz mi, że otrzymuję też ogromną ilość sugestii, żeby właśnie nie pisać np. o macedońskim, ale żeby zajmować się bezpośrednio metodami nauki języków.
    Przyznam, że znalezienie złotego środka w tym przypadku jest bardzo trudne, a efektem tego jest to, co sam napisałeś.
    Pozdrawiam i zapraszam do częstych komentarzy – każda merytoryczna wypowiedź jest na wagę złota!

  32. Korzystajac z zaproszenia do czestych komentarzy moze pare slow o propozycji wpisow w obcych jezykach. Nie bardzo podoba mi sie ten pomysl, gdyz moze byc dla wiekszosci uczestnikow szkodliwy ze wzgledu (w najlepszym wypadku) na kalki jezykowe. Kiedy uzytkownicy tego samego jezyka komunikuja sie w jezyku obcym,"ich"jezyk obcy zazwyczaj roi sie od kalek, ktorych oni sami nie sa w stanie wylapac, gdyz wszyscy mysla w tym samym (swoim) jezyku. Zazwyczaj wszyscy rozumieja sie swietnie, a native z boku nie wie o co chodzi.W takiej sytuacji nie dosc, ze bledy sa czesto popelniane, to jeszcze nieswiadomie powielane i utrwalane. Wbrew pozorom przynosi to wiecej szkody niz pozytku, szczegolnie, gdy robia to osoby na roznych poziomach zaawansowania.Do tego zapewne dojda spory dotyczace poprawnosci, wytykanie bledow, obrona wlasnych stanowisk i w tej calej batalii o forme przepadnie merytoryczna tresc.Proponowalbym wiec pisac o jezykach obcych po polsku, ale to tylko moja skromna sugestia.Pozdrawiam!

  33. @Night Hunter:
    W obcojęzycznych wpisach nie chodzi o to, by porozumiewać się z Polakami po angielsku, niemiecku czy rosyjsku, co – zgadzam się – byłoby karykaturalne, ale o to, by dotrzeć do większej liczby odbiorców, niż tylko czytelnicy polskojęzyczni.

  34. Przede wszystkim – gratuluję ambicji. Wydawało mi się, że taka ilość języków może pozostać jedynie w strefie marzeń. Dość inspirujące, przyznaję. ^^ Pozostaje życzyć wytrwałości i trzymać kciuki. Szczególnie ten albański zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że co jakiś czas wspomnisz o swoich postępach?
    Swoją drogą, masz już jakieś materiały do nauki tego języka?
    Pozdrawiam!

  35. Dóbar dán. Mam takie małe pytanko związane z językiem serbskim. Długo szukałem czwartego języka do nauki oprócz angielskiego, rosyjskiego i czeskiego, zdecydowałem się na serbski. Mam w swoich zbiorach książkę „Introduction to the Croatian and Serbian language", jest jednak dość stara, bo z 1998 roku, na mapkach jest jeszcze Jugosławia 🙂 Serbski się od tego czasu jakoś zmienił, czy mogę spokojnie się z niej uczyć podstaw ?

  36. języki obce to jedna z rzeczy które interesują mnie najbardziej – 2,5 roku uczyłam się japońskiego, trochę węgierskiego, próbowałam też z rosyjskim i ukraińskim, ponadto oczywiście angielski i niemiecki, który uwielbiam. to fantastyczna sprawa, niestety czasu na porządną naukę – brak.

  37. @Night Hunter, Anonimowy1, peterlin
    Tu mogę tylko powielić to, co napisał peterlin – nie mam zamiaru pisać w językach obcych po to by komunikować się z Polakami, bo to nie ma najmniejszego sensu. Rzeczą oczywistą jest, że dwie osoby powinny nawzajem się ze sobą komunikować w kodzie, który najlepiej rozumieją.
    W grę wchodzi też ewentualne założenie osobnego bloga po angielsku i rosyjsku, ale na razie bardziej przejmowałbym się tym, żeby znaleźć czas na napisanie czegokolwiek tutaj, po polsku;)Poza tym oznaczałoby to jeszcze większe rozdrobnienie się, a tego wolałbym uniknąć.

    @Shariana
    Dzięki:) O postępach w albańskim będę sporadycznie wspominać, ale należy się przygotować, że nie wyskoczę za 3 miesiące obwieszczając, iż posiadam biegłą znajomość tego języka. Ograniczenia czasowe to jedno, a chęć doskonalenia tego, co już mam to drugie, co skutecznie utrudnia naukę albańskiego. Materiały to dla mnie przede wszystkim albańskie strony internetowe, słownik albańsko-rosyjski z czasów radzieckich (choć czasem wystarcza GoogleTranslate), podręcznik Colloquial Albanian. Na razie tyle.

    @Anonimowy
    Zdravo! Ze wszystkich języków byłej Jugosławii serbski zmienił się w najmniejszym stopniu, więc bez problemu możesz korzystać nawet z materiałów wydanych 40 lat temu. Nawet chorwackiego można się nauczyć na tej zasadzie. Mnóstwo słów w tym języku zostało odgórnie narzuconych jako czysty chorwacki standard, a na ulicy tak naprawdę nikt ich nie używa (chociażby nazwy miesięcy).

    @Klaudia
    Absolutnie się z Tobą zgodzę, że czas albo raczej jego brak jest największą przeszkodą w porządnej nauce jakiegokolwiek języka obcego.

  38. Bardzo mi się podoba Twój blog ze względu na treści i jakość tych treści i szczerze jestem przeciwny fanpage'om między innymi na Facebooku – dlatego, że w chwili obecnej blog stoi na wysokim poziomie (świetne artykuły, ale również bardzo ciekawe komentarze inteligentnych osób ‚z branży’ i poza również). A kiedy ‚nadejdą’ ludzie z FB obawiam się spadku jakości portalu ~ zwłaszcza komentarzy. Być może przesadzam 😉

    A przepraszam, być może nie doczytałem na blogu – czy w pracy wykorzystujesz języki obce ?

  39. Bardzo przyjemny blog, co do funpage – jak najbardziej. Natomiast pisanie artykułów w rożnych językach niesie za sobą ogromne plusy jak i minusy. Niektórzy użytkownicy bądą czytać, tłumaczyć to czego nie zrozumieją natomiast inni poczekają na kolejny wpis w języku ojczystym a poprzedni ominą.

  40. Karolu, masz już ten fanpage? 🙂 Czekam i czekam, ale fb nadal nic Twojego nie znajduje pod hasłem „Świat języków obcych".

    @Anonimowy Feb 4, 2012 03:12 PM: Po to jest moderacja komentarzy, żeby później na blogu nie pojawiały się głupoty 🙂

  41. trafiłam na Twój blog zupełnym przypadkiem ale sprawił mi wielką frajdę i gdy tylko znajdę więcej czasu, to dokładnie przeczytam więcej postów:) a blog jest mi bardzo bliski bo jestem slawistką i brnę dość mozolnie przez serbski a zupełnie przyjemnie przez czeski i słowacki- i tak masz rację, że słowacki jest prostszy choć oczywiście „prostość" języka jest sprawą zupełnie indywidualną. też chodzi mi po głowie nauka albańskiego ale to wtedy gdy osiągnę jakiś tam poziom biegłości w j. serbskim. Albania mnie zauroczyła, szkoda tylko, że jest strasznie mało materiałów językowych dot. albańskiego

  42. Hej hej!

    Bardzo fajnie 🙂 Podobaja mi sie Twoje plany na rok 2012, pomysl fan page'ow tez fajny 🙂 Sama mam konto na FB, wiec fajnie byloby moc wpasc do Ciebie rowniez z tego portalu i zobaczyc, co slychac 🙂
    Trzymam kciuki za nauke, szczegolnie za serbski!

    Pozdrawiam, ula

  43. Witam witam, ciekawy, ciekawy blog 🙂 Nad kilkoma Twoimi metodami bym polemizował, zarąbisty pomysł nauki języków, a ja podziwiam wytrwałość, bo tego brakuje większości. Mieszkam we Francji 12 lat, a i o Lwów zahaczyłem, więc chcąc, nie chcąc nauczyłem się kilku języków. Nie mam, aż takiego zacięcia jak Ty – czego Ci trochę zazdroszczę 🙂 – bo mówię płynnie tylko w 3 językach PL FR i UA ale radzę sobie z RUS i słabo ENG, co aż mnie wkurza, bo kiedyś płynnie się nim posługiwałem. Po przeczytaniu bloga, aż od nowa wstępuje we mnie chęć ponownego „nawrotu" 🙂 uczyłem się kiedyś ESP i IT ale poległem. Paryż bardzo rozleniwia, pomimo prawie każdego języka świata, tu wszyscy z wygodnictwa używają tylko FR. Jeżeli kiedyś będziesz w moich okolicach, zapraszam na browar i życzę powodzenia w nauce.

    PS Byłem w Albanii, język, masakra, nic a nic nie rozumiałem, MASAKRA, podziwiam za odwagę 😀

  44. Popieram pomysł pisania po rosyjsku! Mogę nawet pomóc z poprawieniem ewentualnych błędów w 1-2 pierwszych wpisach w tym języku. Podobnie jak Tarasdon, jestem native speakerem rosyjskiego (aczkolwiek pochodzę z Ukrainy centralnej, tzn. język ukraiński jest dla mnie jeszcze bliższy), a poza tym prywatnie nauczam rosyjskiego w Warszawie.
    I oczywiście, uwielbiam ten blog 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ