Kilka słów o prowadzeniu bloga językowego

Bloga założyłem w lipcu 2010 roku i jak do tej pory jego pisaniem było całkiem miłym zajęciem. Po 9 miesiącach odwiedza go codziennie prawie 150 osób, którym widocznie w jakiś sposób podoba się to co piszę, uznają go za ciekawy bądź pouczający. Cóż, można się tylko cieszyć. Wszystko jednak ma swoje minusy.

Jeśli ktoś czyta „Świat Języków Obcych" od samego początku to wie, że zawsze byłem przeciwnikiem kasowania komentarzy, czy jakiejkolwiek cenzury. Pozwalałem na wolną, niczym nieskrępowaną dyskusję, wierząc w mądrość i zdrowy rozsądek czytelników. Jak do tej pory zaledwie dwa razy interweniowałem – pierwszy raz w przypadku gdy jedna z osób została obrażona bez żadnego związku z dyskusją, a drugi raz, gdy kilku czytelników zaczęło się kłócić na temat tego jakie kobiety są najładniejsze (co oczywiście z tematem miało niewiele wspólnego) i oczywiście również nawzajem się obrażając.

To co jednak zdarzyło się dzisiaj przerosło wszystko. Mój post pod tytułem „Najtrudniejszy język świata" miał na celu zmuszenie czytelnika do refleksji na temat tego czy można w ogóle mówić o tym, czy można obiektywnie uszeregować języki jako uniwersalnie najtrudniejsze. Biorąc pod uwagę, że istnieje około 6000 języków, których trudność jest bardzo względna (bo to co jest proste dla Polaka, jest bardzo trudne dla Araba) uznałem to za rzecz niemożliwą.  Kilka osób (m.in. Mahu i Piotr) podzieliło mój pogląd, a kilka się nie zgodziło (Ev i Piotrek). Takie sytuacje zdarzały się już wcześniej, więc i tym razem, przynajmniej teoretycznie, zbytnio nie martwiłem się o rozwój sytuacji. W efekcie dwie osoby, które bardzo szanuję  – Mahu, który napisał wcześniej artykuł o języku arabskim oraz Piotrek, prowadzący jeden z najlepszych blogów językowych „Przestrzeń językowa"– pokłóciły się do tego stopnia, że zaczęły się obrzucać złośliwościami, a jedna z nich stwierdziła, że przestaje komentować na blogu. Gdy tą kłótnię zobaczyłem, byłem zmuszony tymczasowo zablokować komentarze (zostaną odblokowane wraz z opublikowaniem tego artykułu po to, by każdy mógł sobie wyrobić własne zdanie), po to, by dać wszystkim trochę wytchnienia, aby nie pisali następnych, które nie zmieniłyby nic, a jedynie dodałyby oliwy do ognia.

Przykro mi głównie z tego powodu, że to ja, jako autor bloga, który na dodatek firmuje go swoim imieniem i nazwiskiem obrywam w takich sytuacjach najbardziej. Wybaczcie, ale jak widzę anonimowe komentarze oskarżające mnie o chamstwo, terror, przewrażliwienie, podawanie 1000 bezsensownych argumentów i prowadzenie bloga, na którym nie można mieć własnego zdania to naprawdę nie mam zielonego pojęcia co temu komuś odpowiedzieć. Że jak mu się nie podoba to niech nie czyta? Że widocznie nie da się każdego uszczęśliwić? Szczerze mówiąc to by było w tym miejscu chyba najtrafniejsze, bo jakakolwiek argumentacja, że już wielokrotnie komuś przyznawałem rację i potrafiłem się przyznać do błędu jest tu skazana na niepowodzenie. Ja osobiście w moich komentarzach nie widziałem choćby cienia złośliwości. Jedynie broniłem swojego zdania – jeśli nikt nie potrafił podać, moim zdaniem, trafnych kontrargumentów, to z jakiego powodu miałem odpuszczać? Bo jeśli chodzi o istotę tej dyskusji to swojego zdania NIE ZMIENIŁEM.
Gdy z kolei widziałem komentarze, które popierały mój punkt widzenia, to z jednej strony byłem wdzięczny za wsparcie, ale z drugiej przerażało mnie doszukiwanie się w pewnej anonimowej wypowiedzi rzekomego spisku Piotrka, który akurat jest ostatnią osobą jaką bym podejrzewał o pisanie anonimów na blogu. Litości. Czy to, że ktoś ma inne poglądy od razu oznacza, że jest zły i tylko czeka aby się zemścić?

Dlatego proszę wszystkich o trochę umiaru, jeśli nie ze względu na swoich przeciwników w dyskusji, których należy szanować, to przynajmniej ze względu na mnie. Ja w każdym razie przepraszam każdą osobę jaka poczuła się urażona ostatnią kłótnią i jednocześnie dziękuję za każdą dawkę merytorycznej wiedzy jaka moim zdaniem w komentarzach również się znalazła.
Tak więc, wrzućmy trochę na luz i do następnego wpisu!

13 komentarze na temat “Kilka słów o prowadzeniu bloga językowego

  1. Ech :)Najzabawniejsze jest, że stosunkowo niedawno napisałem u Ciebie o cenie prowadzenia popularnego bloga językowego, a tu proszę…
    Cóż, zobaczymy co będzie. Ja mam tylko nadzieję, że wszyscy czytelnicy, niezależnie od rasy, płci, poglądów językowych, politycznych, narodowości oraz wyznania podadzą sobie ręce i powrócą do stanu sprzed opublikowania owego feralnego artykułu…

  2. Kiedyś w książce Normana Davisa czytałem wypowiedź jakiegoś człowieka z zewnątrz na temat naszego kraju w czasie początku jego istnienia. Wychwalał nasz kraj pod niebiosa: żyzna gleba, postawnie zbudowani mężczyźni, piękne kobiety, mądry naród, cód miód malina. Skomentował swoją wypowiedź tak, że gdyby nie ich zamiłowanie do kłótni i waśni mielibyśmy szansę na dobrobyt i dostatnie życie.
    Jak widać mamy to już w genach. xD co nie znaczy że usprawiedliwiam owej sytuacji.
    Euzebio

  3. Jeśli Twój blog odwiedza 150 osób dziennie, a każda ma inny charakter i inne poglądy, to tego rodzaju kłótnie mogą się zdarzać i jest to naturalne. Nie uważam, by to była Twoja wina.
    Chyba nikt nie wątpi, że stworzyłeś blog „na poziomie", gdzie jednocześnie można wymienić się poglądami bez cenzury pogladów, oraz chyba dla wszystkich widoczne są Twoje starania by było to miejsce kulturalne. Z mojego punktu widzenia sam sobie nie możesz mnieć nic do zarzucenia, więc bym się nie przejmował.
    Poza tym czym innym jest cenzura treści w sensie cenzura poglądów, a czym innym jest usunięcie postu jakiegoś anonima Cię obrażającego…

  4. @Euzebio
    Historia przez Ciebie podana jest bardzo trafna…

    @Piotr
    Dzięki za miłe słowa. To nawet nie chodzi o samą dyskusję, której uniknięcie jest niemożliwe (w zasadzie po to też blogi istnieją – żeby dyskutować i wymieniać poglądy) i która w sumie była całkiem ciekawa. Jednak gdy się widzi anonimowe komentarze w stylu „Nie będę już zaglądać na tego bloga, gdzie nie można mieć własnego zdania bo jest się zasypanym 1000 bezsensownych argumentów." to trochę trudno przejść nad tym do porządku dziennego. Ale masz chyba rację co do tego, że nie warto się przejmować.

  5. Witaj Karolu…
    Rzeczywiscie nie powienienes sie przejmowac. Mi sie oberwalo wczesniej w na blogu za brak polskich znakow i skladni,(kiedy pisalem o CV,w temacie ‚jakiego jezyka warto sie uczyc’ -pewnie pamietasz) i tez bym mogl sie przyczepic ze ktos sie przyczepil do mnie. Ale ja sie tym nie przejmuje,zwlaszcza w ‚pseudo anonimowym’ wymiarze internetu. Pisze z pracy i nie moge zaistalowac polskiej klawiatury niestety. A po drugie tak mi jest wygodniej – przedewszystkim tresc mozna odczytac i wiadomo o co chodzi.A co do mojego polskiego to jest taki a nie inny bo jednak uzywanie non stop 4 jezykow obcych (od 5 lat juz) zmienia jednak szyk zdan i troche sie czlowiek automatycznie przestawia na mieszanke wszystkiego. A samego polskiego od 3 lat uzywam tylko do rozmowy z rodzina raz na 2 tygodnie i od czasu do czasu ze znajomymi jak jest czas na spotkanie, wiec sam widzisz…

    Wracajac do tematu, jakbys mial sie przejmowac kazdym komentarzem to by Cie tu nie bylo i nie pisalbys ciekawych tematow, ktore sa przydatne dla kazdego uczacego sie i na roznym etapie nauki jezykow.
    Najwazniejszy jest dystans…
    Nie przejmuj sie chlopie tylko pisz dalej bo ma to sens…
    ‚Szczesliwy Emigrant’

  6. Szczęśliwy Emigrancie,
    Wiedz, że każdy twój komentarz jest mile widziany, bez względu na brak polskich znaków. O komentarzu w sprawie CV oczywiście pamiętam, zresztą zgodziłem się z Tobą.
    Dzięki za komentarz. A pisać oczywiście będę dalej.
    Pozdrawiam!

  7. Jak to mówią ,dwoje Polaków a 3 opinie .Spory czy kłótnie zdarzają się na każdym blogu,Jest wielu ludzi próbujących za wszelką cenę udowodnić że to oni mają rację bezwarunkowo . Pisz dalej nie zważając na tego typu różnice zdań które na pewno będą się pojawiać w przyszłości . Myśle że jestem jedną z wielu osób ,której pomogły Twoje notki . Przede wszystkim tekst o cyrylicy oraz tekst który przejrzyście wyjaśnił sytuacje językową w byłej Jugosławii,Więc pisz dalej i dziel się jak najczęściej swoimi spostrzeżeniami . Chętnie przeczytałbym tekst o tym dlaczego wybrałeś /warto wybrać akurat serbski . Moje otoczenie słysząc że się go ucze puka się w głowę z niedowierzaniem .Życze dalszej motywacji do pisania i masy pomysłów

  8. Dzięki za komentarz, ziggy_s. I cieszę się, że mogłem pomóc. Napisanie tekstu o języku serbskim nie byłoby w sumie złym pomysłem biorąc pod uwagę, że nic o nim, prócz wspomnianych przez Ciebie artykułów, się na blogu nie pojawiło. Na pewno nad tym pomyślę i opublikuję w najbliższym czasie 🙂
    Pozdrawiam!

  9. A ja nawet pamiętam jedną z tych kłótni, które ocenzurowałeś – mało brakowało, a sama stałabym się jej częścią. Prawda jest jednak taka, że czasem faktycznie odzywa się ktoś, kto na dany temat nie wie kompletnie nic i w dodatku stwarza nieprzyjazną atmosferę. A jakiś wyvuch z jednej, drugiej czy trzeciej strony jest tu już tylko kwestią czasu.
    Choćbyś nie wiem jak chciał, nigdy nie zadowolisz wszystkich. Absolutnie nie uważam za właściwe zgadzanie się ze wszystkimi tylko po to, żeby był spokój, cenzury sama też nie lubię, ale jestem też zdania że „Ordnung muss sein" 😉 i tak długo jak Ty jesteś moderatorem i właścicielem bloga masz prawo wymagać od ludzi, żeby się zachowywali 🙂

    Pozdrawiam serdecznie
    ula

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ