Wprowadzenie do Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego

ipaa1. /dlat͡ʂɛgɔ/

Umiejętność poprawnej wymowy dźwięków języka, którego obecnie się uczymy, jest, według mnie, kluczowa, by osiągnąć ten najwyższy poziom jego zrozumienia – brzmi to może trochę totalitarnie i tak naprawdę to chyba tylko moja opinia. Zatem, by móc całkowicie zanurzyć się w tym nieskończonym pięknie, musimy znać jakiś sposób reprezentowania dźwięków mowy. Takowe narzędzie musiałoby spełniać następujące wymogi: być uniwersalne, nie zależeć od ortografii żadnego języka, być możliwie jak najdokładniejsze, obejmować aparat prozodyczny języka i być wygodne w użyciu. Takie narzędzie istnieje od XIX wieku, a nazywa się International Phonetic Alphabet (w skrócie: IPA); w polskiej literaturze spotkać się możemy z nazwą Międzynarodowy Alfabet Fonetyczny (MAF), choć w praktyce najczęściej używa się wyżej wymienionego angielskiego skrótu.

W przeszłości IPA nie spełniała chyba żadnego z tych wymogów. Niejednokrotnie istniało po kilka symboli na jeden dźwięk, zapis allofonii był często efektem przypadku, zdarzyć się nawet mogło, że autor podręcznika w dość beztroski sposób żonglował kilkoma konwencjami. IPA na całe szczęście doczekała się kilku rewizji, których zadaniem było ustandaryzowanie zapisu poszczególnych symboli, ich nazewnictwa i doboru odpowiednich czcionek.

2. Z czego składa się IPA?

IPA składa się z symboli, z których największą grupą są litery. Litery oznaczają spółgłoski i samogłoski. Prawie zawsze jedna litera alfabetu fonetycznego odpowiada jednemu dźwiękowi mowy. Spółgłoski są grupą najliczniejszą, drugą największą grupą są samogłoski. Oprócz nich IPA składa się z innych symboli – diakrytyków, które mogą być umieszczone nad lub pod literą, a które modyfikują jej brzmienie. Oprócz tego w IPA używa się wielu symboli na oznaczanie cech suprasegmentalnych. Diakrytyki tonalne występują w kilku formach. Wszystkie symbole służą oczywiście do transkrypcji słów/wyrażeń w konkretnym języku. Na początkującym poziomie transkrybować można, opierając się o IPA charts dla poszczególnych języków. Pokaźnym zbiorem tabel dysponuje Wikipedia. Co do samego zapisu – istnieją dwa rodzaje transkrypcji:

  • zapis fonemiczny (znajduje się między dwoma ukośnikami //). W tym zapisie znajduje się mniej informacji, oznacza się tylko cechy w danym języku dystynktywne. Nie oznacza się natomiast dodatkowej artykulacji. Zapis fonemiczny jest więc zależny od języka, który opisujemy.

  • zapis fonetyczny (znajduje się między dwoma nawiasami kwadratowymi []) jest z reguły możliwie najdokładniejszy i z reguły zawiera w sobie pokaźny opis artykulacji, dlatego mówimy, że nie jest zależny od żadnego języka.

Mała dygresja językoznawcza dla osób, które nie rozumieją opozycji fonem-konkretna realizacja (głoska). Fonem jest abstrakcyjnym zespołem rozróżniających cech dźwiękowych, dzięki którym możliwe jest odróżnianie słów w języku, np. para polskich słów “mysz” i “masz”, w których oznaczone samogłoski są na tyle istotne, że inaczej nie byłoby możliwe stwierdzenie, że “mysz” to nie to samo, co “masz”. Głoską natomiast jest konkretny dźwięk mowy, który nie jest krytyczny dla rozróżniania znaczeń. Przykładem może być szwedzkie słowo “tog” i “stod”, gdzie zaznaczona spółgłoska brzmi odpowiednio [tʰ] i [t]. Są języki, w których aspirowane spółgłoski zwarte są osobnymi fonemami, np. w sanskrycie, wtedy fonemem nie jest tylko /t/, a /t/ i /tʰ/. Powróćmy jeszcze raz do zależności między zapisem fonemicznym a fonetycznym, posługując się małą tabelą:

Zapis fonemiczny

Zapis fonetyczny

język szwedzki: /t/

sanskryt: /t/ i /tʰ/

język szwedzki: [tʰ] i [t]

sanskryt: [tʰ] i [t]

W szwedzkim przydech nie jest cechą dystynktywną, a sanskrycie już tak, z tego powodu ich zapis fonemiczny będzie się różnił. Natomiast zapis fonetyczny dla obu języków w tym przypadku jest taki sam. Na początku może to brzmieć nader skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest to dość proste stwierdzenie, które można porównać do platońskiej teorii idei (ideami byłyby oczywiście fonemy, a materialną ich wersją – głoski).

3. Podstawowe spółgłoski i samogłoski, zapis fonemiczny

Zakładam, że czytelnik ma podstawową wiedzę o języku angielskim (z góry przepraszam wszystkich czytelników, którzy tym językiem się nie posługują). Założenie to jest spowodowane próbą znalezienia złotego środka, by niniejsze kilka akapitów było zrozumiałe dla jak największej ilości osób. W opisie ominiemy niemal w całości podział dźwięków ze względu na miejsce i sposób artykulacji, oprócz typowych sformułowań (np. spółgłoska zwarta).

Każdy uczący się angielskiego w pewnym momencie zauważy, że mimo bardzo skomplikowanej, pełnej wyjątków, niezrozumiałych i niejasnych zasad pisowni, da się znaleźć pewne ogólne prawidła. Że ‘ea’ w "head" i ‘e’ w "bed" brzmią tak samo. Ale że ‘ea’ w "heard" brzmi już inaczej – jak dźwięk oznaczany literą ‘u’ w "curdle". I że "head" wypowiada się z ‘e’ trochę bardziej ściśniętym niż w polskim… Że jak?

4. Dygresja: “dźwięk między polskim ‘e’ a ‘i’ ” – czyli nie rób tego, proszę.

Wiele osób, które nie znają żadnego uniwersalnego zapisu dźwięków jakiegoś języka, często wybiera niesamowicie pokrętny i wadliwy sposób opisu dźwięków, opierając go o swoją mowę ojczystą. Ma to swoje zastosowanie, gdy chcemy jedynie przekazać czytelnikowi/rozmówcy przybliżoną wymowę danego słowa. Zbyt często jednak widzę strony internetowe, zdawałoby się poważne – opracowania wymowy języka x, alfabet języka x (autorzy nie widzą często różnicy między alfabetem – systemem graficznym, a wymową – systemem dźwięków) – gdzie twórcze opisy typu “podnieś język jak do ‚a’, wyciągnij zęby jak do ‚l’, złóż dziąsło w pół” są jedyną formą przekazania wiadomości o fonetyce. Po to powstała IPA, by jej używać. Koniec dygresji.

5. Ciąg dalszy o angielskim

Po wstępnej klasyfikacji zasad ortograficznych języka angielskiego, chcielibyśmy wyciągnąć ogólne zasady wymowy tegoż. Co robimy? Sięgamy oczywiście po IPA. Skupimy się oczywiście na bardzo ograniczonym wycinku całego alfabetu fonetycznego, który można zastosować do standardu północnoamerykańskiego. Nie będę przy tym jednak tłumaczył zasad wymowy, będę się natomiast starał je opisać w zwięzły sposób.

Zaczniemy od fonemów spółgłoskowych i liter IPA, które je reprezentują. Te są dość proste, ponieważ większość z nich wygląda tak samo jak litery alfabetu łacińskiego (grafemy wzięte są w nawiasy trójkątne):

<p b t d k g f v s z h m n l w>

/p b t d k g f v s z h m n l w/

Różnica jest widoczna w zapisie fonemu /j/, który zapisywany jest w angielskim za pomocą litery <y>. Przy okazji wspomnieć należy, że zakłada się, że fonemy /l r/ jak i /t d n/ są w angielskim realizowane jako spółgłoski przedniojęzykowo-dziąsłowe (alweolarne), czego nie zaznacza się w zapisie. Tu jeszcze raz widoczna jest różnica między fonemem, którego odbiciem w rzeczywistej wymowie jest głoska. Do fonemów /t d n/ dodać można diakrytyk dentalny, który “zmienia” miejsce artykulacji na zębowe (jak w polskim): [t̪ d̪ n̪]. Różnica jest słyszalna, polskie słowa zawierające dźwięki /t d n/, a wypowiedziane alweolarnie, brzmią najmniej dziwacznie. Tak samo /s/ i /z/, które w językach słowiańskich wypowiadane są zębowo, a w angielskim alweolarnie.

Przy pozostałych spółgłoskach różnice między grafemami a fonemami są dość duże. Grafemów jest zdecydowanie więcej, ograniczymy ich ilość do tych najczęściej spotykanych:

<ch g sh j th th ng>

/t͡ʃ d͡ʒ ʃ ʒ θ ð ŋ/

Fonem /ɹ̠ʷ/ dla wygody zapisywany jest jako /r/. Jest to “amerykańskie r”. Bardziej typowe, szczególnie dla RP jest po prostu /ɹ/, czyli “brytyjskie r”, choć jak już wspomniałem, oznacza się je po prostu literą /r/.

Spróbujmy teraz częściowo przetranskrybować kilka angielskich słów (nie zwracajmy uwagi na samogłoski):

  • “this” /ðɪs/,

  • “language” /læŋgwɪd͡ʒ/,

  • “chest” /t͡ʃest/

Proste, prawda? Znając podstawowe zasady ortograficzne, po odsłuchaniu kilku razy natywnej wymowy da się to łatwo zrobić. Transkrybowanie samogłosek działa oczywiście dokładnie tak samo.

6. Samogłoski

Fonemów samogłoskowych w angielskim jest sporo, nie ma co ukrywać. Dlatego tak krzywdząca jest próba dopasowania ich do polskich odpowiedników, których jest nieporównywalnie mniej. Jako że grafemów jest niesamowicie dużo, pominiemy je w niniejszej tabeli. Zamiast tego zestawimy fonemy angielskie i polskie:

angielski

polski

/i ɪ ɨ u ʊ ɛ ɔ ɒ ʌ æ ɑ ə/

<a e i o u y> /a ɛ i ɔ u ɨ/

Nie zaznaczyłem w polskim nosówek, bo ich po prostu nie ma. Są realizowane jako para samogłoska + spółgłoska/półsamogłoska we współczesnej polszczyźnie. Zaś przy angielskim zaznaczyłem kilka dźwięków, których z reguły tabele fonetyczne nie zaznaczają. Powód jest prosty – “American English” to termin niesamowicie rozlazły, obejmujący wiele dialektów. Poniżej zestawienie kilku par grafem-fonem na przykładzie prostych, codziennych słów:

Słowa

Grafemy

Fonemy

bid

<i>

/ɪ/

heat, fleece, piece

<ea ee ie>

/i/

heart, part, genre

<ea a e>

/ɑ/

hut, gut, strut

<u>

/ʌ/

bath, laugh

<a au>

/æ/

plot, caught, pot

<o, au>

/ɒ~ ɑ/

private

<a>

/ɨ/

Tyldą często oznacza się ambiwalencję albo alternatywę, np. słowo “all” może być wypowiedziane albo z /ɒ/, albo z /ɑ/, zależnie od dialektu.

7. Iloczas i akcent

A iloczas? Jak wiemy, niektóre samogłoski angielskie są długie. Długość w IPA oznaczana jest za pomocą diakrytyku /ː/, który bardzo często zastępuje się dwukropkiem (poprawnie lub nie). Przykłady samogłosek z oznaczonym iloczasem:

iː uː ɑː

Ostatnia część związana z samogłoskami to oczywiście dyftongi. Dyftongi, czyli dwugłoski, są zapisywane w IPA za pomocą dwóch liter, co jest logiczną konsekwencją oznaczania pojedynczych fonemów jedną literą. Dwugłoski w języku angielskim to:

ɔɪ eɪ oʊ aɪ aʊ

Mała uwaga: niektóre źródła podają, że angielskie dyftongi są jak długie samogłoski. Mówi się tak, ponieważ niektórzy traktują dyftongi tak jak samogłoski-jedności – takie podejście jest nauczane w szkołach anglosaskich, większość pedagogów najwyraźniej nie widzi nic złego w tym że, podczas zajęć długość samogłosek, dyftongi i Great Vowel Shift wrzuca się do jednego wora. Z drugiej strony obciążanie uczniów tak mało praktyczną wiedzą nie przekładałoby się raczej pozytywnie na ich chęć dowiedzenia się czegoś więcej o fonetyce.

Oczywiście, powyższa uwaga nie implikuje, że nie ma czegoś takiego jak długie dyftongi. Takie zjawisko obecne jest w wielu językach, na przykład w spokrewnionym z angielskim, bo również germańskim, farerskim:

  • "hvítur" /kvʊɪːtʊr/, ale:
  • "hvítt" /kvʊɪtː/

Oczywiście długość dyftongu determinowana jest długością jednej z jego składowych.

Poniżej przykłady (w końcu) całych przetranskrybowanych słów – spółgłoski, samogłoski, iloczas:

  • “joke” /d͡ʒoʊk/

  • “arm” /ɑːrm/

  • “flower” /flaʊər/

  • “feather” /feðər/

  • “bait” /beɪt/

Dotychczas nie oznaczaliśmy akcentu w naszych transkrypcjach. Akcent główny oznacza się symbolem /ˈ/, a akcent poboczny jako /ˌ/:

  • “peroxide” /pəˈrɒksaɪd/

  • “opportunity” /ˌɒpərˈtuːnəti/

Akcent główny jest tym domyślnym, akcent poboczny często występuje w słowach długich i nie jest to bynajmniej rzecz egzotyczna – w polskim używamy akcentu pobocznego cały czas, najczęściej w słowach składających się z więcej niż trzech sylab:

  • "próbowaliśmy" /ˌprubɔˈvaliɕmɨ/
  • "zakończenie" /ˌzakɔɲˈt͡ʂɛɲɛ/

Te przykłady zostawimy na kiedy indziej, bo choć polska transkypcja nadal korzysta z IPA, to sam fakt występowania w niej wielu spółgłosek sprawia, że wygląda jak kʂat͡ʂki.

8. Zakończenie i narzędzia

Mam nadzieję, że po lekturze tego artykułu IPA przestanie być już jakimś mistycznym tworem, czy plątaniną dziwnych znaków, i że zachęci on Was do poszukiwań na własną rękę, czy po prostu czekania na kolejny artykuł, w którym przybliżymy zapis fonetyczny, artykulację dodatkową i bardziej subtelne aspekty wymowy angielskiej.

Do sporządzenia tej pracy korzystałem ze znakomitego narzędzia “IPA phonetic keyboard” (http://ipa.typeit.org/full/) oraz tej tablicy, jak i kilku innych tablic z różnych stron – wszystkich dostępnych oczywiście za darmo w Internecie. Dodatkowo niemal wszystkie tablice dostępne na Wikipediach mają przyporządkowane nagrania, a nawet całe słowa/zdania. Naprawdę warto w nich korzystać.


Zobacz też:

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 1

Pitch accent w języku szwedzkim, cz. 2

Jak ujarzmić szwedzkie samogłoski?

Jak ujarzmić szwedzkie spółgłoski?

14 komentarze na temat “Wprowadzenie do Międzynarodowego Alfabetu Fonetycznego

  1. Znów widzę upieranie się o nieistnieniu nosówek w polskim… nie rozumiem tego. U mnie w regionie są nadal słyszane. Dla mnie głupio brzmi, jeśli dla przykładu weźmiemy słowo "pąk", jak ktoś mówi /pɔŋk/, ja to wymawiam /pɔ̃k/ i słyszę to wśród rodziny i znajomych.

    1. Szczerze, nie znam osoby, która byłaby w stanie wypowiedzieć ‚ą’ jako /ɔ̃/. Z reguły egzaltowana wymowa kończy się na czymś w stylu /ɔw̃/. /pɔŋk/ nie może raczej brzmieć głupio, jeśli mieszka się w Polsce (o ile mieszkasz) i ogląda się tutejszą telewizję, słucha się polskiego radia. I nie jest to bynajmniej upieranie się się przy czymkolwiek 🙂

      1. Upieranie się, że w polskim nosówki wymawiane są z zasady asynchronicznie to nie to samo, co upieranie się *przy* (nigdy nie ‚o’ – przynajmniej w moim idiolekcie, ale w normie chyba też) ich ‚nieistnieniu’.

        Z drugiej strony, to, że ktoś czegoś w normalnej mowie nie wymawia w jakiś sposób, nie oznacza, że *nie jest w stanie* tego wymówić. Tak, ‚prawdziwe’ [ɔ̃] jest trudne do wymówienia dla większości Polaków, ale wystarczy odrobina praktyki.

        Przy okazji – ta wymiana, w której używana jest transkrypcja fonemiczna, traktuje nie o fonemach, a o ich realizacji akustycznej, więc chyba właściwsze byłoby skorzystanie z transkrypcji fonetycznej. To jakich nawiasów użyć, to detal, ale to, że w pełni kompetentni językowo i obeznani z IPA użytkownicy tego samego języka tak dalece się ze sobą nie zgadzają w próbie opisu -zakładam- bardzo podobnej rzeczywistości językowej, świetnie ilustruje, że naukowa transkrypcja wcale tak wiele nie wyjaśnia i nie ułatwia.

      2. Tak, @peterlin, nawiasów użyłem złych. Póki nie usłyszę, nie uwierzę, że można w żywej mowie wypowiadać [ɔ̃], a nie tylko poprzez wyizolowanie. Jak już mam polegnąć to na całego – tu nagranie: http://vocaroo.com/i/s1A6d0R46nIT – tak wymawiam "pąk" i "ręka"; będę prosił @BoHn o zrobienie tego samego, bo szczerze mnie to zaciekawiło 😉

      3. @Jakub Groncki nie mogę nagrać się na tamtej stronie nie wiem czemu, a mikrofon mi działa. Nagrałem się programem z dysku i stwierdzam, że moja wymowa nie różni się od Twojej zbytnio (pomijając "r" które nie jest wymawiane przeze mnie prawidłowo, gdyż do 11 roku życia nikt nie korygował wady wymowy).
        Może mam coś ze słuchem, bo nie słyszę w Twojej wymowie czegoś na kształt /ɔw̃/ czy też /ɔŋ/. Mogę się mylić, nie mam wykształcenia w tej dziedzinie.
        Co do "ę" wg mojego słuchu to moja wymowa jest identyczna z Twoją.

      4. Jeśli wypowiadasz to tak samo jak ja, to potrzebowalibyśmy jeszcze jednej osoby, by potwierdzić, że ja na tym nagraniu wymawiam ą/ę w tym otoczeniu nie jako czystą nosówkę, a jako samogłoskę + spółgłoskę. I przy tym będę się upierał 😛

  2. Artykuł jak najbardziej przydatny, w mojej opinii. Dopóki na studiach nie poznałam alfabetu fonetycznego, brzmienia dźwięków, ani tego w jaki sposób powinnam używać aparatów mowy (wciąż brzmi to dla mnie śmiesznie 😀 ), to nie rozumiałam w pełni języka. Kiedy można sprawdzić faktyczną wymowę to jest to coś zupełnie innego niż bierne mieszanie dźwięków polskich, żeby jako tako przypominały angielski. Mimo, że nigdy tak naprawdę opanuję języka jak native, to i tak mój angielski się polepszył w ogromnym stopniu właśnie dzięki znajomości IPA, więc polecam każdemu przysiąść nad tym.

    1. "[…] bierne mieszanie dźwięków polskich, żeby jako tako przypominały angielski."

      To chyba esencja nauczania wymowy w polskich szkołach (publicznych przynajmniej, bo do takich chodziłem). A jeśli znalazłaby się osoba, która lekcji o IPA w szkole doświadczyła, to chyba poprosiłbym o wywiad 😉

      1. @Jakub Groncki.
        Chyba znam ludzi którzy w szkole mieli coś o IPA lecz ich nauczyciel to poza tym to chyba nic innego nie robił z nimi przez całe liceum, bo z przewidzianych trzech podręczników nie dobrnęli do połowy pierwszego.

      2. Jest to ryzyko, że niewydajny program odstraszy, bo nauka IPA to nie jeden dzień, nie mówię nawet o nauce wymowy.

  3. (1) Artykuł o IPA jest wspaniałym pomysłem! IPA zdecydowanie należy do najważniejszych rzeczy, jakich nigdy nie nauczyły mnie lekcje angielskiego (ani niemieckiego) w szkole. IPA uczyłem się samodzielnie w domu i jest niepojęte, jak można nauczać (w szkole lub w podręcznikach) języków obcych kompletnie bez użycia IPA.

    (2) Pozwolę sobie zauważyć -gdyż koniec końcom to słowa krytyki-, że to jest najlepiej napisany artykuł na tym portalu od kilku miesięcy (oczywiście "najlepiej napisany" nie musi znaczyć "najciekawszy", gdyż to już kwestia głęboko indywidualna).

    (3) Cieszy mnie widzieć, że nawiązujesz do języka angielskiego i chyba zapowiedź jakiegoś artykułu. Dobre artykuły na temat języka angielskiego są największym brakiem w blogosferze. Z chęcią przeczytam. 🙂

    1. (1) Vide komentarz wyżej. W podręcznikach do angielskiego był zawsze słownik z IPA, ale nikt na to nie zwracał uwagi. Za to w książkach do niemieckiego wymowa była podana jako "iśhajse".
      (2) Dziękuję 😉
      (3) A mnie się zawsze wydawało, że to o angielskim jest najwięcej. Ale szczerze mówiąc, w blogosfery polskiej nie śledzę jakoś szczególnie. Następny artykuł będzie, jak tam gdzieś wspomniałem, o bardziej egzotycznych cechach IPA; wtedy zmuszony będę siegnąć po inne języki (przynajmniej niemiecki, szwedzki i może farerski – aspiracja, preaspiracja, miejsce artykulacji, tony, itd.). I raczej poza germańskie wychodzić nie będę, bo nie lubię pisać o rzeczach, o których pojęcie mam średnie.

      1. (1) Rzeczywiście nikt nie zwracał uwagi, gdyż nawet ja nie pamiętam istnienia IPA w słowniczku. Nauczyłem się IPA sam i z własnej inicjatywy z całkowicie pozaszkolnych materiałów. Historia wyglądała tak… Gdzieś w pierwszej gimnazjum zacząłem czytać po angielsku na temat paleontologii i przeglądając strony internetowe spostrzegłem drobne różnice ortograficzne i gramatyczne pomiędzy stronami z USA i stronami z Australii -kolejna rzecz, której istnienia szkoła nigdy mnie nie nauczyła-. W ten sposób zainteresowałem się na kilka lat językiem angielskim (oraz tymi dwoma krajami) i nauczyłem się IPA. Nie wiem, czy przed maturą ktoś z mojej klasy poza mną znał nieco IPA, ale sądzę, że większość nie znała.

        (3) Prawdę powiedziawszy, poza stroną @Karola Cyprowskiego też niewiele blogosferę czytuję. Wystarczy jednak popatrzeć, co dzieje się na Woofli. Ludzie wolą pisać (w artykułach lub komentarzach) o języku szwedzkim, hiszpańskim lub francuskim nawet, jeśli lepiej od nich władają angielskim. Cóż, też przeżywam chyba z 10-letni już anglosaski kryzys motywacyjy. W ostatnich dniach zajmował mnie jednak temat Nigerii, więc miałem pozanaukowe okazje do użycia języka angielskiego. Sytuacja w blogosferze powinna być wręcz odwrotna, gdyż angielski daje dostęp do niesamowitej różnorodności kulturowej, a dziś żadnego języka obcego Polacy nie znają tak jak angielski!

      2. (1) W tych "oryginalnych" angielskich podręcznikach zawsze była IPA, ale jeśli słowo było na czarno, to IPA na jasnoszaro 😛 Ja IPA zacząłem się uczyć konkretnie przy nauce szwedzkiego.
        (2) U mnie akurat jest inaczej; szwedzki zawsze umiałem lepiej od angielskiego – czy to pod względem wymowy, słówek, czy gramatyki. Szwedzki to moje późne dzieciństwo też pod tym względem, że zajawki na angielskojęzyczne zespoły nie były przeze mnie przeżywane jak "jaranie" się szwedzką muzyką. Po szwedzku starałem się myśleć od zawsze z mniejszym lub większym powodzeniem. Dlatego na ogół wolę pisać o szwedzkim, ale w przypadku alfabetu fonetycznego bardziej atrakcyjnym artykułem będzie ten, który traktuje o angielskim. Taki klimat 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ