Tracisz motywację? Zrób coś!

Untitled 1Podczas procesu nauki, nawet miłośnicy języków obcych doświadczają utraty motywacji, która często łączy się z porzuceniem marzenia o wysokim poziomie biegłości. Na ten czynnik wpływać może wiele rzeczy t.j.
– Brak możliwości rozmowy w danym języku.
– Wstąpienie w fazę plateau.
– Brak czasu.
– Nauka wielu innych rzeczy wymaganych np. przez szkołę.
– Nawał obowiązków.
– Zderzenie się z rzeczywistością, która wiążę się z nauką.
– Chęć nauki innego języka.

Jest to coś normalnego, przez co wielu z nas zaczyna naukę języka, ale niestety szybko ją porzuca na, na szczęście, dosyć niskim poziomie, po krótkim czasie i po małym wysiłku włożonym w dany język. Co jednak zrobić aby motywacji nie stracić i doprowadzić dany język do zadawalającego nas poziomu? Oprócz angażowania się w zgłębianie kultury, spisywanie naszych osiągnięć czy małe rozmowy z native speakerami ja mam swoją małą metodę, która jest łatwa i nie wymaga od nas dużego wysiłku… Czytam blogi lub oglądam filmiki o ludziach, którzy mogą być dla nas dobrym przykładem. POLIGLOCI!!! Nie mam na myśli tylko słuchania ilu oni języków nie znają, a raczej jak do tego doszli, co im w tym pomogło i jaki jest ich „złoty środek”. Poniżej podam filmiki osób, które szczególnie cenię i podziwiam za ich osiągnięcia.

Tim Doner
Tim jest dwudziestokilkuletnim studentem mieszkającym w Nowym Yorku. Dosyć swobodnie posługuje się ponad dwudziestoma niekoniecznie najprostszymi (jeżeli można stwierdzić, który może być nazwany łatwym, a który nie) językami. Sam twierdzi, że nie zna języków biegle, a tylko potrafi się w nich porozumieć. Skromność to zdecydowanie pozytywna cecha Tima. To co jednak wyróżnia go z tłumu to lista języków, które zna, albowiem szczególnie nie interesują go języki europejskie, a języki afroazjatyckie czy algijskie. Jak sam mówi, uczy się tego co go interesuje, nie tego co jest wymagane. Poniżej znajduje się filmik, w którym Tim przedstawia swoje umiejętności oraz interesujący filmik, w którym mówi o swojej historii oraz poglądach.

Richard Simcott
Richard jest jedną z osób, które także robią na mnie duże wrażenie. Jak sam o sobie mówi jest „life-long language learner”. Był jedną z pierwszych osób, które dodały na youtube'a filmik ukazujący swoje umiejętności. Posiada on imponującą historię podróżniczą oraz bierze aktywny udział w wielu eventach związanych z językami obcymi. Na swoim kanale na youtube mówi o sposobach i rezultatach swojej nauki, co jest niewiarygodnie motywujące.
Richard uczy się także polskiego, a więc w wielu wstawionych przez niego filmikach można usłyszeć go mówiącego również po polsku.

Wybierając jednak osobę, kanał na youtube czy bloga, który ma być dla nas „motywatorem” musimy pamiętać, że w internecie jest wielu oszustów, a poniżej zamieszczam na to dowód.

Tym samym chciałbym abyście w komentarzach napisali czy ten rodzaj działania działa na Was motywująco, a jeśli tak, to kto jest waszym faworytem.

Pozdrawiam i życzę wesołych i pogodnych świąt!

P.S. Chciałbym także dodać, że ten wpis jest początkiem pewnego rodzaju serii wpisów dotyczących motywacji!

23 komentarze na temat “Tracisz motywację? Zrób coś!

  1. Robi to na mnie dosc slabe wrazenie, a wlasciwie potwierdza moja teze, ze latwiej opanowac 50 jezykow na poziomie „komunikatywnym" ( mozna pod to podpiac prawie wszystko), niz JEDEN na poziomie nejtywa zaczynajac w wieku doroslym. Zdolna jezykowo osoba moze nauczyc sie chyba kazdego jezyka w ciagu pol roku intensywnej pracy nad nim w stopniu umozliwiajacym jakas komunikacje w sytuacjach turystyczno-podrozniczych, a ludzie nie majacy o danym jezyku pojecia beda mdleli z zachwytu. A krecac popisowy filmik rzekomy „poliglota" moze sie jeszcze do niego solidnie przygotowac. I na dodatek nie sposob takiego osobnika zagiac, bo przeciez on sam nie twierdzi, ze zna ten jezyk bardzo dobrze.
    Dlaczego nie ma popisow osob, ktore zaczynajac w wieku doroslym nauczyly sie jednego jezyka na najwyzszym poziomie i uzytkownicy tego jezyka nie moga im absolutnie niczego zarzucic? Odpowiedz jest prosta- bo jest to prawie niemozliwe!!!
    Gdyby ktos potrafil mi udowodnic, ze jako dorosly nauczyl sie jakiegos jezyka ( oprocz pewnych grup typu czeski-slowacki, bosniacki-serbski-czarnogorski-chorwacki itp.) i wlada nim calkowicie jak nejtyw, to zdobyl by u mnie wiecej szacunku niz tuzin takich „poliglotow" znajacych po 100 jezykow na poziomie A2!!!

  2. Night hunter, dziekuje za odpiwiedz. Zgadzam sie z Toba po czesci, poniewaz chcialbym aby chociaz 90% spoleczenstwa mowila tak w dwoch jezykach jak np. Tim w 20 (szczegolnie brytyjska spolecznosc)!! Moim zdaniem nie jest to tez tylko popisywanie sie, ale zachecanie ludzi do pracy na czyims przykladzie (nie mowie o wszystkich).

    Przepraszam za brak polskich znakow!

    1. A czy znasz te 20 jezykow, ze mozesz ocenic na ile on nimi wlada? Ogol spoleczenstwa sadzi, ze w jezykach, jak w innych dyscyplinach dziala zasada „najtrudniejsze sa poczatki". A tu mamy paradoks-jest odwrotnie-poczatki sa najlatwiejsze, dalej jest tylko gorzej. A najtrudniej jest, gdy ktos osiagnie 99% znajomosci jezyka-wtedy brakujacego 1% moze sie nie nauczyc NIGDY! Dlatego wlasnie nazywam to popisywaniem sie, bo wiekszosc powyzszej zasady nie rozumie. Dlaczego nikt sie nie popisuje na poziomie natywow? Bo malo kto ten poziom osiaga, a i tak nie zrobilby na masach wielkiego wrazenia. A 50 jezykow takie wrazenie robi.
      Ja juz za brak polskich znakow nawet nie przepraszam, chyba wszyscy przywykli.

  3. Teraz wpadlem na mysl! Nawet jezeli oni nie mowia na wysokiem poziomie w tych jezykach, a wstawiaja takie filmiki to mimo to uwazam, ze motywuja osoby, ktore zaczynaja nauke, odkrywaja swiat jezykow obcych!

    Poza tym uwazam, ze np. Richard reprezentuje swoja osoba dosyc wysoki poziom czego dowod mozna zobaczyc w wielu jego filmikach. Spotyka on sie z nativami i rozmawia z nimi na rozne tematy oraz pracuje jako tlumacz co jest dowodem na to 🙂

    Szczerze mowiac, ogladajac filmiki takich osob tez sceptycznie do tego podchodze, ale wyrobilem w sobie umiejetnisc odrozniania zlego od dobrego. Sa tacy, ktorzy zdecydowanie nie robia na mnie wrazenia!

    Wiedzialem, ze taki wpis w kims z pewnoscia wzbudzi kontrowersje!

  4. Polecam obejrzeć filmiki Luci Lampariello. Z komentarzy pod jego filmami dowiemy się,że w opinii rodzimych użytkowników języka, prezentuje on niewiarygodnie wysoki poziom w większości języków,którymi się posługuje. Wielu Francuzów i Hiszpanów twierdzi wręcz,że spokojnie mogliby go uznać za native spekarea.
    Ja mogę natomiast ocenić jego niemiecki i krótko mówiąc chłopak jest znakomity (akcent,gramatyka,słownictwo).Pozdrawiam

  5. To paradoks, ale większość poliglotów jak już umieszcza filmiki w różnych językach to jakoś mówią tylko o nauce języków (i to przeważnie po angielsku z małymi wstawkami w innych językach). To dość ograniczony i niszowy temat :-).

    Zresztą wydaje mi się, że dla niektórych języki to są jakimś dodatkiem do „kolekcji". Nie da się moim zdaniem osiągnąć wysokiego poziomu w wielu językach, a jeśli język jest „transmiterem" do naszych zainteresowań, to wysoki poziom jest wymagany. A już wysoki, bliski nejtywa, poziom w kilku, kilkunastu dziedzinach jest wręcz nieludzko osiągalny z braku czasu.

    Widzę to po lekturze anglojęzycznych publikacji z różnych dziedzin przeznaczonych na rynek masowy, tzn. widzę jaki zasób słów jest potrzebny. A nie mówię tu o pozycjach specjalistycznych w danej dziedzinie.

    Dlatego ja staram się skupiać na jednym, choć ostatnio kupiłem w interesującym mnie temacie książkę po niemiecku (bo nie było przekładu angielskiego) i chcąc nie chcąc „muszę" się nauczyć niemieckiego. Miałem to w planach, ale chęć przeczytania tej pozycji to niezły motywator 🙂

  6. Tim Doner w swoim filmiku często nawiązuje do rozmów z rodzimymi użytkownikami języka, które są niewątpliwie istotnym elementem nauki języka obcego. Sam hobbystycznie uczę się języków obcych, jednak nie mam na co dzień okazji do porozmawiania w obcym języku z native speakerem (za wyjątkiem języka chińskiego, co zdecydowanie przekłada się na zwiększenie efektywności nauki.) Może znacie jakieś serwisy internetowe, umożliwiające znalezienie takiego partnera/ki korespondencyjego, bądź znalezienie osoby chętnej porozmawiać choćby za pośrednictwem Skype.
    Byłbym wdzięczny za pomoc.
    Pozdrawiam, Pobu.

    1. Ostatnie tygodnie sporo przesiedziałem na http://www.interpals.net Faktycznie można nawiązać kontakt z ciekawymi osobami z doświadczeniem w kontaktach międzynarodowych. Podam najświeższy przykład!!! Przed niespełna godziną napisała do mnie w języku angielskim Peruwianka chcąca nauczyć się języka polskiego zdziwiona, że w moim profilu zobaczyła, że znam keczua, z pytaniem, gdzie się nauczyłem… Tak więc możesz spróbować na InterPals, tam z pewnością kogoś fajnego znajdziesz 🙂 .

      Niestety, nastawienie tej strony na kontakty międzynarodowe i wymianę językową ma też swoje złe strony. Czasem jest ZNACZNIE ciekawiej poznać kogoś, kto nie przegadał 10 lat z ludźmi z całego globu ziemskiego i nie nauczył się kilku języków. Mogę to argumentować długo, bo Ci ludzie są naprawdę inni i takie osoby znajdziesz na http://badoo.com

      1. Dziękuję wszystkim za cenne wskazówki. Być może warto stworzyć w ramach woofla.pl jakiś chat lub małe forum dla użytkowników. Taka mała sugestia dla administratorów strony 🙂

      2. Ale przecież na woofli są sami Polacy, bo na obcokrajowców uczących się polskiego nie liczę, jest to zbyt mała grupa statystycznie. Poza tym rozdrabnianie się na kolejne fora/strony nigdy nie daje dobrego efektu.

        Moim zdaniem powinieneś wybrać jakieś istniejące (z proponowanych lub inne) i tam spróbować.

      3. Oczywiście. Przykładowo na InterPals jest 234241 osób mówiących po hiszpańsku, 230812 osób mówiących po rosyjsku i 5487 osób mówiących w Swahili. Natomiat na Badoo takie ilości osób są, lecz online w jednym tylko momencie… 🙂

  7. Strasznie nie lubię takiego deprecjonowania nauki wielu języków. No i co z tego, że ktoś nie będzie znał słów typu „self-indulgence"? A wszyscy Polacy wiedzą, co znaczy folgować? Albo słówka „inlaid" – a oczywiście nie ma Polaka, który nie wie, co to znaczy inkrustowany! Takie podejście tylko nie dość, że zniechęca do nauki języków, to jeszcze może zachęcić do deprecjonowania osiągnięć poliglotów (lub, jak to nazywam, „wannabe-poliglotów", którzy dopiero dążą do stania się prawdziwymi poliglotami).

    Swoją drogą, skoro padł już tutaj temat istotności kontaktu z żywymi ludźmi w nauce, to dobrze byłoby, gdyby powstał osobny artykuł, w którym byłaby mowa o tym, jak radzić sobie z samotnością podczas nauki języków obcych. Ja niestety go nie napiszę, gdyż wciąż nie znalazłem na to recepty.

    P.S. Nawet, jeśli ktoś traktuje języki jak znaczki, to co w tym złego? Chyba lepiej zbierać doświadczenia językowe niż np. te dotyczące wrażeń po każdym typie narkotyków lub wódy…

    1. Podpisuję się pod każdym słowem tego komentarza. Osiągnięcie perfekcji nawet w rodzimym języku jest niemożliwe,a cóż dopiero w języku obcym. Jeśli ktoś uważa, że zna lub kiedykolwiek będzie znał WSZYSTKIE słowa istniejące w języku polskim, to albo jest szalony albo brak mu pokory. Ja sama zdecydowanie bardziej podziwiam poliglotów mówiących trzema czy czterema językami na poziomie B2-C1 niż takich, którzy chwalą się znajomością dziesięciu, ale nie przekroczą w większości z nich poziomu A2.Tyle tylko,że dla mnie poziom B2-C1 jest genialnym wynikiem i nie roumiem po co dążyć do mitycznego poziomu native speakera i chwalić się,że znamy nazwę każdej śrubki. Ja nie mam takiego słownictwo w moim własnym języku,bo go nie potrzebuję,a moje życie nie jest z tego powodu uboższe.

      1. Nikt nie zna wszystkich istniejacych slow w jego wlasnym jezyku ojczystym i mimo tego jest nejtywem. Niektorzy znaja wiecej slow niz nejtywi ale nimi nie sa ani nie moga ich udawac, bo nie pozwala im akcent, gramatyka, swoboda poslugiwania sie jezykiem i wiele innych rzeczy.
        Poziom B2-C1 jest genialnym wynikiem, ale nie starcza do:
        -korzystania z jezyka zawodowo (tlumacz, dobry lektor itp.)
        -zycia pelnia zycia w danym kraju
        -ogladania filmow, czytania literatury
        -swobodnych dyskusji z nejtywami
        Mozna znac w jezyku obcym kazda srubke i mozna nie znac tego w jezyku ojczystym, jednak jedno z drugim ma malo wspolnego. A jesli to „kamyczek do mego ogrodka" to podawalem kiedys przyklad ze srubka, ale polegal na znajomosci czasownika opisujacego „przylapanie nakretki srubka", ktore to slowo po rosyjsku znaja wszyscy nejtywi wiec i kandydatowi na nejtywa jest ono potrzebne, ale na innych poziomach jest ono calkowicie zbedne. Sens dazenia do poziomu nejtywa wyjasnie pozniej. Pozdrawiam!

      2. Zgadzam się z Tobą @Night Hunter. Co prawda nie muszę być zawodowym tłumaczem, ani lektorem, ale czy kogoś aż tak dziwi, że ucząc się języka chciałbym (1) móc swobodnie obejrzeć w nim każdy film, (2) swobodnie czytać książki i (3) swobodnie rozmawiać z nejtywami na dowolny temat? Do tych czynności C1 to minimum (gazety czyta się świetnie, ale gorzej ciężką literaturę), ale lepsze jest C2.

        Skoro zaś aż tak się poświęcam językowi, to choćby ze zwykłych względów estetycznych lub dla własnej satysfakcji po długich latach wytrwałej pracy i poświęceniu iluś tysięcy godzin na naukę chcę mieć przyzwoity akcent. Wydaje mi się, że wagę akcentu najbardziej próbują odrzucać ci, którzy po prostu sami z jego opanowaniem mają największe trudności, ale to jest wyraz albo niechlujstwa, albo niewłaściwych metod nauki.

        Dadzą mi też nieporównanie większą satysfakcje wyrazy podziwu ze strony nejtywów jednego tylko języka przez to, że się od nich nie odróżniam mową, niż dałyby mi wyrazy uznania ze strony Polaków przez to, że znam na poziomie A1 30 różnych języków i mogę się w 30 językach niewiele więcej niż przedstawić… 😛 Co zrobię z tymi 30 językami? Oblecę świat i kupię sobie colę w 30 różnych językach, po czym i tak przejdę na angielski chcąc z kimkolwiek nawiązać rozmowę? Bo na poziomie A1 to powiem „Jestem Piotr. Jestem z Polski. Jesteś ładna.". Czasem tyle wystarczy 😉 ale nie nazywać tego znajomością języka, a osobnika poliglotą.

  8. Bardzo fajnym hobby jest uczenie sie jezykow obcych na poziomie A2-B1, rocznie mozna opanowac 2-3 jezyki na takim poziomie, mozliwe, ze wiecej. Jest to zajecie bardzo przyjemne, bardzo uczace, troche przydatne i niezwykle zaspokajajace ludzka ciekawosc. Ma tez w sobie cos z kolekcjonerstwa. Nijak ma sie to jednak do rzeczywistej znajomosci tych jezykow i gdyby nie popisywanie sie swoimi umiejetnosciami w internecie to wszystko byloby ok. Bardzo fajne hobby! Jednak gdy ktos urzadza sobie popisy w kilkudziesieciu jezykach, to oczywiscie nie robi wrazenia na ludziach, ktorzy wiedza czym jest nauka jezykow, ale troche oszukuje tych, ktorzy nie sa z jezykami „za pan brat". Jesli nawet kogos do nauki motywuja, to nie sa to motywacje uczciwe. Pewni ludzie naprawde sa sklonni uwierzyc, ze mozna sie nauczyc w ciagu roku trzech jezykow obcych!!! I o ile ci „poligloci" moga ze znajomosci jezyka na A2 czerpac spore korzysci, to przecietna osoba tego nie potrafi i jest przez nich „nabijana w butelke". Jesli ci „poligloci" chca urzadzac swoje popisy w internecie to powinni ze skrucha przyznawac na jakim poziomie jest ich jezyk i co moga z jego pomoca osiagnac, a czego nie moga. I jeszcze powinni uzmyslawiac ludziom, ze maja do jezykow ponadprzecietne zdolnosci, a ich doswiadczenie pozwala na osiaganie celu na skroty i korzystanie ze swych dosc slabych znajomosci w sposob optymalny, czego przecietny czlowiek nie potrafi. W przeciwnym razie beda szkodnikami podobnymi do gwiazd filmow karate, ktorzy na prostych nogach wskakuja na dwumetrowy mur i zachecaja czternastolatkow do podejmowania walki w pojedynke z grupa pijanych opryszczkow uzbojonych w smiercionosne narzedzia. Nie jest to uczciwe!

    1. 1. Donera oglądałem dawno temu i pobieżnie, ale nie wrzucałbym go do jednego worka z szarlatanami próbującymi sprzedać własną ‚cudowną metodę nauki’. Ma hobby, jest komunikatywny, języki (te którymi zajmuje się poważniej) to dla niego brama do poznania bliskowschodnich kultur, zorientował się już chyba, że cyrk z występami publicznymi jest powierzchowny i nie ma sensu (poza samym ćwiczeniem wystąpień publicznych – to skądinąd przydatna umiejętność). Gdzie tu problem?

      2. Jeden kolekcjonuje znaczki, inny może języki, a jeszcze inny (ja 15 lat temu) – podręczniki do nauki języków. Jeśli paru takich kolekcjonerów się zbierze, wymieni poradami i pogada ze sobą, to z zewnątrz wygląda to śmiesznie (uczyć się języków po to, żeby rozmawiać o nauce języków z innymi ludźmi którzy też się uczą języków?), ale nie bardziej śmiesznie niż dyskusje modelarzy czy fanów Star Treku.

      3. O oszustwie mówiłbym kiedy ktoś próbuje coś sprzedać, wyolbrzymiając (albo wymyślając z niczego) rzekome zalety swojego „produktu". I tacy się trafiają, zgoda. Ale odrobina zdrowego rozsądku i krytycznego myślenia wystarczy, żeby wyrobić sobie pogląd nt. osiągnięć Benny'ego Lewisa i innych. A jeśli komuś tego krytycznego podejścia brakuje, to cóż…

      Jedno z moich ulubionych przysłów to „pluń na kłamcę, pobij tego, kto uwierzy". Lepiej jest ‚sparzyć się’ na nauce języka w 3 miesiące, niż zainwestować oszczędności życia w piramidę finansową czy zrujnować zdrowie cudowną kuracją odchudzającą.

      4. Jeśli czyjąś samoocenę podkopuje obejrzany na YouTube filmik, to prawdziwy problem nie leży w filmiku. Poczucie własnej wartości trzeba sobie wyrobić – to proces czasem bolesny, a zawsze trudniejszy niż obwinianie innych („zniechęcają", „hejtują", „oszukują", „nieuczciwie wyolbrzymiają własne osiągnięcia" – co z tego?)

      Czternastolatków, którzy nie słyszeli o CGI / użyciu linek i innych ‚pomocy’ w choreografii scen walki traktuję jako chwyt retoryczny.

  9. Zgadzam się, że nadmierne przecenianie swoich możliwości niekoniecznie jest dobre i sam tego nie robię, przez co moje CV nie wygląda tak pięknie, jak chciałbym.
    A co do tej pracy, to problem często tkwi w tym, że pracodawcy mają jakieś absurdalne oczekiwania, gdy tak naprawdę B1/B2 spokojnie by wystarczyło, ewentualnie z jakąś krótką powtórką/krótkim kursem specjalistycznego słownictwa (zresztą, niektórzy po czasie zdają sobie z tego sprawę, gdy „nie wiadomo dlaczego" nie są w stanie znaleźć nikogo na poziomie C2 ;] ).

    P.S. To jak się mówi na to „przyłapanie nakrętki śrubką" po rosyjsku? 😀

  10. Nika, dziękuję za tak miły komentarz!

    Monika H, również chciałem kiedyś o nim napisać!

    Czytelniku, sam widzisz, że to jest wciągające. Co do tematyki filmików, masz racje, ale często nie są to tematy łatwe i tematy, które nie wymagają tylko i wyłącznie podstawowego słownictwa 😉

    Pobu, właśnie dlatego moim zdaniem nagrywanie takich filmików jest dobrym pomysłem. Mówimy, ktoś nas poprawia, zadaje pytania, my odpowiadamy… Świetne! Problemem są jednak „hejterzy".

    Michał, YanaParaPuyu dzięki za polecenie italki i InterPals. Przyznać muszę, że słyszałem o tych portalach, ale jako, że nigdy nie byłem zwolennikiem używania stron internetowych do nauki języków nie odkryłem ich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ