interpals

Jak w praktyce wygląda poszukiwanie partnera językowego

Jak w praktyce wygląda poszukiwanie partnera językowego

Zdjęcie udostępnione na licencji Creative Commons; źródło http://www.flickr.com/photos/41431665@N07/16907066291

Poszukiwanie odpowiedniego partnera do wspólnej nauki języków nie jest prostym zadaniem. Choć w Internecie można znaleźć całkiem sporo różnych stron, które oferują prawie nieskończone możliwości, to jednak w rzeczywistości istnieje kilka przeszkód, które należy pokonać, zanim będzie się mogło w spokoju porozmawiać lub podyskutować z kimś, kto dobrze zna interesujący nas język.

Podczas studiów językowych po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że przydałaby mi się jakaś osoba, z którą mógłbym pogadać w języku obcym. Wynikało to z tego, że miałem dość duże braki w mówieniu po angielsku, a studiujący wraz ze mną koledzy i koleżanki wciąż cierpieli na brak czasu. Powziąłem wtedy decyzję, że znajdę sobie kogoś przy pomocy Internetu, co było dość karkołomnym zadaniem ze względu na zupełny brak doświadczenia w szukaniu takich osób. Na pierwszy ogień poszedł interpals.net, portal, który w swoim założeniu łączył naukę języków obcych z poznawaniem nowych ludzi. Początkowo wydawał się strzałem w dziesiątkę, lecz rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna od moich wyobrażeń…

Po wypełnieniu swojego profilu i wstawieniu zdjęcia, przystąpiłem do działania. Zacząłem od wybrania osób o podobnych zainteresowaniach, które dodatkowo uczyły się języka polskiego, po czym wysłałem im spersonalizowane wiadomości, opierając się na udostępnionych przez nich informacjach. Nie musiałem zbyt długo czekać na odzew, bo już po chwili zostałem zasypany odpowiedziami. Przez następne parę dni przeprowadziłem wiele różnych rozmów w formie tekstowej, ale po niezbyt długim czasie kontakt się urywał. Mimo to nie poddawałem się i jeszcze przez jakiś czas próbowałem znaleźć chętnych do pogawędki. Skończyłem z tą stroną bogatszy o jednego znajomego ze Stanów, z którym jeszcze do niedawna utrzymywałem aktywny kontakt.

Oczywiście nie poprzestałem na interpals.net. W tamtym momencie wciąż nie spotkałem nikogo, z kim mógłbym pogadać na głos, a stało się to moim priorytetem, gdy skończyłem mieszkać w akademiku, w którym chwila prywatności należała do towarów deficytowych. Zacząłem wtedy korzystać z italki, lang-8 i PolyglotClub, co okazało się dość owocne, lecz nie znalazłem tam tego, czego szukałem.  Odwiedziłem nawet przelotnie forum Skype, zanim ograniczono dostęp do działu językowego, lecz choć znalazłem kilka osób do rozmowy, to nasze drogi szybko się rozeszły. Również sprawdzenie ogłoszeń na stronie ang.pl nie przyniosło pożądanego rezultatu ze względu nieaktualność prezentowanych ofert.

Przełom nastąpił, gdy przez przypadek natknąłem się na dopiero co powstałą niszową stronę do organizowania wspólnej nauki języka – Babelvillage. To tam prawie że od ręki udało mi się poznać kilka ciekawych osób, które bardzo chętnie zgodziły się na wymianę językową. Pomocna w tym okazała się rada twórcy tego serwisu, który zachęcał do tego, aby samemu wychodzić z inicjatywą. Z mojej strony kluczowe było też pozbycie się uprzedzeń, dzięki czemu poznałem dwie sympatyczne osoby, z którymi mimo różnicy wieku świetnie się dogadywałem.

Co poszło nie tak?

Zacząłem się zastanawiać, dlaczego moje oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. Doszedłem wtedy do wniosku, że chodzi tu o samych ludzi. Duże portale przyciągają bowiem całą masę osób, które są tam w celach matrymonialnych, rozrywkowych lub aby znaleźć chętnych do teraz już mało modnej wymiany tradycyjnej korespondencji. Poszukiwanie ciekawych ludzi, z którymi można by zawrzeć dłuższą znajomość, a nawet pomóc sobie nawzajem w nauce, nie cieszyło się na nich zbyt dużą popularnością. W zasadzie nie powinno mnie to dziwić. Przecież takie strony nie różnią się zbytnio od innych popularnych portali społecznościowych, na których można mieć mnóstwo znajomych, z którymi wymieniło się co najwyżej kilka zdań.

Kiedy przeglądamy Internet, pojawia się pytanie, jaka jest najlepsza strona do znalezienia osób, które chętnie z nami porozmawiają. Oczywiste wydaje się, że przy nauce popularnego języka, każde miejsce jest dobre, choć z moich doświadczeń wynika, że ludzie mówiący jednym z nich często są już zajęci lub mają wysokie wymagania, co nie dziwi zważywszy na ilość chętnych. Można też zauważyć, że na bardziej niszowych portalach językowych dużo łatwiej jest znaleźć kogoś do wspólnej nauki. Minusem jest to, że ta zasada nie dotyczy języków, którymi nie mówi aż tak dużo ludzi. Wtedy lepiej jest szukać w jak największej liczbie miejsc, włączając w to portale randkowe i strony społeczności skupionych wokół jakiegoś tematu. Można też wykorzystać nieprzebrane zasoby Facebooka.

Po wybraniu strony internetowej jest w zasadzie pewne, że znajdziesz na swojej drodze martwe konta. Powstają one, gdy komuś znudzi się korzystanie z danej witryny i przenosi się na inną lub z jakiejś przyczyny zaprzestaje swojej aktywności na dłuższy czas lub całkowicie. Stwarza to duże problemy, ponieważ takich przypadków jest naprawdę wiele, a zazwyczaj nikt nie troszczy się o porzucone profile. Wydawałoby się, że łatwo jest rozpoznać konto osoby, która wciąż się loguje, lecz jest tak tylko z pozoru. W rzeczywistości trudno jest stwierdzić, czy ktoś, kto się nie pojawiał od dwóch tygodni, jeszcze wróci, czy już zrezygnował na stałe. Pisanie do takich osób zawsze wiąże się z tego rodzaju niepewnością.

Kolejne problemy przeszkadzające w znalezieniu partnera językowego wiążą się ze sprawami sercowymi. Może to zabrzmieć dziwnie, ale zwykła zazdrość o chłopaka lub dziewczynę potrafi skutecznie uniemożliwić normalne rozmowy z kimś z zagranicy. Ponadto ludzie w związku nie mogą poświęcać zbyt dużo czasu na nowe znajomości, ponieważ odbiłoby się to na ich relacji z partnerem lub partnerką. Sprawa wygląda zupełnie inaczej z osobami, które są wolne. Można to liczyć jako plus, choć przestaje nim być, jeśli już się kogoś ma. A tak na marginesie, przedstawicielki płci pięknej mają zazwyczaj większe powodzenie w nawiązywaniu nowych znajomości. Podejrzewam więc, że niektórzy mężczyźni wykorzystują ten fakt, udając, że są kobietami…

Jeśli już jesteśmy przy sprawach towarzyskich, to nie można pominąć kwestii dopasowania. We wspólnej nauce języka, tak jak w życiu, ważne jest to, czy nasz rozmówca ma zbieżne zainteresowania lub poglądy. W przeciwnym wypadku rozmowa nie będzie się kleić i po jakimś czasie obie strony dadzą sobie spokój. Kwestia podobnych osobowości ma tu drugorzędne znaczenie, ponieważ wszystko zależy od preferencji i o ile jedna osoba będzie miała z tym jakieś problemy, to inna zupełnie ich nie doświadczy. Wynika z tego, że nawet jeśli spotkają się dwie małomówne osoby, to rezultat ich kontaktu może być zupełnie nieprzewidywalny.

Jeśli chodzi o kwestie samej nauki, to i tu można napotkać problemy. Ucząc się jakiegoś popularnego języka i oferując w zamian lekcje języka polskiego, można się spodziewać trudności ze znalezieniem chętnych. O ile wiele osób deklaruje na swoich profilach, że chciałoby się go nauczyć, to jednak w wielu przypadkach informacja ta okazuje się nieaktualna lub ten ktoś rezygnuje po paru próbach. Wynika z tego, że oferowanie swojej ojczystej mowy nie zawsze przynosi skutek i czasem bardziej się opłaca zaproponować pomoc w języku obcym, który się już dobrze zna. Co więcej, łatwiej znaleźć chętnych do rozmowy, jeśli mówią oni po angielsku, niemiecku, rosyjsku, hiszpańsku lub francusku.

Po rozwiązaniu powyższych problemów pojawia się pytanie o to, jak ktoś może pomóc nam lub my temu komuś. Zakładając, że żadna ze stron nie ma przygotowania pedagogicznego, natrafiamy na dość poważny problem, jakim jest poprawianie. Nie można bowiem oczekiwać, że twój rozmówca będzie wiedział, jak może ci wyjaśnić jakieś zagadnienie gramatyczne. Zazwyczaj będzie umiał jedynie przedstawić poprawną wersję. Niestety nawet wtedy może się pomylić, ponieważ przeciętny użytkownik języka nie mówi bezbłędnie, gdyż jest to zarezerwowane dla ludzi, którzy zajmują się nim na co dzień. Pokazuje to także, że znajomość ojczystej gramatyki jest czasem niezbędna.

Przyszedł czas na ostatni punkt, a mianowicie sprawę rozmów przez Skype. Ten swoisty rodzynek zostawiłem na końcu z bardzo istotnego powodu, dobrze bowiem ilustruje, na czym właściwie polega międzynarodowa komunikacja na żywo. Nie mogę powiedzieć, że tylko jeden z problemów był tutaj dominujący, ponieważ wszystkie okazały się równie ważne – zaczynając od różnicy stref czasowych, poprzez blokadę przed mówieniem z powodu braku śmiałości lub słabej znajomości języka, a kończąc na braku mikrofonu. W dzisiejszych czasach to ostatnie jest już tylko wymówką, dlatego większość osób szczerze przyznaje, że nie są zainteresowani tą formą komunikacji. Co jednak jest tego powodem? Obawa przed popełnianiem błędów, brak czasu, a może zwykłe uprzedzenia? Bez względu na odpowiedź, warto szukać okazji do rozmowy, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy nie wyniknie z tego coś naprawdę wartościowego.

O autorze:

Łukasz Molęda

Tłumacz, bloger, poeta i badacz lubiący temat sci-fi

Zobacz również:

Za co kocham lang-8 oraz gdzie szukać przyjaciół
Garść (nie)poważnych refleksji na temat programu Erasmus
Jak tanio zorganizować językowe wakacje?
Surfowanie między kanapami

Za co kocham lang-8.com oraz gdzie szukać przyjaciół

penpalsNiezależnie od tego, czy uczysz się samodzielnie, czy też w sposób odgórnie zorganizowany, nadejść musi w końcu czas nawiązania społecznych interakcji z użytkownikami języka, który cię interesuje. Niezręczne konwersacje z lektorem czy współuczestnikami kursu okażą się niewystarczające, zaś bierna obserwacja filmowych dialogów przestanie być rozwijająca. I dopóki rozwój kognitywistyki i sztucznej inteligencji nie osiągnie wystarczającego pułapu, by stworzyć zupełnie nowego bota, który bezgranicznie poświęci się, by pomóc ci przyswoić obcą mowę (sama marzę skrycie o byciu świadkiem powstania takiego wynalazku), potrzebny jest ci żywy, tętniący krwią człowiek, pełen myśli, umiejętności i emocji. Ich bogactwo oraz docelowa wymiana mają szansę uczynić twoje umiejętności językowe tak autentycznymi i naturalnymi, jak umiejętności twojego rozmówcy.

Jeżeli już namierzysz osobę skłonną towarzyszyć ci w tej podróży, być może uda ci się osiągnąć sukcesy tak znaczące jak zaprzyjaźnienie się z kimś w języku obcym, lub też opanowanie umiejętności swobodnego wyrażania w nim swoich stanów emocjonalnych, o czym pisałam w tym artykule. Umiejętności komunikacyjne są uważane przez wielu jako podstawowe w perspektywie całego procesu przyswajania dowolnego narzecza. Moim osobistym zdaniem jest to raczej pewien rezultat, „produkt końcowy” i swego rodzaju nagroda za ciężką pracę, polegającą na równomiernym i równorzędnym rozwijaniu wszystkich zdolności (pisanie, czytanie, słuchanie i mówienie) i aspektów (leksyka, gramatyka) języka. Na pewnym etapie tejże pracy stajesz w obliczu bezcennej szansy na to, by posiąść możliwość wywierania wpływu na obcojęzycznego rozmówcę. Wachlarz opanowanych przez ciebie umiejętności językowych rozszerza się sukcesywnie, nie tylko o funkcję komunikatywną i informatywną, ale także impresywną i ekspresywną.

wybrane_funkcje_jezyka

(Wybrane funkcje języka, opracowane na podst. Słownika Encyklopedycznego – Język polski Wydawnictwa Europa. Autorzy: Elżbieta Olinkiewicz, Katarzyna Radzymińska, Halina Styś. ISBN 83-87977-20-9. Rok wydania 1999. Czy któraś z funkcji pojawia się wcześniej lub później w procesie nauki języków? Która jest najcenniejsza z punktu uwagi początkującego, a która z punktu widzenia osoby będącej u progu płynności?)

Tak czy siak – wyruszamy na poszukiwania partnera do rozmowy. Czego oczekiwać – przyjaźni aż po grób? Czy raczej ma być on raczej naszym, mówiąc brzydko, narzędziem?

SZUKAM PRZYJACIÓŁ, DOPŁACĘ

Nie muszę chyba zaznaczać, że w dobie Internetu i globalizacji, zbędne staje się nawet wychodzenie z domu. Podróże, małe i duże – jak wiadomo – kształcą, ale również kosztują. A że pieniądz jest równie cenny jak czas, często okazuje się, że na kontakt z obcymi kulturami na ich własnym terenie często nie mamy ani środków, ani nawet stosownej okazji.

Szukamy więc stron, których bezpośrednim przeznaczeniem jest kojarzenie ludzi na zasadzie wymiany językowej.

1. Interpals jako „przykład pierwszy z brzegu"

Wszystko, co napiszę poniżej, jest wyrazem mojego subiektywnego i osobistego doświadczenia z serwisem interpals.net. Postaram się jednak obiektywnie wskazać zalety i szanse, oraz wady i zagrożenia płynące z korzystania ze stron tego typu. Postaram się także podzielić moimi własnymi patentami na to, jak budować w internecie trwałe, ubogacające psychicznie i naukowo znajomości z obcokrajowcami.

What's a pen pal? A pen pal is a new friend from another corner of the earth whom you get to know through letters… or online messages and chat.

– przeznaczenie strony interpals.net

Ze stronami typu interpals jest trochę jak z…

(1) ogłoszeniami charakterystycznymi dla dawnej prasy dziecięcej i młodzieżowej„szukam osób chętnych do korespondencji" – gdzie eksponowanie naszych danych wystawiało nas na niebezpieczeństwo pozyskania rozmówcy nieciekawego, natrętnego, lub żadnego w ogóle;

(2) portalami randkowymi – a więc miejscami, w których wiadomo PO CO się jest i  gdzie oczekiwania użytkowników często stanowią dla nich zgubę i prowadzą do wielu wpadek i rozczarowań na drodze szukania drugiej połówki;

(3) sytuacją ‚obcy ludzie na koloniach’ – gdzie oczywiście, wypadałoby znaleźć sobie towarzyszy do pokoju, czy wspólnego spożywania posiłków, co w przypadku niezbyt fortunnej konfiguracji skutkuje męczenie się w swoim wzajemnym towarzystwie przez resztę wakacji.

Interpals daje możliwość filtrowania wyników wyszukiwania, jak i również wyszczególnienia w profilu naszych zainteresowań, tak, aby jak najmocniej zwiększyć prawdopodobieństwo pozyskania satysfakcjonującego rozmówcy. Jednak nawet to zdaje się niewiele pomagać, w obliczu takich mankamentów jak chociażby…

1. Zwiększona szansa na to, że profil białej Polki odwiedzać będą niemal wyłącznie mężczyźni ze specyficznych kręgów kulturowych – niestety muszę powiedzieć to głośno. Niebezpieczeństwo spada nieznacznie, jeżeli panie zdecydują się nie wstawiać zdjęcia. Mimo wszystko, nawet jeżeli nie nękają nas panowie o zamiarach co najmniej matrymonialnych, to prawdą jest, iż…
2. Niektóre nacje mają mniejsze szanse na znalezienie rozmówcy skorego do utrzymania stałego kontaktu. Niestety, użytkownicy interpals zdają się być na tyle ‚zafiksowani’ na punkcie pierwotnego przeznaczenia strony (cultural EXCHANGE – WYMIANA kulturowa), że osoba z kraju, którego często nie potrafią nawet wskazać na mapie jest dla nich – niestety – mało ‚użyteczna’. Podejrzewam, że najgoręcej na linii owej wymiany jest między użytkownikami języków azjatyckich (japoński, koreański) a osobami anglojęzycznymi.

3. Twórcom interpals zależy na tym, by korespondencja nie wychodziła poza serwis. Jeśli nie jesteśmy jego ogromnymi fanami, to raczej mała szansa, że znajdziemy motywację do codziennego otwierania witryny. Czasem możemy nawet zupełnie zapomnieć o regularnym sprawdzaniu ichniejszej skrzynki odbiorczej.

4. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu. W tym przypadku chodzi o nadgorliwość w wynajdywaniu wspólnych cech między tobą, a twoim potencjalnym rozmówcą. Bywa, że nie pomogą nawet wspólne pasje czy gust muzyczny. Sytuacja zapoznawcza, jaką tworzy interpals, jest po prostu nienaturalna – nawet jak na standardy internetowe. Szansa na to, że ktoś odpisze ci na wiadomość „Też lubię placki, chcę się nauczyć trochę francuskiego" jest minimalna.

Sama poległam na interpals dwa razy – raz, gdy wystosowałam do niemal dwudziestu Szwedów zgrabną i bardzo szczerą wiadomość o tym, że bardzo chciałabym zacząć stawiać pierwsze kroki w konwersacjach szwedzkojęzycznych na dowolny temat. Odpisał mi jeden młodzieniec, z którym do dziś sporadycznie wymieniam serdeczności na facebooku – lecz niestety rozmowa wyczerpała się w sposób naturalny w momencie, gdy opowiedział mi już o wszystkich swoich wizytach w Polsce.

Za drugim razem spotkało mnie ogromne szczęście, gdyż odezwał się do mnie Amerykanin skłonny przedyskutować ze mną jakość najnowszego albumu mojej ulubionej kapeli. Niestety, moją odpowiedzią była szczegółowa recenzja na jakieś 10 tysięcy znaków. Doprawdy, trudno mi stwierdzić, co tak naprawdę sprawiło, że już nie odpisał.

OKEJ, TO GDZIE?

Jeżeli zależy nam na łączeniu przyjemnego z pożytecznym, a więc rozmawiania nie po polsku z osobą, która ma szansę stać się nam bardzo bliska, to wybawieniem mogą okazać się strony międzynarodowe zrzeszające ludzi o podobnych zainteresowaniach, NIE ZAŚ STRONY NASTAWIONE NA KULTUROWĄ WYMIANĘ, GDZIE ZAINTERESOWANIA STANOWIĄ SZTUCZNY PRETEKST DO NAWIĄZANIA RELACJI.

Od lat powtarzam, że w moim przypadku wybawieniem okazał się serwis muzyczny last.fm. Gdyby nie poznany tam Kalifornijczyk, prawdopodobnie do dziś nie byłabym w stanie swobodnie komunikować się w języku angielskim.

Polecam także:

  • fora dyskusyjne skupione wokół interesującego nas tematu, lecz osadzone w domenie ZAGRANICZNEJ (dla przykładu: norweskojęzyczne forum o wędkowaniu, czy włoskojęzyczna futbolowa grupa dyskusyjna)
  • witryny/serwisy zagraniczne j.w.
  • czaty i pokoje rozmów w całości osadzone w zagranicznej rzeczywistości

U KOGO JEDNAK LEPIEJ SPRAWDZI SIĘ INTERPALS?

Ryzyko, które niesie za sobą wtapianie się w społeczność internautów obcojęzycznych, to najzwyczajniej w świecie poprzeczka, która może okazać się dla nas za wysoka. Jeżeli w docelowym języku (zwłaszcza, jeśli nie jest to angielski!) mówimy słabo, dopiero zaczynamy, zaś zwykła rozmowa zapoznawcza kosztuje nas już ogromny stres, lepszym rozwiązaniem będzie pozostanie przy interpals, który, jak już wspomniałam, jest mniej wymagający pod względem stałości relacji. Użytkownicy języków, w których stawiamy pierwsze kroki, mogą zwyczajnie męczyć się podczas rozmowy z nami – ponieważ celem ich bytowania na danej witrynie bynajmniej nie jest dawanie korepetycji. Warto mieć to na uwadze.

A CO TO TEN LANG-8?

Na sam koniec zostawiłam kwestię bardzo lubianego przeze mnie serwisu językowego, który w sposób niezwykle zgrabny (w mojej opinii) łączy funkcję edukacyjną i społecznościową.

Mowa o lang-8.com, nieustannie ulepszanym (i według mnie wciąż zbyt mało popularnym) portalu, na którym każdy użytkownik wciela się w rolę nauczyciela, korepetytora i recenzenta.

Rejestrując się na lang-8, mamy możliwość zapełnić nasz profil dowolnymi, pseudopamiętnikowymi wpisami na dowolny temat i o dowolnej długości. W opcjach określa się oczywiście język, w którym tekst został zredagowany, tak, aby jego użytkownicy mogli dostrzec go na stronie głównej. Wtedy wystarczy już tylko czekać na to, aż jakiś native, zupełnie bezinteresownie poprawi nam wszystkie błędy, jakie zdarzyło nam się popełnić. Czasem dołączy również mały komentarz gramatyczny, lub zachęci do dalszej pracy i skomplementuje. Strona pełna jest naprawdę życzliwych, wykształconych (także filologicznie) ludzi, którzy czerpią autentyczną przyjemność z poprawiania cudzych tekstów.

Sama skrycie marzę o byciu dydaktykiem, a lang-8 daje mi cudowną szansę amatorskiego spełnienia się na tym polu. Jednak owa amatorskość zamieszczanych korekt nie zawsze świadczy o ich niskiej jakości. Wręcz przeciwnie! W większości są to poprawki bardzo fachowe, przenikliwie szczegółowe i stanowiące ogromne i bezcenne źródło wiedzy, przekazywanej bezpośrednio od native'a do „ucznia".

Na lang-8, z nieco większym powodzeniem niż na interpals udało mi się także znaleźć bardzo ciekawych rozmówców z całego świata. Może wynika to z faktu, iż siłą rzeczy użytkownik ‚zmuszony’ jest do czytania poprawianego wpisu, w którym nierzadko ktoś dzieli się naprawdę interesującymi treściami i doświadczeniami?

Jak wyglądają proporcje narodowości i jaką mamy szansę, że nasz tekst na pewno zostanie poprawiony, najlepiej przez kilku niezależnych recenzentów?

Być może niektórych zadziwi fakt, że na lang-8 znajduje się naprawdę multum osób uczących się chętnie i aktywnie języka polskiego. W większości są to wschodni Słowianie i… Japończycy (ci ostatni osiągają naprawdę IMPONUJĄCE rezultaty! I kochają Chopina!), zaś wpisy polskojęzyczne oczekujące na korektę ‚rozchodzą się’ wśród poprawiających je Polaków jak przysłowiowe świeże bułeczki.

Ja, jako osoba pisząca tam głównie po szwedzku, jestem w sytuacji nieco gorszej, ale wciąż nie tragicznej. Zazwyczaj otrzymuję informację zwrotną o moich błędach w ciągu doby od opublikowania wpisu.

Podsumowując, lang-8 to najszybszy sposób dotarcia do obcokrajowców szczerze skorych do pomocy w nauce ich ojczystego języka. Zrzesza ludzi czerpiących prawdziwą satysfakcję z popularyzowania swojej kultury i narzecza – w sporej części są to więc ludzie o niezwykle otwartym umyśle i ogromnej cierpliwości do początkujących.

Zachęcam do rejestrowania się zarówno tam, jak i na każdej witrynie językowej, która spełnia nasze oczekiwania. Jeżeli czujemy swój postęp, to znaczy, że wybrane przez nas miejsce i metoda są dla nas absolutnie najlepsze.

Zobacz też…

Myśl samodzielnie i nie patrz na innych, czyli krytyka poliglotów

Patrz z własnej perspektywy; szyj metodę na miarę własnych potrzeb i możliwości

Najlepsza rada dotycząca nauki języków obcych

Urugwajskie głosy

Najpiękniejszy z językowych przełomów