Japoński: z czym to się je?

japanJęzyk japoński: jawi się nam jako egzotyczny, bywa mylony z chińskim, a jaki jest naprawdę? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, gdyż sama, mimo trzech lat uczenia się, czuję, że dopiero liznęłam ten język. Pozwolę sobie jednak przedstawić kilka podstawowych informacji na jego temat oraz napisać czym mnie zachwycił, a osobom rozważającym rozpoczęcie nauki przekazać kilka wskazówek.

Językiem japońskim (日本語, czyli „nihongo” lub „nippongo” – do tematyki znaków wrócę w dalszej części wpisu) posługuje się ok. 125 milionów osób. Niemal wszyscy mieszkańcy Japonii mówią po japońsku, i język ten jest właściwie nieużywany poza Japonią (znajomość japońskiego u emigrantów mieszkających w np. w USA czy Brazylii jest zróżnicowana).

Pochodzenie języka japońskiego jest niejasne. Domniemywa się, że jest pokrewny m.in. z koreańskim, językami ałtajskimi (m.in. turecki, mongolski, kirgiski) lub austronezyjskimi – używanymi przez mieszkańców wysp Oceanii i Azji Południowo-Wschodniej. Japoński uważa się często za izolowany (nie wykazujący podobieństwa z żadnym innym językiem), ale mówi się również o rodzinie językowej tworzonej przez język japoński i języki riukiańskie, którymi posługują się mieszkańcy archipelagu Riukiu:

Mapa wysp Riukiu

Wyspy Riukiu

Japoński jest bardzo zróżnicowany zarówno pod względem regionalnym, jak i społecznym. Jego cechą jest samogłoskowość: znaczny odsetek samogłosek w wypowiedzi, niewiele zbitek spółgłoskowych. To język aglutynacyjny, czyli taki, w którym do rdzeniu wyrazu dokleja się afiksy, określające najczęściej tylko jedną kategorię gramatyczną. Na przykład:

たべさせられません tabe-sase-rare-mas-en („sprawił, że nie zostało zjedzone”)

gdzie tabe tworzy rdzeń („jeść”), a kolejne sufiksy odnoszą się odpowiednio do: sprawczości (poproszono nas o wykonanie jakiejś czynności lub zmuszono do tego), strony biernej (coś zostało zrobione), grzeczność oraz przeczenie.

Podobnie dzieje się w przypadku いさせられませんでした i-sase-rare-mas-en-deshita („nam strzelać nie kazano”), gdzie dodatkowo „deshita” informuje o czasie przeszłym.

Kolejne cechy to: akcent toniczny (wyrażany wysokością głosu), ogromny wpływ języka chińskiego oraz rozbudowane środki grzecznościowe, nie tylko w zakresie słownictwa, ale również gramatyki. Należy zaznaczyć, że wpływy chińskiego na japoński są zewnętrzne, języki te nie są spokrewnione. Stąd możemy płynnie przejść do kwestii systemu pisma. Od Chińczyków zaadaptowano znaki kanji (漢字) – logogramy, zawierające w sobie zarówno znaczenie, jak i wartość fonetyczną. Znajdziemy wśród nich piktogramy, np.:

木   drzewo

山   góra

日  Słońce

oraz liczniejsze ideogramy, wyrażające pojęcia abstrakcyjne, na przykład:

愛  miłość

友  przyjaciel

Większość kanji czyta się na dwa sposoby: kun'yomi (czytanie rdzennie japońskie) oraz on'yomi (czytanie sinojapońskie). Nie każdy znak posiada jednak tylko dwa odczytania, np. 上 ma ich kilkanaście. Ile jest kanji? Na liście Jōyō Kanji, czyli „kanji codziennego użytku”, znajduje się ich 2136, które Japończyk musi znać po zakończeniu obowiązkowej edukacji. Z kolei na pierwszym poziomie egzaminu Kanji Kentei wymaga się znajomości ok. 6000 znaków.

Poza kanji japoński posługuje się również dwoma sylabariuszami: hiraganą i katakaną.

2000px-Table_hiragana.svg

2000px-Table_katakana.svg

Jak możecie zaobserwować, znaki te mają tylko wartość fonetyczną, a poza kilkoma wyjątkami (a, i, u, e, o i jedyną samodzielną spółgłoską – n) jeden znak odpowiada jednej sylabie. Hiragana służy do zapisywania końcówek gramatycznych oraz słów, które nie posiadają własnych kanji, bądź kanji te są niewskazane w danym miejscu ze względu na ich trudność, np. w tekstach dla dzieci czy obcokrajowców. Mniejszymi znakami hiragany nad kanji (tzw. furiganą) podpisuje się odczytania nietypowych znaków spoza listy kanji codziennego użytku lub, jak powyżej, odczytania których uczący się/dziecko może nie znać.

Katakana z kolei służy do zapisu zapożyczeń i nazw obcojęzycznych. Często przy tym zapisie pojawiają się dwuznaczności i/lub ciężko zrozumieć, o jaki obcojęzyczny wyraz mogło chodzić. Na przykład:

ライト ra-i-to, jako że japoński nie rozróżnia między r a l, może się odnosić do jednego z trzech angielskich słów: light, right, write

アイスクリーム aisukuriimu to… przeczytajcie sobie raz na głos… Tak, to „ice cream” 🙂

Jak widać zbitka spółgłosek „cr” została tu rozbita przez samogłoskę.

Dodajmy do tego jeszcze okazjonalnie używany alfabet łaciński (romaji) i cyfry arabskie.

 

Pierwszą wskazówką dla chcących rozpocząć naukę z mojej strony będzie zawsze: od początku uczcie się pisma! System ten, jak mogliście przeczytać powyżej, jest dość skomplikowany, ale uczeń prędzej czy później i tak będzie musiał się z nim zmierzyć, więc lepiej, by to nastąpiło wcześniej. Kurczowe trzymanie się alfabetu łacińskiego spowalnia naukę oraz uniemożliwia dostęp do większości materiałów. Hiragany można nauczyć się bardzo szybko, o czym pisze Michał w swoim popularnym artykule, katakany podobnie. Nie chciałabym ani pisać, że nauka kanji jest bardzo łatwa (sama niestety utknęłam na poziomie którejś klasy japońskiej podstawówki) ani nadmiernie jej demonizować. Z podręczników na początek poleciłabym "Basic Kanji Book", który zawiera ok. 500 znaków oraz sporo ćwiczeń. Niestety, jest on trudno dostępny w Polsce. Internauci chętnie dzielą się swoimi sposobami na naukę znaków, dużą popularnością cieszy się program Anki czy samodzielnie tworzone papierowe fiszki.

Radziłabym też zachować ostrożność co do materiałów, zwłaszcza dostępnych w sieci, ale niestety tych książkowych również. Te pierwsze tworzą czasami osoby które owszem, są entuzjastami języka i mają jak najlepsze intencje, ale same dopiero zaczynają się uczyć. Niestety większość popularnych książek do japońskiego wydaje mi się schematyczna i nienowoczesna, co tylko zachęca do odejścia od metody podręcznikowej. Sama korzystałam z Shokyuu Nihongo, którego zaletą jest istnienie skorelowanej strony JP Lang, zawierającej nagrane dialogi i dodatkowe ćwiczenia. Chcąc osłuchać się z japońskim należy wziąć poprawkę na to, że sposób wyrażania się w kreskówkach (anime) bywa karykaturalny i ma na celu pokazać charakter postaci, więc np. ktoś nieobdarzony zbyt dużą ogładą będzie się wyrażał w niegrzeczny sposób, którego na pewno nie należy naśladować.

Na koniec dodam jeszcze, że nie należy popełniać mojego błędu i jak najszybciej zacząć mówić! Radę te można oczywiście rozciągnąć na wszystkie języki. Oficjalny egzamin na certyfikat z japońskiego (JLPT) nie przewiduje części ustnej, i z własnego doświadczenia wiem, że często np. na kursach za duży nacisk jest kładziony na naukę pod certyfikat, a za mały na komunikację. W japońskim oczarowało mnie jego brzmienie (jeśli bylibyście zainteresowani, chętnie napiszę coś więcej o japońskojęzycznej muzyce) oraz odmienność od języków europejskich. Japoński to dla mnie wyzwanie i klucz do niezwykle intrygującej kultury. Być może któreś z Was też kiedyś on oczaruje?

16 komentarze na temat “Japoński: z czym to się je?

  1. Nieco z innej beczki, ale nie mogłem powstrzymać się czytając artykuł o kolejnym "egzotycznym" języku.
    Mianowicie, czy istnieje szansa na wpisy dotyczące języka arabskiego autorstwa Mahu? Gość naprawdę znał się na rzeczy.

  2. Jeśli chodzi o materiały książkowe do nauki, mogę polecić korzystanie z podręczników do szkół japońskich (albo około szkolnych, obecnie kończę przerabiać repetytorium materiału z podstawówki), można łatwo i w miarę tanio je zakupić. Taka nauka dała mi dużo więcej niż kursy na studiach (3 lata) czy nauka z podręczników wydanych w Polsce (niektóre są naprawdę dobre, inne raczej słabe, ale żaden z nich nie dorównuje podręcznikowi japońskiemu).

    Co istotne, poznajemy zarówno słownictwo jak i znaki, które zna każdy nastolatek. Znacznie to ułatwia późniejsze poruszanie się po japońskich komiksach czy książkach dla młodzieży. Poza tym można poznać wiele ciekawostek, ja np. w żadnym polskim podręczniku do japońskiego nigdy nie zetknąłem się z poezją. Moja pierwsza przygoda kilka tygodni temu polegała na szukaniu tłumaczenia japońsko – japońskiego. Zdecydowanie bardziej pouczająca czynność niż jakakolwiek lekcja.

    1. Przepraszam za tak późną odpowiedź!

      Bardzo cenna uwaga. Zgadzam się, że lepiej sięgać po japońskie podręczniki, i tak jak piszesz zaletą jest poznawanie potocznego, młodzieżowego słownictwa. Z ciekawości: z jakich konkretnie książek korzystasz?

      Ogólnie warto, a wręcz trzeba mieć kontakt z czymś więcej, niż czytanki z podręcznika, np. teksty piosenek czy właśnie poezja.

  3. Gosiu, chętnie dowiem się czegoś o japońskiej muzyce, która dla mnie jest póki co jednym, wielkim j-rockiem/j-popem. Może pomijam coś wartościowego? 🙂
    Jeśli chodzi o japońskich kompozytorów, to cenię sobie geniusz Akiry Yamaoki (soundtrack do gry Silent Hill) oraz Susumu Hirasawy (serial Berserk).

    1. Przepraszam, że tak późno odpisuję! Lepiej tutaj niż w prywatnej wiadomości, może ktoś jeszcze skorzysta. Moje gusta są dość dziwne, ostrzegam. Podoba mi się muzyka fantasy, klimaty przypominające celtyckie: Sound Horizon, Akiko Shikata. Z soundtracków polecam jeszcze Yoko Kanno, Yuki Kajiura, a z rocka One Ok Rock i radwimps. 🙂

      1. Z nieco innej beczki – moimi ulubieńcami są Bo Ningen, japoński zespół acid punkowy. Przyznaję, że nie mam pojęcia o czym śpiewają, bo nie znam w ogóle tego niesamowitego języka pomimo dobrych chęci dawno temu w liceum :S

        Chciałem pogratulować też znakomitego artykułu, naprawdę zainspirował mnie do zajrzenia w temat ponownie. Czy ktokolwiek tutaj ma doświadczenie programu Japanese Coach na konsoli Nintendo DS? Czy jest on warty zachodu?

      2. Nigdy o nich nie słyszałam, zaraz sprawdzę!

        Dziękuję bardzo! Niestety nie miałam styczności z Japanese Coach. Opis brzmi bardzo zachęcająco.

  4. Japoński to nie język obcy, który można opanować na kursie w szkole językowej. Ze względu, na swoją złożoność oraz dość znaczny poziom skomplikowania wymaga o wiele więcej uwagi 🙂

    Pozdrawiam

  5. W japońskim oczarowało mnie jego brzmienie (jeśli bylibyście zainteresowani, chętnie napiszę coś więcej o japońskojęzycznej muzyce) oraz odmienność od języków europejskich.

    Japoński znajduje się na liście kilkunastu języków, których naukę (od zera lub w kontynuacji) rozważam. Moja lista "za" językiem japońskim jest krótka, ale silna. Na mojej liście "przeciw" widnieje m.in., że to pod względem piękna dopiero przedostatni język na liście, oraz -mimo poszukiwań na YouTube- brak choć jednej ładnej piosenki po japońsku, skąd byłbym zainteresowany zainteresowany dobrą muzyką: byle dalej od popu i punka, jeśli ktoś ma propozycje. 🙂 Słuchałem porównania mowy z Tokyo i Osaka i miałem minimalne lepsze wrażenie w Osaka, ale czytam, że to mowa typowa dla komedii, więc nie wiem, czy ma jakiś prestiż, czy może brzmiałbym jak błazen z osackim akcentem.

    1. Mogę zapytać, co znajduje się na Twojej liście "za"? I jaki rodzaj muzyki Ci się podoba (mile widziane konkretne przykłady)? Może będę w stanie polecić utwory lub wykonawców japońskich, którzy przypadliby Ci do gustu.
      Dialekt z Osaki (lub raczej z całego regionu Kansai, w którym leżą m.in. Osaka i Kioto) jest dość charakterystyczny, odmienny od standardowego języka japońskiego i istotnie dość często bywa używany jest w celach komediowych np. w skeczach. Myślę, że bezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby przyjrzenie się japońskiemu z Tokio 🙂

      1. Zastanawiam się, jak mieszcząc się w kilku tysiącach słów wyjaśnić, dlaczego rozważałem skierowanie moich zainteresowań ku Japonii. W miarę jak się nad tym zastanawiam, ochota na naukę japońskiego mi na szczęście przechodzi. 🙂 Mówię, że na szczęście dlatego choćby, że jeśli jakiegoś języka obcego nauczyłem to dzięki temu, że skutecznie hamowałem cykliczne napady ochoty na naukę dodatkowych języków.

        Ogólnie mówiąc Japonia uzupełniać miałaby to, co ma dla mnie bardzo od niej różna Kolumbia. Uświadamiam sobie jednak rzecz niesamowitą: choć zdarzało mi się uzasadniać, dlaczego kolumbijska odmiana hiszpańskiego jest najsensowniejszym wyborem w języku hiszpańskim, choć jeden raz w życiu nie wytłumaczyłem Polakowi z Internetu, dlaczego Kolumbia jest najciekawszym krajem na świecie. Pisząc czym jest Kolumbia, a czym Japonia, być może by wyszło, że Kolumbia i Japonia tworzą parę jak kobieta i mężczyzna. A może już to widać?

        To byłoby niezłe wypracowanie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ