Teksty piosenek jako materiał pomocniczy do nauki języka. Francuskie brzmienia – część 2: Naufragés du Silence

W jednej z dyskusji na Woofli ktoś stwierdził, że na ogół nie słucha tekstów, bo z zażenowania musiałby przestać, a nad sensem tekstu z reguły przeważają względy rytmiczne i „wuchowpadalność”. Osobiście nie zgadzam się z tą opinią. Przy odpowiednim doborze słuchanej muzyki można znaleźć wiele tekstów, które mają niebanalny sens i potrafią być ciekawym i istotnym źródłem wiedzy oraz nowych słów.

Z pewnością da się to powiedzieć o tekstach szwedzkiego zespołu Therion, tworzącego w języku angielskim. Teksty te zawierają wiele odniesień do rozmaitych mitologii i religii, np. Melek Taus opowiada o Pawim Aniele, jednej z najważniejszej postaci w wierzeniach Jazydów, a Kali Yuga – o ciemnym wieku, wieku demona Kali w mitologii hinduskiej.

Teksty sabaton___uprising_by_olzon_1piosenek bywają też nieocenionym źródłem ciekawostek historycznych i mogą inspirować do dalszych poszukiwań w tym zakresie. Warto tu z pewnością wymienić szwedzki zespół Sabaton. Tytułowy utwór z płyty Carolus Rex, śpiewany w dwóch wersjach – po szwedzku oraz po angielsku – opowiada o Karolu XII, ostatnim szwedzkim władcy absolutnym. Sabaton w swoich tekstach nawiązuje także do historii Polski. "40:1" opowiada o bitwie pod Wizną, zwanej "polskimi Termopilami", podczas której 7-10 września 1939 roku 720 polskich żołnierzy stawiło czoła około czterdziestokrotnie większej liczbie Niemców. Istnieje nawet polska wersja tej piosenki. Z kolei Uprising opowiada o powstaniu warszawskim.

Icradlennym zespołem, który w swoich tekstach odwołuje się do historii, jest brytyjska formacja Cradle of Filth. Mroczni muzycy z Suffolk w szczególności lubują się w postaciach znanych z okrucieństwa i morderczych żądz. Album Cruelty and the beast opowiada o owianej legendą hrabinie Elżbiecie Batory, ciotce polskiego króla Stefana Batorego. Niektórzy autorzy przypisują jej zamiłowanie do tak wyrafinowanych rozrywek, jak kąpiele we krwi dziewic, bądź przywiązywanie do drzew nagich dziewcząt wysmarowanych miodem i zostawianie ich na pastwę pszczół. Ciężko jest jednak oddzielić historię od legendy. Polecam fabularyzowaną biografię Elżbiety Pani na Czachticach, autorstwa słowackiego dziennikarza Jozo Niznanskiego. Inny album Cradle of Filth, Godspeed on the Devil's Thunderpoświęcony został nie mniej kontrowersyjnej postaci francuskiego arystokraty Gillesa de Rais, skazanego za masowe mordowanie i gwałcenie dzieci. Liczba jego ofiar waha się od trzydziestu do dwustu, jednak i tutaj należy zachować ostrożność i mieć na uwadze różnicę między historią a legendą. W Polsce jest dostępna biografia Gillesa de Rais autorstwa francuskiego historyka, pisarza i malarza Michela Herubel, wzbogacona o akta sprawy sądowej krwawego wielmoży.

Wszystkim, którzy są zainteresowani doskonaleniem języków obcych za pomocą tekstów piosenek, gorąco polecam stronę Lyrics Training. Autorzy strony wpadli na pomysł genialny w swej prostocie – zamieścili teledyski z wyświetlającymi się tekstami piosenek, zawierającymi luki do uzupełniania. Można wybrać poziom początkujący, średnio zaawansowany, zaawansowany oraz ekspercki. Wybór jest naprawdę bogaty – strona zawiera piosenki w języku angielskim, hiszpańskim, portugalskim, francuskim, włoskim, niemieckim, holenderskim, japońskim, tureckim oraz katalońskim. O możliwościach, jakie daje Lyrics Training, więcej napisał Kamil Kondziołka na blogu Języki Podróże. Osobom, które są zainteresowane nauką języka angielskiego za pomocą tekstów piosenek, polecam także stronę Songlish oraz blog AntyTeksty.

hqdefaultTeksty piosenek w języku francuskim także potrafią być interesujące. Warto tu, poza klasykami, takimi, jak George Brassens czy Jacques Brel, przywołać choćby projekt Geoffroya D Dernière Volonté, a także belgijski zespół Naufragés du Silence (dosłownie: rozbitkowie ciszy, ocaleli z ciszy). O istnieniu Naufragés du Silence dowiedziałam się niedawno, w warszawskim Empiku Junior, na spotkaniu z protagonistami polskiego rocka gotyckiego – zespołem Closterkeller . Okazało się, że Paweł Pieczyński, gitarzysta Closterkellera w latach 1992-2000, przed rozpoczęciem kariery w Closterkellerze przebywał kilka lat w Brukseli, gdzie grał właśnie w Naufragés du Silence. Owocem tej polsko-belgijskiej współpracy jest Chat,  wykonany przez Closterkellera cover piosenki Naufragés du Silence Elle en voulait plus, wydany na płycie Scarlet w 1995 roku. Tematem piosenki jest toksyczna miłość. Główny bohater zmaga się z uczuciem do kobiety, która nie docenia jego starań i poświęceń i wciąż żąda więcej i więcej. Jest sprytna i przebiegła niczym tytułowy kot.

O Naufragés du Silence jest zaskakująco mało informacji w internecie. Nie ma żadnych wywiadów z zespołem ani artykułów na jego temat. Z wpisu na forum Bide et Musique wynika, że zespół powstał w 1984 roku w Brukseli, koncertował w Belgii i w Japonii, a w 1987 roku wydał swój pierwszy singiel, zatytułowany L'astronaute maudit (dosłownie: Astronauta przeklęty). Dowiadujemy się też, że zespół na krótko powrócił na scenę w 2008 roku. Wystąpił wtedy w Rixensart w południowej Belgii. Strona belgijskiej mediateki informuje nas, że w 1994 roku zespół wydał płytę zatytułowaną po prostu Naufragés du Silence. Na płycie znajduje się 14 piosenek. Na stronie MySpace można usłyszeć sześć z nich, w tym wspomnianą już Elle en voulait plus. Zachęcam do zapoznania się z tekstem piosenki. Myślę, że będzie on zrozumiały dla każdego, kto w nauce francuskiego dotarł do najważniejszych czasów przeszłych – passé composé oraz imparfait. Tekst, który zamieszczam tutaj, pochodzi z oficjalnej strony Closterkellera. Pozwoliłam sobie jedynie na dopisanie akcentów i znaków diakrytycznych. Tę właśnie wersję wykonuje Anja Orthodox. Istnieją nieznaczne różnice między tą wersją a oryginałem, do czego za chwilę przejdę.

J'avais beau ouvrir mes mains
Elle en voulait plus
J'avais beau ouvrir mon corps
Elle en voulait plus

Czasownik avoir tutaj oznacza "musieć". Beau oznacza tutaj "na próżno, daremnie". W oryginalnej wersji zamiast corps pojawia się słowo coeur– serce.
J'avais beau lui pardonner
Toutes ses erreurs
Un matin elle m'a piégé
Elle a pris mon corps

Podobnie jak wcześniej, w oryginalnej wersji zamiast corps pojawia się słowo coeur.

Elle m'a fait chat, chat, chat
Chaque fois que tu la verras
Elle fera chat, chat, chat
Chaque fois que tu I'entendras

Faire chat, choć dosłownie oznacza "zrobić kota", w belgijskiej odmianie francuskiego oznacza "faire l'école buissonnière" – wagarować. Tutaj zapewne oznacza to po prostu ucieczkę.

J'avais beau la supplier
De m'abandonner
J'avais beau la supplier

de me laisser seul
Et aujourd'hui dans le ciel
Au milles couleurs
Lorsque j'entends parler d'elle
Elle me brise le coeur

W oryginalnej wersji zamiast Elle me brise le coeur występuje zwrot Ça me brise le coeur. Briser le coeur oznacza "łamać serce"Entendre parler oznacza tyle, co "słyszeć o czymś z drugiej ręki, np od osoby trzeciej". Polecam przykłady z Wikisłownika.
Elle m'a fait chat, chat, chat
Chaque fois que tu la verras
Elle fera chat, chat, chat
Chaque fois que tu I'entendras

Hey, est-ce que tu m'attends?
Derrière tes yeux de metal
Est-ce que tu comprends?
Essaye de comprendre!
Que cet amour n'a pas de sens!
Que cet amour n'a pas de vie!
Que cet amour n'existe pas!
Hey, essaye de comprendre
Essaye de me voir
Je suis calé ici-bas!

Calé oznacza tutaj "unieruchomiony, uwięziony".

A Wy co sądzicie – czy teksty piosenek mogą być przydatne w szlifowaniu języków? Zapraszam do dyskusji.

Zobacz też:
Francuskie brzmienia: Dernière Volonté
Muzyczne po Europie podróże
Urugwajskie głosy

 

12 komentarze na temat “Teksty piosenek jako materiał pomocniczy do nauki języka. Francuskie brzmienia – część 2: Naufragés du Silence

  1. Pomysł jest dość ciekawy, ale nie można zapominać, że liczba piosenek z błędami gramatycznymi jest całkiem spora. Polecam zachowanie dużej ostrożności przy wykorzystywaniu tego sposobu nauki języków. Może się to bowiem skończyć tym, że jakiś błąd się utrwali i trudno będzie się go oduczyć.

    1. Piosenki są wspaniałym materiałem do nauki. Myślę, że przesłuchiwanie piosenek połączone z ich analizą leksykalno-gramatyczną jest jedną z najskuteczniejszych form nauki, choć raczej w jej samiuśkich początkach. Piosenki były dla mnie ważne w początkach nauki hiszpańskiego i bardzo ważne w nauce keczua. Odrobinę korzystałem przy innych językach.

      Pomysł jest dość ciekawy, ale nie można zapominać, że liczba piosenek z błędami gramatycznymi jest całkiem spora. Polecam zachowanie dużej ostrożności przy wykorzystywaniu tego sposobu nauki języków. Może się to bowiem skończyć tym, że jakiś błąd się utrwali i trudno będzie się go oduczyć.

      Jakie liczne piosenki z błędami??? :-O To Ci śpiewacy nie znają języka, w którym śpiewają, czy co?

      1. Raczej nie znajdziesz żadnych statystyk dotyczących piosenek. Zakładając jednak, że są one pisane przez przeciętnych użytkowników danego języka, to po prostu musi wystąpić jakiś błąd. Nie będę podawał linków, bo wystarczy użyć wyszukiwarki Google, wpisując frazę "błędy w piosenkach". Język polski nie jest tutaj wyjątkiem. Większość użytkowników danego języka nie mówi całkiem poprawnie. Niestety zdarzają się też osoby, które są na bakier z regułami gramatycznymi, co uwidacznia się w pisanych przez nich piosenkach. Nie polecam słuchania takich utworów.

        Z tym, że są one wspaniałym materiałem do nauki masz oczywiście rację, ale powinno się zawsze zaczynać od analizy leksykalno-gramatycznej, aby wiedzieć, co jest źle. Poza tym, niektóre teksty nie są warte zapamiętywania.

      2. Większość użytkowników danego języka nie mówi całkiem poprawnie.

        Jak to większość użytkowników języka nie mówi całkiem poprawnie??? Czy "poprawnie" to nie właśnie tak, jak mówi ta większość?

        Z tym, że są one wspaniałym materiałem do nauki masz oczywiście rację, ale powinno się zawsze zaczynać od analizy leksykalno-gramatycznej, aby wiedzieć, co jest źle.

        Analiza leksykalno-gramatyczna piosenki nie służy mi do tego, by szukać "co jest źle", tylko by szukać "jak jest". Gramatyka w jakimś dziwnym ujęciu ludzi z Internetu ma mi dyktować reguły "jak mowić", podczas gdy gramatyka opisuje "jak się mówi".

        Uczyłem się niedawno z takiej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=IBDe38_yzGs Drapię się po głowie, jakie mogą być w tej piosence "błędy gramatyczne" – czy piosenka nie ukazuje właśnie tego JAK się śpiewa w tym języku? Albo chcę mówić jak taki Boliwijczyk, więc naśladuję, jak mówią i śpiewają, albo nie chcę mówić jak Boliwijczyk, to się wcale nie uczę. Ciężko pojąć ludzi z Internetu, którzy chcą się nauczyć języka obcego, ale tak by nie mówić, jak się w tym języku mówi, gdyż "mówi się źle"… :-/

        Celem mojej nauki języka obcego jest mówić tak, by rodzimi użytkownicy tego języka nie potrafili mnie odróżnić od swojego.

      3. Zbyt szeroko to rozumiesz. Istnieją dwie odrębne pule językowe – potoczna i formalna. Zgodnie z formalnymi normami wiele przykładów stosowanych przez przeciętnych użytkowników jest uznawanych za błędne. Nie oznacza to jednak, że nie powinno się ich używać w codziennych sytuacjach (choć są drobne wyjątki). W kwestii piosenek chodzi o coś innego. Tutaj daje o sobie znać inwencja autora, który może przedstawić swoją własną koncepcję na to, jak można używać języka, ignorując zarówno normy formalne, jak i potoczne. Wprowadza wtedy coś, co nie jest używane przez zwykłych ludzi. Kopiując takie błędne sformułowania można narazić się na niezrozumienie ze strony rodzimych użytkowników danego języka. Poznawanie języka takim jakim jest nie jest bowiem tym samym, co uznawanie jednej osoby (piosenkarza) za językowy autorytet. Chcesz się przecież nauczyć języka ogółu, a nie jednostki. Właśnie dlatego polecam podchodzić do tego z ostrożnością, porównując dany fragment tekstu z tym, jak mówią inni.

      4. Tutaj daje o sobie znać inwencja autora, który może przedstawić swoją własną koncepcję na to, jak można używać języka, ignorując zarówno normy formalne, jak i potoczne. Wprowadza wtedy coś, co nie jest używane przez zwykłych ludzi. Kopiując takie błędne sformułowania można narazić się na niezrozumienie ze strony rodzimych użytkowników danego języka. Poznawanie języka takim jakim jest nie jest bowiem tym samym, co uznawanie jednej osoby (piosenkarza) za językowy autorytet. Chcesz się przecież nauczyć języka ogółu, a nie jednostki. Właśnie dlatego polecam podchodzić do tego z ostrożnością, porównując dany fragment tekstu z tym, jak mówią inni.

        Przed chwilą Twoje uzasadnienie brzmiało zupełnie inaczej, ale co tam…? Ciekaw jestem, czy to samo napiszesz w komentarzu pod artykułem, jeśli ktoś z Twórców Woofli w nauce języka obcego korzysta z literatury pięknej… 😉

        Jestem w 1/3 analizy leksykalno-gramatyczno-stylistycznej drugiej części trylogii Williama Ospiny; zobaczę ile się posunę przez noc. Oczywiście, że pisarz ten ma tu własną koncepcję tego, jak może używać języka…

        Każda forma wypowiedzi ustnej i pisemnej, jak i każdy twórca cechuje się swoistym stylem, ten różni się też pomiędzy utworami jednego twórcy. Warto poznać styl różnych form wypowiedzi. Z tego jednak oczywistego stwierdzenia nie wyprowadzałbym od razu "uwaga na błędy gramatyczne w piosenkach".

  2. Język pisany ma to do siebie, że czerpie więcej z puli formalnej niż z potocznej. Oczywiście zdarzają się także twórcy, którzy piszą tak, jak mówią. Zazwyczaj odmienność językowa służy jednak pisarzom do stylizacji tekstu lub uzyskania jakiegoś efektu, a nie jest tylko dziełem przypadku. Wydaje mi się ponadto, że mylisz celowe naciąganie zasad języka z ich nieświadomym łamaniem. Dobry pisarz potrafi wyjść nieco ponad to, co narzuca mu język, ponieważ wie, jak on działa. Zły autor natomiast zignoruje pewne reguły z powodu swojej niewiedzy. Tak samo jest z twórcami tekstów piosenek. Ty niejako zrównujesz ze sobą te dwa podejścia, z czym nie mogę się zgodzić.

    W kontekście powyższego twój ostatni akapit traci znaczenie. Zgadzam się, że warto poznawać różne style wypowiedzi, ale uważam także, że nie należy tego robić bezmyślnie. Ty wydajesz się całkowicie odrzucać branie pod uwagę przypadkowych błędów. A przynajmniej tak to odebrałem.

    Możemy tak rozmawiać jeszcze długo, ale do tej pory ani ja nie przekonałem ciebie, ani ty mnie. Na przyszłość postaram się popracować nad precyzją wypowiedzi.

    1. Trochę to dla mnie zawiłe. Najpierw pisałeś, że piosenki układają zwykli ludzie, a Ci nie wyrażają się poprawnie. Gdy próbowałem jednak bronić, napisałeś, że problemem w piosenkach nie jest język potoczny, a (a) inwencja autora i jego koncepcja, jak może używać języka, oraz (b) język jednostki. Po tym jednak jak odniosłem się do przykładu literatury pięknej, która się cechuje jednym i drugim, okazuje się, że nie chodzi o stylizację, a o nieświadome łamanie zasad języka przez twórców piosenek z powodu swojej niewiedzy, czyli cofamy się do początku. Błądzimy gdzieś wokół twierdzenia, że twórcy piosenek "nieprawiłowo" posługują się językiem.

      Założyłeś na wstępie, że posługują się językiem nieprawidłowo i to założywszy szukasz wyjaśnienia. Nie podałeś żadnych przykładów, że niby są tak liczne, jedynie frazę dla Google. Tak więc wpisałem w Google błędy w piosenkach i na pierwszym miejscu wyskoczyła mi strona (http://segritta.pl/bledy-polskich-piosenkach), której autor czepia się siedmiu piosenek:

      (1) "Tak jak ja może kochać, nienawidzieć…"
      (2) "Nagle możesz zacząć spadać w dół, a to już nie to samo."
      (3) "Zostańmy sami jeden dzień
      Jedyny tak do końca,
      Bo ja chcę z tobą dłużej zostać
      I nie godzinę ani dwie
      Wystarczy jeden dzień."
      (4) "Jestem opętany jak w niewoli pies."
      (5) "Nie pytam panią o lata."
      (6) "Czasem chcesz się pożalić, ale nie masz do kogo."
      (7) "Nie poddaj się."

      Kto szuka ten znajdzie… Autor strony z pewnością przeszukał wiele polskich piosenek, by skomponować tę listę i znalazł nawet, że nie da się spadać do góry. Ja natomiast korzystałem i korzystam z piosenek w nauce języków i jakoś nie widzę tych licznych piosenek z błędami gramatycznymi: "liczba piosenek z błędami gramatycznymi jest całkiem spora.", przez które należy zachowywać jakś SZCZEGÓLNĄ ostrożność: "Polecam zachowanie dużej ostrożności przy wykorzystywaniu tego sposobu nauki języków." Stąd cała ta dyskusja jest dla mnie od początku dość abstrakcyjna. Błędy są wszędzie. Widzę, że o czytaniu peozji w języku obcym też nie ma mowy, bo pisarz może stwierdzić, że pies w niewoli zachowuje się jak opętany i a nuż ktoś dostrzeże w tym językowy błąd. W języku mówionym zaś, ktoś może się spytać panią o lata…, albo też może czegoś nienawidzieć, więc i sobie nie pogadamy "z przeciętnym człowiekiem". Zostaje nauka języka dla nauki języka.

      Tutaj niedawny przebój z Ekwadoru: https://www.youtube.com/watch?v=beL5CdoEy-s Jest wielce poważny błąd w dopełnieniu w najważniejszym zdaniu: les zamiast las. Tylko, że w Ekwadorze to jest akurat dość normalne…

  3. Zrobię ci podsumowanie. Piosenki są układane przez przeciętnych ludzi, którzy popełniają czasem różne błędy wykraczające poza normę potoczną. Jedni lepiej posługują się językiem, inni gorzej, co przekłada się na ich utwory. Inwencja autora nie może być wytłumaczeniem dla wywracania wszystkiego do góry nogami z powodu niewiedzy. Nią mogą się usprawiedliwiać tylko ci, którzy wiedzą, co robią. Porównałem tutaj piosenki z książkami, może niesłusznie, bo łączy je podobna koncepcja, z tym że w utworach literackich dominuje bardziej staranne podejście do języka.

    Wydaje mi się, że wiem, w czym tkwi problem. Różnimy się w podejściach. Ja widzę błędy, ty nie zwracasz na nie uwagi. Żaden z nas nie przekona drugiego do zmiany zdania, bo to jest tylko opinia, a nie fakt. Wszystko zależy od punktu widzenia.

    1. Masz rację. 🙂 Problem właśnie w tym, że nie widzę tych błędów, przed którymi aż trzeba przestrzeć ludzi z Internetu. O wiele więcej "błędów potocznych" niż w piosenkach jest w normalnej mowie – piosenki są w rzeczywstości pięknie doszlifowane. O wiele więcej metafor i "dziwnych użyć języka" niż w piosenkach jest w poezji – nie każdy poezję lubi i czyta, ale ciężko twierdzić, że jest niepoprawna. Jeśli piosenki mieszają ze sobą formy potoczne z formami poetyckimi, musimy uznać, że tym właśnie charakteryzuje się ich styl i fakt ten zaakceptować. Konstrukcja może być błędna lub poprawna jedynie w swoim kontekście.

      Możliwe, że w utworach literackich dominuje bardziej staranne podejście do języka; nie może to jednak decydować o poprawności piosenek.

      W moim drugim komentarzu napisałem:

      Uczyłem się niedawno z takiej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=IBDe38_yzGs Drapię się po głowie, jakie mogą być w tej piosence "błędy gramatyczne" – czy piosenka nie ukazuje właśnie tego JAK się śpiewa w tym języku?

      Piosenka ukazuje jak się śpiewa i jest dla mnie jako dla obcokrajowca źródłem informacji na temat tego, jak się śpiewa. Mówić można odrobinę inaczej (choć tu nie będzie wielkich odstęp natury gramatycznej, jest to najwyżej inny styl wypowiedzi), ale śpiewa się tak, jak się śpiewa. Jest to w dodatku link do piosenki ludowej i dopiero zebranej przez pewną śpiewaczkę, a nie pierwotnie przez Nią ułożoną. "Poprawność" i "niepoprawność" w ogóle mi się tu nie chcą zaaplikować. Jak można powiedzieć, że w tej piosence coś jest poprawnie, lub niepoprawnie, skoro po prostu tak te piosenkę śpiewają? TEGO NIE POJMUJĘ.

      Stąd masz rację: Ty widzisz błędy tam, gdzie ja ich nie widzę.

      Dla mnie liczy się fakt, że piosenki można użyć w nauce języka.

      1. Moim zdaniem chodzi tutaj o bledy (najczesciej gramatyczne), ktore sa popelniane nagminnie, aby lepiej sie spiewalo/ bylo do rymu. W jezyku polskim to ciagle zamienianie "cie" na ciebie. Np. zamiast "prosze" cie w tekscie jest "prosze ciebie". Chodzi tez o pewna abstrakcje ("w pustej szklance pomaranczy"), ktora i przez rodzimych uzytkownikow jezyka nie jest rozumiana.

        Jest roznica miedzy piosenkami popowymi, dyskotekowymi hitami, a np. poezja spiewana czy utworami z tekstami pisanymi przez Osiecka czy przez innych uznanych teksciarzy.

  4. Jako ‚ktoś’ z pierwszego akapitu, pomyślałem, że wyjaśnię. Weźmy np. to:

    I can't get no satisfaction
    I can't get no satisfaction
    ‚Cause I try and I try and I try and I try
    I can't get no, I can't get no

    Zgodzimy się zapewne, że to jeden z najpopularniejszych i najważniejszych utworów w historii muzyki rozrywkowej. Kamień milowy, punkt odniesienia. Co o tym decyduje? Treść, czy ogólny klimat/aura, rytmika i "wuchowpadalność"?

    Przytoczone przez YPP porównanie z poezją jest celne jeśli chodzi o swobodę składniową itd. Ale są i ważne różnice: typowa piosenka ma strukturę zwrotka-refren-zwrotka-refren, przy czym to refren-powtarzający się kilka razy, i na ogół sam pełen powtórzeń- jest tym, co się z niej zapamiętuje. Coś co ma być czytane z namysłem może być bardziej złożone od czegoś, co śpiewa się przekrzykując sekcję rytmiczną. Względy rytmiczne sprawiają, że fraza jest krótsza, zamiast rozbudowanych skojarzeń mamy szarpany ciąg luźno związanych ze sobą obrazów (z tego wynika że piosenki mogą być dobrym źródłem fraz, ale już raczej nie zdań).

    Pomiędzy "She loves you yeah, yeah, yeah" (kolejny kamień milowy) a "I have spread my dreams beneath your feet; Tread softly because you tread on my dreams" jest przepaść, choć oczywiście takie porównanie jest nieuczciwe – Lennon i McCartney pisali by śpiewać, nie deklamować. Ale to właśnie o to mi chodzi; tekst jest drugorzędny.

    I jeszcze dwie drobne uwagi: oczywiście są gatunki muzyczne, w których właśnie chodzi o tekst – tzw. piosenka autorska czy poezja śpiewana – trudno pomylić Wysockiego czy Kaczmarskiego z nawet najambitniejszym rockiem czy hip-hopem jeśli chodzi o poziom literacki tekstów.

    Ale -to już ostatnia uwaga- nie zawsze chodzi o poziom; w jednym z poprzednich odcinków pisałem o tym, że warto zapoznawać się z tym, co wywołuje emocje, co ludzie uważają za ważne, bo przez to dowiemy się więcej o nich samych. Rolling Stonesi i Beatlesi więcej powiedzą o klimacie, wartościach, nastrojach lat 60tych niż powstająca wtedy poezja eksperymentalna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ