5 rzeczy jakich nauczyła mnie nauka czeskiego

Niestety stało się – zostałem zmuszony do zarzucenia projektu nauki języka czeskiego w takim stopniu w jakim miał on być przeprowadzony. Cóż, niepowodzenia przytrafiają się każdemu – ważne jedynie, by wyciągać z nich odpowiednie wnioski i nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. W poniższym artykule napiszę o tym, czego się nauczyłem dzięki temu krótkiemu przedsięwzięciu.

Krótko mówiąc ostatnimi czasy w moim życiu nałożyło się na siebie tyle obowiązków, że nie starczy mi ani czasu, ani pieniędzy by wyjechać do Pragi. Trudno jest mi się też wywiązywać z codziennego poświęcenia swojego czasu dla języka naszych południowych sąsiadów kiedy wydaje się niemożliwością zajmowanie się tym co robiłem dotychczas, czyli szlifowaniem rosyjskiego, angielskiego, niemieckiego i serbskiego. Całe szczęście, że udaje mi się stosować zasadę robienia małych rzeczy, o której pisałem wcześniej i przynajmniej wywiązuję się z zadań jakie ustaliłem sobie jako niezbędne minimum. A ów proces nauki czeskiego miał niewątpliwie swoje plusy. Doszedłem do kilku ciekawych wniosków i dowiedziałem się wielu rzeczy, o których miesiąc temu nie miałem pojęcia:

1. Czeski język nie jest łatwy – niemal każdy kto się wcześniej nie zetknął z tym językiem uważa, że nauka czeskiego nie jest żadnym problemem dla Polaka – przecież są do siebie takie podobne. Taki jest stereotyp. Tymczasem jest trochę inaczej. W nauce języków słowiańskich mam pewne doświadczenie – rosyjskiego i serbskiego uczę się codziennie, ukraiński w moim życiu pojawia się i znika (kiedyś się za niego wezmę i powinienem w ciągu roku osiągnąć pewien stopień biegłości) , podobnie jak białoruski, moja znajomość chorwackiego to w ogóle osobny temat (w ogóle artykuł o nazewnictwie tamtejszych języków mnie nie ominie – już drugi raz o tym wspominam). Gdy wziąłem się za język czeski nie mogłem z początku wyjść z podziwu jaki on jest podobny. Początkowo znalazłem tylko dwie rzeczy, które rzeczywiście mogły sprawiać trudność – "ř" umiem już wymawiać bez problemów, natomiast kwestia długich i krótkich samogłosek stwarza pewien problem. Oto dwa zdania, które mają zupełnie inne znaczenie, a wyglądają niemal tak samo:

Chceme byt v Londýnĕ – Chceme být v Londýnĕ
Chcemy mieszkanie w Londynie. – Chcemy być w Londynie.

Miałem już do czynienia z kwestią długości samogłosek w innych językach, ale dla kogoś kto nie wie o czym mowa może to być spory problem. Do tego dochodzi dziwne zachowanie niektórych przymiotników – np. „cizí”. Przymiotnik ten wygląda tak samo bez względu na rodzaj. Jest więc „cizí kufr”, co wygląda jeszcze normalnie. Ale „cizí auto”, a już tym bardziej „cizí taška” wyglądają co najmniej dziwnie. Rzeczowniki z końcówką „-e” przyjmują różne rodzaje; nie przerobiłem nawet połowy podręcznika „Teach Yourself Czech”, a znalazłem jeszcze parę rzeczy, które nawet Słowianinowi są w stanie sprawić problem. Podsumowując – jest to chyba najtrudniejszy język słowiański jakiego się uczyłem.

2. Jeśli jakieś zagadnienie jest trudne to musiz poświęcić temu przynajmniej 15 minut dziennie – to niestety jest prawda. Jakkolwiek byś nie uciekał, to Cię w końcu dopadnie. Trzeba też pamiętać, by najpierw opanować jedno zagadnienie i potem iść do następnego. Przelatywanie szybko do kolejnego, bez zrozumienia poprzedniego powoduje tylko piętrzenie się problemów, co naprawdę w pewnym momencie człowieka zniechęca. Nawet jeśli wyda Ci się, że już coś rozumiesz, to powróć do tego następnego dnia i tak parę razy, żeby się to utrwaliło. W związku z tym, że wyznaczyłem sobie na ten projekt docelowo jeden miesiąc, byłem zmuszony niektóre zagadnienia traktować trochę po macoszemu i osobiście nie jestem z tego zadowolony.

3. Słowacki jest prostszy niż czeski
– do tego wniosku doszedłem zupełnie przypadkowo. Na polskim forum językowym (http://www.forumjezykowe.com.pl/) użytkownik maciej00002 zadał pytanie o liczbę mnogą rzeczowników w języku słowackim. Odpisałem to co znalazłem w podręczniku „Colloquial Slovak” przez który musiałem przebrnąć, żeby w ogóle znaleźć potrzebne informacje. I moim oczom ukazał się język, który wydał mi się znacznie bardziej przystępny – nie jest to zresztą odosobnione zdanie, bo podobnie myśli wielu innych pasjonatów języków obcych.

4. Opanowanie biernej znajomości języka słowiańskiego to kwestia miesiąca… – jeśli oczywiście poczyni się w tym celu odpowiednie starania. Ale nie trzeba wiele. Mi osobiście wystarczył podręcznik, żeby widzieć podstawy zdań czeskich z objaśnieniami gramatycznymi i trochę czasu spędzonego na stronach gazet i czeskiej Wikipedii. I nie jest do tego konieczne posiadanie słownika – zdania, których nie rozumiem wstukuje w Anki i po tygodniu przynajmniej 40% z nich rozumiem z kontekstu. Sam próbuję zrozumieć co dane słowo znaczy – jeśli zobaczę je w tekście jeszcze 10 razy to nie ma siły, żebym go nie zapamiętał. Nie mogę powiedzieć, że czytam po czesku jak po polsku, ale fakt faktem nie sprawia mi to dużych trudności. To samo prawo stosuje się zresztą do innych języków słowiańskich. Chcesz mieć bierną znajomość jakiegoś języka niewielkim kosztem? Weź się za któryś z nich. Powyższe odnosi się oczywiście do czytania – słuchanie to już niestety zupełnie inna para kaloszy.

5. …ale miesiąc to za mało na jakąkolwiek biegłość w mówieniu – nawet jeśli czuję się całkiem swobodnie w czeskim tekście to nie ma się co oszukiwać, mówić po czesku nie potrafię. Nie mam tu bynajmniej na myśli jakichś podstawowych zdań w stylu: Pocházím z Polska a jmenuji se Karol, ale ještĕ nemluvím dobře česky. Takie coś i jeszcze z kilkadziesiąt innych zdań w stylu rozmówek turystycznych umiałbym jeszcze skleić, ale zawsze ucząc się języka chciałbym dojść do poziomu, w którym mógłbym wyjechać za granicę i nie czuć dyskomfortu używając go – z czeskim ten dyskomfort nadal bym niestety czuł. O jakiejkolwiek komunikatywności nie może być więc mowy.

Podsumowanie:
Przygoda z tym językiem mi się całkiem podobała. Bądź co bądź posiadłem pewne podstawy i bardzo możliwe, że kiedyś do tego wrócę. Na razie daję sobie jednak z tym spokój gdyż mam dużo innych spraw – od pisania magisterki po inne języki obce –  na głowie. Nadal będę jednak czytał artykuły historyczne z czeskiej Wikipedii, bo mnie naprawdę zaciekawiły, a nic nie zaszkodzi podszkolić bierną znajomość. Zawsze będzie mi łatwiej zacząć od nowa kiedy zdarzy się sytuacja, że czeski jest mi potrzebny. Na pewno napiszę o tym na blogu wtedy kiedy się wezmę za ten język tak na poważnie, czyli przeznaczając na niego co najmniej te pół godziny dziennie.
Tymczasem życzę miłego dnia i zapraszam do ponownego odwiedzania bloga 🙂

Posty na temat mojego miesięcznego projektu nauki języka czeskiego:
Czeski w jeden miesiąc?
Język czeski – pierwsze wrażenia
Język czeski – odsłona druga
Jak mi pomogła czeska Wikipedia
5 rzeczy jakich nauczyła mnie nauka czeskiego

29 komentarze na temat “5 rzeczy jakich nauczyła mnie nauka czeskiego

  1. Byłam wczoraj na promocji książki-autobiografii bułgarskiego tłumacza i byłego dyrektora BIKu w Warszawie. Wspomniał taką historię. Jechał pociągiem z Pragi do Krakowa. W przedziale był on, Czech i Polak. Czech z Polakiem zaczęli dyskutować o miłości, o przydrożnej miłości i cenach. I Polak rzekł, że u nas płaci się drogo za laskę. Na co Czech się wzburzył, jak to płacić za laskę, przecież laska jest bezcenna itd. I Bułgar śmieje się i śmieje, z tego, że Polak z Czechem nie mogą dojść do porozumienia. W końcu przeprosił ich i oznajmił, że laska w żargonie po polsku-to wiadomo.. A po czesku laska to miłość. 🙂
    Kaja

    1. Dla polskich turystów pierwszy pobyt w Czechach zazwyczaj zaczyna się niestety od "szukania drogi" albo od "szukania sklepu". Lepiej przed wyjazdem do Czech zapoznać się pewnymi różnicami językowymi, żeby nie zostać posądzony o dewiacje seksualne, na dodatek narkotyczno-piwniczne 🙂

    2. Zgadzam sie calkowicie, przy czym chcialbym dodac,ze nie dotyczy to tylko czeskiego i tylko wyjazdow turystycznych. Zaczynajac nauke jezyka podobnego do tego, ktory znamy, a w przypadku Polakow szczegolnie jezykow slowianskich uwazam za niezbedne zapoznanie sie z lista "falszywych przyjaciol". Nie wiem czy i gdzie mozna taka liste znalezc, ale jest to niezastapiona pomoc, ktora pomoze nam uniknac wielu przykrych nieporozumien.
      Bardzo sie dziwie Karolowi, ze piszac o biernym opanowaniu jezyka slowianskiego w ciagu miesiaca nic nie wspomina o zapoznaniu sie z "falszywymi przyjaciolmi" co jest warunkiem absolutnie niezbednym, nawet dla geniusza, ktory rzeczywiscie moze w ciagu tak krotkiego czasu opanowac biernie jezyk podobny do rodzimego.
      Zwracam sie wiec do Karola, ktory uczyl sie rosyjskiego duzo dluzej niz miesiac: czy ponizsze zdania rosyjskie moze PRAWIDLOWO zrozumiec Polak uczacy sie miesiac tego jezyka. Podaje tylko trzy zdania, zaznaczajac, ze moglbym ich napisac kilkaset:
      1. Президент ЗАКАЗАЛ в ресторане ПЕЧЕНЬ свиную, картошку с УКРОПОМ и кофе со СЛИВКАМИ.
      2.У моего ДЯДИ есть ФУРА, он возит ГРУЗ.
      3.Если у Немца нет собаки, Поляки ВОРУЮТ в его огороде.
      Jestem pewien, ze zdania te doskonale rozumiesz, ale czy przecietny Polak po miesiacu nauki chociaz zdaje sobie sprawe, ze mimo, iz mu sie wydaje, ze zdania te rozumie to ich jednak moze nie rozumiec? Bo lepiej jest NIC nie rozumiec niz zrozumiec zle. Pozdrawiam!

  2. Prowadzisz ciekawego bloga językowego, więc z pewnością będę wpadać!
    Powodzenia podczas sesji, aby nie brakło sił do nauki.
    K.

  3. I ja pragnę powinszować zajmującego bloga językowego, którego odwiedziłem z przyjemnością. Życzę powodzenia w dalszym zgłębianiu języków obcych.

  4. Ja akurat z tych nielicznych jeszcze fanatyków czeskiego. Dane mi się było zacząć uczyć z rodowitą Czeszką co tylko na plus. I zgodzę się z każdym Twoim punktem jaki tu napisałeś. Chociaż… pośrednio… Dla mnie, osoby mówiącej już dość dobrze po czesku, słowacki to jakiś lekki horror. Mija 15 minut zanim zaskoczę o czym oni do mnie mówią. Ale ogólnie mówi się, że bardziej podobny słowacki do polskiego niż czeski:)

    Mnie czeski nauczył jeszcze jednego – lepiej polskiego:)

  5. W sumie znalazłem tą stronę, poszukując metody nauczenia się rosyjskiej cyrylicy, ale że sam mieszkam w Czechach ponad cztery lata i podobno opanowałem ten język w miarę biegle (aczkolwiek wydaje mi się że nigdy nie można opanować żadnego języka perfekcyjnie) wg opinii samych Czechów, pozwolę podzielić się swoimi spostrzeżeniami.
    Jest olbrzymia różnica między "spisovnou češtinou" a "obecnou češtinou" tej drugiej nie sposób się nauczyć z podręcznika, ponieważ jest to język potoczny, który charakteryzuje się właściwie tylko paroma "zasadami", a reszta to luźne słowotwórstwo.
    I tak litera "ý" jest wymawiana w języku potocznym jako "ej" przykład słowo być – být Czech wypowie jako "bejt"
    Litera "t" w środku zdania wymawia się jako zmiękczone "ć" plecak – batoh – "baćoh"
    Litera "o" na początku zdania wypowiada się jako "vo" okno – okno – "vokno"
    Takie właśnie niuanse sprawiają że kiedy człowiek przyjedzie do Pragi i usłyszy Prażaka, to nie zrozumie go ani słowo 😉

  6. ahojky, spotykam sie z czechem ktory swietnie mowi po polsku. dla niego chce sie nauczyc choc troche tego jezyka i przyznac musze ze choc czeski brzmi przezabawnie to w jego ustach brzmi on szalenie sympatycznie 🙂

  7. Ja się nauczyłem czeskiego ze starego podręcznika z lat siedemdziesiątych (autor Jiri Damborsky). Oprócz tego rozmówki turystyczne, słownik i DUŻO czytania tekstów, oglądania filmów i słuchania piosenek w internecie. Kiedyś czeski wydawał mi się śmieszny, a teraz jest dla mnie po prostu piękny:-) Srdecne pozdravuji.

  8. Dobry wieczor,
    w Czechach mieszkam juž 20 lat. W tej chwili chodze do sredniej szkoly i w maju 2013 bede zdawala "mature po czesku"
    Dla kogos kto chcialby mowic po czesku i pisac bez bledow , jest to jezyk bardzo trudny. Moge z wlasnego doswiadczenia powiedziec, že jezyk polski nie ma tak trudnej gramatyki jak j.czeski. Bardzo dužo Czechow ma problemy z tym jezykiem a co dopiero obcokrajowiec. Ale polskie przyslowie mowi že "Dla chcacego nic trudnego" Serdeczne pozdrowienia ze Semil. Anna.

  9. Czeski czeskim, a polskiego też nie należy lekceważyć. Napisał Pan: "Mi osobiście wystarczył podręcznik…" To bardzo częsty błąd u młodych Polaków. Powinno być: "Mnie osobiście wystarczył podręcznik…" – albo: "Osobiście wystarczył mi podręcznik…" Zaimek "mi" jest enklityką, czyli nigdy nie jest akcentowany. Forma akcentowana brzmi: "mnie". Inaczej mówiąc, "mi" musi wspierać się na akcencie wyrazowym słowa poprzedzającego. Poza tym ma Pan rację co do czeskiego. To, co Pan napisał, bardzo mi się podobało (NIE: "mi się bardzo podobało"!). Pozdrowienia. Paweł S.

      1. Karol napisał tekst w 2010. Paweł zwrócił uwagę na mały błąd w 2013. Mi się wydaje, że obecnie powinno się pozostawić to bez dalszych komentarzy.
        😉

  10. Ja znajac j. polski juz 4 lata sie ucze czeskiego i mam dopiero 60% drogi za soba. Uwazam za sukses moment, kiedy moglbym czytac "Nesnesitelna lehkost byti" albo "Ekonomie dobra a zla" bez przewodu nie zauwazajac ze nie czytam w swojim jezyku, no i oczywiscie prowadzic spotkania profesjonalne wylacznie po czesku. Do tego mam troche wiecej niz poldroge pokonane po 4 latach.

  11. prawie 20 lat mieszkałem przy granicy czeskiej i moge z ręką na sercu powiedzieć, że łatwo mi było się nauczyć czeskiego 😀

  12. Iloczas jest także w charakterze chorwackim/serbskim plus tonalny akcent padający na wszystkie możliwe sylaby prócz ostatniej. Nie znam Polaka który mowilby bez akcentu. Dla mnie nauka tego języka była prosta ale nadal bez względu jak się staram biorą mnie za slowenca lub macedonczyka. Podobnie jest z rosyjskim, Polakowi nauczyć się wymowy samogłosek nie akceptowanych jest bardzo trudno oraz kwestia zapamiętania akcentu, podobnie jak w bułgarskim. Widzimy zatem że musimy rozdzielić problem płynności w językach słowiańskim na płynność komunikacyjna, oraz płynność która pozwala nam na posługiwanie się jezykiem bez obcego akcentu. Czeskiego się nie uczyłem ale miałem przygodę ze słowackim i po kilku dniach kalecxac byłem w stanie dość swobodnie się komunikować. Osobiście nie zależy mi na mówieniu bez akcentu, poziom swobodnej komunikacji nawet przy błędnym akcentowanie i wymowie nie jest dla.mnje problemem.

  13. Mija 7 lat od Twojego wpisu o czeskim. Może jakiś update? uczysz się jeszcze czeskiego? czy się odechciało? jakieś ciekawe materiały? 🙂

  14. Jakieś 2-3 lata po Twoich wpisach (trafiam jednak na nie dopiero teraz) miałem podobny pomysł, żeby sprawdzić ile czeskiego będę w stanie się nauczyć w krótkim czasie, przy czym u mnie były to dwa miesiące letnie w czasie gdy byłem gimnazjalistą, więc miałem na pewno więcej czasu niż Ty (ze względu na wakacje). Czynnikiem motywującym było to, że jechaliśmy z rodzicami na jakiś tydzień do Kudowy-Zdrój i mieliśmy robić wypady do Czech. Z tego co pamiętam poświęcałem co najmniej 1h dziennie, często więcej, na naukę z takiego najbardziej typowego podręcznika "Czeski kurs podstawowy" jaki zamówiłem z empika. Robiłem sobie do wszystkich słówek fiszki z papieru ksero. Przerobiłem cały, do tego słuchałem sporo czeskiej muzyki, żeby się osłuchać z językiem, wtedy poznałem twórczość Jaromíra Nohavicy, Tomaša Klusa, zespołu Kryštof. Z tych písniček dowiedziałem się o różnych niuansach dotyczących potocznej wymowy typu "na (v)oko smutná" i zachodziłem w głowę dlaczego słyszę tam to "v", etc. Wnioski miałem takie same jak Ty – jest to język momentami dziwny, właśnie ze względu na nie zawsze "polską" odmianę przymiotników (-í) czy rzeczowników, ale przez to też bardzo ciekawym. W samych Czechach miałem problemy ze zrozumieniem wszystkiego gdy pytałem o drogę, ale już w restauracji udało mi się bez problemu złożyć zamówienie (może przez to że znałem jakieś formułki z tamtego podręcznika), aczkolwiek nie oszukujmy się, w restauracji można równie dobrze mówić po polsku, więc żadnego praktycznego znaczenia to nie miało, raczej była to taka moja dziecięca zajawka 😛 Poza tym pamiętam jak w jakimś sklepie odpowiedziałem "Jenom se dívam." i pani ekspendientka kontynuowała coś po czesku a ja nie wiedziałem co mówi, więc dopowiedziałem że "Nemluvím český, já mluvím polský.", co ją bardzo rozśmieszyło, bo jak to mówię po czesku, że mówię po polsku??? 😀 Teraz bardzo mi wróciła faza na czeski, uwielbiam też dalej czeską muzykę, teraz słucham głównie Davida Stypki czy Anety Langerovej. Wybieram się właśnie na magisterkę i mam taki ambitny plan, aby uczyć się dalej czeskiego, żeby w momencie gdy będę odbierał dyplom magistra, zrobić też jakiś certyfikat potwierdzający poziom języka, dlatego dziękuję Ci bardzo za polecenie wartościowych książek do nauki i pozostałych źródeł w innych artykułach na tym blogu 🙂

  15. Wpis bardzo stary, a Woofla chyba umarła, ale od czasu do czasu jeszcze tutaj zaglądam i widzę, że nie tylko ja, więc napiszę komentarz. Dwie rzeczy na Woofli mnie mocno irytują:

    "I nie jest do tego konieczne posiadanie słownika – zdania, których nie rozumiem wstukuje w Anki i po tygodniu przynajmniej 40% z nich rozumiem z kontekstu."

    To samo stwierdzenie pada także, z tego co pamiętam, w artykule o tym jak korzystasz z Anki. Nie jest jednak wytłumaczone co dodajesz na odwrocie fiszki. Przecież fiszki mają z definicji dwie strony. Co można dodać na odwrocie, jeżeli się nie rozumie danego zdania? Dodajesz fiszki tylko z frontem? Czy możesz to, Karolu, wytłumaczyć? Ew. czy ktoś ma pomysł co Karol miał na myśli? W sumie może właśnie fiszki jednostronne. Chyba da się w Anki utworzyć fiszki trójstronne, to chyba dałoby radę też i jednostronne. Może niegłupie… Szkoda, że nie opisałeś tego dokładnie. Może temat na kolejny artykuł na Woofli? 😉

    Druga rzecz, która mnie irytuje ilekroć tutaj trafię, to stwierdzenie:

    "4. Opanowanie biernej znajomości języka słowiańskiego to kwestia miesiąca…"

    Nie jestem ekspertem od nauki języków, dzięki radom Karola nauczyłem się w miarę przyzwoicie angielskiego, teraz uczę się rosyjskiego, ale to zdanie wygląda mi (tak jak to ktoś powyżej już sugerował) na kompletny nonsens. Ono może jest prawdziwe w przypadku czeskiego, słowackiego i może ukraińskiego, które są dosyć podobne do polskiego. W ich przypadku może faktycznie wystarczy miesiąc nauki języka+podobieństwo z polskim, żeby biernie opanować język. W przypadku rosyjskiego moim zdaniem jest to niemożliwe.

    Właśnie mam kolejne w życiu podejście do rosyjskiego, uczę się go dosyć intensywnie (w tempie 8-12 fiszek dziennie) już… zdecydowanie dłużej niż jeden miesiąc i raczej daleki jestem od nawet biernej znajomości rosyjskiego 🙂 To dlatego, że rosyjski jest pełen słów absolutnie niepodobnych do niczego co się Polakowi może kojarzyć. Oto moje przykłady:
    Крупное сражение
    Заброшеное здание
    Папытка прарыва противника продалжаеться
    Уничтожение противника
    itd. itd. (za ew. błędy przepraszam jak również za pewną monotematyczność ;). Takich przykładów mógłbym dać dziesiątki i setki, bo w zasadzie cała moja rosyjska talia Anki składa się ze słówek, wyrażeń i zdań, które Polakowi nieuczącemu się rosyjskiego nic nie powiedzą. Kontekst tutaj chyba nic nie pomoże. Rozumie ktoś Крупное сражение между русскими и польскими войсками z artykułu o bitwie pod Olszynką Grochowską jeśli nie rozumie samego Крупное сражение?

    Oprócz tego w rosyjskim jest mnóstwo false-friends, typu убрать oraz słówek, które jakoś się tam wiążą z polskimi odpowiednikami, ale w taki okrężny sposób, że jeżeli się ich nie zna, to się chyba nie da domyślić typu: тревожиться i исчезнуть.

    Mam nadzieję, że się nie obrazisz za tę małą polemikę, Karolu. Śledzę Twoja działalność od czasów licealnych, od czasów Świata języków obcych. W znacznej mierze to dzięki Tobie się nauczyłem angielskiego. Odkrycie Anki było w moim życiu przełomowe. Strasznie zareklamowałeś na swojej stronie języki słowiańskie w ogólności i język rosyjski w szczególności ("najłatwiejszy język do nauczenia się dla Polaka"). Podchodziłem do nauki rosyjskiego wiele razy, tym razem z bardzo silną determinacją i niestety mając to wszystko w głowie byłem mocno rozczarowany, że rosyjskie nie idzie tak łatwo. Przypuszczam, że po prostu nauczyłeś się rosyjskiego jako bardzo młoda osoba, znasz go bardzo dobrze i już nie uświadamiasz sobie jaki to dla Polaków dziwaczny język (vide przykłady przytoczone przeze mnie wyżej). Podzielam opinię komentatorów, że ukraiński jest dla Polaków o wiele łatwiejszy od rosyjskiego (jednakże odradzam jego naukę przed nauczeniem się rosyjskiego – sam próbowałem to robić i zgadzam się z Karolem, że to bardzo duży błąd. Pozdrawiam komentatora, który mimo to się nauczył ukraińskiego przed rosyjskim 😉

    1. U mnie dobrze się sprawdzają karty w Anki z całym zdaniem z przodu z pogrubionym słowem, którego chce się nauczyć, z tyłu definicja + IPA (w przypadku angielskiego), na przykład:

      ———– przód —————-
      Are we going to take the ferry across the **roadstead**?
      ————- tył ——————-
      a sheltered stretch of water near the shore in which ships can ride at anchor.

      / ˈroʊdˌstɛd /
      ————————————-

      Nie wiem czy coś takiego Karol miał na myśli.

    2. Rzeczywiście jest sporo słów rosyjskich których znaczenie całkowicie odbiega od polskich. Dalej powiedziałbym, że rosyjski jest łatwym językiem natomiast nie ma mowy o biernej znajomości po miesiącu nauki – moim zdaniem wymagane by było co najmniej 12 miesięcy.

    3. Rosyjski posiada bardzo wiele słów nie dających się skojarzyć z polskimi odpowiednikami, ale Twoje przykłady nie są tak do końca dobre. Заброшенное здание rzeczywiście nie ma polskiego skojarzenia, a na dodatek fałszywy przyjaciel- zdanie. Przy reszcie można pokombinować:
      Крупное сражение- mamy słowo krupa, które oznacza kaszę grubą, w przeciwieństwie do masz drobnych, których już krupą nie nazwiemy.Крупный więc to duży, dorodny,gruby.
      Сражение- ma w sobie rdzeń 'raz' , co oznacza cios, uderzenie, ' polskie słowa z tym rdzeniem to porażka, zrazić kogoś, porażenie prądem itd, po rosyjsku 'walka, potyczka', znaczenie wprawdzie przesunięte, ale rdzeń się zachował, skojarzyć łatwo.
      Попытка- rdzeń 'pyt' jak w 'pytać', które najpierw znaczyło torturować , żeby uzyskać informacje, potem w polskim już tylko wypytywać bez tortur, a w rosyjskim próbować (wyciągnąć informacje). Oczywiście rozszyfrować dzisiejszy sens trudno, ale skojarzenie z ' pytaniem' może pomóc. Pytania to właśnie PRÓBA dojścia do prawdy.🙂
      Прорыв- polskim odpowiednikiem przedrostka про jest 'prze' , więc ' przeryw' to przerwanie czegoś, czyli w tym przypadku obrony противника, сzyli ( znów про=prze) przeciwnika.
      Продолжается- i znów про =prze, przedołża się, czyli jakby przedłuża się, ale to fals friend, bo znaczy trwa. Skojarzenie jednak dość logiczne, 'trwać' czyli jak DŁUGO coś się przeciąga w czasie.
      Уничтожение posiada dość dobrze kojarzący się odpowiednik " unicestwienie", a gdyby tego było mało można to słowa rozłożyć na prefiks "у"- tak jak w polskim ma znaczenie 'dokonać czegos' + ничто сzyli 'nic', więc łatwo odszyfrować znaczenie 'uczynić z czegoś nic', czyli zNISZCZyć, gdzie zaznaczony rdzeń również pochodzi od 'nic'.
      Тревожить, исчезнуть dość łatwo skojarzyć z 'trwożyć'i ' sczeznąć', wprawdzie to słowa dziś już tylko biblijne, ale nietrudno wyprowadzi ć z nich ' nękać, niepokoic' i 'zniknąć'.
      Oczywiście łatwo się mądrzyc w języku pisanym mając czas i narzędzia do spokojnej analizy. W języku mówionym rzeczywiście trudno to rozszyfrować. Jest jednak w rosyjskim bardzo wiele słów, których w żaden sposób nie da się wyprowadzić z polskiego. Najlepszym przykładem są zapożyczenia, które polski czerpał garściami z języków zachodnich a rosyjski z turkijskich-
      cegła- кирпич
      diament-алмаз
      perla- жемчуг
      szafir-изумруд i bardzo, bardzo wiele innych. Tak, że wątpię, żeby można było opanować biernie rosyjski w kilka miesięcy, choć jakiś wariant monotematyczny, np życie na wsi, gdzie słowa nie zmieniły się znacznie od czasów prasłowiańskich, już chyba tak.

    4. Piotr L raczej nikt nie ma tu nauki na zasadzie tylko 1h dziennie tylko poświęcaniu prawie całego dnia na naukę (na co pewnie pozwolić sobie mogą tylko uczniowie na wakacjach i emeryci). Przy blisko spokrewnionych językach bierna znajomość na dość przyzwoitym poziomie (czyli nie czytanie książek ale bardziej jakiś prostych wpisów na FB czy prostych notatek prasowych) powinna być osiągalna. Problem raczej jest z czasem, bo podejrzewam, że mało kto może poświęcać ok. 8h dziennie na naukę przez miesiąc (czy w ogóle mentalnie może to zrobić).

Skomentuj Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ