Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

ARD_KarteJęzyk niemiecki jest drugim pod względem liczby osób uczących się go w Polsce, dlatego dzisiaj postanowiłem wyjść naprzeciw oczekiwaniom czytelników i zamiast pisać o swojej językowej przygodzie związanej z nauką afrikaans, przekazać garść linków przydatnych każdej osobie uczącej się mowy naszych sąsiadów zza Odry. Języka niemieckiego uczyłem się intensywnie tak naprawdę głównie w liceum i podczas pierwszych lat studiów. Później utrzymywałem go na poziomie umożliwiającym względnie swobodną komunikację, rozwijając głównie pasywną znajomość poprzez książki, gazety, radio oraz telewizję. I to właśnie im chciałbym poświęcić dzisiejszy artykuł, opisując przede wszystkim źródła, które z jednej strony doprowadziły mnie z niemieckim tam, gdzie jestem obecnie, z drugiej zaś stanowiły materiał poszerzający moją wiedzę na temat krajów niemieckojęzycznych oraz sposobu w jaki ich mieszkańcy patrzą na otaczający świat. Dlatego zapraszam do odwiedzenia zarówno tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z tym językiem i szukają ciekawych tekstów bądź audycji do swoich ćwiczeń, jak i tych, którzy chcą swój arsenał prasowy wzbogacić o kolejne pozycje. Naprawdę warto.

Niemieckie gazety
Niemieckie stacje radiowe
Jak korzystać/uczyć się z gazet i radia?

Niemieckie gazety

Moim ulubionym tytułem jest zdecydowanie Frankfurter Allgemeine Zeitung – gazeta będąca dla mnie kwintesencją profesjonalizmu i bardzo krytycznego oraz, mimo zauważalnych tendencji centroprawicowych, bezstronnego podejścia do wielu kwestii społeczno-politycznych (co jest miłą odskocznią od polaryzacji, jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat w polskich mediach). Ilość materiału, jakiego popularny FAZ dostarcza nam codziennie, jest potężna i naprawdę mamy w czym wybierać, bo gazeta oprócz tradycyjnych wiadomości politycznych bardzo szeroko opisuje kwestie społeczne, gospodarcze, sport, szeroko pojętą naukę, obyczaje oraz nawet kuchnię.

Konkurencję dla FAZ stanowią przede wszystkim Die Welt będący flagową gazetą wydawnictwa Axel Springer oraz Süddeutsche Zeitung. Ich ocenę pozostawiam samym czytelnikom. Poziom prezentują podobny, ale przeważnie korzystam z nich wyłącznie jako ze źródeł dodatkowych, nie zaglądając do nich codziennie (od przejrzenia FAZ oraz kilku innych gazet obcojęzycznych rozpoczynam przeważnie każdą sesję w Internecie).

Ciekawe artykuły możemy znaleźć również w tygodnikach takich jak Der Spiegel czy Die Zeit. Osobiście preferuję ten drugi, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że to właśnie Der Spiegel bije rekordy popularności wśród studentów oraz nauczycieli niemieckiego.

Nie zapominajmy jednak też o innych krajach niemieckojęzycznych. Osobny rynek stanowią bowiem gazety austriackie (Kronen Zeitung jest zbyt tabloidowe jak na mój gust, ale tytuły Der Standard, czy Die Presse można czytać) oraz szwajcarskie (Neue Zürcher Zeitung), które potrafią rzucić jeszcze inne spojrzenie na wiele kwestii. Pewną ciekawostkę stanowi też obchodząca w tym roku swoje stulecie namibijska Allgemeine Zeitung. Mało kto obecnie zdaje sobie sprawę z tego, że w tej byłej kolonii niemieckiej nadal kilkadziesiąt tysięcy osób posługuje się Hochdeutschem jako językiem ojczystym, który do 1990 roku posiadał tam status urzędowy.

Niemieckie stacje radiowe

Bardzo bogatą ofertę prezentuje nam również niemieckie radio – obok stacji komercyjnych (których osobiście nigdy nie słuchałem, ale jeśli takowe znacie i uważacie je za wartościowe, będę wdzięczny za każdą wzmiankę w komentarzach) mamy tu do dyspozycji lokalne stacje państwowe, które pozwalają nam jeszcze bliżej zaznajomić się z interesującym nas regionem naszego zachodniego sąsiada i często można tam oprócz standardowych programów nadawanych w języku urzędowym znaleźć takie lingwistyczne rodzynki, jak audycje w językach górnołużyckim (w MDR nadającym w Saksonii oraz Turyngii), dolnołużyckim (w brandenburskim RBB) czy dolnoniemieckim (Plattdeutsch – w nadającym w Niemczech północnych NDR). Regionalny podział niemieckich rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych przedstawia poniższa mapa (stan na 14.01.2016):

ARD_Karte

Moimi ulubionymi i z punktu widzenia samej nauki języka ulubionymi stacjami są informacyjne NDR Info oraz RBB Inforadio, w których mowa prezenterów oraz ich gości zdecydowanie przeważa nad muzyką lecącą w tle. Mój wybór NDR czy RBB był natomiast czysto sentymentalny – zawsze większym uczuciem darzyłem Berlin czy Hamburg i kulturę Niemiec północnych (twórczość Thomasa Manna, Günthera Grassa, zanikający acz nadal żywy Plattdeutsch) niż np. Monachium. Z czysto praktycznego punktu widzenia mogę jednak śmiało powiedzieć, iż pozostałe rozgłośnie regionalne niewiele odbiegają od poziomu prezentowanego przez te wspomniane wyżej przeze mnie. Czy będzie to bawarskie Bayerischer Rundfunk, heskie HR, szwabskie SWR bądź też mające siedzibę w Kolonii WDR – każde z nich posiada szeroko rozbudowaną mediatekę, w której można znaleźć masę ciekawych materiałów audiowizualnych.

Wśród wielu moich znajomych, zarówno osób uczących się niemieckiego bądź nauczycieli tego języka, ogromną popularnością cieszy się z kolei Deutsche Welle, czyli główna stacja „eksportująca" niemiecką myśl medialną za granicę. DW posiada nawet specjalnie spreparowane materiały mające służyć pomocą osobom chcącym opanować język niemiecki na poziomie podstawowym – nigdy z nich nie korzystałem i nigdy nie byłem fanem kontaktu z językiem okrojonym, preferując raczej skok na głęboką wodę, ale jeśli ktoś czuje się bardziej komfortowo z tego typu udogodnieniami, to strona najbardziej znanej w świecie niemieckojęzycznej rozgłośni radiowej daje wam możliwość kontaktu z takim materiałem.

Jak korzystać/uczyć się z gazet i radia?

Pytanie nie jest wcale bezzasadne, bo wiele osób rozpoczynających swoją przygodę z językami obcymi nieraz słyszało o tym, że powinny dużo czytać oraz słuchać. Rzadziej natomiast mówiono im, jak mają czytać i jak słuchać. Nierzadko zdarza się więc, że po pierwszym zderzeniu z materiałem niespreparowanym tj. przygotowanym dla rodzimych użytkowników danego języka osoba początkująca traci jakąkolwiek ochotę do kontaktu z nim, uważając, że nic nie rozumie, mimo że ukończyła kurs, który rzekomo dał jej poziom w okolicach B1/B2. Rzecz w tym, że jest to zjawisko całkiem normalne i im wcześniej się z tym oswoimy tym lepiej. O tym, jak tego dokonać, a następnie wykorzystać materiały dla własnego użytku wspominałem na Woofli zarówno ja (Praca własna z tekstem oraz audio gdy brak podręcznika – część 1, Nauka języka bez podręcznika – część 2 czytanie), jak i Ada (Jak słuchać żeby usłyszeć) oraz Michał (mam tu na myśli przede wszystkim całą serię artykułów o nauce poprzez tłumaczenia) – do naszych tekstów odsyłam więc zainteresowanych. Nie ukrywam, że wymaga to wiele samozaparcia i organizacji pracy, ale naprawdę się opłaca, bo można sobie zaoszczędzić wielu kłopotów, wyjść poza sztampowe czytanki w podręcznikach, a przy okazji uczynić język obcy częścią swojego życia codziennego, co tak naprawdę jest warunkiem jego dobrego opanowania i pod wieloma względami celem samym w sobie (bo jeśli język nie jest Ci potrzebny to po co się go uczyć?).

Podobne artykuły:
Praca własna z tekstem oraz audio gdy brak podręcznika – część 1
Nauka języka bez podręcznika – część 2 czytanie
Jak słuchać żeby usłyszeć
Jak uczyć się w oparciu o tłumaczenie robocze
Jak nie uczyć się języków obcych – część 3 – niemiecki

6 komentarze na temat “Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

  1. Jeśli chodzi o DW to są tam też materiały dla osób bardziej zaawansowanych (przede wszystkim krótkie 3-4 minutowe filmiki). Korzystamy z nich na lekcjach niemieckiego, przygotowując się do zdania DSD II na C1, więc można też tam znaleźć wartościowe materiały i ćwiczyć, tak nielubiane przez wielu, Hörverstehen. Jeśli chodzicie do szkół, w których można zdawać DSD(Das Deutsches Sprachdiplom, to warto zapytać nauczycieli niemieckiego o możliwość dostępu do Pasch-netu, na którym mamy dostęp do tekstów na poziomie od A1 do C1, a teksty są ciekawie przygotowane i trudniejsze słownictwo jest wyróżnione(gdy się najedzie myszką, wyświetla nam się wytłumaczenie tego słowa, oczywiście po niemiecku 😉 , więc trzeba się trochę wysilić, nie ma wszystkiego podanego na tacy 😉 Nie wiem, czy to praktykujecie, ale my właśnie na wzór tych „definicji trudnych słów", także często mamy takie ćwiczenia, polegające na napisaniu definicji jakiegoś słowa(prostej definicji, sformułowane przez siebie) i wydaje mi się, że jest to ciekawa metoda nauki, pobudzająca kreatywność, która pozwala ewentualnie wytłumaczyć nam coś, gdy konkretne słowo znajduję się na tzw. „końcu języka" 😉

    1. Dziękuję Saszko za uzupełnienie informacji o Deutsche Welle. Również ćwiczenie polegające na definiowaniu swoimi słowami terminów już znanych wydaje mi się całkiem ciekawe. Nigdy tego nie praktykowałem, ale niewątpliwie może to w ogromnym stopniu wpłynąć na rozwijanie komunikatywności osoby uczącej się języka – w przypadku chwilowego zaćmienia umiejętność opowiedzenia wielu rzeczy stosując synonimy bądź objaśnienia daje często więcej niż hiperpoprawność językowa.

      Pozdrawiam,
      Karol

  2. Watościowa lista, dzięki Karolu.

    Mam dwa pytania:
    1) Czy będą w przyszłości na Woofli podobne wpisy odnośnie materiałów anglojęzycznych (z naciskiem na amerykańskie) i rosyjskojęzycznych.
    2) Jestem zwolennikiem słowników jednojęzycznych i posiadam doskonały dla mnie „Handy Learner's Dictionary of American English" Longmana który zawiera 28 tys. podstawowych słów z wymową. Dlaczego taki mały i podręczny? Bo w prosty sposób pozwala mi ocenić „ważność" nieznanego słowa, jest zawsze ze mną, a znaczenie innych, rzadszych słów mogę sprawdzić w wolnej chwili w internecie.

    A teraz pytanie szukam podobnych jednojęzycznych, podręcznych słowników do niemieckiego i rosyjskiego. Ktoś ma jakieś typy (najlepiej z linkami gdzie je kupić).

    1. Tomku,
      dziękuję za komentarz. Jako że w punktach padły pytania, odpowiem w podobnej formie:
      1) O angielskich materiałach artykuły były już dwa (Angielskie gazety – linki oraz Brytyjskie portale informacyjne oraz Wikipedia dla początkujących), ale zdaję sobie sprawę, że problem został potraktowany trochę po macoszemu i rzeczywiście warto byłoby ten temat rozwinąć, zwłaszcza że nie wspominaliśmy tam o żadnych źródłach ze Stanów Zjednoczonych, czy innych krajów, w których angielski jest językiem urzędowym jak chociażby Irlandia, RPA, Australia czy Nowa Zelandia.
      Artykuły na temat gazet i stacji radiowych w obcych językach będą systematycznie dodawane – osobiście mogę zagwarantować, że podobne wpisy z tej serii mojego autorstwa będą o językach rosyjskim, ukraińskim oraz serbsko-chorwackim, z których ten pierwszy ukaże się, ze względu na największe zainteresowanie, najwcześniej.

      2) Ciężko mi podać przykłady podobnych słowników, bo z takimi okrojonymi wersjami (28 tys. słów to niewielki zasób) się spotykałem tylko przy okazji przygody z angielskim. Jeśli chodzi o język niemiecki korzystam z Dudena (odpowiednik polskiego SJP – http://www.duden.de/), dla rosyjskiego natomiast posiadam od lat książkową wersję Ożegowa (słownik jest dostępny również w internecie – http://www.ozhegov.org/), który ze względu na datę pierwszego wydania (1949) ma swoje wady i z biegiem lat staje się coraz mniej aktualny (ilość neologizmów w języku rosyjskich jest relatywnie duża), ale generalnie dało się z nim pracować.

      Pozdrawiam,
      Karol

      1. Dzięki Karolu za odpowiedź.
        Dla mnie te 28 tys. słów jest zaletą, bo w prosty sposób weryfikuje „ważność" czy „potoczność" słowa i słownik jest kompaktowy w formie. Nie praktykowałem tego osobiście, ale wydaje mi się pomocny również w kontaktach interpersonalnych. Zamiast prosić o wyjaśnienie możemy poprosić o wskazanie definicji w słowniku, a jeden język nie zostawia żadnych niedomówień. Edit: przypomniałem sobie właśnie kilka takich sytuacji.

        Dzięki za polecane słowniki, ale jak rozumiem nie mają one kieszonkowej formy na której mi zależy.

        Masz rację, mnogość i różnorodność form do nauki języka angielskiego powoduje czasem zbyt wygórowane żądania i nadzieje w stosunku do krajów gdzie „biznes nauczania języka narodowego" nie jest tak rozwinięty jak w Anglii czy USA. Zastanawiam się jak sytuacja wygląda na miejscu, tj. w niemieckiej czy rosyjskiej księgarnii. Bo będąc w Londynie spotykałem się z całymi działami dedykowanymi nauce języka angielskiego a brak mi doświadczenia czy takie działy funkcjonują też w księgarniach innych krajów.

      2. W niemieckich (duzych) ksiegarniach tez znajdziesz cale regaly ze slownikami i podrecznikami do niemieckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Teraz masz możliwość komentowania za pomocą swojego profilu na Facebooku.
ZALOGUJ SIĘ