szwedzki

Jak poprawnie kląć po szwedzku

1. Przekleństwa w szwedzkim

Coś tak oczywistego, a czego na kursach rzadko się uczy albo o czym w ogóle się nie wspomina – przekleństwa. Czy prostackie, czy wysublimowane przez wieki towarzyszą ludziom w ich zmaganiach z niekiedy przykrym życiem. Stosowane są w różnorakich kontekstach, niektóre z nich mogą funkcjonować nawet jako określenia pieszczotliwe. Również nasilenie ich znaczenie może być różne (o czym w dalszej części artykułu).

Przekleństwa są wbrew pozorom rzeczą zupełnie powszechną, bo znajdują zastosowanie w praktycznie wszystkich domenach życia. Rozmowy z obcokrajowcami często w końcu wchodzą na tematy związane z językiem, co naturalnie rodzi okazję do dyskusji na temat przekleństw. Do tego istnieją słowniki wulgaryzmów, a nawet prace naukowe, jak ta, z której ten artykuł czerpie garściami.

Stawiając pierwsze kroki w nauce szwedzkiego, w końcu natknąłem się na najprostsze, najbardziej podstawowe przekleństwo: fan. Fy fan! Vad fan! Fanimej! Fan ta dig! Fan vet det! Niezliczona liczba kombinacji, połączenie wydajności i prostoty – dzięki temu fan swoją ekspresywnością bez wątpienia dorównuje angielskiemu fuck.

Aczkolwiek to właśnie angielskiemu często przypisuje się łatkę zbyt monotonnego w kwestii przekleństw, że wszędzie tylko fuck, shit, bloody. Oczywiście osoby mające z tym językiem styczność na co dzień wiedzą, że to w ogóle nieprawda. A jednak bałem się, że Szwedzi oprócz fan nie znają żadnego innego słowa na wyrażanie tak podstawowych odczuć jak złość, rozczarowanie, niecierpliwość, bezradność i pogarda.

Nic bardziej mylnego.

2. Podstawowa klasyfikacja przekleństw według Ulli Stroh-Wollin oraz przekleństwa sakralne

Stroh-Wollin w swojej pracy Dramernas svordomar – en lexikal och grammatisk studie i 300 års svensk dramatik dzieli przekleństwa na takie, które wywodzą się ze sfery sacrum (celesta, „niebiańskie”), diaboliczne (diaboliska),  fekalne (dotyczące ekskrementów) oraz dotyczące organów płciowych.

Jak można się domyślić, w dzisiejszych czasach przekleństwa sakralne nie robią na nikim większego wrażenia, choć jeszcze w XVIII wieku używanie ich uznawano za niezwykle wulgarne. Głównym tego powodem jest fakt, że dawniej nie na miejscu było nazywać świętości po imieniu. Stąd przekleństwa sakralne podzielić możemy na dosłowne i szczątkowe, w których główny człon nazywający świętość został zupełnie usunięty. Przykłady dosłownych przekleństw:

  • Herregud! – Panie Boże!
  • Jisses/Jesses/Jösses! – Jezu/Jezusie!
  • Store Gud! – Wielki Boże!
  • O min Gud! – O mój Boże!
  • Herre min evige! – Mój wieczny Panie!
  • Himmel! – Niebiosa!
  • Jemine! – Panie Boże!

Ten mały zestaw pokrywa się w większości z naszym rodzimym inwentarzem, za wyjątkiem „Herre min evige!”, bo ten jeden zwrot rzeczywiście musiałem przetłumaczyć. Zwrot „Jemine” wywodzi się z łacińskiego „Jesu Domine” („Panie Jezu”); często używane przekleństwa mają ściągnięte formy. Przykłady przekleństw eufemicznych:

  • Bevara! – Uchroń!
  • Kors! – (Na) Krzyż!
  • Själ! – Duszo!
  • Vaserra tre! – Krzyż pański!

W przypadku ostatniego przykładu trudno jest zorientować się, czego zniekształconą formą jest „vaserra tre”. Otóż „vaserra” wywodzi się z staroszwedzkiej frazy „vārs hærra”, czyli „pana naszego”; „trǣ“ natomiast oznacza „drzewo” w znaczeniu „krzyż”. Stąd tłumaczenie „krzyż pański”.

3. Przekleństwa diaboliczne

Grupa przekleństw, do której należy fan oraz przeważająca część współcześnie używanych wulgaryzmów. Wulgaryzmy te w czasach, kiedy religia grała istotną rolę w życiu bogobojnych Szwedów, miały bardzo obelżywe znaczenie, które zachowało się do dziś.

Tak jak w przypadku przekleństw sakralnych, istnieją one w dwóch wariantach – dosłownym i eufemicznym. Jak sama nazwa wskazuje, epitety diaboliczne dotyczą osoby diabła i piekła. Zdarzają się też przekleństwa związane z liczbami. W większości przypadków do czynienia mamy z synonimami (kursywą oznaczyłem warianty bardzo wulgarne), na przykład:

  • djävla/jävla – przeklęty, zapluty, pierdolony
  • djävlar/jävlar  – „cholera!”
  • djävlig/jävlig – diabelny
  • det är fördjävligt/förjävligt – „niech to diabli wezmą!”, „niech to szlag!”, „kurwa mać!”
  • (fy) fan – „cholera!”, „kurwa!”
  • det vete fan! – „diabli wiedzą!”
  • vad fan (är det här)? – „co to kurwa jest?”
  • satan – „do diabła!”
  • (vad i) helvete – „co do kurwy?”
  • dra åt fan/helvete  – „odpierdol się!”
  • jävel  – szmaciarz, skurwiel

Wyżej wymienione przekleństwa są bardzo plastyczne i pozwalają na układanie niezliczonej ilości nowych inwektyw, np.:

  • Satans otur – Cholerny pech
  • Vad fan är det för fel på dig? – Co jest z tobą kurwa nie tak?
  • Vad fan håller du på med? – Co ty odpierdalasz?
  • Det var en förjävlig dag – To był przerąbany dzień
  • Fy fan vad jag är hungrig! – Cholera, jaki jestem głodny!
  • Vad i helvete ska jag äta? – Co mam kurwa zjeść?
  • Han är en smutsig jävel!  – On jest jebanym brudasem!

Ciekawa jest też sama etymologia przekleństw.

  • fan, słowo spokrewnione z duńskim fænden i norweskim faen, ze staronordyckiego fendinn, najprawdopodobniej z północnofryzyjskiego fandia oznaczającego “nawiedzać”.
  • djävul oraz pokrewne, łączone z duńskim djævel, islandzkim djǫfull i niemieckim Teufel; z łacińskiego diabolus (gr. διάβολος, „oskarżyciel”, „oszczerca”). Należy zwrócić uwagę na to, że współcześnie bardziej popularne są formy bez początkowego „d”, które i tak nie zmienia wymowy: jävel, jävla etc.

Najpopularniejszymi eufemizmami w tej kategorii są:

  • jäkla – zakichany, przeklęty
  • förbannad – przeklęty
  • fördömd – potępiony, cholerny
  • hin (onde) – diabeł, czort
  • raggen – diabeł
  • sabla  – vide jäkla
  • attan – „choroba!”, „jasny szlag!”
  • banne mig (banne mej, banimej) – naprawdę
  • sjutton – vide attan
  • tusan – vide attan
  • helsike – eufemizm na helvete

Eufemizmy z natury są łagodniejsze, co widać po przytoczonych powyżej zwrotach. Przykłady ich użycia:

  • Fy attan/sjutton/tusan! – Choroba no!
  • Hon är ett hår av hin! – Diabeł nie kobieta!
  • Ni är banimej riktigt tråkiga att titta på. – Naprawdę nudno się was ogląda.

Krótkie wyjaśnienia etymologiczne:

  • Eufemizmy liczebnikowe takiej jak: attan, tusan zasługują na szczególną uwagę przez fakt, że oba są skamieniałymi formami słów arton i tusen. Wszystkie trzy (attan, tusan, sjutton) były w przeszłości używane razem z innymi, mocniejszymi przekleństwami.
  • jäkla powstało przez podmianę „v” na „k” w djävuls-ord, np. jävla-jäkla, jävlar-jäklar. Słowa z „k” nie są prawie wcale wulgarne i mogą mieć nawet żartobliwe konotacje.
  • sabla powstało z połączenia słów satan i djävul, ma moc porównywalną do jäkla; podobnie ma się helsike do helvete.

4. Przekleństwa dotyczące narządów płciowych

Spora grupa przekleństw dotyczy narządów płciowych, kopulacji, masturbacji i innych czynności seksualnych:

  • kuk – fiut, chuj
  • dolme – vide kuk
  • fitta – cipa, pizda, również o osobie
  • mutta – vide fitta
  • knulla – jebać, ruchać, pierdolić
  • runka – wulg. masturbować się, walić (tylko o mężczyznach)
  • rövknulla – wulg. uprawiać seks analny
  • munknulla – wulg. uprawiać seks oralny

Użyć ich można w różnoraki sposób:

  • Han har stor kuk. – On ma dużego.
  • Jag hatar dig din jävla fitta! – Nienawidzę cię, głupia pizdo!
  • Han har ju knullat alla. – On wyruchał przecież wszystkich.

Należy zwrócić uwagę na to, że są to słowa ekstremalnie wulgarne, których ładunek emocjonalny jest na tyle negatywny, że są one bardzo nieodpowiednie w większości sytuacji. Etymologicznie na uwagę zasługuje słowo kuk, który semantycznie w dość oczywisty sposób można łączyć z angielskim cock:

  • kuk ze staronordyckiego kokkr, z pragermańskiego kukkaz, spokrewnione z angielskim cock, o tym samym zresztą znaczeniu (z tym że cock oznacza również koguta).

5. Przyszłość szwedzkich przekleństw

Inwentarz szwedzkich przekleństw jest naprawdę spory, a mimo to da się zaobserwować stały import angielskich wulgaryzmów, szczególnie różnych form shit i fuck:

  • Shit det var sista gången! – Kurwa, to był ostatni raz!
  • Jag är helt fucked. – Jestem zupełnie wykończony.

Mówi się, że to dlatego, że rodzime przekleństwa nie mają tego czegoś. Jakiejś cechy, która sprawia, że przekleństwa stają się mustiga. Ja jednak zachęcam, jakkolwiek by to nie brzmiało, do nauki i wykorzystywania pięknych szwedzkich epitetów, oczywiście w odpowiednich sytuacjach.


Źródła:
Etymological Dictionary of Proto-Germanic
Wiktionary
Snuskexpertens favoritord: ”F***A”
Slangopedia
Fy sjutton vilka konstiga svordomar
Mer om svenska svordomar
Jösses! Svordomarna som tappat sin himmelska kraft
SAOB
Dramernas svordomar – en lexikal och grammatisk studie i 300
års svensk dramatik

Praca i nauka z korpusem

korpWstęp

W poprzednim artykule wspomniałem o kilku narzędziach służących do nauki języka szwedzkiego, a o których niewiele się mówi. Ich wygląd może na pierwszy rzut oka odstraszać przeciętnego użytkownika, ale po ujarzmieniu kilku podstawowych „chwytów" da się z nich wiele wyciągnąć i zwiększyć produktywność nauki języka szwedzkiego. Jeśli jesteś studentem językoznawstwa lub jeśli planujesz zajmować się językoznawstwem szwedzkim – zapraszam. Jeśli uczysz się szwedzkiego, ale poznane wcześniej metody nauki nie przyniosły rezultatu, a szukasz czegoś wyjątkowego (a nawet niszowego i hipsterskiego) – zapraszam do lektury.

Korp

Korp jest zaawansowanym narzędziem do przeszukiwania baz tekstowych zwanych również korpusami. Jest jednym z wielu genialnych narzędzi oferowanych przez „szwedzką część Internetu”, które mogą być nieocenioną pomocą szczególnie dla osób bardziej zaawansowanych i samodzielnych, które zdążyły już opanować podstawy leksyki i które są w stanie posługiwać się bardziej złożonymi strukturami gramatycznymi; piję tu oczywiście do studentów filologii wyższych lat jak również i tych, dla których obcowanie z literaturą (piękną, faktu) nie jest ostateczną ostatecznością. Chciałbym pokazać, że przedzieranie się przez korpusy może być frajdą. Naszą fascynującą przygodę zacząć wypada od krótkiego zaprezentowania interfejsu między użytkownikiem końcowym (nami) a bazą danych.

Po wprowadzeniu adresu w przeglądarce (patrz przypisy), ukaże nam się dość rozbudowana strona z wieloma kontrolkami i formularzami. Nas interesuje przede wszystkim pole szukania i przycisk “Sök”. Panel wyszukiwana składa się z dwóch zasadniczych części: wspomnianego formularza i części poniżej, gdzie wyświetlać się będą wyniki (o ile szukana fraza zostanie odnaleziona). Dostępne są trzy rodzaje wyszukiwania: „enkel” (proste), „utökad” (rozszerzone) i „avancerad” (zaawansowane). W tym artykule zajmiemy się pierwszymi dwoma, jako że wyszukiwanie zaawansowane przeznaczone jest do bardziej wysublimowanych zastosowań, wymaga ponadto znajomości specjalnego języka zapytań (sprawdza się to na przykład w przypadku pisania własnych interfejsów lub aplikacji korzystających z API serwisu).

Wyszukiwanie proste

Ten rodzaj zapytań polega na przeszukiwaniu bazy pod kątem pojedynczych lub wielu słów. Można również wyszukiwać wszystkie formy fleksyjne określonych wyrazów i związków wyrazowych, np. po wpisaniu „katt” należy odczekać chwilę, po czym system proponuje nam zwięzła listę rozwijaną zawierającą dostępne formy i kolokacje:
Screenshot - 251215 - 19:36:58
Po skorzystaniu z tej opcji, po prawej stronie ukazać się winno pole zatytułowane „Relaterade ord” z nazwą korpusu. Po kliknięciu w nie pojawi się małe okno z linkami do wpisów, które system uznał za podobne. Przyznam szczerze, że ta funkcjonalność wygląda mi raczej na wczesną fazę testów – system często proponuje słowa zupełnie na pierwszy rzut oka przypadkowe, choć może kryje się za tym jakiś większy sens, którego nie jestem w stanie pojąć.

Poniżej pola tekstowego dostępne są jeszcze inne opcje. Dwie pierwsze, w oczywisty sposób pokrewne, służą do wyszukiwania słów, w których to podane jest pierwszym lub ostatnim członem złożenia. Trzecia opcja, kryjąca się pod tajemniczą nazwą „skiftlägesoberoende”, sprawia, że system analizując nasze zapytanie, nie przejmuje o wielkością użytych liter: “katt”, “Katt”, “kAtT” będą traktowane jednakowo.

Wyszukiwanie rozszerzone

Ta zakładka udostępnia nam zdecydowanie bardziej zaawansowane metody szukania. Każda szara ramka odpowiada jednemu tokenowi. Dla każdego tokenu dobrać możemy odpowiednie kryteria. Aby dodać kolejny token, kliknąć należy na mały plus znajdujący się zawsze na prawo od ostatniej ramki z tokenem. Każdy token ma również przycisk w formie iksa, którym możemy go usunąć. Ciekawą opcją jest również zmienianie kolejności wyrażeń – aby tego dokonać, należy upuścić myszką token we wskazane miejsce.
Kryteria wybieramy z pokaźnej listy podzielonej na atrybuty leksykalne i tekstowe. Możemy zaznaczyć między innymi część mowy, formę podstawową, relację zależności (część zdania) i “msd”/“morfosyntaktisk beskrivning” (opis morfosyntaktyczny). Z kolejnej listy wybieramy istotę relacji: jest, nie-jest, zaczyna-się-na, zawiera, kończy-się-na, wyrażenie regularne i zaprzeczone wyrażenie regularne.
W dolnej części ramki znajduje się również koło zębate, gdzie zaznaczyć można zakotwiczenie tokenu:

  • Powtarzaj – tu określamy minimalną i maksymalną ilość powtórzeń danego tokenu w wybranej jednostce.
  • Początek zdania – zakotwiczenie na początku zdania.
  • Koniec zdania – zakotwiczenie na końcu zdania.

Warto dodać, że możemy użyć kilku “kotwic” jednocześnie. Usuwamy je oczywiście za pomocą iksa.

Lärka

Lärka (adres w przypisach) jest opisywana przez swoich twórców jako narzędzie do nauki języka szwedzkiego za pomocą danych korpusowych. Nie jest niczym więcej jak kolejnym interfejsem do baz leksykalnych, którego głównym zadaniem jest losowanie zdań i przekształcanie ich na zadania z lukami. Puste miejsca uczeń zastępuje poprawną odpowiedzią. Sesje w Lärce są nieskończone. Rodzaj luk wybiera użytkownik.

Wygląd strony śmierdzi trochę początkami Internetu. Na szczęście formularze są łatwe w użyciu, przez co całą stronę można zaprogramować w prosty sposób. Nas interesuje przede wszystkim górna belka, poniżej wizerunku skowronka (wdzięcznie brzmiące słowo lärka oznacza właśnie ten gatunek). Z pierwszej listy po lewej stronie wybrać możemy jeden z dwóch dostępnych trybów: test dla studentów językoznawstwa lub test dla (zwykłych) uczących się. Po wybraniu interesującego nas trybu ukażą się dodatkowe opcje konfiguracyjne. O dziwo, tryb dla zwykłego śmiertelnika jest o bardziej rozbudowany niż w przypadku opcji dla studentów językoznawstwa.

Opcje i wygląd sesji

Jako pierwszą rzecz wybieramy zakres, jakiego dotyczyć ma nauka. Dostępne są następujące opcje:

  • Znajomość słownictwa (jako test wielokrotnego wyboru),
  • Znajomość fleksji (również test wielokrotnego wyboru),
  • Znajomość ortografii.

Następną grupę ustawień stanowi wybór list słownictwa, którego chcielibyśmy się nauczyć. Warto dodać, że listy te korzystają z tych samych baz, co Korp. Dodatkowo listy tematyczne są sprzężone ze słownikiem Lexin (wspaniały szwedzki słownik jednojęzyczny). Dalej wybrać możemy część mowy (tu należy uważać, obowiązuje bowiem podział na części mowy zgodnie z SAG – Svenska Akademiens Grammatik, który może odbiegać nieco od tego, którego zwykło się uczyć w polskich szkołach). Kolejną niezwykle użyteczną opcją jest wybór trudności testu zgodnie z poziomem biegłości językowej ustalonym przez Radę Europy.

Do listy, która znajduje się po prawej stronie górnej belki, dodać można słowa do podręcznej listy, która później zostanie uwzględniona przez algorytm losujący.

W ramce, gdzie odbywa się wybieranie z odpowiedzi, widoczna jest również tabela z krótkim podsumowaniem dotyczącym poprawności wprowadzonych odpowiedzi podczas bieżącej sesji. Dodatkowo, przy każdym zdaniu kolorowe, „klikalne” ikonki kierują do pomocnych podstron serwisu – syntezy mowy, odpowiedzi zakodowanej w formacie JSON (dla programistów) oraz rozbioru zdania na czynniki pierwsze: części mowy ze wskazaniem fraz poprzez zamieszczenie różnokolorowych klamer poniżej określeń:
Screenshot - 251215 - 19:38:53

Zakończenie

Mam nadzieję, że ten artykuł zachęcił Was do własnych poszukiwań i że dzięki niemu dacie szansę majestatycznemu krukowi i potężnemu skowronkowi. Zachęcam do zadawania pytań!


 

Przypisy:

http://spraakbanken.gu.se/korp – Korp
http://spraakbanken.gu.se/larka – Lärka

Zobacz również:

Po jakiemu uczyć się szwedzkiego?
Pogadanka o szwedzkich kolokacjach
Nie samymi podręcznikami… czyli internetowe pomoce naukowe

 

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 3

pitch_31. Wstęp

W niniejszym artykule chciałbym przybliżyć Czytelnikowi pewne prawidła morfofonologiczne, dzięki którym można poszerzyć swoją znajomość szwedzkiej fonologii i zrozumieć, jak działa szwedzki system akcentuacyjny. W dwóch poprzednich artykułach starałem się przedstawić akcent szwedzki od strony teoretycznej (jak wygląda i dlaczego tak wygląda; jaka jest jego historia). Dziś zaprezentuję tę złożoną maszynę w ujęciu nieco bardziej utylitarnym. Przyjrzymy się konkretnym morfemom i zasadom zmiany/utraty tonu w przypadku łączenia ich z innymi morfemami. Całe to zjawisko nazwać można jednym słowem, którego wytłumaczenie znajduje się poniżej.

2. Morfofonologia

Co to jest? Najprościej mówiąc, jest to gałąź językoznawstwa o nieco nazbyt skomplikowanej nazwie, która bada zależności fonologiczne między morfemami. Morfemy można oczywiście ze sobą łączyć, dzięki czemu zyskuje się nowe słowa. W większości znanych mi języków pociąga to za sobą zmiany fonologiczne, uproszczenia, upodobnienia, zwane również z sanskrycka sandhi. Mutacje te mogą zachodzić zarówno na poziomie fonemów jak i na poziomie suprasegmentalnym, a w przypadku języków tonalnych/języków z akcentem tonicznym często mówi się o sandhi tonalnym. Różnice pomiędzy tymi dwoma określeniami wyjaśniałem w poprzednich artykułach. W języku szwedzkim zmiany w akcentuacji zachodzą w przypadku:

  • złożeń (pamiętać należy, że złożenia z morfemów leksykalnych i morfemów słowotwórczych/fleksyjnych również rozpatrujemy jako pełnoprawne złożenia): “samman|skriv|ning”, “be|arbet|a”, “trygg|het”;
  • pewnych związków wyrazowych typu: “för mycket”, “fröken Svensson”, “vakna upp”.

Zdaję sobie sprawę, że określenia takie jak morfemy leksykalne, słowotwórcze, fleksyjne i związki wyrazowe mogą przerażać mniej zorientowanych w językoznawstwie czytelników, dlatego też poniżej zamieszczam (niezwykle uproszczone) definicje:

  • morfem leksykalny – tworzy “trzon” wyrazu, z reguły jest w danym słowie nadrzędny w stosunku do pozostałych morfemów;
  • morfem słowotwórczy – w połączeniu z morfemami leksykalnymi tworzy nowe słowa należące do różnych części mowy (“żal”:”żałować”) lub też o innym ładunku emocjonalnym (zgrubienia, zdrobnienia – “dom”:”domek”:”domeczek”:”domisko”);
  • morfem fleksyjny – zwany również gramatycznym – dzięki niemu wyposażamy słowo w odpowiednią formę fleksyjną (niezbyt odkrywcze): “fleja”:”fleją”:”flejami”, “kanapa”:”kanapach”:”kanapie”;
  • związek wyrazowy – połączenie dwóch lub więcej wyrazów, często też stałe połączenia zwane kolokacjami: “odnieść sukces”, “nieść znaczenie”, “ponieść porażkę”, “prosić o przebaczenie", “nawet nie czuję, kiedy rymuję”.

W przypadku omawiania szwedzkich złożeń i związków wyrazowych zrezygnuję z wgłębiania się w typologię i nazewnictwo tych związków, “żeby nie przedobrzyć”.

3. Szwedzkie złożenia i fleksja

W tym artykule zajmę się tylko niektórymi częściami mowy – omówienie wszystkich mogłoby równie dobrze być pracą magisterską. Zacznijmy od czasowników, ponieważ ich budowa jest najbardziej przejrzysta (najczęściej kończą się sufiksem -a: “tryck|a”, “gill|a”; jednosylabowe czasowniki mogą być zakończone na inną samogłoskę: “tro”, “slå” itp.). Najprościej mówiąc, bezokoliczniki czasowników wielosylabowych zakończone na -a, niezawierające prefiksów (före-, be-, an-) najczęściej zyskują AT2:

  • “älsk|a”, “räck|a”, “svimm|a”, “tig|a”, “tal|a”, “sätt|a”.

W formach czasu teraźniejszego rodzaj akcentu zależy od końcówki. Czasowniki grupy pierwszej otrzymują AT2, czasowniki pozostałych grup (oprócz trzeciej) otrzymują AT1:

  • “älsk|ar” [gr. I, a. grawisowy], “räck|er” [gr. II, a. akutowy], “svimm|ar” [gr. I, a. grawisowy], “tig|er” [gr. IV, a. akutowy], “tal|ar” [gr. I, a. grawisowy], “sätt|er” [gr. V, a. akutowy].

W wielosylabowych formach czasu przeszłego supinum i imiesłowach wyżej wymieniony typ czasowników zyskuje AT2:

  • “älsk|ade”, “älsk|at”, “älsk|ad” [a. grawisowy],
    “tig|it”, “satte|ø”, “räck|te” [a. grawisowy].

Są jednak sytuacje, w których powyższych zasad nie da się zastosować. Mowa o czasownikach z prefiksami, które modyfikują ich znaczenie (z punktu widzenia semantyki) i często sposób akcentowania (z punktu widzenia morfofonologii), np.:

  • “be-”, prefiks pochodzenia niemieckiego, niezwykle powszechny, o wielu znaczeniach (często kauzatywnym), można go przetłumaczyć na polski jako “o-”, “za-”, “ob-”: “bearbeta”:”opracować”, “besätta”:”obsadzić”. Prefiks ten powoduje zmianę AT2 na AT1 we wszystkich formach. Przykłady słów: “be|tal|a[r/de/t]” [gr. I, a. akutowy], “besätt[a/er]”, “be|satte, “be|satt” [gr. V, a. akutowy];
  • “för-”, prefiks w większości słów również pochodzenia niemieckiego, również o wielu znaczeniach, trudno jest go przetłumaczyć na język polski. Również powoduje zmianę AT2 na AT1 we wszystkich formach. Przykłady: “för|tal|a[r/de/t]” [gr. I, a. akutowy], “för|fall[a/er]”, “för|föll”, “för|fall|it”.

Wspomniałem, że grupa III odstaje nieco od innych czasowników, ponieważ ich sufiks bezokolicznikowy jest zerowy (-ø). Jedyną formą wielosylabową w tym paradygmacie jest forma czasu przeszłego zakończona na -dde: “tro|dde”, “glo|dde”, “sno|dde” [gr. III, a. grawisowy].
Fleksja rzeczowników podlega na ogół zasadom opisanym w pierwszym artykule tej serii: poimek określony nie wpływa na akcent. Końcówka liczby mnogiej natomiast w większości przypadków powoduje pojawienie się AT2:

  • “pojke” [a. grawisowy, l. poj.], “pojk|ar” [a. grawisowy, l. mn.],
  • “vers” [a. akutowy, bo jedna sylaba, l. poj], “verser” [a. grawisowy, l. mn.],
  • “bro” [a. akutowy, bo jedna sylaba, l. poj.], “bro|ar” [a. grawisowy, l. mn.], ale
  • “peng” [a. akutowy, bo jedna sylaba, l. poj.], “peng|ar” [a. akutowy, l. mn.] oraz
  • “kläd|er” [a. akutowy, l. mn.] oraz
  • “strand” [a. akutowy, bo jedna sylaba, l. poj.], “stränd|er” [a. akutowy, uwarunkowane historyczne, l. mn.].

Owe uwarunkowania historyczne opisywałem w poprzedniej części serii. Końcówką liczby mnogiej, która nigdy nie wpływa na akcent jest “-(e)n” (w przypadku rzeczowników rodzaju nijakiego) i wyznacznik formy określonej (-a):

  • “tema”, “teman”, “temana” [a. grawisowy],
  • “barn”, “barnen” [a. akutowy].

Oczywiście inne rzeczowniki nijakie posiadające anomalną końcówkę liczby mnogiej zachowują się tak, jak powinny:

  • “garn”[a. akutowy, r. nijaki, l. poj.], “garner” [a. grawisowy, r. nijaki, l. mn.],
  • “pris” [a. akutowy, r. nijaki, l. poj.], “priser” [a. grawisowy, r. nijaki, l. mn.].

Przymiotniki, których stopień wyższy i najwyższy tworzony jest fleksyjnie przez końcówki dłuższe (-are, -ast(e)), zyskują AT2:

  • “bred” [a. akutowy, bo jedna sylaba, st. równy], “bred|are” [a. grawisowy, st. wyższy],
  • “vit” [a. akutowy, bo jedna sylaba, st. równy], “vit|ast” [a. grawisowy, st. najwyższy], ale
  • “hög” [a. akutowy, bo jedna sylaba, st. równy], “hög|re” [a. akutowy, st. wyższy].

Również przymiotnikowy sufiks liczby mnogiej (-a) powoduje pojawienie się AT2:

  • “svettig” [a. grawisowy, st. równy, l. poj.], “svettiga” [a. grawisowy, st. równy, l. mn.],
  • “svensk” [a. akutowy, st. równy, l. poj.], “svenska” [a. grawisowy, st. równy, l. mn.].

Jednak pytana przeze mnie native speakerka stwierdziła, że w liczbie mnogiej każdy przymiotnik można wypowiadać dowolnie (tj. z AT1 lub AT2). Zasady można wyliczać w nieskończoność. Moim zamiarem jest raczej pokazanie, że język jest niezwykle skomplikowanym zbiorem zasad, które, jeśli się trochę postarać, da się opisać formalnie.

4. Związki wyrazowe

Istnieją w języku szwedzkim pewne słowa, które powodują zmianę akcentu lub jego przesunięcie na inny leksem, np. nieakcentowane słowo “för” (“za”, “zbyt”) sprawia, że następujący po nim przymiotnik wypowiadany jest z AT1:

  • “liten” [a. grawisowy, l. poj.], “för líten” [a. akutowy],
  • “dyra” [a. grawisowy, l. mn.], “för dýra” [a. akutowy].

Zmianę miejsca akcentu powodują przede wszystkim partykuły, które są składnikiem czasowników frazowych, tzw. partikelverb:

  • “vakna” [a. grawisowy, cz. prosty], “vakna úpp” [a. akutowy, cz. frazowy],
  • “börja” [a. grawisowy, cz. prosty], “börja óm” [a. akutowy, cz. frazowy].

Powodują ją również przeróżne związki wyrazowe, zbyt liczne, by je tu wszystkie wymienić:

  • “tio” [a. grawisowy], “liter” [a. akutowy], “vatten” [a. akutowy], “tio liter vátten” [a. akutowy, jak ostatnie słowo],
  • “fru” [a. akutowy], “Svensson” [a. akutowy], “fru Svénsson” [a. akutowy, jak ostatnie słowo],
  • “två” [a. akutowy], “flickor” [a. grawisowy], “två flíckor” [a. grawisowy, jak ostatnie słowo].

5. Zakończenie

To już koniec serii o akcencie w języku szwedzkim. Dowiedzieliśmy się, jak brzmi pitch accent w języku szwedzkim, jak jest zbudowany, poznaliśmy jego historię i dystrybucję. W tym artykule starałem się przybliżyć aspekt morfofonologiczny tego złożonego systemu – mam nadzieję, że w dość przystępny sposób. Zachęcam czytelników do własnych poszukiwań i zadawanie pytań w razie jakichkolwiek niejasności.

Czy język szwedzki jest trudny?

brzmienie_szwedzkiego

Na treść powyższej grafiki składają się autentyczne wypowiedzi internautów na temat języka szwedzkiego i jego domniemanej trudności. Aby nie być już do cna stronniczą, zamieściłam jeden cytat mający wydźwięk pozytywny, choć przyznaję, że w losowej próbie wyszukiwania był to wynik zdecydowanie rzadszy. Uśmiech na twarzy gwarantowany, choć tylko do pewnego stopnia. Skąd w polskim społeczeństwie bierze się tak silne przekonanie co do nieprzystępności niektórych języków, nawet tych indoeuropejskich, a więc najbliższych nam kulturowo? Choć pytanie stanowiące tytuł tego artykułu może wydać się naiwne pod względem szansy uzyskania nań odpowiedzi, spróbuję przybliżyć niektóre mity dotyczące trudności języka szwedzkiego.

Podsumowaniem tego przydługiego wstępu niech będą znane już stałym czytelnikom artykuły Karola sprzed paru lat, dotyczące względności pojęć najłatwiejszy/najtrudniejszy język świata. Pozwolę sobie zacytować poniżej fragment jednego z nich, zawierający esencję jego przekazu:

„Przyjęło się, że na świecie istnieje zapewne ok. 6000 języków. Czy naprawdę ktoś potrafi powiedzieć, że chiński jest trudniejszy od języka indian Navajo, arabski od atajalskiego (używanego w północnej części Tajwanu) a polski od tamilskiego? Czy ktokolwiek zna wszystkie języki świata, żeby obiektywnie na to pytanie odpowiedzieć? Czy ktoś wie jakie kryteria należy przyjąć by takowy język wybrać? Czy może nie jest tak, że język z pozoru łatwy, ale wymierający jest w istocie trudniejszy do nauczenia niż język pozornie bardziej skomplikowany, ale posiadający mnóstwo użytkowników i całkiem szeroką gamę materiałów dydaktycznych?”

Postrzeganie poziomu trudności danego języka jest więc czymś dalece subiektywnym. To wypadkowa naszych życiowych doświadczeń, predyspozycji intelektualnych, a nawet fizycznych (słuch, wrażliwość układu nerwowego), nastawienia, postaw, wzorców i miliona innych czynników pośredniczących. Sprawa ma się nieco jak ze stresorami. W 1967 roku, dwaj psychiatrzy – Holmes i Rahe – opracowali skalę mierzącą nasilenie stresu w życiu badanej jednostki w ciągu poprzedzającego wywiad roku. Lista 43 wydarzeń życiowych, ze starannie wyliczonymi „jednostkami stresu" odpowiadającymi każdemu z nich, była zamknięta, z góry ustalona, sztywna i niewrażliwa na cechy indywidualne różnych życiorysów. Za najbardziej stresującą uznano śmierć współmałżonka (100 jednostek stresu), zaś śmierć innego członka rodziny „wyprzedzona" została zarówno przez rozwód, jak i separację. Krytyka skali sama ciśnie się na usta i do dziś pozostaje przedmiotem rozgległych dyskusji psychologicznych. Dlaczego więc, w przypadku języków obcych, tak łatwo „przyjąć nam za dobrą monetę" mity dotyczące ich hierarchicznie ułożonej trudności, tudzież trudności jednostkowej w ogóle?

JAK JĘZYK ELFÓW

Naturalnie nie twierdzę, że rzesza ludzi uważa język szwedzki czy inne języki skandynawskie za najtrudniejsze na świecie. To chwalebne (i często pochopnie nadawane) miano zazwyczaj dotyka języków azjatyckich, afrykańskich (a więc jak najbardziej odległych Europie), lub też wręcz przeciwnie – słowiańskich (co wynika z pewnej podświadomej i wyimaginowanej dumy Polaków. Ostatnio widziałam na facebooku nowy popularny fanpage „I speak Polish. What’s your superpower?” – lajkowany przez polskich native’ów serio?…) W całej tej dygresji zmierzam do intuicyjnego założenia, na którym oprę dalszą część mojego wywodu. Języki skandynawskie uznawane są, jeśli nie za jedne z „najtrudniejszych” na starym kontynencie (zwłaszcza, jeśli ktoś je myli z ugrofińskimi, ale to inna bajka…), to na pewno noszą łatkę „najbardziej egzotycznych” spośród języków germańskich. „Znam niemiecki, ale ze szwedzkim/norweskim/islandzkim mi coś nie idzie” – oto przykład stwierdzenia, które słyszę i widuję w sieci najczęściej.

JAKBY KTOŚ PRÓBOWAŁ POŁKNĄĆ GORĄCEGO KARTOFLA

Lecz czy to właśnie nie przynależność do rodziny języków germańskich powinna stanowić podstawowy plus i „zielone światło" dla nas – narodu germanizowanego przez wieki – i w pewien sposób germanizowanego nadal, poprzez upowszechnioną (i często wymuszaną) naukę języka niemieckiego w szkołach?

Uczulam przy okazji na powszechne (błędne) przekonanie (zwłaszcza u ludzi będących na bakier z historią powszechną), a raczej brak świadomości tego, że to ludy germańskie wpływały na ukształtowanie języka angielskiego – nie odwrotnie. Zatem zgrabniejsze logicznie jest stwierdzenie, iż to angielski jest podobny do szwedzkiego, a nie szwedzki do angielskiego.

Co więc przeraża w szwedzkim, skoro schemat budowy czasów gramatycznych powinien być dla nas intuicyjny (wskutek znajomości łaciny czy innych języków germańskich), podobnie jak niektóre obszary leksykalne?

szwecja

JAK JAZDA NA KOLEJCE GÓRSKIEJ

Ta „wrzuta" na szwedzki spodobała mi się akurat najbardziej, być może dlatego, że wiele w niej całkiem sympatycznej prawdy. Szwedzka fonetyka, bo ona zwykle spędza kursantom sen z powiek, rzeczywiście może dawać nam czasem uczucie pędzenia na szalonym rollercoasterze.

Dwa zjawiska, które każdy uczeń szwedzkiego napotka na swojej drodze prędzej czy później (nawet bez wskazania językoznawczego) to akcent akutowy (AT1) i grawisowy (AT2), bez których nigdy nie upodobnimy się do współczesnych wikingów.

O ile pierwszy z nich przypomina linię melodyczną języka niemieckiego i angielskiego (wyraźne opadanie tonu pod koniec wyrazu), to ten drugi składa się już z dwóch „przycisków" akcentowych (mocniejszego i słabszego) w obrębie jednego wyrazu. Oznacza to tyle, że ton najpierw opada, by potem nieznacznie wznieść się wyżej. W początkowym etapie nauki wystarczą dobry słuch i godziny naśladownictwa, aby bez zbędnych regułek móc zapamiętać kiedy należy go bezwzględnie użyć. Chyba nikt z nas nie chciałby pomylić „ducha" z „kaczką", a to właśnie może się stać, gdy nie będziemy umieli usłyszeć różnicy pomiędzy AT1 a AT2.

JAK CHIŃSKI

Ogólna i uniwersalna rada, jaką mogę dać początkującym miłośnikom języków skandynawskich dotyczy więc maksymalizacji czasu poświęconego na ćwiczenie rozumienia ze słuchu i czytania na głos. W początkowej fazie warto zużyć na to zdecydowanie większą część zasobów intelektualnej energii, nawet kosztem leksyki czy gramatyki. Brzmi wariacko, jednakże pamiętajmy, że posiadane zaległości w identyfikacji znak-dźwięk nawarstwiają się i w przypadku tego języka bywają szczególnie niebezpieczne. Powód jest bardzo prosty. Pomimo powiększającego się zasobu słownictwa, utrwalać będziemy nieprawidłowe wzory wymowy, co może doprowadzić do znacznego upośledzenia komunikacji ze Szwedami. Jeśli nie będziemy wyczuleni na najmniejsze niuanse, takie jak zamiana samogłoski długiej na krótką, możemy nieświadomie używać słów niezgodnie z ich znaczeniem (taka sama pisownia plus inna wymowa równa się ogromny błąd i towarzyska katastrofa – zwłaszcza przy niedostatecznych danych kontekstowych).

Aby pielęgnować dobre nawyki fonetyczne na bieżąco, wcale nie trzeba wielkiego poświęcenia. Wystarczy kilka sekund spędzonych na stronach typu forvo.com, gdzie przy nauce każdego nowego słowa warto sprawdzić jego wymowę w postaci nagrań rodzimych użytkowników danego języka. Przy każdej pozycji podany jest region kraju, z którego pochodzi osoba użyczająca swojego głosu. Pozwoli to na szybkie rozróżnienie dialektów i wybranie tego, który nas interesuje.

JAK MUZYKA

Inną, bardzo przyjemną metodą, którą sama stosuję, jest… śpiewanie. O dziwo jest wówczas o wiele łatwiej uzyskać odpowiednią długość głosek, czy poprawnie odwzorować dźwięk. Jeśli nie podejdą nam do gustu szwedzkojęzyczne przeboje country (Szwedzi mają gigantyczny wkład w historię współczesnej muzyki, ale niestety mocno zangielszczony), to możemy uciec się do piosenek dla dzieci (świetne kompozycje znajdziemy chociażby w audycji Fem myror är fler än fyra elefanter, o której wspominałam tutaj).

Należy jednak pamiętać, że to, co na pierwszy rzut oka wydaje się katorżniczym aspektem danego języka, może być tak naprawdę jego najpiękniejszą i najbardziej relaksującą zaletą. Osobiście uwielbiam dążyć do jak największej poprawności odwzorowania melodii języka szwedzkiego, rozkoszuję się jego brzmieniem i ekscytuję się swoimi postępami.

Nie należy zapominać, że wiele języków posiada swoje własne niuanse fonetyczne, często nawet mniej oczywiste i przyswajalne niż w przypadku któregokolwiek z języków skandynawskich.

Następująca równocześnie mniej lub bardziej intensywna nauka innych aspektów języka, tj. umiejętności komunikacyjne, słownictwo i zasady gramatyczne traktuję tu raczej jako istotne w sposób oczywisty, niezależnie od przyswajanego narzecza. Fonetyka jest tym obszarem języka szwedzkiego, który w najbardziej powszechny i stereotypowy sposób oddaje jego trudność.

Podsumowaniem i niejako przewrotną odpowiedzią na tytułowe pytanie niech będzie komentarz jednej z moich dalszych koleżanek, który pozostawiła ona na moim prywatnym facebooku, pod jednym z linków do moich artykułów na Woofli. Niniejszym prezentuję wam jego pełną treść, w pełni pokrywającą się z moim własnym stanowiskiem w tej sprawie:

„Piękny język. I łatwy.”

(A teraz przepisać sto razy na kartkę i powtarzać do znudzenia).

Polecam do zapoznania się/Korzystałam z…

  • Szulc, A. (1992) Gramatyka dydaktyczna języka szwedzkiego. Kraków: Wydawnictwo UJ.

Zobacz też…

Co przyjdzie z słuchania radia przez godzinę dziennie

Od czego zacząć naukę języka obcego?

Dlaczego nauka szwedzkiego jest teraz łatwiejsza niż kiedykolwiek (Część II)

Ile jest tonów w języku chińskim – mandaryńskim i w jaki sposób na siebie oddziałują?