język białoruski

Rosyjskie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

gazetyPonad pół roku temu opublikowałem na łamach Woofli krótki artykuł o niemieckich gazetach, portalach informacyjnych oraz stacjach radiowych, który, sądząc po liczbie odwiedzin, nadal wzbudza zainteresowanie osób chcących nauczyć się języka naszych zachodnich sąsiadów. Myślę, że jest to dobry powód, by kontynuować serię takich praktycznych wpisów i z tego względu poświęcę dziś trochę miejsca językowi rosyjskiemu, który mimo różnych zawirowań polityczno-społecznych, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich 30 lat, nadal cieszy się sporą popularnością w naszym kraju. Cieszę się również z samego faktu możliwości opublikowania wpisu, który od początku istnienia „Świata Języków Obcych" (pamięta ktoś jeszcze?) znajdował się na mojej liście tematów, które powinny się ukazać w serwisie poświęconym językom obcym. Warto zaznaczyć, że materiały jakie przedstawię nie będą czymś stricte edukacyjnym. Patrząc jednak wstecz muszę powiedzieć, że odegrały one w moim procesie nauki większą rolę, niż którykolwiek z podręczników czy 4-letni kurs na uniwersytecie. Obok przekazania wiedzy o języku były dla mnie jednocześnie oknem na zupełnie inny świat, pomogły mi zrozumieć jak Rosjanie postrzegają otaczająca ich rzeczywistość i jestem przekonany, że każda osoba rzeczywiście interesująca się obszarem postradzieckim powinna do swojej codziennej prasówki dorzucić przynajmniej jedno ze wspomnianych przeze mnie źródeł, żeby poszerzyć swoje horyzonty i jednocześnie zderzyć to z informacjami przekazywanymi w mediach polskich – dla mnie osobiście było to niesamowicie interesujące zajęcie.

Rosyjskie gazety
Liczba tytułów gazet ukazujących się w Rosji może początkowo przyprawić o zawrót głowy osobę próbującą wybrać coś do przeczytania. Osobom, które nie są zainteresowane samodzielnymi poszukiwaniami chciałbym przede wszystkim polecić dwa tytuły: Izwiestija oraz Kommiersanta. Osoby zainteresowane Ukrainą i tamtejszym punktem widzenia mogą dorzucić do tego zestawu rosyjską wersję Ukrajinskiej Prawdy (jeśli oczywiście nie znają języka ukraińskiego). Te trzy gazety wybrałem nieprzypadkowo – po pierwsze, prezentują bardzo wysoki poziom merytoryczny (proszę zauważyć, że nie zawsze musi to oznaczać, że zgodzimy się z ich treścią, ale znacznie bliżej im do czołowych dzienników europejskich niż do „Faktu"); po drugie, każda z nich przedstawia nieco inne spektrum rosyjskojęzycznego świata, o czym za chwilę; po trzecie wreszcie, ich lektura towarzyszy mi już od kilku dobrych lat i mogę polecić je całkiem szczerze bez jakiegokolwiek zawahania.

Izwiestija powstały w roku 1917 i w czasach Związku Radzieckiego stanowiły one razem z Prawdą tubę propagandową Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. O ile jednak ta druga pozostała w rękach komunistów i dziś niespecjalnie ciekawą skamieliną, o tyle Izwiestija po prywatyzacji przekształciły się w czołową gazetę Federacji Rosyjskiej, nie zatracając jednocześnie wcześniejszego mainstreamowego charakteru. Do dziś jest to więc gazeta, w której znajdziemy oficjalną rosyjską interpretacją rzeczywistości zbieżną z kursem obieranym przez Moskwę, co czasem jest ciężkie w odbiorze, ale mimo to daje dość dobrą okazję do zapoznania się z realiami panującymi u naszego sąsiada.

Nieco inny charakter ma Kommiersant (rus. Коммерсантъ). Pierwotnie gazeta ta ukazała się po raz pierwszy jeszcze w carskiej Rosji w roku 1907, ale po rewolucji październikowej została zakazana przez władze komunistyczne. Jej wydawanie wznowiono dopiero wraz końcem lat 80., a głównym znakiem rozpoznawczym gazety została wybrana litera „ъ", która dawniej była finalnym znakiem dla słów zakończonych na spółgłoskę (pozostałość po systemie otwartej sylaby języka staro-cerkiewno-słowiańskiego – więcej o ъ oraz ь oznaczających niegdyś tzw. jery pisałem w artykule pt. O dwóch legendarnych słowiańskich literach). Коммерсантъ szybko stał się wiodącym tytułem w środowiskach nowych elit i prezentuje naprawdę bardzo wysoki poziom dziennikarstwa, dzięki czemu niczym nie ustępuje tak znanym gazetom jak New York Times, El Pais, Le Monde czy Frankfurter Allgemeine Zeitung. W odróżnieniu od Izwiestiji, czyniących wyraźny ukłon w stronę obozu rządzącego, Kommiersant stara się być obiektywny i zdarza się w nim przeczytać głosy ostro krytykujące poczynania ekipy prezydenta Putina, bądź całkiem pozytywnie wyrażające się o rosyjskiej liberalnej opozycji.

Trzecim tytułem o jakim wspomniałem jest Ukrajins'ka Prawda (ukr. Українська Правда) będąca moim zdaniem najciekawszą pozycją ukraińskojęzyczną, a jednocześnie posiadającą wersję w języku rosyjskim. Gazeta ta (choć słowo „portal" ze względu na wyłącznie elektroniczny charakter byłoby tu znacznie bardziej na miejscu) zyskała sobie na Ukrainie niemal kultowy status najpierw ze względu na to, że jej pierwszym redaktorem był Georgij Gongadze, dziennikarz, którego zabójstwo w 2000 roku odbiło się szerokim echem na ukraińskiej scenie politycznej, a następnie dokładną 24-godzinną relacją z kijowskiego Majdanu w 2014, która spowodowała, że przez ten burzliwy okres znajdowała się ona na liście kilku najczęściej odwiedzanych serwisów informacyjnych na świecie. Wybór treści jest niezwykle szeroki i pozwala zaznajomić się bliżej z ukraińskimi realiami.

Z rozpędu jeszcze chciałbym dorzucić do powyższego zestawu białoruską Naszą Niwę, która również posiada swoje rosyjskie wydanie (choć de facto czytanie po białorusku przy znajomości rosyjskiego i polskiego nie powinno nikomu sprawić większego problemu) i jest ciekawą próbką niezależnego dziennikarstwa u naszego wschodniego sąsiada.

Rosyjskie stacje radiowe
Ubóstwiam wręcz Radio Majak, którego bogate archiwum audycji jest prawdziwą kopalnią materiałów audio, których można użyć do nauki języka. Łączą w sobie bardzo dobrą jakość dźwięku, interesującą treść oraz możliwość obcowania z bardzo różnymi rejestrami języka mówionego, co jest niezwykle ważne w przypadku, gdy nie mamy możliwości obcowania z językiem na co dzień. Pisząc ten tekst słucham zresztą jednego z odcinków cyklu Великий XIX (pl. Wielki wiek XIX), na który składają się rozmowy o XIX wieku ze specjalistami z dziedzin historii, literatury, nauk społecznych oraz pokrewnych nauk. Jestem świadom tego, że nie każdemu może przypaść do gustu podobna tematyka, ale gwarantuję, że na Majaku zawsze znajdzie coś interesującego. Bogactwo materiałów dostępnych w archiwach tej stacji spowodowało, że w zasadzie nigdy specjalnie nie szukałem dla niej alternatywy w języku rosyjskim. Wiem jednak, że równie ciekawą opcją dla osób pragnących mieć kontakt z językiem rosyjskim może być Echo Moskwy.

Nauka języka a poszerzanie swoich horyzontów
Powyższa lista oczywiście w żadnym wypadku nie wyczerpuje tematu rosyjskojęzycznych gazet i stacji radiowych – tych jest tak naprawdę zbyt wiele by zmieścić je w ramach krótkiego artykułu na Woofli. Zwłaszcza jeśli chodzi o gazety nie wspomniałem szerzej o takich tytułach jak Argumienty i Fakty, Rossijskaja Gazieta, Niezawisimaja Gazieta, Nowaja Gazieta czy Moskowskij Komsomolec, które nierzadko bywają cytowane w zagranicznych mediach. Wolałem się jednak skupić akurat na tych źródłach, z którymi miałem największy kontakt i które z jednej strony pomogły mi w swoim czasie w nauce języka rosyjskiego, a z drugiej pozwoliły poszerzyć wiedzę o świecie, w którym jest on używany. Wielka szkoda, że często chcąc opanować język obcy skupiamy się jedynie na jego czysto użytkowej funkcji. Chcemy się przede wszystkim dogadać w określonych sytuacjach, móc wpisać nowy język do naszego CV, a zapominamy o tym drugim aspekcie, którym jest rzeczywiste wsiąknięcie w świat danego języka i czerpanie z jego bogactwa kulturowego, co, przynajmniej w moim odczuciu, znacznie ułatwia samą naukę (wynika to z prostego faktu, iż znacznie łatwiej jest uczyć się czegoś co jest dla nas samych interesujące), przeważnie jest od niej ciekawsze i pozwala na swobodne przejście z etapu nauki na poziomie podstawowym na poziom zaawansowany, kiedy to żywy język powinien stać się głównym źródłem nauki. Zdecydowanie łatwiej jest przejść z podręcznika na gazety, radio, rozmowy z obcokrajowcami, jeśli mieliśmy z tymi rzeczami pewien kontakt już wcześniej.

Zobacz także – jak uczyć się z pomocą gazet i radia:
Nauka języka bez podręcznika – część 1
Nauka języka bez podręcznika – część 2
Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

Zobacz także – język rosyjski:
Sytuacja językowa na Ukrainie – mity i rzeczywistość – część 1
Sytuacja językowa na Ukrainie – mity i rzeczywistość – część 2
Co każdy powinien wiedzieć o sytuacji językowej na Białorusi
O dwóch legendarnych słowiańskich literach
Jak się nauczyć rosyjskiego?

Co każdy powinien wiedzieć o sytuacji językowej na Białorusi

Niesłychanie się cieszę mogąc powrócić po dłuższym urlopie na łamy Woofli, zwłaszcza, że przybywam z tematem jeszcze gorącym, jakim jest lingwistyczny miszmasz u naszego wschodniego sąsiada. Gorącym, bo właśnie wróciłem z dwutygodniowej podróży na Białoruś i mogłem na własne oczy zobaczyć oraz skonfrontować to o czym wcześniej czytałem z nieznaną mi wcześniej rzeczywistością, która w zależności od aspektów wyglądała mniej lub bardziej kolorowo. Z racji tematyki naszego serwisu największa część artykułu będzie naturalnie poświęcona kwestii językowej, ale znajdzie się też miejsce na czysto osobiste obserwacje oraz demaskowanie niektórych stereotypów krążących w polskim społeczeństwie. Bo wbrew pozorom jest to piękny kraj, pełen gościnnych ludzi (o mentalności zupełnie innej niż Ukraińcy, co warto zaznaczyć), o niezwykle ciekawej historii i kulturze, którego choćby namiastkę chciałbym Wam niniejszym przekazać. Gotowi do wycieczki za Bug? Пошли!

Kto tak naprawdę mówi po białorusku?
Hierarchia znaczenia języków wschodniosłowiańskich zdaje się być po zawirowaniach ostatnich kilkunastu lat dość oczywista. Na pierwsze miejsce wysuwa się, rzecz jasna, rosyjski, który śmiało pretenduje do bycia jednym z języków światowych, pełniąc na terenie byłego ZSRR rolę lingua franca. Mamy też mowę ukraińską – ta w ostatnich latach, zwłaszcza na fali ostatnich wydarzeń na Krymie i w Donbasie, skutecznie wchodzi w różne sfery życia codziennego na Ukrainie (nie tylko tej zachodniej) dotychczas zarezerwowane dla rosyjskiego i wszystko wskazuje na to, że utrzyma swój status jedynego języka urzędowego kraju. Jest też białoruski, który na tle swoich dwóch braci prezentuje się bardzo skromnie, do tego stopnia, że zadane powyżej pytanie wcale nie brzmi bezpodstawnie. Nie zawsze tak jednak było.

Brześć

Pomnik w Brześciu, na którym znajdują się ważne osoby w historii miasta. Wśród nich król polski i wielki książę litewski Władysław Jagiełło.

O więzi Białorusi z Litwą i Polską słów kilka
Cofnijmy się około 700 lat w dziewicze lasy Europy środkowo-wschodniej – to właśnie tam na znaczeniu zaczęło zyskiwać państwo wielkich książąt litewskich, którzy w ciągu jednego stulecia wykorzystując polityczną próżnię powstałą po najazdach mongolskich stworzyli największe państwo na kontynencie. Rozmiar Wielkiego Księstwa Litewskiego znacznie przekraczał obszar faktycznie zamieszkiwany przez plemiona litewskie, a zdecydowaną większość poddanych stanowili prawosławni Słowianie władający rozmaitymi wersjami języka ruskiego. Dwór książęcy bardzo szybko się zrusyfikował, częste były przypadki prawosławnych chrztów w obrębie dynastii panującej (wbrew mitom rozpowszechnianym na lekcjach historii Jagiełło nie był pierwszym księciem litewskim, który przyjął chrześcijaństwo – jego chrzest katolicki niósł za sobą jedynie najbardziej znaczące konsekwencje), a językiem używanym w litewskiej administracji stało się coś, co dziś nazywamy językiem starobiałoruskim. Aż do drugiej połowy XVII wieku to właśnie w nim były wydawane akty prawne tyczące się obszaru należącego do Wielkiego Księstwa Litewskiego, często o bardzo istotnym znaczeniu dla całości Rzeczypospolitej, jak chociażby Statusy litewskie. Białorusinami byli Radziwiłłowie, Sapiehowie, Sanguszkowie, Chodkiewicze, Kościuszkowie. Jakie więc dwa narody stanowiły główne części składowe Rzeczpospolitej Obojga Narodów? Podpowiem – drugim narodem nie byli Litwini. Przynajmniej nie w obecnym tego słowa znaczeniu. Geograficzna Litwa była jeszcze do lat 20. XX wieku czymś zdecydowanie więcej, niż tym czym jest obecnie. Mickiewicz, pisząc „Pana Tadeusza", wspominając Litwę, miał na myśli rodzime ziemie białoruskie. Gdy na przełomie XIX i XX wieku zaczęły krążyć wśród miejscowej inteligencji idee wywalczenia niepodległości, dość powszechnym była myśl o odrodzeniu Wielkiego Księstwa będącego krajem Litwinów litewskojęzycznych oraz ruskojęzycznych, których dziś nazywamy już wyłącznie Białorusinami. Podobne pomysły mieli zresztą nawet bolszewicy. Powołany w roku 1919 LitBieł (biał. Літоўска-Беларуская Савецкая Сацыялістычная Рэспубліка) ze stolicą w Wilnie miał obejmować obszar dzisiejszej Litwy i Białorusi. Historia chciała jednak inaczej, dlatego też nie mamy dziś w Europie kolejnego tworu na kształt Szwajcarii, lecz dwa państwa narodowe. Pozostałością po więziach łączących oba narody jest Pogoń – oficjalny symbol państwowy Litwy oraz do niedawna (zamieniony w 1995 roku) Białorusi. Powróćmy jednak do kwestii językowej.

Język białoruski

Język codziennego użytku na Białorusi. Kolorem czerwonym zaznaczono obszary, w których przewagę przynajmniej teoretycznie posiadają użytkownicy języka białoruskiego. Warto zwrócić uwagę na zdecydowaną przewagę rosyjskiego w ośrodkach miejskich.

Dwie mowy czy jedna?
Język białoruski, tak mocny w Wielkim Księstwie Litewskim, znacznie stracił na znaczeniu w ostatnim okresie funkcjonowania Rzeczypospolitej, a podczas zaborów upadł do rangi jednego (acz bardzo osobliwego) z wielu rosyjskich dialektów. Na arenie międzynarodowej pojawił się on znów w latach 1918-1919, kiedy to na krótki czas miejscowi nacjonaliści powołali do życia BNR – Białoruską Republikę Ludową (biał. Беларуская Народная Рэспубліка), w której miejscowa mowa otrzymała po raz pierwszy od ponad 200 lat urzędowy status. Wtedy też wydano pierwszą białoruską gramatykę, której autorem był Branisłau Taraszkiewicz. Zasady wprowadzone przez tego ostatniego nie podobały się władzom radzieckim, które uznały je za wywrotowe i zdecydowały się na ponowne ustandaryzowanie języka. Od 1933 roku mamy więc dwa warianty języka białoruskiego – taraszkiewicę oraz narkamaukę. Nie ma miejsca na szczegółowe opisanie różnic między nimi, warto tylko wspomnieć o tym, że ta pierwsza jest znacznie bliższa jest językowi polskiemu, wierniej oddaje typową dla Białorusinów wymowę (przede wszystkim chodzi o stawianie miękkich znaków tam gdzie faktycznie miękkie spółgłoski są wymawiane) i przez lata była związana głównie ze środowiskami narodowo-konserwatywnymi, druga jest bliższa językowi rosyjskiemu, i jako dominująca w czasach ZSRR dziś uznana została również po upadku imperium oficjalną wersją tego języka. Z jednej strony na narkamaukę przeszła parę lat temu nawet największa opozycyjna białoruskojęzyczna gazeta Nasza Niwa (biał. Наша Ніваwww.nn.by), z drugiej natomiast miałem okazję spotkać osoby, które do dziś używają taraszkiewicy i uważają ją za wariant znacznie lepiej oddający specyfikę języka białoruskiego. Jak łatwo się domyślić – występowanie dwóch standardów w języku białoruskim i realny konflikt zwolenników niektórych z nich tylko podkopuje jego znaczenie.

A może nawet trzy?
Artykuł o języku białoruskim nie miałby najmniejszego sensu, gdybym nie wspomniał o trasiance. Nieraz na łamach Woofli przewijało się słowo surżyk używane w kontekście Ukrainy. Trasianka jest jego białoruskim odpowiednikiem. Dla tych, którzy nie wiedzą – jest to bliżej nieokreślona, daleka od jakiejkolwiek standardyzacji forma języka mówionego będąca połączeniem białoruskiego z rosyjskim. Proporcje oraz wszelkiego cechy takiego połączenia (ktoś może mówić po rosyjsku z białoruskimi zapożyczeniami, a ktoś po białorusku z rosyjską wymową – to tylko dwa z nieokreślonej bliżej liczby przypadków) zależą w zasadzie od samej osoby, która trasianką posługuje się na co dzień – od jej pochodzenia, wyuczonego zawodu, kontaktu ze światem zewnętrznym. Ta dziwna forma, nierzadko bardzo daleka od jakichkolwiek zasad nauczanych w szkołach, zupełnie wystarcza takiemu osobnikowi do codziennego funkcjonowania, ale jednocześnie staje się poważną barierą i kolejnym konkurentem białoruskiego, zwłaszcza na terenach wiejskich. Ludzie nierzadko używają tam trasianki sądząc, że mówią po białorusku, co z dumą podają potem w spisie powszechnym. Z tego natomiast otrzymujemy potem dane liczbowe świadczące o całkiem mocnej pozycji narodowego języka w tym kraju. Rzeczywistość jest jednak trochę inna.

Bazylika św. Franciszka Ksawerego w Grodnie

Bazylika św. Franciszka Ksawerego w Grodnie

Gdzie się podziała białoruska Galicja?
Nie sposób nie porównywać Białorusi z Ukrainą, również w kwestiach językowych. Nie będę tutaj wyjątkiem i zaryzykuję twierdzenie, że dzisiejszy język ukraiński rozwinął się przede wszystkim dzięki temu, że na zachodzie język ukraiński dominuje nieprzerwanie od końca II wojny światowej. Były naturalnie procesy rusyfikacyjne, przybysze z różnych stron imperium przybywali do Lwowa, zwiększając udział rosyjskojęzycznej populacji miasta, ale mimo to Galicja potrafiła pozostać tym bastionem ukraińskiej mowy, z którego ta mogła po uzyskaniu niepodległości promieniować na pozostałe ośrodki. Na Białorusi jest inaczej. Każde miasto mogące być Lwowem zostało w ciągu ostatnich 200 lat zrusyfikowane – tak naprawdę jedynymi latami, w których nie dominował rosyjski, było dwudziestolecie międzywojenne, kiedy to zachodnia Białoruś znajdowała się w granicach II RP (dla porównania – Lwów, Iwano-Frankiwsk czy Tarnopol przeżyły pod okupacją rosyjską zaledwie niecałe 50 lat) i nie ma tak naprawdę regionu, który mógłby stać się silnym ośrodkiem języka narodowego. Zniszczony przez wojnę Brześć jest wbrew pozorom bardzo ładny, ale z racji zniszczeń większość obecnych mieszkańców to przybysze z różnych stron ZSRR, którzy porozumiewali się ze sobą po rosyjsku. Mińsk to stolica, gdzie co prawda mieszka wielu sympatyków języka białoruskiego, ale jak w każdej stolicy liczą się przede wszystkim pieniądze i prestiż. Pozostaje nam Grodno – stolica obłasti, w której największy odsetek osób deklaruje użycie języka narodowego w codziennym życiu. Ale nawet w tym Grodnie, porównywanym zresztą ze Lwowem (trochę na wyrost, aczkolwiek miasto jest bardzo urokliwe i warto tam zajrzeć), na ulicy słyszy się przede wszystkim rosyjski.

Mińsk - brama do centrum

Witająca nas na wyjściu z dworca kolejowego brama wjazdowa do centrum Mińska

Użycie języka w praktyce
Faktycznie, gdyby pominąć przypadki moich znajomych, których prosiłem czasami o zwracanie się do mnie po białorusku (bo to strasznie ciekawe), to nie słyszałem go na ulicy w wersji standardowej ani razu. Na terenach wiejskich pod Połockiem oraz w autobusach z Baranowicz do Nowogródka oraz z Mińska do Lahojska zdarzyło mi się pojedynczo usłyszeć osoby mówiące bardzo bliskimi białoruskiemu odmianami trasianki. Ale to tyle. Poza tym białoruski słyszy się tak naprawdę przede wszystkim w trolejbusach oraz w mińskim metrze. Nieco lepiej ma się stan języka pisanego – ten jest praktycznie wszechobecny. Widać go na budynkach administracyjnych, zabytkach ozdobionych tabliczką z napisem Каштоўнасць, bilboardach z kampaniami społecznymi (reklamę komercyjną prowadzi się bowiem niemal wyłącznie po rosyjsku), bez większych problemów można w księgarniach kupić białoruskie książki (zgodnie zresztą ze starym zwyczajem zakupiłem sobie jedną pozycję autorstwa Wasyla Bykaua – najwybitniejszego chyba białoruskiego pisarza drugiej połowy XX wieku). Ba, napisy na miejscowych banknotach są wyłącznie po białorusku. Zdaje się to jednak nie wpływać znacząco na częstotliwość posługiwania się nim na co dzień. Warto zwrócić uwagę na użycie przeze mnie terminu „częstotliwość", a nie „umiejętność", bo liczba osób potrafiących mówić po białorusku znacznie przekracza liczbę osób używających go w życiu codziennym. Niektórzy nawet jeśli go umieją, to nie widzą sensu w jego pielęgnowaniu. Jeden z moich znajomych powiedział, że zna osoby, które równie biegle jak on władają białoruskim i wtedy z chęcią go używa, ale nie wyobraża sobie sytuacji, w której miałby wejść do sklepu i nagle mówić inaczej niż po rosyjsku. Określił to jako sytuację skrajnie nienaturalną. Mniemam, że wiele osób podziela jego zdanie.

Kampania prezydencka w Mińsku

Zbieranie podpisów podczas kampanii prezydenckiej w Mińsku. Po lewej stanowisko czołowej kandydatki opozycji Tacjany Karatkiewicz. Po prawej urzędującego prezydenta Łukaszenki.

Piętno opozycji
Jeszcze jedna osoba stwierdziła, że jednym z największych problemów z jakimi borykał się do niedawna język białoruski, był fakt jego zdominowania przez środowiska opozycyjne, przez co, o ile stawał się on formą protestu społecznego dla osób zbuntowanych przeciw obecnemu systemowi, o tyle przeciętnemu Białorusinowi kojarzył się przede wszystkim z miejscowymi nacjonalistami. Trudno temu nie przyznać racji. Od zarania dziejów języki bywały przedmiotem polityki – nie inaczej było na Białorusi. Tuż po ogłoszeniu niepodległości język białoruski był jedynym urzędowym aż do roku 1995, kiedy podobny status uzyskał rosyjski, co oburzyło opozycję, która aktualnie jako jeden z najważniejszych punktów swojego programu wymienia powrót jednego języka urzędowego oraz starych symboli państwowych tj. biało-czerwono-białej flagi oraz Pogoni. Cele szczytne, ale, jeśli wziąć pod uwagę niektóre aspekty wymieniane przez moich rozmówców, bardziej szkodzą niż pomagają rozwojowi języka białoruskiego. Aktualnie sytuacja się zmienia – na ulicach możemy zobaczyć sponsorowane przez rząd bilboardy nakłaniające do poznawania narodowej mowy, a nawet prezydent Łukaszenka wygłosił w niej całkiem niedawno pierwsze od 20 lat przemówienie. W miastach powstają natomiast kluby konwersacyjne, w których ludzie mogą ćwiczyć swój białoruski. Opozycja przestaje mieć monopol na język, co może mu wyjść tylko na dobre. Jaka będzie natomiast przyszłość, to już czas pokaże – niewykluczone, że na fali nowego samookreślania się narodów w państwach byłego ZSRR możemy jeszcze być świadkami wzrostu popularności tego języka wschodniosłowiańskiego.

Tyle tytułem wstępu. Temat z wielką chęcią poszerzę o inne informacje (materiały do nauki, opis samego języka – jest bowiem wiele cech wyróżniających go na tle pozostałych języków wschodniosłowiańskich, czy nawet najprostsze porady turystyczne) jeśli tylko zauważę osoby zainteresowane tematyką, dlatego gorąco zachęcam do komentowania.

 

Podobne artykuły:

Lwowiaki nie mówią ino bałakają – czyli o języku polskim na Ukrainie

Język rosyjski na Ukrainie

Czy i kiedy opłaca się uczyć ukraińskiego?

Jak się nauczyć cyrylicy w 2 dni?

Jak się nauczyć rosyjskiego?

Przewodnik po różnych rodzajach cyrylicy – języki słowiańskie

Dziś trochę informacji ze świata języków słowiańskich – dla tych, którzy się na tym znają nie będzie to żadną nowością, jednak dla niewtajemniczonych może się okazać całkiem ciekawe i pouczające. Czasem wydaje się bowiem, że sama znajomość rosyjskiej cyrylicy wystarcza, żeby bez problemu czytać teksty w innych językach – rzeczywiście bardzo to pomaga, ale do dziś pamiętam problemy studentów wschodoznawstwa, gdy zaczynaliśmy się uczyć ukraińskiego i znajomość rosyjskiego wariantu cyrylicy nie wszystkim pomagała. Tak więc postanowiłem, że umieszczę tu małą ściągę na temat tego jak czytać cyrylicę w różnych językach słowiańskich.

Obok każdej litery umieszczam jej polski odpowiednik. Jeśli istnieją natomiast różnice pomiędzy poszczególnymi wariantami, to będę je oznaczał następującymi skrótami: RUS – rosyjski, UKR – ukraiński, SER – serbski, BUL – bułgarski, BEL – białoruski, MAC – macedoński. Podobnie będzie też z czarnogórskim, który trudno mi uznać za osobny język, jednak miejscowi lingwiści mieli inne zdanie na ten temat i wynaleźli dwie litery, które odróżniają język tego małego państwa od serbskiego. Zaczynamy:

А а – czytamy jak „a"

Б б – „b"

В в – polskie „w"

Г г – w RUS, SER, BUL, MAC oraz według niektórych norm BEL czytamy jako „g", natomiast w UKR i BEL jako dźwięczne „h" (nie ma bezpośredniego polskiego odpowiednika i jest to jedna z „trudności" ukraińskiego)

Ґ ґ – występuje tylko w UKR i czyta się jak „g"

Д д – „d"

Ђ ђ  – jedynie w SER i czyta się jak „dź"

Е е – w UKR, SER, BUL, MAC jako „e", natomiast w RUS i BEL jako „je"

Ё ё – jedynie w RUS i BEL – czyta się jak „jo"

Є є – jedynie w UKR i czyta się jak „je"

Ж ж – „ż"

З з – „z"

И и – w RUS, SER, BUL jako „i", natomiast w UKR jako „y"

І і – jedynie w UKR i BEL – czyta się jak „i"

Ї ї – jedynie w UKR i czyta się jak „ji"

Й й – w RUS, UKR, BUL jako „j", nie występuje w SER

Ј ј – jedynie w SER i MAC – czyta się jako „j"

К к – „k"

Л л – w RUS, BEL, UKR i BUL jako coś pomiędzy „l" i „ł" (tzw. „ł sceniczne"), gdy stoi przed „a", „e", „o", „u" (brak odpowiednika w polskim) i jako „l" gdy stoi przed „je", „i", „j", „ja", „jo", „ju". W SER i MAC bardziej zbliżone do „l".

Љ љ – jedynie w SER i MAC, w łacińskim alfabecie zapisywane jako „lj", czytane jako jedna głoska będąca połączeniem „l" i „j" (wiem, że wyjaśnienie takie na chłopski rozum, ale trudno to zrobić prościej).

М м – „m"

Н н – „n"

Њ њ – jedynie w SER i MAC czyta się jako „ń"

О о – „o", w RUS zbliżone do „a" gdy jest nieakcentowane

П п – „p"

Р р – „r"

С с – „s"

Т т – „t"

Ћ ћ – jedynie w SER i czyta się jak „ć"

У у – „u"

Ф ф – „f"

Х х – „ch"

Ц ц – „c"

Ч ч – w RUS, BUL czyta się jak zmiękczone „cz", w UKR jak twarde „cz" (choć w niektórych regionach jak zmiękczone), w SER i MAC jak „cz".

Џ џ – jedynie w SER i czyta się jak „dż"

Ш ш – „sz"

Щ щ – w RUS niegdyś zmiękczone „szcz", obecnie wymowa zbliżona bardziej do „śś"; w ukraińskim jako twarde „szcz" (aczkolwiek spotkałem się też z ukraińskim wariantem zmiękczonym, albo wręcz z redukcją do samego „sz"), w BUL jak „szt", a w SER litery tej nie ma.

Ъ ъ – tzw. jer twardy, który w RUS oznacza, że poprzednia spółgłoska zachowuje swoją twardość (w UKR jest zapisywany jako apostrof – " ‚ „), w BUL czyta się go natomiast jako krótką samogłoskę pomiędzy „y" i „a" (nie ma odpowiednika w polskim), w SER litery tej nie ma.

Ы ы – w RUS jako „y"

Ь ь – tzw. jer miękki, w RUS i UKR zmiękcza poprzedzającą go spółgłoskę, w BUL w kombinacji z „o" (ьo) czyta się jak „jo", w SER litery tej nie ma.

Э э – jedynie w RUS i czyta się jak „e"

Ю ю – w RUS, BEL, UKR i BUL czyta się jak „ju", w SER tej litery nie ma.

Я я – w RUS, BEL, UKR i BUL czyta się jak „ja", w SER tej litery nie ma.

To na tyle. Dodam jeszcze wyjątkowe litery, które mają zastosowanie w mniej rozpowszechnionych językach słowiańskich.

Ѓ ѓ – w macedońskim „gj"

Ќ ќ – w macedońskim „kj"

Ѕ s – w macedońskim „dz"

Ў ў – w białoruskim czyta się jako „ł"

I na koniec jeszcze trochę o języku czarnogórskim. Otóż tamtejsi znawcy postanowili wprowadzić do swojego alfabetu (który był identyczny z serbskim) dwie litery, by nadać mu pewnych cech wyróżniających go spośród innych języków słowiańskich. Tym sposobem powstały dwie nowe litery „Ć", które zamieniło dwuznak „сј" (czyli polskie „sj") i З́, które weszło w miejsce dwuznaku „зј" (polskie „zj"). O ich podobieństwie do polskich „ś" i „ź" nic nie powiem, bo nigdy w życiu nie słyszałem ani nie widziałem tych liter w praktycznym użyciu. Zresztą patrząc na czarnogórskie gazety nie odnoszę wrażenia by były powszechnie znane. Więcej na temat sytuacji językowej w krajach byłej Jugosławii zresztą już pisałem.

Jak więc widać, świat słowiańskiej cyrylicy nie jest taki prosty jak to się na pierwszy rzut oka wydaje. Mam nadzieję, że komuś się na coś ten artykuł przyda, lub kogoś zainspiruje do nauki języków spokrewnionych z polskim. Naprawdę warto.

Podobne posty:
Jak (nie) uczyć się języków obcych – część 2 – rosyjski
Jak nauczyć się cyrylicy w 2 dni?
W jakim języku się mówi w byłej Jugosławii?
5 rzeczy jakich nauczyła mnie nauka czeskiego

Najpierw naucz się popularnego języka, żeby dotrzeć do tych mniejszych

Tego posta piszę niejako w odpowiedzi na jeden z komentarzy postawionych do wcześniejszego posta, w którym starałem się określić co jest potrzebne do nauki języka obcego. Wspomniałem bowiem, że jeśli ktoś by chciał się nauczyć na przykład języka kazachskiego to powinien najpierw sięgnąć po rosyjski. Pewien anonimowy czytelnik bloga napisał:
   
    „Jeśli chodzi o język kazachski to, w przeciwieństwie do rosyjskiego (który jest językiem słowiańskim), różni się on diametralnie. Jest to język z grupy tureckiej, a jedynie alfabet został zapożyczony (po czym przystosowany) z rosyjskiego.”

Słuszna uwaga – należy się więc sprostowanie z mojej strony. Nie miałem na myśli faktu, że rosyjski i kazachski są do siebie podobne. Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości to zapraszam chociażby na stronę główną kazachskiej Wikipedii, albo gazety „Жас Алаш”. Raczej nic nie zrozumiesz i na niewiele się tu zda umiejętność czytania cyrylicą. Dlaczego więc nauka rosyjskiego ma pomóc?

Nie będę ukrywał, że szukanie materiałów do nauki kazachskiego nie jest moim hobby, więc postanowiłem pójść po linii najmniejszego oporu i wpisałem w Google podręcznik język  kazachski. Znalazłem tylko jedną sensowną pozycję – „Język kazachski” Michała Łabędy (za 99 złotych!!!), na dodatek nie za bardzo wytłumaczono, czy cokolwiek z tej publikacji można się nauczyć. Postanowiłem więc spróbować na rosyjskich stronach i proszę: „Казахский язык для всех”, a na stronie http://www.tilashar.kz/ oferują bezpłatne lekcje i samouczek do kupienia. Podobna ma się sprawa z językiem białoruskim i ukraińskim. Najlepszy  podręcznik do nauki białoruskiego w internecie jaki znalazłem jest po rosyjsku – http://knihi.com/www/padrucnik. Po polsku nie widziałem na temat nauki białoruskiego nic konkretnego – choć sprawdzałem to dawno temu, jeśli ktoś by coś znalazł to niech mi da znać. Natomiast mój słownik rosyjsko-ukraiński i ukraińsko-rosyjski kupiony we Lwowie za równowartość jakichś 20 złotych bije na głowę „Wielki słownik polsko-ukraiński i ukraińsko-polski” wydawnictwa rea, który kosztował 3 razy więcej. Wniosek z tego taki, że jeśli znasz rosyjski, to otwiera on przed Tobą możliwości nauczenia się wielu języków – nawet tych zupełnie niepodobnych , do których po prostu brakuje materiałów w Polsce.

Podobnie ma się sprawa np. z angielskim, francuskim, niemieckim, czy hiszpańskim – bogactwo materiałów naukowych dla studiowania niszowych języków jest ogromne. Najlepsze serie samouczków takie jak „Assimil”, „Teach Yourself”, „Colloquial” czy „Linguaphone” mają jako swój język startowy języki angielski albo francuski. A im szybciej opanujesz któryś z tych wielkich tym prędzej będziesz się mógł wziąć za te mniejsze, moim zdaniem, ciekawsze. Ale nie rób na odwrót, bo w większości wypadków będzie to walka z wiatrakami, a wtedy bardzo łatwo o utratę motywacji.