Dołącz do nas

Coś TY zrobiłSerwis woofla.pl opiera się na współpracy osób zainteresowanych szeroko pojętą tematyką języków obcych. Zależy nam na popularyzacji wiedzy z tej dziedziny w sposób przystępny zarówno dla profesjonalistów, jak i kompletnych laików. Woofla powinna też być miejscem wymiany poglądów osób prezentujących często różne spojrzenie na dany temat – im większa różnorodność, tym ciekawiej. Dlatego jeśli kiedykolwiek myślałeś o tym, by podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami, przemyśleniami na tematy ogólnojęzykowe, nie masz natomiast czasu by prowadzić własną stronę i chciałbyś by Twoje artykuły były czytane przez setki czytelników (a nie przez pojedyncze osoby, jak to często wygląda w sytuacji, gdy tworzymy własnego bloga) nie wahaj się i zgłoś się do naszego zespołu pod adres redakcja@woofla.pl – razem będziemy w stanie stworzyć nową jakość na polskiej językowej scenie internetowej.


Droga Autorko / drogi Autorze,

Wraz ze zgłoszeniem prosimy o przesłanie na naszą skrzynkę mailową redakcja@woofla.pl nieopublikowanego dotąd w internecie artykułu własnego autorstwa (ok. 1000 słów, sprawdzonego uprzednio pod względem poprawności ortograficznej i interpunkcyjnej choćby przy pomocy bezpłatnego programu korektorskiego) na wybrany przez siebie temat związany z językami obcymi. Po akceptacji przez obecnych członków redakcji, otrzymasz od nas swoje konto na Woofli, dane dostępowe oraz dołączysz do tajnego forum, poprzez które koordynujemy wszystkie działania naszego zespołu. Będziemy także potrzebowali notki biograficznej, nazwy Twojego cyklu oraz zdjęcia (opcjonalnie).

W razie jakichkolwiek pytań związanych z udziałem w naszym językowym projekcie jesteśmy do Twojej dyspozycji.

Zespół redakcyjny portalu Woofla – Świat Języków Obcych

P.S. Być może część Twoich wątpliwości rozwieje artykuł, w którym zachęcaliśmy do wstępowania w nasze szeregi, jednocześnie dzieląc się osobistymi pobudkami, które spowodowały, że sami zdecydowaliśmy się partycypować w projekcie Karola.

P.P.S. Jesteśmy również zainteresowani „niezobowiązującymi występami gościnnymi". Jeśli nie czujesz się (jeszcze czy w ogóle) gotowa / ów na stałą współpracę, a na dnie Twojej szuflady zalega rękopis choćby jednego artykułu, zgłoś się do nas.

12 komentarze na temat “Dołącz do nas

  1. Witaj Karol! Widzę, że ciekawie się robi w świecie blogów językowych 😉 Chyba to to czego nam było trzeba. Niestety nie prowadzę obecnie żadnego bloga, ponieważ jestem zbyt zajęty, ale chętnie, od czasu do czasu napisałbym coś co mogłoby być ciekawe dla części czytelników.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    Piotr Sitarski

  2. Cześć Piotr,

    Twoja obecność na tej stronie byłaby dla mnie bardzo ważna chociażby ze względów symbolicznych – byłeś jedną z pierwszych osób czytających „Świat Języków Obcych" w czasach kiedy niemal nikt go nie czytał. Gdybyś był zainteresowany, żeby coś rzeczywiście napisać daj mi znać drogą mailową. Do komentarzy natomiast zapraszam swoją drogą 😉

    Pozdrawiam,
    Karol

  3. E-mail został już wysłany 🙂 A początki „Świata Języków Obcych" pamiętam i bardzo dobrze wspominam… Szczerze mówiąc to właśnie dzięki Tobie oraz Twojemu blogowi bardziej zainteresowałem się tą tematyką. Oby tak dalej!

  4. Cześć Karol, mam nadzieję, że pamiętasz starego znajomego 🙂

    Przede wszystkim jednak, gratuluję wytrwałości w realizacji pasji względem prowadzenia bloga językowego.
    Widzę, że rozwinąłeś dzieło do którego już wiele innych osób dokłada swoje.
    Przeczytałem kilkanaście artykułów, cieszy, że piszą tu prawdziwi pasjonaci i znający się na temacie.
    Znaczy, że dawne praca i pasja nie poszły na marne.
    Cały czas jednak widzę, że nie wydałeś żadnej książki, z poradami odnośnie nauki języków – do czego kiedyś Cię namawiałem.

    Trochę szkoda, tyle to dobrych rad, że praca zbiorowa, aż się prosi – tym bardziej, że większość takich książek, ma żenujący poziom.

    Wspominam o tym, bo ja sam przez 3 lata męki, zrealizowałem to co kiedyś uważałem, za niemożliwe – poznać osobiście na miejscu, rdzennych użytkowników języków berberyjskich i nauczyć się przynajmniej jednego z nich komunikatywnie.
    Efektem są nagrania językowe, setki stron w PDF i osobistych bazgrołów, ze spisywania rozmówek na żywo – i cóż powiedzieć, berberyjski język tashelhit, dołączył do mojej listy.
    Możliwe, że jako jeden z kilku, (a może nawet pierwszy) Polak nim jako tako, władam.
    Udało mi się tym zainteresować wydawnictwo LINGEA, i niedługo (albo długo) wyjdą rozmówki, polsko-berberyjskie.
    Kto by to pomyślał, co?

    Pozdrawiam

    1. Mahu,

      Wtrącę się przed Karolem…

      Kto by to pomyślał, co?

      Przypuszczałem, że błądzisz po pustyni z jakimś ludem, gdzieś pomiędy Maroko, a Indiami. Zniknąć na kilka lat to nieraz najbardziej konstruktywne (a zarazem odprężające?), co może zrobić człowiek. Nie wszyscy wracają. Wielu ginie. Lecz od tych, którzy wracają, zwykło oczekiwać się wiedzy, oświecenia itd. Stąd osobiście zaliczam się do tych, którzy pomyśleli i byli przekonani. Zdziwiłoby mnie, gdybyś przez cztery lata siedział na kanapie.

      Wiedza zdobyta przez kilka lat wędrówki godna jest może jednak przezkazania w języku angielskim (lub francuskim / innym popularnym)? Z Twojej pracy mógłby korzystać cały świat i cały świat powtarzałby Twe imię, a nie -jak dobrze pójdzie- kilku pasjonatów w Polsce.

      PPP (YPP)

    2. Cześć Mahu,

      wybacz, że tak późno odpowiadam, ale przez dwa dni byłem zupełnie poza cywilizacją. Nawet nie wiesz jak miło Cię tutaj widzieć i móc przeczytać, że miałeś okazję swoje doświadczenie i lingwistyczne zainteresowania przekuć w coś tak godnego uwagi. Podobnie jak YPP (dawniej PiotrPeterPedro) nie wierzyłem w to, że mógłbyś siedzieć na kanapie i bardzo ciekawi byliśmy (pamiętam jak Peterlin wysłał nawet na naszym Facebookowym profilu komentarz „Mahu! Odezwij się") gdzie się podziewasz. Gdybyś miał ochotę opisać, choćby w skrócie, swoje berberyjskie perypetie, to bylibyśmy nadzwyczaj zaszczyceni – nie liczę oczywiście na długotrwałą współpracę, na to zapewne brak Ci obecnie czasu, ale gdybyś uznał, że warto przekazać swoją wiedzę naszym Czytelnikom, to serdecznie zapraszam.

      Książki opisujące porady dotyczące nauki języków obcych są rzeczywiście słabe i warto byłoby stworzyć coś swojego, jednak, jako człowiek z natury bardzo krytycznie nastawiony do swoich umiejętności, zawsze mam problem z tym by uznać siebie za godnego stworzenia takiego dzieła. Problemem jest też to, że ostatnimi laty zacząłem się poważnie interesować programowaniem, które również zabiera sporo czasu i powoduje, że mniej mogę go przeznaczyć na języki naturalne. Ale zbiorowo, czemu nie? Uważam, że świetnie byłoby wydać coś wyzbytego z wszechobecnych obecnie na rynku porad rodem z Bravo, ograniczających się w rzeczywistości do „ubierz się w uśmiech i do przodu!" albo „ucz się jednego słówka dziennie". Gdybyś chciał do tego dołożyć cegiełkę, również zapraszam.

      I dzięki za miłe słowa – cieszy mnie, że Woofla sprawia wrażenie strony tworzonej przez pasjonatów. Przez pasjonatów dla pasjonatów – prawdę mówiąc to właśnie było dla mnie zawsze nadrzędnym jej celem.

      Pozdrawiam,
      Karol

  5. Yana Para Puyu –>
    Dzięki za ciepłe powitanie.
    Cóż, właściwie cała ta wędrówka, to była siedząca praca archeologiczno-konserwatorska przy stanowisku „Aït Benhaddou" w tzw. krainie Berberów, heh więcej klęczałem z narzędziami niż wędrowałem.
    Natomiast co do wiedzy, myślę, że zdecydowanie była to najlepsza wyprawa w życiu – pierwszy raz języka uczyłem się (no może poza polskim) na żywo wśród ludzi, a nie z książek i nagrań.
    Zupełnie inne doświadczenie.

    Z wydaniem książki, nie jest tak łatwo, kontaktowałem się z wieloma wydawnictwami, większość anglojęzycznych odrzuciła, bo to zbyt niszowy język.
    EuroTalk, mający już w ofercie jeden język berberyjski (chociaż, tak sobie zrobiony), wstępnie wyraził zainteresowanie, ale potem się rozmyślili.

    Po angielsku wyjdzie, w serii BFL, za jakieś 2 lata.
    LINGEA obiecała też za 2 lata – na razie pomagam im w gramatyce arabskiej, choć oczywiście jako tylko jeden z kilku.
    Za to rozmówki berberyjskie, to już ma być moje samodzielne dzieło.
    No, w każdym razie zobaczymy – bo łaska wydawcy to różnie działa.

    btw. w Indiach to mnie nie ma co szukać, bo tam moja noga już nie postanie 😀

    ==============================================================
    Karol –>
    Ja bardzo chętnie bym się dołączył, i jeśli ktoś potrzebuje pomocy to w swoim zakresie radą posłużę.
    Akurat czasu będę miał już o wiele więcej, bo ta marokańska zabawa, to nie zasługa UŁ, ale uczelni z Maroka, która sama widząc, ( w ich mniemaniu), takie cuda jak ja i kolega, mówiące po arabsku w dialekcie, na dodatek nieźle sobie radzących w restauracji zabytków, zaproponowała opłacenie pobytu na czas pracy tam.
    A potem to już poszło samo, praktycznie za samo moje towarzystwo ludzie tam się cieszyli, zapraszali do swoich namiotów, domów, oczywiście musiałem się zapoznawać z wielbłądami, bo to członkowie rodzin heh.
    Dużo do opowiadania – tylko właśnie, nie wiem czy to sens, jednak jest to serwis chyba o językach?
    Na pomoc moją w zakresie semickich języków, zawsze możecie liczyć, berberyjskie mogę opisać jako ciekawostki, bo sam jestem na poziomie chyba 8 latka.
    Ale przedstawienie alfabetu, zwyczajów czy zasad gramatycznych – jeśli ktoś by chciał, bardzo chętnie.
    Ja teraz będę już głównie w Polsce, bo UŁ tradycyjnie nie ma pieniędzy (znaczy ma, ale dla wiadomo kogo) – i chyba po prostu będę prowadził zajęcia z metodologii archeologicznej, bo mnie to już długo nigdzie nie wyślą.
    Następna pracownicza uczelniana eskapada to chyba będzie tramwajem 43 do Zgierza… hahaha

    Co do ewentualnej współpracy przy książce, jestem jak najbardziej za.
    Wypadałoby nie skończyć jak wielu poliglotów zostawiając tylko legendę i numer PESEL, ale i coś co pomoże następnym i wskaże im co i jak.

    A no i właśnie, jak tam z tą lista języków – pamiętam jak miałeś się uczyć 20stu?
    Coś ruszyło? heheh 🙂

    1. Haha 🙂 Lista języków, którymi się posługuje pozostała w zasadzie, jak można się było domyślać, pozostaje bez większych zmian. Owszem przyszło mi parę razy użyć ukraińskiego, francuskiego i afrikaans, ale ciężko to nazwać jakimś wyższym stopniem wtajemniczenia. Wszystko zresztą w wielkim skrócie jest opisane na stronie.

      Opisanie języków berberyjskich jako ciekawostki byłoby niezwykle mile widziane. Wydaje mi się też, że wielu czytelników z chęcią ujrzałoby rozwinięcie Twojego wcześniejszego artykułu poświęconego arabskim dialektom – liczba 84 komentarzy pod wpisem mówi zresztą sama za siebie, nieraz zdarzało nam się odpowiadać na pytania czytelników o Twoją nieobecność.

      Jak widzisz publikujemy aktualnie w odstępach 5-dniowych, więc nie byłoby żadnego problemu gdybyś w wolnej chwili podesłał mi jakiś tekst mailem (imięnazwisko@gmail.com lub redakcja@woofla.pl) w celu jego rychłego opublikowania. Mógłby to być zarówno jednorazowy występ, cały cykl (patrz Peterlin lub Jola Piaseczna i jej języki tureckie), lub też udział w kreowaniu naszego serwisu poprzez dołączenie do grona autorów Woofli. Daj znać co o tym myślisz.

      Pozdrawiam,
      Karol

    2. Dołączam się do ogólnych pozdrowień i powitań. O taszelhit chętnie bym poczytał, mam do niego nawet jakieś materiały, ale -oczywiście- b. pobieżnie przyswojone. Jak w praktyce funkcjonuje w Maroku standardowy „tamazight"? O sytuacji w Algierii dobrze pisze Lameen Souag (lughat.blogspot.com), wiarygodnego marokańskiego źródła nie mam, a wiem, że tam ukłon w stronę Berberów zaczął się wcześniej.
      ***
      Z innej beczki – kiedyś pisałeś o hebrajskojęzycznych podręcznikach do arabskiego, byłbym wdzięczny za podrzucenie (tu albo na mójpseudonim@mójpseudonim.pl) tytułów a także opinii o „Safa KaGesher" i „Ledaber Aravit" Minervy (jeśli znasz te książki).

  6. Karol –>
    A mnie życie skutecznie wybiło z głowy listy 20stu języków i zrobiły mi się z tego pięć (bez polskiego) 🙂
    Został angielski, arabski (plus 3 dialekty), hebrajski (plus jeden dialekt), hindi i tamilski.
    Urdu, bengalski, turecki, perski i porzuciłem – pewnych rzeczy się nie przeskoczy, materiały nie zawsze są dostępne, rozmówcy niby w Internecie, ale jednak to wcale nie takie proste, a i życie zbyt krótki i obłożone obowiązkami.
    A jak sobie przypomnę, dawne założenia o opanowaniu, syngaleskiego czy właśnie jakiegoś berberyjskiego języka, to sam się z siebie śmieję, „o czym ty dzieciaku marzyłeś".

    Opisanie „języków berberyjskich" to zdecydowanie odpada, z tego powodu, iż w przeciwieństwie do wielu użytkowników, jestem typowym praktykiem – czyli tego z czym osobiście nie miałem kontaktu, nie mogę opisać.
    Więc byłby to jeden (góra dwa) języki z tej rodziny, i to głownie od strony praktycznej, niż czystej teorii językoznawczej.

    Porady odnośnie ogólnego „Jak się uczyć języków" raczej, też odpadają, bo nic nowego już tu nie dorzucę.
    Natomiast, zdecydowanie, mógłbym opracować jakiś (w częściach) przewodnik po dialektach arabskich.

    Peterlin –>
    Cześć!
    O taszelhit widziałem parę książek, ale francuskich, co raczej wiele mi nie dało.
    Bazowałem głownie na kilku arabskich, i żywym kontakcie.

    Co do tzw. „głodnego tamazigh" (to najczęściej funkcjonująca nazwa wśród ludności, którą się posługiwali) – powiem, szczerze, że nie wiem co sądzić.
    Odpowiedzi, często od tych samych osób bywały bardzo różne, raz narzekali, raz się cieszyli.

    Z tego co sam zaobserwowałem, to dla wielu nawet temu główny tamazigh, nie jest ich językiem, bo oni mają swoje regionalne dialekty/języki, i niby popierają politykę wprowadzania tamazigh do szkół czy TV, ale z drugiej, biadolą, że po co komuś mówiącemu w tamazgih-tafilalt uczyć się jeszcze jednego „obcego" języka, skoro i tak muszą mówić w obcym darija?
    I dlaczego to akurat taki, a taki tamazigh ma być uprzywilejowany, a nie ten z ich wioski?

    TV niby puszcza te filmy czy wiadomości w języku Berberów, ale wcale nie jest ich tyle, żeby dorównywać arabskiemu, ba nawet po francusku tam więcej jest do obejrzenia.

    Sytuacja ze sklepu w jakimś tam miasteczku, napis na sklepie po arabsku i w piśmie tifinagh, wchodzimy do slepu, myśle fajnie, usłyszę sobie jak mówią – a gdzie tam, mój gospodarz, i sprzedający, nawet słowa nie wymienili w języku Berberów.
    Jechali arabszczyzną, na całego.
    Pytam się potem, czemu w kilkunastu miejscach są napisy, w waszym języku, a nikt w nim rozmowy nie toczy?
    A ten bez większego namysłu, odpowiada, że to tylko nakazy urzędowe stanowią, żeby było bilingualnie – no i poza tym, niewielu tu mówi w tym samym języku, bo ludzie tu pochodzą z różnych grup etnicznych Berberów… i szybciej się w darija dogadasz.

    Jaka jest zatem sytuacja języka tamazigh w Maroko?
    Powiedziałbym, że inna od oficjalnej – dużo bardziej skomplikowana i nie wiadomo do czego zmierza. Utrudnień dużo i niemal na każdym kroku, mimo nadawania jakichś tam przywilejów przez króla.
    O ujednolicenie nawet trudno – a tubylcy, niby zjednoczeni, ale jak się dłużej przyjrzysz, to wielu ma to w przysłowiowej d*upie.
    Krzyczą, organizują protesty w miastach, ale jak prywatnie pogadać, to ci których poznawałem mówią, że to elita się bawi, a oni nie mają czasu.
    Coś jak w Polsce. 🙂

    Co do książek, co lepsze tytuły przejrzę i niedługo odpiszę.
    Minervy, „Mówimy po arabsku", jest okej – sam posiadam nawet jeszcze płyty.
    Natomiast, odradzam wszystkie wydawane przez Ministerstwo Edukacji Izraela – okropne pierdoły, dużo błędów i w ogóle odechciewa się to czytać już po wstępach…

    1. @Mahu
      Jestem pewien, że przewodnik po dialektach arabskich w odcinkach cieszyłby się sporą popularnością. Zastanów się więc nad tym i daj znać do kiedy byłbyś w stanie szacunkowo napisać pierwszą część.

      1. Myślę, że za jakiś miesiąc.
        Niestety będzie to z dość długimi przerwami (może nawet 5 miesięcy), więc nie wiem, może jakaś sonda co by chcieli czytelnicy zobaczyć już teraz.
        Jak wiemy (nie wszyscy pewnie), różnią się one dość znacznie, i zależnie od celu podróży, nie ma sensu uczyć się lecąc do Maroka, mówić po „egipsku".

        Na razie wybór zostawiam między:
        Grupa 1.
        – darija (Maroko, Algieria)
        – masri (Egipt)
        – tunsi (Tunezja)

        Grupa 2.
        – khaliji (Zatoka Perska – ZEA, Bahrain, Kuwejt)
        – hejazi (Arabia)

        Grupa 3.
        – as-samiija (Lewant – 4 mniejsze, te znam najlepiej)
        – Bedawi (dialekt izraelskich, jordańskich Beduinów)

        Dialektu irackiego od razu mówię, że nie będzie, gdyż nigdy się go nie uczyłem.
        Pomijam też wszelkie dialekty małych społeczności, beduińskie czy te z Czadu, Sudanu lub Senegalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ