Author: Michał Nowacki

Wzory mezomeryczne związków organicznych, jako odpowiedniki ligatur w językach naturalnych

W artykule poświęconym promowaniu używania wzorów szkieletowych narysowałem wzór octanu etylu jako:

Jest w tym tyle prawdy, ile w wymawianiu litery a angielskiego słowa apple {jabłko}, jako polskiego [a], choćby właśnie w wyrazie „j[a]błko”. Wiemy, że patrząc z perspektywy języka polskiego angielskie a(pple) wymawiamy jako coś pomiędzy polskim [a] a polskim [e]. Dobrze oddaje to ligatura æ używana w Międzynarodowym Alfabecie Fonetycznym, która jest niczym innym jak graficznym przedstawieniem tego pośredniego dźwięku, którego graniczne (kanoniczne – nieosiągalne) struktury moglibyśmy przedstawić jako: [a ↔ e]. Jest to bliska analogia do bardziej prawdziwego wzoru octanu etylu, który należałoby przedstawić jako:

Innymi słowy, chemicznym odpowiednikiem ligatury æ byłby poniższy wzór oddający charakter wiązań pojedynczych i podwójnych w strukturach granicznych, jako wiązanie półtorakrotne oznaczone kombinacją linii ciągłej i przerywanej.

W obydwu przypadkach literę/wzór, w piśmie wyrażamy jedną – prostszą, a może raczej historycznie pierwotną, strukturą graniczną, odpowiednio a(pple)/(wzór na rysunku poniżej),

podczas gdy, ligatura æ / (wzór poniżej) maja raczej charakter pomocniczy.

Moglibyśmy sobie jednak wyobrazić, że przyjęto by konwencję używania (chemicznych) ligatur jako pełnoprawnych liter (wzorów), jak to ma, chociażby miejsce w języku francuskim, np. w słowie œuf {jajko}, gdzie francuskie œ to nic innego jak polskie [e] wymawiane z zaokrąglonymi ustami jak do [o], czyli: [e ↔ o] lub [o ↔ e], jeśli przeformułujemy instrukcję jako: „zaokrąglij usta jak do [o] i wymów [e]”.

Czasami jednak można rozpisać 3, 4…10… struktur granicznych związków organicznych i taki bardziej poprawny wzór 'ligaturyczny', teoretycznie lepiej oddający rzeczywistość, w praktyce byłby szalenie nieczytelny, o ile w ogóle możliwy do narysowania.

Wiemy już, że wzory mezomeryczne oddają pewien jedynie intuicyjnie wyobrażalny wzór, który jest czymś pomiędzy narysowanymi – w rzeczywistości nieistniejącymi podstrukturami. Co więcej, charakter tej rzeczywistej cząsteczki niekoniecznie jest w 50% odzwierciedleniem tych struktur kanonicznych, w niektórych przypadkach może to być bardziej 60:40 %, a w innych 90:10 %, albo na odwrót. Nie jesteśmy w stanie oszacować liczbowo tego udziału, ale porównując pary czy zestawy związków, które nieznacznie się różnią, możemy przewidywać wzrost/spadek tendencji do któregoś ze wzorów granicznych i zarazem przewidywać np. różnicę w aktywności, w reakcjach ze związkami o charakterze nukleofilowym/elektrofilowym lub kwasowość związku poprzez stabilizację powstającego anionu.  I tak wiemy, że w poniższym trio związków względną tendencję do zbliżania się rzeczywistej struktury do jednej z kanonicznych obrazuje pogrubiony zwrot strzałki.

Pośrednio przekłada się to na kwasowość (łatwość odrywania) protonów grup metylowych (tioester będzie najbardziej kwaśny, a amid najmniej) oraz tendencją do reakcji partnerów nukleofilowych z grupą karbonylową, również rosnącą od najmniej aktywnego amidu do najbardziej aktywnego tioestru.

Aby analizować tego typu efekty, musimy jednak wpierw ‘poczuć’, czym jest elektroujemność oraz zrozumieć różnicę w wielkości orbitali pierwiastków z poszczególnych szeregów układu okresowego. Na początek jednak wytłumaczę najprostszą kwestię – skąd się wzięły te plusy i minusy w strukturach kanonicznych, czyli tzw. ładunki formalne.

Warsztaty z podstaw chemii organicznej i projektowania syntez związków organicznych o znaczeniu użytkowym. Część 1 (proton, elektron, orbital)

Szanowni Państwo, nazywam się Michał Nowacki i jestem adiunktem w Zakładzie i Katedrze Technologii Leków i Biotechnologii Farmaceutycznej na Wydziale Farmaceutycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jednym z ważnych obszarów zainteresowania farmacji jest poszukiwanie nowych leków oraz projektowanie, coraz to lepszych, metod syntezy związków zarówno już stosowanych w lecznictwie, jak i dopiero odkrywanych. W zdecydowanej większości są to umiarkowanie złożone związki organiczne wodoru [H], węgla [C], ale też tlenu [O] i azotu [N] czy rzadziej, siarki [S], chloru [Cl], bromu [Br], jodu [I] i fosforu [P], boru [B], fluoru [F] i innych pierwiastków.

Celem cyklu zajęć, które przygotowałem, jest m.in. zachęcenie Państwa do aplikowania w przyszłości na nasz Wydział Farmaceutyczny, a następnie wstąpienia w szeregi koła Studenckiego „Synthesis”, które mam przyjemność współprowadzić wraz z Panią Doktor Martyną Wróbel, a jeszcze w bardziej odległej przyszłości do aktywnego uczestnictwa w badaniach naukowych nad nowymi lekami i metodami ich otrzymywania.

W trakcie warsztatów, wspólnie, w sposób teoretyczny — na papierze/tablicy/ekranie komputera lub smartfona, zaprojektujemy syntezy ważnych związków organicznych z naszego otoczenia: nie tylko leków, ale też substancji zapachowych, pestycydów, feromonów, konserwantów, a nawet materiałów wybuchowych.

Na początek jednak ważna uwaga! Treść, szczególnie, pierwszych wykładów świadomie zawiera liczne uproszczenia zjawisk opisywanych przez mechanikę kwantową i może być przyczyną frustracji osób konserwatywnie podchodzących do chemii. Uważam jednak, że lepiej być w stanie sobie jakkolwiek wyobrazić podstawowe koncepcje w sposób graficzny, w nie do końca poprawny sposób, niż w pełni poprawny opowiadać o nieprzemawiających do wyobraźni słuchaczy koncepcjach, do których opisu angażuje się np. równanie Schrödingera czy rachunek tensorowy. Wiem, że niektórzy mogą być odmiennego zdania; osoby zainteresowane tym bardziej poprawnym opisem odsyłam do książek poświęconych mechanice kwantowej.

Synteza organiczna, która jest narzędziem umożliwiającym otrzymywanie i przekształcanie cząsteczek, przypomina logiczną, czy wręcz strategiczną grę planszową i żeby granie w nią sprawiało nam przyjemność, musimy wpierw poznać i zaakceptować jej podstawowe reguły – reguły stworzone przez siły Natury na bardzo długo przed pojawieniem się człowieka na Ziemi.

Do dyspozycji mamy różne kostki, a właściwie kulki surowców, które możemy łączyć ze sobą, za pomocą wiązań, w użyteczne substancje chemiczne.

Na początku zrobimy sekcję cząsteczki najprostszego surowca z naszej gry — wodoru, który w najprostszej formie występuje jako H2 i w postaci plastikowego modelu wygląda jak mała hantla.

Każda biała kulka to jądro atomowe, które zbudowane jest tylko z 1 protonu, cząstki naładowanej dodatnio. Co się stanie, jeśli zbliżę do siebie 2 takie cząstki?

Zaczną się odpychać i im bardziej spróbujemy je ze sobą zbliżyć, tym silniej będą się odpychały. Podobnie jak magnesy zbliżone do siebie tym samym biegunem, zrobią wszystko, żeby tylko się ze sobą nie połączyć.

W mikroświecie istnieją również cząstki naładowane ujemnie — elektrony, które umożliwiają łączenie się ze sobą jąder atomowych, w związki chemiczne.

Pomimo tego, że elektron jest 2000 razy lżejszy od protonu, to przyjmujemy, że ich ładunki się wzajemnie równoważą. Protony i elektrony przyciągają się, podobnie jak magnesy zbliżone przeciwnymi biegunami, ale wbrew temu, co widzimy, zbliżając magnesy dostatecznie blisko siebie, nie ‘sklejają się’. I to jest jedna z najważniejszych reguł, którą musimy zaakceptować, choć wydaje się ona pozornie sprzeczna z intuicją. Gdyby jednak tak było, jak podpowiada nam intuicja, to wszechświat uległby natychmiastowej anihilacji — a tak się jednak nie dzieje.

Możemy spróbować to zrozumieć, porównując elektron na przykład do Księżyca, który jest naturalnym satelitą Ziemi (odpowiednika protonu). Jeśli zużyję część energii wytwarzanej w moim organizmie, aby zadziałać siłą swoich mięśni i podskoczyć, to w związku z tym, że działa na mnie siła grawitacji, po chwili zostanę sprowadzony z powrotem na ziemię. Możemy jednak na przykład podpiąć pod rakietę kosmiczną satelitę i wytworzyć za pomocą jej silnika na tyle dużo energii spalając paliwo (np.: hydrazynę: NH2—NH2), aby przezwyciężyć siłę grawitacji.

Rakieta wynosząca satelitę wytraca energię, cały czas opierając się sile grawitacji oraz ze względu na zderzanie się z cząsteczkami gazów (opory powietrza). W momencie, gdy wydostanie się poza atmosferę, znajduje się już jednak w próżni i możemy przyjąć, że już nie traci energii w zderzeniu z innymi cząsteczkami, a w pewnym momencie siła przyciągania ziemskiego, która słabnie wraz z oddalaniem się rakiety, równoważy siłę, którą nadaje rakiecie spalanie mieszanki paliwowej, co można kontrolować. W tym momencie wypuszczenie satelity, która ma energię wewnętrzną wynikającą z faktu, że była częścią tej rakiety (podobnie jak ciało człowieka wyskakującego z pociągu ma pęd nadany przez ruch tego pociągu), powoduje, że chęć dalszej ucieczki satelity w kosmos jest równoważona przez siłę przyciągania ziemskiego i satelita zaczyna okrążać Ziemię i ani na nią nie spada, ani nie ulatuje w kosmos, przynajmniej, dopóki przypadkowo nie zderzy się z jakimś większym obiektem.

Księżyc krążący wokół Ziemi, podobnie jak elektron wokół jądra, jest sytuacją, którą już zastaliśmy, ale w związku z tym, że zarówno elektron, jak i Księżyc mają energię, której nie wytracają, przekłada się ona na siłę przeciwstawiającą się ich zderzeniu i zlepieniu z ciałem, które okrążają.

Bardziej naukowe, z zastosowaniem wzorów matematycznych, ale jeszcze dające się zrozumieć, wyjaśnienie, dlaczego elektron nie spada na jądro, znajdziecie Państwo w filmiku (nie mojego autorstwa).

Wynika z tego następująca konstatacja: „ujemnie naładowany elektron nie spada na dodatnio naładowane jądro pomimo istniejącej między nimi siły przyciągania”.

Innymi słowy, elektron pozostaje w ciągłym ruchu, otaczając jądro, ale nie tyle po orbicie, ile po sferze. Wyobraźmy sobie, że mamy 2 balony, włożone jeden w drugi. Do środka tego wewnętrznego wkładamy ziarnko maku i pompujemy go. Następnie pompujemy również, ale nieco mocniej zewnętrzny. Wyobraźmy sobie teraz, że ziarnko maku, które obrazuje rozmiar proton, lewituje w samym środku mniejszego balonu. Elektron możemy sobie wyobrazić jako kilka rzędów wielkości mniejszą cząstkę, która porusza się tak ekstremalnie szybko (tak naprawdę jest jednocześnie falą, ale o tym później), i przez 90-95% czasu jest gdzieś w przestrzeni między pierwszy a drugim 'balonem'. Otrzymujemy zatem rozmyty obraz jej obecności w przestrzeni, która jest wycinkiem kuli i nazywamy tę przestrzeń orbitalem atomowym, pamiętajmy jednak, że tak naprawdę nie ma fizycznej bariery — ścianek balonu, które by ograniczały ruch elektronu, to ograniczenie wynika z posiadanej przez elektron energii i jego siły oddziaływania z jądrem (w tym przypadku pojedynczym protonem).

W kolejnym odcinku opowiem o naturalnej tendencji elektronów, o przeciwnych spinach, do łączenia się w pary.

Semantyka chemii organicznej. Ćwiczenia w zapisywaniu rozpuszczalników (+ ich krótkie omówienie) wzorami szkieletowymi

Odpowiednikiem słów w języku obcym, z których budujemy wypowiedzi, w przypadku chemii organicznej są (proste) związki chemiczne. Ten tekst poświęcę na zapoznanie czytelnika z kilkudziesięcioma rozpuszczalnikami, a zatem substancjami pełniącymi funkcje raczej pomocnicze, które trudno mi jest porównać do czegoś sensu stricte obecnego w językach. Niemniej i one mogą (i często tak się dzieje) posłużyć jako typowy substrat — budulec bardziej złożonych związków. Tutaj jednak ograniczę się do przedstawienia ich podstawowych zastosowań oraz przy okazji zaprezentuję ich struktury i chemiczne skróty/akronimy, pod którymi występują — a to już jest bliskim odpowiednikiem systemu pisma/ortografii języków naturalnych.

Podobnie, jak w przypadku omówionych w poprzednim odcinku różnic pomiędzy przeładowanymi oczywistymi informacjami wzorami strukturalnymi — a będących niezbędnym minimum — szkieletowymi, dysponujemy różnymi sposobami zapisu rozpuszczalników (i innych związków) w formie linearnej, na przykład w tekście lub na schemacie nad/pod strzałką symbolizującą reakcję chemiczną.

Octan etylu możemy zapisać jako:

CH3COOCH2CH3

CH3CO2CH2CH3

MeCO2Et

AcOEt[1]

EA[2]

Spośród wymienionych preferuję ten pogrubiony. Wykorzystuje on skróty dwóch często występujących grup: acetylowej (Ac) i etylowej (Et) połączonych atomem tlenu (O). Akronim EA, choć krótszy, nie jest tak jednoznacznie oczywisty, jego percepcja wymaga przekształcenia go z angielskiej nazwy na wzór, więc wymaga dodatkowych operacji umysłowych.

Przy omawianiu poszczególnych rozpuszczalników będę podawał również ich typowe zastosowania, przy czym:

R — to rozpuszczalnik stosowany często do prowadzenia reakcji,

E — do ekstrakcji roztworów wodnych; wyklucza to użycie rozpuszczalników mieszających się z wodą bez ograniczeń, co będę oznaczał symbolem lemniskaty (∞),

C — stosowany często w chromatografii kolumnowej; przy czym C oznacza domyślnie chromatografię na żelu krzemionkowym (faza normalna), a Co rozpuszczalnik stosowany do fazy organicznej na fazach odwróconych (najczęściej organicznych pochodnych krzemu, zawierających długie alifatyczne łańcuchy, np. tzw. C-18).

Zatem powyższy zapis oznacza, że octan etylu stosowany jest najczęściej do ekstrakcji i chromatografii na fazach normalnych.

Najbliższymi pochodnymi wody (H2O), są alkohole: metylowy[3]) (MeOH), etylowy (EtOH), izopropanol (i-PrOH) rzadziej n-butanol (n-BuOH) oraz fluorowcowane, lekko kwaśne fluorowcowane pochodne: 2,2,2-trifluoroetanol (CF3CH2OH; TFEA) oraz dość drogi heksafluoroizopropanol [(CF3)2CHOH, HFIP].

Metanol (MeOH) jako jeden z niewielu rozpuszczalników rozpuszcza wiele soli zarówno organicznych, jak i nieorganicznych.

Inną grupą polarnych rozpuszczalników mieszających się z wodą bez ograniczeń są kwasy karboksylowe: mrówkowy (HCO2H), octowy[4] (AcOH) i trifluorooctowy[5] (TFA) pełniące często dodatkowo funkcję kwaśnego katalizatora.

Kolejną grupą, aczkolwiek dość różnorodną są etery.

Najważniejszy z nich tetrahydrofuran (THF) to najczęściej stosowany rozpuszczalnik do transformacji prowadzonych w obniżonej temperaturze (często < -70°C). Bardzo często stosuje się go w reakcjach, w których generowane są karboaniony, w czym nierzadko uczestniczy jedna z najsilniejszych zasad znanych w chemii organicznej – n-butylolit (n-BuLi), która reaguje z większością rozpuszczalników (uwaga w temperaturze pokojowej BuLi rozkłada również THF!). Do opisanego powyżej celu stosuje się wyłącznie suszony THF, przetrzymywany „pod argonem” (w atmosferze gazu obojętnego — argonu).

Bliski analog strukturalny — 1,4-dioksan, choć nie nadaje się do powyższych celów (krzepnie już w 12°C), to z powodzeniem może być stosowany w reakcjach wymagających z kolei ogrzewania (temp. wrz. to 101°C; dla THF’u 66°C).

Eter dietylowy (Et2O) jest, w przeciwieństwie do mieszających się z wodą bez ograniczeń[6] THF’u i 1,4-dioksanu, rozpuszczalnikiem stosowanym najczęściej do ekstrakcji, zwłaszcza związków o niewielkiej, lub umiarkowanej polarności. Ze względu na niską temperaturę wrzenia (35°C) i związane z tym: łatwość samozapłonu oraz działanie narkotyczne na eksperymentatora oraz skłonność do tworzenia wybuchowych nadtlenków[7], (podobnie jak THF i 1,4-dioksan) często zastępowany jest bardziej stabilnym eterem tert-butylowo metylowym (MTBE; temp. wrz. 55°C), który jednak nie powinien być stosowany do ekstrakcji bardzo kwaśnych wodnych roztworów, pod wpływem których może nastąpić jego rozszczepienie.   

Zdecydowanie najrzadziej używanym rozpuszczalnikiem z tej grupy jest eter difenylowy (Ph2O), który stosowany jest do prowadzenia reakcji wymagających ogrzewania w wysokiej temperaturze (np. termicznych eliminacji czy przegrupowań sigmatropowych). To, co jest jego zaletą (temp. wrz. 259°C) powoduje jednak techniczne trudność związane z pozbyciem się go z mieszaniny poreakcyjnej (ekstrakcje rozpuszczalnikami o niskiej polarności / chromatografia kolumnowa).

Zróżnicowaną klasą, którą łączy m.in. nieograniczona mieszalność z wodą, są rozpuszczalniki polarne aprotonowe do których należą, stosowane głównie w formie ‘suchej’ m.in: aceton (AcMe), acetonitryl (MeCN), dimetyloformamid (DMF), dimetylopirolidon (NMP), dimetylosulfotlenek (DMSO), pirydyna (Py).

Ze względu na zdolność solwatowania kationów bardzo często stosowane są w reakcjach substytucji nukleofilowej (najczęściej SN2). Ponadto często umożliwiają rozpuszczenie zarówno substancji, które trudno rozpuszczają się w jakichkolwiek innych rozpuszczalnikach, jak i niekiedy pewnej ilość soli nieorganicznych.[8]

Te o najsłabszych ‘zdolnościach’ do rozpuszczania: acetonitryl (temp. wrz. 82°C) i dość reaktywny aceton (56°C) łatwo odparować z mieszaniny reakcyjnej. Pirydynę (115°C), a w szczególności DMF (153°C) można w większości usunąć pod zmniejszonym ciśnieniem na wyparce, pod warunkiem zastosowania tzw. ‘odwróconego łapacza kropel’ uniemożliwiającego powrót oddestylowywanego rozpuszczalnika z powrotem do kolby. W przypadku DMF’u konieczne jest dodatkowo zwiększenie temp. łaźni wodnej do ok 60-65°C.

Alternatywnym/równoległym rozwiązaniem jest wielokrotne odparowanie mieszaniny poreakcyjnej z toluenem (PhMe), który z obydwoma rozpuszczalnikami tworzy azeotropy o niższej temperaturze wrzenia. Innym rozwiązaniem stosowanym w przypadku DMF, NMP (temp. wrz. 202°C), czy DMSO (temp. wrz. 189°C)  jest rozcieńczeniem mieszaniny poreakcyjnej wodą, ekstrakcja możliwie mało polarnym rozpuszczalnikiem organicznym (jeśli to możliwe, najlepiej eterem dietylowym, jeśli nie rozpuszcza on produktu to  np. octanem etylu, po czym frakcje organiczne wielokrotnie przemywa się nasyconym roztworem NaCl w wodzie — tzw. solanką, w której większość związków organicznych się nie rozpuszcza, a te polarne aprotonowe rozpuszczalniki tak). W przypadku pirydyny możliwe jest skuteczne odmycie jej z fazy organicznej za pomocą rozcieńczonych roztworów HCl (pod wpływem których tworzy słabo rozpuszczalną w fazie organicznej sól — chlorowodorek pirydyny), o ile i produkt nie zawiera zasadowych grup (np. aminowych) i jest odporny na działanie kwasów.

W przypadku niedającego się odparować na wyparce DMSO alternatywną metodą jest jego wymrożenie i sublimacja w liofilizatorze.

Warto również wspomnieć, że acetonitryl jest najczęściej stosowanym (w parze z wodą) rozpuszczalnikiem w przypadku rozdziałów chromatograficznych prowadzonych na odwróconych fazach.

Po przeciwnej stronie skali znajdują się rozpuszczalniki niepolarne aprotonowe m.in. heksan (HexH[9]), cykloheksan (CyH[10]), pentan, heptan, toluen (PhMe), benzen (PhH) i ksyleny.

Heksan (w postaci izomerów) oraz mniej toksyczny cykloheksan (uwaga temp. top. 7°C) i toluen stosowane są jako eluenty do chromatografii kolumnowej. Toluen sporadycznie wykorzystywany jest również do ekstrakcji. Specyficznym zastosowaniem toluenu, coraz rzadziej wybieranego benzenu oraz niekiedy cykloheksanu jako rozpuszczalników w reakcjach, jest możliwość tworzenia przez nie azeotropów z wodą, które po skropleniu za pomocą chłodnicy zwrotnej można rozdzielić za pomocą specjalnej nasadki tzw. aparatu Deana-Starksa na wodę i rozpuszczalnik organiczny, który w zamkniętym cyklu wraca do ogrzewanej w temperaturze wrzenia rozpuszczalnika (tzw. refluksie) kolby reakcyjnej. Taką technikę stosuje się m.in. w kondensacji Knoevenagela lub przekształcania aldehydu lub ketonu odpowiednio w (cykliczny) acetal lub ketal np. za pomocą glikolu etylenowego [HO(CH2)2OH], gdzie obecność śladowej choćby ilości wody inhibuje przebieg tych równowagowych transformacji.  

Pentan (temp. wrz. 36°C) stosowany jest czasem do wytrącania i/lub przemywania osadów. Otrzymywane w ten sposób stałe związki często mają postać pyłu, który skutecznie można wyszyć na lejku Schotta i/lub pompie olejowej, w celu pozbycia się resztek rozpuszczalnika.

Heptan (98°C) wykorzystywany jest do ‘pseudo-krystalizacji’. Próbkę zawierającą mniej polarne zanieczyszczenie można zagrzać w heptanie do wrzenia i po schłodzeniu do temp. pokojowej, odsączyć nierozpuszczony osad od przesączu zawierającego niepolarne zanieczyszczenia, co często pozwala w prosty sposób oczyścić związek unikając chromatografii.

Ksylen, występujący w postaci wysokowrzącej (~ 140°C) mieszaniny izomerów (orto, meta, para) podobnie jak omawiany wcześniej eter difenylowy służy do prowadzenia reakcji wymagających ogrzewania w wysokiej temperaturze.

Ostatnią ważną grupą są rozpuszczalniki chlorowcowane m.in. chlorek metylenu (DCM), 1,2-dichloroetan (DCE), chloroform (CHCl3), coraz rzadziej stosowany czterochlorek węgla (CCl4) i jeszcze rzadziej chlorobenzen PhCl.

Dichlorometan (temp. wrz. 40°C) stosowany jest zarówno jako rozpuszczalnik (często bezwodny), do licznych reakcji, ale również do ekstrakcji czy chromatografii kolumnowej. Innym zastosowaniem, w parze z heksanem lub heptanem, jest możliwość wykorzystania go do wytrącania na wyparce, w trakcie którego lepiej rozpuszczający związki organiczne DCM jest oddestylowywany jako pierwszy, co dodatkowo radykalnie schładza mieszaninę, co często ułatwia wypadanie czystego związku w postaci osadu lub oleju, znad którego można ściągnąć fazę węglowodorową zawierającą mniej polarne zanieczyszczenia. DCM stosowany jest często również jako rozpuszczalnik do przenoszenia substancji np. z większej kolby do mniejszej (kolby lub fiolki). W połączeniu z metanolem (np. jako 50% roztwór) umożliwia rozpuszczenie większości substancji, które nie rozpuszczają się np. ani w samym MeOH ani w DCM.

Niekiedy jako alternatywę dla chlorku metylenu, zwłaszcza dla reakcji wymagających umiarkowanego ogrzewania, stosuje się wyżej wrzący 1,2-dichloroetan (temp. wrzenia 83°C).

Chloroform używa się często do ekstrakcji, nanoszenia mieszanin reakcyjnych na kolumnę chromatograficzną, ale chyba jego najważniejszym zastosowaniem jest użycie do kilkukrotnego odparowywania próbek oczyszczonego produktu, przed analizą NMR, w celu usunięcia (‘wypchnięcia’) resztek innych rozpuszczalników. Jako że w spektroskopii NMR najczęściej stosowany jest CDCl3 ‘naturalnie’ zawierający pewną ilość CHCl3, jego niewielka dodatkowa ilość wynikająca z odparowywania jest bardziej akceptowalna, niż piki od innych rozpuszczalników.

Czterochlorek węgla (temp. wrz. 77°C) podobnie jak benzen, to typowy rozpuszczalnik stosowany do reakcji rodnikowych.

Chlorobenzen (temp. wrz. 132°C) wybierany w analogicznych sytuacjach jak ksylen czy eter difenylowy, jest najbardziej z nich stabilny w warunkach kwasowych, najmniej w silnie zasadowych.

Na tym zakończę to dosyć arbitralne omówienie rozpuszczalników, pośród których zabrakło m.in. dekaliny, nitrobenzenu, disiarczku węgla (CS2), eteru naftowego (będącego niesprecyzowana mieszanką róznych węglowodorów) czy HMPA, ale taką listę można rozciągać w nieskończoność.

W kolejnym odcinku, przećwiczymy przekształcanie reakcji krótkich syntez z ciężkostrawnej formy zapisu wzorami strukturalno-półstrukturalno-półszkieletowymi pokutującymi dalej nawet w najbardziej współczesnych skryptach i podręcznikach, na łatwo przyswajalne szkieletowe. Mam nadzieję, że powyższy trening na rozpuszczalnikach stanowił wystarczającą rozgrzewkę.  


[1] Uwaga, Ac jest też skrótem od rzadko spotykanego pierwiastka aktynu.

[2] Akronim od angielskiej nazwy ethyl acetate.

[3] Umiarkowanie dobrze rozpuszcza wiele soli organicznych.

[4] Czysty kwas octowy (tzw. lodowaty) krzepnie już w 17°C).

[5] Silny kwas o mocy zbliżonej do kwasów nieorganicznych.

[6] THF, 1,4-dioksan, ale również EtOH lub MeOH ze względu na nieograniczoną mieszalność z wodą często wybierane są jako współrozpuszczalnik w reakcjach hydrolizy, w których stosowany jest wodny roztwór wodorotlenku lub np. kwasu solnego. Rozpuszczalnik organiczny umożliwia rozpuszczenie substratu, a jego mieszalność z wodą umożliwia otrzymanie mieszaniny jednofazowej.

[7] Mechanizm powstawania nadtlenków, które po dziś są powodem najtragiczniejszych w skutkach wypadków w laboratoriach oraz mechanizm działania stabilizatorów (na przykład BHT), które są dodawane do niektórych rozpuszczalników, by temu zapobiec, omówię kiedyś w oddzielnym artykule.

[8] Przydatnym narzędziem do sprawdzania rozpuszczalności soli nieorganicznych w rozpuszczalnikach jest rosyjska baza danych „База данных физико-химических свойств и синтезов веществ”. Jednak, jak się przekonałem w praktyce, rozpuszczalność niektórych soli jest zdecydowanie niższa niż to wynika z powyższej wyszukiwarki i innych tablic chemicznych. Przypuszczam, że tak „świetna” rozpuszczalność niektórych soli wynika z niskiej jakości (dużej zawartości wody) rozpuszczalników i soli nieorganicznych (też niewykluczone, że zawilgoconych, jako, że większość z nich jest higroskopijna), które były używane w pomiarach, te kilkadziesiąt lat temu i nikt tego nie skorygował/zaktualizował. Przy próbie rozpuszczenia sproszkowanego K2CO3 w DMF’ie czy DMSO (niesuszonych, CZDA, dopiero co otwarta butelka) nie byłem w stanie rozpusćić kilku, a może i 10-krotnie mniejszej ilości! od tej, która wynikała z tablic.

[9] Półoficjalny, rzadko stosowany skrót.

[10] J.w.

Pożyteczny minimalizm. O koncepcji zapisu języka chemii organicznej wzorami szkieletowymi

W poprzedniej części nieco wysługując się jednym z moich ulubionych pisarzy — Jackiem Londonem zachęcałem do dogłębnego analizowania reakcji i syntez opisanych w podręcznikach i literaturze fachowej. Żeby ułatwić percepcję przedstawionej w nich/niej wiedzy, moim zdaniem niezbędne jest jak najszybsze przestawienie się na używanie wyłącznie wzorów kreskowych, zwanych również szkieletowymi, zamiast najczęściej stosowanych, w podręcznikach, różnych wariacji wzorów: strukturalnych, półstrukturalnych i częściowo tylko szkieletowych. Autorzy podręczników je stosujący, z niewiadomego mi powodu, traktują Czytelnika jako pozbawionego wyobraźni i nieumiejącego zliczyć do, w porywach, ośmiu. Kurczowe trzymanie się tych wzorów jest najszybszą drogą do znienawidzenia chemii organicznej, a notowanie w ten sposób jest bardzo męczące i nużące, podobnie jak sposób percepcji takich wzorów przez umysł. Uważam, że stosowanie takich wzorów w podręcznikach powinno być karalne, gdyż uniemożliwia uczniom i/czy studentom polubienie tej fascynującej nauki, jaką jest chemia organiczna.

Zachęcam zatem do jak najszybszego odkręcenia bocznych kółek od rowerka i zdecydowania się na znacznie przyjemniejszą przejażdżkę ze wzorami szkieletowymi.

Powyższą, wcale nie nazbyt krzywdzącą, uwagę zobrazuję przykładem związku znanemu Państwu z życia pozalaboratoryjnego. Poniższa substancja jest głównym składnikiem zmywaczy konwencjonalnych lakierów do paznokci[1] oraz jedną z naturalnych substancji zapachowych obecnych w białym winie.

W przedstawionym powyżej modelu ważnego rozpuszczalnika organicznego i surowca do syntez — octanu etylu, bo o nim mowa, kolorem białym oznaczono atomy wodoru (H), czarnym węgla (C) a, czerwonym tlenu (O). Cząsteczka ta jest zaprezentowana w postaci najbardziej stabilnego konformeru, którego wszystkie grupy i atomy są możliwie daleko od siebie, ale należy pamiętać, że jest ona w ciągłym ruchu i następują nieustanne obroty wokół wszystkich wiązań pojedynczych.

Przekształcenie, pokazanego wcześniej, modelu kulkowego w powyższy pokazujący wszystkie informacje plus orbitale elektronowe z parami elektronami, ręcznie – na papierze zajęło mi ok. 45 sekund. Wzór zawiera 8 atomów H, 4 C, 2 O, 8 wiązań — (uwzględniając podwójne =) oraz 3 przedstawione klinem ponad płaszczyznę kartki, oraz 3 poniżej płaszczyzny, dodatkowo 4 orbitale zawierające 2 elektrony na każdym (w sumie 8). Zliczając — aż 40 (bitów) informacji!

Można go uprościć do wzoru półstruktualnego, którego narysowanie zajęło mi ok. 20 sekund i zredukowało liczbę informacji do 22.

Dokonując kolejnych uproszczeń, możemy dojść do różnych wariantów wzorów, na których zapisanie wystarczy < 10 sekund zawierających odpowiednio 12 i 10 informacji. Wzory te charakteryzują się tym, że chowają informacje na temat sposobu połączenia atomów i geometrii cząsteczki, zatem, żeby ją sobie wyobrazić i odtworzyć trzeba dokonać licznych operacji myślowych.

Niestety autorzy większości podręczników, z zupełnie niezrozumiałego dla mnie powodu, z uporem sadysty lubują się w różnych wariantach podobnych wzorów.

Tymczasem wystarczy < 5 sekund, żeby przedstawić octan etylu w postaci przyjemnego dla oka wzoru szkieletowego składającego się z: 2 atomów tlenu i 6 wiązań — (uwzględniając podwójne =) w sumie tylko 8 (bitów) informacji! Wzór ten, zakładając u osoby go odczytującej znajomości prostych reguł, które przypomnę poniżej, zawiera dokładnie te same informacje co wzór strukturalny, którego narysowanie i percepcja zajmuje prawie 10-krotnie więcej czasu i wysiłku!

Wystarczy pamiętać o kilku regułach:

  1. Na końcach kresek oraz punktach przegięcia lub łączenia się kresek, niezakończonych literami, domyślnie znajdują się atomy węgla (C),
  2. Każdy z niezaznaczonych atomów węgla jest połączony wiązaniami pojedynczymi (—) z taką liczbą atomów wodoru (H), żeby zgromadzić wokół siebie oktet walencyjny. Innymi słowy, zakończenie kreski odpowiada grupie CH3, punkt zagięcia (>) grupie CH2, w przypadku punktu, od którego odchodzą 3 rozgałęzienia (Y) CH. Dla punktów, od których odchodzą 4 kreski (np. X lub >=) węgiel nie tworzy dodatkowego wiązania z wodorem.
  3. Atomy wodoru (H) musimy zapisać tylko wtedy, gdy są połączone z innym atomem niż węgiel (C), najczęściej: O, N, S, P i.in.
  4. Wolnych par elektronowych (dotyczy najczęściej O, N, S, P, Se, F, Cl, Br, I i.in.) nie trzeba zaznaczać, ich domyślna liczba również wynika z reguły oktetu. Jeśli tlen (O) jest połączony dwoma wiązaniami z innym(i) atomem/ami to muszą być wokół niego 4 niewiążące elektrony, czyli ich 2 pary.
  5. Stosując wzory szkieletowe, można pokazać wiązanie C—H, jeśli chce się coś wyjaśnić (na przykład odrywanie wodoru przez zasadę (B[2] od angielskiego base). Podobnie można zaznaczyć parę elektronową, chcąc pokazać, że odrywa ona/przyłącza proton od kwasu (H—A; gdzie A oznacza anion kwasu; od angielskiego acid).

Taki zapis nie oznacza, że przy węglu grupy metylowej znajduje się tylko jeden atom wodoru (H), lecz, że chcemy pokazać tylko ten jeden, 2 pozostałe pozostają w domyśle.

Podobnie w przypadku pary elektronowej tlenu, możemy (ale nie musimy) pokazać jedną, i w tym wypadku nie oznacza, że jest tylko jedna, lecz, że zależało nam na pokazaniu tej jednej, druga pozostaje „schowana”.

6. Kąty pomiędzy zapisywanymi bądź schowanymi atomami wynikają z hybrydyzacji atomów oraz związanej z tym liczby podstawników, w tym niewiążących par elektronowych, które należy traktować jako podstawniki. Obowiązuje tu zasada na tzw. „chłopski rozum”[3], podstawniki zajmują najodleglejsze miejsca w przestrzeni lub na płaszczyźnie, względem siebie, żeby zminimalizować odpychające oddziaływania między sobą.

Jeśli podstawniki są 4 (hybrydyzacja sp3), to muszą być rozmieszczone w narożnikach tetraedru — kąty (<) między wiązaniami są zbliżone do 110°, im większy podstawnik lub para elektronowa na większym orbitalu (szczególnie w przypadku kolejnych okresów, dotyczy np. atomów, P, S, Se i.in.) tym większe pretensje do zagrabienia większej przestrzeni kosztem pozostałych podstawników, które w konsekwencji tego zbliżają się do siebie i kąt między nimi jest mniejszy. Są to na ogół małe odchylenia, których nie uwzględnia się przy rysowaniu wzorów.[4]

Jeśli są 3 podstawniki (hybrydyzacja sp2) to leżą na płaszczyźnie tworząc kąty ok. 120°.

W przypadku hybrydyzacji sp podstawniki okupują najdalsze możliwe punkty płaszczyzny/przestrzeni — cząsteczka jest liniowa, kąt 180° (CO2 O=C[5]=O, alkiny R—C≡C—R’, nitryle R—C≡N:, keteny >C=C[6]=C< i inne).

7. Związki mogą występować w różnych konformacjach, najczęściej rysuje się taką, w jakiej grupy są najdalej siebie. Niemniej wszystkie poniższe struktury są równie poprawne i mogą być odwrócone pod dowolnym kątem:

8. Wszystkie odchylenia od powyższych reguł, najczęściej w przypadku ładunku dodatniego na węglu (karbokation), ujemnego (karboanion), niesparowany elektron (rodnik), czy obecności luki elektronowej i pary elektronowej (karbenu) wymagają zaznaczenia tego na wzorze szkieletowym. To zagadnienie omówię dokładniej w kolejnej części materiałów pomocniczych.

Z moich obserwacji i doświadczenia z pracy z magistrantami (polskimi i z zagranicznymi) wynika, że studenci w bardzo różnym stopniu znają reguły zapisu wzorami szkieletowymi. Niektórym nie przeszkadza 5-cio wiązalny węgiel, inni myślą, że zakończenie kreski symbolizuje wodór (H) zamiast grupy metylowej (CH3), w alkinach i nitrylach podstawniki, zamiast tworzyć kąt 180°, tworzą 120° itd. Najczęściej jednak spotykam osoby, które są (nie do końca) świadomymi użytkownikami tej koncepcji zapisu tzw. znającymi-niepraktykującymi, dlatego zachęcam do przećwiczenia zapisu na najczęściej spotykanych w laboratorium rozpuszczalnikach, które przy okazji pokrótce omówię w kolejnym odcinku.

Często zdarza się również, że osoby zapisują związek w postaci wzoru szkieletowego, po czym niepotrzebnie dodają zbędne informacje, psując ich prostotę, przejrzystość i oszczędność formy. Poniżej przykłady:

Zachęcam również do zapisywania grup funkcyjnych w postaci szkieletowej, zamiast zapisywać je skrótami (np. CO2Et dla estru, CN dla nitrylu, CHO dla aldehydu czy SO2 dla sulfonu), znacznie lepiej pozwala to zrozumieć reakcje i mechanizmy przebiegające z ich udziałem. W przypadku pisania pracy magisterskiej, czy publikacji, kosztem waloru dydaktycznego często lepiej jednak zapisywać część grup w postaci skróconej (np. grupę NO2 czy CF3), żeby związki zajmowały mniej miejsca na schematach lub po prostu, aby grupy na schematach wzajemnie ze sobą nie kolidowały – zapisywanie 3-wymiarowych struktur na płaskiej kartce generuje niekiedy tego typu problemy.

W celu przećwiczenia zapisu wzorami szkieletowymi w kolejnym odcinku pokrótce omówię kilkadziesiąt najczęściej spotykanych w laboratorium chemii organicznej rozpuszczalników.

Jeśli jednak wolicie wpierw podrążyć problematykę zapisu wzorami mezomerycznymi, wstęp do tego zagadnienia znajduje się tutaj.


[1] W przypadku tzw. hybryd stosowany jest silniejszy rozpuszczalnik, ale bardziej wysuszający skórę — aceton.

[2] Uwaga! W innym kontekście (B) może oznaczać atom boru.

[3] Istnieje metodologia o skrócie VSEPR, która tłumaczy to samo w absurdalnie zawikłany sposób.

[4] Niekiedy odchylenia są znaczne, w cząsteczce siarkowodoru (H2S) kąt między wiązaniami wynosi 90°, zamiast spodziewanych ~110°.

[5] Stosując zapis zworami szkieletowymi, zamiast litery C stosuje się kropkę.

[6] Analogicznie jak w przypadku CO2.

Polecane książki do podstaw chemii organicznej i te o strawnej objętości

Szanowni Państwo,

w ramach działalności w kole zachęcam do czytania czy doczytywania sobie podstawowych informacji z chemii organicznej. Dobrze, jakby mieli Państwo przy sobie podręcznik do chemii organicznej na podorędziu, warto mieć go przy sobie podczas spotkań laboratoryjnych, żebyśmy mogli wskazywać, co warto sobie na bieżąco przypominać. Proszę zatem, aby wszyscy z Państwa, którzy chcą uczestniczyć w jakiejkolwiek formie w zajęciach naszego koła, zaopatrzyli się w miarę "nowy" (wydany w ciągu ostatnich 35 lat)  podręcznik do podstaw chemii organicznej (najlepiej w jego papierową wersję).  Najkrótszą książką, jaką polecam, są "Krótkie wykłady z chemii organicznej" Grahama Patrica. Nie taki zły jest skrypt, będący chyba głównym źródłem, z którego korzystaliście Państwo przy nauce do egzaminu/ćwiczeń z "chemii organicznej" i "preparatyki organicznej" autorstwa Doroty Maciejewskiej, Marii Langwald; linki poniżej). 

Najlepszym obecnie na rynku podręcznikiem jest "Chemia organiczna"; Clayden, Greeves, Warren, (Wothers) – najnowsze polskie wydanie (4 tomowe) jest z 2016 roku (wydaje mi się, że jest tłumaczeniem 1 wydania brytyjskiego oryginału), ale obecnie trudno zdobyć tę książkę, poza tym jej koszt to ponad 400 zł. Nieco tańsza i łatwiej dostępna jest w oryginalnym anglojęzycznym II (lekko zmienionym) wydaniu (1-tomowym) z 2012 roku. Jej wersję elektroniczną można co prawda znaleźć tutaj, ale nie jest to zapewne wersja do legalnego korzystania i decyzję o tym pozostawiam Państwa sumieniu.

Praktycznie wszystkie publikacje, z którymi się Państwo zetkniecie w czasie prac z nami czy pisania pracy magisterskiej, będą po angielsku, więc warto prędzej czy później się z tą książką zaprzyjaźnić, jeśli ktoś z Państwa już wie, że synteza organiczna to jest „to”. W naszej katedrze posiadamy niestety tylko jeden jej (anglojęzyczny) egzemplarz w postaci fizycznej.

Popularnym i lubianym przez polskich studentów podręcznikiem jest "Chemia Organiczna"; McMurry'ego. Pomimo zbliżonej objętości do "Claydena" (ok. 1200 stron) zawiera kilkukrotnie mniej treści. Występuje w polskiej wersji językowej w wydaniu starszym dwutomowym i nowszych 5-cio tomowych. Jej najnowsze wydanie, w pełni legalne (ale po angielsku) dostępne jest tutaj. Co więcej, zauważone przez czytelników błędy są na bieżąco poddawane korekcie. Osobiście nie przepadam za tą książką ze względu na "rozwodnienie" jej treści (co jest cechą wspólną wielu amerykańskich podręczników) i brak omówienia wielu bardziej "nowoczesnych" reakcji (choć wiele z nich ma już kilkadziesiąt lat), ale wiem, że studenci uważają ją za przyjazną w nauce.

Podobną książką, na pierwszy rzut oka zawierającą trochę więcej "nowszego" materiału, jest "Chemia organiczna"; Solomons'a (wydanie polskojęzyczne w 2 tomach)

Obydwie z wyżej wymienionych książek znajdziecie Państwo w bibliotece WUM; Solomons wydaje się trochę lepszy, ale w bibliotece jest tylko jeden jej egzemplarz i nie wiem, czy można go wypożyczyć. 

Jeśli przeraża Państwa nauka z książek anglojęzycznych lub objętości wymienionych powyżej, to polecam wybrać coś polskiego, krótszego (ok. 600 stron). Tutaj wymienię kilka dostępnych pozycji:

"Chemia organiczna" Floriańczyk, Białecka; 2005; (podobnie jak wszystkie wcześniej wspomniane książki zawiera omówienie podstaw technik identyfikacji związków: NMR, MS, UV-VIS i IR)

"Chemia organiczna" Mastalerz; 2000 (techniki identyfikacji są tu jedynie wspomniane, ale jest w niej wiele ważnych reakcji, których nie ma w pozostałych wymienionych w tej sekcji książkach)

"Chemia organiczna"; Maciejewska, Langwald (tom 1 i 2) to skrypt używany do nauki na naszym wydziale, ale brak w nim jakichkolwiek informacji na temat technik spektroskopowych/alnych.

"Chemia organiczna – krótki kurs" Hart (zawiera elementarne podstawy technik spektroskopowych/alnych).

I wiele, wiele innych książek, jeśli Państwo macie/znacie/lubicie jakieś inne, to proszę się pochwalić, może będą dla nas wystarczające.

Niezależnie, którą z nich Państwo wybierzecie (najlepiej udać się do biblioteki i przekartkować każdą z nich), na pewno łatwiej będzie korzystać z jej papierowej wersji i umożliwi mi to szybsze wskazanie Państwu odpowiednich rozdziałów, których przeczytanie będzie ułatwiać na bieżąco naszą współpracę.

Michał Nowacki

Jak samodzielnie zgłębiać język chemii organicznej? Analiza studiów przypadku, w celu kształtowania chemicznej intuicji

Szanowni Państwo, nazywam się Michał Nowacki i jestem adiunktem w Zakładzie i Katedrze Technologii Leków i Biotechnologii Farmaceutycznej na Wydziale Farmaceutycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Wraz z Panią Doktor Martyną Wróbel — Opiekunem studenckiego koła naukowego „Synthesis” — prowadzimy działalność dydaktyczną poświęconą badaniom nad nowymi lekami i metodami ich otrzymywania.

Celem krótkiego cyklu materiałów, które przygotowałem dla Państwa, jest podanie wskazówek metodologicznych, które rozwiną Państwa chemiczną intuicję, pozwalającą łatwiej zrozumieć wewnętrzną logikę chemii organicznej i samodzielnie dokształcać się w tej dziedzinie wiedzy demonizowanej, jako skrajnie pamięciowa. Jest w tym poglądzie sporo prawdy, albowiem zgłębianiu chemii organicznej bliżej jest do nauki dowolnego naturalnego języka obcego (niż choćby matematyki), które moim zdaniem, powinno polegać na analizie obcojęzycznych tekstów, którym odpowiadają wieloetapowe syntezy związków organicznych i rozkładaniu ich na czynniki pierwsze, co umożliwia z kolei samodzielne tworzenie nowych zdań — planowanie i następnie nastawianie reakcji chemicznych, a z nich dłuższych wypowiedzi — ścieżek syntetycznych. Podobnie, jak jedynie kontakt z dobrze wykształconym rodzimym użytkownikiem języka jest prawdziwym testem poprawności stworzonej, przez adepta języka obcego, dłuższej wypowiedzi, tak eksperyment w laboratorium weryfikuje, czy zaprojektowana przez chemika synteza faktycznie umożliwi otrzymanie oczekiwanego związku. W obydwu przypadkach praktycznie nie da się ze 100% pewnością sukcesu zaplanować w pełni poprawnego rozwiązania w sposób teoretyczny, ale bogata wiedza faktograficzna i dobrze rozwinięta intuicja lingwistyczna/chemiczna pozwala skomponować twór wymagający, po weryfikacji, wprowadzenia niewielkiej liczby poprawek. W obydwu wypadkach to Natura jest egzaminatorem modelowanego rozwiązania i tym lingwistyka/chemia różni się od policzalnych na kartce papieru problemów matematycznych.  

Podobne, do opisanego wyżej, podejście analityczne przedstawił amerykański pisarz — Jack London, w autobiograficznej powieści z 1909 r — „Martin Eden”, co prawda w odniesieniu do nauki warsztatu literackiego, ale jest ono na tyle uniwersalne, że można je z powodzeniem zastosować do wielu innych dziedzin wiedzy i życia, w tym do nauki projektowania syntez związków organicznych na podstawie tych opisanych w artykułach i podręcznikach, do czego zachęcam.

"Czytając utwory poczytnych autorów[1], Martin notował osiągnięte przez nich rezultaty, starając się wyśledzić drogi, jakimi do nich doszli, i wyławiając w toku fabuły[2] zręczne chwyty w treści i stylu, (…) z materiałów tych układał metodyczne wyciągi, których się następnie uczył. Nie miał bynajmniej zamiaru małpować cudzych wzorów; starał się tylko odkryć zasady, których stosowanie doprowadzało do zamierzonego celu. Sporządzał spisy efektownych i zwracających uwagę odrębności stylu[3], aby porównawszy ich przykłady, zaczerpnięte z prac wielu autorów, móc zrozumieć ogólną zasadę powstawania takich osobliwości pisarskich[4]. Wyposażony w ten sposób miał nadzieję wyhodować w przyszłości własne, swoiste odrębności, przesiane przez sito należytej krytycznej oceny. Analogicznie gromadził też przykłady zwrotów szczególnie tętniących życiem, powiedzeń żrących jak kwas i palących jak ogień lub też jaśniejących łagodnym blaskiem na tle jałowej pustyni pospolitej ludzkiej mowy[5]. Niezmiernie zaś szukał zasady tkwiącej w zapleczu czy u źródła jednostkowych zjawisk. Chciał dowiedzieć się, jak te rzeczy powstają, by móc samemu je tworzyć. Nie zadowalało go samo tylko oglądanie oblicza piękna[6]. Rozkrawał piękno i dociekał tajników jego budowy w laboratorium swej małej (…) izdebki, dokonawszy zaś selekcji piękna i poznawszy gruntownie jego anatomię, czuł się bardziej już powołany do samodzielnego tworzenia piękna.

Taką już miał naturę, że pracując, musiał mieć pełną świadomość tego, co robi. Nie umiał wykonywać roboty na ślepo, po omacku, nie wiedząc dobrze, dokąd dąży, i licząc na to, że przypadek czy szczęśliwa gwiazda zapewnią uzyskanie pożądanego i pięknego efektu. Nie znosił wyników przypadkowych. Pragnął zawsze dowiedzieć się, jak i dlaczego coś się dzieje. (…)”.[7]

Zapoznawszy się z ideą metodologii przedstawioną powyżej, i przekuwając ją na język chemii organicznej, zachęcam Państwa do zaprzyjaźnienia się z dowolnym podręcznikiem do chemii organicznej o objętości 400-600 stron, jego systematyczną lekturę oraz własnoręczne sporządzanie, przy pomocy ołówka i kartki papieru, notatek możliwie ubogich w słowa i bogatych w schematy reakcji i mechanizmy pokazujące ich przebieg.

Polecam prowadzenie notatek na gładkiej kartce papieru A4 bez kratek i linii, które niepotrzebnie rozpraszają uwagę. Ponadto zachęcam do zagięcia tejże kartki wzdłuż dłuższego boku, w celu utworzenia dwóch kolumn i notowania w pierwszej z nich, a dopiero po wyczerpaniu miejsca przejście do drugiej. Notatki prowadzone w utworzonej w ten sposób wąskiej kolumnie (o rozmiarze zbliżonym do tego, jaki wyświetla się na smartfonie) można objąć jednym spojrzeniem, a patrzenie na nie mniej męczy niż nieustanne przemiatanie ich wzrokiem wzdłuż długich wierszy od lewej do prawej i z powrotem.

W kolejnym odcinku opowiem pokrótce o największym gamechange’rze — chemicznej (samo)edukacji — o zaletach stosowania wzorów szkieletowych, będących swoistą prostą, przejrzystą i oszczędną w formie stenograficzną notacją zapisu związków organicznych.   

Michał Nowacki


[1] Zdolnych chemików organików.

[2] Wieloetapowych syntez.

[3] Strategii syntetycznych

[4] Ścieżek syntetycznych.

[5] Sprytnie zastosowanych reakcji.

[6] Skutecznej ścieżki syntetycznej.

[7] Fragmenty rozdziału XXIII „Martina Edena” Jacka Londona, przekład Zygmunta Glinki.

[MN35] Drugie urodziny Woofli

urodzinyZ radością przypominamy, że 13 października minęły dokładnie dwa lata od opublikowania pierwszego artykułu na portalu Woofla.pl, wzniesionego na fundamentach bloga "Świat Języków Obcych", założonego jedenastego lipca 2010 r. przez Karola Cyprowskiego.

Podziękowania

Przede wszystkim chciałbym podziękować Czytelnikom za komentarze i pytania (zwłaszcza te, swoją głębią wykraczające poza ostre objawy nadmiaru wolnego czasu w stylu: "a dlaczego w 58 zdaniu jest spacja przed dwukropkiem?!"). Portal swoje istnienie zawdzięcza w pełni charytatywnej działalności autorów, którym w tym miejscu składam wyrazy uznania za ich zaangażowanie, niezłomność, pasję, wiedzę i bogate doświadczenia, którymi, pro publico bono, pragnęli dzielić się z Czytelnikami, kosztem swojego czasu wolnego. Dzięki nim baza dostępnych na Woofli artykułów rozrosła się do 300 pozycji.

W minionym roku, poza  działalnością na najważniejszym – stricte pisarskim  froncie, szczególnie chciałbym podziękować:

Karolinie, za tytaniczną pracę, jaką każdego dnia wkłada w prowadzenie profilu Woofli na Facebooku oraz Twitterze oraz stworzenie niezliczonej ilości cieszących nasze oczy grafik, które są ozdobą każdego artykułu, jaki pojawia się na portalu;

Karolowi, za mrówczą informatyczną pracę, często niewidoczną dla oczu, która m.in. przekłada się na to, że coraz łatwiej jest dotrzeć do interesującej Czytelników treści z poziomu wyszukiwarek internetowych, oraz za kompleksową obsługę informatyczną całego naszego projektu, a także sprawne zarządzanie oraz podejmowanie, niejednokrotnie trudnych decyzji, w trakcie którego filantropijna wręcz troska o dobro Czytelnika jest zasadą nadrzędną;

Małgorzacie, za zaangażowanie i udaną sukcesję, (po Adzie, której ogromny profesjonalizm przez wiele miesięcy skutecznie ochraniał autorów przed 'spostrzegawczymi'), na twardym stołku korekty językowej, przez którą przechodzą wszystkie artykuły, jakie pojawiają się na łamach portalu;

Łukaszowi, za generowanie licznych pomysłów mających uatrakcyjnić formę treści publikowanych na portalu oraz profilu na FB;

Marlenie, PiotrowiWojciechowiJakubowi, których pomoc i doradczy głos w dyskusjach związanych ze sprawami czy to językowymi, czy też administracyjnymi jest nie do przecenienia;

Agnieszce i Jolancie za profesjonalizm, terminowość i bezbłędność redakcji artykułów wychodzących spod ich pióra;

Ksenii za olbrzymi potencjał, jaki objawił się już w jej pierwszych artykułach, które niedawno pojawiły się na Woofli.

Muszę dodać, że to tylko najważniejsze z zasług, wszystkich wprost nie sposób drobiazgowo wymienić w jednym artykule.

Chciałbym również podziękować wszystkim autorom, którzy w ostatnim roku gościnnie (przynajmniej jak na razie) zaistnieli na portalu: Konradowi BiesiadzieKatarzynie Grzyb, dr Annie Bielskiej, Magdalenie MarcinkowskiejKatarzynie Flammie, Izabeli Grunowskiej oraz Jakubowi Kubce.

Bardzo dziękuję również za zaangażowanie najbardziej aktywnym komentatorom czy wręcz nieformalnym recenzentom portalu – YanaParaPuyu (vel PPB) oraz Night Hunterowi. Liczba (a zwłaszcza obfitość i poziom merytoryczny) komentarzy ich autorstwa przekracza aktywność wszystkich pozostałych Czytelników portalu razem wziętych, co sprawia, że (czy tego chcą czy nie 😉 ) są ważnymi współtwórcami Woofli.

Wszystkim Wam jeszcze raz dziękuję, cieszę się, że mam zaszczyt i przyjemność współpracowania z tak wspaniałymi ludźmi. Mam nadzieję, że kolejne urodziny spędzimy w jeszcze szerszym gronie (>>Dołącz do nas<<).

Michał


Zobacz również:

Witajcie na WOOFLA.PL

Opowiadanie po wielkopolsku na rocznicę Woofla.pl

Nie zastanawiaj się o czym „Woofla napisze” za kolejne 3 dni, zastanów się, czym Ty, już dziś, możesz zainteresować Czytelników Woofli …

[MN34] O tym jak buszowałem w zbożu z… czarownicą o zimnych sutkach

buszujacy2Uwaga! Ze względu na obecność wulgaryzmów oraz treści o charakterze erotycznym i satanistycznym zaleca się, aby Minister Gliński, Ojciec Natanek oraz czytelnicy, którzy nie ukończyli 18 roku życia, powstrzymali się od lektury.

Poniższy tekst jest pierwszym, aczkolwiek dość wybiórczym, sprawozdaniem z realizacji planu, którego zarys przedstawiłem w artykule: [MN33] Buszujący w mandaryńskim – długofalowy projekt samodzielnej nauki języka chińskiego. W pierwszej części wygłaszałem pochwalne peany na cześć wyboru chińskiego przekładu amerykańskiej powieści pt.: "Buszujący w zbożu" autorstwa J.D. Salingera, jako korpusu tekstów współczesnego języka mandaryńskiego. Tym razem skupię się m.in. na drobnych niedoskonałościach pomysłu wykorzystania właśnie tego materiału w celach związanych stricte z edukacją językową.


Problematyka przekładu

Woofla gościła już jeden, budzący, dyplomatycznie mówiąc, duże zainteresowanie, artykuł, poświęcony sztuce przekładu; jest nim tekst zatytułowany: Wszechobecne wulgaryzmy. Wbrew pozorom analizowanie rozmaicie pojmowanej "poprawności" tłumaczenia, to rozrywka dostępna dla każdego, nie tylko dla osób z akademickim przygotowaniem. Wystarczy zaopatrzyć się w oryginał dowolnej pozycji literackiej oraz jej przekład(y), by z czytelniczą zajadłością tropić niezgodności obydwu (lub większej liczby) wersji. W zależności od wrodzonej czepliwości znajdziemy mniej lub więcej nieścisłości, które na ogół nie mają absolutnie żadnego znaczenia, jeśli chodzi o odczuwaną przyjemność z lektury. Ale po co w ogóle o tym wspominam?

Jeden z moich pierwszych pomysłów dotyczący sposobu sprawdzania swoich postępów w przyswajaniu języka mandaryńskiego miał być oparty na sprawdzaniu identyczności własnego mandaryńskiego przekładu z wersją chińskiego tłumacza. Idea była prosta – w zamierzeniu wystarczyłoby sięgnąć po angielskie (amerykańskie) wydanie powieści i tłumacząc ją zdanie po zdaniu na kartce zapisywać własną chińską wersję, a następnie porównując ją z profesjonalnym przekładem, zaznaczać miejsca, w których nastąpiły niezgodności, które, po pewnym czasie, miałbym z pamięci naprostować. W zamierzeniu chciałem dążyć do stanu, w którym byłbym w stanie przekładać całe ustępy tekstu w identyczny sposób, w jaki zrobił to chiński tłumacz. Pomysł prosty, ale jak to często bywa – diabeł tkwi w szczegółach. O ile w przypadku języków bardzo do siebie zbliżonych (zarówno pod względem gramatycznym, leksykalnym, składniowym, jak i kulturowym) zarysowany wyżej koncept jest wart uwagi, o tyle w przypadku angielskiego i chińskiego okazał się nieco chybionym pomysłem.

Dalszą część artykułu podzielę na dwie połowy. W pierwszej pokażę na przykładach, dlaczego moje próby odtworzenia wersji zbliżonej do przekładu autorstwa chińskiego tłumacza momentami okazały się bezskuteczne. W drugiej natomiast wręcz przeciwnie – uczciwie przyznam, że niektóre fragmenty były zbyt "proste" w przekładzie, niż de facto powinny być.



Zbyt trudno?

Wystarczy sięgnąć po pierwsze słowa powieści, aby poczuć chłód czubka góry lodowej:

"If you really want to hear about it…"

"Jeśli rzeczywiście gotowi jesteście posłuchać tej historii…"

"如果的确想听我讲…"

"Amerykański" podmiot liryczny zwraca się do czytelnika/ów (?) per "you". Pole semantyczne tego angielskiego zaimka jest sumą pól odpowiednich polskich / chińskich zaimków: "ty + wy" oraz " + 你们". Przypadek sprawił, że autorka polskiego przekładu wybrała akurat drugą osobę liczby mnogiej, a chiński tłumacz drugą osobę liczby pojedynczej. Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, gdy czytamy książkę dla przyjemności. Jeśli jednak chcemy osiągnąć pełną zgodność swojego tłumaczenia z tym profesjonalnym to "musimy" pamiętać, aby użyć właśnie 你 a nie 你们. Gdyby był to przekład (w znakach tradycyjnych) książki, po którą żaden szanujący się mężczyzna nigdy by z własnej woli nie sięgnął (~ "Ania z Zielonego Wzgórza"), to można by rozważyć użycie typowo żeńskiej formy zaimka 你 – 妳 (女 oznacza kobietę). Wracając do omawianego przypadku, jeśli użyjemy innej formy – 你们 intuicyjnie czujemy, że nie popełniamy żadnego błędu. Sytuacja jednak nie zawsze jest tak klarowna.

W jednym z kolejnych rozdziałów napotykamy zdanie:

"That's all right. We can smoke till they start screaming at us"

"Nie szkodzi (…). Możemy palić, póki ktoś nie zacznie [na nas] krzyczeć"

“没关系,我们可以抽到他们开始向咱们嚷起来,

W języku chińskim nie występuje zjawisko deklinacji w związku z czym np. formy "my" i "nas" są nierozróżnialne i w języku standardowym tłumaczone jako 我们. Jednak w języku mandaryńskim występuje dodatkowy wariant tego zaimka – 咱们 używany w celu (szczególnego) zaznaczenia, że chodzi zarówno o nadawcę komunikatu, jak i odbiorcę. Dziwi mnie niekonsekwencja użycia tego zaimka w przytoczonym wyżej zdaniu, skoro w wagonie siedzi wyłącznie główny bohater powieści (podmiot liryczny) oraz pasażerka, z którą rozmawia. Dlaczego autor przekładu konsekwentnie nie użył w obydwu przypadkach 我们? Skoro w wagonie są tylko dwie osoby oraz potencjalne "osoby krzyczące" to czy użycie  咱们 znajduje jakieś uzasadnienie? Gdyby obok nich siedziała trzecia osoba paląca, wtedy użycie 咱们 służyłoby podkreśleniu, że skrzyczani zostaną wszyscy troje bez wyjątku. (Celowe zastosowanie 我们 mogłoby sugerować, że pasażerce, do której zwraca się bohater, się "upiecze").

Opisane przypadki to drobiazgi, które z literackiego punktu widzenia nie mają żadnego znaczenia, ale powodują niezawinione różnice w przekładach – własnym oraz chińskiego tłumacza.


Synonimiczność synonimów

Drugi bardzo często napotykany "problem" związany jest z niepewnością tego, czy użyty przeze mnie synonim, który "wydaje mi się" (kluczowe słowo) poprawny w tym kontekście, tak samo dobrze pasuje, jak inny ekwiwalent (?) użyty przez profesjonalnego tłumacza.

W jakich okolicznościach widząc angielskie "if", powinienem użyć 如果a kiedy 要是? Czy jest jakaś zasadnicza różnica? W którym przypadku użycie jednego zamiast drugiego jest błędne? Tego typu pytania powracają za każdym razem, kiedy pojawia się angielskie słowo, które w języku mandaryńskim mogę wyrazić na kilka sposobów.

"If you really want to hear about it…"

"Jeśli rzeczywiście gotowi jesteście posłuchać tej historii…"

"你如果的确想听我讲…" (Przekład 1)

"你要是想听我讲…" (Przekład 2)

Tylko niektóre z wątpliwości można rozstrzygnąć poprzez porównanie tych samych fragmentów dwóch dostępnych chińskich przekładów powieści.

Opisany problem w różnym stopniu dotyczy również niżej wymienionych przykładów słów o różnym "poziomie synonimiczności":

'ale': 可/但(是)/不过
'w': 在。。。里/中/内
'chcieć': 想/要/肯
'przynajmniej': 至少/最少
'powodować': 让/叫/令
'prawie': 几乎/将近/差不多/差点儿
'zwłaszcza': 特別/尤其(是)
'rzeczywiście': 真/老实/的确/其实
'prawdopodobnie': 也许/大概
'obecnie': 现在/目前
'dziecko': 小孩/孩子
'czuć': 觉得/感觉
'po': 。。。以后/之后
'po': 然后/后来。。。
'przypominać sobie': 想起/记起
‘ekstremalnie’:极了/要命/了不起/不得了
‘nawet jeśli’:哪怕/甚至
‘nauczyciel’:老师/教师
‘nikt’:无人/没有人
‘tylko’:只/只有/只是
'wspinać się na górę': 上山/爬山/登山
'itd.': 等等/什么的


Tłumaczenie (prawie) wierne

Tłumaczy nie raz kusi, aby dodać coś od siebie, choćby w celu wzmocnienia siły przekazu:

"I never even once saw a horse anywhere near the place."

"A ja tam przez cały czas nawet szkapy z bliska nie widziałem".

"其实我在学校附近连一匹马的影儿也没见过。"

Polskie wcielenie podmiotu lirycznego nie widziało nie tylko (pełnowartościowego) konia, ale nawet szkapy, natomiast chińskie choćby końskiego () cienia (影儿) .

Niekiedy, co wydaje się już mniej zrozumiałe, tłumacz zmienił wydźwięk użytych w oryginale słów:

"Well. . . they'll be pretty irritated about it,"

"No… zdenerwują się bardzo"

"呃,⋯⋯他们听了会觉得烦恼,"

Odczucie (觉得) zmartwienia (烦恼) to jednak trochę coś innego niż irytacja / rozdrażnienie / zdenerwowanie.


Błędy w tłumaczeniu

Zadziwiające jest również to, że można przetłumaczyć coś zupełnie na odwrót i nie ma to żadnego wpływu na fabułę.

"Hardly anybody laughed out loud,"

"Nikt prawie nie roześmiał się głośno,"

"大家都哄笑起来," (Przekład 1)

"可以说几乎没一个人笑出声来," (Przekład 2)

Autor tłumaczenia, z którego korzystam zupełnie zmienił wersję wydarzeń. Jego zdaniem  wszyscy (大家) i to bez wyjątku () zaczęli się śmiać. Drugi z dostępnych przekładów jest bardziej zgodny z oryginałem.


Zaskakujące tłumaczenia

Wydawałoby się, że niezależnie od różnic kulturowych ciało Amerykanina, Polaka oraz Chińczyka powinno reagować podobnie na te same bodźce zewnętrzne.

"He was always yelling, outside class. It got on your nerves sometimes."

"Poza lekcjami zawsze wrzeszczał. Czasem to było nawet dość denerwujące."

"除了在教室里,他总是大声嚷嚷。有时候声音高得令人皮疙瘩。" (Przekład 1)

"除了在教室里,他总是大声嚷嚷。有时候你听了真会皮疙瘩。" (Przekład 2)

Nieco zaskakujące jest to (a jeszcze bardziej zdumiewa zgodność dwóch chińskich przekładów, która budzi wątpliwość odnośnie tego, czy powstawały niezależnie od siebie), że głośny i zarazem denerwujący krzyk nauczyciela prokurował w chińskiej wersji podmiotu lirycznego reakcję pilomotoryczną. Wyrastanie () guzków (疙瘩) kurzej () skóry () to zgodnie z encyklopedyczną definicją skurcz mięśni przywłosowych położonych u podstaw mieszków włosowych na znacznym obszarze skóry, powodujący wyprostowanie włosów. My Polacy mówimy, że "dostaliśmy gęsiej skórki" w sytuacji, gdy jest nam zimno, albo się boimy, ale osobiście trudno mi wiązać tego rodzaju objawy ze zdenerwowaniem (które nie jest spowodowane akurat odczuciem strachu) / graniem na (moich) nerwach czy poczuciem wkurzenia.



Za łatwo?

Przytoczone wyżej przykłady miały na celu ukazanie reprezentatywnych sytuacji, w których tłumaczenie sporządzone przeze mnie, choćby w myślach, nie było (bo w wielu przypadkach po prostu nie mogło być) identyczne z tym uzyskanym przez chińskiego tłumacza. Poniżej, z kolei, pokażę kilka przykładów sformułowań o charakterze idiomatycznym, które zgodnie z moim odczuciem zostały przetłumaczone zbyt dosłownie. Względnie łatwo tłumaczy się sformułowania, w których pod kolejne słowa wystarczy podstawić ich słownikowe ekwiwalenty z innego języka, znacznie trudniej oddać myśl w sposób kongenialny.

Tłumaczenie dosłowne v kongenialne

Co rusz, w chińskim tłumaczeniu natrafiam na sformułowania, co do których mam wrażenie, że są przesadnie dokładną kalką z angielskiego.

"(…) and it was cold as a witch's teat," (zainteresowanych genezą tego powiedzenia odsyłam tutaj: 1, 2, 3.)

"(…) a zimno było (…), jak wszyscy diabli,"

"天气得像巫婆奶头"

Kongenialne tłumaczenie zimno jak diabli wydaje się lepiej oddawać sens niż dość osobliwa "mało chińska" wersja: pogoda (天气) była zimna ) tak (得) jak  (像) sutki (奶头) czarownicy (巫婆 + 的).

Bardzo podobny przykład wydaje się świadczyć o niewielkiej świadomości dotyczącej fundamentów (a właściwie piwnic) europejskiego chrześcijaństwa.

 "It was icy as hell"

"Gołoledź była diabelna"

"天得像在地狱里一样"

Autor chińskiego przekładu tłumacząc zbyt dosłownie powyższe zdanie otrzymał bezsensowny, na gruncie logiki, twór o charakterze oksymoronu:

Dzień 天 był zimny 冷 tak (得)  samo (一样)  jak (像) w (在…里) piekle (地狱).

A wystarczyło przetłumaczyć hell nie jako okolicznik miejsca, lecz chiński odpowiednik przysłówka stopnia: cholernie czy diabelnie.


Wulgaryzmy nie tylko u Szekspira

Dosyć groteskowo wygląda opisowy sposób przedstawienia pojęcia, którego nie sposób oddać innym słowem niż "sukinsyn" czy wręcz "skurwysyn":

"I can't stand that sonuvabitch"

"Nie znoszę tego sukinsyna"

我受不了那婊子养的"

婊子养的 to opisowa konstrukcja z [pustym / domyślnym dopełnieniem]; [ktoś / człowiek] którego () wychowała (prostytytka (婊子) . Czyż nie lepiej byłoby wyrazić tę specyficzną "rodzinną relację" choćby złożeniem 混账 ?



Co z tego wynika?

Mogłoby się wydawać, że w obliczu powyższych uwag plan nauki mandaryńskiego oparty na chińskim przekładzie "Buszujacego w zbożu" wziął w łeb. Podchodzę jednak do tego w sposób pragmatyczny – podobnie jak Pułkownik Stukółka  przywódca szykującego zasadzkę oddziału partyzantów:

"- Słuchajcie chłopcy, tutaj nieopodal, niebawem trasą na Radom będzie przejeżdżał niemiecki dygnitarz Hermann Ampler. (…) Spójrzmy na mapę…

– Po co? Przecież to mapa Chile.

– Nie mamy innej mapy. To jest wojna. Musimy walczyć tym, co mamy!

– Chociaż trzeba przyznać, że ta mapa kilka razy nieźle nas zmyliła.

– Tak. Na przykład, gdy próbowaliśmy się przebić przez płaskowyż El Paso Domingo.

– Albo jak chcieliśmy sforsować Orinoko. Mało krokodyle nas nie zjadły."

Kabaret Moralnego Niepokoju – "Partyzanci"

Jestem zdania, że przerabiany materiał (chiński przekład powieści) można dobrze wykorzystać łącząc czujność ustrojową z tworzonymi przez siebie naprędce tłumaczeniami roboczymi, które rozwiązują wiele (choć niestety nie wszystkie) z poruszonych w tym artykule problemów. Więcej o tym, już w kolejnej depeszy z mandaryńskiego frontu.


Zobacz również:

[MN33] Buszujący w mandaryńskim – długofalowy projekt samodzielnej nauki języka chińskiego

[MN33] Buszujący w mandaryńskim – długofalowy projekt samodzielnej nauki języka chińskiego

buszujacy1Chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach…[1]

Mawia się, że prawdziwy mężczyzna powinien zbudować dom, zasadzić drzewo oraz spłodzić syna. Z racji tego, że Woofla nie jest portalem o tematyce architektonicznej, dendrologicznej czy, ku ubolewaniu wielu, seksualnej, żadne z tych trzech zadań nie będzie tematem doświadczenia, którego zarys zamierzam przedstawić w poniższym artykule. Nie wiem, czy anonimowy autor powyższej mądrości ludowej na dalszych pozycjach swojej listy wspominał o napisaniu książki oraz nauczeniu się języka chińskiego, a tym bardziej, czy wyznaczył ramy czasowe, w których należy się zmieścić, realizując wspomniane zadania. Z racji nieubłaganie zbliżającej się 30-stki zdecydowałem się podjąć realizacji projektu będącego połączeniem właśnie tych dwóch, z mojej długiej listy trzeciorzędnych marzeń, o marginalnym znaczeniu praktycznym – a, prawdę mówiąc, będących wyłącznie czystą fanaberią. Publiczne zobowiązanie ma na celu zwiększenie prawdopodobieństwa zakończenia projektu sukcesem. Niedotrzymanie słowa danego sobie, to coś, co zdarza mi się niemal codziennie, w chwili gdy ustawiam budzik w telefonie na szóstą rano. Realizacja tego heroicznego w moim przypadku zadania, jakim jest wstanie o tak bezbożnej godzinie, w sytuacji, gdy podyktowane jest jedynie chęcią sprawdzenia tego, czy Ów wspomniany w tytule wstępu rzeczywiście, zgodnie z innym ludowym porzekadłem, daje, zwykle kończy się porażką. Inaczej byłoby, gdybym umówił się z kimś, choćby na wspólny poranny jogging. Niedotrzymanie słowa człowiekowi, który nie jest prekursorem naszego odbicia w lustrze, to coś, nad czym znacznie trudniej przejść do porządku dziennego.

Z podobnego powodu zdecydowałem się na publiczne zobowiązanie, z którego, bez utraty twarzy, nie sposób będzie się wycofać. Czasem motywacji trzeba dopomóc i niczym Cortez(ar) puścić z dymem okręty, na których przypłynęło się, aby palić, gwałcić i mordować, a to, by uniemożliwić odwrót z raz obranej ścieżki.


Buszujący w mandaryńskim, czyli długofalowy projekt samodzielnej nauki języka chińskiego

Mój eksperyment oparty będzie na metodologii opisanej w cyklu sześciu artykułów:

[MN6] Zaczynając naukę języka, wpierw określ sobie cel i ‚obszar’ działania*

[MN7] Jak, z głową, wybierać materiały do nauki tak, aby nie męczyć się … bez potrzeby?

[MN8] Patrz z własnej perspektywy; szyj metodę na miarę własnych potrzeb i możliwości

[MN9] Jak sporządzić tłumaczenie robocze będące namiastką myślenia w języku obcym?

[MN10] Dlaczego warto sporządzać tłumaczenia robocze obcojęzycznych tekstów?

[MN11] Jak uczyć się w oparciu o tłumaczenie robocze?


#1 Cel

Przed ukończeniem 30 roku życia chcę napisać powieść psychologiczną w języku chińskim – mandaryńskim (w znakach uproszczonych).

Jednak, wbrew zapowiedziom, będzie nieco o dendrologii. Mając za zadanie ścięcie grubego drzewa, możemy chwycić za zardzewiałą, tępą piłę i czym prędzej, "by nie tracić czasu", przystąpić do wycinki. Jeśli nawet uda się nam powalić wyznacznik "prawdziwego mężczyzny", umęczymy się jak diabli. Im grubsze drzewo (~ trudniejsze zadanie), tym lepiej poświęcić większą część czasu na dobre naostrzenie piły (~ przygotowanie solidnego warsztatu literackiego).

Czas, jaki daję sobie na realizację zadania to niemal 3 lata. To dużo (w tym czasie można przeczytać kilkanaście czy wręcz kilkadziesiąt książek w języku obcym) i mało (po 6,5 roku szkolnej "nauki" niemieckiego potrafię powiedzieć, że mam biegunkę i niewiele więcej, a na mój dorobek literacki składa się kilka opisów pokoju i symulowanych listów do wyimaginowanych Brieffreund'ów). Nie sposób nie zgodzić się z Peterlinem, że kluczową rolę w nauce odgrywa intensywność, im większe natężenie, tym lepiej, z drugiej jednak strony warto zachować zdrowy umiar, aby ślepe realizowanie planu nie okazało się destrukcyjne jeśli chodzi o inne, znacznie ważniejsze, sfery życia.

#2 Materiały do nauki

Budowanie warsztatu literackiego oparte będzie na dwóch niezależnych działaniach:

Spodziewając się zastrzeżeń co do wyboru tej właśnie pozycji, spieszę z wyjaśnieniem. "Buszującego w zbożu" dostałem, w tajemnicy przed rodzicami, od mojej Cioci, z pół mojego życia temu i od tego czasu przeczytałem ją ze trzy razy po polsku i nie czuję się tym faktem w żaden sposób, skrzywdzony, pomimo przytyków najbardziej radykalnych wooflowych komentatorów twierdzących, że wartość ma wyłącznie czytanie oryginałów książek (czyli, w domyśle, przekłady są dla lamusów). Skoro, m.in. ze względu na ostrość i zadziorność języka podmiotu lirycznego, spodobała mi się wersja książki w języku ojczystym, to czemu nauka mandaryńskiego, oparta na chińskim przekładzie tej samej historii, miałaby być dla mnie szkodliwa? (O pewnych cieniach takiego działania jednak wspomnę w kolejnych artykułach z cyklu "Buszujący w mandaryńskim"). Zależy mi na opanowaniu właśnie tego stylu i języka, którym, za sprawą chińskiego tłumacza, posługuje się nie tyle Holden Caulfield, ile jego chińskie alter ego – 霍尔顿·考尔菲德 (gł. bohater powieści).

Najbardziej rozsądne byłoby uczenie się z oryginału jakiejś mandaryńskiej powieści, ale z racji tego, że chińska literatura współczesna nie cieszy się w Polsce dużą popularnością, dotychczas nie spotkałem się z przekładem, który zaintrygowałby mnie na tyle, abym miał ochotę sięgnąć po oryginał. A trudno samemu po omacku szukać czegoś wartościowego, skoro, tak właściwie, nie wie się nawet tego, co chce się znaleźć. Żeby uznać, że książka jest warta tak intensywnego zaangażowania, musiałbym mieć wpierw mocne przesłanki.

Z drugiej strony nauka oparta na przekładzie angielskiej powieści nie jest wcale taka zła, zważając na to, że moim celem jest napisanie książki opisującej realia europejskie (a nie azjatyckie). W momencie, gdybym usiłował oddać chińskie realia, wtedy rzeczywiście byłoby lepiej, gdyby oryginalna wersja powieści była napisana po chińsku.

Nie ukrywam, że duże znaczenie ma dostępność "Buszującego w zbożu" w trzech wersjach językowych – polskiej (w postaci papierowego egzemplarza), angielskiej oraz chińskiej, co biorąc pod uwagę to, że wydanie mandaryńskojęzyczne zamierzam analizować słowo po słowie, nie jest bez znaczenia. Asekurowanie się wersjami w językach, które znam lepiej, powinno ograniczyć liczbę niejasności do akceptowalnego minimum.  Nie chodzi tylko o zrozumienie ogólnego sensu (do tego wystarczy znajomość języka ojczystego), lecz rozgryzienie i przyswojenie składni, semantyki oraz stylistyki, którą posługuje się autor chińskiego przekładu. Między biernym rozumieniem tekstu a umiejętnością wyprodukowania czegoś własnego na podobnym poziomie jest przepaść, którą postaram się przeskoczyć. Istotną zaletą wybranej pozycji książkowej jest jej dość współczesna tematyka, realizm postaci i opisywanych wydarzeń, co zwiększa odsetek słów, które przydadzą się w przyszłości w budowaniu własnych tekstów. Liczne przemyślenia podmiotu lirycznego powinny być dobrym wzorcem do tworzenia chińskiej wersji powieści psychologicznej opartej na polskim (europejskim) sposobie postrzegania świata.

#3 Spojrzenie z własnej perspektywy, uwzględnienie własnych potrzeb i możliwości

Zarówno przekład, jak i oryginał powieści liczą 26 rozdziałów, dlatego też pierwszą część zadania rozłożę właśnie na (aż?) 26 miesięcy (nie chodzi o to, żeby się umęczyć). I tak w n-tym miesiącu trwania projektu zamierzam wpierw sporządzić tłumaczenie robocze rozdziału n-tego, 'przerobić' go po raz pierwszy oraz powtarzać, zgodnie z cyklem kalendarzowym, poprzednie partie materiału, których czas powtórki wypada właśnie w n-tym miesiącu. Standardową porcją przerabianego materiału będzie 1 strona (w zaokrągleniu do 'najbliższego' akapitu) chińskiego wydania; w sumie jest ich 205. Kolejne 10 miesięcy poświęcę na pisanie swojej powieści, jednocześnie tylko już powtarzając przerobione rozdziały książki. Tak, w największym skrócie, wygląda plan działania na najbliższe 36 miesięcy.

Ze względu na literacki charakter doświadczenia zakres eksperymentu zawęziłem "jedynie" do graficznej warstwy języka mandaryńskiego. Współczesne smartfony umożliwiają bardzo szybkie (a przy pewnej wprawie – wręcz błyskawiczne) wprowadzanie tekstu – wystarczy wodzić palcem wskazującym po ekranie, zgodnie z kolejnością stawiana kresek w ideogramach. Nie jest do tego potrzebna znajomość wymowy znaków, a tym bardziej tonów. Rezygnacja z warstwy fonetycznej jest podyktowana nie tylko koniecznością poświęcenia na nią dodatkowego czasu, ale również osobistymi antypatiami, które były jednym z powodów, dla których zdecydowanie więcej uwagi poświęciłem nie językowi mandaryńskiemu, lecz zdecydowanie mniej popularnemu kantońskiemu.

Zresztą język kantoński stanowił dla mnie zagwozdkę, od kiedy tylko zauważyłem, że wiele chińskich piosenek ma dwie wersje. O ile te w lekcji mandaryńskiej nie brzmiały źle, o tyle kantońskie wykonanie było zawsze 10 razy lepsze, chociaż nie rozumiałem z niego ani słowa. Jedną z rzeczy, która budziła we mnie lekką niechęć za każdym razem, gdy słyszałem mężczyzn mówiących po mandaryńsku lub gdy sam reprodukowałem dźwięki tego języka, było odczucie, że brzmi to odrobinę… niepoważnie, niemęsko, czy, żeby nie powiedzieć dosadniej, zniewieściale. Kantoński natomiast zdawał mi się językiem bardzo mocnym, wyrazistym, pełnym dynamiki i siły. Takie, bardzo subiektywne, odczucie wynika z licznych różnic fonetycznych. W języku mandaryńskim pewnie z 80% sylab zaczyna się od dźwięków ‘szeleszcząco – świszczących’: ć, c, cz, ś, sz, dzi, często występują przydechy, podobnie jak w polskich słowach: tchawica, pchła, a głoski d, g, , dz nie są w pełni dźwięczne. W kantońskim dominuje, niemal, dźwięczne ‘g’, tam gdzie w mandaryńskim występuje nie w pełni dźwięczne ‘’, a ‘ch’ często pojawia w miejscu ‘ś’, ponadto wiele sylab zakończonych jest specyficznym wariantem spółgłosek t, k, p wpływających na poczucie dynamiki. Dźwięki występujące w mandaryńskim przywodzą mi na myśl wiele dziecinnych słów: misio, Stasio, Madzia, kizi mizi, koci koci łapci itd., stąd właśnie moja niechęć do posługiwania się tym językiem w mowie. Polskim reprezentantem fonetyki języka kantońskiego jest dla mnie słowo giga, a mandaryńskiegodzidzia. Przyznaję, że patrzenie na język poprzez jego brzmienie jest może mało profesjonalne, ale po prostu nie wyobrażam sobie siebie mówiącego na forum publicznym językiem, który w moim odczuciu brzmi aż tak nieatrakcyjnie. To oczywiście jedynie moja subiektywna opinia, ale uważam, że w ustach polskiego mężczyzny znacznie lepiej brzmi kantoński, natomiast kobiety właśnie mandaryńskiPoniżej przedstawiłem sposób wymowy tych samych słów w języku mandaryńskim i kantońskim (abstrahując od różnic w tonach). Ocenie Czytelnika pozostawiam, czy coś jest na rzeczy:

 chiński mandaryński kantoński
希望 ćśi łank hej mąk
再見 dzaj dzien dzoj gin
siank sełnk
請問 ćsink łen csenk man
sin sam
世界 szy dzie saj gAj
bu bat
dzin gan
一下 i sia jat cha
時間 szy dzien s-i gAn
啤酒 pchi dzioł be dzał
教學 dział śłe gAł hok
覺得 dźłe de gok dak
喜歡 si chłan hej fun
關係 głan si głAn chaj
介紹 dzie szał gAj s-iu
地下鐵路 di sia tchie lu dej ha tchit loł
多謝 dło sie do dze

#4 Metoda opracowywania tekstu do nauki

Zarówno ideę, jak i sposób przygotowywania materiału do nauki opisałem już wcześniej, przedstawiając koncepcję tłumaczeń roboczych. W wyniku pilotażowych doświadczeń konieczne okazało się jednak wprowadzenie pewnych uproszczeń wynikających ze skali przedsięwzięcia oraz chęci zamieszczenia (pierwotnie) wszystkich opracowanych rozdziałów w postaci cyfrowej, co wiąże się niestety z licznymi ograniczeniami natury edytorskiej. Ze względu na to, że jest to zagadnienie strategiczne, swoje liczne refleksje z tym związane zbiorę w postaci oddzielnego artykułu. Zainteresowani tym Czytelnicy mogą już teraz prześledzić ewolucję (czy raczej uwstecznienie) w sposobie opracowywania tekstu powieści, choćby pobieżnie przeglądając dotychczas opracow(yw)ane rozdziały, którym nadałem prowokujące do lektury nazwy:

[MN33] R1; O tym jak buszowałem w mandaryńskim z… czarownicą o zimnych sutkach
[MN33] R2; O tym jak buszując w mandaryńskim, dostałem… kurzej skórki [opracowanie niedokończone]
[MN33] R3; O tym jak buszując w mandaryńskim wrzucałem do rzeki worki z… ludzkimi zwłokami
[MN33] R4;

[MN33]R26;

#5 Sposób uczenia się i sprawdzania swoich postępów

został opisany w artykule podsumowującym cykl tekstów poświęconych samodzielnej nauce języka w oparciu o tłumaczenie robocze. Ogólny zarys w sposobie nauki składni, gramatyki oraz semantyki (z wyłączeniem jej fonetycznej sfery) pozostaje bez zmian. Podobnie jak i moje podejście do zapamiętywania znaków języka chińskiego, które zostało przedstawione w licznych artykułach:

[MN14] Lepsza własna wędka, niż cudza ryba, czyli jak nie dać się złowić w sieć „edukacyjnych uzależniaczy"
[MN15] Ortograficzny chaos
[MN16] Zagadki pisma ideograficznego, czyli o wróżeniu z kuli żuka gnojarza
[MN17] Wróżenia z fusów chińskiej herbaty ciąg dalszy
[MN18] Taniec smoka; grafia versus fonia
[MN19] O alternatywnym postrzeganiu rzeczywistości – percepcja informacji graficznej (wstęp)
[MN20] O aktywnym korzystaniu z pamięci
[MN21] Arkana pamięci graficznej
[MN22] Jak patrzeć, żeby zobaczyć – 10 praktycznych wskazówek
[MN23] Brudne czyny
[MN24] Ideograficzno – chemiczne reminiscencje

#6"Dał nam przykład Karol, 

Jak relacjonować projekty mamy"…

Eksperyment językowy nauki języka afrikaans w przeciągu trzech miesięcy (ideę, przebieg i wnioski autor opisał w podlinkowanych artykułach) był drugim, po Czeski w miesiąc?, projektem opartym na relacjonowaniu przebiegu samodzielnej nauki języka obcego. Zachęcam również do lektury sprawozdań Karoliny – Szwedzie porozmawiaj ze mną. Ja również będę starał się co jakiś czas zdawać relacje z chińskiego frontu. Na bieżąco będę dodawał kolejne opracowane do nauki rozdziały oraz uzupełniał pozycje w tabeli powtórek. Czy uda się zrealizować wszystkie założenia projektu? Czas pokaże.

將來係點樣,冇人可以預知。

"Nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co przyniesie przyszłość."

Wszystkich Czytelników zachęcam do podejmowania własnych lingwistycznych wyzwań oraz dzielenia się, w komentarzach, przebiegiem swoich językowych projektów!



[1] "If you want to ma­ke God laugh, tell him about your plans."

Woody Allen

Odnośnik dedykuję Autorce komentarza, który niegdyś rozbawił mnie bardziej niż powyższy cytat.


Zobacz również:

Eksperyment językowy
Czeski w miesiąc
Szwedzie porozmawiaj ze mną

[MN32] 狂人日記 Pamiętnik szaleńca – przykład tłumaczenia bezosobowego opartego na metodzie Mertnera

Dwa tematycznie zbieżne artykuły, z kilku ostatnich, jakie pojawiły się na Woofli: "Jak czytać w języku, którego jeszcze dobrze nie znamy? (wstęp)" a zwłaszcza "Pierwsza książka w języku obcym" wzbudziły na tyle duże zainteresowanie, że idąc za ciosem, tym razem chciałbym wyprowadzić Czytelników z komentatorskich okopów spowitych mgłą suchego teoretyzowania, na namacalne pole bitwy, jakim jest konkretny tekst w języku obcym.

Trwały ślad, jaki chcemy zostawić po sobie…

W poniższym artykule zademonstruję jedną z metod opracowywania tekstów na potrzeby nie tylko własne, ale i również mających służyć ludzkości. Nie sztuką jest dokonanie czegoś 'nowego', prawdziwą zasługą jest przedstawienie tego w taki sposób, aby każdy, krocząc po naszych śladach, mógł osiągnąć ten sam rezultat w 10 – 100 razy krótszym czasie. To zapewnia rozwój cywilizacji – dzięki temu nie musimy za każdym razie zaczynać od Adama i Ewy. Jeśli przeznaczyliśmy swój czas na rozgryzienie jakiegoś tekstu w języku obcym, to czemu nie poświęcić chwili na edycję, aby i inni mogli z tego skorzystać? Może, gdy ktoś inny równolegle zrobi coś podobnego, skorzystamy i my.

Studium przypadku – "Pamiętnik szaleńca"

Spowiedź szaleńca"Chińska literatura" to hasło, po którego usłyszeniu statystyczny uczestnik "Familiady" raczej nie sypie tytułami i autorami jak z rękawa. Poza "Sztuką Wojny" czy (o zgrozo) "Czerwoną książeczką" mało kto jest w stanie podać jakąkolwiek pozycję.

Jednym z kamieni milowych współczesnej chińskiej literatury jest opowiadanie Lu Xun'a  pt.: 《狂人日記》 "Dziennik / pamiętnik szaleńca" z 1918 r. Każdy, kto chce zepsuć sobie przyjemność lektury, może wejść w powyższy link, by poznać zarys fabuły. Opowiadanie jest niemal w całości napisane w ówczesnym języku mandaryńskim. Poniżej przedstawię swoje opracowanie pierwszej części utworu, którą autor celowo (i zarazem symbolicznie) sporządził jednak w klasycznym języku chińskim. Jako że właściwie nigdy nie uczyłem się tego języka, nie było to szczególnie łatwe zadanie pomimo dostępności tłumaczeń w języku angielskim: 1 i 2. Dlaczego tak jest?

Parataksa versus hipotaksa

O problematyce tłumaczenia tekstów sporządzonych w języku klasycznym wspominałem już w dwóch wcześniejszych artykułach [MN25] oraz [MN26]. Poza wymienionymi tamże, jedna z głównych trudności wynika z różnic w składni pomiędzy językiem chińskim klasycznym a językami używanymi współcześnie (niezależnie czy jest to chiński, angielski czy polski). W pierwszym, zwłaszcza w jego starszych fazach, dominują ciągi formalnie niepowiązanych zdań prostych (struktury parataktyczne), natomiast w językach współczesnych jesteśmy przyzwyczajeni do zdań podrzędnie złożonych (struktur hipotaktycznych). Zatem, aby myśl wyrażona przez chińskich autorów kilkaset lat temu była, pod względem formy, dobrze odebrana przez współczesnego czytelnika, tłumacz musi dość silnie ingerować w strukturę tekstu.

Zobrazuję to, przykładem, nieco go przy okazji rozszerzając, przytoczonym przez Mieczysława Künsztlera (Künstler M.J. Języki chińskie. Warszawa: Wydawnictwo akademickie Dialog, 2000, str. 109) odnoszącym się do fragmentu tekstu autorstwa chińskiego filozofa – Mo Di 墨翟.

 

Oryginał (archaiczny język chiński)

 

Tłumaczenie dosłowne

(M. Künsztler)

Tłumaczenie literackie
 (M. Künsztler) (W. P. Mei) współczesny standardowy język chiński
今有一人, "Otóż jest jeden człowiek "Gdy kto, 'Suppose a man 現在假如有一個人,
入人園圃, Wchodzi do cudzego ogrodu.

 

wszedłszy do cudzego sadu, enters the orchard of another 進入別人的園圃,
竊其桃李, Kradnie cudzą brzoskwinię (i) lub śliwkę. skradnie brzoskwinię lub śliwkę, and steals the other's peaches and plums. 偷竊他家的桃子、李子。
眾聞則非之, Tłum słyszy (o tym), to go potępia. a ludzie posłyszą o tym, to zostaje on potępiony, Hearing of it the public will condemn it; 眾人聽說后就指責他,
上為政者得則罰之。 Ci, którzy na górze sprawują władzę dowiadują się, to go karzą.

 

władze zaś, dowiedziawszy się o tym wymierzają mu karę. laying hold of him the authorities will punish him. 上邊執政的人抓到后就要處罰他。
此何也? Dlaczego tak jest? Dlaczego tak jest? Why? 這是為什么呢?
以虧人自利也。 Szkodę czyni ludziom dla korzyści. Dzieje się tak dlatego, że dla własnej korzyści wyrządza on innym ludziom krzywdę." Because he injures others to profit himself.'

 

因為他損人利己。

Na podstawie powyższej tabeli widać, że o ile tłumaczenia literackie są dosyć zgrabne, o tyle ich użyteczność w analizie chińskiego pierwowzoru jest mocno ograniczona. Konieczna jest zatem analiza oparta na tłumaczeniu słowa po słowie, podczas gdy wersja literacka może służyć wyłącznie asekuracji – sprawdzaniu, czy rozumiemy ogólny przekaz kolejnych wersetów.


Pamiętnik szaleńca – tłumaczenie bezosobowe à la metoda Mertnera w trzech odsłonach

Wróćmy jednak do zapowiadanego studium przypadku. Poniżej pokażę 3 bliźniacze (trojacze?) sposoby podejścia do tego samego zagadnienia.

#1 Analiza tekstu sporządzona przeze mnie

Przypomnę jeszcze raz, że moim głównym celem nie było zrozumienie tekstu – do tego wystarczy znajomość języka angielskiego, lecz rozpracowanie go w taki sposób, aby zaakceptować funkcję każdego z morfemów, jakie znalazły się w opracowywanym paragrafie. Asystował mi w tym mój ulubiony program parcjonujący teksty w języku mandaryńskim (Chinese text annotation – MandarinSpot działający na silniku słownika MDGB; więcej o możliwościach, blaskach i cieniach tego narzędzia w kolejnych artykułach).

Starałem się, aby sposób opracowania, z technicznego punktu widzenia, był tak wygodny dla Czytelnika, jak to tylko możliwe (proszę o sugestie w komentarzach, co zrobić, aby było jeszcze bardziej ergonomicznie). Poniżej kilka założeń:

  1. Adnotacja pojawia się przy każdym bez wyjątku słowie, które występuje w tekście po raz pierwszy. W razie kolejnego wystąpienia tego samego słowa w podobnym kontekście nie dublowałem odnośników. Wyjątkami są sytuacje, gdy ten sam morfem występuje w kilku różnych funkcjach i kontekstach, jak choćby w przypadku 所 [sło 3].
  2. Niekiedy przypisy nie dotyczą konkretnych słów, lecz są raczej komentarzami gramatycznymi (postaram się, aby w przyszłości analizowany poniżej tekst zostanie wzbogacony o kolejne).
  3. W przypisach stosowałem swoją romanizację (wykorzystującą litery polskiego alfabetu) języka mandaryńskiego – ze względu na to, że analizowany fragment napisano w języku klasycznym, a przeto czytany na głos jest praktycznie niezrozumiały dla odbiorcy niemającego przed oczyma wersji tekstu zapisanej pismem ideograficznym, podawanie transkrypcji w jakimkolwiek dialekcie jest tak samo 'dobre', jak i nie podawanie żadnej.
  4. Morfemy języka chińskiego bardzo często charakteryzują się polikategorialnością i wielofunkcyjnością. Uznałem, że nie ma sensu przepisywać słowników i ograniczyłem się do wyselekcjonowania tego znaczenia i tej funkcji, które wydają się najlepiej pasować w danym kontekście.
  5. Hiperłącza zostały przygotowane z myślą o Czytelniku. W wyniku kliknięcia na oznaczenie [numeryczne] jesteśmy automatycznie przenoszeni do objaśnienia, powtórne kliknięcie powoduje powrót do tekstu. Taka organizacja jeszcze lepiej sprawdza się w przypadku korzystania ze smartfona.

Opracowany fragment jest pewnego rodzaju doświadczeniem – tekstem pilotażowym. Będę wdzięczny za wszystkie uwagi dotyczące zarówno oceny przydatności podobnego typu opracowań (oczywiście również w przypadku innych języków) oraz techniczne wskazówki – co zrobić, aby opracowanie było jeszcze bardziej user-friendly.

Pełna wersja tekstu Tłumaczenie – Marxists Internet Archive
狂人[1]日記[2] A Madman's Diary
[3][4]昆仲[5],今[6][7][8][9],皆[10][11]昔日[12][13]中學[14][15]良友[16];分隔[17][18][19],消息[20][21][22] Two brothers, whose names I need not mention here, were both good friends of mine in high school; but after a separation of many years we gradually lost touch.
日前[23][24][25]其一[26]大病[27];適[28][29]故鄉[30],迂[31][32][33][34],則[35][36][37][38] [39]人,言[40]病者[41][42][43][44] Some time ago I happened to hear that one of them was seriously ill, and since I was going back to my old home I broke my journey to call on them, I saw only one, however, who told me that the invalid was his younger brother.
[45]君遠[46]道來[47][48],然[49][50][51][52],赴[53]某地[54]候補[55][56] "I appreciate your coming such a long way to see us," he said, "but my brother recovered some time ago and has gone elsewhere to take up an official post."
[57]大笑[58],出示[59]日記二[60][61],謂[62][63][64]當日[65]病狀[66],不[67][68][69][70]舊友[71] Then, laughing, he produced two volumes of his brother's diary, saying that from these the nature of his past illness could be seen, and that there was no harm in showing them to an old friend.
[72]歸閱[73][74][75],知[76][77][78][79]『迫害[80]狂』之[81][82] I took the diary away, read it through, and found that he had suffered from a form of persecution complex.
[83][84]錯雜[85][86][87][88],又[89]多荒唐[90][91][92];亦[93]不著[94]月日[95],惟[96][97][98]字體[99]不一,知非[100]一時所[101][102] The writing was most confused and incoherent, and he had made many wild statements; moreover he had omitted to give any dates, so that only by the colour of the ink and the differences in the writing could one tell that it was not written at one time.
[103]亦有[104][105][106]聯絡[107][108],今撮[109][110]一篇[111],以[112][113]醫家[114]研究[115] Certain sections, however, were not altogether disconnected, and I have copied out a part to serve as a subject for medical research.
[116][117]語誤[118],一字不易[119];惟人名雖[120]皆村[121]人,不為[122]世間[123][124]知,無關[125]大體[126],然[127]亦悉[128]易去[129] I have not altered a single illogicality in the diary and have changed only the names, even though the people referred to are all country folk, unknown to the world and of no consequence.
至於[130]書名[131],則[132]本人[133]愈後[134][135][136],不復[137][138]也。 As for the title, it was chosen by the diarist himself after his recovery, and I did not change it.
[139]年四月[140]二日識[141] April 2, 7th year of the Republic (1918)

[1] kłank 2 ren 2 | szalony / wściekły / dziki + człowiek / osoba = szaleniec

[2] ry 4 dzi 4 | dzień + wspomnienie = pamiętnik

[3] moł 3 | pewien, jakiś (niezdefiniowany)

[4] dźjun 1 | monarcha, władca; szlachetny (określenie o funkcji honoryfikatywnej)

[5] kun 1 dżung 4 | starszy brat + brat drugi pod względem starszeństwa = bracia

[6] dzin 1 | obecnie, teraz, dziś

[7] in 3 | chować, ukrywać

[8] ci 2 | jego, ich

[9] ming 2 | imię

[10] dzie 1 | wszyscy, każdy

[11] ju 2 | (po)zostawać

[12] si 1 ry 4 | przeszłość + dzień = dawne czasy

[13] dzaj 4 | (znajdować się) w

[14] dżung 1 śjłe 2 | środek + szkoła / nauka = szkoła średnia

[15] szy 4 | czas, okres

[16] liank 2 joł 3 | dobrzy przyjaciele / kompani

[17] fen 1 gy 2 | rozdzielać (się)

[18] dło 1 | dużo, wiele

[19] nien 2 | rok, lata

[20] siał 1 si 5 | wiadomości, informacje

[21] dzien 4 | stopniowo

[22] ćjłe 4 | brak, deficyt, niedobór

[23] ry 4 cien 2 | dzień + przed = kilka dni temu

[24] oł 3 | przypadkowo

[25] łen 2 | (u)słyszeć

[26] ci 2 i 1 | ten / jego / ich / + jeden = jeden z nich

[27] da 4 bing 4 | duży +  choroba = poważna / ciężka choroba

[28] szy 4 | odpowiedni, pasujący, właściwy

[29] głej 1 | (po)wracać

[30] gu 4 siank 1 | dawny / stary + wieś = miasto rodzinne

[31] ju 1 | okrężny / rozwlekły

[32] dał 4 | droga

[33] łank 3 | (iść) w kierunku

[34] fank 3 | odwiedzać; wypytywać, badać

[35] dze 2 | ale, jednak, jednakże

[36] dzin 3 | tylko, jedynie

[37] łu 4 | spotykać

[38] i 1 | jeden

[39] we współczesnym języku chińskim potrzebny jest klasyfikator pomiędzy liczebnikiem a rzeczownikiem; 一 +個 (klasyfikator dla ludzi) +人

[40] jan 2 | rozmawiać, mówić

[41] bing 4 dże 3 | choroba / chorować + ten, który… = chory człowiek, pacjent

[42] ci 2 | jego

[43] di 4 | młodszy brat

[44] je 3 | to; jest; partykuła stawiana na końcu zdania – charakterystyczna dla klasycznego języka chińskiego; we współczesnym standardowym języku chińskim jej funkcję pełni spójka 是 |szy 4|, która zajmuje jednak inną pozycję w zdaniu

[45] lał 4 | pocieszać; | lał 2| harować, wysiłek, ciężka praca

[46] jłan 3 | daleko/i, odległy

[47] laj 2 | przyjechać

[48] szy 4 | patrzeć, nadzorować

[49] ran 2 | ale, jednak

[50] i 3 | już

[51] dzał 3 | wcześnie(j), dawno (temu)

[52] ju 4 | wyzdrowieć, powrócić do zdrowia

[53] fu 4 | pójść / pojechać (odwiedzić)

[54] di 4 | miejsce, teren

[55] choł 4 bu 3 | czekać  + uzupełniać = być kandydatem na wolną posadę

[56] i 3 | part. finalna służąca podkreśleniu zaistniałej zmiany, stosowana w klasycznym języku chińskim; jej odpowiednikiem używanym w tej samej pozycji jest 了 |le 5|, której znaczenie w tym kontekście można przybliżyć polskim słowem ‘już’.

[57] in 1 | powodować

[58] da 4 siał 4 | duży + śmiać się = gromki śmiech

[59] czu 1 szy 4 | czasownik wyrażający ruch z środka na zewnątrz + okazywać = wyciągnąć / wyjąć i pokazać (innym)

[60] er 4 | dwa

[61] ce 4 | książka, broszura; klasyfikator dla książek ~ wolumin, tom; użycie bardziej charakterystyczne dla języka japońskiego (komentarz o kolejności)*

[62] łej 4 | powiedzieć, mówić

[63] ky 3 | móc (mieć pozwolenie)

[64] dzien 4 | widzieć, zobaczyć

[65] dank 4 ry 4 | odpowiedni / właściwy + dzień = tamten dzień

[66] bing 4 dżłank 4 | choroba + kształt = symptomy (choroby)

[67] bu 4 | nie

[68] fank 2 | szkodzić

[69] sien 4 | pokazywać, oferować, dawać

[70] dżu 1|  wszystko

[71] dzioł 4 joł 3 | stary + przyjaciel

[72] czy 2 | trzymać, chwytać,

[73] jłe 4 | czytać, przeglądać, zapoznawać się (z czymś)

[74] i 1 | jeden; cały

[75] gło 4 | przechodzić, przekraczać, przeglądać

[76] dży 1 | wiedzieć, uświadamiać sobie

[77] sło 3 | tak właściwie

[78] chłan 4 | zachorować

[79] gaj 4 | okładka, wierzch, pokrywka

[80] pło 4 chaj 4 | prześladować; 迫害 (prześladować) + 狂 (szalony) = mania prześladowcza

[81] dży 1 | part. dzierżawcza np.: 迫害狂 (mania prześladowcza) + 之 + 類 (rodzaj) = rodzaj kogo? czego? manii prześladowczej; we współczesnym standardowym języku chińskim większość funkcji之 przejęła partykuła 的 |de 5|

[82] lej 4 | rodzaj, typ, kategoria

[83] ju 3 | język

[84] pło 1 | znacznie, dosyć

[85] cło 4 dza 2 | błędny / niepoprawny + pomieszany

[86] łu 2 | nie mieć, bez-, brakować

[87] lun 2 | związek, relacja, porządek

[88] cy 4 | raz (wydarzenie); klasyfikator jednostkowy używany w odniesieniu do wydarzeń; tu chodzi o miejsca w tekście, w których podmiot liryczny napotkał ‘nieścisłości’

[89] joł 4 | ponadto, również

[90]  chłank 1 tank 2 | niedorzeczny, dziwaczny absurdalny

[91] dży 1 | partykuła do tworzenia zdań podrzędnie złożonych np.: 多 (wiele) + 荒唐 (niedorzeczne) + 之 + 言 (słowa) = wiele słów, które są niedorzeczne; podobnie jak wcześniej we współczesnym standardowym języku chińskim podobną funkcję pełni partykuła 的 |de 5|

[92] jan 2 | słowo/a

[93] i 4 | również

[94] dżu 4 | pisać

[95] jłe 4 ry 4 | miesiące (księżyce) + dni; tu chodzi o daty, w języku chińskim daty podaje się w kolejności od największej do najmniejsze jednostki czasu: rok – miesiąc – dzień

[96] łej 2 | tylko, jedynie

[97] mło 4 | atrament, tusz

[98] se 4 | kolor

[99] dzy 4 ti 3 | znak (chiński) + forma /styl = czcionka

[100] fej 1 | nie

[101] sło 3 | wszystko

[102] szu 1 | pisać; książka

[103] dzien 1 | pomiędzy

[104] joł 3 | mieć; być

[105] ljłe 4 | krótki, pobieżny

[106] dźju 4 | konkretny

[107] lien 2 lło 4 | kontaktować się; kontakt

[108]有略具聯絡者 = ten [fragment tekstu] który ma krótkie [ale] konkretne połączenie*

[109] cło 1 | zbierać, łączyć

[110] lu 4 | zapiski

[111] pien 1 | klasyfikator jednostkowy używany w odniesieniu do tekstów (utworów literackich)

[112] i 3 | używać do; aby, w celu; za pomocą

[113] gunk 1 | dostarczać

[114] i 1 dzia 1 | lekarz, doktor / medycyna + specjalista = doktor medycyny

[115] jen 2 dziu 1 | badać + badać = prowadzić badania; rozważania

[116] dzi 4 | notować

[117] dżung 1 |

[118] łu 4 | błąd, pomyłka

[119] i 4 | zmieniać

[120] słej 1 | chociaż

[121] cun 1 | wieś

[122] łej 4 | cały

[123] szy 4 dzien 1 | świat

[124] sło 3 | wszystko, ~ cały

[125] głan 1 | powiązane, mieć związek

[126] da 4 ti 3 | ogólnie

[127] ran 2 | ale, jednak

[128] si 1 | we wszystkich przypadkach

[129] ćju 4 | usuwać

[130] dży 4 ju 2 | co się tyczy…, co do…

[131] szu 1 ming 2 | książka + imię = tytuł (książki)

[132] dze 2 | podążać za

[133] ben 3 ren 2 | sam, samemu, osobiście

[134] choł 4 | po

[135] sło 3 | ten, który…

[136] ti 2 | przedstawiać, wyciągać; podpisywać

[137] bu 2 + fu 4 | nie + znów = już (więcej) nie

[138] gaj 3 | zmieniać

[139]  ci 1 | siedem

[140] sy 4 jłe 4 | cztery + miesiąc = kwiecień

[141] szy 2 | zarejestrowano (spisano); sporządzić przypis dolny


Inne utwory Lu Xun'a dostępne są w ramach Projektu Gutenberg, natomiast przekłady na język angielski można znaleźć na stronie Reference Archive: Lu Xun.


#2 Analiza tekstu sporządzona automatycznie przy użyciu programu Chinese Annotation Tool

Opracowanie powyższego dość krótkiego tekstu w sposób, jaki zrobiłem to w punkcie #1 zajęło pół dnia. Sporządzanie podobnych opracowań na piechotę nie ma większego sensu, zwłaszcza jeśli mają służyć wyłącznie nam, skoro istnieją programy, które mogą zrobić większość za nas w ciągu paru sekund. Tutaj wpierw potrzebna jest jednak uprzednia konwersja znaków tradycyjnych na uproszczone. Akurat w tym celu można posłużyć się chociażby Google translatorem, który jednak w przypadku bardziej zaawansowanych zadań translatorskich związanych z językami chińskimi nie jest szczególnie dobrym narzędziem.

znaki tradycyjne >> >> znaki uproszczone
狂人日記

某君昆仲。今隱其名,皆余昔日在中學校時良友;分隔多年,消息漸闕。日前偶聞其一大病;適歸故鄉,迂道往訪,則僅晤一人,言病者其弟也。勞君遠道來視,然已早愈,赴某地候補矣。因大笑,出示日記二冊,謂可見當日病狀,不妨獻諸舊友。持歸閱一過,知所患「迫害狂」之類。語頗錯雜無倫次,又多荒唐之言;亦不著月日,惟墨色字體不一,知非一時所書。間亦有略具聯絡者,今撮錄一篇,以供醫家研究。記中語誤,一字不易;惟人名雖皆村人,不為世間所知,無關大體,然亦悉易去。至於書名,則本人愈後所題,不復改也。七年四月二日識。

狂人日记

某君昆仲。今隐其名,皆余昔日在中学校时良友;分隔多年,消息渐阙。日前偶闻其一大病;适归故乡,迂道往访,则仅晤一人,言病者其弟也。劳君远道来视,然已早愈,赴某地候补矣。因大笑,出示日记二册,谓可见当日病状,不妨献诸旧友。持归阅一过,知所患「迫害狂」之类。语颇错杂无伦次,又多荒唐之言;亦不着月日,惟墨色字体不一,知非一时所书。间亦有略具联络者,今撮录一篇,以供医家研究。记中语误,一字不易;惟人名虽皆村人,不为世间所知,无关大体,然亦悉易去。至于书名,则本人愈后所题,不复改也。七年四月二日识。

Program Chinese Annotation Tool ma pewną nieoczywistą zaletę:

  • w przypadku kolejnego wystąpienia danego słowa / morfemu (np.: 也44) adnotacja nie jest dublowana, co w momencie, gdy chcemy otrzymać wydruk komputerowy, pozwoli ocalić niejeden hektar lasu.

Jednak w niektórych wypadkach może być to jednak wadą:

  • jak chociażby w zasygnalizowanym wcześniej przypadku morfemu 所, który występuje w różnych funkcjach i warto, żeby w związku z tym, za każdym razem otrzymał oddzielną adnotację. Niestety ten program nie daje nam takiej możliwości (więcej na ten temat w punkcie #3).

Program nie jest idealny również z innych powodów:

  • niepotrzebnie przypisuje adnotacje znakom przestankowym, nawiasom oraz nie rozpoznaje np. niektórych cudzysłowów, co skutkuje irytującym efektem:
    • i tak np. po wpisaniu tytułu w cudzysłowie “狂人日记” nie wiedzieć czemu otrzymamy coś takiego: �1234
    • 1. :
      2. pàn : robe
      3. : 6th earthly branch: 9-11 a.m., 4th solar month (5th May-5th June), year of the Snake
      4. zhān/zhàn : to observe; to divine / to take possession of; to occupy; to take up
  • program ma sporo dziur, wiele słów poprawnie wychwytuje, ale nie podaje ich znaczenia, a czasem nawet i wymowy w transkrypcji PinYin, częściowym, choć sztucznym remedium jest wstawienie nowego wiersza pomiędzy ideogramy tworzące takie niedopracowane złożenie –  w ten sposób poznamy przynajmniej znaczenie elementów składowych.
  • programy tego typu to tylko bezmyślne maszyny, dlatego często błędnie segmentują teksty zapisany po chińsku (czy japońsku). Wynika to z braku spacji, które w sztuczny sposób, na papierze, pozwalają wydzielić poszczególne słowa. W języku chińskim tego znaku się nie stosuje, stąd w przypadku kilku możliwych interpretacji program często wybiera pierwszą możliwą (ABC => AB C, zamiast A BC) lub statystycznie częściej występującą. Już kiedyś poruszałem ten problem w jednym z komentarzy:

    Czy da się żyć bez spacji?

    W chiński czy japońskim spacji się nie używa. „Nawet” na papierze trzeba się domyślać gdzie kończy się jedno słowo, a zaczyna drugie (cokolwiek termin „słowo” w tych językach oznacza).

    Analogicznie jak w mowie, brak klarownego podziału na słowa prowadzi niekiedy do podwójnych interpretacji.

    …分左手… = 分左_手 czy 分_左手 (rozłą-czyć dłonie (zerwać ze sobą) versus podzielić lewą dłoń)…有機會… =有_機會 czy 有機_會 (mieć szan-sę / okaz-ję versus orga-niczne spotkanie)

    Podwójna interpretacja: …重要… waż-ny versus重_要 ponadto / jeszcze musisz. Niektórzy, dla większej jasności stosują w tym wypadku homofoniczny znak (仲=重 ), 仲要 czyli仲_要, który wyklucza pierwszą interpretację.

    Niestety żądna znana mi sztuczna inteligencja jeszcze nie posiadła takich zdolności interpretacyjnych. W poniższym tekście występuje przynajmniej jeden tego typu przypadek – program błędnie zakwalifikował 之类 jako złożenie, podczas gdy w tym wypadku należy interpretować te ideogramy raczej w sposób rozłączny. Należy wziąć poprawkę na to, że jest to fragment w języku klasycznym –  w którym dominuje słownictwo monosylabiczne, dlatego w tym przypadku zjawisko błędnej interpretacji jest mocno ograniczone naturą tekstu, we współczesnych językach chińskich problem ten pojawia się znacznie częściej.

狂人1 日记2
3456 。今789 10 ,皆1112 昔日131415 学校1617 良友18;分隔19 多年20 ,消息212223 。日前242526 其一27 大病28 ;适2930 故乡31 ,迂323334 访35 ,则3637383940 ,言41 病者42 943 44 。劳454 远道464748 ,然49505152 ,赴53 某地54 候补5556 。因57 大笑58 ,出示59 日记26061 ,谓62 可见63 当日64 病状65 ,不妨6667686970 。持7130723973 ,知74 757677 迫害787980 之类81 。语82838485868788 ,又8990 荒唐919241 ;亦9394959697 ,惟98 墨色99 字体100 不一101 ,知74102 一时103 75104 。间10593106107108 联络109110 ,今711111239113 ,以114115 医家116研究117 。记1181582119 ,一39120 不易121 ;惟98 人名1221231112440 ,不94125 世间126 127 ,无关128 大体129 ,然4993130131132 。至于133 书名134 ,则36 本人13552136 75137 ,不复138139 44七年140 四月二14197142

1. kuángrén : madman
2. rìjì : diary; CL:則 |则 [ze2],本 [ben3],篇 [pian1]
3. mǒu : some; a certain; sb or sth indefinite; such-and-such
4. jūn : monarch; lord; gentleman; ruler
5. kūn : descendant; elder brother; a style of Chinese poetry
6. zhòng : second month of a season; middle; intermediate; second amongst brothers
7. jīn : today; modern; present; current; this; now
8. yǐn/yìn : secret; hidden; concealed; (prefix) crypto- / to lean upon
9. : his; her; its; their; that; such; it (refers to sth preceding it)
10. míng : name; noun (part of speech); place (e.g. among winners); famous; classifier for people
11. jiē : all; each and every; in all cases
12. : extra; surplus; remaining; remainder after division; (following numerical value) or more; in excess of (some number); residue (math.); after; I; me
13. xīrì : formerly; in olden days
14. zài : (located) at; (to be) in; to exist; in the middle of doing sth; (indicating an action in progress)
15. zhōng/zhòng : within; among; in; middle; center; while (doing sth); during; (dialect) OK; all right / to hit (the mark); to be hit by; to suffer; to win (a prize, a lottery)
16. xuéxiào : school; CL:所 [suo3]
17. shí : o'clock; time; when; hour; season; period
18. liángyǒu : good friend; companion
19. fēngé : to divide; to separate; partition
20. duōnián : many years
21. xiāoxi : news; information; CL:條 |条 [tiao2]
22. jiān/jiàn : to imbue / gradual; gradually
23. quē/què : used in place of 缺 (old); mistake / Imperial city watchtower (old); fault; deficiency
24. rìqián : the other day; a few days ago
25. ǒu : accidental; image; pair; mate
26. wén : to hear; news; well-known; famous; reputation; fame; to smell; to sniff at
27. qíyī : one of the given (options etc); the first; firstly
28. dàbìng : serious illness
29. shì/kuò : to fit; suitable; proper; just (now); comfortable; well; to go; to follow or pursue / see 李 适 [Li3 Kuo4]
30. guī : to return; to go back to; to give back to; (of a responsibility) to be taken care of by; to belong to; to gather together; (used between two identical verbs) despite; to marry (of a woman) (old); division on the abacus with a one-digit divisor
31. gùxiāng : home; homeland; native place; CL:個 |个 [ge4]
32. : literal-minded; pedantic; doctrinaire; longwinded; circuitous
33. dào : direction; way; road; path; CL:條 |条 [tiao2],股 [gu3]; principle; truth; morality; reason; skill; method; Dao (of Daoism); to say; to speak; to talk; classifier for long thin things (rivers, cracks etc), barriers (walls, doors etc), questions (in an exam etc), commands, courses in a meal, steps in a process; province (of Korea or Japan)
34. wǎng/wàng : old variant of 往 [wang3] / to go (in a direction) ; to ; towards ; (of a train) bound for ; past ; previous
35. fǎng : to visit; to call on; to seek; to inquire; to investigate
36. : conjunction used to express contrast with a previous sentence or clause; standard; norm; rule; to imitate; to follow; then; principle; classifier for written items (such as an official statement)
37. jǐn : barely; only; merely
38. : to meet (socially)
39. : one; 1; single; a (article); as soon as; entire; whole; all; throughout; "one" radical in Chinese characters (Kangxi radical 1); also pr. [yao1] for greater clarity when spelling out numbers digit by digit
40. rén : man; person; people; CL:個 |个 [ge4],位 [wei4]
41. yán : words; speech; to say; to talk
42. bìngzhě : patient; sick person
43. dì/tì : younger brother; junior male; I (modest word in letter) / variant of 悌 [ti4]
44. : also; too; (in Classical Chinese) final particle implying affirmation
45. láo/lào : to toil; labor; laborer; to put sb to trouble (of doing sth); meritorious deed / to console
46. yuǎndào :
47. lái : to come; to arrive; to come round; ever since; next
48. shì : to look at; to regard; to inspect
49. rán : correct; right; so; thus; like this; -ly
50. : already; to stop; then; afterwards
51. zǎo : early; morning; Good morning!; long ago; prematurely
52. : variant of 愈 [yu4]; to heal
53. : to go; to visit (e.g. another country); to attend (a banquet etc)
54. mǒudì :
55. hòubǔ : to wait to fill a vacancy; reserve (candidate); alternate; substitute
56. : classical final particle, similar to modern 了 [le5]
57. yīn : cause; reason; because
58. dàxiào : to laugh heartily; a belly laugh
59. chūshì : to show; to take out and show to others; to display
60. èr : two; 2; (Beijing dialect) stupid
61. : book; booklet; classifier for books
62. wèi : to speak; to say; to name; to designate; meaning; sense
63. kějiàn : it can clearly be seen (that this is the case); it is (thus) clear; clear; visible
64. dàngrì/dāngrì : that very day; the same day / on that day
65. bìngzhuàng : symptom (of a disease)
66. bùfáng : there is no harm in; might as well
67. xiàn : to offer; to present; to dedicate; to donate; to show; to put on display; worthy person (old)
68. zhū : all; various
69. jiù : old; opposite: new 新 ; former; worn (with age)
70. yǒu : friend
71. chí : to hold; to grasp; to support; to maintain; to persevere; to manage; to run (i.e. administer); to control
72. yuè : to inspect; to review; to read; to peruse; to go through; to experience
73. guò : (experienced action marker); to cross; to go over; to pass (time); to celebrate (a holiday); to live; to get along; excessively; too-
74. zhī : to know; to be aware
75. suǒ : actually; place; classifier for houses, small buildings, institutions etc; that which; particle introducing a relative clause or passive; CL:個 |个 [ge4]
76. huàn : to suffer (from illness); to contract (a disease); misfortune; trouble; danger; worry
77. :
78. pòhài : to persecute; persecution
79. kuáng : mad; wild; violent
80. :
81. zhīlèi : and so on; and such
82. yǔ/yú/yù : dialect; language; speech / to tell to / to tell to
83. : rather; quite; considerably (Taiwan pr. [po3]); oblique; inclined; slanting
84. cuò : mistake; wrong; bad; interlocking; complex; to grind; to polish; to alternate; to stagger; to miss; to let slip; to evade; to inlay with gold or silver
85. : mixed; miscellaneous; various; to mix
86. : not to have; no; none; not; to lack; un-; -less
87. lún : human relationship; order; coherence
88. : next in sequence; second; the second (day, time etc); secondary; vice-; sub-; infra-; inferior quality; substandard; order; sequence; hypo- (chemistry); classifier for enumerated events: time
89. yòu : (once) again; also; both… and…; and yet; (used for emphasis) anyway
90. duō : many; much; often; a lot of; numerous; more; in excess; how (to what extent); multi-; Taiwan pr. [duo2] when it means "how"
91. huāngtáng : beyond belief; preposterous; absurd; intemperate; dissipated
92. zhī : (possessive particle, literary equivalent of 的 [de5]); him; her; it
93. : also
94. : (negative prefix); not; no
95. zhé/zháo/zhe/zhuó/zhāo : to wear (clothes) ; to contact ; to use ; to apply / to touch; to come in contact with; to feel; to be affected by; to catch fire; to burn; (coll.) to fall asleep; (after a verb) hitting the mark; succeeding in / aspect particle indicating action in progress / to wear (clothes); to contact; to use; to apply / (chess) move; trick; all right!; (dialect) to add
96. yuè : moon; month; monthly; CL:個 |个 [ge4],輪 |轮 [lun2]
97. : sun; day; date, day of the month
98. wéi : -ism; only
99. mòsè :
100. zìtǐ : calligraphic style; typeface; font
101. bùyī : to vary; to differ
102. fēi : to not be; not; wrong; incorrect; non-; un-; in-; to reproach or blame; (colloquial) to insist on; simply must
103. yīshí : a period of time; a while; for a short while; temporary; momentary; at the same time
104. shū : book; letter; document; CL:本 [ben3],冊 |册 [ce4],部 [bu4]; to write
105. jiān/jiàn : between; among; within a definite time or space; room; section of a room or lateral space between two pairs of pillars; classifier for rooms / gap; to separate; to thin out (seedlings); to sow discontent
106. yǒu : to have; there is; there are; to exist; to be
107. lüè : variant of 略 [lu:e4]
108. : tool; device; utensil; equipment; instrument; talent; ability; to possess; to have; to provide; to furnish; to state; classifier for devices, coffins, dead bodies
109. liánluò : to get in touch with; to contact; to stay in contact (with); liaison; (math.) connection
110. zhě : (after a verb or adjective) one who (is) …; (after a noun) person involved in …; -er; -ist; (used after a number or 後 |后 [hou4] or 前 [qian2] to refer to sth mentioned previously); (used after a term, to mark a pause before defining the term); (old) (used at the end of a command); (old) this
111. cuō/zuǒ : to pick up (a powder etc) with the fingertips; to scoop up; to collect together; to extract; to gather up; classifier: pinch / classifier for hair or grass: tuft
112. : diary; record; to hit; to copy
113. piān : sheet; piece of writing; bound set of bamboo slips used for record keeping (old); classifier for written items: chapter, article
114. : to use; by means of; according to; in order to; because of; at (a certain date or place)
115. gōng/gòng : to provide; to supply / sacrificial offering; to confess
116. yījiā : healer; physician; medical man; doctor (esp. of TCM)
117. yánjiū : research; a study; CL:項 |项 [xiang4]
118. : to record; to note; to remember; mark; sign; classifier for blows, kicks, shots
119. : mistake; error; to miss; to harm; to delay; to neglect; mistakenly
120. : letter; symbol; character; word; CL:個 |个 [ge4]; courtesy or style name traditionally given to males aged 20 in dynastic China
121. bùyì : not easy to do sth; difficult; unchanging
122. rénmíng : personal name
123. suī : although; even though
124. cūn : variant of 村 [cun1]
125. wèi/wéi : variant of 為 |为 [wei4], because of; for; to / variant of 為 |为 [wei2]; as (i.e. in the capacity of); to take sth as; to act as; to serve as; to behave as; to become; to be; to do
126. shìjiān : world; earth
127. suǒzhī : known; what one knows
128. wúguān : unrelated; having nothing to do (with sth else)
129. dàtǐ : in general; more or less; in rough terms; basically; on the whole
130. : in all cases; know
131. : easy; amiable; to change; to exchange
132. : to go; to go to (a place); to cause to go or send (sb); to remove; to get rid of; (when used either before or after a verb) to go in order to do sth; to be apart from in space or time; (after a verb of motion indicates movement away from the speaker); (used after certain verbs to indicate detachment or separation); (of a time or an event etc) just passed or elapsed
133. zhìyú : as for; as to; to go so far as to
134. shūmíng : name of a book; reputation as calligrapher
135. běnrén : the person himself; I (humble form used in speeches); oneself; myself; in person; personal
136. hòu : back; behind; rear; afterwards; after; later
137. : topic; problem for discussion; exam question; subject; to inscribe; to mention; CL:個 |个 [ge4],道 [dao4]
138. bùfù : no longer; no more
139. gǎi : to change; to alter; to transform; to correct
140. 七年 :
141. 四月二 :
142. shí/zhì : to know; knowledge; Taiwan pr. [shi4] / to record; to write a footnote

#3 Analiza tekstu sporządzona automatycznie przy użyciu innego programu o tej samej nazwie (Chinese Annotation Tool

Podobnie jak w #2, program nie akceptuje znaków tradycyjnych, natomiast główna różnica polega na tym, iż adnotacje sporządzane są dla każdego kolejnego słowa, choćby pojawiło się po raz setny. Jest to na ogół niepotrzebne, chyba że występuje ono w różnych funkcjach. Wtedy, po wydrukowaniu można za pomocą zakreślacza oznaczyć prawidłowo zinterpretowaną przez siebie funkcję w każdej kolejnej adnotacji. Automatycznie generowane adnotacje są jednak wyraźnie uboższe – mniej znaczeń, brak tradycyjnych form znaków (może to być również zaletą – pozwala odsiać wiele zbędnych informacji). Niestety po skopiowaniu do panelu, który umożliwia autorom Woofli edycję tekstów, tracimy formatowanie (podobnie, gdy wkleimy bez formatowania do programów służących edycji tekstu), dlatego poniższe opracowanie wygląda nieszczególnie atrakcyjnie  (powstaje przy tym konieczność sztucznego wstawienie spacji / znaków nowego wiersza, co też poniżej z benedyktyńska cierpliwością uczyniłem 174 razy).


狂人1日记2
3456789101112昔日1314中学151617良友181920多年21消息222324日前252627282930313233故乡34迂道3536访37383940414243444546474849505152535455565758596061候补6263646566出示67日记68697071可见727374病状75不妨767778旧友798081828384858687迫害8889之类90919293949596979899荒唐100101102103104105106107108109110字体111不一112知非113一时114115116117118119120121联络122123124125126一篇127128129医家130研究131132133134135136137不易138139140141142143村人144145146世间147148149无关150大体151152153154155156至于157158159160本人161162163164165166167168169170171四月172173174175

1.狂人 kuáng rén madman
2.日记 rì jì diary
3. mǒu (used before measure word and noun) some / (a) certain / so and so
4. jūn monarch / lord / gentleman / ruler
5. kūn Kunlun mountainskūn descendant / elder brother
6. zhòng 2nd in seniority
7. jīn today / modern / present / current / this / now
8. yǐn secret / hidden / concealed
9. his / her / its / theirs / that / such / it (refers to sth preceding it)
10. míng name / (measure word for persons) / place (e.g. among winners)
11. jiē all / each and every / in all cases
12. extra / surplus / remaining / after / I / me
13.昔日 xī rì formerly / in olden days
14.zài (located) at / in / exist
15.中学 zhōng xué middle school16. jiào proofread / to check / to comparexiào school
17.shí O'clock / time / when / hour / season / period
18.良友 liáng yǒu good companion
19. fèn partfēn to divide / minute / (a measure word) / (a unit of length = 0.33 centimeter)
20. to separate / to stand or lie between / to divide / to cut off
21.多年duō nián many years
22.消息 xiāo xi news / information
23. jiàn gradual / graduallyjiān imbue
24. quē deficiencyquè(surname) / imperial city
25.日前 rì qián the other day / a few days ago
26. ǒu accidental / image / pair / mate
27. wén (surname) / hear / sniff at
28. his / her / its / theirs / that / such / it (refers to sth preceding it)
29. one / single / a
30.dài doctorbig / huge / large / major / great / wide / deep / oldest / eldest
31. bìng ailment / sickness / illness / disease / fall ill / sick / defect
32. shì to fit / to suit
33. guī to go back / to return
34.故乡 gù xiàng home / homeland / native place
35.迂道 yū dào by roundabout path
36. wàng toward / (of a train) bound forwǎng to go (in a direction) / past / previous / towards
37.访 fǎng inquire / seek / visit
38. (expresses contrast with a previous sentence or clause) / standard / norm / rule / to imitate / to follow / then / principle
39. jǐn barely / only / merely
40. meet (socially)
41. one / single / a
42. rén man / person / peoplerén shì a densely populated place
43. yán to speak / to say / talk / word
44. bìngailment / sickness / illness / disease / fall ill / sick / defect
45. zhě -ist, -er (person) / person (who does sth)
46. his / her / its / theirs / that / such / it (refers to sth preceding it)
47. younger brother
48. also / too49. láo toil
50. jūnmonarch / lord / gentleman / ruler
51. yuǎn far / distant / remote
52. dào direction / way / method / road / path / principle / truth / reason / skill / method / Tao (of Taoism) / a measure word / to say / to speak / to talk
53. lái to come
54. shì to look at / to regard / to inspect
55. rán correct / right / so / thus / like this / -ly
56. already / to stop / then / afterwards
57. zǎoearly / morning
58. heal / the more…the more / to recover / betterheal
59. go towards / go to / attend (a banquet, etc.) / to go
60. mǒu (used before measure word and noun) some / (a) certain / so and so
61. earth / ground / field / place / landde (subor. part. adverbial) / -lydì méi sù terramycin
62.候补 hòu bǔ a canidate for a vacancy; an alternate
63.矣 final part.
64. yīn cause / reason / because
65. dài doctorbig / huge / large / major / great / wide / deep / oldest / eldest
66. xiào laugh / smile
67.出示 chū shì 1. to post notice 2. to show or exhibit for inspection (a particular article)
68.日记 rì jì diary
69. èr two
70. book / a measure word for books / booklet
71. wèi speak of
72.可见 kě jiàn it can clearly be seen (that this is the case) / it is (thus) clear / clear / visible
73. dāng to be / to act as / manage / withstand / when / during / ought / should / match equally / equal / same / obstruct / just at (a time or place) / on the spot / right / just atdàng at or in the very same… / to pawn / suitable / adequate / fitting / proper / replace / represent
74. Japan / day / sun / date / day of the month
75.病状 bìng zhuàng symptom (of a disease)
76.不妨 bù fāng there is no harm in / might as well
77. xiàn to offer
78. zhū (surname) / all / many / various
79.旧友 jiù yǒu a friend of long standing, former associates
80. chí to grasp / to hold / support / manage / direct / maintain
81. guī to go back / to return
82. yuè examineyuè peruse / review / to read
83. one / single / a
84. guò (experienced action marker) / to cross / to go over / to pass (time) / to celebrate (a holiday) / to live / to get along / (surname) / excessively / too-
85. zhī to know / to be aware
86. suǒ actually / place
87.huàn misfortune / suffer (from illness) / trouble / danger / worry / to contract (a disease)
88.迫害 pò hài persecute
89. kuáng conceited / mad
90.之类 zhī lèi and so on / and such
91. dialect / language / speechtell to
92. quite / rather / uneven / sloping
93. cuò mistake / error / blunder / fault / cross / uneven / wrong
94. mixed / miscellaneous / various / to mix
95. -less / not to have / no / none / not / to lack / un-
96. lún human relationship
97. nth / number (of times) / order / sequence / next / second(ary) / (measure word)
98. yòu (once) again / also / both… and… / again
99. duō many / much / a lot of / numerous / multi-
100.荒唐 huāng táng beyond belief; preposterous / absurd / intemperate / dissipated
101.zhī (literary equivalent of 的) / (subor. part.) / him / her / it
102. yán to speak / to say / talk / word
103. also
104. bù (negative prefix) / not / no (when directly preceding a tone 4) / not / no
105. zhù to make known / to show / to prove / to write / book / outstandingzhāo catch / receive / sufferzhe -ing part. (indicates an action in progress) / part. coverb-forming after some verbszháo part. indicates the successful result of a verb / to touch / to come in contact with / to feel / to be affected by / to catch fire / to fall asleep / to burnzhuó to wear (clothes) / to contact / to use / to apply
106. yuè moon / month
107. rì Japan / day / sun / date / day of the month
108. wéi -ism / only
109. China ink / ink stickmò hú ink bottle
110. shǎicolor / dicecolor / look / appearance
111.字体 zì tǐ (printing) types
112.不一 bù yī vary / differ
113.知非 zhī fēi to know one's mistakes
114.一时 yì shí temporary / momentary
115. suǒ actually / place
116. shū book / letter
117. jiàn interstice / separatejiān between / among / space / (measure word)
118. also
119. yǒu to have / there is / there are / to exist / to be
120. lüè plan / strategy / outline / summary / slightly / rather / to rob / to plunder / to summarize
121. tool / device / utensil / equipment / instrument
122.联络 lián luò communication / get in touch with / contact / connection (math.)
123.zhě -ist, -er (person) / person (who does sth)
124. jīn today / modern / present / current / this / now
125. cuō bring together / little bit / shovel / gather up / bring together / pick126. copyto record / to hit / to copy
127.一篇 yì piān one-sided
128. to use / according to / so as to / in order to / by / with / because / Israel (abbrev.)
129. gòng offer / sacrificial offering / trial statement / confessiongōng offer (information etc.) / supply
130.医家 yī jiā a physician
131.研究 yán jiūresearch
132. to remember / to note / mark / sign / to record
133. zhōng within / among / in / middle / center / while (doing sth) / during / China / Chinesezhòng hit (the mark)
134. dialect / language / speechtell to
135. mistake / error / to miss / to harm / to delay / to neglect
136. one / single / a
137. letter / symbol / character / word
138.不易 bú yìnot easy to do sth. / difficult
139. wéi -ism / only
140. rén man / person / peoplerén shì a densely populated place
141. míng name / (measure word for persons) / place (e.g. among winners)
142. suī although / even though
143. jiē all / each and every / in all cases
144.村人 cūn rén a villager, a country bumpkin
145. (negative prefix) / not / no(when directly preceding a tone 4) / not / no
146. wéi act as / take…to be / to be / to do / to serve as / to becomewéi do, handle, govern, act; bewèi because of / for / towèi
147.世间 shì jiān the world, the present life
148. suǒ actually / place
149.zhī to know / to be aware
150.无关 wú guān unrelated / having nothing to do (with something else)
151.大体 dà tǐ in general / on the whole
152. rán correct / right / so / thus / like this / -ly
153. also
154. in all cases / know
155. (surname) / change / easy / simple
156. to go / to leave / to remove
157.至于 zhì yú go so far as to / as for / as to
158.书 shū book / letter
159. míng name / (measure word for persons) / place (e.g. among winners)
160. (expresses contrast with a previous sentence or clause) / standard / norm / rule / to imitate / to follow / then / principle
161.本人 běn rén I (me|myself) / oneself / in person / personal
162. heal / the more…the more / to recover / betterheal
163. hòu 1. wife of a king or emperor 2. sovereign 3. a surname hòu 1. (space) back / behind / rear 2. (time) afterwards / after / later 3. last hòu offspring
164. suǒ actually / place
165. topic / subject / to inscribe / to superscribe
166. (negative prefix) / not / no(when directly preceding a tone 4) / not / no
167. 1. compound, complex, opp. simple 2. repeated, doubleagain1. to recover 2. to reply to a letter 3. to repeat; to duplicate168. gǎi to change / to alter / to transform / to correct169. also / too170. seven / 7
171. nián year nián jiàn yearbook, almanac
172.四月 sì yuè April / fourth month
173. èr two
174. Japan / day / sun / date / day of the month
175. shí to know / knowledge zhì to record / write a footnote

Uwagi końcowe

Wszystkie omówione warianty ręczno-komputerowego opracowywania tekstów nawiązują do metody Mertnera (niem.Methode Mertner Psychotechnischer Spracherwerb auf mechanischsuggestiver Grundlage"). Z założenia miała ona łączyć w sobie elementy sugestii, psychologii i mnemotechniki. Przy każdym słowie znajdował się numerek, a na dole strony tłumaczenie. Zdania należało przeczytać na głos tyle razy, by rozumieć je bez potrzeby korzystania z odnośników. Jeżeli jakieś słowo pojawiło się w następnych zdaniach czy tekstach po raz drugi, piąty, dziewiąty, to również miało numerek i tłumaczenie. Autorzy metody Mertnera uważali, że akurat po dziewięciokrotnym przetłumaczeniu danego słowa, uczący się, automatycznie zapamięta jego znaczenie.

Powtarzanie się słów niby pozwala na ich zapamiętanie, jednakże, wbrew pozorom, są one niejako oderwane, co nie ułatwia tworzenia własnych zdań, nie przygotowuje do aktywnego korzystania z nich w praktyce. Metoda ta może powodować uczucie niepewności, ze względu na wątpliwości odnośnie pisowni, jako że technika ta odznacza się w tej sferze całkowitą biernością. To, że coś rozpoznajemy, nie musi oznaczać, że potrafimy to 'słowo' zapisać z pamięci; szczególnie jaskrawo jest to widoczne w przypadku systemu pisma ideograficznego.

Niewątpliwą zaletą tej techniki tłumaczenia tekstów jest jej 'bezosobowość' – ingerencja tłumacza jest na tyle niewielka, że z opracowań mogą skorzystać również inni. Jednakże to, co jest teoretycznie przeznaczone dla wszystkich, często, w praktyce okazuje się być tak właściwie dla nikogo. Im silniej spersonalizowana metoda nauki, tym większa jej skuteczność. Pokażę to w kolejnych artykułach poświęconych aktywnej tym razem analizie fragmentu chińskiego tłumaczenia (chiński mandaryński; znaki uproszczone) angielskiej powieści J.D. Salingera pt.: „Buszujący w zbożu„The Catcher in the Rye", /《麦田里的守望者》.

O ile ręczne sporządzanie tłumaczeń każdego słowa pojawiającego się po raz pierwszy na własny użytek jest pozbawione sensu, o tyle sporządzanie komentarzy w postaci przypisów dolnych czy końcowych w przypadku sporadycznie pojawiających się nieznanych jednostek leksykalnych nie jest już takim złym pomysłem. Listę można wydrukować, a numerek pozwoli szybko zlokalizować otoczenie  ∼ kontekst.


Zobacz również:

 

[MN31] Dobry podręcznik do nauki języka obcego – gatunek na wymarciu?

Jak rozpoznać 'dobry' podręcznik do nauki języka obcego?

Zastanawiam się czasem, co sprawia, że z jednych podręczników uczymy się chętnie, a już na samą myśl o innych szukamy najbliższej niszczarki do papieru. Jak zatem rozpoznać dobry podręcznik?

Nim jednak zakasam rękawy, by zabrać się do odpowiedzi na to pytanie, wpierw oddam głos satyrykowi – Jackowi Fedorowiczowi:

„Instruktarz dla bibliofilów:

(…)„W wypadku, gdy nie znamy autora, nic nam nie mówi tytuł, a na czytanie fragmentów nie mamy czasu, należy dokładnie obejrzeć książkę i ocenić z punktu widzenia staranności edytorskiej. Sztywna okładka, dobry papier i czytelny druk winny być dla nas ostrzeżeniem: uwaga, to nie musi być wcale dobre. Następnie rzucamy okiem na nakład. Jeżeli pozycję wydano w dwustu tysiącach egzemplarzy – książkę odkładamy.  Jeżeli nakład wyraża się cyfrą dziesięciu tysięcy – możemy kupić. Jeśli zaś książka wydana jest na fatalnym papierze, nie ma ozdobnej obwoluty i wydano ją w ilości trzech tysięcy egzemplarzy – kupujemy natychmiast mając pewność, że to będzie bardzo dobra książka.”

Jacek Fedorowicz; „W zasadzie ciąg dalszy” (1978)

Niestety jest to prawda nadal aktualna, dobry podręcznik, to niekoniecznie wolumin w świecącej oprawie, wypełniony zdjęciami aktorek i piosenkarzy oraz kolorowymi rubryczkami zdobiącymi kredowe arkusze papieru. Niestety, w związku z powyższym zwykle nie jest to również żaden (chciałbym się mylić) z popularnych podręczników używanych współcześnie na lekcjach języka obcego w szkole.

Moim zdaniem nie jest to również ‘publikacja’, w której ‘narracja’ (polecenia, wyjaśnienia gramatyczne itp.) prowadzona jest w języku, którego z tej książki mamy się nauczyć. Podręcznika nie czyni dobrym fakt, że jest on napisany przez rodzimego użytkownika nauczanego języka, ani konieczność zapłacenia za komplet z ćwiczeniami dwustu złotych.

Kluczowego znaczenia nie ma również to, czy autor(ka) jest kobietą, mężczyzną, Polakiem czy Australijczykiem ani to, czy autorów jest kilku, nie determinuje tego również ich uniwersyteckie przygotowanie. Sprawą drugorzędną jest obecność (lub brak) płyty CD, słowniczka, czy podsumowania gramatycznego.

Co zatem sprawia, że podręcznik jest dobry?

-'Dusza' – coś, czego nie mają słowniki, rozmówki oraz podręczniki rekomendowane przez MEN.

Dobry podręcznik, to taki, który miałoby się ochotę przeczytać, gdyby był w całości po Polsku. Albo inaczej, to książka, którą z chęcią czytamy nawet wtedy, gdy służy nauce języka, którego nie zamierzamy się uczyć.

Jak można uczyć się języka z obcojęzycznych tekstów, których nie mielibyśmy ochoty czytać nawet, gdyby nie kosztowało nas to żadnego wysiłku tzn. byłyby napisane językiem, którym posługujemy się na co dzień w naszym, często szarym, życiu? Martwi mnie również to, jak często autorzy ignorują inteligencję sponsorujących ich ‘twórczość’ odbiorców zapełniając stronice swoich ‘dzieł’ biografiami Britney Spears, artykułami o GMO, czy nudnymi jak flaki z olejem dialogami z restauracji. Kto przy zdrowych zmysłach, z własnej woli chciałby o tym czytać? Żeby to chociaż było zabawne, zwykle jest jednak komicznie poważne.

Pamiętajmy jednak, że to, czy jakieś zagadnienie jest interesujące zależy w głównej mierze od osobowości autora, a w mniejszym stopniu do samego zagadnienia.

„Jeśli autor nie lubi ludzi, ludzie nie będą lubić jego opowiadań"

Dale Carnegie „How to win friends and influence people”


Podręczniki (prawie) jak ze snów

Dobry podręcznik to jednak coś więcej, niż zbiór opowiadań. Poniżej zamieściłem wypisy z kilku z moich ulubionych książek 'drugiego' kontaktu do nauki kolejno: angielskiego, kantońskiego oraz szanghajskiego. O ile do przerobienia pierwszej pozycji wystarczy nam znajomość języka polskiego, o tyle kolejne podręczniki przeznaczone są już dla czytelnika anglojęzycznego, i najlepiej przy tym mającego w swym życiorysie odhaczoną przygodę z językiem mandaryńskim.

Powyższa uwaga dobrze koresponduje do artykułu Karola, którego tytuł mówi sam za siebie Najpierw naucz się popularnego języka, żeby dotrzeć do tych mniejszych.

Broniarek uczy językówZygmunt Broniarek; „Broniarek uczy języków” – 365 dni z angielskim”Autor, którego metody często przywołuję w moich artykułach, nie tylko zwraca się do Czytelnika w sposób bezpośredni (dzięki czemu można poczuć się jak na pogawędce z dobrym znajomym) motywuje go do wysiłku, ale podaje też liczne wskazówki metodyczne i odnosi się do własnego, cennego doświadczenia. Książka, (choć zdecydowanie za krótka) jest genialnie wręcz opracowana pod względem 'stopnia przetrawienia treści': zawiera tłumaczenia cząstkowe zdań, autorską – prostą transkrypcję fonetyczna wykorzystująca litery polskiego alfabetu oraz łopatologicznie wyłożoną gramatykę. Pozycję mogę śmiało polecić również osobom, które dotychczas miały bardzo niewielką styczność z językiem angielskim – również seniorom.

Poniżej jeden z moich ulubionych tekstów – "dowcip. który można opowiedzieć w każdym towarzystwie" (str. 120-124):

Broniarek Z. Broniarek uczy języków – 365 dni z angielskim. Toruń : Wydawnictwo Adam Marszałek, 2011.

'I'm sure you've heard jokes from all over the world. But have you ever heard a Swedish joke? The Swedes seem to have no sense of humor, but is it really true? I, for one, have heard at least one good Swedish joke. Here it is.

There once was a Swedish couple who owned a house in Stockholm. The lady of the house went for vacation somewhere in the Swedish countryside. She was calling her husband every evening to find out what was happening in the house. One day, when she asked him, what the situation was, her husband answered:

'Your cat climbed on the roof, fell down and killed itself'.

The wife became very agitated and shouted:

'How dare you tell me such tragic story in such a matter-of-fact manner? You should tell me the first day that my cat climbed on the roof, the second day that it fell down and the third day that it killed itself. In that case I would be psychologically prepared. By the way, how is my mother?'

'She is sitting on the roof'.


Hugh Baker, Ho Pui Kei; “Teach Yourself Cantonese”

Teach Yourself Cantonese

Autorzy doskonale zbilansowali swoje niebanalne teksty i dialogi pod względem humoru, zawartości merytorycznej, doboru słownictwa, którego opanowanie daje poczucie satysfakcji oraz nietypowej tematyki (np.: relacja z egzaminu na prawo jazdy czy rozprawa sądowa). Doskonale wyczuli cienką granicę pomiędzy użytecznością a komizmem i absurdem, którym przesycone są również komentarze gramatyczne i liczne satyryczne rysunki sprawiające, że podręcznik przerabia się wręcz z przyjemnością i uśmiechem na twarzy.

Dużym plusem jest również… brak tłumaczeń  do większości kantońskich tekstów. To sprawia, że czytelnik musi włożyć sporo pożytecznego wysiłku, by rzeczywiście zrozumieć o co chodzi w dialogach i rozgryźć zastosowane konstrukcje gramatyczne.

Poniżej zamieściłem jeden z tekstów sprawdzających zrozumienie przerobionej porcji materiału. Co prawda w oryginale znajdziemy akurat jedynie jego wersję w transkrypcji fonetycznej (Yale romanization), ale Czytelnik wykazujący zainteresowanie oryginalnym zapisem języka kantońskiego za pomocą chińskich ideogramów (a to przecież jest najciekawsze) na podstawie wcześniejszych dialogów powinien bez problemu sporządzić jego transkrypcję ortograficzną, co też i ja poniżej uczyniłem. W prawej kolumnie tabeli wpisałem sporządzone przez autorów tłumaczenie historii na angielski, aby również Czytelnicy Woofli mogli się przekonać, czy jest to poczucie humoru, które i im odpowiada.

Baker H., Ho P.K. Teach Yourself Cantonese. London : Hodder Education, 2006.

str.242 (kolokwialny język kantoński; znaki tradycyjne)  str. 281-2

四五十年之前,嗰陣時上海算係一個好先進嘅大城市,但係中國其他好多城市同埋鄉下地方都重係好落後嘅。

Forty or 50 years ago Shanghai was considered a very advanced city, but many other cities and rural areas of China were still very backward.

一日,有一個鄉下人,李先生,有時要去上海探佢嘅朋友王大國。王先生住喺一間又大又靚,設備又齊全嘅酒店裡便。

One day a certain Mr Lee came up from the country with matters about which he needed to see his friend Wong Tai Kwok in Shanghai. Mr Wong lived in a large and beautiful hotel with all possible facilities.

李生嚟到酒店,喺大堂等王先生嘅時候,見到一個老太太慢慢噉行入一間房仔裡便。李先生未見過車立,所以佢唔知嗰架係車立嚟嘅。兩分鐘之後,房仔嘅門開咗嘞,一個又靚又後生嘅小姐行出嚟。

When Mr Lee got to the hotel and was waiting in the lobby for Mr Wong, he saw an elderly lady slowly walk into a tiny room. He had never seen a lift, so he didn't know that that was what it was. A couple of minutes later the doors of the little room opened and out walked a beautiful young lady.

李生開始嘅時候覺得好奇怪,然後佢就好開心噉話:「城市人真係先進嘞:下次我一定帶埋太太嚟。」

Mr Lee at first thought it very strange, but afterwards he said greefully; 'The city folks really are advanced: next time I'll be sure to bring my wife with me.'


Lance Eccles;“Shanghai Texts” .

Bohaterowie tekstów w podręcznikach do języka chińskiego Shanghai Textsobecnych na polskim rynku zwykle przez pół woluminu przerzucają się zwrotami grzecznościowymi. Autor tego zbioru dwudziestu ciekawych (a często jednocześnie absurdalno – komicznych) z socjologicznego punktu widzenia tekstów do nauki języka szanghajskiego, których trudność rośnie w skali logarytmicznej, od pierwszego opowiadania szturmuje (z pożytkiem dla czytelnika) znacznie bardziej zaawansowanymi konstrukcjami. Liczne komentarze gramatyczne, porównawcze odwołania do  gramatyki i semantyki języka mandaryńskiego, to niewątpliwie siła tego skryptu. Za zaletę uważam również brak ćwiczeń i różnego rodzaju odwracających uwagę uzupełnianek, które dają zgubny komfort polegający na tym, iż uczącemu się może się wydawać, że nie musi drobiazgowo analizować tekstu będącego rdzeniem lekcji, bo i tak później jeszcze ‚zdąży’ opanować materiał. Największą wadą jest brak nagrań, których obecność w nauki przypadku nauki 'dialektów języka chińskiego' jest nie do przecenienia.

Nie raz komentujący nasze artykuły Czytelnicy utyskiwali na sztuczność podręcznikowych tekstów. Myślę, że omawiana praca jest ciekawym przypadkiem:

(…) The texts, recorded as spontaneous speech, were originally collected for grammatical analysis, a native speaker, Mei Jiayin, recording them impromptu. The unrehearsed nature of the recording meant that there were often structural breaks in the sentences, and so for the purpose of this publication the texts have been revised into a more ideal form. (…)

Lance Eccles

(…) The subject matter covered in the book is lively and informative. This is a welcome departure from most of the Chinese textbooks currently available, which are often dull and lacking in realistic portrayals of life in China". (…)

Profesor Kam Louie; Department of Asian Languages and Studies; University of Queensland

Poniżej zamieściłem jedną z moich ulubionych historii (tekst nr 7/20), którą znajdziemy w publikacji.

Eccles L. Shanghai Texts. MLS Macarthur Linguistic Studies No. 1, Western Sydney Univ., Macarthur (Australia). Language Acquisition Research Centre, 1997.

str. 117

(kolokwialny język szanghajski; znaki uproszczone)

str. 28 – 33

阿凡提请假

The Efendi asks for leave

阿凡提是新疆维吾儿族 传说当中 一个老聪明个人。伊专门呢,为穷人做好事体,帮穷人出气。

The Efendi is a very intelligent man in the legends of the Uygurs of Xinjiang. His specialty is doing good deeds for the poor, and avenging wrongs for the poor.

搿个故事呢,是讲阿凡提辣嗨文化大革命个辰光。伊呢受到批判,所以讲就拨人家弄到牛棚里去劳动。

The story is about the Efendi in the time of the Cultural Revolution. He was criticised and so was sent to the countryside ["into the cowsheds"] to do labour.

劳动呢,伊实在是做勒吃力煞勒。一年又一年搿能介做过去。呒没一天好休息。所以呢,伊觉着吃勿消勒。

The labour, to tell the truth, he did till he dropped from exhaustion. He did it like this year after year. There wasn't one single day he could rest. So he felt he couldn't stand it any more.

伊就帮队长请假。队长勿同意。队长讲:「侬必须天天要劳动。」

He asked the brigade leader for leave. The brigade leader didn't agree. The brigade leader said: 'You must work every day.'

结果后头来有一天子呢,伊实在吃勿消勒。伊就呒没爬起来。

As a result, later there was a day when he really couldn't stand it any more. He didn't get out of bed.

到勒中浪向队长就来问伊勒。伊讲:「阿凡提,依今朝做啥呒没去劳动啊?」

At noon the brigade leader came to ask him about it. He said: 'Efendi, why haven't you gone to work today?

伊讲:「我请过假勒。」

He said: 'I've asked for leave.'

队长讲:「侬帮啥人请假个?」

The brigade leader said: 'Who did you ask leave from?

伊讲:「我帮毛主席请假个。」

He said: 'I asked Chairman Mao for leave.'

队长讲 :「侬那能帮毛主席请假法子啊?」

The brigade leader said: 'How did you ask leave of Chairman Mao?'

伊讲:「喏,㑚勿是天天叫我对牢毛主席象早请示晏汇报末?葛末我就搿能介帮毛主席请假个呀 。」

He said: 'Well, don't you tell me every day to ask for instructions and deliver reports morning and evening facing Chairman Mao's portrait? So I asked for leave from Chairman Mao in this way.'

队长一想也呒没啥闲话好讲。

The brigade leader thought for a moment but had no words at all to say.

葛末队长讲 :「侬帮毛主席请假末,毛主席讲啥物事啊?」

Well, the brigade leader said: 'If you asked for leave from Chairman Mao, whad did Chairman Mao say?

伊讲:「毛主席讲让我休息五天。」

He said: 'Chairman Mao said I should take five days off.'

队长讲 :「侬那能晓得毛主席讲让我休息五天啊 ?」

The brigade leader said: 'How do you know Chairman Mao told you to take five days off?

伊讲:「喏,依看搿幅象:毛主席挥手我前进。毛主席一只手伸辣前头正好五只手指末头。搿个就是讲让我休息五天。」

He said: 'Well, you look at this portrait: "Chairman Mao beckons me forward." [title of a commonly seen portrait of Mao] Chairman Mao is stretching forth one hand, exactly five fingers. This is saying that I should take five days off.
毛主席挥手我前进

毛主席挥手我前进

Chairman Mao beckons me forward

队长也呒没闲话好讲。只好跑脱勒  。

The brigade leader could say nothing at all. All he could do was walk off.


Wyznacznik dobrego podręcznika

Powyższe publikacje łączy nie tylko różny sposób ujęcia tematu wsi, marna, pod względem edytorskim, forma graficzna i niekiedy ledwie czytelny druk 😉 , ale przede wszystkim niewątpliwa pasja Autorów i autentyczna chęć przekazania Czytelnikowi wiedzy w sposób nietuzinkowy, a przeto skuteczny.

Mój wybór dowcipnych, żartobliwych historii może razić niektórych Czytelników, ale to właśnie trening oparty na perfekcyjnym (> pamięciowym) opanowywaniu tego typu krótkich opowiadań przybliża do biegłej znajomości języka.

Warto zaznaczyć, że cokolwiek innego niż rzeczywiście biegła znajomość (rozmowa na tematy fachowe; opowiadanie żartów; zabawa słowem) ma śladową przydatność w pracy dyplomaty. Ktoś ledwie dukający po chińsku, fińsku czy birmańsku może wzbudzić u rozmówców życzliwe zainteresowanie, na zasadzie “ciekawostki przyrodniczej”, ale głębszy kontakt trzeba budować inaczej, przez język, który się naprawdę dobrze zna.

Piotr Kozłowski – Peterlin 10. Języki obce w pracy dyplomaty


Kilka pozycji na koniec

Oto podręczniki, które z przyjemnością przeczytałem, pomimo, że nigdy 'na poważnie' nie uczyłem się ani łaciny, ani francuskiego:

Francuska gramatyka na wesoła

Łacina bez pomocy Orbiliusza

Lidia Winniczuk; „Lingua Latina – Łacina bez pomocy Orbiliusza”

Ogromna dawka gramatyki, analiza uproszczonych, klasycznych tekstów, satyryczne 'wstawki' i rysunki. Jednak w moim odczuciu trochę za mało 'pełnometrażowych' groteskowych opowiadań.

Anne Varen; „Francuska gramatyka na wesoło”

Autorka tej, napisanej prostym, lecz barwnym językiem, gramatyki wręcz 'jedzie po krawędzi'. Już z pierwszym rozdziale zapoznamy się ze zwrotami ;): Elle a les fesses molles. ('Ona ma miękkie pośladki'); czy Tu est très belle, mais tu as un mari jaloux. ('Jesteś bardzo piękna, ale masz zazdrosnego męża'.) Niestety brak dłuższych tekstów (z wyjątkiem 'średnich' kawałów – nie umywających się do tych podanych wcześniej) oraz cząstkowych tłumaczeń – w trudniejszych zdaniach osobie początkującej trudno jest się zorientować, co które słowo oznacza.


Czasopisma

Warto również zwrócić uwagę na serię czasopism – zbiorów artykułów, w których pooznaczano mniej popularne słowa czy zwroty, a na dole podano ich polskie wyjaśnienia. Do każdego tekstu są dostępne pliki mp3 do pobrania. Mam kilka egzemplarzy z tej serii wydawniczej, co prawda żaden z artykułów mnie nie rozgrzał (za bardzo przypominają mi teksty ze współczesnych szkolno – akademickich podręczników), ale znam osoby, które korzystają z tego typu pozycji właśnie m.in. ze względu na fakt, że nie muszą tracić czasu na poszukiwanie nieznanych słów w słowniku, wystarczy, że zerkną na dół strony.

Dotychczas ukazały się serie wydawnicze pomocne przy nauce następujących języków:

Jak chłopaki z PWRD " nie polecam, nie popieram, nie zachęcam [ale i nie zniechęcam] po prostu stwierdzam", że coś takiego jest. Ale czy reklamowanie czasopisma artykułem poświęconym sylwetce przedstawiciela tzw. "dobrej zmiany" to rzeczywiście zachęta do nauki języka obcego, czy raczej do rychłej emigracji tam, gdzie się go używa na codzień? No, chyba że byłby to artykuł w stylu tego opowiadania z Mao Ze Dong'iem 😉 w tle .
Pozostaje mi jedynie zachęcić do "dobrej rozmowy" (w komentarzach) na temat Waszych ulubionych podręczników.
W kolejnych artykułach pokażę co zrobić, gdy już przerzucimy ostatnią stronę podręcznika tzn. jak samodzielnie radzić sobie z pełnometrażowymi tekstami w języku obcym.

Zobacz również:

Jakie materiały warto czytać?

Podręcznik jak ze snu

Chcesz opanować podstawy języka obcego? Wypróbuj metody Assimil

Jak ja to robię, czyli podręcznik po podręczniku

Najpierw naucz się popularnego języka, żeby dotrzeć do tych mniejszych

Co jest potrzebne do nauki?

Demony głupoty – część 1 


Temat użyteczności podręczników ze względu na ergonomię poruszyłem w artykule:

[MN7] Jak, z głową, wybierać materiały do nauki tak, aby nie męczyć się … bez potrzeby?

[MN30] Jak czytać w języku, którego jeszcze dobrze nie znamy? (wstęp)

Kamień z Rosetty

Kamień z Rosetty

Wooflowa pole-mika

Na Woofli, od samego początku jej istnienia, param się lingwistyczną dwupolówką – naprzemiennie bronuję Czytelników dość długimi cyklami artykułów językoznawczych i metodologicznych. Tak będzie i tym razem. Na jakiś czas zawieszę emisję kolejnych odcinków poświęconych rejestrom oraz dialektom języka chińskiego i, w ramach odprężenia, zmienię temat. Kosztem faktografii, przez najbliższe miesiące będę zajmował się opisem zagadnienia, z punktu widzenia ludzkości, zdecydowanie bardziej praktycznym, mianowicie technikami biernego i aktywnego czytania w językach azjatyckich (chińskich oraz japońskim).

Tematyka czytania w językach obcych była już wielokrotnie poruszana na Woofli, głównie przez Karola. Trudno nie zgodzić się z tezą, że lektura popełniona w języku obcym nie jest czymś zasługującym na naganę, jednak nie będę nikogo oszukiwał, że to dziecięca igraszka, zwłaszcza gdy mówimy już o drugim, trzecim, n-tym języku obcym, który decydujemy się poznać (a którego "nie nauczyły nas" studia językowe czy szkoła).


Nauka czytania – jak do tego podejść? Przegląd wooflowych artykułów

Pierwszą czynnością jest sprawne oswojenie się z 'alfabetem'. O ile jest to angielski czy niemiecki, to (niemalże) nie ma się z czym zaznajamiać, jednak już w przypadku rosyjskiego zdarzało mi się spotkać osoby, które z wyprężoną piersią oświadczały, że po 6 latach nauki nie potrafią płynnie czytać tekstów zapisanych cyrylicą (grażdanką). Podobny problem doświadczają adepci języka japońskiego, którym nie sposób odmówić zaangażowania, jako że na ogół z własnej nieprzymuszonej woli przystępują do nauki, a jednak walka z hiraganą i katakaną niektórym zajmuje nawet kilka tygodni. W mniej komfortowej sytuacji znajdujemy się, gdy język oparty jest na otwartym zbiorze znaków graficznych – np.: chiński czy częściowo japoński. W tym jednak wypadku już umiejętność biernego przepisywania ideogramów umożliwia sprawne poszukiwanie ich w różnego rodzaju papierowych i internetowych słownikach, a więc – pośrednio – ułatwia (od)czytanie.

Na Woofli pojawiło się już kilka artykułów obrazujących opisane wyżej zagadnienia:

Jak się nauczyć cyrylicy w 2 dni?

Jak ‚nauczyć się’ hiragany… w godzinę?

O alternatywnym postrzeganiu rzeczywistości – percepcja informacji graficznej (wstęp)

Uwaga! Nie dotyczy milicjantów…

Co prawda wymienione teksty dotyczą stricte nauki pisania po rosyjsku, japońsku i chińsku, ale można założyć, że jak ktoś potrafi pisać, to jest również w stanie następnie to przeczytać, choć jak się okazuje, nie zawsze jedno idzie w parze z drugim…

Pewny dworzanin, który nigdy się nie uczył, szukając u Jana Tarły, wojewody sandomierskiego, służby, spytany, jeśliby umiał pisać, odpowiedział, że umie. A gdy ten pan, chcąc widzieć charakter jego, kazał mu co napisać, ten wziąwszy pióro, żadnej litery nie potrafiwszy figury, to co mu się zdawało, na papierze nagryzmolił.

"Czytajże teraz – rzecze pan – coś napisał."

"Jam tylko powiedział waszmość panu – odpowie dworzanin – że pisać umiem, ale nie czytać".

C.A. Kaliszewski, Zebranie gładkich i dowcipnych powieści i listów, Warszawa 1785.

Krok 1 – opanowanie umiejętności czytania w stopniu podstawowym

Istnieją dziedziny życia cechujące się wyłącznie dwustanowym – binarnym charakterem (np. nie można być trochę w ciąży), natomiast inne – jak właśnie czytanie – są analogowym zbiorem niepowtarzalnych przypadków – uczący się zna n słów w języku obcym i nie zna ∞ – n pozostałych, jednak w każdym indywidualnym wypadku n przyjmuje ilościowo i jakościowo różne wartości. Problem polega na tym, że po przerobieniu nawet bardzo dobrego podręcznika, na ogół nie jesteśmy przygotowani do swobodnego czytania gazet czy powieści w języku obcym (innymi słowy, nasz współczynnik n jest jeszcze zbyt niski). Stajemy w sytuacji podobnej do tej rozważanej przez Karola w artykule Czy 1000 słów i 70% rozumienia to dużo? oraz Łukasza Jak czytać i nie zwariować, w której znamy podstawowe słownictwo (oraz ewentualnie garść bardziej specjalistycznych terminów, ale tylko z wybranych dziedzin wiedzy), ale to zdecydowanie za mało, by w sposób komfortowy mierzyć się z poważną lekturą.

Jak zmniejszyć odczucie szoku, frustracji oraz częstotliwość siermiężnych przekleństw wypływających z ust, co rusz potykającego się o nieznane słowa, Czytelnika w wyniku zderzenia ze ścianą – rzeczywistym tekstem w języku obcym? Z metodą Karola, która, w największym skrócie, opiera się na wykorzystaniu materiałów o charakterze informacyjnym – zgodnych z własnymi zainteresowaniami możecie zapoznać się czytając następujące teksty:

Jakie materiały warto czytać?

Angielskie gazety – linki

Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

Praca własna z tekstem oraz audio, gdy brak podręcznika – część 1

Nauka języka bez podręcznika, czyli część 2 – czytanie

Kiedy i jak korzystać z Wikipedii przy nauce języka obcego?


Dwie drogi

Cechą redakcji portalu Woofla jest zamierzony brak prób odgórnej uniformizacji poglądów jej autorów. Każdy z nas ma swoje – nieobiektywnie lepsiejsze – spojrzenie na pewne kwestie. Dobra lektura powinna uczyć i bawić – z tym trudno się nie zgodzić. Karol jednak kładzie głównie nacisk na aspekt edukacyjny, ja natomiast na ten rozrywkowy.

Moja metoda

Mój sposób podejścia do 'problemu' wyrażonego w tytule tego artykułu:  "Jak czytać w języku, którego jeszcze dobrze nie znamy?" składa się z dwóch etapów:

  1. aktywnej nauki w oparciu o dobry podręcznik (moja definicja tego niemal wymarłego już gatunku zostanie podana w kolejnym artykule) z częściowo opracowanymi tekstami;
  2. aktywnego czytania wyjątków z literatury przy użyciu artefaktów translatorskich z jednoczesnym asekurowaniem się znaną wersją tekstu w języku, który znamy lepiej, od tego, którego się aktualnie uczymy.

Obydwa kroki wykorzystują technikę bazującą na opracowywanych w trakcie lektury analizowanego tekstu tłumaczeniach roboczych, opisaną w mojej heksalogii:

[MN6] Zaczynając naukę języka, wpierw określ sobie cel i ‚obszar’ działania*

[MN7] Jak, z głową, wybierać materiały do nauki tak, aby nie męczyć się … bez potrzeby?

[MN8] Patrz z własnej perspektywy; szyj metodę na miarę własnych potrzeb i możliwości

[MN9] Jak sporządzić tłumaczenie robocze będące namiastką myślenia w języku obcym?

[MN10] Dlaczego warto sporządzać tłumaczenia robocze obcojęzycznych tekstów?

[MN11] Jak uczyć się w oparciu o tłumaczenie robocze?


Wyjątki z literatury

Moim zdaniem celem czytania w języku obcym niekoniecznie musi być próba odpowiedzi na (niezadane?) pytana, której nie możemy znaleźć w materiałach angielskojęzycznych czy, tym bardziej, spisanych w języku polskim. Jeśli koniecznie musimy już oczekiwać od przerabianego tekstu walorów poza-edukacyjnych (mam na myśli edukację językową) to niech w pierwszej kolejności pełnią one funkcję rozrywkową – na czysto informatywną przyjdzie czas, jak już opanujemy język na bardziej satysfakcjonującym nas poziomie. Póki się jeszcze świadomie uczymy, to niech przynajmniej będzie wesoło. Mówię nie tylko o zabawnych historiach (ale też), lecz również o wartościowych tekstach zapewniających rozrywkę duchową.

Ale skoro słabo znamy język, to skąd zawczasu mamy wiedzieć, czy napotkany tekst spełni powyższe warunki?

Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Wartościowa dla mnie książka to taka, która odcisnęła  piętno na tyle głębokie, że co kilka lat sięgam po nią, by jeszcze mocniej wyrobić zasklepiającą się wraz z upływem czasu emocjonalną koleinę. Pozycje z mojej prywatnej listy charakteryzuje to, że były w stanie mnie rozśmieszyć, rozerwać, przykuć moją uwagę, dostarczyć inspiracji, wzbudzić prawdziwe emocje, wzmocnić poczucie tożsamości narodowej, spojrzeć na zagadnienie, o którym miałem, jak mi się wydawało, wyrobioną opinię z zupełnie innej strony, odnaleźć w sobie coś z bohatera wraz z którym przeżywałem kolejne przygody – zarówno te w jego głowie jak i w geograficzno-historycznej czasoprzestrzeni i tylko przy okazji, ale niekoniecznie, czegoś stricte merytorycznego nauczyć. Wszystkie te powieści i opowiadania łączy element wspólny – po raz pierwszy sięgnąłem po ich polskie wydanie, a lektura, w zamierzeniu, miała służyć czystej rozrywce, oderwaniu się od rzeczywistości.

O ile niektóre pozycje, z lingwistycznego punktu widzenia, nie są łatwe do wykorzystania ("Ogniem i mieczem", "Pan Wołodyjowski", "Pan Tadeusz", mogą służyć właściwie jedynie nabyciu umiejętności pokrywania pisanych przez siebie tekstów w języku polskim warstewką patyny; o tyle z "Cienia Montezumy", "Znaczy kapitana", opowiadań Marka Hłaski czy Sławomira Mrożka trudniej zrobić użytek). Natomiast te powieści, których czytałem jedynie polskie tłumaczenie, dają dodatkowe możliwości.

Gdybym dziś zamierzał wrócić do nauki języka niemieckiego, sięgnąłbym po oryginalną wersję "Wyznań hochsztaplera Feliksa Krulla" / "Bekenntnisse des Hochstaplers Felix Krull" , a następnie po "Czas życia i czas śmierci" / "Zeit zu leben und Zeit zu sterben" Ericha Marii Remarque'a. Chcąc intensywne  zabrać się za angielski, powróciłbym do przerabiania "Paragrafu 22" / "Catch-22"  Josepha Hellera oraz "Martina Edena" / "Martin Eden" Jacka Londona. Po (hipotetycznym) przeoraniu podręcznika uzbrajającego w podstawową wiedzę z innych języków mógłbym spróbować sięgnąć po oryginalną – francuską wersję "Hrabiego Monte Christo" / "Le Comte de Monte-Cristo" Alexandre'a Dumasa, czeską "Przygód dobrego wojaka Szwejka" / "Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války" Jaroslava Haska czy fińską "Mikaela Karvajalki" / "Mikael Karvajalka" i "Mikaela Hakima" / "Mikael Hakim" Miki Waltariego.


Metoda a' la Champollion – zapowiedź cyklu

W kolejnych artykułach bardzo dokładnie pokażę, w jaki sposób samodzielnie uczyć się czytać w języku chińskim mając do dyspozycji / asekuracji wersje tekstu w językach bardziej znanych uczącemu się

Pierwsze studium przypadku obejmie drobiazgową analizę wykorzystującą zmodyfikowaną przeze mnie ([MN9][MN10], [MN11]) przedwojenną niemiecką metodę Toussaint-Langenscheidta (niem. "Die Methode Toussaint-Langenscheidt") jednego rozdziału chińskiego tłumaczenia (mandaryński; znaki uproszczone) angielskiej powieści J.D. Salingera pt.: "Buszujący w zbożu"The Catcher in the Rye", /《麦田里的守望者》.

Drugie natomiast zostanie oparte na tekście oryginalnej chińskiej powieści autorstwa 魯迅'a (język chiński klasyczny / mandaryński; znaki tradycyjne) 《狂人日記》 / " A Madman's Diary", a technika, którą się posłużę, będzie uproszczeniem metody Mertnera (niem. "Methode Mertner Psychotechnischer Spracherwerb auf mechanischsuggestiver Grundlage").

Jednocześnie na przykładzie kilku papierowych oraz internetowych słowników omówię najważniejsze strukturalno-graficzne metody wyszukiwania tłumaczeń ideogramów oraz tworzonych przez nie złożeń, pokażę również w jaki sposób usprawnić sporządzanie swoich tłumaczeń przy użyciu darmowych internetowych narzędzi wspomagających parcjonowanie chińskich (i japońskich) tekstów.

Skąd przychodzimy?

Jednak nim to nastąpi, musimy wpierw założyć pierwszą bazę. Moim zdaniem czymś, co w pierwszej kolejności ułatwia naukę czytania, są dobre, opracowane teksty z komentarzami gramatycznymi, takie, które są w stanie rozśmieszyć i dostarczyć rozrywki, i tylko przy okazji, ale niekoniecznie, czegoś (pozajęzykowego) nauczyć. Nie są to zatem teksty o historii Big Bena, życiorys Britney Spears, opis jakiegoś chińskiego święta czy artykuł o efekcie cieplarnianym, których pełne są współczesne szkolno-kursowe podręczniki wydawane na kredowym papierze.

Zagadnieniom związanym z wyborem dobrego podręcznika poświęcę cały kolejny artykuł.


Dokąd zmierzamy?

Wystarczająca duża liczba przerobionych tekstów powinna pozwolić na sprawne – z jedynie sporadycznym ubezpieczaniem się słownikiem – atakowanie nagich literackich szczytów, których dysponujemy tylko oryginalną – obcojęzyczną wersją (o nieznanej nam uprzednio treści).

Zaczęliśmy żmudną wspinaczkę. Ściana była niemal idealnie gładka. Po jakimś czasie zrozumiałem, że jedyne zabezpieczenie, jakie mam ze sobą, to paczka prezerwatyw w kieszeni.

Robert Górski – Kabaret Moralnego Niepokoju – Wyprawa w góry


Zobacz również:

Czy 1000 słów i 70% rozumienia to dużo?

Jak czytać i nie zwariować

Jakie materiały warto czytać?

Angielskie gazety – linki

Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

Praca własna z tekstem oraz audio, gdy brak podręcznika – część 1

Nauka języka bez podręcznika, czyli część 2 – czytanie

Kiedy i jak korzystać z Wikipedii przy nauce języka obcego?

Angielski z kryminałem + wyznania językowej monogamistki

Obca literatura dziecięca: dobre źródło nauki?

Hiszpański na marginesach