język japoński

„Japoński. Fiszki Pisz i czytaj 200 podstawowych znaków kanji”. Recenzja

Pismo jest, obok rozbudowanego języka grzecznościowego, jednym z aspektów sprawiających najwięcej trudności osobom uczącym się języka japońskiego. O ile przyswojenie hiragany i katakany zmotywowanej osobie nie powinno zająć więcej niż 2-3 tygodnie, to ideogramy stają się codziennymi towarzyszami na długie lata. Sama lista Jōyō kanji (jap. 常用漢字, „kanji codziennego użytku”) liczy 2136 znaków, a żeby czytać literaturę piękną czy artykuły z różnych dziedzin należy znać ich znacznie więcej. Nic dziwnego, że uczniowie z zagranicy (może poza będącymi na uprzywilejowanej pozycji Chińczykami) intensywnie szukają skutecznej metody nauki ideogramów, a na rynku nie brakuje materiałów na ten temat. Popularnością cieszy się np. metoda Heisiga, który w swojej książce nie zamieszcza jednak czytań znaków ani ich złożeń z innymi. Triumfy święci (przynajmniej wśród moich znajomych) także program Anki. Niektórzy korzystają również z samodzielnie tworzonych papierowych fiszek. Jeśli jednak brakuje nam czasu i/lub chęci na przygotowanie takowych, to naprzeciw wychodzi nam wydawnictwo Edgard ze swoją publikacją „Japoński. Fiszki Pisz i czytaj 200 podstawowych znaków kanji” opracowaną przez panią Ewę Krassowską-Mackiewicz.

Autorka ukończyła japonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, zajmuje się dydaktyką japońskiego i opracowała wcześniej inne pomoce do nauki tego języka. Jak prezentuje się ta publikacja?
_DSC3350
Szata graficzna jest jedną z niewątpliwych zalet zestawu: wzór kwitnących wiśni na opakowaniu cieszy oko, a same fiszki są wykonane bardzo estetycznie, na dobrej jakości papierze i utrzymane w przyjemnej kolorystyce. Według wydawcy zestaw zawiera 204 fiszki i, cytując informację z opakowania, podręcznik.
Książeczka fiszki
Mimo że zawartą w nim 50-stronnicową niewielką książeczkę trudno nazwać „podręcznikiem”, jest ona bardzo przydatna dla osób rozpoczynających naukę oraz chcących usystematyzować wiedzę. Na pierwszych dwudziestu stronach znajdziemy opis systemu pisma japońskiego i wszystkich jego elementów (kana, kanji, romaji), tabele znaków hiragany i katakany, informacje o przedłużeniach i sylabach geminowanych, kolejności i kierunku stawiania kresek oraz o tym, jakie elementy musimy przyswoić przy nauce każdego znaku: odczytania, znaczenie, złożenia. Tutaj drobna uwaga: przy podaniu zasady, że „o” przedłuża się za pomocą „u” zapomniano o podaniu wyjątków przedłużanych za pomocą „o” takich jak np. ookii, ookami. Strony 20-50 książeczki przeznaczone są na listę znaków zawartych na fiszkach wraz z odczytaniami, podzielonych na kategorie: rzeczowniki, czasowniki, przymiotniki.
Przejdźmy do samych karteczek! Wyglądają one następująco:

_DSC3357

Podczas nauki, o ile mamy zamiar pisać po japońsku odręcznie, powinniśmy mieć świadomość, że na fiszkach przedstawione są znaki w wersji drukowanej, która czasami różni się od pisma odręcznego. W złożeniach czytania sinojapońskie (on-yomi), rodzime (kun-yomi) oraz będące wyjątkami, oznaczone są odpowiednio kolorami: różowym, zielonym i pomarańczowym, co jest dość ciekawym pomysłem. Bezzasadne wydaje mi się umieszczanie czytań złożeń również w alfabecie łacińskim, jako że nie ma ich na pierwszej stronie fiszek, a ja jestem wielką zwolenniczką jak najszybszego pozbycia się ułatwienia, jakim jest romaji. Nie obyło się też bez pojedynczych drobnych błędów, które umknęły korekcie, np. złożenie „kotoba”, które pojawiło się przy nieodpowiednim znaku.
Największym zarzutem z mojej strony jest nieco nieprzemyślany układ treści. Zazwyczaj na fiszkach z jednej strony widnieje słowo w języku, którego zamierzamy się nauczyć, z drugiej polskie tłumaczenie, ewentualnie przykładowe zdania. Na pierwszej stronie tych fiszek znajduje się ideogram, jego znaczenia oraz czytania: rodzime japońskie i zapożyczone z Chin, na drugiej: kolejność pisania kresek oraz złożenia. Wszystkie te informacje są istotne, niemniej jednak, gdyby uczący się mógł na przykład, zobaczywszy znak i jego czytania, sprawdzić na drugiej stronie znaczenie, byłoby to z mojej perspektywy bardziej zasadne. I z tym można sobie jakoś poradzić, np. zasłaniając dolną część karty podczas nauki.

_DSC3360
Pozwoliłam sobie na dozę krytyki, ale nie znaczy to, że mamy do czynienia z jednoznacznie słabym produktem. Zestaw można polecić z kilku powodów. Pierwszy jest wspomniany już zawierający wiele przydatnych informacji mini-podręcznik. Po drugie, nie trzeba się martwić o szukanie znaków i ich selekcję: wybrane dwieście to rzeczywiście podstawowe, często używane znaki, niezbędne nie tylko w codziennym posługiwaniu się językiem, ale i dla planujących zdać egzamin JLPT. Wspomniana już ładna szata graficzna umila proces nauki, zwłaszcza osobom, które tak jak ja przyzwyczajone są do materiałów w czerni i bieli. Wszystko, co powinniśmy wiedzieć na temat danego znaku, zostało zebrane w jednym miejscu. Same ideogramy to za mało, szczególną uwagę należy zwrócić na złożenia, kluczowe przy nauce słownictwa. Na przykład pojawiający się na jednej z kart 電子 „elektron”, na który składają się znaki „elektryczność” i „dziecko” 😉 Na jednej karcie zmieściło się co prawda tylko kilka złożeń, zawsze jednak można wiedzę poszerzać we własnym zakresie.

Mimo niedociągnięć „Japoński. Fiszki Pisz i czytaj 200 podstawowych znaków kanji” to solidny produkt, który może pomóc początkującym oswoić się z kanji i ułatwić proces nauki. Na stronie wydawca informuje, że zestaw może stanowić uzupełnienie książki „Japoński. Mów, pisz i czytaj” tej samej autorki, moim skromnym zdaniem najbardziej rzetelnej na raczkującym polskim rynku materiałów do nauki japońskiego (choć oczywiście niepozbawionej wad). Ponadto, fiszki mogą posłużyć jako materiał powtórkowy dla tych, którzy tak jak ja nie mogą już patrzeć na źródła, z których uczyli się ideogramów i potrzebują odmiany („Basic kanji book”, swoją drogą bardzo dobry, nadal śni mi się po nocach). Obecnie nie mogę poświęcić wiele czasu nauce japońskiego, ale do powtórki znaków na pewno z nich skorzystam.

„Japoński Fiszki Pisz i czytaj 200 podstawowych znaków kanji"
Autor: Ewa Krassowska-Mackiewicz
Wydawnictwo: Edgard
Data wydania: kwiecień 2015
Cena okładkowa: 49,90 zł
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Edgard.

Może Cie zainteresować również:

Japoński: z czym to się je?

300 słów i wyrażeń dziennie, czyli recenzja Business English

Angielski z kryminałem + wyznania językowej monogamistki

Japoński: z czym to się je?

japanJęzyk japoński: jawi się nam jako egzotyczny, bywa mylony z chińskim, a jaki jest naprawdę? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, gdyż sama, mimo trzech lat uczenia się, czuję, że dopiero liznęłam ten język. Pozwolę sobie jednak przedstawić kilka podstawowych informacji na jego temat oraz napisać czym mnie zachwycił, a osobom rozważającym rozpoczęcie nauki przekazać kilka wskazówek.

Językiem japońskim (日本語, czyli „nihongo” lub „nippongo” – do tematyki znaków wrócę w dalszej części wpisu) posługuje się ok. 125 milionów osób. Niemal wszyscy mieszkańcy Japonii mówią po japońsku, i język ten jest właściwie nieużywany poza Japonią (znajomość japońskiego u emigrantów mieszkających w np. w USA czy Brazylii jest zróżnicowana).

Pochodzenie języka japońskiego jest niejasne. Domniemywa się, że jest pokrewny m.in. z koreańskim, językami ałtajskimi (m.in. turecki, mongolski, kirgiski) lub austronezyjskimi – używanymi przez mieszkańców wysp Oceanii i Azji Południowo-Wschodniej. Japoński uważa się często za izolowany (nie wykazujący podobieństwa z żadnym innym językiem), ale mówi się również o rodzinie językowej tworzonej przez język japoński i języki riukiańskie, którymi posługują się mieszkańcy archipelagu Riukiu:

Mapa wysp Riukiu

Wyspy Riukiu

Japoński jest bardzo zróżnicowany zarówno pod względem regionalnym, jak i społecznym. Jego cechą jest samogłoskowość: znaczny odsetek samogłosek w wypowiedzi, niewiele zbitek spółgłoskowych. To język aglutynacyjny, czyli taki, w którym do rdzeniu wyrazu dokleja się afiksy, określające najczęściej tylko jedną kategorię gramatyczną. Na przykład:

たべさせられません tabe-sase-rare-mas-en („sprawił, że nie zostało zjedzone”)

gdzie tabe tworzy rdzeń („jeść”), a kolejne sufiksy odnoszą się odpowiednio do: sprawczości (poproszono nas o wykonanie jakiejś czynności lub zmuszono do tego), strony biernej (coś zostało zrobione), grzeczność oraz przeczenie.

Podobnie dzieje się w przypadku いさせられませんでした i-sase-rare-mas-en-deshita („nam strzelać nie kazano”), gdzie dodatkowo „deshita” informuje o czasie przeszłym.

Kolejne cechy to: akcent toniczny (wyrażany wysokością głosu), ogromny wpływ języka chińskiego oraz rozbudowane środki grzecznościowe, nie tylko w zakresie słownictwa, ale również gramatyki. Należy zaznaczyć, że wpływy chińskiego na japoński są zewnętrzne, języki te nie są spokrewnione. Stąd możemy płynnie przejść do kwestii systemu pisma. Od Chińczyków zaadaptowano znaki kanji (漢字) – logogramy, zawierające w sobie zarówno znaczenie, jak i wartość fonetyczną. Znajdziemy wśród nich piktogramy, np.:

木   drzewo

山   góra

日  Słońce

oraz liczniejsze ideogramy, wyrażające pojęcia abstrakcyjne, na przykład:

愛  miłość

友  przyjaciel

Większość kanji czyta się na dwa sposoby: kun'yomi (czytanie rdzennie japońskie) oraz on'yomi (czytanie sinojapońskie). Nie każdy znak posiada jednak tylko dwa odczytania, np. 上 ma ich kilkanaście. Ile jest kanji? Na liście Jōyō Kanji, czyli „kanji codziennego użytku”, znajduje się ich 2136, które Japończyk musi znać po zakończeniu obowiązkowej edukacji. Z kolei na pierwszym poziomie egzaminu Kanji Kentei wymaga się znajomości ok. 6000 znaków.

Poza kanji japoński posługuje się również dwoma sylabariuszami: hiraganą i katakaną.

2000px-Table_hiragana.svg

2000px-Table_katakana.svg

Jak możecie zaobserwować, znaki te mają tylko wartość fonetyczną, a poza kilkoma wyjątkami (a, i, u, e, o i jedyną samodzielną spółgłoską – n) jeden znak odpowiada jednej sylabie. Hiragana służy do zapisywania końcówek gramatycznych oraz słów, które nie posiadają własnych kanji, bądź kanji te są niewskazane w danym miejscu ze względu na ich trudność, np. w tekstach dla dzieci czy obcokrajowców. Mniejszymi znakami hiragany nad kanji (tzw. furiganą) podpisuje się odczytania nietypowych znaków spoza listy kanji codziennego użytku lub, jak powyżej, odczytania których uczący się/dziecko może nie znać.

Katakana z kolei służy do zapisu zapożyczeń i nazw obcojęzycznych. Często przy tym zapisie pojawiają się dwuznaczności i/lub ciężko zrozumieć, o jaki obcojęzyczny wyraz mogło chodzić. Na przykład:

ライト ra-i-to, jako że japoński nie rozróżnia między r a l, może się odnosić do jednego z trzech angielskich słów: light, right, write

アイスクリーム aisukuriimu to… przeczytajcie sobie raz na głos… Tak, to „ice cream” 🙂

Jak widać zbitka spółgłosek „cr” została tu rozbita przez samogłoskę.

Dodajmy do tego jeszcze okazjonalnie używany alfabet łaciński (romaji) i cyfry arabskie.

 

Pierwszą wskazówką dla chcących rozpocząć naukę z mojej strony będzie zawsze: od początku uczcie się pisma! System ten, jak mogliście przeczytać powyżej, jest dość skomplikowany, ale uczeń prędzej czy później i tak będzie musiał się z nim zmierzyć, więc lepiej, by to nastąpiło wcześniej. Kurczowe trzymanie się alfabetu łacińskiego spowalnia naukę oraz uniemożliwia dostęp do większości materiałów. Hiragany można nauczyć się bardzo szybko, o czym pisze Michał w swoim popularnym artykule, katakany podobnie. Nie chciałabym ani pisać, że nauka kanji jest bardzo łatwa (sama niestety utknęłam na poziomie którejś klasy japońskiej podstawówki) ani nadmiernie jej demonizować. Z podręczników na początek poleciłabym „Basic Kanji Book", który zawiera ok. 500 znaków oraz sporo ćwiczeń. Niestety, jest on trudno dostępny w Polsce. Internauci chętnie dzielą się swoimi sposobami na naukę znaków, dużą popularnością cieszy się program Anki czy samodzielnie tworzone papierowe fiszki.

Radziłabym też zachować ostrożność co do materiałów, zwłaszcza dostępnych w sieci, ale niestety tych książkowych również. Te pierwsze tworzą czasami osoby które owszem, są entuzjastami języka i mają jak najlepsze intencje, ale same dopiero zaczynają się uczyć. Niestety większość popularnych książek do japońskiego wydaje mi się schematyczna i nienowoczesna, co tylko zachęca do odejścia od metody podręcznikowej. Sama korzystałam z Shokyuu Nihongo, którego zaletą jest istnienie skorelowanej strony JP Lang, zawierającej nagrane dialogi i dodatkowe ćwiczenia. Chcąc osłuchać się z japońskim należy wziąć poprawkę na to, że sposób wyrażania się w kreskówkach (anime) bywa karykaturalny i ma na celu pokazać charakter postaci, więc np. ktoś nieobdarzony zbyt dużą ogładą będzie się wyrażał w niegrzeczny sposób, którego na pewno nie należy naśladować.

Na koniec dodam jeszcze, że nie należy popełniać mojego błędu i jak najszybciej zacząć mówić! Radę te można oczywiście rozciągnąć na wszystkie języki. Oficjalny egzamin na certyfikat z japońskiego (JLPT) nie przewiduje części ustnej, i z własnego doświadczenia wiem, że często np. na kursach za duży nacisk jest kładziony na naukę pod certyfikat, a za mały na komunikację. W japońskim oczarowało mnie jego brzmienie (jeśli bylibyście zainteresowani, chętnie napiszę coś więcej o japońskojęzycznej muzyce) oraz odmienność od języków europejskich. Japoński to dla mnie wyzwanie i klucz do niezwykle intrygującej kultury. Być może któreś z Was też kiedyś on oczaruje?

[MN18] Taniec smoka; grafia versus fonia

Mortal_Kombat_Logo.svgRozdźwięk pomiędzy grafią a fonią

Do dziś pamiętam to rozczarowanie, gdy po otwarciu mojego pierwszego elementarza do języka chińskiego dowiedziałem się, że znaki 他  i 她 wymawiane są tak samo: 1ta i naiwnie (vel zgodnie ze zdrowym rozsądkiem) oczekiwałem, że wymowa wspólnego elementu graficznego 也 – fonetyka (sic!) to właśnie 1ta. Rzeczywistość skutecznie ostudziła mój dalszy – wróżkarski zapał dostarczając informacji, że 也 wymawia się jednak: 3jy. Ta, jak się okazuje, jedynie pozorna nielogiczność wynika z tego, że ideogram 他 złożony był niegdyś z elementów: 亻i 它 (wymawianego obecnie jako 1ta) . Fragment 它 uległ ewolucji / przekształceniu do formy graficznej, która nie różni się niczym od ideogramu 也. Czemu jednak podobny los nie spotkał znaków: 駝,鴕,陀,舵,蛇…? Warto wspomnieć, że chociaż w każdym (z wyjątkiem 蛇) 它 pełni funkcję fonetyka, to żadnego z wymienionych ideogramów akurat nie wymawia się jako 1taO wątpliwej korelacji między grafią, a wymową wspominałem już w jednym z pierwszych artykułów. Odłóżmy jednak dalsze wycieczki historyczne i zajmijmy się zjawiskami, które dotykają współczesnego języka kantońskiego.


Kantońska ciuciubabka

Twórczość Kantończyków jest pełna pułapek, na każdym kroku, czychających na „językowych sztywniaków". Niegdyś próbował mi to udowodnić kantoński znajomy, który „dla zabawki" wyszukiwał w swoim telefonie co bardziej pikantne sms'y, po czym zachęcał mnie, abym czytał je na głos i tłumaczył (dla udowodnienia, że naprawdę rozumiem ich treść) na angielski. Natknąłem się wtedy na kilka ciekawych przypadków.

分左手

fan6 oznacza „część", natomiast czytane jako fan0 jest już czasownikiem: „dzielić", zatem 分手 to „dzielić dłonie" = „zrywać" [związek chłopaka z dziewczyną]; aby w języku kantońskim utworzyć formę dokonaną należy do czasownika „przykleić" partykułę aspektową 咗 dzo2;

„zrywać" > „zerwać"

分手 > 分

W tym wypadku „lenistwo" spowodowało, że autor wklepał jednak prostszy znak (wymawiany tak samo jak 咗), oznaczający „lewo", czyniąc frazę niejednoznaczną:

„zerwać": 分左_

czy…

„dzielić + lewą dłoń": 分_


Prysznic po treningu

Z tropu zbiło mnie jednak, bezsensowne, na pierwszy rzut oka, złożenie:

五洗

„pięć + myć (się)",

Słowo nie ma jednak nic wspólnego z balią  – będącą bohaterką ostatniego artykułu. Chodzi raczej o wykorzystanie podobieństwa fonii do nieco bardziej złożonego pod względem graficznym słowa 唔駛 „nie (po)trzeba", które jest zaprzeczeniem czasownika 要 „trzeba":

唔駛 ≠ 要

m4 saj ju3

五洗

nk5 saj2

O ile, z trudem, ale jeszcze można zaakceptować podmiankę morfemów wymawianych tak samo 駛 (15 kresek) > 洗(9 kresek), o tyle użycie znaku 五, będącego podzespołem ideogramu wymawianego, z naszego punktu widzenia (słyszenia?) zupełnie inaczej (o tonie nie wspominając), wydaje się, co najmniej, dziwne. (m wymawia się ze ściśniętymi wargami, jak w polskim słowie „mchowy" (zieleń w kolorze mchu); nk to „n tylnojęzykowe" jak w angielskim „sing a song„.)


Język kantoński jest dość specyficznym tworem jeśli chodzi o podejście do fonetyki. Z jednej strony zwraca się przesadną uwagę na tony, a z drugiej ignoruje bardziej zasadnicze różnice związane z „myleniem" fonemów segmentalnych. Można toczyć wielogodzinne boje z Kantończykami na temat tego, że n i l to dwie różne głoski, a podane niżej słowa wymawia się inaczej.

 (niebieski; indygo) 藍 lAm4 

(mężczyzna) 男 nAm4

Choć tego typu dyskusje przypominają próbę wyjaśnienia daltoniście czym różni się kolor zielony od czerwonego, to niektórzy rzeczywiście są w stanie taki sposób wymówić te głoski, że zachodzę w głowę, czy to jeszcze jest n czy już l.

W podobny sposób „mylone" są głoski m i nk.


Mania upraszczania

Zawbhkeymapstępowanie słów substytutami złożonymi z zamienników o podobnym konturze fonetycznym, lecz złożonymi z mniejszej liczby kresek wynika niekiedy z metod wprowadzania tekstu na telefonie. Wbrew pozorom, aby pisać po chińsku na komputerze / telefonie nie potrzeba klawiatury złożonej z 1000 klawiszy, wystarczy … 5 przycisków. Choć zwykle nie trzeba wstukać wszystkich kresek danego znaku, to jednak nie jest to szczególnie szybka metoda wpisywania ideogramów (zwłaszcza na komputerze).

weibihua

Opisany wcześniej przykład sms'owego uproszczenia polegającego na podstawieniu ideogramu 咗 prostszym, standardowym znakiem 左 jest zjawiskiem równoległym do tego, z którym spotykamy się w naszym języku zastępując litery z ogonkami (ą > a), kreskami (ć > c; ł > l) i kropkami (ż > z) „standardowymi" – występującymi w angielskim alfabecie.

Również kantońsko – języczne powieści internetowe (np.: 《我老母話我有未婚妻》roją się od tego typu prostszych, pod względem ortograficznym, substytutów – pewnego rodzaju zapożyczeń fonetycznych np.:

laj黎 zamiast laj

chaj6 係 zamiast chaj2 

chajdoł係到 zamiast chajdoł喺度

gam咁 zamiast gam

g(ł*)o2 果 zamiast go2 

果D g(ł*)odi1 zamiast godi1 嗰啲

*Wielu Kantończyków zbitki głosek „gł" i „kł" wymawia, odpowiednio,  jako „g" i „k"


E jak Eustachy, G – jak Genowefa… czyli chińskie imiona i nazwiska; odwołanie do wzorca

Języki chińskie charakteryzują się olbrzymią dysproporcją: bogactwo grafii versus ubóstwo fonii. Jednym z narzędzi, które sprawia, że języki te są w ogóle zrozumiałe w mowie jest sztuczne wydłużanie słów (napomknąłem o tym w artykule: Dlaczego warto sporządzać tłumaczenia robocze obcojęzycznych tekstów? ).

Każdy język, podobnie jak numer rachunku bankowego, zbudowany jest na zasadzie koegzystencji elementów niezbędnych do zrozumienia treści oraz informacji pustych – kontrolnych. I tak, jeśli w pierwszym zdaniu tego akapitu pominę słowo „się" to jest ono nadal zrozumiałe: „Języki chińskie charakteryzują olbrzymią dysproporcją". To powoduje, że jeśli rozmawiamy z kimś, a choć ruch uliczny, szumy, gwar rozmów w tle sprawiaja, że przez chwilę mamy zaburzony odbiór informacji, to rozrzedzenie wypowiedzi pustymi słowami, powoduje, że chwilowy problem z percepcją danych nie jest tak dotkliwy, jeśli chodzi o zrozumienie komunikatu.

Zupełnie inaczej jest, gdy słyszymy po raz pierwszy czyjeś nazwisko (o ile nie jest ono szczególnie popularne). Wtedy nie mamy stuprocentowej pewności, czy dobrze je usłyszeliśmy, choć nie mieliśmy takich wątpliwości jeśli chodzi o którekolwiek z wcześniej usłyszanych, w trakcie konwersacji, słów.

Jeśli chcemy telefonicznie zarejestrować się u lekarza (zaburzenie – zniekształcenie ludzkiej mowy oraz brak możliwości wspomagania aktu mowy gestami czy ruchem warg), a dodatkowo grafia naszego nazwiska wymyka się intuicji (np: Jan Skura, a nie Skóra; Tomasz Stockinger, a nie Sztokinger) odwołujemy się do wzorca:

Sztokinger„: S jak Stanisław, T jak Tomasz, O jak Onufry, C jak Celina itd.

Podobny problem dosięga większości chińskich nazw własnych czy też nazwisk i imion o typowej budowie:

ABC

A: nazwisko (wybór mocno ograniczony: najczęściej jeden z ledwie kilkuset ideogramów)

B i C: odpowiednik naszego imienia (niemalże niczym nieskrępowany wybór ideogramów – z wyjątkiem znaków dialektycznych i ściśle gramatycznych – semantycznie pustych)

Gdybym powiedział, że nazywam się:  nkaj4 maj4 choł4 (po kantońsku) albo 2ni 2mi 2chał (po mandaryńsku), to nawet chiński profesor języka chińskiego nie wiedziałby jak to zapisać, dopóki wokalnie nie odwołałbym się do znanego odbiorcy wzorca – poprzez użycie formułki angażującej partykułę oznaczającą posiadanie (A嘅 a = „a" należy do „A"):

倪謎豪

nkaj4 maj4 choł4

 2ni 2mi 2chał

 djun0 nkaj4 ge3 nkaj4; 端

1dłan 2ni 5de 2ni; 端

[znak wymawiany] nkaj4 / 2ni jak w [słowie] „trop / poszlaka / pojęcie”; djun0 nkaj41dłan 2ni > 

maj4 ju5 ge3 maj4語嘅

2mi 3ju 5de 2mi; 語的

[znak wymawiany] maj4 / 2mi jak w [słowie] „zagadka”; maj4 yu5 / 2mi 3ju  >  

ink1 choł4 gechoł4; 英

1ink 2chał 5de 2chał; 英

[znak wymawiany] choł4 / 2chał jak w [słowie] „bohater”; ink1 choł4 / 1ink 2chał  >  英

czyli

倪謎豪

nkaj4 maj4 choł4

 2ni 2mi 2chał

Pokazanie wizytówki pozwala uniknąć opisanej powyżej żmudnej procedury.

Odwołanie się do znanego odbiorcy wzorca jest uniwersalnym sposobem umożliwiającym wyjaśnienie rozmówcy tego, z jakich morfemów zbudowane jest słowo (bez koniecznosci zapisywania go na papierze).


Słowa obcojęzyczne

Dość ciekawa wydaje mi się kwestia związana z tym, w jaki sposób wymawia się zasymilowe słowa obcego pochodzenia. W Europie fonetyka ma przewagę nad fonią. Dlatego też nazwy sieci sklepów Geant [żan], Auchant [oszą] wymawiamy na wzór francuski, a nie zgodnie z polską ortografią: [a u ch a n t]. Podobnie jest w przypadku słów zapisywanych alfabetem łacińskim, które zakorzeniły się w języku polskim: attache [atasze], camembert [kamember], tournée [turne]… ale nie zawsze tak było. Jeszcze w czasach Władysława Reymonta angielskie słowo ‚business’ wymawiano po polsku tak, jak je zapisywano, czyli [b u s i n e s s]. Dopiero później forma ta została wyparta przez zbliżoną do oryginału [byznes], ale bardziej naturalną dla Polaka wersję: [biznes].

W „cywilizacji zauroczonej chińskim pismem" jest dokładnie na odwrót. To forma graficzna jest ważniejsza od fonetycznego oryginału. Poniżej zebrałem nazwy kilku największych japońskich firm i ich fonetyczne wersje funkcjonujące w mowie osób mandaryńsko– i kantońsko-języcznych. Innymi słowy, aby wymówić po chińsku nazwę japońskiej firmy należy wpierw wiedziec jakimi ideogramami jest ona zapisywana i następnie odczytać je zgodnie z lekcją języka mandaryńskiego, kantońskiego itd.

Japońskie firmy;

日立 Hitachi [hitaci] 2ży 2lijad6 lAp6

三菱 Mitsubishi [micubisi]   1san 2link / sAm0 link4

豊田 Toyota [tojota]  1fonk 2tien / funk1 tin4  豐*田

日産 Nissan [niSan2ży 3can / jad1 cAn日產*

本田 Honda [honda3ben 2tien / bun2 tin4

東芝 Toshiba [tosiba1dunk 1dży / dunk1 dz-i1

鈴木Suzuki [sudzuki2link 4mu / link4 muk6

Podobne zjawisko dotyka imion i nazwisk oraz nazw geograficznych.

„W przypadku nazw i nazwisk wietnamskich rzecz graniczy niemal z szaleństwem. Otóż Wietnamczycy od dawna [od 1918 r. !] nie posługują się pismem chińskim, lecz alfabetem łacińskim. A jednak swe nazwiska tworzą na wzór chińskich. Żeby więc wymówić nazwisko wietnamskie po chińsku czy po japońsku, trzeba wiedzieć [ciekawe skąd?], jakimi znakami pisma chińskiego byłoby ono zapisane, gdyby wietnamski nadal tym pismem notowano i dopiero potem przeczytać to w odpowiednim języku."   

Mieczysław Künstler; „Języki Chińskie”


Reasumując – Europejczycy starają się wiernie oddać wymowę obcojęzycznych słowa ignorując fakt, że bardzo często litery (lub ‚zlepki liter’) z jakich jest złożone powinny zostać przeczytane, zgodnie z lekcją ich języka, w inny sposób. W Chinach jest na odwrót. Podobna jest forma graficzna (z uwzględnieniem konieczności konwersji pomiędzy japońską* i chińską wersją pisma uproszczonego oraz chińskim tradycyjnym zapisem znaków*) natomiast wymowa może różnić się diametralnie.


Zobacz również:

Problematyka pisma ideograficznego (część 1)

Problematyka pisma ideograficznego (część 2)

Problematyka pisma ideograficznego (część 3)

Jak ‚nauczyć się’ hiragany… w godzinę?

Patrz z własnej perspektywy; szyj metodę na miarę własnych potrzeb i możliwości

Lepsza własna wędka, niż cudza ryba, czyli jak nie dać się złowić w sieć „edukacyjnych uzależniaczy”

Ortograficzny chaos

Zagadki pisma ideograficznego, czyli o wróżeniu z kuli żuka gnojarza

Wróżenia z fusów chińskiej herbaty ciąg dalszy

[MN17] Wróżenia z fusów chińskiej herbaty ciąg dalszy

鬼佬 Larry FeignPrzypuszczam, że Chińczycy muszą mieć setną zabawę patrząc jak 鬼佬-y usiłują doszukiwać się logiki tam, gdzie jej po prostu nie ma.

( 鬼佬 głajloł2 to termin jakim określani są ‘biali’ – przedstawiciele rasy kaukaskiej – przez Chińczyków. Nie jest obraźliwy, choć niekoniecznie w pełni poprawny politycznie, albowiem ideogram 鬼 ‘duch’ nawiązuje do bladej cery Europejczyków. Bynajmniej nie jest to jednak sformułowanie choćby w ułamku tak rasistowskie jak funkcjonujący ((niestety 🙁  ) w naszym języku termin ‘żółtek’.)

Continue reading

[MN16] Zagadki pisma ideograficznego, czyli o wróżeniu z kuli żuka gnojarza

Tym razem zajmę się głównie sianiem fermentu na temat tego, jak dużo (?) daje osobie uczącej się pisma chińskiego znajomość (i umiejętność) rozpoznawania kluczy w ideogramach. Zacznę od wsadzenia kija w mrowisko…Zagadki pisma ideograficznego


„Te co skaczą i fruwają…" 

Pewna, ceniona przeze mnie osoba, zajmująca się nauczaniem języka chińskiego mandaryńskiego, słysząc o moim swobodnym podejściu do zapamiętywaniu znaków [do opisania którego zbliżam się w każdym kolejnym artykule] stwierdziła: odejście od znaczeń kluczy sprawia, że gubimy całą semantykę, która (…) znacznie ułatwia i zapamiętywanie znaków i dedukowanie znaczeń (a przynajmniej (…) kategorii semantycznej) nowych znaków. Np.: wiedząc, że klucz to robak, można wydedukować, że słowa: 蝴蝶, 蜘蛛 czy 蚯蚓 to jakieś robale, co – nawet bez konkretnego znaczenia – ułatwia jednak zrozumienie ogólnego sensu całego zdania, zawierającego te znaki.”

(Uzupełnienie: 蝴蝶 ‚motyl’, 蜘蛛 ‚pająk’, 蚯蚓 ‚dżdżownica’)

 

Czy rzeczywiście wiedza, że 虫 to „jakiś robal” tak dużo daje w kontakcie z nowym, nieznanym nam wcześniej słowem? Nim spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, podam kilka wskazówek, jak zapamiętać kształt i znaczenie tego ideogramu / klucza 虫.

„Robal" wydaje się być konkretnym pojęciem, ale to tylko złudzenie. By skutecznie je wykorzystać trzeba dokonać wpierw ‘synekdochizacji’. Przybliżyć, sprecyzować konkretnym, łatwo wyobrażalnym owadem, choćby znanym nam z dzieciństwa np.: pszczółką Mają, Guciem, Mrówką Z, czy Flikiem (z „Dawno temu w trawie”). Dopiero wtedy owad staje się konkretnym obrazem. Ja jednak wolę zapamiętać to, co widzę  – żaglówkę虫: 中 żagiel + maszt, 一zarys burty, 丶płetwa sterowa. Mogę oczywiście wyobrazić sobie Pszczółkę Maję żeglującą po jeziorze i powiążę w ten sposób rzeczywiste znaczenie z kształtem ideogramu. Znów zaznaczę, że widząc虫mogę swobodnie posługiwać się wygodnym skojarzeniem graficznym żaglówki i nie pozbawia mnie to wiedzy, że znaczeniem tego ideogramu jest „owad". Wiem, że to jest kamień".

owad >g> żaglówka 虫 =>

中 żagiel + maszt + 一 zarys burty + 丶płetwa sterowa

 

Nie zgodzę się jednak z tym, że wiedza, iż 虫 to „owad" tak dużo daje. Starożytne i ‚współczesne’ (Linneuszowskie) rozumienie systematyki ma ze sobą niewiele wspólnego i znak 虫  występuje również w nazwach zwierząt, które owadami przecież nie są, co bardzo rozmywa użyteczność tej wskazówki, oto przykłady:

mniej typowe ‚owady’ – skorupiaki:

‚homar’ (dosł.: smocza krewetka) 龍蝦 lub ‚krab’ 蟹

płazy: ‚kijanka’ 蝌蚪, ‚żaba’ 青蛙

gady: ‚młody smok’ 虬, ‚wąż’ 蛇

ssaki: ‚nietoperz’ 蝙蝠, ‚jeż’ 蝟鼠, ‚głupek’ 蠢材

Po drugie, 虫 pojawia się w znakach tworzących słowa, które z owadami nie mają zupełnie nic wspólnego np.: 強姦 ‚gwałt’. Oczywiście ‘ideologię’ można zawsze dorabiać na siłę; ideogram 強 oznacza właśnie ‚siłę’ (mrówka podnosząca n-krotność swojej masy ?), ‘agresję’ (rozsierdzony szerszeń ?) i ‘upartość’ (żuk toczący kulę odchodów ?).

Efekt motyla karalucha

Jednak i brak klucza 虫 w ideogramie nie oznacza, że coś nie jest owadem; klasyczny przykład z języka kantońskiego:曱甴* ‘karaluch’. Znaki użyte do zapisu tego słowa przypominają raczej tłoki, ewentualnie packi, przed którymi ucieka wspomniany karaczan. Z drugiej jednak strony, ten obrzydliwy stawonóg zapisywany jest w standardowym języku chińskim znakami rzeczywiście zawierającymi w swojej strukturze klucz 虫: 蟑螂 lub rzadziej i bardziej naukowo jako: 蜚蠊. Oto wspomniana trójca karalusza:

曱甴 gAt6 dzAt6**、蟑螂 dzełnk0 lonk4、蜚蠊 fej2 lim4

Ciekawostka przyrodnicza*: kolokwialne słowo „karaluch" do połowy lat 70 XX w. funkcjonowało w postaci graficznej: 甴曱, w słownikach z lat późniejszych notowane jest już jednak jako: 曱甴, przy czym wymowa tego złożenia ulegała jedynie kosmetycznym zmianom.

甴曱 >rotacja o 180°> 曱甴

Ciekawostka fonetyczna**: w przypadku języka kantońskiego wiele, nawet kolokwialnych słów, można jeszcze bardziej „ukolokwialnić":

(słownikowo) > (w mowie codziennej)

‚motyl’ 蝴蝶 łu4 dip6 > łudip2

‚karaluch’ 曱甴 gAt6 dzAt6 > gAt6 dzAt2

(Tutaj zahaczam o zagadnienie związane z tym, czy rzeczywiście warto przejmować się tonami. Do próby odpowiedzi na to pytanie wrócę w odpowiednim momencie czyniąc wyłom w bezkompromisowym podejściu, o który pisałem niegdyś w artykule o tonach języka mandarynskiego.)


Bogactwo leksykalne

Tytułowy chrząszcz gnojarek (vel skarabeusz vel żuk gnojowy) jest przykładem zdumiewającego mnie bogactwa leksykalnego języka chińskiego. W mandaryńskim (chińskim standardowym) kolega Syzyfa funkcjonuje pod nazwami:

蜣螂、屎殼郎、糞金龜

Niewyżyci lingwistycznie Kantończycy do powyższego zestawu dolepili swoje pomysły:

屎甲蟲、推屎蟲、牛屎蟲

lub

屎殼螂(zwyczajowo zapisywany jako: 屎殼郎

A propos, najbardziej produktywnym narzędziem języka chińskiego są konstrukcje peryfrastyczne, które często pozwalają nawet najbardziej „wyrafinowany" termin przybliżyć plastycznym opisem; i tak jeden ze wspomnianych wariantów leksykalnych:

推屎蟲

to po prostu „推 pchający 屎 ekskrementy 蟲 owad".


Ideograficzność

Zdarza się, że chińskie ideogramy w kapitalny wręcz sposób przedstawiają jakieś pojęcie. Popularną niegdyś w Polsce nawierzchnię (tzw. kocie łby), często wykazującą pewne braki w czasach współczesnych, dobrze, w sposób graficzny oddaje sąsiedztwo dwóch znaków: 凸 ‚wypukłość’, 凹 ‚wklęsłość’.

凸凹

‚wertepy, wyboje’

japońskie: deko boko

凹凸

‚wyboisty, nierówny’

japońskie: Otocy

kantońskie: nap1 dat6

mandaryńskie: 11tu

Język chiński jest jednak na ogół sam pełen wybojów, jeśli chodzi o relację: prostota / abstrakcyjność pojęcia versus stopień skomplikowania użytych do zapisu ideogramów:

鑿窟窿

‚wiercić dziurę’ (np.: w ścianie)

Zaskakujące (pozytywnie) są jednak przypadki, w których wysublimowane pojęcia można oddać wręcz prostackimi znakami, które w tym wypadku przypominają mi Jurka Dudka 大 12 tańczącego w bramce z baletnicą / łyżwiarką :

大方

‚wysmakowany, wysublimowany, gustowny, wyrafinowany’


Problemy binarne, czyli „na dwoje babka wróżyła"

Omówione wcześniej przykłady: 曱甴 v 甴曱 oraz 凸凹  v 凹凸, pod względem dydaktycznym należą do problemów, które nazywam binarnymi. Wydaje się, że zapisanie tworzących słowo ideogramów w poprawnej kolejności (50% szans) oraz przypisanie im odpowiedniej wymowy (50% szans) to najprostsze do wyobrażenia wyzwania pamięciowe. Jednak zgodnie z Prawem Murphy'ego, licząc tylko szczęście, w 90% wypadkach popełniamy błąd. To samo tyczy się próby zapamiętania wielu innych słów: chiński ‚ping-pong’ 乒乓球,kantońskie ‚mniej więcej’ 咁上下, znaki 部 i 陪、klucze / ideogramy 爿 i 片 są zmorą każdego leniwie i naiwnie wierzącego w statystycznego fuksa.

乒乓球、 咁上下、部、 陪、爿、片

Szczególnie ciekawe (choć pewnie tylko dla mnie) jest zagadnienie współistnienia wariantów kluczy i ich rozmieszczenia w kwadracie „wypchanym" pozostałymi elementami graficznymi.

Przyjmijmy, że ideogram składa się z:

  1. klucza (mogącego mieć kilka wariantów graficznych), w teorii, klasyfikującego znak do pewnej kategorii semantycznej. (W praktyce bardziej użyteczne jest to, że można na podstawie umiejętności wskazania klucza znaleźć ów znak w słowniku, jeśli nie znamy wymowy.)
  2. całej reszty, która może sugerować wymowę znaku albo nie mieć z nią nic wspólnego. W skrajnym wypadku, znak może być pozbawiony dodatkowych elementów graficznych.

Doświadczenie

Analiza strukturalna pisma ideograficzne często kończy się opracowaniem korelacji, których funkcjonalność odzwierciedla próba użycia durszlaka zamiast miski.

Zróbmy małe doświadczenie. Spróbujmy stworzyć zestaw reguł, które pozwolą nam rozwiązać marginalny – binarny problem – stwierdzić, które ideogramy A i B złożone z tych samych elementów są jedynie wariantami graficznymi tego samego morfemu, a które reprezentantami graficznymi zupełnie różnych morfemów. Innymi słowy interesuje nas kiedy (pod względem znaczenia) A = B, a kiedy A ≠ B.

Już w jednym z pierwszych artykułów wspominałem, że warianty graficzne (=) tych samych znaków mogą się różnić bardziej niż dwa zupełnie różne (≠) znaki

搵 = 揾

温 = 溫

冰 = 氷

為 = 爲

裏 = 裡

ale

佘 ≠ 余

士 ≠ 土

日 ≠ 曰

己≠已≠巳

候 ≠ 侯

輪 ≠ 輸

我 ≠ 找

感 ≠ 惑

埋 ≠ 理

連 ≠ 運

書 ≠ 晝

要 ≠ 耍

折 ≠ 拆

考 ≠ 老

Tym razem skupię się na nieco innej „klasie podobnych znaków"

A

B

ten sam klucz

略=>+各

畧=>+各

柑=>+甘

某=>甘+

叮=> +丁

可=>丁+

叨=>+刀

召=>刀+

inny wariant graficzny tego samego klucza

忙=>(心)+亡

忘=>亡+

裡=>(衣)+里

裏=>+里

Wydaje się, że analiza kilku przypadków pozwala już wyciągnąć jakieś wnioski:

  1. nie ma znaczenia, czy w dwóch badanych znakach użyty jest ten sam klucz (np.: 田), czy jego wariant (衤 v 衣)
  2. o tym, że są to dwa różne znaki (a nie warianty graficzne) decyduje jedynie kolejność zapisu elementów
    1. jeśli w obu przypadkach reprodukcję zaczynamy od klucza, to są to jedynie warianty graficzne np." 略 = 畧
    2. jeśli pisząc znak ręcznie raz zaczynamy od, a za drugim razem kończymy na kluczu to są to zupełnie inne znaki  柑 ≠ 某

I mamy rację! Tylko się nam tak wydaje. W przypadku poniższych trzech znaków składających się z klucza 田 w różnym stopniu nadzianego na kija 丨 tworząc reprodukcję graficzną każdego z nich (przynajmniej), zaczynamy od rysowania 田…

由=>+丨

申=>+丨

甲=>+丨

nie zmienia jednak faktu, że oznaczą zupełnie co innego, zatem „reguła" 2.1 nie jest spełniona.

由 ≠ 申 ≠ 甲

Jeszcze inaczej jest w przypadku znaków „ja" 我 ≠ 找 „szukać", chociaż składają się z tych samych elementów (zapisywanych w tej samej kolejności), to akurat inny z nich jest uznawany za klucz

        我 => 手         +  

(„zespawane" ze sobą jedną kreską)

       找 =>(手)+ 戈

(przestrzennie odizolowane od siebie)    

Niestety pismo ideograficzne należałoby zakwalifikować raczej do nauk faktograficznych takich jak biologia czy historia, niż ścisłych – pokroju matematyki.


Międlenie klucza w zamku:

Wbrew pozorom (co chociażby pokazuje wcześniejszy przykład) wskazanie za pierwszym razem klucza nie zawsze jest intuicyjne.

1. 阝 to identyczny, pod względem grafii, wariant dwóch zupełnie innych „podstawowych” kluczy (dopiero znajomość formy podstawowej umożliwia znalezienie znaku w słowniku)

立+口+ )<= 部 ≠ 陪 =>)+立+口

2. te same elementy składowe, inny z nich jest kluczem

+口<= 加 ≠ 另=>+力

ale, jak we wcześniejszym przykładzie

+甘<=柑 ≠ 某=>甘+

ponadto

咖=>+加

㗎=>+架=>加 +


Dawno temu w trawie

Twierdzenie o możliwość przewidzenia czegokolwiek rozsądnego na podstawie znajomości kluczy (czy szerzej – elementów składowych), nawet w najlepszym wypadku (choćby zagadnień poruszanych w tym artykule) jest równie wiarygodne, co posłużenie się liściem akacji do oceny relacji z (potencjalną) drugą „połówką".

Powyższy ideogram oznaczający właśnie „pół; połowę" (nie mylić z 羊 – „owca, koza"), ze względu na kształt przywodzi mi na myśl wspomniany twór natury, pozwalający uzyskać nie tylko odpowiedź na problem binarny – „kocha (?), nie kocha (?)", ale również ustalić mój aktualny stosunek do chińskiego pisma  („kocham (?), lubię (?), szanuję (?) i vice versa (tj. mnie ono) fascynuje (?), intryguje (?) …").


Chemiczne reminiscencje

W liściach (a dokładniej w chloroplastach) zachodzi, proces fotosyntezy, której produktem jest tlen i cukier – glukoza. Z kolei cukry przywodzą mi na myśl pewien prostacki – binarny problem związany z pojęciami: erytro i treo. Przez wiele lat nie byłem w stanie w sposób „trwały" (tj. ze 100% pewnością) zapamiętać, który, z prostych cukrów to treoza, a który erytroza, dopóki nie „odkryłem", że jednoznaczna wskazówka mnemotechniczna ukryta jest w samych nazwach tych związków.

Erytroza

Treoza

W erytrozie (we wzorze Fischera) grupy OH są po tej samej stronie „łodygi", tak, jak rozgałęzienia w literze E, natomiast w treozie są one naprzeciwko siebie, co dobrze oddaje kształt litery T. To oczywiście tylko zbieg okoliczności, ale spostrzegawczość będąca fundamentem skutecznej pamięci jest właśnie umiejętnością wygrzebywania z otaczającej nas przyrody, znanych nam już wcześniej kształtów.


Zobacz również:

Problematyka pisma ideograficznego (część 1)

Problematyka pisma ideograficznego (część 2)

Problematyka pisma ideograficznego (część 3)

Jak ‚nauczyć się’ hiragany… w godzinę?

Patrz z własnej perspektywy; szyj metodę na miarę własnych potrzeb i możliwości

Lepsza własna wędka, niż cudza ryba, czyli jak nie dać się złowić w sieć „edukacyjnych uzależniaczy”

Ortograficzny chaos

[MN9] Jak sporządzić tłumaczenie robocze będące namiastką myślenia w języku obcym?

„Rozmyślałem kiedyś przez cały dzień. Było to mniej warte, niż gdybym choć krótką chwilę poświęcił na naukę. Tak jak kiedyś stawałem na palcach, żeby popatrzeć w dal – a przecież lepiej wspiąć się na górę i ogarnąć wzrokiem wszystko.”

Xunzi


Gramatyka i słowa nie istnieją w oderwaniu od zdania (tekstu)

Szkolno – kursowEuropejski system kształcenia językowegoe podejście do nauki języka obcego składa się zazwyczaj z przeplatających się 3-ech etapów: zapamiętywania słownictwa, analizy konstrukcji gramatycznych i jedynie ‘prześlizgiwania się’ po tekstach.

 

 

 


tekst > zdanie >> słówka

Czytanie gramatyki przypomina mi mało produktywne „rozmyślanie”, uczenie się list słówek to „patrzenie w dal”, z nadzieją, że w przyszłości ich znajomość się przyda. „Lepiej [jednak] ogarnąć wzrokiem wszystko”. Moim zdaniem materiał przeznaczony do opanowania powinien składać się co najmniej z jednego zdania, kilkuzdaniowej wypowiedzi, czy akapitu, a więc tworzyć pewną zamkniętą całość. To właśnie zdanie pozwala zespolić słowa, ukazać relacje między nimi, właściwie usytuować je w składni, wyłuskać ich konkretne znaczenia. Najlepsza jest analiza dłuższych wypowiedzi, gdyż ukazuje pewną dynamikę, zmiany szyku służące podkreśleniu istotnych informacji, zastosowanie podmiotów i dopełnień domyślnych. Możliwe staje się prześledzenie sposobu argumentacji, a w przypadku dialogów również dostrzeżenie reakcji osoby mówiącej na opinie przedmówcy.


Fałszywe paradygmatyCzłowiek, który wymyslił sam siebie

Często możemy usłyszeć od nauczycieli, że, aby sprawnie posługiwać się językiem obcym powinniśmy nauczyć się nim myśleć. Nie wiem za bardzo, co to sformułowanie miałoby oznaczać. Język ojczysty był, jest i będzie moim ‘systemem operacyjnym’, zbiorem pojęć którymi się posługuję, narracją moich snów, najskrytszych marzeń i nic tego już nie zmieni. Mózg, to nie komputer,  w którym można zastosować partycję dysków.

Ci sami pedagodzy kategorycznie jednak ganią i ośmieszają wszelkie próby dosłownego tłumaczenia sformułowań, idiomów, czy nawet słów języka obcego. Moim zdaniem jedno wyklucza drugie. To trochę jakby próbować zmienić skarpetki, bez uprzedniego ściągnięcia obuwia. Jeszcze inni natomiast przestrzegają przed używaniem języka ojczystego do zgłębiania języka obcego. Biorąc sobie do serca te zalecenia postępowałbym jak cyrkowiec, który każe sobie związać ręce, nogi, dla pewności zakłada kajdanki i połyka kluczyk, dopina stalową kulę do nogi, po czym na oczach gawiedzi wskakuje do zbiornika z wodą i usiłuje wydostać się na powierzchnię nim się utopii. Nie mam takich ‚ambicji’, chcę ‚tylko’, przy możliwie małym nakładzie sił i środków, opanować język obcy. Nie wiem dlaczego miałbym sam z własnej woli krępować się unikając stosowania najbardziej użytecznego narzędzia, które otrzymałem w pierwszych latach życia i doskonalę przez kolejne tj. języka ojczystego?

Wielu osobom wydaje się, że żeby nauczyć się języka X, to najlepiej korzystać z materiałów w języku X (bez stosowania, żadnego języka – środka pomocniczego). Taki trening miałby bezpośrednio przekładać się na używanie języka. Moim zdaniem to dość naiwne i jest w tym tyle prawdy co w twierdzeniu, że nacieranie głowy książką miałoby umożliwić bezpośredni transfer wiedzy do mózgu.

Wielokrotnie już na Woofli przyrównywano język do sportu. Trening zawodowych piłkarzy wcale nie polega na nieustannym harataniu w gałę (symulowaniu meczu, który ma nastąpić). W znacznej części są to ćwiczenia bez piłki (biegowe, na siłowni, omawianie strategii) lub jedynie symulowane fragmenty:  obieganie z piłką przy nodze pachołków, akcje 2 na 2 itd. Rdzeń treningu bokserskiego wcale nie jest oparty na walce ze sparing-partnerami. W dużej mierze są to pompki, brzuszki, ćwiczenia siłowe bez rękawic. Czy to oznacza, że  bokser w trakcie właściwej walki przed każdym ciosem musi zrobić wpierw 200 pompek i podnieść 50 razy sztangę? Nie mylmy „treningu", będącego środkiem do celu, z rezultatem, który chcemy osiągnąć.

Dlatego też jestem odmiennego zdania niż Karolina. Z mojego punktu widzenia „na sposób myślenia” nie ma wpływu ani język, którego się uczę, ani język narracji stosowany w materiałach dydaktycznych, z których korzystam. Angielski z amerykańskiej powieści przyswajam dokładnie w ten sam sposób, co szanghajski z angielskojęzycznego podręcznika, czy kantoński z materiałów mandaryńskojęzycznych. Moim narzędziem podstawowej analizy gramatycznej, strukturalnej i semantycznej zawsze jest POLSKIE „tłumaczenie techniczne”.


„Tłumaczenie techniczne”

„(…) bez stawiania pojedynczych kroków nie przejdziesz tysiąca mil, bez zebrania dopływów nie będzie rzeki ani morza. Nawet najwspanialszy rumak nie pokona dziesięciu kroków jednym skokiem, lecz najmarniejsza szkapa może odbyć jedną po drugiej dziesięć podróży. Jeżeli chcesz coś osiągnąć – nie ustawaj w wysiłkach.”

Xunzi

W celu zademonstrowania funkcjonowania metody, którą stosuję wybrałem, w istotnym stopniu opracowane zdanie ‘modelowe’ w języku mandaryńskim. Obecność transkrypcji fonetycznej, tłumaczenia dosłownego, komentarzy gramatycznych, a także, często zbędnego, tłumaczenia literackiego pozwala skupić się na tym, co najważniejsze – przyswojeniu zdania.

他把新學的法國歌唱了。

tā bǎ xìnxué de fǎguó gē chàng le

on OM nowy nauczyć POSS/NOM francuski piosenka śpiewać PART

On zaśpiewał nową francuską piosenkę, której się nauczył.

(„Gramatyka współczesnego Języka Chińskiego; składnia i semantyka” Wydawnictwo Akademickie DIALOG; Ewa Zajdler; str. 208)

 

Pierwszym etapem jest skonstruowanie tłumaczenia technicznego możliwie dosłownego tak, aby wykorzystywało wszystkie słowa / elementy, które pojawiają się w tekście oryginalnym, choćby w języku polskim były zupełnie zbędne. Ważne jest, by zachować oryginalną kolejność słów oraz stosować je w formach odmienionych, żeby nadać tłumaczeniu rys poprawności gramatycznej, chociaż stylistyka często będzie dosyć egzotyczna. Tłumaczenia powinny być zrozumiałe, ale jednocześnie jak najbliższe względem tekstu w języku obcym. Jest to bardzo ważne, gdyż w pewnym etapie będzie konieczne tłumaczenie z polskiego na chiński, a bliskość i precyzja tłumaczenia będzie ułatwiać zadanie. Oczywiście Polak w inny sposób wygłosiłby treść, jaką niesie w sobie otrzymane w taki sposób robocze tłumaczenie, ale właśnie dzięki tej metodzie mogę otrzymać „produkt” będący dla mnie namiastką myślenia w języku, którego się uczę – w tym wypadku mandaryńskim i pozwolić (w przyszłości) na budowanie wypowiedzi w sposób taki, jaki robią to Chińczycy.

Nim zacznę ‚przelewać’ tłumaczenie na papier, tekst (pierwsze zdanie lub, jeśli jest dłuższe, pierwszy jego autonomiczny fragment)  powinien przybrać ‚w głowie’ postać, którą daje się „ułożyć w ustach”. Tam, gdzie konieczne jest zastosowanie dodatkowych polskich słów, które nie występują w oryginalnym tekście chińskim, umieszczam je w nawiasie „( )”. W ten sposób dokonuję czynnej analizy poszczególnych elementów składowych zdania, zauważam różnice w szyku i składni, konieczność stosowania wyrazów, które są zbędne w języku ojczystym i na odwrót Różnice w liczbie morfemów oznaczam dzieląc (lub łącząc) polskie słowa za pomocą dywizów „-”. W przypadku, gdy rzeczywiste znaczenie jakiegoś słowa brzmi zbyt ‘koślawie’ tłumaczę je w sposób ‘literacki’ (‘naciągany’) oznaczając to cudzysłowem pojedynczym apostrofowym ‘ ’ nowo nauczyłem > ‘niedawno’ nauczyłem. Partykułom przypisuję konkretne znaczenie, np.; partykułę biernikową ba traktuję jak wewnętrzne pytanie – „on zaśpiewał co(?) francuską piosenkę”. Partykułę aspektu dokonanego le natomiast jako typową końcówkę formy dokonanej w języku polskim np.: -ał i dodatkowo zaznaczam to podwójnym podkreśleniem „-ał” tejże. Fragmenty polskich słów odpowiadających chińskim morfemom o charakterze ściśle gramatycznym zaznaczam standardowym podkreśleniem „_”.

Tłumaczenie techniczne 1


Korekta kolejności ‘słów’

Następnie począwszy od lewej strony numeruję fragmenty zdania w takiej kolejności, aby odczytane po polsku tłumaczenie techniczne było zrozumiałe > „on zaśpiewał co? francuską piosenkę której niedawno nauczył się / się nauczył”.

Tłumaczenie techniczne 2

Sprawne ręczne (!) sporządzanie takich tłumaczeń to jedynie kwestia praktyki. W późniejszym etapie podpisuję polskie słowa odpowiednimi ideogramami, a następnie swoją transkrypcją fonetyczną. Nie są to procesy bierne – (będą temu poświęcone oddzielne artykuły), w rezultacie każde zdanie otrzymuję w formie zdatnej do dalszej nauki:

Tłumaczenie techniczne n


Dodatkowe przykłady

Kantoński

Tłumaczenie techniczne dłuższego tekstu w języku kantońskim przedstawiłem już w artykule: Jak, z głową, wybierać materiały do nauki tak, aby nie męczyć się … bez potrzeby?


Japoński

Niektórzy twierdzą, że nie da się czegoś przetłumaczyć (bo to np.: jakaś partykuła: で,が,た,ます itd.). Moim zdaniem w 99.9% przypadków daje się przypisać nawet najbardziej ‚zbędnym’, z punktu widzenia języka polskiego, elementom choćby uproszczone, ale konkretne tłumaczenie, dla mnie w wystarczającym stopniu sankcjonujące ‚jestestwo’ takich ‚bytów’ w składni. Co więcej, znacznie lepiej pozwala mi to, „od środka", zrozumieć wzajemną relację poszczególnych elementów wypowiedzi, często spłycaną, albo wypaczaną jak w poniższym literackim tłumaczeniu japońskiego zdania.

一か月で二キロばかり体重が増えました。

Ikkagetsu de ni kiro bakari taijū ga fuemashita.

Przez miesiąc przytyłem jakieś 2 kilo.

(„Praktyczna gramatyka języka japońskiego”, Wydawnictwo Akademickie DIALOG; Masahiro Tanimori)

Tłumaczenie techniczne japoński

W podanym przykładzie można dostrzec, że tak naprawdę to nie tyle ‘ja przytyłem’ ile ‘masa (podmiotu domyślnego) wzrosła’. Informacja niby ta sama, ale sposób jej wyrażenia w obu językach inny.

Sporządzanie tego rodzaju ‚mapy’ jest szczególnie pomocne w przypadku języków azjatyckich, w których kolejność słów jest niekiedy niemal kosmiczna.


Mandaryński

Antoine de Saint-Exupéry; Mały Książę fragment rozdziału XIV:

Mały Książę; Latarnik

„Piąta planeta była bardzo interesująca. Była najmniejsza ze wszystkich. Była tak mała, że zaledwie starczyło na niej miejsca na lampę uliczną i zatarnika.

Mały Książę nie umiał sobie wytłumaczyć, do czego może służyć uliczna latarnia i latarnik gdzieś we wszechświecie, na małej planetce pozbawionej domów i ludności (…)."  (Przekład: Jan Szwykowski)

 

Wersja w języku mandaryńskim / standardowym chińskim pisemnym:

第五顆行星非常奇怪,是這些星星中最小的一顆。行星上剛好能容得下一盞路燈和一個點路燈的人。小王子怎麼也解釋不通:這個坐落在天空某一角落,既沒有房屋又沒有居民的行星上,要一盞路燈和一個點燈的人做甚麼用。

Tłumaczenie techniczne

Mały Książę a Mały Książę b

Warto zwrócić uwagę na trzecie zdanie. Moje sporządzone naprędce tłumaczenie z pewnością nie zasługuje na Literacką Nagrodę Nobla, ale dla mnie jest wystarczające wyjaśnienie ‚sensowości istnienia’ wszystkich morfemów użytych przez chińskiego tłumacza:

Mały Książę jakkolwiek nie był w stanie jasno wytłumaczyć po co potrzeba używać jekiejś latarni i jakiegoś człowieka (,) który zapala lampę na tej (,) usytuowanej w jakimś jednym rogu nieba (,) planecie (,) na której zarówno nie ma domów jak i nie ma mieszkańców.

W trakcie sporządzania tłumaczeń techniczych, zwłaszcza takich dłuższych ‚zazębiających się’ zdań, stosuję zasadę: „Better done than perfect".


W kolejnym artykule doprecyzuję celowość stosowania takich tłumaczeń i zwrócę uwagę na wybrane niuanse.

Zobacz również:

Zaczynając naukę języka, wpierw określ sobie cel i ‚obszar’ działania*

Jak, z głową, wybierać materiały do nauki tak, aby nie męczyć się … bez potrzeby?

Patrz z własnej perspektywy; szyj metodę na miarę własnych potrzeb i możliwości

[MN4] Jak ‚nauczyć się’ hiragany… w godzinę?

Wbrew pozorom opanoFlaga Japoniiwanie hiragany – jednego z dwóch sylabariuszy będących podstawą japońskiego pisma – jest dość prostym i przyjemnym wyzwaniem pamięciowym z jakimi musi zmierzyć się każdy miłośnik języka japońskiego.

Podstawowe zadanie polega na przyswojeniu 46-ciu znaków graficznych oraz umiejętności przypisania im odpowiedniej sylaby (lub głoski):

んn
あa
かka
さsa
たta
なna
はha
まma
やja
らra
わła
いi
きki
しsi
ちci
にni
ひhi
みmi
りri
うu
くku
すsu
つcu
(tsu)
ぬnu
ふfu
むmu
ゆju
るru
えe
けke
せse
てte
ねne
へhe
めme
れre
おo
こko
そso
とto
のno
ほho
もmo
よjo
ろro
をło (o)

Zanim zaczniemy ‘zabawę’ proponuję, aby Czytelnik  wydrukował formatkę ukazującą na jednym rysunku kolejność, zgodnie z którą należy ‚stawiać kreski’ poszczególnych znaków  sylabariusza (źródło: Wikipedia).

Hiragana - Wikipedia

 Nim jednak włączymy stoper pamiętajmy o kilku zasadach:

  1. Próby doszukiwania się na siłę jakiejś logiki w budowie znaku wcale nie ułatwiają jego zapamiętania, wprost przeciwnie, a to dlatego, że logika zabija to, co w skojarzeniach najważniejsze – niecodzienność i komizm.
  2. Wielokrotne przepisywanie znaków nie jest metodą na skuteczne ich zapamiętanie, to nie dłoń, lecz pamięć (graficzna) jest organem umożliwiającym przyswojenie zarówno znaków sylabariusza jak i znaków 漢字. Po stworzeniu skojarzenia warto przepisywać nowo poznane znaki max 3 – razy (へhe wystarczy raz, ぬnu 2-3). Wielokrotne reprodukowanie znaków przeradza się w nieskuteczną bezmyślność.
  1. Nie bój się wulgarnych / niepoprawnych politycznie skojarzeń, takich które nie przystoją, w tym wypadku cel uświęca środki.
  1. Papier nie jest substytutem pamięci. Nie zapisuj swoich skojarzeń, powinny one pozostać tam gdzie powstały i skąd są dostępne ‘na wyciągnięcie ręki’ – w wyobraźni.

Pokażę w jaki sposób można zapamiętać kształt i wymowę tych 46-ciu znaków w bardzo krótkim czasie. Pamiętajmy, że użyte skojarzenia są tylko drogą do celu, a nie celem samym w sobie. Zabawimy się w chirurga: mnemotechnika będzie naszą igłą, a skojarzenia nicią pozwalającą połączyć ze sobą dwa kawałki rozciętej skóry, z których jeden jest wymową sylabiczną, a drugi formą graficzną znaku. Jest tylko jeden warunek – musimy zobaczyć te skojarzenia oczyma wyobraźni. Po operacji igła nie będzie już potrzebna, nić, po pewnym czasie, się rozłoży (‚wchłonie’), a po zszytym miejscu nie pozostanie choćby blizna – osiągniemy stan nieświadomej kompetencji.


Stopery w dłoń – CZAS START 😉

Na początek małe doświadczenie wykorzystujące tylko logiczne skojarzenia. Ciekawe ilu czytelników będzie miało największe problemy z zapamiętaniem właśnie tych, pozornie najprostszych, przykładów 😉 .

たta;  た wygląda jak pisane ta

んn; en niemogące się zdecydować czy jest dużym N ん czy małym

とto; odwrócone „do góry nogami T przyklejone do niedokończonego O

いi; pamiętacie wiersz Juliana Tuwima „Abecadło”? „Abecadło z pieca spadło,
O ziemię się hukło, Rozsypało się po kątach,
Strasznie się potłukło: [pisane] i – zgubiło kropeczkę (…)” (a właściwie kreseczkę い)

にni; przewrócone o 90° w lewo ń

Logiczne, ale czy skuteczne? Zaczynamy rozgrzewkę 🙂 .

くku; wygląda jak naciągnięta cięciwa く kuszy

つcu (tsu); przypomina falę tsunami

へhe;  Henryk Sienkiewicz (lub jakiś Pan Heniek albo mitologiczny Hefajstos) odkręca specjalnym kluczem へ koło od Twojego samochodu

けke; zestaw do kendo: け drewniany kij i miecz

てte;  rzucamy z klifu て teczkę pełną dokumentów

すsu; sułtan w turbanie owija sobie miedziany miecz wokół palca.

Jedziemy dalej 😉 .

ひhi; wystrzeliwujesz Hitlera z armaty ひ cyrkowej (albo gotujesz go w kanibalskim kotle ひ)

しsi; uciekasz przed starszym Panem siekającym (albo sikającym 😉 ) na prawo i lewo (odwróconą) laską し.

りri; studenci z okna Riviery (największego i najwyższego warszawskiego akademika) łowią na haczyk laski 😉.

なna; ciapowatemu narciarzowi skleiły się narty な, a na dodatek opluła go jadem kobra

おo; katolicka kobra (z krzyżem na szyi) opluła się swoim jadem

はha; halabardzista zasypia oparty o swoją halabardę

ほho;  hokeista w berecie ucieka przed swoim kijem 

かka; przeznaczoną do tego łopatką か uprzątasz koci kał か

らra; olbrzymi rak ‚rozwalony’ na wiklinowym, bujanym fotelu ら

をło (o); król Łokietek grający w klasy を (albo wpadający do kałuży)

わła; przypomina widzianą z profilu ławkę わ(w parku) z oparciem

ねne; Neron wbijający w ławkę ね korkociąg (albo próbujący użyć ławki ねzamiast korkociągu do otwarcia wina)

れre; wygląda jak ławka, z której  wystaje ostra płetwa grzbietowa れ rekina

ゆju; w jukach trzymasz ryby  ゆnabite na wykałaczki, (a może znajomy Jurek wyjada Ci rybki ゆ z akwarium?)

るru; galopujący, narowisty rumak z lwim ogonem る (z ‚berłem w ogonie’)

さsa; zajadasz się sałatką i szaszłykami  一 z zająca 

きki; niczym czarodziej, z uszu kicającego zająca き wyciągasz kit kata  二  (batona)

あa; nauczyciel geografii w napadzie szału rozcina szablą あ atlas

めme; meeecząca owca nawija na patyk め wełnę め ze swojego grzbietu

ふfu,; żuraw, łabędź, ふ (lub inny wodny ptak) zakłada na siebie futro (albo gra na fujarce)

ちci, ćmy gęsto obsadzają krzyż ち na szczycie góry ち (np: Giewontu)

まma; dwie mace ま nabijasz na ostry metalowy szpikulec 

もmo; motocyklista (w potrzebie) mocuje się z opornym suwakiem

みmi; mała Mi (z Muminków), przebrana w czarną pelerynę, kreśli patykiem み znak Zorro み

えe; lunatykujący え elf ubrany w, ciągnącą się po ziemi, piżamę

よjo, samobieżne działo よ strzelające jojami 😉 (zabawkami jojo)

のno; z ogromengo wiklinowego koszyka の ( obróconego w prawo o 90°) wysypujesz oberżnięte ludzkie nosy

せse;  stereotypowa sekretarka z dowcipów przygotowuje ‚dodatkowe stanowisko pracy’ – łóżko せ (znak ten z jakiegoś powodu przypomina mi łóżko 廿 (lub  w wersji pościelonej 甘 ))

うu; wrzucasz ogryzek od jabłka do urny う wyborczej

ろro; rolnik w przebraniu stracha na wróble przegania ptaki  ろ (ろ obróć w lewo o 90°)

そso; sowa odwiesza znak Zorro na haczyku, na gałęzi przed swoją dziuplą

ぬnu; nurkująca, zmięta sprężyna ぬ

やja; Jaś Fasola próbuje skleić złamaną papieską laskę や klejem – kropelką や

むmu; murarzowi usiłującemu cięciem miecza zabić siedzącą na murze muchę む pozostaje w dłoni jedynie kawałek zmiętego żelastwa む.

こko; pijany kolejarz próbuje zespawać ze sobą dwa kawałki szyny


Test

Na oddzielnej kartce wypisz w kolumnie wszystkie ‚sylaby’ (w dowolnej kolejności). Bez podglądania (!) napisz przy nich odpowiednie znaki. Jeśli nie pamiętałeś/aś jakiegoś znaku, wzmocnij skojarzenie i po kilku minutach spróbuj wypełnić puste miejsca.

Pamiętaj, najlepsze są własne skojarzenia – te od razu przychodzące do głowy, bazujące na umiejętnej obserwacji ‚otoczenia’ i odnoszące się do własnych doświadczeń 😉.

A co Wam przypominają poszczególne znaki hiragany?


Zobacz również:

Japoński: z czym to się je?

Jak się nauczyć cyrylicy w 2 dni?

Problematyka pisma ideograficznego (część 1)

Problematyka pisma ideograficznego (część 2)

Problematyka pisma ideograficznego (część 3)

Blog językowy AJATT – ciekawa metoda nauki


O blogu „All Japanese All The Time" (http://www.alljapaneseallthetime.com – w skrócie AJATT) usłyszałem po raz pierwszy już jakiś czas temu i pamiętam, że z początku nazwa mnie trochę odstraszyła. Przede wszystkim dlatego, że nie miałem w planach nauczenia się języka japońskiego – nie oczekiwałem więc, iż znajdę tam wiele interesujących rzeczy dla człowieka, który próbuje szlifować na razie coś innego. Dopiero po jakimś roku odkryłem ile cennych wskazówek można tam znaleźć. Jakkolwiek najwięcej informacji blog ten dostarczy osobom uczącym się japońskiego, to inni też znajdą tam wiele BARDZO cennych wskazówek. Wszak nauka każdego języka obcego ma w sobie wiele podobnych aspektów.

Autorem bloga jest niejaki Khatzumoto, człowiek, który w wieku 21 lat zaczął uczyć się japońskiego i po 18 miesiącach władał nim na tyle biegle, że otrzymał pracę w Tokio gdzie obecnie mieszka. Dokonał tego nie uczęszczając na żadne zajęcia z tego języka, bez podręczników i nie będąc w tym czasie w samej Japonii. I w samym wstępie do bloga pisze, że nie jest jakimś specjalnie uzdolnionym człowiekiem, który ma talent do nauki języków. Klucz tkwi bowiem w użyciu właściwej metody. A ta, którą opracował Khazumoto wydaje mi się najskuteczniejszą z możliwych. Otóż autor bloga postanowił po prostu zachowywać się jak Japończyk. Całkowicie zmienił swoje otoczenie – zaczął oglądać wyłącznie japońską telewizję, słuchać japońskiej muzyki, wchodzić na japońskie strony internetowe, czytać japońskie książki, mówiąc do siebie po japońsku – nie zmienił swoich nawyków, jedyne co zmienił to język którym się posługiwał podczas robienia tych rzeczy. I co najważniejsze – starał się by to co robi sprawiało mu radość. Dlatego zrezygnował chociażby z czytania nudnych czytanek na rzecz filmów anime, które były jego pasją, a gdy to się nudziło zawsze mógł zacząć nawet grać w grę komputerową – ważne by była w japońskiej wersji językowej. Dodatkowo wspomagał się przedstawionymi po krótce w poprzednim poście systemach SRS, wstukiwał do nich zdania, które uważał za szczególnie ważne – na blogu szczegółowo opisał nawet sposób w jaki z tego korzysta.

W praktyce metoda jaką wypracował Khazumoto jest trudna do wykonania akurat w takim stopniu w jakim on ją stosował – nie każdy jest w stanie ograniczyć kontakt ze światem ojczystym tylko po to by nauczyć się języka. Ale nawet jeśli nie jesteśmy w stanie zanurzyć się całkowicie w obcym otoczeniu to warto wyciągnąć pewne wnioski z tego co autor AJATT osiągnął. Może warto od tej chwili przerzucić się wyłącznie na strony obcojęzyczne? Może zamiast czytania informacji na polskim serwisie zacząć regularnie czytać The Times, Frankfurter Allgemeine Zeitung czy Kommiersanta? Może warto ustawić przeglądarkę Google na wybraną wersję obcojęzyczną? Obejrzeć film bez napisów? Przeczytać książkę na interesujący cię temat w obcym języku? Zagrać w grę komputerową bogatą w obce dialogi (trudno mi przecenić dobroczynny wpływ gry Starcraft na poznanie przeze mnie podstaw angielskiego)? Może właśnie warto zacząć robić te wszystkie rzeczy w języku, którego się uczysz? W dobie internetu wykonanie czegoś takiego jest prostsze niż myślisz. Trzeba tylko podjąć decyzję, że od tego momentu zacznę WSZYSTKIE rzeczy robić w innym języku ograniczając użycie polskiego do niezbędnych sytuacji (dialog z panią w sklepie czy własną rodziną w obcym języku nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem). A im szybciej taką decyzję podejmiesz tym lepiej.