Słownik, czyli narzędzie do zadań specjalnych

sSłownik od zawsze był, jest i będzie najlepszym przyjacielem każdego człowieka uczącego się języka obcego – prędzej czy później każdy do niego sięga. Podobnie jest z pracą tłumacza. Tłumacz nie jest w stanie zapamiętać wszystkiego, dlatego używa słownika. W obecnych czasach dostęp do słowników jest nieograniczony, spotkamy je w każdej księgarni bądź w sklepie internetowym. Ale czym się kierować przy wyborze słownika? Jaki wybrać? I w zasadzie po co nam słownik?

Czym jest słownik? Definicja słownika:

"Zbiór wyrazów ułożonych i opracowanych według pewnej zasady, zwykle objaśnianych pod względem znaczeniowym"

Warto wspomnieć, że istnieją różne typy słowników między innymi :

  • słownik ogólny – w którym znajdziemy interdyscyplinarne słownictwo
  • słownik monolingwiczny – gdzie znajduje się słownictwo w jednym języku
  • słownik specjalistyczny – w którym znajduje się język branżowy
  • słownik bilingwalny – gdzie prezentowane jest słownictwo w dwóch językach
  • słownik multilingwalny – w którym znajdziemy słownictwo w minimum trzech językach

Słownik na początek

Warto zaopatrzyć się w słownik na początku nauki języka. Po pierwsze, bardziej zmotywuje nas to do systematycznej pracy, ponieważ już zainwestowaliśmy pewną sumę pieniędzy. Po drugie, korzystania ze słownika też trzeba się nauczyć. Po trzecie, w jednym miejscu mamy całe słownictwo, dość często znajdują się tam również wyrażenia potoczne. Jako osoby początkujące nie zawsze mamy pewność co do pisowni danego słowa, dlatego też słownik przyjdzie nam z pomocą.IMG_20160815_150052

Słownik dla każdego

Pamiętajcie o tym, żeby wybrać słownik dobrze i mądrze, czyli nie sugerować się aktualną promocją, która pozwoli nam kupić słownik 15% taniej. Może się to skończyć tak, że trzytomowe opasłe książki będą spoczywać na naszej półce przez wieki. Słownik powinien być jak garnitur – szyty na miarę.  Oczywiście można szukać recenzji i opinii, należy jednak podchodzić do nich z dystansem. Inny słownik będzie potrzebny w pracy tłumacza konferencyjnego, a inny przyda się przed maturą. Wszelkie informacje w tym artykule potraktujcie więc jako sugestie, na co warto zwrócić uwagę.

IMG_20160815_150408

Co znajdziemy w słowniku?

Sięgając do słownika szukamy przede wszystkim znaczenia danego słowa. Oczywiście jeśli dane słowo ma wiele znaczeń, są one wyszczególnione z zachowaniem zasady, że najczęstsze użycie jest na pierwszym miejscu. Szukając wyrazu, automatycznie sprawdzimy też jego pisownię. Obok szukanego słowa znajdziemy także informację o tym, do jakiej części mowy się ono zalicza. Z całą pewnością będzie obecna także transkrypcja danego słowa w IPA (International Phonetic Alphabet), która pomoże nam zaznajomić się z poprawną wymową. Słowniki zawierają także informację na temat rejestru słowa – czy jest ono używane w obiegu formalnym, czy też codziennym. Ponadto słowniki prezentują też kolokacje, z jakimi występują słowa. Jest to bardzo przydatne w procesie nauki, gdyż wiemy dokładnie z jakimi innymi wyrazami można połączyć konkretne słowo, co pozwala uniknąć błędów. Bardziej rozbudowane słowniki posiadają antonimy i synonimy do danego hasła, o ile oczywiście takie w języku występują. Co więcej można trafić na słowo, które posiada inną formę w amerykańskim angielskim i brytyjskim angielskim – w słowniku będzie to również odnotowane odpowiednio jako AmE i BrE.

Wady i zalety słownika monolinguaIMG_20160815_150137l

Praca ze słownikiem jednojęzycznym jest specyficzna, ten rodzaj słownika posiada swoich zwolenników jak i przeciwników. Ja zaliczam się do grupy która uważa, że jest to jedne z najlepszych narzędzi do nauki języka obcego. Ale po kolei. Z pewnością wiele osób zadaje sobie pytanie: skoro nie znam tłumaczenia słowa table, to jakim cudem uda mi się go dowiedzieć uzyskując odpowiedź w tym samym języku? Tak, to prawda. Takie wątpliwości ma każdy, kto sięga po słownik jednojęzyczny. Oczywiście czasami można popaść w błędne koło np. szukam definicji jednego słowa, ale podczas jej czytania nie zrozumiałam innego, więc szukam kolejnej definicji. Niestety takie ryzyko zawsze istnieje, ale należy pamiętać, że twórcy słownika używają na tyle przystępnego słownictwa, że większość definicji powinna być jasna i zrozumiała. Jest to jeden z powodów, dlaczego ludzie nie używają słowników English – English. Pamiętajmy jednak, że to wszystko właśnie jest kwintesencją języka. Skoro nie mamy rzeczywistości językowej, której byśmy pragnęli, musimy sami sobie ją stworzyć. Dobrym krokiem jest więc używanie słowników jednojęzycznych. Nie wspomnę o całym mnóstwie antonimów i synonimów, które w ten sposób przyswoimy. Ja zdecydowanie polecam wszystkim razem i każdemu z osobna korzystanie z języków jednojęzycznych. Uwierzcie mi, to zaprocentuje.

Moje sugestie

Moimi wiodącymi językami są francuski i angielski, to one zajmują mi najwięcej czasu, dlatego też przetestowałam już kilka słowników. Oto moje wskazówki:

Le Petit Robert – biblia dla romanistów. Każdy go zna, każdy z niego korzystał. Według mnie, nie ma chyba lepszego opracowania. Kilkutomowy słownik (Le Grand Robert), który zawiera absolutnie wszystko, hasła są świetnie opisane, ciężko się tam zgubić. Klikając tutaj możecie przeczytać jego opis. Polecam dla osób średnio zaawansowanych. Jeśli chodzi o koszt, to wynosi on około 250 złotych w zależności od wydania i księgarni internetowej.

Longman Dictionary of English Language and Culture – dla mnie ideał. Słownik, który nie tylko ma fenomenalnie opisane hasła i przejrzyste definicje, ale jest również kompIMG_20160815_145823endium kulturowym w pigułce. Są tutaj odnośniki co do historii, kultury czy muzyki, znajdziemy hasła dotyczące Madonny oraz D'Artagnana. Co więcej, w słowniku są wkładki, na których znajdują się między innymi: mapa Zjednoczonego Królestwa, plan Londynu, znaczenie kolorów, święta w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych oraz opis sztuk Szekspira. Gdyby tego było mało, ten słownik posiada obrazki. Nie do każdego hasła oczywiście, ale są one bardzo dobrze wkomponowane w tekst, a co po niektóre – bardzo rozbudowane, jak na na przykład te przy słowach kitchen lub bike. Gorąco polecam nawet dla początkujących osób, gdyż to inwestycja na całe życie. Cena takiego słownika waha się w okolicach 130 złotych.

IMG_20160815_145844

Zachęcam Was do nabycia słownika w wersji papierowej, choć wiem, że istnieją już aplikację lub słowniki online, które w niczym nie ustępują tradycyjnym wydaniom. Jak to u Was wygląda? Czy korzystacie ze słownika podczas nauki języka? Korzystacie ze słowników tematycznych? Podzielcie się tym z nami w komentarzach!

Zobacz też…

Nie mam głowy do języków
Język obcy dla seniora
Automotywacja i potrzeba zmiany
Du cinéma! Przegląd komedii francuskich
Pierwsza książka w języku obcym

5 komentarze na temat “Słownik, czyli narzędzie do zadań specjalnych

  1. Również jestem wielkim miłośnikiem i zwolennikiem słowników jednojęzycznych. 🙂

    Sposoby objaśnienia znaczenia wyrazów w słownikach jednojęzycznych są jednak różnorodne i można by dyskutować o tym, jaki słownik jednojęzyczny będzie dobry. Jedne słowniki skupiają się na wyliczaniu synonimów, a inne objaśniają znaczenia słów w sposób bardziej opisowy. Najlepszym słownikiem pod względem omówienia haseł jaki znam, jest -tu zaskoczenie- słownikiem keczua (dokładnie chanka):

    http://www.clacs.illinois.edu/quechua/documents/QuechuaDicc.pdf

    1. Widzimy hasło w keczua.

    2. Widzimy objaśnienie w formie synonimicznej po angielsku i następnie po hiszpańsku. [czyli Allqu. n. Dog. s. Perro.]

    3. Następnie objaśnienie w formie opisowej w keczua, to samo w formie opisowej po angielsku i po hiszpańsku. [odnośnie 2 i 3: porównianie objaśnień angielskich i hiszpańskich czasem pomogło mi lepiej uchwycić sens.]

    4. Następnie pojawiają się przykłady użycia wyrazu w zdaniach w keczua, wraz z tłumaczeniami tych zdań na angielski i hiszpański. [To jest bardzo ważne. Słownik bez przykładowych zdań z wyrazem to mało użyteczny słownik. Może nie ma dużej trudności z wyrazem "pies", ale już użycia różnych czasowników keczua bez ich zaobserwania w zdaniach sobie nie wyobrażam.]

    5. Widzimy różnorodne wyrazy bliskoznaczne w keczua wraz z ich tłumaczeniami na angielski i hiszpański. [Tak więc sprawdzając wyraz aka, czyli "kupa", na końcu dowiadujemy się też jak jest m.in. "żuk gnojowy", "pieluszka", "sraczka", "mocz" i "pierdnięcie"; sprawdzając allqu czyli "pies", dowiadujemy się też m.in. jak jest "suka", "pies pastorski", "szczekać" i "gryźć"]

    Powyższe mnoży się przez ilość znaczeń wyrazu hasłowego…

    Tak powinien wyglądać słownik do nauki języka! Zadowoli zarówno zwolenników słowników jedno, jak dwujęzycznych. Ciężko zacząć naukę od zera ze słownikiem jednojęzycznym. Z kolei na wysokim poziomie zaawansowania użycie słownika dwujęzycznego przestaje być technicznie możliwe. Średniozaawansowani są w stanie używać obu rodzajów, ale polecam przerzucić się na słownik jednojęzyczny tak szybko, jak to możliwe, choćby bolało. Czytanie haseł w keczua naprawdę pomaga i przy okazji w pamięci powtarza się masa innych słów.

    1. > Z kolei na wysokim poziomie zaawansowania użycie słownika dwujęzycznego przestaje być technicznie możliwe.

      Słowniki dwujęzyczne zawsze pozostają użyteczne, gdy np. chcę przetłumaczyć gatunki zwierząt.

      1. Na wysokim poziomie zaawansowania w języku obcym gatunki fauny i flory nie posiadają polskich nazw, albo te polskie nazwy nic Ci nie powiedzą. Jedyny "wysoki poziom zaawansowania" osiągnąłem w kolumbijskim hiszpańskim, a o kolumbijskiej przyrodzie ciężko mi po polsku w ogóle myśleć. Interesują mnie miejscowe nazwy ludowe oraz nazwy łacińskie, czyli naukowe. Na co mi nazwa polska jakiegoś zwierzęcia lub rośliny, o której po polsku nikt nigdy nie będzie rozmawiał i normalny Polak w życiu o jej istnieniu nawet nie słyszał, jeśli taka polska nazwa w ogóle ma szczęście istnieć? Bądźmy świadomi, że o zwykłym bananie po polsku ciężko rozmawiać, bo Polak widział w życiu jednego importowanego banana, którego nazywa "banan", podczas gdy Kolumbijczyk ma różne bananów odmiany, które różnie nazywa i różnie przyrządza (jak również mnoży te nazwy przez subdialekty). I dochodzimy więc do kuchni – ciekawe jak chcesz tłumaczyć dwujęzycznym słownikiem nazwy potraw. Język polski nie potrafi w pełni oddać kolumbijskiej rzeczywistości i viceversa, a przytoczone przez Ciebie nazwy zwierząt są właśnie bardzo prostym tego przykładem.

  2. Ja również jestem zwolennikiem słowników monolingwicznych, ale nie na początkowym etapie nauki.

    Z prostego powodu, na początku język obcy poznajemy przez język znany (najczęściej ojczysty) i dlatego kalki z języka ojczystego na obcy są o wiele bardziej skuteczne w nauce niż powszechne, błędne moim zdaniem, tłumaczenia z obcego na własny. Z tego powodu, że początkowo myślimy w języku obcym poprzez język ojczysty, dopiero z czasem i postępem w akwizycji obcego języka ten wzorzec zanika i w tym zanikaniu zdecydowanie pomaga słownik jednojęzyczny.

    Ale użycie go od początku niepotrzebnie frustruje, no i znajomość translacji w jedną i drugą stronę dla pewnych zastosowań (tłumaczenia) jest kluczowe, mimo różnic w przekładzie z jednego języka na drugi. Ja przykładowo wiele słów w angielskim rozumiem intuicyjnie, potrafię w tym języku je zastosować, wytłumaczyć, ale mam ogromny problem z odpowiednikami w języku polskim pod względem znaczenia. To jest właśnie efekt uboczny używania takiego typu słowników.

    Jednak jeśli chcemy podnieść swoje "wyczucie" i rozumienie języka obcego poprzez język obcy, to taki słownik zdecydowanie pomaga.

  3. Krótko, choć temat rzeka, ale skoro wpis też pobieżny, to nie będę się rozpisywać: trzeba powiedzieć, że jeśli chodzi o j. francuski, to nie ma na rynku ani jednego poważnego słownika dwujęzycznego, nie licząc wznowień znanej wszystkim przyzwoitej staroci z Wiedzy Powszechnej. Jest to oczywiście skandal, świadczący poniekąd o tym, jakim jesteśmy zaściankiem kulturowym. 37 mln ludzi, a od kilku dekad nikt nie zrobił porządnego, aktualnego słownika francusko-polskiego. Współczuję tłumaczom np. współczesnej prozy francuskiej – oczywiście są słowniki jednojęzyczne, ale przecież one nie sprawdzą się w każdej sytuacji, poza tym dwujęzyczne znacznie przyspieszają pracę, nawet jeśli ostatecznie nie skorzysta się propozycji w nich zawartych, to naprowadzają, ukierunkowują wyobraźnię.
    Słowniki dwujęzyczne to podstawa. Jednojęzyczne do pogłębienia znajomości słów, języka. W codziennym użytkowaniu, do czytania wystarczą te pierwsze. Jak ktoś twierdzi, że korzysta głównie z jednojęzycznych, a jednocześnie nie zna jeszcze perfect języka, to sorry, ale moim zdaniem ściemnia, albo nie bardzo rozumie to, co czyta, choć udaje, że rozumie. Pozdrawiam franio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ