[MN1] Problematyka pisma ideograficznego (część 1)

(Uwaga: W tekście stosowano autorską transkrypcję fonetyczną, tony oznaczano pojedynczymi cyframi dla morfemów (sylab) w języku kantońskim, liczby dwu-trzy cyfrowe stosowano w przypadku, gdy porównywano wymowę tych samych znaków w różnych ‘dialektach’. Szczegółowe wyjaśnienia dotyczące systemu fonetycznego języka kantońskiego i mandaryńskiego oraz stosowanych oznaczeń zostaną zebrane w osobnych tekstach. )

 

W przypadku języka chińskiego istotne jest zarysowanie relacji między językiem a pismem. Konsekwencje wynikające z bardzo silnej w Chinach tradycji wpływają na wyższość pisma nad językiem, co powoduje, że Chińczycy postępują tak, jakby wyraz był jednością znaczenia i formy graficznej, a nie fonetycznej. Pismo chińskie charakteryzuje się nie tylko tym, że od samych początków nie uwzględniało wartości fonetycznej, lecz wyłącznie znaczenie, ale również tym, że nigdy nie uległo ewolucji prowadzącej ku fonetycznej notacji. Pismo chińskie od momentu powstania nie było dobrym narzędziem do zapisu języka. (1)

W celu zilustrowania powyższej tezy wystarczy poddać analizie dowolny znak pisma, choćby ten, który posłużył do zapisania pojęcia ‘dom’ w języku standardowym, w obecnej formie graficznej – 家. Chociaż rozpoznanie jego elementów składowych ‘dachu’ 宀 oraz ‘świni’ 豕 wymaga niewielkiej praktyki, to tylko intuicja lub wiedza, uczącej się osoby, o realiach życia w starożytnych Chinach[1] pozwala na ‘logiczne’ zinterpretowanie takiej struktury jako świni przebywającej pod dachem, a więc domu. Niestety w żaden sposób nie można stwierdzić, jak ten znak się wymawia obecnie ani jak wymawiano go w czasach jego powstania, czyli ponad 3 tys. lat temu. Uniwersalność tego ideogramu sprawia, że może posłużyć on również do zapisu pojęcia ‘dom’ w innych językach, jednak w każdym z nich będzie wymawiany inaczej (mandaryński – [dzia55], kantoński – [ga55], szanghajski [ka53], japoński – [je]). Podstawowa trudność tego pisma polega na tym, że aby coś zapisać należy wpierw dokonać analizy semantycznej, umożliwiającej podporządkowanie danej jednostce właściwego znaku pisma.  (1)

W kolokwialnym języku kantońskim do zapisu pojęcia ‘dom / rodzina’ używa się jednak innych morfemów: 屋 (nk)uk55 / 屋企 (nk)uk55 kej35. Ideogram 家 ga55 statystycznie najczęściej służy do zapisu słowa ‘teraz’ 而家 i21 ga55 z tym, że zestawienie tych dwóch znaków jest zupełnie arbitralne. Przy tworzeniu formy graficznej wzięto pod uwagę jedynie wymowę ideogramów 而 oraz 家, niejako ignorując ich znaczenie[2], dobrze oddających brzmienie słowa o niechińskiej etymologii.

Należy podkreślić, że system ideograficzny nie tworzy żadnej spójnej próby ukazania dźwięków mowy. Zamiast tego usiłuje ukazać ideę w głowie osoby znajdującej się w akcie mowy. Osoba czytająca chiński tekst wcale nie przekształca napisanych symboli w dźwięki, jak to często bywa w wielu innych językach, i dopiero wtedy przypisuje dźwiękom znaczenia, lecz po prostu patrzy na symbole jak na znaczenia, bez przechodzenia przez stadium dźwięku.

Każda sylaba języka kantońskiego jest zapisywana jednym symbolem, który niesie w sobie znaczenie lub pełni funkcję gramatyczną. Zatem znak 人 jan4 oznacza ‘człowieka, osobę’, podczas gdy symbol odpowiadający sylabie ge嘅 sam w sobie nie ma znaczenia, lecz służy do tworzenia kilku gramatycznych konstrukcji.

Ocenia się, że w użyciu jest ok. 50 tysięcy znaków. Liczba ideogramów jest duża, ponieważ w przeciwieństwie do ograniczonej liczby dźwięków, które język wyraża, liczba różnych znaczeń jest niemal nieograniczona, dlatego też każda znacząca lub funkcjonalna sylaba potrzebuje swojej unikalnej reprezentacji graficznej. Dobrze wykształcony Chińczyk powinien być w stanie napisać ok. 4-5 tys. znaków i dodatkowo rozpoznać ok. 5-6 tys. kolejnych bez pomocy słownika. W prasie bulwarowej używa się ok. 3,5 tys. ideogramów. (2) Jednak do biegłego czytania tekstów chińskojęzycznych potrzebna jest znajomość kilkunastu tysięcy znaków.

 

Literatura uzupełniająca:

  1. Künstler M.J. Języki chińskie. Warszawa : Wydawnictwo akademickie Dialog, 2000.
  2. Baker H., Ho P.K. Teach Yourself Cantonese. London : Hodder Education, 2006.

 

[1] Świnie i inne zwierzęta domowe prawdopodobnie trzymano w jednym pomieszczeniu z ludźmi lub też przetrzymano je na najniższej kondygnacji, dzięki czemu mieszkańcy mogli korzystać zimą z ich ciepła.

Jednak sam fakt, że znak 豕 (kant.: c-i35; mand.: szy214) odpowiada pojęciu „świnia’, nie oznacza, że można owego morfemu użyć jako słowo ‚świnia’, które to zbudowane jest na zasadzie: element semantyczny 豕 + (niedokładny) fonetyczny 者 (kant.: dze35; mand.: dże214) = 豬 (kant.: dzju53; mand.: dżu55).

[2] Podobny zabieg stosuje się do zapisu chińskimi znakami nazwy szwedzkiej sieci sklepów – IKEA 宜家 i21 ga55. Tym jednak razem  użycie ideogramu  家 ga55 wydaje się bardziej uzasadnione. Warto mieć na uwadze, że przypadku wielu kolokwialnych słów Kantończycy dosyć swobodnie podchodzą do kwestii tonów i  słowo „teraz" często zapisują / wymawiają jako:  依家  i53 ga55.

Zobacz również:

Problematyka pisma ideograficznego (część 2)

Problematyka pisma ideograficznego (część 3)

Przewodnik po różnych rodzajach cyrylicy – języki słowiańskie

About Michał Nowacki

http://woofla.pl/michal-nowacki/

12 komentarze na temat “[MN1] Problematyka pisma ideograficznego (część 1)

    1. Łączę pozdrowienia i już wkrótce zapraszam na kolejną, mam nadzieję, że równie ciekawą część. Tym razem temat będzie dotyczył budowy chińskich znaków oraz korelacji między formą graficzną, a wymową.

  1. Bardzo fajny wpis. Nasuwa mi się wiele pytań, mam nadzieję, że autor tekstu będzie w stanie na nie odpowiedzieć. Na starcie przepraszam, jeśli pytania wyglądają głupio i banalnie:
    1)Michał, powiedz mi jak wygląda u Ciebie kwestia czytania po chińsku? Napisałeś, że „Osoba czytająca chiński tekst wcale nie przekształca napisanych symboli w dźwięki, jak to często bywa w wielu innych językach, i dopiero wtedy przypisuje dźwiękom znaczenia, lecz po prostu patrzy na symbole jak na znaczenia, bez przechodzenia przez stadium dźwięku." Czy czytanie chińskiego pisma na głos wymaga szczególnego skupienia?
    2)Jak piszesz po chińsku na komputerze? Znaków jest 50 tysięcy, a liczba klawiszy jest bardzo ale to bardzo ograniczona. Są jakieś skróty klawiszowe, specjalne czcionki, programy?
    3)Użycie znaków ułatwia czy utrudnia naukę chińskiego? Miejska legenda mówi, że są straszną zmorą, ale mi się czasami wydaje, że tylko mogą pomagać.

  2. Karolu, Twoje pytania bynajmniej nie są banalne. Odpowiedź na każde z nich mogłoby wręcz być przyczynkiem do napisanie kolejnych artykułów. Na razie spróbuję w miarę zwięźle wyjaśnić jak to wygląda z mojego punktu widzenia.
    ad. 1
    Wydaje mi się, że przypadku języków zapisywanych alfabetem lub fragmentów tekstów, w których użyto sylabariuszy (np.: hiragany lub katakany) im większa zależność między zapisem, a wymową, tym większe prawdopodobieństwo, że osoba czytająca („po cichu”) jakieś słowa wpierw wymówi je w umyśle nim zrozumie ich sens. Przykład:
    trójkąt, koło, ∆, sześciokąt, ◊, Ο
    Widząc ciąg takich symboli zanim zrozumiem sens dwóch pierwszych słów, chcąc nie chcąc wymawiam w umyśle ich brzmienie: [trójkąt], [koło], ale przy trzecim elemencie mój mózg nie będzie już taki chętny do subwokalizacji. Jest to zbędne, bo informacja przekazana jest z pominięciem fonetyki – od razu widzę kształt, o który chodzi.
    Natomiast, jeśli spojrzę na angielskie „psychology”, to czytając je ‘po cichu’ pierwszą połowę tego słowa mój mózg ‘wymawia’ po polsku [psycho], a dopiero drugą po angielsku [lodżi]. Czytając to samo słowo na głos wypowiem po ułamku sekundy zastanowienia [sajko] i praktycznie bez zastanowienia [lodżi].
    Podobnie jak we wcześniejszym przykładzie z trójkątem wygląda sytuacja z chińskimi znakami. Co prawda, z jednej strony ideogramy, w obecnej formie, prawie nigdy, pod względem graficznym, nie przypominają idei, którą reprezentują, to z drugiej tym bardziej nie przypominają swojej wymowy.
    Subwokalizacja w moim wypadku mogłaby wręcz działać paraliżująco. Gdybym np.: widząc znak 我 na początku zdania zamiast od razu ‘przypomnieć sobie’, że oznacza on ‘ja / mnie/ mi …’ pozwolił sobie na ‘czytanie’ w mózgu jego brzmienia: kolejno kantońskiego ‘nko’, mandaryńskiego ‘ło’, szanghajskiego ‘nku’ i japońskiego ‘łare’ znacznie spowolniłoby to tempo lektury. Na szczęście jest to problemu jedynie teoretyczny.
    A jak to jest z czytaniem na głos tekstu? Ucząc się staram dojść do takiego stanu, by móc w miarę płynnie przeczytać tekst (zwykle po kantońsku) patrząc na jego, wcześniej przygotowane, w pewien sposób uproszczone, polskie tłumaczenie. Jest to trudniejsze, niż ‘zwykłe’ czytanie na podstawie ideogramów. Pewnie zabrzmi to dziwnie, ale zawsze wtedy mam takie uczucie, jakbym przez mgłę widział ideogram, który właśnie wymawiam. Wynika to pewnie z tego, że jeśli potrafię wymówić jakieś słowo, to, przynajmniej biernie, znam jego zapis ideograficzny. Tu teoretycznie mogłoby się również rodzić pytanie czy nie zdarza mi się pomylić i np.: w zdaniu w języku kantońskim nie przeczytam jakiegoś słowa / znaku po mandaryńsku i vice versa. Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek mi sie to zdarzyło, pomimo (pozornego) podobieństwa obydwu języków. Sam zresztą Karolu poruszyłeś już ten temat w artykule „ A nie mylą Ci się te języki?”; http://woofla.pl/?p=59
    Sporego skupienia wymaga wymówienie sylaby w odpowiednim tonie. Niestety w języku kantońskim są dwa rosnące, dwa opadające i trzy równe (‘płaskie’) tony, więc nie wystarcza np.: po prostu intonować sylaby w taki sposób jakbyśmy zadawali pytanie, ale trzeba jeszcze zmieścić się w odpowiednim rejestrze częstotliwości.

  3. ad.2
    W przypadku pisania na komputerze najczęściej stosuję przyspieszoną fonetyczną metodę wprowadzania znaków wykorzystującą ich brzmienie w języku kantońskim. Posługuję się tym sposobem nawet jeśli przepisuję mandaryńskie, czy rzadziej szanghajskie teksty choć brzmi to dosyć absurdalnie, bo muszę wiedzieć jak ideogramy wymówić po kantońsku. Metoda działa podobnie jak ‘nasze’ T9 tj. w ten sposób, że chcąc np.: wpisać słowo ‘metro’ muszę wklepać jego wymowę (bez uwzględniania tonów): dei ha tit lou [dej6 cha6 tit3 loł6] i zaakceptować ‘pojawiające się’ 地下鐵路. W przypadku takich częstych złożeń wystarczy nawet, że wpiszę jedynie pierwszą litery każdej sylaby: d h t l, po czym wybiorę z (ewentualnej) listy wyłaniające się propozycje np.: poprzez wciśniecie na klawiaturze nr 1. Jeśli wie się co chce napisać to pisanie po kantońsku jest szybsze niż po polsku.
    Inaczej wygląda, gdy nie wiem (lub nie jestem w stanie przewidzieć z rozsądnym prawdopodobieństwem) jaka jest wymowa słowa, którego wymowy nie znam ‘Najprostsza’ metoda pozwala wprowadzić każdy znak (o ile jest w bazie danych) za pomocą ledwie 5-ciu przycisków (+ ewentualnie numerów do wyboru możliwych jednej z możliwości). Np. aby wpisać 地 muszę ‘wklepać’ klawisze oznaczające ‘rodzaje’ pierwszych czterech i ostatniego pociągnięcia ‘pędzlem’ w tym wypadku 一丨一乙乙 i wybrać ze statystycznej listy pozycję nr. 1. Metoda ta jest jednak dość powolna. Stosuję ją czasem do przepisywania fragmentów tekstów napisanych uproszczonymi znakami w języku mandaryńskim lub szanghajskim.
    Metod wpisywania znaków jest sporo, co wynika z tego, że żadna nie jest doskonała. Jest też kilka sztuczek pozwalających np.: ‘napisać’ znaki dialektyczne, których nie da się wprowadzić mając jedynie czcionki do języka mandaryńskiego, ale to temat na dłuższą rozprawę.

  4. Ad.3
    Z technicznego punktu widzenia konieczność przyswojenia znaków znacznie spowalnia tempo ‘nauki’ języka. Oczywiście jeśli mamy na myśli tylko posługiwanie się tym językiem w mowie. Wtedy w ogóle polecałbym używanie romanizacji, która byłaby jak najbliższa pod względem wymowy i ortografii do słów języka polskiego. Można sobie wyobrazić sytuacje odwrotną, tj. że ktoś uczy się jedynie pisać po chińsku, zupełnie nie wiedząc jak wymawiać poszczególne ‘słowa’. Poza pewnymi wyjątkami, obie sytuacje powodują, że stajemy się językowymi kalekami. I tym razem mógłbym nawiązać do Twojego artykułu Jak (nie) uczyć się języków obcych – część 2 – rosyjski; http://woofla.pl/?p=71
    Z drugiej jednak strony gdybym zrezygnował z nauki znaków, to szybkość nauki spadłaby do zera. Język ten niebyły dla mnie atrakcyjny na tyle by się go uczyć. Wydaje mi się, że pewnego rodzaju satysfakcja z opanowania pamięciowego znaków jest tym co motywuje do dalszej nauki. W tym sensie oczywiście używanie znaków ułatwia (czy wręcz umożliwia naukę). Warto mieć świadomość, że bez znajomości znaków nie da się korespondencyjnie porozumieć z Chińczykami. Dla samego języka kantońskiego jest z w użyciu z 10 popularnych romanizacji (z czego widziałem do tej pory już z pięć’ wariantów’ tej najczęściej stosowanej), a Chińczycy mówiący po kantońsku najczęściej nie znają żadnej z nich.

  5. Ciekawy artykuł, ale kilka sformułowań idzie chyba zbyt daleko. Zgadzam się, że pismo chińskie od początku nie było „dobrym narzędziem do zapisu języka", ale mówienie, że „.. od samych początków nie uwzględniało wartości fonetycznej, lecz wyłącznie znaczenie…" jest nieścisłe. Pismo chińskie nie oddaje wymowy w sposób systematyczny i spójny, ale nie jest przecież tak, że nie oddaje jej nigdy i w ogóle.

    Przykłady:
    1. Jak zauważa sam autor – wykorzystanie do zapisu słów dialektalnych czy obcojęzycznych nazw własnych, znaków dobieranych ze względu na ich wymowę, a niekoniecznie znaczenie (choć jeśli się da dopasować i jedno i drugie, to dobrze)
    2. jiajiezi – znaki-rebusy; sì „cztery" zapisuje się znakiem 四 przedstawiającym nozdrza, bo dawne słowo na nozdrza (teraz znaczy co innego) wymawiało się właśnie sì. Takich przykładów jest wiele, ale jeszcze więcej jest…
    3. znaków typu xinsheng (radical-phonetic) których jedna część daje wskazówkę co do znaczenia, druga – co do wymowy. Obie te wskazówki są często nieścisłe, ale istnieją i większość używanych obecnie znaków jest zbudowana w ten sposób. Np. w 沐 mù ‚myć włosy; myć się’ trzy kreseczki po lewej dają wskazówkę co do znaczenia (to tzw. rdzeń/radical o znaczeniu ‚woda’), zaś prawa część znaku – ideogram 木 „drzewo", informuje o wymowie (ten znak też wymawia się mù). Czyli widząc 沐 wiemy (jeśli znamy chiński), że chodzi o coś związanego z wodą, co wymawia się podobnie do słowa „drzewo"… Jakie słowo przychodzi na myśl jako rozwiązanie tego rebusu? No tak -> „myć włosy"

    Cdn.

    1. Peterlin’ie przede wszystkim dziękuję, za tak rozbudowany komentarz. Mógłbym podpisać się pod tym, co napisałeś niemal w 100%, a wynika to z tego, że części zagadnień, o których wspominasz będą poświęcone dopiero następne odcinki mojego artykułu. Pozwolisz zatem, że uniknę spolerowania swojego kolejnego tekstu i na razie bardzo lakonicznie odniosę się do ‘wstępu’ i ‘zakończenia’ Twojego komentarza oraz punktu nr 3 dotyczącego znaków piktograficzno – fonetycznych (形聲).
      Jeśli ‘dotrwasz’ do kolejnych moich tekstów, przekonasz się, że jestem ostatnią osobą, która na siłę doszukuje się idei w ‘ideogramach’, a jeśli już to robię to tylko dla dobrej zabawy (por. ad 1).

      ad 1
      Jednym z najbardziej znanych zapożyczeń fonetycznych w języku mandaryńskim jest 馬殺雞 3ma 1sza 1dzi (kantońskie ma5 sAt3 gaj1) czyli dosłownie ‘koń zabija kurę’. Oczywiście chodzi tylko o warstwę fonetyczną arbitralnie zestawionych ideogramów mających oddać brzmienie angielskiego słowa massage (w kontekście np.: salon masażu).
      Bardzo cenię Kantończyków za swoiste poczucie humoru, jednym z moich ulubionych słow tego typu jest: 比堅尼 bej2 gin0 nej4 – czyli bikini. Ten, kto postanowił użyć znaku 尼 – ‘zakonnica’ w tej transliteracji zasługuje na mój szacunek ;). Oczywiście i tu można stworzyć pseudonaukowe wyjaśnienie: 比 oznacza ‘porównywać’, natomiast 堅 gin0 wygląda podobnie jak 慳 chAn0 ‘skąpy’. Czyli skąpy ubiór, w porównaniu do tego noszonego przez zakonnice – nowa definicja / peryfraza słowa ‚bikini’. Przypuszczam, że dokonałem właśnie solidnej nadinterpretacji ;).

      ad 2
      Zapożyczenia fonetyczne (假借ga2 dze3) często są wynikiem tego, że ‘łatwiej’ było użyć istniejący znak o tej samej (albo tylko podobnej) wymowie, niż tworzyć nowy, dla, często, bardziej abstrakcyjnego pojęcia, które wówczas nie posiadało jeszcze ustalonej reprezentacji graficznej.

      ad 3
      Moim zdaniem główny problem polega na tym, że widząc znak po raz pierwszy nie jesteśmy w stanie stwierdzić nawet z umiarkowana pewnością, czy rzeczywiście należy on do tej kategorii, przykład: 嗎 ma3 należy, ale partykuła me1 咩 jest już złożeniem logicznym (dźwięk wydawany ‘ustami’ 口 chał2 przez ‚owcę’ 羊 jełnk4, natomiast nawiązujący do Twojego przykładu ( 沐 muk6), ‚ocean’ 洋 jełnk4 też jest znakiem typu 形聲ink4 sink0.

  6. I ciąg dalszy:
    Kolejne przykłady gdzie wymowa gra rolę w zapisie:
    4. Wykrzyknienia i onomatopeje. Po chińsku można napisać „hmmm", „a", „haha". Przykładowo 哈 (ha; zapis śmiechu, ale też ziewania czy takiego „ha! mam cię!") oddaje dźwięk, a nie żadne znaczenie.
    5.Erhua – cecha charakterystyczna mówionego języka Pekinu; dodawanie(sylabicznego, retrofleksyjnego)"r" na końcu słów; przedostała się ona do języka ogólnego, więc jest zapisywana. Znak którego się wtedy używa – 儿 – oznacza „dziecko", ale jego znaczenie jest tu nieistotne. W słowach typu 一点儿 yìdiǎnr za jego pomocą zapisuje się to końcowe „r" i nic innego, nie wnosi on żadnej informacji znaczeniowej.

    Nie jestem sinologiem, gdybym był, to może znalazłbym jeszcze inne (poza erhua) podobne *zjawiska fonetyczne systematycznie oddawane na piśmie*.

    Dlaczego piszę aż w takim szczególe? Otóż wielu laików uważa, że pismo chińskie zapisuje „idee" czy „pojęcia", i zbytnia ogólność opisu może ich w tym wyobrażeniu utwierdzić. Tymczasem jest to wyobrażenie mylne – pismo chińskie zapisuje, uwaga… morfemy języka chińskiego, tyle że w dużo mniejszym stopniu, niż inne systemy zapisu, odwołując się do warstwy fonetycznej. Są nieliczne znaki piktograficzne, są znaki ideograficzne, ale większość stanowią znaki „rebusowe" obu wspomnianych przeze mnie typów (prosty rebus i złożony tj. radical-phonetic), są wreszcie, bardzo nieliczne, ale jednak, znaki quasi-fonetyczne.

    System jest b. złożony, a obraz zaciemnia jeszcze ewolucja języka chińskiego, który kiedyś był monosylabiczny (jedno słowo = jedna sylaba/morfem = jeden znak), ale obecnie -przynajmniej w swojej wersji standardowej- już nie jest (jedno słowo to najczęściej *dwie* sylaby i *dwa* znaki)

    1. ad 4 i 5
      Oczywiście są znaki o charakterze bardziej funkcyjnym, czy wręcz tylko fonetycznym (啡 fe1 ) więc trudno przypisać im znaczenie. Jednak czasem zaczynają one ‘żyć własnym życiem’ i jednak w pewnym sensie reprezentują idee. W języku kantońskim istnieje słowo 啡色 fe1 sik1 czyli ‘brązowy kolor’, jest to skrót od słowa 㗎啡色 ga3 fe1 sik1 czyli ‘ka-wowy kolor’ (nota bene: Chińczycy posługują się inną paletą kolorów i rzadko używają wspomnianej barwy, to co dla nas jest brązowe dla nich jest raczej żółte 黃 lub czerwone 紅).

      Jeszcze kilka słów nawiązujących do ‘zakończeni’ Twojej wypowiedzi. Moim zdaniem pojęcie morfemu ulega pewnemu zatarciu. Jeśli jesteśmy przy ‘er’ 兒 4i to ‘słowie’ złożonemu z dwóch znaków 玩兒 ‘bawić się’ w mandaryńskim odpowiada tylko jedna sylaba 2łanr. W mandaryńskim zaimek wskazujący ‘to’ 這 4dże często wymawia się 4dżej co wynikiem skrótu 這一 4dże 1i > 這 4dżej. W kantońskim liczbę 二十一 i6 sap6 jat1 czyli ‘21’ często można przeczytać jak słowo dwu sylabowe ja6 jat1, co można też zapisać zgodnie z wymową 廿一. Podobnie w pytaniu alternatywnym 係唔係 chaj6 m4 chaj6 (mandaryńskie 是不是) możemy posłużyć się skrótem chaj4 maj5 (co można zapisać 係咪). Analogicznie w słowie ‘co / jaki’ 乜嘢 mat1 je5 (mandaryńskie 甚麼) często czytamy jak me1 (咩). Takich przykładów jest sporo:
      嘅呀 ge3 a3 > 㗎 ga3
      撼罷冷 ham6 ba6 lAnk6 > ham6 blAnk6 (bez zmiany formy graficznej)

      Peterlin’ie jeszcze raz dzięki za komentarze. Zachęcam do kolejnej, równie ciekawej dyskusji w przyszłości.

      P.S. Ja również nie jestem sinologiem (lecz chemikiem), nigdy też nie uczestniczyłem w żadnym kursie języka chińskiego, stąd być może czasami ‘popełniam’ nie do końca precyzyjne sformułowania.

  7. I uściślenie -> erhua służy głównie do tworzenia zdrobnień, więc nie jest do końca prawdą, że znaczenie znaku 儿 „dziecko" jest nieistotne, jak to w pośpiechu napisałem. Dobór znaku jest nieprzypadkowy, a skojarzenie jasne. Ale ten proces słowotwórczy uległ generalizacji przenosząc się na słowa które zdrobnieniami już nie są (jak yidianr „trochę" czy nar „gdzie") – to o te przypadki mi chodziło.

  8. Artykuł i nawiązana pod nim dyskusja są bardzo ciekawe. Raczej nie włożę wkładu własnego w tę dyskusję, zaciekawiło mnie jednak bardzo stwierdzenie, że widząc chińskie znaki, mózg nie jest chętny do ich subwokalizacji. Moja przygoda z mandaryńskim trwała może koło tygodnia i było to już z półtora roku temu. Odnoszę jednak wrażenie, że gdy widzę znak 我 w moim umyśle rozlega się dźwięk „wo". Stąd się właśnie zastanawiam, czy to kwestia tego, że byłem kompletnie początkujący, czyli zbyt niskiego stopnia oczytania po chińsku, czy też może mojej niewłaściwej metody nauki. A może jednak umysł ma pewną skłonność do subwokalizacji znaków?

    Weźmy taki przykład „w języku polskim":
    8 + 3 + 4 x 5 = 31
    Niby nie ma potrzeby subwokalizacji tego zdania, a jednak zauważam taką ochotę.

    Wydaje mi się, że dla ludzkiego umysłu naturalne jest, że mowa składa się z dźwięków. W kwestii koncentracji nad tonem, nie chcę oceniać, czy widząc 我 słyszę je we właściwym tonie, ale rozlega się w moim umyślę głoska, którą usłyszałem w kilku piosenkach i spodziewam się, że będzie nadal tak właśnie brzmieć, kiedy już w ogóle zapomnę, jakie są tony w języku mandaryńskim.

    I poza tematem: czytając artykuł i związaną z nim dyskusję przeszło mi przez myśl, czy nie wrócić może do nauki chińskiego :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ