Nie mam głowy do języków!

Ile razy słyszeliście takie zdanie? Nie mam do tego głowy. Do języków trzeba mieć smykałkę. Tyle czasu próbuję nauczyć się języka i mi nie wychodzi. Dlaczego tak się dzieje, że niektóre osoby potrafią opanować w bardzo dobrym stopniu kilka języków, a inne mają kłopot z nauczeniem się jednego? Od czego to zależy? Czy decyduje wiek, czy motywacja? A może po prostu potrzeba do tego talentu? Zapraszam do lektury!

Bardzo często spotykam się ze stwierdzeniem, że do języków trzeba mieć talent. Pod tym pojęciem jednak każdy rozumie coś innego. Na czym tak naprawdę miałby polegać taki talent? Biorąc pod uwagę fakt, że każdy z nas opanowuje język ojczysty, śmiem twierdzić, iż mamy naturalny talent do języka. Wykluczając wszelkie wady wrodzone i rozwojowe, każdy zdrowy człowiek jest w stanie produkować dźwięki, tworzyć zdania i budować swoje wypowiedzi. Gdzie jest więc czynnik, który decyduje o tym, że jedni z nas potrafią to robić w pięciu językach? Na czym polega ten fenomen? Nie jestem jedyną osobą, która stawia sobie to pytanie. Jest to zagadka dla wielu językoznawców. I tak jak pewnie wśród czytelników będą różne opinie na ten temat, tak i wśród specjalistów od języka istnieje duża rozbieżność.

Talent to uzdolnieniekeep-calm-and-speak-foreign-languages

Według słownika języka polskiego talent można zdefiniować jako uzdolnienie w jakimś kierunku bądź predyspozycje do wykonywania pewnych czynności. Wydaje mi się, że każdy z nas inaczej definiuje talent. Z pewnością można wymienić mnóstwo utalentowanych osób ze świata filmu, sportu czy kultury. Trudno się nie zgodzić, że śpiewaczka operowa musi mieć talent, gdyż głos można ćwiczyć, natomiast trzeba się z tym po prostu urodzić. Natomiast czy znajomość trzech języków może być nazwana talentem – to jest kwestia sporna. Chciałabym zacytować w tym miejscu pana Konrada Jerzaka vel Dobosza, który jest autorem książki „Sekrety poliglotów”. Jego opinia na temat talentu jest następująca :

 Często mówi się też, że ludzie muszą mieć talent do nauki języków albo że niezbędny jest przy tym słuch muzyczny. (…) Nie uważam się też za osobę specjalnie utalentowaną. Wręcz przeciwnie, nie miałem nigdy specjalnie dobrej pamięci, w liceum trafiłem do słabszej grupy z języka angielskiego, nauka pierwszych języków – gdy nie wiedziałem jeszcze, jak za to się właściwie zabrać – nie przychodziła mi też łatwo. Myślę zatem, że do tego, by nauczyć się przynajmniej jednego języka, nie potrzeba jakiegoś specjalnego talentu. Każdy z nas nauczył się już języka ojczystego, co pokazuje, że wszystkie niezbędne umiejętności mamy. Trzeba tylko nauczyć się odpowiednio wykorzystywać potencjał, który już w nas jest.

Nasuwa się tutaj pytanie o potencjał: czy w każdym z nas jest i czy potrafimy go dostrzec? Autorka książki "Skuteczne strategie opanowywania języków obcych", Ewa Zaremba, talent do języków obcych tłumaczy tak :

– To przede wszystkim odpowiedni poziom inteligencji, umiejętność kojarzenia różnych pojęć, dobra pamięć i szybkie kodowanie w pamięci oraz odzyskiwanie z niej pewnych danych. A także kwestia bystrości umysłu, szybkości myślenia.

 

Klikając tutaj możecie posłuchać bardzo ciekawej audycji, gdzie pani Ewa Zaremba i znany aktor Tadeusz Chudecki rozmawiają na temat nauki języków obcych. Bardzo gorąco zachęcam Was do kliknięcia tutaj, gdzie znajdziecie wywiad z dr Anitą Szczepan z Uniwersytetu Opolskiego. W rozmowie dr Szczepan podkreśla fakt, iż talent do nauki języków jest zbędny, jeśli tylko jesteśmy dość zdeterminowani i mamy w sobie pasję.

A gdzie jest mój talent?

Powiedzmy, że talent do języków istnieje, jednak nawet największy talent nic nam nie da bez pracy. Każdy, kto chce opanować język obcy, musi się liczyć z tym, że wymaga to jej ogromu. Bez systematyczności nie jesteśmy w stanie osiągnąć wyznaczonego celu. Osoby, które są utalentowane też przechodzą przez te same procesy nauki, nikogo to nie omija. Być może talentem jest właśnie zespół umiejętności zorganizowania sobie pracy.

Nie masz głowy do języków, a może po prostu źle się do tego zabierasz? Jakie są błędy podczas nauki języka obcego w mojej ocenie?

 

  1. Brak dokładnego planu
    Jeśli obieramy sobie konkretny cel, na przykład egzamin językowy, to koniecznie pamiętajmy o stworzeniu planu nauki. Po pierwsze tworzymy go, po drugie trzymamy się go ściśle. Czyli nie ma wyjątków w stylu za późno, za wcześnie, za ciepło, za zimno. Języka uczymy się systematycznie. I pamiętajmy : A goal without a plan is just a wish!
  2. Zbyt ambitne cele
    W 2016 zdam CPE, do tego BEC i może jeszcze DALF. Brzmi świetnie, ale czasem lepiej skupić się na jednej rzeczy i doprowadzić do ją do końca, niż rozmieniać się na drobne.
  3. Słomiany zapał
    Jednego dnia masz mnóstwo energii i się super przykładasz, robisz tak przez dwa, trzy tygodnie. Później zaczynają się wymówki i przeraża Cię ilość materiału. Aż wreszcie zapał się kończy.
  4. Zapiszę się na kurs
    Kursy językowe są bardzo przydatne, ale to nie wystarczy by opanować język. Jedna godzina w tygodniu nie zrobi z nas poligloty. Do materiału trzeba wracać, pracować nad akcentem, powtarzać słówka. Niestety nie ma drogi na skróty.
  5. Wybiorę łatwy język
    Nie istnieje łatwy język. Oczywiście znajdziemy rankingi, gdzie przeczytamy, ze angielski to jednen z najłatwiejszych języków. Prawda jest jednak taka, że w miarę nauki każdy język jest trudny. Między innymi o tym możecie przeczytać w rewelacyjnym artykule Peterlina, klikając tutaj.

 

Jeśli masz problemy z opanowaniem języka, być może problem nie leży w braku World Language Names Speech Translation Words on Globetalentu, a złym sposobie nauki. Nie ma też uniwersalnej metody, która każdego nauczy języka. Warto jest odnaleźć swój sposób na językowy sukces. Pisząc artykuły na Wooflę, mam ogromną przyjemność współpracować z bardzo sympatycznymi osobami, które władają kilkoma językami obcymi. Zdecydowanie są to pasjonaci, którzy nie samym talentem, a zaangażowaniem osiągnęli swoje językowe cele.

 

W mojej opinii talent do języków nie istnieje. A nawet gdyby istniał, to stanowi tylko 5 % naszego sukcesu. Na pozostałe 95 % składa się wyłącznie nasza ciężka praca. Sukces w nauce języków zależy od naszej determinacji, pasji i oddaniu. Chciałabym poznać Wasze zdanie: co myślicie o talencie do języków? Czy sądzicie, że istnieje? Czy sami uważacie się za osoby obdarzone talentem do języków? Czekam na Wasze odpowiedzi.

 

10 komentarze na temat “Nie mam głowy do języków!

  1. Pierwsze pytanie, które sie nasuwa to "co rozumiemy przez znajomość języka obcego". Jeśli tak przez niektórych ceniona "komunikatywność" to nie potrzebny jest talent ale raczej porządany brak "antytalentu". A im dalej w las tym udział talentu w nauce języka rośnie, tak że ci nieliczni osiągający poziom nejtywa muszą być obdarzeni raczej dużo ponadprzeciętną dozą talentu.

  2. 1.Brak dokładnego planu
    Jeśli obieramy sobie konkretny cel, na przykład egzamin językowy, to koniecznie pamiętajmy o stworzeniu planu nauki. Po pierwsze tworzymy go, po drugie trzymamy się go ściśle. Czyli nie ma wyjątków w stylu za późno, za wcześnie, za ciepło, za zimno. Języka uczymy się systematycznie. I pamiętajmy : A goal without a plan is just a wish!

    Żadnego planu nie należy trzymać się ściśle, bo skończymy jak Kreon w "Antygonie" Sofoklesa. Talent to po prostu inteligencja. Inteligencja to plastyczność zachowań. Wymienione cechy typu "umiejętność kojarzenia różnych pojęć" związane są z plastycznością zachowań: postrzegam, jak się przedstawia zmienna sytuacja i potrafię dostosować moje zachowanie do okoliczności. O tym pisał Sun Zi (a może nie On), który legenda głosi nie był biologiem, a dowódcą armii Wu. Ludzie ponoszą porażkę w przedsięwzięciach, gdy ich zachowanie jest sztywne i da się to na dziesiątki sposobów zobrazować na przykładzie nauki języków obcych (przykład poniżej). Nauka języka obcego jest działaniem wieloletnim, którego sukces opiera się nie na bezwzględnym trzymaniu się ustalonego planu, a na ciągłym odnajdywaniu porządku w chaosie życia. Osoby odnoszące sukces w nauce języków obcych cechują się tym, że potrafią chwytać się wszelakich zmiennych zasobów. Oczywiście w tle tego jest motywacja.

    3.Słomiany zapał
    Jednego dnia masz mnóstwo energii i się super przykładasz, robisz tak przez dwa, trzy tygodnie. Później zaczynają się wymówki i przeraża Cię ilość materiału. Aż wreszcie zapał się kończy.

    Wówczas potrzebna jest zmiana planu. Słomiany zapał nie jest zły, jest raczej całkowicie naturalny, tylko, że człowiek musi zachowywać się plastycznie. Obiecany przykład: Pierwszego dnia mojej nauki hiszpańskiego kupiłem samouczek i przez najbliższe dni przerabiałem go jednocześnie robiąc inne rzeczy (piosenki Shakiry, chat z Latynoskami, Wikipedia o języku hiszpańskim, itd.). Gdzieś może po tygodniu samouczek zaczął mi się jednak nudzić, a cały mój zapał do tego podręcznika się wyczerpał dotarłwszy może do 1/3. W tej sytuacji zamiast się zmuszać do dalszego przerabiania książki, która zaczęła mnie brzydzić, "bo liczy się wytrwałość", zostawiłem ją i odsprzedałem niedoczytawszy do połowy. Plan diabły wzięły. Uczyłem się dalej bez przykrzącej się książki dając upust mojej wyobraźni skąd czerpać materiały. To jest przykład zachowania plastycznego, rezygnacji z planu i chwytania improwizowanych zasobów. Przerabianie lekcji dziennie tylko dlatego, "bo tak należy" i "bo liczy się wytrwałość", to przykład nieplastycznego zachowania, niepomysłowości, tj. bardzo niskiej inteligencji. Gdyby moje zachowanie nie było plastyczne, moja przygoda z językiem hiszpańskim zakończyłaby się po tygodniu, gdy już znudził mi się samouczek.

  3. Właśnie posłuchałem i przeczytałem to, co kryje sie pod linkami i rozczarowałem się bardziej niż się spodziewałem.
    Jedna pani odkrywczo stwierdza, że nie znaleziono "genu języków obcych" ( jakby gen zdolności piłkarskich już został znałeziony), druga twierdzi, że talent ma nie cztery i pół nie sześć ale akurat 5% udziału w nauce językow, a pan aktor-poliglota swoje podboje językowe zaczyna od nazwy marchewki i jeszcze pięciu słów a kończy na nadzwyczaj wyrafinowanym poziomie umożliwiającym nawet "nie zgodzić się z ekspedientką". To wszystko nie dotyczy znajomości języków lecz umiejętności lepiej lub gorzej w nich się dogadywać.
    Dla mnie mistrzem w tzw. komunikatywności językowej był bardzo zdolny Murzynek Kali. Jego polski (w filmie) był od strony fonetyki, plynności i właśnie komunikatywności wręcz wspaniały. Świetnie wymawiał większość polskich głosek, stosował perfekcyjnie polską skladnię, konstrukcje językowe, wiedział jakich słów wymaga dana sytuacja i w ułamku sekundy je artykułował. I, co najtrudniejsze, ani razu nie zrobił kalki ze swego murzyńskiego języka. Nie opanował tylko naszej deklinacji i koniugacji, ale mimo tego jego komunikatywność wynosiła 100%- dużo więcej niż przeciętnego absolwenta obcej filologii.
    Jednak prawie wszystkich Polaków język Kalego bawi i śmieszy, mimo ze chłopak musiał mieć spory talent do języków. Bez niego nie mówiłby tak dobrze, więc każdy, kto twierdzi, że pewne wrodzone zdolności nie są do opanowania języka niezbędne musi liczyć się z tym, że taki język nie będzie już tak dobry jak ten Kalego.

  4. Przede wszystkim liczą się chęci. Jeśli ktoś naprawdę chce się nauczyć języka obcego, zrobi wszystko, by osiągnąć ten cel. Stworzy sobie plan, znajdzie dobrą motywację, będzie systematycznie pracować. Nie ma rzeczy niemożliwych. Ale trzeba po prostu się przyłożyć i mieć mnóstwo wiary w siebie.

    1. Popieram. Można powiedzieć, że sam widzę u siebie efekty kontaktów z wieloma językami. Od kiedy to zacząłem się nimi interesować, minęły ponad dwa lata, a efekty póki co mnie zadowalają. Tu pragnę jedynie dodać, że nie uczyłem się języków "książkowo", w zasadzie to w ogóle. Jedynie co to otaczałem się nimi trochę nieświadomie: a to cały sezon mangi z polskimi napisami, a to rosyjskie poranne wiadomości, a nawet ponad 50h serialu po hiszpańsku bez napisów i lektora. To tylko ułamek tych kontaktów. W sumie nie ważne jaki to był język, byle by mnie to interesowało. Po prostu uwielbiam słuchać obcą mowę. Owymi efektami jest znaczące poprawienie się słuchu tj. wyłapywanie głosek. Z czasem zacząłem rozróżniać wcześniej niesłyszane dźwięki, nauczyłem wymawiać się kilka dzwięków, które to w polskim nie istnieją. Pewnie dla niektórych to mizerne efekty, ale ja jestem z siebie zadowolony. /// Z góry przepraszam za błędy w pisowni, składni itd., ale piszę na telefonie i pod presją czasu

  5. Witam serdecznie, dziekuje za Wasze komentarze.

    Pozwole sobie odniesc sie do pewnej czesci z nich.

    Jesli chodzi o pojecie znajomosci jezyka – ciezko to naprawde zdefiniowac, dla jednych jest to swobodna komunikacja, dla innych czytanie w obcym jezyku itd. jest to bardzo indywidualna kwestia, moim zdaniem jednak nie mozna myslec, ze nauczylismy sie jezyka, gdyz jest to proces, ktory trwa do konca naszego zycia.

    Co do gotowego planu – mnie osobiscie plan pomaga, porzadkuje mi caly proces nauki. Trzymanie sie planu uwazam za dobra organizacje pracy, ale oczywiscie kazdy pracuje tak jak lubi.

    Wystarcza checi – mysle, ze tak. To od nas samych zalezy w jakim stopniu opanujemy jezyk i czy nastapi to szybko czy wolniej.

    Pamietajcie : Practice makes perfect 🙂

  6. Generalnie to dobrze jest trzymać się zasady, by nauka była przyjemnością a nie katorgą. Czytać, słuchać tego co nas interesuje zamiast niewolniczo trzymać się tematyki podręcznika. Wtedy progres jest znacznie lepszy.
    I powtarzać. Powtarzać. I jeszcze raz powtarzać.
    Wiem, komunały. Ale często o tym się zapomina.

  7. Tak Jacku zgadzam sie, a uczenie sie zgodnie z tym co porponuje nam podrecznik tez ma swoje wady i zalety. Z jednej strony przewidywalnosc i pewna systematyzacja wiedzy, z drugiej jednak szybko popadamy w monotonie i czasem tresci tam przedstawione nie zawsze sa dla nas interesujace.

  8. Moim zdaniem liczy się to, jak bardzo ktoś się angażuje w naukę języka (czy stara się np. otaczać językiem każdego dnia, czy sądzi, że wystarczy 60 min raz na tydzień). Poza tym duży wpływ ma na pewno sposób nauki. Nie nauczymy się mówić, tłukąc cały czas ćwiczenia gramatyczne. Nie nauczymy się pisać listów formalnych, czytając bajki w języku angielskim, czy oglądając sitcomy z oryginalną ścieżką dźwiękową. Jednak słuch muzyczny, czy ogólnie, bycie słuchowcem, z pewnością pomaga. Sama obserwowałam 3-latka, który po jednym wysłuchaniu anglojęzycznej piosenki dla dzieci potrafił ją bezbłędnie zanucić i powtórzyć z niej kilka słów, a w dalszej fazie zaśpiewać całe wersy.

  9. Ciekawe pytanie, wręcz filozoficzne 😉
    Myślę, że na PEWNYM poziomie KAŻDY może się nauczyć języka obcego. Tylko właśnie co to jest "pewien" poziom?
    Wśród moich bardzo wielu uczniów obserwuję naprawdę szokującą rozpiętość tego, co potocznie określilibyśmy "talentem językowym". Sama głowię się ciągle nad tym, od czego ten tzw. "talent" zależy, bo np. mam do czynienia z naprawdę ogromnie zmotywowanymi osobami, które mają równie ogromne trudności w nauce, a czasem i odwrotnie – ludzie, którym na znajomości języka powiedzmy sobie przeciętnie zależy uczą się go "mimo to" błyskawicznie…
    To jest BARDZO złożony problem i pewnie nigdy na to pytanie nie będziemy mogli w 100% odpowiedzieć. Niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ