francuski

Szwajcaria – językowa perła Europy

W dzisiejszym artykule chciałabym Wam przedstawić kraj, który od zawsze mnie intrygował właśnie ze względu na swoją nietypową sytuację językowo-polityczną. Mowa oczywiście o Szwajcarii – państwie, które utrzymuje swoją suwerenność jednocześnie będąc niesamowitą mieszanką kulturową. Myślę, że Szwajcaria będzie idealnym miejscem dla każdego językowego zapaleńca. To co, jedziemy?

Szwajcaria kojarzy się przede wszystkim z pieniędzmi, zegarkami i nartami. Trudno się z tym nie zgodzić, natomiast jest też perełką językową na tle Europy. W Szwajcarii obowiązują aż cztery języki urzędowe: niemiecki, francuski, włoski i retoromański. W kraju obowiązuje podział językowy, który został ustalony już w XVIII wieku. Poniżej znajduje się mapa:

Szwajcaria dzieli się na 24 kantony, z czego 19 kantonów należy do strefy niemieckojęzycznej. W 4 kantonach mieszkańcy porozumiewają się po francusku. Natomiast włoski jest językiem oficjalnym kantonu Ticino. W kantonie Gryzonia można usłyszeć także język retoromański. Sytuacja procentowa (dane z 2015 roku) prezentuje się następująco: (szwajcarsko-)niemiecki 63,9%, francuski 19,5%, włoski 6,6%, retoromański 0,5%, inne języki 9,5%.
Dialekt języka niemieckiego, który można usłyszeć w niemieckich kantonach to tak zwany Schwyzerdüstch. Jest to odmiana języka niemieckiego, gdzie oprócz innego akcentu występują też różnice leksykalne. Różnice mogą być na tyle duże, że czasem uniemożliwiają komunikację. Trudności w zrozumieniu się mogą mieć osoby mieszkające w Szwajcarii, ale w różnych kantonach. Warto podkreślić, że w szkołach nauczany jest niemiecki literacki „Hochdeutsch" po to, by takie sytuacje nie miały miejsca. Spójrzmy na przykłady w porównaniu z językiem zachodnich sąsiadów. W języku niemieckim zwrot „dzień dobry” to „guten Tag”. Natomiast w Szwajcarii, jeśli mówimy do jednej osoby, to możemy powiedzieć „gruetzi" lub „gruetzi wohl”. Jeśli jednak kierujemy te słowa do większej ilości osób, mówimy "gruetzi miteinander” coś w stylu „cześć wszystkim”. Podobnie ze zwrotem „dobry wieczór”, który po niemiecku brzmi „guten Abend”. Szwajcar powie „guten Abig”.

Podobnie jest z francuskim, który nazywany jest la suisse romande. Tak naprawdę nie ma wiele różnic pomiędzy językiem mówionym w Genewie a tym mówionym w Paryżu, ale proszę nie mówcie tego Francuzom, bo to ich bardzo obraża 🙂 Generalnie francuski szwajcarski uprościł sobie liczebniki. I tutaj otwarcie się przyznaje, że chętnie bym je zaadoptowała do języka Moliera. Od Lille po Marsylię wszyscy powinni używać tych pięknych słów. Objaśniam wszystkim nieznającym francuskiego – liczebniki to zło, przynajmniej dla mnie. Pomijając moje osobiste odczucia, po francusku siedemdziesiąt to „soixante-dix” (w dosłownym tłumaczeniu sześćdziesiąt-dziesięć). Natomiast Szwajcarzy uczynili język piękniejszym tworząc słowo „septante” czyli siedemdziesiąt. Proste, a cieszy. Podobnie z osiemdziesiąt „quatre-vingts” (cztery-dwadzieścia) to w Szwajcarii „huitante”. I oczywiście dziewięćdziesiąt „quatre-vingt-dix” (cztery-dwadzieścia-dziesięć) to „nonante”. Pozwolę sobie zacytować Adama Kristola z Uniwersytetu Neufchatel, który zapytany o różnice w tych językach odpowiedział:

„It’s the same dish but the spices are different.”

Jeśli chodzi o język włoski, to używa się go głównie w rejonie Ticino. Podobnie jak w innych kantonach tutaj też widoczne są wpływy z innych języków. Spójrzmy na stronę leksykalną – jeśli jesteśmy w restauracji i chcemy zamówić jakiś posiłek w standardowym włoskim używamy czasownika „ordinare”, ale gdy jesteśmy w Ticino mówimy „comandare”, pochodzi to od francuskiego czasownika zamawiać – „commander”- już ich lubię 🙂 Jeśli chcemy powiedzieć o zniżce używamy słowa „ribasso”, które jest podobne do niemieckiego rabatu, „der Rabatt”. Wloch użyłby tutaj słowa „sconto” (obniżka). Poza tymi różnicami występują również inne wariacje dotyczące końcówek lub rodzaju danego słowa. Osoba znająca włoski nie powinna mieć problemów z komunikacją w tym kantonie.

Czwartym językiem w Szwajcarii jest romansz. Pod tą nazwą kryje się pięć dialektów: Sursilvan, Sutsilvan, Surmiran, Puter i Vallader. Najbardziej rozpowszechnionym dialektem jest Sursilvan, którego używa się w zachodniej części regionu. Na drugim miejscu plasuje się Valader używany głównie na wschodzie. Sutsilvan jest dialektem, który posiada najmniejszą liczbę użytkowników. W 1982 roku weszła w życie oficjalna wersja języka znana jako Romansh Grishun. W języku romansz widać największe pokrewieństwo z językiem włoskim. Różnicą jest natomiast fakt, iż w przeciwieństwie do włoskiego, w języku romansz rzeczowniku rodzaju męskiego nie kończą się samogłoską. Mimo wszystko podobieństwo jest znaczne. We włoskim chleb to „pane”, natomiast w romansz „paun”. Podobnie ze słowem ściana – po włosku „muro”, w romansz „mir”. Niestety liczba osób posługujących się tym językiem maleje, dlatego też rząd w Szwajcarii wziął język romansz pod swoje skrzydła i stara się go pielęgnować. Powołano do życia specjalną organizację Lia Rumantscha, która ma na celu ochronę języka.

Językowy miszmasz w pigułce

  • Röschtigraben to termin, którym określa się wszelkie polityczno-językowe różnice między francuskojęzyczną, a niemieckojęzyczną częścią Szwajcarii.
  • Była kanclerz konfederacji Szwajcarskiej Corina Casanova posługuje się biegle między innymi językiem romansz.
  • W Szwajcarii większość produktów wyposażona jest w etykiety w trzech językach: niemieckim, francuskim i włoskim
  • W kantonach francuskich nauczanym językiem obcym jest niemiecki, a w niemieckich francuski. W Ticino językiem nauczanym w szkłach jest francuski. Natomiast w Gryzonii uczniowie wybierają spośród niemieckiego, francuskiego i romansz.
  • Poczucie przynależności do kantonu określa się mianem Kantönligeist. Niestety słowo to kojarzy się raczej negatywnie. Używa się go do podkreślenia faktu, iż każdy kanton ma swoją własną kulturę i historię.
  • Polentagraben – termin, który oznacza wszelkie różnice pomiędzy mieszkańcami niemieckojęzycznej części Szwajcarii, a mieszkańcami rejonów Ticino.
  • Drugim językiem obcym w szkole jest zazwyczaj język angielski.
  • Trzy kantony są oficjalnie dwujęzyczne: Fribourg, Berno i Valais. Językami urzędowymi są tam niemiecki i francuski.
  • Gryzonia to kanton, gdzie językami urzędowymi są niemiecki, włoski i romansz.
  • Języka romansz można posłuchać, klikając na audycję tutaj
  • Podstawowe zwroty w języku romansz:
    dzień dobry –
    bun di
    dobry wieczór –
    buna saira
    do zoabczenia –
    a pli tard
    do widzenia –
    a revair 
    jak się masz? –
    co vai? 
    dobrze –
    bain 
  • Istnieje zespół tworzący muzykę hip-hop w języku romansz – Liricas Analas – link do przesłuchania tutaj.

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem zauroczona bogactwem językowym, kraju, który posiada siedem milionów mieszkańców. Warto podkreślić, że Szwajcaria jak mało który kraj, dba o dziedzictwo kulturowe nie tylko rodaków, ale też imigrantów, co przyczynia się do tworzenia tygla językowego w samym środku Europy. Zdecydowanie jest to jedno z tych miejsc, które muszę odwiedzić – kolejny punkt na mojej ‚bucket list’. A co Wy o tym sądzicie? Ktoś się wybiera w tamte rejony? I czy jest to dla Was językowa inspiracja?

Moja walka z wiatrakami – nauka francuskiego i hiszpańskiego

Język hiszpański jest bardzo łatwy? Otóż nie. Jak się przekonałam na własnej skórze, to wcale nie jest takie łatwe. Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moją przygodą z kolejnym językiem: oto moja historia języka hiszpańskiego w pigułce.

Język hiszpański podobał mi się od zawsze. Zresztą który inny język brzmi tak cudnie w piosenkach? Oprócz włoskiego i francuskiego oczywiście. Poza tym, kiedy śpiewa Ricky Martin, to wszystko wydaje się takie melodyjne, proste, łatwe. To tak się tylko wydaje. W miarę uczenia się każdy język staje się trudny, nawet hiszpański! Jako nauczyciel angielskiego i francuskiego zawsze byłam zainteresowana zarówno kulturą, jak i językiem krajów hiszpańskojęzycznych. Wiedziałam, że pewnego dnia moja wiedza z francuskiego bardzo mi pomoże i opanuję hiszpański w dwa miesiące, tak jak obiecują w reklamach. Życie zweryfikowało moje ambitne plany i jeśli chodzi o pierwsze postanowienie, czyli naukę języka, to jak najbardziej się to udało, natomiast co do rezultatów nauki mam pewne zastrzeżenia.

Zacznę od tego, że założyłam, iż znajomość jednego języka romańskiego pomoże mi w nauce drugiego: skoro mam za sobą całą filologię romańską, powinno mi być łatwiej uczyć się kolejnego języka z tej samej rodziny. Nie wiem, dlaczego tak myślałam. Niestety tak łatwo to nie działa – potrzeba na to dużo więcej czasu, wysiłku i pracy.

Pierwszym zagadnieniem, które sprawiło mi trudność była fonetyka. Pewnie to zdanie brzmi niewiarygodnie, ktoś może sobie pomyśleć: "jak to? Fonetyka w hiszpańskim jest trudna?Przecież tam czyta się prawie każdą literkę, składa je w wyraz i tyle". I paradoksalnie to był dla mnie największy problem. Posługuję się francuskim na co dzień więc wszelkie odejście od tych reguł wymowy, które wpajano mi tyle lat powoduje ból mojego serca. Po francusku słowo to zbiór liter, w tym połowa jest niema. Po prostu tak jest. Spójrzcie na przykłady:

FR : les palmes (palmy) czyt. (le palm) – w tym przypadku rodzajnik liczby mnogiej czytamy jako le ponieważ -s na końcu zdania jest niemy. W rzeczowniku ostatnie – es też jest nieme.
ES : las palmas (palmy) czyt. (las palmas) – tutaj czytamy absolutnie KAŻDĄ literę.

Wyobraźcie sobie, co się działo w mojej głowie. Cytując klasyka – szok i niedowierzanie. Bardzo długo zajęło mi przestawienie się na ten rodzaj wymowy. Chociaż zdarza mi się jeszcze czytanie słów hiszpańskich w sposób francuski np. słowo que (ES : co?) czyt.(ke) czytam po francusku jako que (FR :co?) czyt.(kɘ). To mój klasyczny błąd, który powtarzam cały czas.

Moje kolejne zderzenie z rzeczywistością nastąpiło, kiedy poznałam zaimki dopełnienia. Tam też dzieją się dla mnie rzeczy niestworzone. Ale po kolei. Spójrzcie na przykłady poniżej:

Zaimki dopełnienia bliższego:

FR: J'achète une voiture. (Kupuję samochód) – Czasownik acheter (kupować) łączy się z dopełnieniem bliższym.
Je l’achète (Kupuję go). – La zastępuje nam dopełnienie bliższe, po to żeby uniknąć powtórzenia. W tym przykładzie widzimy tylko l’ ponieważ występuje elizja (rodzajnik kończy się na samogłoskę LA i czasownik zaczyna się na samogłoskę ACHETER – w tym przypadku rodzajnik się skraca i łączy z czasownikiem apostrofem).

ES: Compro este coche. ( Kupuję ten samochód) – Czasownik comprar (kupować) łączy się z dopełnieniem bliższym.
Lo compro. (Kupuję go) – Tutaj dopełnienie bliższe jest zastępowane przez LO. Podobnie jak w przykładzie francuskim zaimek znajduje się przed rzeczownikiem.

To jest zupełnie jasne i nie ma tutaj wielu rozbieżności. Zobaczcie jednak, co się dzieje z zaimkami dopełnienia dalszego.

FR: Je vais envoyer les postales à toi. (Wyślę Ci pocztówki) – Mamy do czynienia z dopełnieniem dalszym, ponieważ czasownik wysyłać tego wymaga. Jego konstrukcja to envoyer quelquechose à quelqu'un – wysyłać coś komuś.
Je vais t’envoyer les postales. (Wyślę Ci pocztówki) – W tym przypadku dopełnienie dalsze zostaje zastąpione przez zaimek TE, który tak jak już wiecie, musi się skrócić do T’ ponieważ wynika to z elizji. Miejsce zaimka jest przed czasownikiem.

ES: Mi hermano compra las flores a su mujer. (Mój brat kupuje kwiaty swojej żonie) – Czasownik kupować comprar wymaga dopełnienia dalszego w konstrukcji kupować coś komuś.
Mi hermano le compra las flores (Mój brat kupuje jej kwiaty) – W tym zdaniu wyrażenie "a su mujer" zostało zastąpione przez zaimek dopełnienia dalszego LE. Podobnie jak we francuskim miejsce zaimka jest przed czasownikiem.

ALE! Uwaga, tutaj zaczynają się hiszpańskie wyjątki, które tak ciężko mi wchodzą do głowy. Zaimek może znaleźć się za czasownikiem jeśli mamy do czynienia z bezokolicznikiem, trybem rozkazującym i gerundio. Tym sposobem w zdaniu możemy spotkać takie twory:

ES: Dímelo! – Powiedz mi to!
No quiero decírtelo – Nie chcę Ci tego powiedzieć.

Podczas gdy po francusku:

FR: Dis-le-moi! – Powiedz mi to! (zwróćcie uwagę na odwrotną kolejność zaimków)
Je ne veux pas vous le dire – Nie chcę Ci tego powiedzieć.

W języku hiszpańskim istnieje tendencja do przyklejania kolejnych zaimków za czasownik co powoduje, że słowo się coraz bardziej rozrasta. Niestety kłóci się to z moim francuskim sercem i bardzo często właśnie w temacie zaimków popełniam błędy.

Oczywiście istnieją też pewne obszary językowe, w których czuje się dużo pewniej po hiszpańsku, bo procentuje wiedza z francuskiego. Doskonałym przykładem jest tryb SUBJUNTIVO. Jest to tryb łączący, który nie występuje w języku polskim. Używa się go wtedy, gdy wyrażamy subiektywne opinie, nasze wrażenia, a także niepewność lub wątpliwość. Istnieją oczywiście listy wyrażeń, po których należy użyć trybu łączącego, ale dużo bardziej naturalnie przychodzi nam go użyć wtedy, gdy zaczynamy go rozumieć. Trzeba to po prostu poczuć i po setnym przykładzie wreszcie zrozumieć. Jako pierwszy poznałam subjonctif we francuskim i gdy spojrzałam na subjuntivo w hiszpańskim byłam bardzo zadowolona, bo wygląda to jak to bardzo podobnie. Zobaczmy przykłady:

FR: Je veux que tu saches que je pense à Toi. – Chcę, żebyś wiedziała że myślę o Tobie. Tryb subjonctif występuje w zdaniu po czasowniku vouloir. Czasownik savoir jest w trybie subjonctif, dla porównania spójrzcie na formę czasownika savoir w czasie teraźniejszym:
Pres:                Subj:

Je sais             Je sache
Tu sais             Tu saches
Il sait                 Il sache
Nous savons     Nous sachions
Vous savez       Vous sachiez
Ils savent           Ils sachent

ES : Quiero que me digas toda la verdad – Chcę, żebyś mi powiedział całą prawdę. Tryb subjuntivo również występuje po czasowniku chcieć – querer – wyraża czynność niezrealizowaną.

I dla porównania wyrażenia, po których występuje tryb łączący:

FR : pourvu que – oby, oby tylko
à condition que – pod warunkiem, że
pour que – aby
avant que – zanim
po que w trybie rozkazującym – Qu'il vienne ici! – Niech przyjdzie tutaj!
ES: ojalá – oby
a condición de que – pod warunkiem, że
para que – aby, żeby
con tal de que – pod warunkiem, że
po que w trybie rozkazującym – Que entre! – Niech wejdzie!

Jeśli chodzi o to zagadnienie gramatyczne, to zdecydowanie znajomość subjonctif w języku francuskim pomogła mi szybciej zrozumieć i nauczyć się tego trybu w języku hiszpańskim.

Co ze słownictwem? Jak myślicie, czy dużo łatwiej mi to wchodzi do głowy? Czasem słówka są niemal identyczne i znaczą to samo. Natomiast są takie, które mi się mylą non stop i używam ich zamiennie. To kolejny słaby punkt, nad którym muszę popracować. W ogóle mam wrażenie, że im więcej się uczę tym mniej wiem i muszę poświęcić jak najwięcej czasu, żeby naprawdę poznać hiszpański.

Jakie są Wasze doświadczenia w nauce wielu języków? Coś Wam pomogło? Może macie jakieś swoje sprawdzone metody, które zdałyby u mnie egzamin? 🙂

 

Podobał Ci się ten artykuł? Spójrz na artykuły o podobnej tematyce:

O łatwości języka hiszpańskiego

Czy język szwedzki jest trudny?

ESOKJ w teorii i praktyce

Portugalski i hiszpański naraz

Czy niemiecki jest trudny?

Literatura francuska, czyli powieści ciąg dalszy

litfrancDzisiaj czas na kolejną porcję powieści francuskich, które są klasykami w kanonie literatury. To kontynuacja mojego zestawienia, poprzedni artykuł na ten temat możecie przeczytać tutaj. W takim razie zaczynajmy. Jakie książki szczególnie polecam?

"Czerwone i czarne" Stendhal

Klasyk nad klasykami. Powieść wydana w 1831 roku, jednak przez pewien czas była na liście ksiąg zakazanych ze względu na antyklerykalne poglądy. Głównym wątkiem powieści jest historia ubogiego chłopca Juliana Sorela, który marzy o karierze oficera. Jednak ze względu na sytuację polityczną jest to niemożliwe. Dlatego też Julian decyduje się zostać księdzem. Gdy udaje mu się dostać posadę guwernera u pewnej rodziny, uczucie do matki chłopców całkowicie go pochłania. Czy był szczęśliwy? Czy jego marzenia o zdobyciu rangi oficera się ziściły? Jego dalsze losy niech pozostaną zagadką dla tych, którzy jeszcze po "Czerwone i czarne" nie sięgnęli. Jest to powieść, w której na przykładzie jednostki, czytelnik ma okazję oglądać panoramę społeczeństwa i kronikę wydarzeń historycznych. Sytuacja Juliana była w dużej mierze zależna od sytuacji jego ojczyzny w tamtych czasach (czyli po upadku Napoleona i w czasie rządów Bourbonów). Dla tak wrażliwego chłopca jedyną ucieczką z prowincji był wybór pomiędzy armią a zakonem. Malownicze opisy, kontrast między prowincją a miastem to wszystko sprawia, że powieść czyta się jeszcze przyjemniej.

"Pani Bovary" G.Flaubert

[…] czyż może być coś milszego, jak siedzieć z książką wieczorem przy kominku, podczas gdy wiatr duje w szyby, a w pokoju pali się lampa?
[…]
Nie myśli się wówczas o niczym […] i tak mijają godziny. Nie ruszając się z miejsca człowiek przechadza się po krajach, które widzi oczyma duszy, i fantazja wplatając się w baśń igra ze szczegółami lub biegnie za głównym wątkiem. I zdaje się nam, że sami jesteśmy bohaterami tych opowieści, że pod ich szatą biją nasze serca.

W roku 1857 wydano powieść Flaubert'a "Pani Bovary". Powieść, w której główną rolę odgrywa kobieta, która nie wpisuje się w ówczesne normy społeczne, przekracza granie moralności i mentalnie żyje w innym świecie. Główna postać to Emma, która wychodząc za mąż za wdowca, staje się tytułową panią Bovary. Bohaterka od samego początku jest rozczarowana swoim życiem, mężem i losem. Nie szuka pozytywnych aspektów swojej sytuacji społecznej. Jej daleko idące wyobrażenia o cudownych romansach szybko legną w gruzach, gdy zmuszona jest przeżywać każdy dzień z tym samym mężczyzną. Sytuacja zmienia się, gdy Emma bierze udział w balu dla arystokratów. W tym momencie czytelnik obserwuje początek jej przemiany. Kolejne romanse, gigantyczne długi, zbytek i luksus oraz naiwny mąż, który wierzy w niekończące się kłamstwa. Emma nie potrafi się odnaleźć ani w roli matki, żony ani w roli kochanki. Wciąż goni za swoimi marzeniami, ideałami, o których tyle czytała. Żyjąc na niby, unieszczęśliwia siebie i swoich bliskich. Odsyłam Was do książki, żebyście poznali finał tej historii i przekonali się, czy Emma Bovary znalazła to, czego całe życie szukała.

"20000 mil podwodnej żeglugi" Juliusz Verne

Ten tytuł chyba każdemu obił się kiedyś o uszy. Powieść została wydana w 1870 roku i sklasyfikowana jako fantastyka naukowa. Ale nie tylko, jest to również powieść przygoda, gdzie opisy są bardzo plastyczne, a czytelnik oczyma wyobraźni podróżuje razem z kapitanem Nemo. Fabułą powieści są przygody wspomnianego kapitana, profesora i jego sługi oraz harpunnika, którzy przemierzają tytułowe 20000 mil pod wodą. Wizja spędzenia życia w łodzi podwodnej jest z jednej strony przerażająca, ale Verne pięknie nakreśla inny aspekt tej sytuacji – otóż żyjąc z dala od stałego lądu, człowiek nie musi dostosować się do praw obowiązujących na ziemi. Nie będę tutaj streszczać wszystkich perypetii, ale myślę, że jest to obowiązkowa pozycja dla każdego. Niemniej jednak, chciałabym zwrócić uwagę na bogaty dorobek Juliusza Verne'a. Oczywiście "20000…" to tylko jedna z wielu powieści przygodowych, która swoimi walorami wpisała się w gusta czytelników. Verne to prekursor gatunku science fiction, wizjoner, a jego opisy morskich głębin to absolutny fenomen. Za każdym razem, gdy sięgam po jego powieść, jestem pod wrażeniem zarówno jego talentu i lekkiego pióra, ale też niesamowitej wiedzy na temat biologii, zoologi czy geografii. Bardzo zachęcam do przeczytania innych powieści, z których mogę wyróżnić między innymi: "Tajemnicza wyspa", "Podróż do wnętrza Ziemi", "Piętnastoletni kapitan", "Gwiazda południa".

"Ojciec Goriot" Honoré de Balzac

"Ojciec Goriot" to jedna z powieści wchodząca w skład monumentalnego cyklu "Komedia ludzka". Napisana w 1935 roku, jest najbardziej znaną książką Balzaca. Losy ojca, który wychowuje córki posłużyły Balzac'owi za idealny przykład do zaprezentowania zepsucia francuskich wyższych sfer. Tytułowy Goriot kocha bezgranicznie swoje latorośle, ale czy taka miłość jest gwarantem dobrego wychowania? Otóż nie. Ważnymi postaciami są także kryminalista Vautrin i student Rastignac. Na nich też Paryż odciśnie swoje piętno. Balzac niezwykle skrupulatnie i pieczołowicie opisuje nawet drobne szczegóły, po to by nadać swojej powieści jeszcze bardziej realny wydźwięk. Książka jest dopracowana pod każdym względem, a obraz Paryża, jaki się z niej wyłania nie jest optymistyczny. Awans społeczny jest szczytem marzeń, gwarancją powodzenia i szczęśliwego życia. Dlatego też Rastignac decyduje się na wszystko po to tylko, by stać się jednym z tych wybrańców z wyżyn społecznych. Niezwykle mądra powieść, idealnie komponująca się w cały cykl, do którego przeczytania bardzo Was zachęcam.

Jeśli chodzi o klasykę powieści francuskiej to już skończyłam. Niestety nie jestem w stanie opisać Wam dokładnie wszystkich powieści, które są warte uwagi.

Myślę, że w niedalekiej przyszłości przedstawię Wam może inne zestawienie, tym razem współczesnych dzieł z różnych gatunków . Ale o tym niebawem 🙂

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po wyżej wymienione powieści. Jeśli jesteście już po lekturze którejś z nich lub macie za sobą inną interesującą książkę to podzielcie się tym w komentarzach!!!


Zobacz także:
Francuskojęzyczne czasopisma – podróże, historia, nauka, kulinaria 
Literatura francuska – klasyka powieści, część 1
Francuskojęzyczne gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

Francuskojęzyczne gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

lemondeZainspirowana artykułami Karola dotyczącymi mediów rosyjskojęzycznych i niemieckojęzycznych, postanowiłam stworzyć przegląd mediów frankofońskich. Dzięki internetowi ich wybór jest naprawdę szeroki.

Francuskojęzyczne czasopisma

Osobiście najchętniej sięgam do Le Monde. Ów centrolewicowy francuski dziennik ukazuje się nieprzerwanie od 1944 roku. Jak sam tytuł wskazuje, można tam znaleźć wiadomości nie tylko z Francji, ale z całego świata. Część artykułów na stronie internetowej dziennika jest dostępna tylko dla osób, które mają wykupiony abonament, jednak nawet bez niego da się tam znaleźć wiele ciekawych informacji. Osobom zainteresowanym sytuacją polityczną we Francji polecam dział politique, zaś aby poczytać informacje z całego świata, warto zajrzeć do działu international. Obecnie najszerzej omawiane tematy to, co raczej nikogo nie zdziwi, wybory prezydenckie w USA i wojna w Syrii, ale można tam także znaleźć wiadomości na tematy, o których w polskich mediach trudno usłyszeć, np. strajki studentów w RPA czy konflikty religijne w Birmie. Na stronie Le Monde są także działy poświęcone kulturze, ochronie środowiska, sportowi, odkryciom naukowym oraz szkolnictwu.

Drugim ważnym, opiniotwórczym dziennikiem francuskim jest centroprawicowy Le Figaro. Jest to najstarsza z obecnie ukazujących się we Francji gazet. Le Figaro powstał bowiem już w 1826 roku, jako tygodnik satyryczny. Tytuł nawiązuje do XVIII-wiecznej sztuki teatralnej Wesele Figara Pierre’a Beaumarchais, sławnej dzięki operom Mozarta i Rossiniego. Tytułowy Figaro to służący hrabiego Almavivy z Sewilli, znany z zamiłowania do intryg i prowokacji. Na stronie Le Figaro także można przeczytać sporo artykułów nie mając wykupionego abonamentu, jednak aby przeczytać niektóre z nich, trzeba wyłączyć blokowanie reklam. Oprócz informacji politycznych jest także spory dział poświęcony ekonomii. Jest także dział zatytułowany Lifestyle, gdzie można znaleźć informacje o nowych produktach, o miejscach, w których warto spędzić urlop, a także praktyczne porady dotyczące życia codziennego, jak np. wybielanie ubrań bez użycia wybielacza. Le Figaro wydaje też magazyn dla kobiet Madame.

Nadia Murad, 23-letnia jazydzka aktywistka na rzecz praw człowieka, laureatka nagrody Vaclava Havla. M. in. o niej można przeczytać w Madame, kobiecym dodatku do Le Figaro.

Nadia Murad, 23-letnia jazydzka aktywistka na rzecz praw człowieka, laureatka nagrody Vaclava Havla. M. in. o niej można przeczytać w Madame, kobiecym dodatku do Le Figaro.

Można w nim znaleźć nie tylko informacje o modzie, urodzie i gotowaniu, ale także artykuły na tematy polityczne i społeczne, np. tekst o Nadii Murad, irakijskiej aktywistce na rzecz praw człowieka, która przeżyła porwanie przez Państwo Islamskie, czy tekst o badaniach prowadzonych przez fundację Save The Children, z których wynika, że co 7 sekund gdzieś na świecie za mąż wydawana jest dziewczynka w wieku poniżej 15 lat.

L’Actualité to magazyn wydawany w Quebecu, francuskojęzycznej prowincji Kanady. Na stronie L’Actualité można znaleźć aktualności polityczne, głównie dotyczące Kanady i USA. Warto także zajrzeć do działu Société, gdzie mamy spory wybór artykułów o szeroko pojętej tematyce społecznej, m.in. artykuł o uchodźcach syryjskich mieszkających w Quebecu, o rosnącej popularności urban exploringu, o ciążach u kobiet w wieku powyżej 40 lat, czy o pomyśle zniesienia celibatu w Kościele katolickim. Interesujący jest też dział Santé et Science, gdzie można poczytać m. in. o bezsenności, o sztucznej inteligencji czy o szkodliwości kurzu.

Osoby zainteresowane francuskojęzycznymi wiadomościami z Afryki także mogą znaleźć coś dla siebie w internecie. Swoje strony internetowe mają m. in. benińska La Nouvelle Tribune, kameruńska Cameroon Tribune czy senegalski Le Quotidien.

Francuskojęzyczne stacje radiowe i telewizyjne

Osobom, które mają ochotę posłuchać radia po francusku, polecam stronę EcouterRadioEnLigne. Wybór jest naprawdę duży. Można słuchać radia od razu na stronie bądź skorzystać z linków do stron poszczególnych stacji. Spora część wymienionych tam stacji kładzie nacisk głównie na muzykę. Jedną z nich jest stacja La Grosse Radio. Na stronie stacji są trzy kanały: Radio Rock, Radio Metal i Radio Reggae. Można tam nie tylko posłuchać muzyki, ale też usłyszeć i przeczytać aktualności z muzycznego świata.

La Grosse Radio z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom metalu, rocka i reggae.

La Grosse Radio z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom metalu, rocka i reggae.

Osobom zainteresowanym wiadomościami politycznymi i społecznymi z Francji może przypaść do gustu stacja France Info. Prezenterzy mówią dosyć szybko, ale wyraźnie. Jeśli po wysłuchaniu audycji macie ochotę sprawdzić na piśmie, ile zrozumieliście, polecam słuchanie France Info na stronie stacji. Nagrania audycji są tam bowiem opatrzone transkrypcjami. Na stronie France Info można znaleźć także wiele ciekawych materiałów na video. France Info to bowiem nie tylko stacja radiowa, ale także stacja telewizyjna. Natomiast osobom zainteresowanym wiadomościami z francuskojęzycznej części świata arabskiego może spodobać się stacja France Maghreb 2.

Warto także posłuchać radia Africa no. 1. Na stronie radia warto zwłaszcza odwiedzić dział z podcastami. Można tam znaleźć nagrania wielu ciekawych audycji, np. Le Grand Débat – około godzinna dyskusja poświęcona któremuś z ważnych, aktualnych wydarzeń, jak np. prawybory we Francji, wybory prezydenckie w USA.

Program Le Grand Débat, emitowany przez radio Africa no. 1, to dyskusje na najważniejsze tematy z całego świata.

Program Le Grand Débat, emitowany przez radio Africa no. 1, to dyskusje na najważniejsze tematy z całego świata.

W ukazującym się co piątek programie Vendredi C'est Permis można posłuchać dyskusji na temat najważniejszych wiadomości z ostatniego tygodnia. Ciekawe dyskusje prowadzi też dziennikarka, pisarka i scenarzystka Fatou Biramah w programie Tu vas où Fatou?. Wśród tematów, wybranych uprzednio przez słuchaczy, jest np. literatura, toksyczne relacje czy porwania rodzicielskie. Fatou Biramah prowadzi też program Les pensées de Fatou Biramah. Są to krótkie, 10-15 minutowe rozważania na rozmaite tematy, od zdrad w związkach po fenomen popularności Kim Kardashian, prowadzone w sposób lekki i z przymrużeniem oka.

Na koniec chciałabym polecić stronę stacji telewizyjnej TV5 Monde. Warto oglądać JT International – codzienny, 15-20 minutowy program informacyjny przedstawiający najważniejsze wiadomości z całego świata. Można w nim usłyszeć nie tylko o powszechnie znanych sprawach, ale także o wydarzeniach, o których polskie media mówią mało lub wcale, jak np wojna domowa w Sudanie Południowym czy kryzys ekonomiczny w Wenezueli. Dla bardzo zabieganych osób istnieje też wersja Flash – ok. 2-3 minutowy komunikat dotyczący najważniejszych wiadomości. Jeśli nie mamy więcej czasu na podtrzymanie kontaktu z francuskim, warto poświęcić chociaż te 2-3 minuty. Na koniec informacja dla osób, które nie czują się wystarczająco pewnie, by oglądać programy po francusku. Na stronie jest także dział Langue française, zawierający materiały do nauki na różnych poziomach, od A1 do B2.

Dział Langue française na stronie TV5 Monde pozwala uczyć się francuskiego za pomocą autentycznych fragmentów programów telewizyjnych.

Dział Langue française na stronie TV5 Monde pozwala uczyć się francuskiego za pomocą autentycznych fragmentów programów telewizyjnych.

Są tam m.in. fragmenty programów emitowanych w TV5, opatrzone transkrypcjami. Warto od nich zacząć, a po jakimś czasie transkrypcje przestaną wam być potrzebne.


Zobacz także…

Rosyjskie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe
Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe
Przewodnik po Deutsche Welle
Kanały na YouTube, które pomogą Ci szlifować francuski