W jakim języku się mówi w byłej Jugosławii?

Ostatnimi czasy na Półwyspie Bałkańskim nam się języków namnożyło. Jeszcze do początku lat 90 w Jugosławii był język serbsko-chorwacki, a obecnie powstały serbski, chorwacki, bośniacki, a ostatnio nawet czarnogórski. Powstaje zatem pewien mętlik w głowie i rodzą się pytania: jakim językiem ludzie w byłej Jugosławii mówią? I jakiego języka ja się uczę jeśli wybrałem akurat któryś z nich?

Napisanie tego artykułu obiecałem już parę tygodni temu, ale różne rzeczy mnie od tego powstrzymywały. Kwestia o jakiej piszę wzbudza też trochę kontrowersji i jest nieco skomplikowana, więc nie zdziwię się jeśli ktoś się z tym nie zgodzi lub zarzuci mi uproszczenie faktycznej sytuacji na Bałkanach – gdybym tego nie uprościł, musiałbym napisać nie artykuł, ale całą książkę. Jeśli natomiast ktoś jest zupełnie nowy w tym temacie, to będzie musiał się trochę skupić, ale mam nadzieję, że mu się opłaci. Ale do rzeczy.

Do chwili upadku Jugosławii oficjalnie istniał jeden język serbsko-chorwacki. Jego ojcami byli Serb Vuk Karadžić i Chorwat Ljudevit Gaj – język ten był oparty na bazie tzw. dialektu sztokawskiego, którym mówiła znaczna większość osób na terenie obecnej Serbii, Bośni i Czarnogóry oraz w pewnych regionach Chorwacji. W okolicach Zagrzebia panował za to dialekt kajkawski, a na wybrzeżu Adriatyku dialekt czakawski – nie stały się one nigdy nie podstawą żadnego języka narodowego. Poniższa mapa doskonale pokazuje podział tego obszaru na poszczególne dialekty.

Warto dodać, że sztokawski jest w niej podzielony na 3 podgrupy: ekawską, jekawską i ikawską. Różnica między tymi trzema grupami polega na innym wymawianiu głoski ě, która w każdym z nich wygląda nieco inaczej.

Przykład: polski ładny / ekawski lep / jekawski lijep / ikawski lip.

W komunistycznej Jugosławii język serbsko-chorwacki był oficjalnie używany w dwóch odmianach – ekawskiej i jekawskiej, a do zapisu mogły być używane dwa alfabety – łaciński i cyrylica. Nieoficjalnie odmianna ekawska była bardziej serbska, a jekawska bardziej chorwacka, ale ma się to nijak do podziału narodowościowego – Serbowie w Bośni posługują się bowiem jekawicą.

Sytuacja się znacznie skomplikowała po rozpadzie państwa. Wraz ze wzrostem separatystycznych tendencji grupy rządzące w poszczególnych republikach postanowiły podkreślać swoją odrębność ustanawiając nowe języki. Powstały więc serbski, chorwacki, bośniacki, obecnie jeszcze czarnogórski. I teraz największy paradoks: wszystkie 4 języki powstały na bazie tego samego dialektu. Z reguły to język dzieli się na dialekty – tu mamy natomiast sytuację odwrotną. W efekcie są całkowicie zrozumiałe względem siebie, często zaś niemal identyczne. Osobiście uczę się serbskiego, ale nie widzę większych problemów w czytaniu tekstów w żadnym z nich – ostatnio np. przeczytałem Povijest Bosne i Hercegovine („Historia Bośni i Hercegowiny”) N. Malcolma po chorwacku nigdy w życiu nie ucząc się tego języka. Czym się one więc w zasadzie różnią?

Po pierwsze leksyka – niekóre słowa znacznie różnią się od siebie. Najczęściej język chorwacki ma więcej zapożyczeń z włoskiego, węgierskiego, niemieckiego, mnóstwo wyrazów prasłowiańskich oraz pewnych wpływów dialektów kajkawskiego i czakawskiego (nota bene dla mnie już niezrozumiałych), a w serbskim jest więcej wpływów tureckiego, greki i niewątpliwie internacjonalizmów przyjętych w wielu innych językach (np. nazwy miesięcy). Oto przykładowe różnice (polski-serbski-chorwacki):
samolot avionzrakoplovchlebhlebkruh / styczeńjanuarsiječanj / luty februarveljača / marzecmartožujak / ktoko tko.
Jest ich jednak na tyle mało, że użytkownicy obydwu języków rozumieją się bez problemów. Do tego dochodzi charakterystyczna różnica w konstrukcji zdań – w serbskim rzadko używa się bezokolicznika, a zamiast tego konstrukcję “da + czasownik odmieniony”. Przykładowo zdanie “Lubię pić sok” po chorwacku brzmi “Volim piti sok”, a po serbsku “Volim da pijem sok”. Chorwacki używa jedynie alfabetu łacińskiego, serbski natomiast dopuszcza pisownię zarówną łacińską, ale też cyrylicę.
O bośniackim można powiedzieć tyle, że jest w nim trochę więcej turcyzmów i arabizmów, a czarnogórski posiada litery “ś” i “ź”, których nie ma w pozostałych – jednak jak to powiedziała moja nauczycielka od serbskiego: to jest mniej więcej tak jakby Wielkopolanie powiedzieli nagle, że nie mówią po polsku tylko po wielkopolsku.

Ludzie cały czas się spierają w jakich językach się mówi na obszarze byłej Jugosławii. Ja wiem tylko, że uczę się serbskiego, a wszystkie inne rozumiem niemal w takim samym stopniu. Jeśli masz jakieś pytania albo uwagi to pisz, bo ten artykuł to zaledwie czubek góry lodowej i zdaję sobie sprawę, że nie wszystko mogłem zawrzeć.

Podobne posty:
Język kaszubski – jedyny regionalny język w Polsce
Słownik polsko-kaszubski jest dostępny

26 komentarze na temat “W jakim języku się mówi w byłej Jugosławii?

  1. W uzupełnieniu, choć na pewno wiesz to wszystko:

    1. I czakawski i kajkawski mają swoją literaturę o długich tradycjach.

    2. Warte podkreślenia jest, że podziały wewnątrz „chorwackiego" (jeśli wliczymy weń czakawszczyznę, kajkawszczyznę i sztokawszczyznę używane przez Chorwatów) są dużo większe niż pomiędzy czterema „językami narodowymi". Kajkawski to w końcu prawie słoweński. Podobna sytuacja, choć w mniejszym stopniu, jest wszędzie indziej (np. serbski bośniacki vs. nowosadzko-belgradzki vs. torlacki)

    3. Ponieważ Chorwaci bardzo aktywnie tworzą swoją odrębną terminologię, w tym naukową, zgaduję, że specjaliści niektórych dziedzin mogą mieć problem w porozumiewaniu się między sobą (anegdota, nie wiem, czy prawdziwa: podobno lekarze wykształceni w Judze mają problem ze zrozumieniem nowej terminologii medycznej).

    4. Znasz może ten skecz? :
    http://www.youtube.com/watch?v=DztrX5dXmxU

  2. Peterlin:
    1. Ano tak – wielki pisarz Miroslav Krleža chociażby tworzył w dialekcie kajkawskim. Swoją drogą zastanawia mnie ile w czakawskim jest dziś języka dalmatyńskiego.

    2. Torlackiemu to w ogóle bliżej chyba do macedońskiego i bułgarskiego. Brakuje przypadków, kompletnie niemal zanika używanie bezokolicznika.

    3. Teraz już się ponoć sytuacja w tej kwestii unormowała, ale na początku lat 90 ponoć Chorwaci mieli problem, żeby zrozumieć chociażby wystąpienia posłów w chorwackim parlamencie, bo język był przesiąknięty wyrazami, które już dawno wyszły z użycia. Nie wiem jak to wygląda w innych dziedzinach

    4. Film naprawdę świetny 🙂 W zasadzie doskonale podsumowuje to co się dzieje na tym obszarze językowym. Ciekawostką jest to, że najbardziej przewrażliwieni na punkcie „braku zrozumienia" są Chorwaci. Choć smutną prawdą jest, że wszędzie powstają biura tłumaczeń serbsko-chorwackich, ale przyznam, że w Belgradzie jeszcze słownika dwujęzycznego nie spotkałem. Wydaje mi się to jednak kwestią czasu.

    Sitarr:
    Cieszę się niezmiernie i polecam przeczytanie tego co dopisał jeszcze peterlin.

    1. > Swoją drogą zastanawia mnie ile w czakawskim
      > jest dziś języka dalmatyńskiego.

      Sporo. Poszukaj tekstu piosenki „Dva bracanina" (nie wiem czy ma być „c" czy „č", może mazurzą?). W pierwszym wersie „Kad su se dva bracanina intrala na fjumeri" masz już dwa słówka dalmatyńskie, a potem więcej, np. šjora – pani, bevanda – rodzaj napoju itd.

  3. A gdy spojrzeć na cały Półwysep Bałkański, to jest jeszcze większa gmatwanina językowa.

    Kiedyś mój profesor od literatury bułgarskiej i badacz Andricia w Bułgarii żartował, że na studiach uczył się jednego języka. A po rozpadzie Jugosławii i dalszej bałkanizacji(proces o jakim pisała Todorova) nagle znał dwa języki, a potem jeszcze kolejne.
    Kaja

  4. Dlatego możliwe, że w przyszłości wyjdę poza obszar Jugosławii i opiszę sytuację na pozostałych terenach (kwestia dialektu Gegów i Tosków w Albanii, katharewusa i dimotiki w Grecji, to czy macedoński jest osobnym językiem). Aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że właśnie w byłej SFRJ jest z tym najgorzej.
    Tak czy inaczej użytkownicy po każdej stronie (choć głównie Chorwaci) się starają, aby chorwacki i serbski się od siebie oddalały i wydaje się kwestią czasu aż pojawią się słowniki dwujęzyczne. Swoją drogą tłumacze z jednego języka na drugi już istnieją 😉

  5. Czy ci tłumacze to przygraniczne samorodki czy studiowali odpowiedni fil.serbską/fil.chorwacką?

    Z chęcią poczytam na te tematy o Albanii i Grecji. A macedoński i bułgarski hmm.. Mój IFS skutecznie(?) mi wpoił do głowy, że temat nie istnieje.

    K.

  6. Temat nie istnieje w jakim sensie? W takim, że nie ma odrębnego macedońskiego, czy też są dwa języki.
    Wiesz, moim zdaniem ta kwestia jest bardzo aktualna, choćby z racji tego, że różnica pomiędzy językiem a dialektem jest niesamowicie płynna i bardzo trudno jest jednoznacznie ocenić co jest jednym a co drugim.

  7. Z jednej strony, nam, przyzwyczajonym do prostej sytuacji z językiem polskim wydaje się to dziwne – języki prawie identyczne, a oni nagle tak bardzo chcą się odróżniać. Ale zanim odpowie się na pytanie, czy te języki istnieją czy też nie, trzeba sobie odpowiedzieć, co jest wystarczającym kryterium powstania języka. Jeśli wystarcza nam czysto lingwistyczne czy też komunikacyjne, faktycznie, różnice są niewielkie. Jeśli zaś przesądza wola użytkowników, tradycja, historia i inne względy socjolingwistyczne, mamy do czynienia niewątpliwie z czterema językami.

  8. W dużej części się z Tobą zgadzam. Inna sprawa, że często tradycja, historia i inne względy socjolingwistyczne są obiektem manipulacji. Nawet nie chciałbym tu tykać języka chorwackiego, który, obiektywnie rzecz biorąc, różni się od pozostałych chyba najbardziej i powoli przekształca się w twór żyjący własnym życiem (choć nadal rozumiem go w tym samym stopniu co serbski). Trudno jednak brać na poważnie język czarnogórski, gdy spora część samych Czarnogórców neguje jego istnienie, a kodyfikacji dokonuje grupa naukowców pochodzących z Lwowa (!) i Zagrzebia.

  9. Bylam niedawno, w Chorwacji, Bosni i Hercegowinie i Czarnejgorze. Mozna sie dogadac mowiac po chorwacku, przynajmniej ja nie mialam problemu. Pozdrawiam 🙂

  10. Słoweńcy mają swój odrębny język i to nawet nie jakby. Nie pisałem o nim z tej racji, że nigdy nie wchodził on w skład serbsko-chorwackiego, chociaż bardzo przypomina dialekty kajkawskie, które dominują w okolicach Zagrzebia.

    Co do dogadywania się – czasem sytuacja wygląda trochę inaczej jak po serbsku próbuje się mówić w Bośni czy w Chorwacji. Spotkałem się już z bardzo niemiłymi reakcjami ze strony rozmówców. Rzadko bo rzadko, ale jednak.

  11. A ja nigdy:)
    I bardzo się cieszę, że są tacy naukowcy jak Snjezana Kordić, którzy mówią wprost o istnieniu jednego języka serbsko-chorwackiego jako policentrycznego standardowego języka Serbów, Chorwatów, Boszniaków i Czarnogórców. Polecam lekturę „Jezik i nacionalizam".
    I pozdrawiam serdecznie, bardzo fajny blog:)
    magda

  12. Cześć Magda! Niewątpliwie można mówić obecnie o ogromnym podobieństwie językowym, ale nietrudno jest zauważyć, iż standardy, przynajmniej chorwacki i serbski (pozostałe trudno czasem traktować poważnie), się od siebie oddalają i zapewne bez problemów jesteś w stanie rozpoznać w jakim języku dany tekst jest napisany, ewentualnie jakim językiem/dialektem posługuje się rozmówca. W tej sytuacji trudno mi się wypowiadać na temat tego, czy dobrze, iż istnieje jeden wspólny standard czy też kilka z nich. Wydaje mi się, że największe prawo do tego mają sami mieszkańcy regionu – niektórzy uważają, że BCS to jedno i to samo, niektórzy są w stanie zabić za prawo nazywania swojego języka odrębnym. Ważne tylko by w tej plątaninie nie dać samemu się zwariować.

  13. Witam
    Mam na codzień kontakt z grupą „Jugosławian", głównie są te Serbowie, ale też Bośniacy i Czarnogórcy. Porozumiewam się jeszcze po angielsku ale powoli języka się uczę i słyszę wyraźne różnice w ich akcentach. Co ciekawe oni sami, niezaleznie od wieku i pochodzenia mówią do mnie „Serbia i Bośnia to jedno", „nauczysz się serbskiego, będziesz znała od razu 4 języki".

    z pozdrowieniami
    Anna

  14. Witaj,
    jako Serb mieszkający w Polsce, cieszę się,że coraz częściej porusza się ten temat tutaj i ponownie coraz to więcej zainteresowania jest Polaków dla właśnie braci z południa. Mówię ponownie bo parędziesiąt lat temu bardo dużo Polaków wyjeżdżało do Serbii i byli o wiele bardziej poinformowani oraz zaznajomiony o Serbach i Serbii. Kiedyś dziwiłem się, że Polacy nie wiedzą, iż Serbowie pochodzą z Polski, teraz już wiem, że wpływ amerykańsko- germański i ich propaganda sprawia, że o np tym się nie wie. Celowo. Po to by Słowianie nie łączyli sie razem, tak jak i Jugosławia została rozbita, a Serbia rozebrana własnie po to, a co im się jak na razie udało.
    Chciałbym zwrócić uwagę w związku z Twoim podtytułem, gdzie piszesz, iż po ostatnich wojnach bałkańskich „powstał" język serbski…Sprostuje, ponieważ język Serbski istniał od wieków, tak jak i macedoński czy słoweński. Ostatnio powstały raczej czarnogórski, bośniacki i nowo chorwacki
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie
    Alex

  15. hmm, bułgarski ma sporo podobieństw z macedońskim, macedoński tyle samo ma podobieństw z Serbskim (z racji długiego panowania Serbów na tych terytoriach w średniowieczu), ale np bułgarski i serbski się znaczniej różnią – powiedzmy tak jak np polski i słowacki. Macedoński jest w Grecji kwestionowany jedynie z powodów politycznych.
    Poza tym to od wieków zupełnie odrębny język słowiański.
    Bułgarski można by raczej bardziej kwestionować, ponieważ Bułgarzy na przestrzeni historii, pomieszany byli dość mocno z Hunami, Tatarami, Turkami, widać to min, że mają karnacje z reguły ciemniejszą niż reszta Słowian. Podobnie można by kwestionować własnie język bułgarski jako zupełnie autochtony. Jest on b.zbliżony do rosyjskiego, a dzięki położeniu Bułgarii jako kraju graniczącym się z Macedonią, podobieństwa z macedońskim również istnieją.

  16. Jako Slowianin poludniowy pewnie sie lepiej orientujesz, ale dziwi mnie twierdzenie, ze bulgarski ma wieksze podobienstwa z rosyjskim niz pozostale jezyki slowianskie z Balkanow.Czy moglbys podac jakies przyklady i ewentualnie wyjasnic skad sie to wzielo? A jezyk macedonski wiekszosc lingwistow (a w Bulgarii chyba wszyscy) traktuje jako dialekt bulgarskiego, czy roznice miedzy tymi etnolektami sa duzo wieksze niz w dialektach? Kiedys porownywalem podstawowc slownictwo i wydawalo mi sie, ze to samodzielne jezyki, ale nie wiem jak to wyglada w tekstach, szczegolnie mowionych- moze sie okazac inaczej. Gdybys mial jakies przyklady, byloby ciekawie. Pozdrawiam!

  17. Należy zauważyć, że kiedy przystąpiono do tworzenia jednego języka serbsko-chorwackiego to każdy z nich miał już swoją – całkiem bogatą – tradycję piśmienniczą i literacką. Aczkolwiek same te „warianty" nie były wewnątrz jednolite i ustandaryzowane. Zwłaszcza w chorwackim było kilka wariantów literackich. I mimo wielu podobieństw były różnice, w tym (chyba bardzo niedoceniane – zwłaszca przez ludzi „z zewnątrz") leksykalne i stylistyczne, oraz trochę gramatyczne. A potem nastąpiła narzucona serbizacja teoretycznie „wspólnego" języka serbsko-chorwackiego. I zwłaszcza leksyka i stylistyka (chorwacka) na tym „cierpiały". Czasami niektórzy Polacy narzekają na rusycyzmy, zwłaszca semantyczne, skladniowe czy morfologiczne. I właśnie chyba w tych obszarach różnice między chorwackim a serbskim były największe. I tu serbizacja zaczęła „boleć" Chorwatów. Bo skoro my możemy „narzekać" na ruzycyzmy (chociaż je rozumiemy), to czy Chorwaci nie mogą narzekać na serbizmy? A na pewno było znacznie więcej narzucanych serbizmów w chorwackim niż „dobrowolnych" rusycyzmów w polskim. Więc ja bym rozumiał „trochę" Chorwatów. Chociaż może reagują (czy raczej odreagowują) nieco histerycznie. Ale chyba mają prawo do swoich słów i składni?
    My możemy nie rozumieć sytuacji innych grup językowych czy narodów, bo język literacki mamy zasadniczo jeden a dialekty mają bardzo niski status. Ale w takich krajach jak Norwegia czy Niemcy sytuacja jest zupełnie inna. Tak samo jesli chodzi chodzi o kraje mówiące „językiem angielskim". Jest jeden angielski czy wiele? Czy Brytyjczycy mają zrezygnować ze swojej wersji na rzecz amerykańskiej tylko dlatego, że różnice nie są duże i się dogadują? I tu jest podobna sytuacja serbsko-chorwacka. Z tym, że wersja chorwacka była na siłę serbizowana. Stąd teraz gwałtowna reakcja. Brytytyjska wersja angielskiego powoli się amerykanizuje. Ale jest to powolne i … „dobrowolne" ( a raczej mimowolne).
    Pozwolę sobie zacytować (BARBARA OCZKOWA Wpływ polityki językowej w Jugosławii na normę języka chorwackiego):
    (…) Serbsko-chorwacki, chociaż oparty na tym samym nowosztokawskim dialekcie wschodniohercegowińskim – dialekcie o największym zasięgu, występującym zarówno w Serbii, jak i Chorwacji, Bośni-Hercegowinie i Czarnogórze, pomimo wspólnej struktury gramatycznej nigdy nie osiągnął oczekiwanej jedności. W praktyce był bowiem realizowany w postaci dwóch różnych standardów literackich: serbskiego i chorwackiego – pomijam tu sytuację językową w Bośni i Czarnogórze. Występujące pomiędzy nimi różnice w zakresie fonetyki, fleksji i słowotwórstwa, a przede wszystkim leksyki i stylistyki były rezultatem nie tylko zjawisk czysto językowych, ale również odmiennych tradycji literackich, procesów standaryzacyjnych, jak i faktu, że mówiące nimi narody reprezentowały dwa różne etosy, na które składały się odmienne rodowody cywilizacyjne (Bizancjum–Rzym), różne losy historyczne, tradycje kulturalne i religijne, mentalność społeczna, systemy wartości. (…)

    1. Cześć Adam,
      dzięki za ciekawy komentarz. O chorwackich wariantach literackich zamierzam napisać już wkrótce, więc nie będę się zbytnio rozwodził na ten temat. Chciałbym jedynie abyś wiedział, że nie krytykuję jednoznacznie chorwackiegi standardu – ubolewam może jedynie nad faktem, że z racji oparcia się o „najmniej chorwacki" (jeśli w ogóle można tego rodzaju uogólnienia użyć) dialekt jakim jest sztokawszczyzna stał się dość osobliwym tworem, w którym odgórna kroatyzacja leksyki często ma się nijak do stanu faktycznego. Nie bronię nikomu używania odrębnego słownictwa, wręcz przeciwnie, uważam wszelkiego rodzaju słowotwórstwo za bardzo ciekawe zjawisko. Dziwi mnie jednak kiedy wyrazy tak podstawowe jak chociażby oficjalne nazwy miesięcy nie są przez ludzi faktycznie używane (nie ma siječnja, jest za to prvi). To tylko jeden z przykładów.

      Pozdrawiam,
      Karol

    2. Adamie,
      Dzięki za ciekawą prezentację chorwackiej wrażliwości i argumentów za różnicowaniem. Miałbym tylko dwie uwagi:

      1. Puryzm miewa różne formy, ale jest trendem motywowanym bardziej politycznie niż naukowo. Zauważ, że część z chorwackich lingwistów którzy w latach 80-tych bronili chorwackiej normy przed serbizacją, w latach 90-tych sprzeciwiała się radosnej twórczości domorosłych purystów, starających się wyrzucić z języka formy dobrze w nim zakorzenione, na rzecz wymyślonych przez siebie nowotworów. W samej Chorwacji pytanie jak dalece należy czyścić/programować język było (a może i nadal jest, nie śledzę) przedmiotem wewnętrznego sporu o tożsamość, zahaczającego też i o skrajnie trudne momenty (stosunek do lat 40tych).

      2. Chorwacki ma bogatą i wielodialektalną tradycję literacką (czy tradycje literackie). W kontekście oficjalnej promocji puryzmu i ‚chorwackości’ może dziwić, jak mało puryfikatorzy czerpią z dialektów innych niż sztokawskie. Ani kajkawski, ani tym bardziej różne dialekty czakawskie nie są szczególnie hołubione po uzyskaniu niepodległości; ich systematyczny odwrót trwa. Świadczy to w pewnym sensie o paradoksalnym sukcesie serbochorwackiego – mimo fragmentacji na coraz to nowe języki narodowe, ich bazą pozostaje wciąż ten sam dialekt wschodniohercegowiński, (a nie bardziej jednoznacznie ‚lokalne’ dialekty) a wprowadzane zmiany to kosmetyka/symbolika/stylistyka.

      Analogie zewnętrzne moim zdaniem chybione, ale to temat na inną dyskusję.

  18. Szczerze powiedziawszy to nie do końca rozumiem dlaczego Chorwaci postawili na promowanie „własnego" jezyka ( zwłaszcza że jak się okazuje były ich 4ry ). Tzn po częsic rozumiem ( syndrom Litwina ) – ale też nie do końca jeśli godzą się na zwiększanie udziału zaporzyczeń niemiecko włoskich Z punktu widzenia – niewielkiego – narodu budowanie na niszczeniu jest krótkowzroczne.
    Podobnie zresztą w przypadku Polski – myślę że racją stanu jest słowotwórstwo oparte na wybieraniu najlepszych zapożyczeń z trójkąta rosyjski – ukraiński – czeski
    Paradoksalnie tak się trochę dzieje – tyle że jest to słowotwórstwo oparte na angielskim …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ