10 najlepszych polskich blogów o językach obcych (ale tylko według Google)

Angielskojęzyczna sfera blogów traktujących o językach obcych jest bardzo ciekawa. Wystarczy tylko wspomnieć o takich interesujących postaciach jak Kazumoto, Steve Kaufmann, czy Benny The Irish Polyglot  – wszyscy trzej prowadzą strony, które, moim zdaniem, każda osoba chcąca się wziąć na poważnie za naukę języków obcych, powinna zacząć czytać. Sam wiele z nich wyniosłem. Jednocześnie zacząłem się zastanawiać jak wygląda polskojęzyczna strefa blogów dotyczących języków obcych. I przeprowadziłem na ten temat pewne badania.

W wyszukiwarce Google wpisałem następującą frazę: języki obce blog (bez cudzysłowu). Z reguły na dalsze strony ludzie już nie patrzą więc na razie ograniczę się właśnie do tych 10. Oto recenzja 10 stron wypadających najlepiej w wyszukiwaniach Google:

1. Jako pierwsze wyskoczyły wszystkie blogi z kategorii „języki obce” w katalogu bloog.pl. Cóż, może znajdę coś ciekawego? – pomyślałem. Nic z tych rzeczy. Jako pierwsze na liście znalazły się: blog fanki zespołu US5, blog o serialu Lost… Mina mi kompletnie zrzedła kiedy również trzeci blog okazał się nie mieć wiele do czynienia z językami obcymi. Ale, jak to mówią, szukajcie, a znajdziecie. Na dole listy widniał link do bloga o języku tureckim. Nigdy się go nie uczyłem, ale wydaje się, że osoba go prowadząca zna się na rzeczy i na pewno ktoś zainteresowany tym językiem powinien poświęcić temu kilka chwil.

2.

Drugą pozycją jest http://www.jezykowy-blog.info/. Hmm… Nazwa zachęcająca, ale to co zobaczyłem mnie przeraziło. Nie wiem czy autor przepuszczał teksty obcojęzyczne przez translator i następne umieszczał je w formie artykułów, ale efekt wyszedł beznadziejny. Oto próbka artykułu z tego bloga: „Szkolnictwo wyższe zwykle zaczyna się od 3 lat Studia licencjackie. Stopni Studia obejmują studia magisterskie, albo uczy lub badań, a doktor filozofii, poziomu badań naukowych, które zwykle trwa co najmniej 3 lata. Uniwersytety wymagają karty Royal w celu stopni problem, a tylko jedna nie są finansowane przez państwo ze niski poziom opłat dla studentów.” Generalnie po obejrzeniu tego nie wiem czy się śmiać, czy płakać -–zastanawia mnie tylko fakt dlaczego taka strona znajduje się tak wysoko w wyszukiwaniach.

3. Na miejscu trzecim (wg Google) – http://www.rogalinski.com.pl/. Blog dziennikarski niejakiego Pawła Rogalińskiego, w którym czasami poruszane są tematy języków obcych. Sam autor jest studentem filologii angielskiej i stosunków międzynarodowych, więc niektóre artykuły dotyczą polityki i są po angielsku. Na pewno nie jest to strona stricte dotycząca języków obcych, ale nie mogę się do niej przyczepić pod względem merytorycznym w innych kwestiach.

4.
 Na to czekałem. Wreszcie coś naprawdę sensownego. http://blog.tyczkowski.com/ – to blog o nauce języka niemieckiego, regularnie aktualizowany, na którym można znaleźć wiele materiałów różnego rodzaju – teksty, podcasty itp. Warto też dodać, że znalazł się on na 5 miejscu w rankingu 100 najlepszych blogów wg portalu bab.la – samo zestawienie nie jest może moim zdaniem miarodajne, kłóciłbym się bowiem z kolejnością (Kazumoto – 29 miejsce, Kaufmann – 7, Irish Polyglot – 2), ale przez przypadek się tam do czołówki raczej nie trafia. Jeśli uczysz się niemieckiego – zajrzyj!

5. Tutaj mamy odnośnik do bloga Piotra Balkusa i posta o znajomości języków obcych wśród polityków. Cała reszta ma się do języków nijak.

6.

 http://www.pensjonatarka.pl/ – Blog językowy, jednak nieco zadziwiający. Jednego dnia zostało wrzucone na niego kilka postów, na dodatek trochę mało konkretnych i nastała cisza. Efekt jest taki, że nie znalazłem tam nic nowego.

7. Blog Bolec Team – nie ma z językami obcymi nic wspólnego.

8. Tu znalazł się mój blog, w sumie sam jestem zdziwiony tak wysoką pozycją po zaledwie miesiącu jego istnienia. Ocenę bloga pozostawiam natomiast wszystkim czytelnikom. Myślę jednak, że na przedstawionym tu tle nie jest źle 😉

9. Tu się znalazł za to mój post na polskim forum językowym, który promuje tego bloga.

10. Ostatnie miejsce na liście natomiast zajmuje księgarnia językowa „Languagetown” – http://kursy-jezykowe-mp3.blogspot.com/.

Tyle Google. Wniosek z tego taki, że nisza blogów o językach obcych jest niestety w polskim internecie dość pusta. Brakuje stron z dużą ilością ciekawych informacji, a te, które je mają to przestały być aktualizowane – tak jak genialny, moim zdaniem, blog http://www.zostan-poliglota.pl/. Szkoda, mam nadzieję, że ta sytuacja ulegnie zmianie i zaczną się tworzyć jakieś ciekawe strony, albo często aktualizować te, które są dopiero w fazie powstawania. Jeśli jakieś źródło uznam za warte polecenia, to nie omieszkam o nim napisać. Jestem też otwarty na wszelkie wasze propozycje.

Podobne posty:
Świat Języków Obcych – lipiec 2010
Blog językowy AJATT – ciekawa metoda nauki

27 komentarze na temat “10 najlepszych polskich blogów o językach obcych (ale tylko według Google)

  1. Z jednej strony możemy się cieszyć, ale z drugiej marzy mi się powstanie jakiejś naprawdę szerokiej sieci miłośników języków obcych, którzy jednocześnie wymienialiby się swoimi doświadczeniami i byliby w stanie pomagać osobom dopiero rozpoczynającym samodzielną naukę.

    Przy okazji dzięki za dodanie linka na twoim blogu. Postanowiłem się odwzajemnić 🙂

    I dzięki za komentarz!

  2. Mam nadzieję, że komentarze nieco krytyczniejsze zostaną odebrane jako równie motywujące. A więc kilka luźnych uwag nt. metodologii:

    1. Google nie pozycjonuje stron według ich domniemanej wartości, więc tytuł ("…najlepszych…") jest mylący.

    2. Kolejność i jakość wyników jest b. zależna od wprowadzonego ciągu. Np. "blogi językowe" i "blogi o językach obcych" dają całkiem inne rezultaty.

    3. Nie definiujesz, czego w ogóle szukasz. Czy "blogi o językach obcych" mają obejmować wyłącznie "blogi o technice uczenia się języków obcych / historie sukcesu (porażki) poliglotów" (AJATT, Kaufmann, Lewis)? Czy chodzi też o blogi poświęcone konkretnemu językowi? Dziedzinom językoznawstwa? Praktyce tłumaczenia? Ogólnym rozważaniom nt. języka i literatury (a la languagehat.com)?

    4. To, że na coś nie trafiłeś, nie znaczy, że tego w ogóle nie ma. Na przykład na te słowniki baskijsko-polskie http://www.hiztegia.org/; http://baskijski.net/ wpadłem zupełnym przypadkiem, a nigdy bym nie zgadł, że coś takiego w polskim internecie się znajdzie. Gdybyś nie pojawił się na Unilangu, Twojego bloga bym nie znalazł (tak jak i, zakładam, Ty na moje strony/blogi nie trafiłeś). Przykłady można mnożyć… taka jest natura internetu.

    5. Nie rozumiem, jakim cudem możesz stawiać tezę o pustości niszy językowej, skoro z założenia ograniczyłeś się do przejrzenia wyłącznie pierwszej strony wyników jednego guglowania?

  3. Muszę powiedzieć, że masz absolutną rację. Trudno mi się nie zgodzić z tymi wszystkimi uwagami. Sam nie jestem jakoś wybitnie zadowolony z tego posta. Generalnie starałem się przedstawić to na co trafia osoba początkująca w tym temacie, a nie ma się co oszukiwać – przeciętny internauta pierwsze co zrobi to wpisze daną frazę w google'u i przejrzy pierwsze 10 wyników – niestety. Ale przyznaję – nie sprecyzowałem tego i jest to mój błąd.

    O słownikach baskijskich też nie wiedziałem, podobnie jak o twoich stronach – swoją drogą interesujących, mimo że Kaukaz i Iran nigdy nie znajdowały się specjalnie w centrum mojego zainteresowania.

    Tak poważnie mówiąc to wielkie dzięki za komentarz – niewątpliwie jest krytyczny, ale może dzięki niemu ustrzegę się podobnych błędów w przyszłości.

  4. Ale "przeciętny internauta" interesuje się najwyżej pracą domową, którą ma akurat do odrobienia z angielskiego czy francuskiego, a nie "nauką języków obcych" samą w sobie czy "językoznawstwem". To nie przypadek, że forum.jzn.pl odżywa w okresie przygotowywania prezentacji maturalnych / pierwszych problemów z łaciną w klasach humanistycznych.

    Osoby zainteresowane tematem głębiej najczęściej już jakiś język obcy znają, i dalszych informacji szukają (co naturalne) za jego pośrednictwem. Na unilangu Polaków nigdy nie brakowało.

    Zmierzam do tego, że podaż i popyt wydają się zrównoważone. Tj. ktoś wystarczająco zdeterminowany, żeby szukać głębiej, coś dla siebie znajdzie, a bardziej leniwa publika trafia na informacje powierzchowne i przypadkowe.

    Druga sprawa, to to, że całkiem często problemem nie jest brak jakiejś informacji, ale to że jest ona ukryta. Jak szukać, jeśli się nie wie czego? Obecny stan internetu jest taki, że wiele treści publikuje się na tematycznych forach czy wręcz grupach zainteresowań na portalach społecznościowych – google średnio sobie radzi z wyszukiwaniem w takich miejscach. Zatem i tak miłośnicy wiedzy niszowej zdani są na cierpliwość i łut szczęścia.

    Skoro nie Kaukaz i nie Iran, to może Togo?:
    http://www.peterlin.jzn.pl/ewe/

    Pun pozdrav!

    PS. Da li možeš da mi preporučiš neki srpski sajtovi?

  5. Pa ti znaš srpski – drago mi je, Petre:) Ali ne znam kakve sajtove te interesiraju – ako se zanimaš za politiku i istoriju tako mogu da ti preporučim taj sajt – http://www.camo.ch. Tamo ćeš naći naprimer ovu knjigu o kojoj sam pisao u mojem novijem članku. Osim toga još – http://www.politika.rs, ali mislim da to već znaš.

    Co do kwestii internetowych to po raz kolejny się z Tobą zgadzam – nic dodać, nic ująć.

    Co do twoich zainteresowań językowych – naprawdę podziwiam, tym bardziej, że masz naprawdę sporą wiedzę na temat języków o których nawet nie wiedziałem – mam tu na myśli te afrykańskie i austronezyjskie. No i farsi w stopniu niemal perfekcyjnym. Moje marzenia, żeby kiedyś nauczyć się Plattdeutscha, kaszubskiego albo gockiego wydaję się być przy tym naprawdę banalne.

  6. Ne, ne znam. Kad sam imao 20-22 godina citao sam dosta na srpskom: harizmu.com (vise ne postoji), Radio B92, listu Mostovi http://groups.yahoo.com/group/mostovi-bridges/… Pa sada ostali su mi je samo Edo Maajka i Beogradski Sindikat. Hvala na linkovi.

    Kiedy zaczynałem uczyć się języków dla przyjemności, starałem się, by był dobór jak najbardziej zróżnicowany (genetycznie, strukturalnie, terytorialnie…). Oczywiście zadziałało pierwsze prawo masła – im szerzej smarujesz, tym cieńsza jest warstwa – więc (prawie) niczego się w efekcie porządnie nie nauczyłem 🙂

    Aha, perski to po polsku raczej perski, a nie farsi (nie dość, że brzmi pretensjonalnie, to jeszcze nie oddaje oryginalnej wymowy).

    Opublikuj kiedyś listę tych 20 języków, jakich chcesz się nauczyć – będziesz miał dobrą pamiątkę (i, jak wynika z moich doświadczeń, dużo śmiechu po latach).

  7. Ni za šta 🙂

    Wiem o czym mówisz – kiedyś próbowałem zaczynać z arabskim, greckim, francuskim, ukraińskim i efekt był taki, że na niczym się skupić nie potrafiłem. Niewątpliwie trochę to dało, ale raczej w postaci mojego własnego zadowolenia, że potrafię napisać swoje imię w arabskim alfabecie (choć do dziś nie mam pewności czy pisać je Krl czy Kaarl) i opanowania ukraińskiego na biernym poziomie, ale to, znając w miarę rosyjski, raczej problemem nie jest. Podobnie zresztą ma się sytuacja z białoruskim.

    Dlatego zastanawiam się czasem, czy już liczba 4 języków nie jest zbyt duża, ale na razie przy niej obstaję. Za pozostałe 16 wezmę się w przyszłości, ale nawet nie wiem wg jakiego klucza. Choć nie ukrywam, że mam swoich osobistych faworytów 😉

    Co do nazewnictwa języka perskiego – będę o tym pamiętał.

  8. Witaj Aniu!
    Wielkie dzięki za linki, tym bardziej, że w najbliższym czasie chcę podrasować swój niemiecki, żeby wreszcie osiągnąć poziom, z którego byłbym naprawdę zadowolony – szczególnie jeśli chodzi o aktywne użycie.
    Jeszcze raz dziękuję – mam nadzieję, że przyda się to nie tylko mi, ale też innym.

  9. Wszystko pięknie,ale nie rozumiem Twojego problemu z czeskim,mi nie sprawia już większych problemów,mimo że zacząłem od rozmów,papugowania,potem dopiero czytania,za pisanie się zabieram.Ale dlaczego o tym piszę-dlaczego jest to wg mnie ważne?
    Ponieważ daje dostęp do słowackiego,słoweńskiego(rozumiem jakieś pół,mimo że czeskiego nie opanowałem w stopniu mnie zadowalającym),serbskiego(Wasze rozmowy zrozumiałem całe,a czeski jak mówię…),i tym podobnych języków z naszej grupy językowej,więc niepotrzebnie negujesz czeski,pisząc że trudniejszy na pewno od rosyjskiego,a tymczasem tak nie jest,i po nałożeniu "zmiękczenia",i odpaleniu staropolskiego i okolic w tle(a nie znam go wystarczająco),czeski zrozumie prawie każdy chcący-czasem trzeba tylko pomyśleć chwilkę.
    odnośnie cyrylicy-wolałbym jednak rozpisany na litery,ponieważ sposób który zastosowałeś,utrudnia pracę z tekstem,trzeba przeglądać tekst w poszukiwaniu odp.literki,i po pół godziny prób przepisania dalej nie wiem,co z literką "L"z języka polskiego??
    Jeśli możesz,dołóż rozpiskę literka w literkę,niektórym to ułatwi sprawę,i jeszcze jedno-nie pisz kategorycznie o językach-ten jest trudniejszy etc.Każdy jest indywidualnością,i ma inny początek,mimo że na koniec możemy wszyscy mówić tymi "dwudziestoma" językami.Ja tam wolałbym 7-10 w stopniu satysfakcjonującym:)

  10. Ale w którym miejscu ja "neguję" czeski? Czy negacją można nazwać moje SUBIEKTYWNE wrażenia, że jest trudniejszy od rosyjskiego? Nie sądzę. Czy nazywam ten język złym, bądź odradzam ludziom jego naukę? Nie. Poza tym każdy może przeczytać, że czeskiego uczyłem się przez miesiąc i traktowałem to bardziej w formie eksperymentu. W żadnym miejscu nie nazwałem tego poważnym przedsięwzięciem. Być może dłuższa nauka doprowadziłaby mnie do nieco innych wniosków. Choć mimo to podtrzymuję tezę o tym, iż rosyjski w porównaniu do czeskiego jest bardzo regularny, a co za tym idzie, prostszy. Może jeśli chodzi o pasywne umiejętności są na równi (bo czytanie po czesku jest faktycznie prostym zadaniem nawet dla osoby początkującej), jednak w aktywnym użyciu czeski ma znacznie więcej miejsc, w których można popełnić błędy. Ale to tylko subiektywna opinia i każdy czytelnik powinien być tego świadomy.

    Argument o ważności języka czeskiego jest zaś mniej więcej tak samo ważny dla każdego innego języka słowiańskiego.

    Nie za bardzo rozumiem też jaką zmianę w rozpisce cyrylicy masz na myśli (co znaczy "literka w literkę"? – pytam całkiem poważnie, bo jestem gotów to poprawić). A polskie "l" zawsze piszę jako "ль".

  11. Chodzi mi o emocjonalnie zaangażowane słowa,że bo ciężko nazwać subiektywnym stwierdzenie-jest najtrudniejszym europejskim językiem,etc.-nie zrozum mnie źle,to nie krytyka,a jeśli już,to konstruktywna,więc nie ma się co spinać.Pewnie,że miesiąc,że eksperyment-ale nie ma co pisać takich rzeczy,a nie podkreślasz co krok,że to subiektywne odczucie,i tylko trudności,kłopoty,problemy z wymową,z nauką przez miesiąc-piszesz,że przerobiłeś trzy lekcje,że trudno o kwadrans nauki,etc-a jednocześnie kwiatki w stylu "czeski najtrudniejszym językiem Europy"-szkoda,że Czesi nie słyszą,bo to byłby dla nich dowcip,i nie tylko dla nich-ja również się uśmiałem,i paru znajomych,którzy również wchłaniają "czeszczinę",miast chińszczyzny…Może filmy w stylu "Samotnych",albo podobnych,z ślicznego,czeskiego kina nowoczesnego,słuchane bez podpisów?Pierwszy film,prawie nic,ot-kilka słów,drugi raz,albo inny film-skok ilościowy,jakościowy,etc.

    Reasumując-jak nie przebrniesz w rosyjskim przez cyrylicę(a to odstręcza miliony,bo kojarzy się z chińskim-poważnie:),to nie ugryziesz,nie mówiąc o nauce,a czeski siup,i jeszcze śmiechu co niemiara,a na ponuro ciężko się uczyć;)
    Rosyjski może być sobie regularny,ale jest problematyczny,słychać po dźwiękach,w czeskim zaś wyolbrzymiacie(na innych blogach podobnie,nie że zmyślam)literkę "z z ptaszkiem","r z ptaszkiem",etc.a to po prostu "r z ptaszkiem",głoska długa czy krótka,"chledam"-czy szukam,najwyżej będzie ubaw z Czechem,lub jeszcze lepiej,z Czeszką:)

    literki bym prosił tak jak wypisałeś polskie,które pokrywają się z rosyjskimi,czyli:
    A-A
    O-O
    M-M
    czyli w ten sam deseń,mimo że piszesz,iż może być to niewygodne.I chyba będzie,bo pamiętam z bojów z próbami przepisania tekstu,kiedy chciałem zacząć pisać imiona,a skończyło się na przewijaniu tekstu w tę i z powrotem..tutaj tylko te,co pamiętam;)

    Dzięki z góry,i pozdrawiam.

  12. Po pierwsze: gdzie napisałem, że czeski jest najtrudniejszym językiem Europy? Po drugie: zrozum, że jeśli chodziłoby o same umiejętności pasywne zakwalifikowałbym ten język jako bardzo łatwy. Chodzi mi jednak przede wszystkim o użycie aktywne, a tu, o ile dogadanie się problemem nie będzie (nawet przy ograniczonej znajomości czeskiego), tak już wysławianie się na określonym poziomie z niewielką ilością błędów i poprawną wymową nie wydaje mi się takie proste. Po trzecie: nie lubię traktować ludzi jak idiotów, więc biorę pod uwagę, że sami doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to co czytają jest subiektywną opinią i nie muszę im tego co krok przypominać. Po czwarte: w nauce języka niekoniecznie chodzi mi o dogadanie się na poziomie "najwyżej będzie ubaw".
    Tyle na temat czeskiego.

    Litery zapiszę, jeśli będę miał czas, choć nie ukrywam, że mi się nie chce. Z prostego powodu – zrobiłem już to na tym blogu dwa razy (raz w artykule o tym jak nauczyć się szybko cyrylicy, a raz w rozpisce cyrylicy w językach słowiańskich). Proponuję samemu zrobić sobie taką rozpiskę na papierze, bo dla samego procesu nauki przyda Ci się to znacznie bardziej niż zapisanie przeze mnie nowej listy na blogu.

    Pozdrawiam również

  13. Hej:) Przeczytałam prawie wszystkie Twoje posty i jestem zachwycona! Zazdroszczę motywacji do nauki języków, no i z cąłą pewnością wielkiego talentu:) Ja na razie uczę się 3 języków: angielskiego, niemieckiego i hiszpańskiego. Mam nadzieję, że starczy mi chęci i za kilka lat powiększę ich ilość. Co do tego postu, mogę od siebie polecić te blogi:
    http://www.meetenglish.pl/blog/
    http://learn-lernen.blogspot.com/
    http://naukajezykow.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ