Francja

Francuskojęzyczne czasopisma – podróże, historia, nauka, kulinaria

Mój poprzedni wpis poświęciłam francuskojęzycznym gazetom i stacjom radiowym oraz związanym z nimi portalom informacyjnym. Jednak (na szczęście) nie samą polityką człowiek żyje, dlatego postanowiłam zrobić przegląd francuskojęzycznych czasopism o charakterze bardziej hobbystycznym.

moutons-a-l-estive-0_620x465

Dolina Ossau w Pirenejach- relacje z tego oraz wielu innych ciekawych miejsc możecie znaleźć na stronie magazynu Geo.

Miłośnikom podróży polecam magazyn Geo. Strona internetowa magazynu zawiera naprawdę imponującą ilość informacji. W dziale Guides de voyage można znaleźć informacje o nawet tak tajemniczych zakątkach świata, jak pasmo górskie Tassili czy wyspa Mo'orea. Artykuły są posortowane według kontynentów, a następnie krajów, regionów i miast. Możecie tam znaleźć informacje właściwie na każdy temat: wskazówki dojazdu, klimat, walutę, najważniejsze święta, lokalne specjały. W dziale Vos voyages de rêve można natomiast znaleźć relacje czytelników czasopisma z różnych mniej lub bardziej egzotycznych podróży, zaś w dziale Voyages GEO – artykuły podróżnicze autorstwa dziennikarzy magazynu. Wszystkie relacje są bogato opatrzone zdjęciami. W dziale Vidéos można znaleźć krótkie, 1-2 minutowe filmiki z różnych zakątków świata. Ponadto na stronie można znaleźć quizy na różne tematy (nie tylko geograficzne, ale też np. historyczne czy przyrodnicze) oraz duży wybór tapet na pulpit.

Na stronie innego magazynu podróżniczego, Grands Reportages, także można znaleźć relacje z różnych ciekawych miejsc. Na stronie jest dostępna wyszukiwarka, która umożliwia odnajdywanie reportaży według miejsc. W dziale web.tv możecie natomiast znaleźć nagrania wywiadów z ciekawymi ludźmi, np. Davidem de Rueda, eksploratorem miejskim, czy Gaëlem Derive, klimatologiem, ekspertem w dziedzinie globalnego ocieplenia. Ponadto na stronie można znaleźć recenzje książek o tematyce podróżniczej oraz filmów z różnych zakątków świata.

Zdjęcie z wyprawy rowerowej wzdłuż Dunaju. O tej i wielu innych eska[padach możecie poczytać na stronie magazynu Grands Reportages.

Zdjęcie z wyprawy rowerowej wzdłuż Dunaju. O tej i wielu innych eska[padach możecie poczytać na stronie magazynu Grands Reportages.

Osobom zainteresowanym historią polecam magazyn zatytułowany po prostu L'HistoireMiłośnicy historii zapewne znają podział na historię wydarzeniową (histoire événementielle), kładącą nacisk głównie na wojny i inne przełomowe wydarzenia oraz historię długiego trwania (histoire de la longue durée), opisującą życie codzienne zwykłych ludzi i powolne, stopniowe przemiany zachodzące w społeczeństwach. W L'Histoire można znaleźć sporo artykułów wpisujących się w ten drugi nurt, obejmujących zagadnienia związane z życiem codziennym, jak np. małżeństwo czy seksualność. Spora część artykułów jest dostępna tylko dla osób mających wykupiony abonament, ale te, które są dostępne za darmo, też są ciekawe. Najwięcej ich jest w dziale Actualité. Można znaleźć w nim ciekawostki historyczne ze wszystkich epok, a także refleksje dotyczące współczesnych wydarzeń, jak np. niedawne wybory prezydenckie w USA czy zbliżające się wybory prezydenckie we Francji. Na stronie magazynu znajduje się też zbiór map historycznych.

Późnośredniowieczna Europa. Ta i inne mapy są dostępne na stronie magazynu L'Histoire.

Późnośredniowieczna Europa. Ta i inne mapy są dostępne na stronie magazynu L'Histoire.

Warto też zwrócić uwagę na magazyn popularnonaukowy Pour La Science. Na stronie czasopisma znajduje się spora baza artykułów popularnonaukowych posegregowanych według dziedzin. Wybór jest naprawdę duży –  znajdą tu coś dla siebie miłośnicy archeologii, astronomii, biologii, matematyki, fizyki, psychologii, socjologii, a także nowych technologii, geologii oraz botaniki. Ponadto w dziale themes można znaleźć zbiory artykułów na różne ważne i popularne tematy, jak np. seksualność, depresja, globalne ocieplenie czy nawet... Gwiezdne Wojny.  Osobom zainteresowanym psychologią może także przypaść do gustu inny magazyn wydawany przez redakcję Pour la science – Cerveau&Psycho.

Na koniec coś na lekki i przyjemny temat –  kulinaria. Polecam stronę magazynu Cuisine Actuelle. Można tu znaleźć przepisy na takie specjały jak cukinia à la pizza czy pasta z wanilii i białej czekolady.

cukinia a la pizza- przepis na ten i inne smakołyki mozna znaleźć na stronie magazynu Cuisine Actuelle

cukinia a la pizza- przepis na ten i inne smakołyki można znaleźć na stronie magazynu Cuisine Actuelle

Na stronie jest naprawdę sporo przepisów, a wyszukiwarka umożliwia znalezienie potraw zawierających konkretny produkt. Są także przepisy w wersji video. Wegetarianom i weganom może natomiast przypaść do gustu strona czasopisma Slowly Veggie, która też zawiera sporo ciekawych przepisów.

Zobacz także…

Teksty piosenek jako materiał pomocniczy do nauki języka. Francuskie brzmienia – część 2: Naufragés du Silence
Kanały na YouTube, które pomogą Ci szlifować francuski
Dlaczego nauka języka szwedzkiego jest teraz łatwiejsza niż kiedykolwiek?
Dlaczego nauka języka szwedzkiego jest teraz łatwiejsza niż kiedykolwiek – część 2

 

Francuskojęzyczne gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe

lemondeZainspirowana artykułami Karola dotyczącymi mediów rosyjskojęzycznych i niemieckojęzycznych, postanowiłam stworzyć przegląd mediów frankofońskich. Dzięki internetowi ich wybór jest naprawdę szeroki.

Francuskojęzyczne czasopisma

Osobiście najchętniej sięgam do Le Monde. Ów centrolewicowy francuski dziennik ukazuje się nieprzerwanie od 1944 roku. Jak sam tytuł wskazuje, można tam znaleźć wiadomości nie tylko z Francji, ale z całego świata. Część artykułów na stronie internetowej dziennika jest dostępna tylko dla osób, które mają wykupiony abonament, jednak nawet bez niego da się tam znaleźć wiele ciekawych informacji. Osobom zainteresowanym sytuacją polityczną we Francji polecam dział politique, zaś aby poczytać informacje z całego świata, warto zajrzeć do działu international. Obecnie najszerzej omawiane tematy to, co raczej nikogo nie zdziwi, wybory prezydenckie w USA i wojna w Syrii, ale można tam także znaleźć wiadomości na tematy, o których w polskich mediach trudno usłyszeć, np. strajki studentów w RPA czy konflikty religijne w Birmie. Na stronie Le Monde są także działy poświęcone kulturze, ochronie środowiska, sportowi, odkryciom naukowym oraz szkolnictwu.

Drugim ważnym, opiniotwórczym dziennikiem francuskim jest centroprawicowy Le Figaro. Jest to najstarsza z obecnie ukazujących się we Francji gazet. Le Figaro powstał bowiem już w 1826 roku, jako tygodnik satyryczny. Tytuł nawiązuje do XVIII-wiecznej sztuki teatralnej Wesele Figara Pierre’a Beaumarchais, sławnej dzięki operom Mozarta i Rossiniego. Tytułowy Figaro to służący hrabiego Almavivy z Sewilli, znany z zamiłowania do intryg i prowokacji. Na stronie Le Figaro także można przeczytać sporo artykułów nie mając wykupionego abonamentu, jednak aby przeczytać niektóre z nich, trzeba wyłączyć blokowanie reklam. Oprócz informacji politycznych jest także spory dział poświęcony ekonomii. Jest także dział zatytułowany Lifestyle, gdzie można znaleźć informacje o nowych produktach, o miejscach, w których warto spędzić urlop, a także praktyczne porady dotyczące życia codziennego, jak np. wybielanie ubrań bez użycia wybielacza. Le Figaro wydaje też magazyn dla kobiet Madame.

Nadia Murad, 23-letnia jazydzka aktywistka na rzecz praw człowieka, laureatka nagrody Vaclava Havla. M. in. o niej można przeczytać w Madame, kobiecym dodatku do Le Figaro.

Nadia Murad, 23-letnia jazydzka aktywistka na rzecz praw człowieka, laureatka nagrody Vaclava Havla. M. in. o niej można przeczytać w Madame, kobiecym dodatku do Le Figaro.

Można w nim znaleźć nie tylko informacje o modzie, urodzie i gotowaniu, ale także artykuły na tematy polityczne i społeczne, np. tekst o Nadii Murad, irakijskiej aktywistce na rzecz praw człowieka, która przeżyła porwanie przez Państwo Islamskie, czy tekst o badaniach prowadzonych przez fundację Save The Children, z których wynika, że co 7 sekund gdzieś na świecie za mąż wydawana jest dziewczynka w wieku poniżej 15 lat.

L’Actualité to magazyn wydawany w Quebecu, francuskojęzycznej prowincji Kanady. Na stronie L’Actualité można znaleźć aktualności polityczne, głównie dotyczące Kanady i USA. Warto także zajrzeć do działu Société, gdzie mamy spory wybór artykułów o szeroko pojętej tematyce społecznej, m.in. artykuł o uchodźcach syryjskich mieszkających w Quebecu, o rosnącej popularności urban exploringu, o ciążach u kobiet w wieku powyżej 40 lat, czy o pomyśle zniesienia celibatu w Kościele katolickim. Interesujący jest też dział Santé et Science, gdzie można poczytać m. in. o bezsenności, o sztucznej inteligencji czy o szkodliwości kurzu.

Osoby zainteresowane francuskojęzycznymi wiadomościami z Afryki także mogą znaleźć coś dla siebie w internecie. Swoje strony internetowe mają m. in. benińska La Nouvelle Tribune, kameruńska Cameroon Tribune czy senegalski Le Quotidien.

Francuskojęzyczne stacje radiowe i telewizyjne

Osobom, które mają ochotę posłuchać radia po francusku, polecam stronę EcouterRadioEnLigne. Wybór jest naprawdę duży. Można słuchać radia od razu na stronie bądź skorzystać z linków do stron poszczególnych stacji. Spora część wymienionych tam stacji kładzie nacisk głównie na muzykę. Jedną z nich jest stacja La Grosse Radio. Na stronie stacji są trzy kanały: Radio Rock, Radio Metal i Radio Reggae. Można tam nie tylko posłuchać muzyki, ale też usłyszeć i przeczytać aktualności z muzycznego świata.

La Grosse Radio z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom metalu, rocka i reggae.

La Grosse Radio z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom metalu, rocka i reggae.

Osobom zainteresowanym wiadomościami politycznymi i społecznymi z Francji może przypaść do gustu stacja France Info. Prezenterzy mówią dosyć szybko, ale wyraźnie. Jeśli po wysłuchaniu audycji macie ochotę sprawdzić na piśmie, ile zrozumieliście, polecam słuchanie France Info na stronie stacji. Nagrania audycji są tam bowiem opatrzone transkrypcjami. Na stronie France Info można znaleźć także wiele ciekawych materiałów na video. France Info to bowiem nie tylko stacja radiowa, ale także stacja telewizyjna. Natomiast osobom zainteresowanym wiadomościami z francuskojęzycznej części świata arabskiego może spodobać się stacja France Maghreb 2.

Warto także posłuchać radia Africa no. 1. Na stronie radia warto zwłaszcza odwiedzić dział z podcastami. Można tam znaleźć nagrania wielu ciekawych audycji, np. Le Grand Débat – około godzinna dyskusja poświęcona któremuś z ważnych, aktualnych wydarzeń, jak np. prawybory we Francji, wybory prezydenckie w USA.

Program Le Grand Débat, emitowany przez radio Africa no. 1, to dyskusje na najważniejsze tematy z całego świata.

Program Le Grand Débat, emitowany przez radio Africa no. 1, to dyskusje na najważniejsze tematy z całego świata.

W ukazującym się co piątek programie Vendredi C'est Permis można posłuchać dyskusji na temat najważniejszych wiadomości z ostatniego tygodnia. Ciekawe dyskusje prowadzi też dziennikarka, pisarka i scenarzystka Fatou Biramah w programie Tu vas où Fatou?. Wśród tematów, wybranych uprzednio przez słuchaczy, jest np. literatura, toksyczne relacje czy porwania rodzicielskie. Fatou Biramah prowadzi też program Les pensées de Fatou Biramah. Są to krótkie, 10-15 minutowe rozważania na rozmaite tematy, od zdrad w związkach po fenomen popularności Kim Kardashian, prowadzone w sposób lekki i z przymrużeniem oka.

Na koniec chciałabym polecić stronę stacji telewizyjnej TV5 Monde. Warto oglądać JT International – codzienny, 15-20 minutowy program informacyjny przedstawiający najważniejsze wiadomości z całego świata. Można w nim usłyszeć nie tylko o powszechnie znanych sprawach, ale także o wydarzeniach, o których polskie media mówią mało lub wcale, jak np wojna domowa w Sudanie Południowym czy kryzys ekonomiczny w Wenezueli. Dla bardzo zabieganych osób istnieje też wersja Flash – ok. 2-3 minutowy komunikat dotyczący najważniejszych wiadomości. Jeśli nie mamy więcej czasu na podtrzymanie kontaktu z francuskim, warto poświęcić chociaż te 2-3 minuty. Na koniec informacja dla osób, które nie czują się wystarczająco pewnie, by oglądać programy po francusku. Na stronie jest także dział Langue française, zawierający materiały do nauki na różnych poziomach, od A1 do B2.

Dział Langue française na stronie TV5 Monde pozwala uczyć się francuskiego za pomocą autentycznych fragmentów programów telewizyjnych.

Dział Langue française na stronie TV5 Monde pozwala uczyć się francuskiego za pomocą autentycznych fragmentów programów telewizyjnych.

Są tam m.in. fragmenty programów emitowanych w TV5, opatrzone transkrypcjami. Warto od nich zacząć, a po jakimś czasie transkrypcje przestaną wam być potrzebne.


Zobacz także…

Rosyjskie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe
Niemieckie gazety, portale informacyjne oraz stacje radiowe
Przewodnik po Deutsche Welle
Kanały na YouTube, które pomogą Ci szlifować francuski

Francuskie brzmienia cz. 8. Subiektywny przegląd klasyki cz. 2

brzmieniaGdy, tworząc poprzedni wpis, sięgnęłam do licealnych korzeni mojej nauki języka francuskiego, dowiedziałam się, że składanka La vie est une chanson doczekała się kolejnych trzech części. Szczególnie ostatnia, czwarta część składanki, może być sporym ułatwieniem dla osób, które nie znają jeszcze biegle francuskiego. Znajdują się na niej bowiem polskie wersje klasycznych francuskich piosenek. Warto jednak zapoznać się najpierw z oryginałem, a dopiero później z polską wersją utworu. Trzeba też pamiętać, że tłumaczenia piosenek oddają ich ogólny sens, jednak nie zawsze są w stu procentach dosłowne, w końcu, jak mówi złośliwe porzekadło, tłumaczenie jest jak kobieta – albo piękne, albo wierne. Dlatego, zanim zaczniemy powtarzać i utrwalać dane słowo czy wyrażenie, warto sięgnąć do słownika. Dziś chciałabym przedstawić Wam wykonawców i piosenki, które szczególnie przykuły moją uwagę. Podobnie, jak w poprzednim wpisie, wybór będzie subiektywny i stronniczy, a kolejność przypadkowa.

Le roi (des cons) i Brave Margot Georges'a Brassensa, barda zmarłego w 1981 roku. Polskie wersje wykonuje Zespół Reprezentacyjny, grupa założona przez warszawskich studentów w latach 80-tych, reaktywowana w 2005 roku i działająca do dziś. Brave Margot to absurdalna i zabawna historia o młodej pastereczce, która zaopiekowała się osieroconym kotkiem. Le roi (des cons) rozprawia się z władcami różnych krajów dosadnie i bez pardonu – refren w polskiej wersji brzmi Nie poradzisz nic, bracie mój, gdy na tronie siedzi ch*j! Nie sposób tu odmówić Brassensowi daru przewidywania – w piosence pojawia się jest wzmianka o możliwym obaleniu irańskiego szacha: Il est possible, au demeurant, qu'on déloge le shah d'Iran. W 1979 roku, siedem lat po powstaniu piosenki, szach został obalony za sprawą ajatollaha Chomeiniego, a Iran oficjalnie przestał być monarchią. Polska wersja piosenki powstała w 1993 roku, stąd różnica w tłumaczeniu i wzmianka o śmierci Chomeiniego: Długo panował nam perski szach, Chomeini też zrobił ba bach. Na płytach Zespołu Reprezentacyjnego Śmierć za idee – ballady Georgesa Brassensa i Kumple to grunt jest o wiele więcej piosenek Brassensa. Są to m. in. Kumple to grunt (Les copains d'abord) – entuzjastyczna pochwała męskiej przyjaźni i Zła opinia (La mauvaise réputation) – zwierzenia poczciwego łobuziaka, który nie może odnaleźć się w miasteczku pełnym praworządnych obywateli. Osobom, które chcą zrozumieć teksty Brassensa, polecam stronę Analyse Brassens. Można na niej znaleźć objaśnienia co trudniejszych słów i wyrażeń oraz rozmaite ciekawostki.

Jacques Brel

Jacques Brel

Ne me quitte pas belgijskiego piosenkarza i aktora Jacques'a Brela, zmarłego w 1978 roku. Na YouTube jest też wersja z francuskimi napisamiJest to jedna z najbardziej znanych piosenek tego artysty. Została przetłumaczona na 24 języki, w tym afrikaans, fryzyjski i słoweński.  Polską wersję wykonuje Edyta Górniak. Piosenka opowiada o rozpaczy wywołanej opuszczeniem przez ukochaną osobę – bohater jest gotów stać się nawet… cieniem psa tej osoby, tyle tylko ją odzyskać. Z innych utworów Brela, dostępnych poza składanką, polecam Les bourgeois, w której artysta bezpardonowo rozprawia się z burżuazją, porównując przedstawicieli tej warstwy społecznej do świń i twierdząc, że ich głupota postępuje wraz z wiekiem i Jaurès, opowiadająca o śmierci Jeana Jaurèsa, polityka socjalistycznego, znanego z pacyfizmu, zamordowanego przez studenckiego działacza nacjonalistycznego w 1914 roku.

Piosenka Ubóstwiam drakę, opowiadająca o przeżyciach kobiety zakochanej w zbyt krewkim i wojowniczym mężczyźnie, zabrzmi znajomo zapewne każdemu, kto choć trochę zna i lubi Kabaret Starszych Panów. Mało kto jednak wie, że jej pierwotna wersja jest francuska i ma tytuł Rififi. Jest częścią ścieżki dźwiękowej do filmu Du rififi chez les hommes z 1955 roku, opowiadającego o przygodach włamywacza-recydywisty.

Ciekawe są piosenki śpiewane przez Krystynę Jandę. Janda na składance wykonuje dwa utwory – Gdybyś nie istniał ty i Szabadabada. Pierwsza z nich to polska wersja piosenki Si tu n'existais pas Joe'a Dassin, a druga- przekład piosenki Shabadabada z filmu Leloucha Un homme et un femme. Wgłębiając się w teksty tych piosenek, należy jednak zachować szczególną ostrożność, gdyż ich polskie wersje są bardzo swobodne.

Chciałabym wspomnieć też o twórcy, którego można usłyszeć na drugiej części składanki. Ów twórca to Michel Fugain, piosenkarz i kompozytor pochodzący z Grenoble, tworzącego solo oraz w zespołach Compagnie i Big Bazar. Na drugiej części składanki znajduje się jego piosenka Belle histoire, która ukazała się w 1972 roku i w krótkim czasie zdobyła dużą popularność. Jej tekst opowiada o przypadkowym spotkaniu dwojga ludzi – kobiety i mężczyzny. Tekst nie jest szczególnie skomplikowany, choć do jego zrozumienia przyda się znajomość dwóch podstawowych czasów przeszłych – passé composé i imparfait. Wsłuchując się w niego, łatwo odnieść wrażenie, że nastąpiło cudowne zrządzenie losu, a bohaterowie utworu są sobie przeznaczeni. Jednak finał historii jest zaskakujący. Jaki? Zobaczcie sami:

C'est un beau roman, c'est une belle histoire
C'est une romance d'aujourd'hui
Il rentrait chez lui, là-haut vers le brouillard
Elle descendait dans le midi, le midi
Ils se sont trouvés au bord du chemin
Sur l'autoroute des vacances
C'était sans doute un jour de chance
Ils avaient le ciel à portée de main
Un cadeau de la providence
Alors pourquoi penser au lendemain

Ils se sont cachés dans un grand champ de blé
Se laissant porter par les courants
Se sont racontés leurs vies qui commençaient
Ils n'étaient encore que des enfants, des enfants
Qui s'étaient trouvés au bord du chemin
Sur l'autoroute des vacances
C'était sans doute un jour de chance
Qui cueillirent le ciel au creux de leurs mains
Comme on cueille la providence
Refusant de penser au lendemain

C'est un beau roman, c'est une belle histoire
C'est une romance d'aujourd'hui
Il rentrait chez lui, là-haut vers le brouillard
Elle descendait dans le midi, le midi
Ils se sont quittés au bord du matin
Sur l'autoroute des vacances
C'était fini le jour de chance
Ils reprirent alors chacun leur chemin
Saluèrent la providence en se faisant un signe de la main

Il rentra chez lui, là-haut vers le brouillard
Elle est descendue là-bas dans le midi
C'est un beau roman, c'est une belle histoire
C'est une romance d'aujourd'hui

Z innych kawałków Fugaina na pewno warto zwrócić uwagę na Les Acadiens. Tekst opowiada o Cajuns– francuskojęzycznych mieszkańcach południowej Luizjany. Tekst zawiera sporo skrótów charakterystycznych dla języka mówionego, a właściwie nie występujących w języku pisanym, np. Ils rvent zamiast Ils revent, czy la mme zamiast la meme.

Jak już wspomniałam, mój przegląd jest subiektywny i stronniczy. Zachęcam do wyrabiania sobie własnego zdania na temat piosenek francuskich.


Poprzednia część:
Francuskie brzmienia cz. 7. Subiektywny przegląd klasyki cz. 1


Podobne artykuły…
Francuskie brzmienia: Dernière Volonté
Teksty piosenek jako materiał pomocniczy do nauki języka. Francuskie brzmienia – część 2: Naufragés du Silence
Francuskie brzmienia – część 3. Canailles
Francuskie brzmienia – część 4. Avec pas d'casque

Francuskie brzmienia – część 5. Czego może nauczyć nas hip-hop?
Francuskie brzmienia – część 6. W kręgu poetów przeklętych

Francuskie brzmienia cz.1: Dernière Volonté

dernierevolonteDo stworzenia tego wpisu zainspirowała mnie notka Adriany Oniszk "Urugwajskie głosy" i notka Karola Cyprowskiego "Muzyczne po Europie podróże". Uważam, że zdecydowanie warto poznawać piosenki tworzone w językach innych niż angielski, dlatego postanowiłam stworzyć kilka tekstów o muzyce francuskiej. Mój pierwszy wpis na ten temat będzie dotyczył projektu o nazwie Dernière Volonté.
Dernière Volonté (dosłownie: Ostatnia Wola) to projekt francuskiego muzyka Geoffroy'a D. 11 kwietnia tego roku Geoffroy gościł w Poznaniu na 2nd Wrotycz Festival. Dernière Volonté istnieje od 1998 roku. Od tego czasu jego dorobek ewoluował, stając się coraz bardziej melodyjny. Wśród wykonawców, którzy najbardziej wpłynęli na niego, Geoffroy wymienia Soft Cell, Kraftwerk, Suicide i Taxi Girl. Dernière Volonté zalicza się do nurtu military pop i dark ambient, jednak Geoffroy nie ogranicza się do elektronik i- używa także bardziej tradycyjnych instrumentów, m. in. organów.
Teksty Dernière Volonté są pełne melancholii i mroku. Są intrygujące i tajemnicze, a jednocześnie niezbyt trudne. Dlatego wszystkim, którzy opanowali podstawy języka francuskiego, polecam piosenki Geoffroy'a jako pomoc w nauce.
Jedna z moich ulubionych piosenek Dernière Volonté to "Mon meilleur ennemi". Tekst jest prosty i nie zawiera żadnych skomplikowanych form gramatycznych, a jednocześnie jest ciekawy. Tytuł w dosłownym tłumaczeniu brzmi "Mój najlepszy wróg". Nie wiemy dokładnie, do kogo podmiot liryczny adresuje swoje słowa, jednak na pewno kierują nim silne emocje. Nazywa swojego adresata m.in. cieniem słońca i atramentem, który nigdy nie schnie. Poniżej wklejam całość:

Tu es mon meilleur ennemi,
Ma plus grand énigme
Que je ne peux saisir
Tu es celui que je redoute,
Après qui je cours
Sans reprendre mon souffle

Tu es celui que je méprise,
Comploteur averti
Tu vises mon agonie
Tu es l'ombre du soleil,
Une encre jamais sèche
Un tatouage imparfait

Tu es le vice de mes vertus,
Celui qui capitule
Quand je me sens perdu
Tu es mon champ de bataille,
Mes ivresses fatales
Fruits de mes états d'âmes

Tu es mon sèche-coeur,
Mon péril à demeure
La source de ma douleur
Tu es celui que j'ai noyé,
Non-mort et enragé
Prêt à recommencer

Prêt à recommencer…

Tu es mon meilleur ennemi [x4]

Tu es mon meilleur ennemi,
Une encre jamais sèche
Un tatouage imparfait,
Prêt à recommencer
Prêt à recommencer
Prêt à recommencer…

Garść (nie)poważnych refleksji na temat programu Erasmus

erasmusZ wykształcenia jestem magistrem psychologii, a w tej dziedzinie odpowiedź na (prawie?) każde pytanie brzmi „to zależy”. Nie liczcie zatem na jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy warto jechać na Erasmusa. Spróbuję jednak rozprawić się z pewnymi dość popularnymi przekonaniami na ten temat. W ramach Erasmusa spędziłam semestr na Uniwersytecie Paris X- Nanterre i głównie to doświadczenie będzie przedmiotem moich rozważań.

Żeby poradzić sobie na Erasmusie, nie trzeba znać języka kraju docelowego- wystarczy znajomość języka angielskiego.

To z całą pewnością zależy od kraju oraz uczelni. W przypadku Francji znajomość języka angielskiego nie wystarczy. Znajomi z innych kierunków, którzy byli na Erasmusie w kraju znanym z gotowanych płazów, potwierdzają tę opinię. W Nanterre jedynymi zajęciami, na których dominującym językiem jest angielski, są zajęcia na wydziale filologii angielskiej oraz lektoraty, nieliczne zresztą. Silne przywiązanie Francuzów do własnego języka widać nie tylko na uniwersytetach, ale też na ulicach aglomeracji paryskiej. Dlatego przed wyjazdem warto opanować chociażby podstawy. Biegła znajomość języka francuskiego nie jest konieczna, o czym zaraz.

Żeby poradzić sobie na Erasmusie, trzeba biegle znać język kraju docelowego.

Moje doświadczenia i obserwacje mówią, że jest to fałsz. Nanterre jest dość obleganym miejscem- w końcu to prawie Paryż. W Nanterre jest sporo obcokrajowców, z Erasmusa i nie tylko. Być może dlatego wykładowcy mówią bardzo powoli. Jeszcze wyraźniej widać to na ćwiczeniach i konwersatoriach. Na pewnych ćwiczeniach z psychoanalizy Erasmusi zostali zwolnieni z wygłaszania referatów, mimo że nikt z nich o to nie prosił. Takie podejście prowadzących było raczej regułą niż wyjątkiem. Słowo „Erasmus” brzmiało momentami jak łagodniejsze określenie osoby niepełnosprawnej intelektualnie.

Żeby poradzić sobie na Erasmusie, przed wyjazdem trzeba dużo uczyć się języka.

Oczywiście, jak zwykle, odpowiedź brzmi „to zależy”. Jeśli „nauka” oznacza dla kogoś intensywne próby opanowania gramatyki oraz uczenie się na pamięć różnych słów występujących głównie w ambitnej literaturze (moje ulubione słowo: néanmoins- wszelako, jednakowoż), to moje doświadczenia mówią, że jest to fałsz. Jak już wspomniałam, w Nanterre jest sporo obcokrajowców, a wśród nich niewiele osób mówi po francusku naprawdę biegle. Dlatego w codziennych, niekoniecznie naukowych rozmowach, nadmierne przywiązywanie wagi do poprawnego wyrażania się może wręcz utrudniać komunikację. Co warto robić, by przygotować się językowo do wyjazdu? Na pewno mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Pomocne w tym mogą być rozmaite wydarzenia organizowane przez użytkowników portalu CouchSurfing. Osobom z Warszawy polecam czwartkowe spotkania w klubokawiarni Kwadrans Po Nieparzystej. Przychodzą tam obcokrajowcy z różnych krajów Europy oraz spoza niej. Oczywiście dominującym językiem jest angielski, ale czasami jest też okazja do rozmowy w innych językach.

Erasmus to świetny sposób na rozwój naukowy.

To z całą pewnością zależy od uczelni, którą wybierzesz. Jeśli chodzi o psychologię w Nanterre, niestety jest to fałsz. Z jednym wyjątkiem: jeśli jesteś zagorzałym czcicielem dziadka Freuda i święcie wierzysz, że większość ludzkich zachowań i problemów da się wyjaśnić za pomocą kompleksu Edypa bądź fiksacji na fazie analnej, jedź do Nanterre. Oferta dla miłośników wczesnej psychoanalizy jest naprawdę szeroka, także jeśli chodzi o zajęcia niezwiązane z psychoterapią. Koncepcje psychoanalityczne są podstawą wielu zajęć, np. z kryminalistyki i psychologii sądowej. Jeśli natomiast interesujesz się psychoterapią, ale nie zamierzasz zostać psychoanalitykiem, tylko np. psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym albo systemowym, lepiej wybierz inną uczelnię. Jeśli Twoją specjalizacją jest metodologia, psychometria bądź statystyka, też trudno będzie Ci znaleźć coś dla siebie. Dla porównania: psychologia w Louvain-la-Neuve w Belgii ma naprawdę szeroką ofertę dydaktyczną. Podsumowując: jeśli chcecie się rozwijać naukowo, bądźcie czujni, wybierając miejsce, do którego chcecie jechać.

Żeby wyjechać na Erasmusa, trzeba mieć sporo pieniędzy.

Prawdziwość tego stwierdzenia zależy od kraju i miejscowości. Aglomeracja paryska to jedno z droższych miejsc. Jedno jest pewne: gdy tylko dostaniecie się na Erasmusa, zaczynajcie działać w kierunku zdobycia miejsca w akademiku bądź niedrogiego lokum „na mieście”. We Francji istnieje taka instytucja, jak Caisse d'Allocations Familiales (CAF). Wspiera ona m. in. Erasmusów, jednak otrzymanie dodatku mieszkaniowego wiąże się ze żmudną, biurokratyczną procedurą. Dodatek ten może wpłynąć na Wasze konto np. już po powrocie do Polski. Oczywiście ilość potrzebnych pieniędzy to indywidualna kwestia. Jeśli ktoś zamierza spędzać każdy weekend na wędrówkach od klubu do klubu, oczywiście będzie potrzebował dużo pieniędzy. I tu dochodzimy do zasadniczego pytania…

 

Co tak naprawdę jest potrzebne, żeby poradzić sobie na Erasmusie?

Pewna osoba z mojego bliskiego otoczenia stwierdziła, że żeby poradzić sobie na Erasmusie, trzeba być pewnym siebie i mieć dużo kasy na alkohol. Alkohol oczywiście ułatwia komunikację, zwłaszcza w obcych językach. Na pewno potrzebna jest jakaś doza pewności siebie, jednak Erasmus jest też okazją, aby tę cechę pogłębić. Językowy i kulturowy skok na głęboką wodę bardzo w tym pomaga. Na pewno potrzebna jest też otwartość na nowe doświadczenia. Oceńcie zatem sami, czy warto 🙂

Języki regionalne Francji – oksytański. Część 3.

160px-Flag_of_Occitania.svg_Po serii wpisów dotyczących rozmaitych metod nauki (o tym jak pracować z plikami audio, jak czytać oraz kiedy używać Wikipedii) powracam do cyklu języków regionalnych Francji by znów przybliżyć polskiemu Czytelnikowi tematykę języka oksytańskiego, o którym już dwukrotnie była mowa na Woofli. Za pierwszym razem mieliśmy okazję krótko omówić sytuację językową w regionie do wybuchu rewolucji francuskiej. Dwa miesiące temu natomiast wyjaśniłem natomiast pojęcia vergonha oraz patois, które odgrywają niebagatelną rolę w kształtowaniu się oksytańskiej świadomości i są bezpośrednio związane z agresywną polityką państwa względem dialektów południowej Francji. Dziś przyjrzymy się oksytańskiej literaturze, standardowym normom zapisu oraz postaramy się odpowiedzieć na pytanie – czy istnieje jeden język oksytański czy też mamy raczej do czynienia z grupą dialektów?

8 września 1830 roku w prowansalskim Maillane na świat przyszedł Frédéric Mistral, postać dla języka oksytańskiego wręcz legendarna, autor dwóch najistotniejszych dzieł współczesnej literatury, bez której ciężko sobie wyobrazić tematykę jaką dziś się zajmujemy. Studiując prawo w Aix-en-Provence Mistral żywo zainteresował się historią południowej Francji, jej odrębnością i postanowił swoje życie poświęcić działaniu na rzecz lokalnej tradycji oraz języka dokonując przy tym rzeczy bezprecedensowych w historii europejskiej literatury, których skala do dziś budzi ogromne uznanie.

220px-Portrait_frederic_mistral

Frédéric Mistral – zdobywca literackiej nagrody Nobla w 1904 roku, prekursor współczesnej oksytańskiej literatury

W 1854 roku Mistral wraz z grupą kilku poetów tworzących w dialektach prowansalskich założyli stowarzyszenie Felibrów (oks. lou Felibrige), które stało się kolebką wszystkich innych organizacji zorientowanych na promocję oksytańskiego języka oraz kultury. Stowarzyszenie początkowo ograniczało swoją działalność do Prowansji, ale bardzo szybko stało się organizacją zrzeszającą twórców z innych regionów Południa. Ogromny wpływ na to miały dwa największe dzieła Mistrala: Mirèio oraz Lou Tresor dóu Felibrige.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że literatura oksytańska była jedną z pierwszych uhonorowanych nagrodą Nobla. Tą bowiem Mistral otrzymał w 1904 roku (dopiero rok później jej laureatem został Polak Henryk Sienkiewicz) za opublikowane 45 lat wcześniej Mirèio, poemat opowiadający historię nieszczęśliwej miłości tytułowej bohaterki osadzony w tak dobrze znanej autorowi sielankowej prowansalskiej scenerii. Osoby znające francuski i mające zacięcie lingwistyczne z radością informuję, iż tekst Mirèio jest opublikowany w całości z równoczesnym tłumaczeniem na język francuski na stronie Biblithèque National de France. Warto przejść choćby przez fragmenty, żeby zobaczyć jak wygląda sam język oksytański (dla osób znających włoski, kataloński czy hiszpański będzie on zapewne w dużej mierze zrozumiały) oraz zwrócić uwagę na to jak wiele mimo wszystko utwór traci na swoim tłumaczeniu, które, mimo że dokonane przez samego autora, traci melodię oraz rymy nadane mu oryginalnie w dialekcie prowansalskim. Wyróżnienie dzieła napisanego w języku nie uznanym za oficjalny przez komitet noblowski jest do dziś ewenementem i oprócz Mistrala udało się to jedynie Rabindranathowi Tagore w 1913 roku (bengali) oraz urodzonemu w Polsce Izaakowi Singerowi, który w 1978 roku został nagrodzony za twórczość w języku jidysz. Nagroda stała się bezsprzecznym dowodem żywotności języka oraz możliwości jakie niosło z sobą jego używanie – była faktem jaki stał w opozycji do rozpowszechnianej przez władze francuskie opinii o rzekomej zaściankowości patois.

Drugim dziełem Mistrala, na które warto zwrócić uwagę jest Lou Tresor dóu Felibrige będący obszernym słownikiem oksytańsko-francuskim (którego zarówno pierwszy jak i drugi tom są dostępne na stronie BNF). O ile Mirèio zostało napisane w rodzimym dla autora dialekcie prowansalskim, o tyle drugie, znacznie obszerniejsze dzieło jest owocem długoletnich badań Mistrala na polu oksytańskiego językoznawstwa i zawiera szczegółowo objaśnione słownictwo pochodzące ze wszystkich największych dialektów południowej Francji – od Gaskonii przez Langwedocję, Limousin, Owernię po Prowansję podkreślając wspólne korzenie tychże oraz ich równy status. Niewątpliwie wpłynęło to na rozpowszechnienie idei jednego języka oksytańskiego i wkrótce w szeregi felibrów zaczęli wstępować również twórcy z pozostałych regionów. Jednak twórczość Mistrala mimo swojego już wtedy kultowego statusu wzbudzała wśród niektórych pewne kontrowersje.

101_1019

Wejście do portu w Marsylii, która według normy klasycznej nazywa się Marselha, według normy Mistrala – Marseio.

Śledząc proces powstawania narodów i języków narodowych w XIX wieku bez trudu możemy dostrzec pewne analogie, bez względu na miejsce, w jakich sam proces ma miejsce. Standardyzacja języka w chwili gdy jest on rozbity dialektalnie nie jest zadaniem łatwym, ktoś mógłby wręcz zaryzykować stwierdzenie, że niemożliwym jest przeprowadzenie sprawiedliwej standardyzacji – zawsze jeden wariant języka musi zostać uprzywilejowany, jeśli chcemy zachować pewną naturalność użycia. Gdy kilka dialektów pretenduje do bycia tym najważniejszym zaczynamy natomiast mieć do czynienia z poważnymi tarciami na tym tle. Z oksytańskim było/jest podobnie. Najstarsze zabytki piśmiennictwa w langue d'oc pochodzą z czasów średniowiecza i to właśnie ortografia w nich zawarta była wzorem dla pierwszych nowożytnych twórców w tym języku. Problem polegał jednak na tym, że często stary system zapisu miał się nijak do rzeczywistej mowy używanej w południowej Francji po kilkuset latach. W celu ożywienia języka Mistral postanowił więc opracować osobne zasady ortografii oparte na współczesnym brzmieniu jego rodzimego dialektu prowansalskiego. Ortografia Mistrala (oks. la nòrma mistralenca) mimo iż dominująca w jego dziełach literackich i początkowo promowana przez felibrów miała jednak obok swojej popularności również znaczne wady, wśród których najczęściej wymieniano zerwanie z korzeniami (twórca zerwał chociażby z charakterystycznymi dla oksytańskiego "lh" oraz "nh" – te oksytanizmy można znaleźć dziś w języku portugalskim, brak też niemych spółgłosek na końcu wyrazów tak dobrze znanym wszystkim znającym francuski) oraz skupienie się na wymowie wariantu prowansalskiego, co znacznie wzmagało sprzeciw wśród twórców zamieszkujących inne regiony.

Prace opozycyjnych w stosunku do Mistrala oksytańskich językoznawców zaowocowały publikacją w 1935 roku gramatyki języka oksytańskiego (oks. Gramatica occitana segon los parlars lengadocians), której autorem był władający dialektem langwedockim Louis Alibert (lub oks. Loís Alibèrt). W książce tej, będącej kolejnym kamieniem milowym na drodze rozwoju jednego języka, zastosowano tzw. ortografię klasyczną (oks. la nòrma classica) opartą z jednej strony na wymowie langwedockiej łatwiejszej powszechnie do zaakceptowania ze względu na mniejszą ilość cech peryferyjnych niż to miało miejsce w wariancie prowansalskim, z drugiej natomiast nawiązującą znacznie bardziej niż system Mistrala do średniowiecznej twórczości trubadurów i zachowującą tradycyjną pisownię. Ortografia klasyczna bardzo szybko zdobyła dominującą rolę w środowiskach językowych i obecnie jest używana przez większość oksytańskich instytucji, z Institut d'Estudis Occitans na czele. Ortografia Mistrala nadal ma swoich zwolenników przede wszystkim w Prowansji na co niemały wpływ ma fakt, że wyrosła na bazie tamtejszego dialektu.

Dialekty oksytański

DIalekty oksytańskie. Źródło: www.locirdoc.fr

Czy jednak zwycięstwo normy klasycznej oznacza wytworzenie się jednego standardowego języka? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony podejmowane są rzeczywiście próby ujednolicenia i stworzenia tzw. occitan larg, który mógłby funkcjonować jako język oficjalny, z drugiej natomiast ze względu na brak wyraźnego centrum oraz skalę różnic pomiędzy wymową w poszczególnych regionach można w najlepszym wypadku mówić o powstaniu języka policentrycznego z różnymi oficjalnymi wariantami. Różnorodność dialektów oksytańskich najlepiej jest w stanie zaprezentować zresztą zapis dwóch norm skrajnych – w tym wypadku weźmiemy wariant prowansalski zapisany systemem Mistrala oraz wariant gaskoński zapisany systemem klasycznym:

(Prowansja/Mistral)Tóuti li persouno naisson libro e egalo en dignita e en dre. Soun doutado de resoun e de counsciènci e li fau agi entre éli em' un esperit de fraternita.

(Gaskonia/klasyczny)Totas las personas que vaden libras e egaus en dignitat e en dret. Que son dotadas de rason e de consciéncia e que'us cau agir enter eras dab un esperit de fraternitat.

Nie dziwi chyba nikogo fakt, że wariant pierwszy jest zbliżony bardziej do języka włoskiego, natomiast ten drugi do katalońskiego. Langue d'oc pełni bowiem funkcję takiego pomostu pomiędzy tymi językami – pomostu, który obecnie niestety jest mało widoczny. Patrzeć jednak na podobieństwo oksytańskiego do pozostałych przedstawicieli języków romańskich oraz rozbierać go na czynniki pierwsze będziemy następnym razem. Z pomocą podręcznika, którego naturalnie całego tutaj nie przepiszę, ale na pewno podzielę się informacjami wartymi szczególnej uwagi.


Podobne artykuły z serii "Języki regionalne Francji":

Język oksytański – część 2
Język oksytański – część 1
Język baskijski
Język bretoński
Język alzacki

Języki regionalne Francji – oksytański. Część 2.

160px-Flag_of_Occitania.svg_Nadszedł właśnie nowy rok i ciężko o lepszy termin ostatecznego wywiązania się ze starych zobowiązań i dokończenia projektu, nad jakim pracowałem przynajmniej od dwóch lat. Mowa oczywiście o cyklu poświęconym językom regionalnym Francji, którego części opisujące dialekty alzackie, bretoński oraz baskijski ukazały się jeszcze na "Świecie Języków Obcych". Tam też mieliście okazję przeczytać wstęp ukazujący czym język oksytański w ogóle jest i skąd pojawił się na terenach dzisiejszej południowej Francji – jeśli jeszcze tego nie wiecie to gorąco polecam przeczytanie. Podstawowa znajomość zagadnienia w znacznym stopniu ułatwi zrozumienie poniższego artykułu. Dziś przejdziemy do najnowszej historii języka, a w zasadzie jej najczarniejszego okresu związanego bezpośrednio z niemal całkowitym wymarciem oksytańskich dialektów. Temat ten jest niesłychanie ważny i w ogromnej mierze kształtuje dzisiejszą sytuację językową na południu Francji oraz oksytańską świadomość narodową, która mimo swej niszowości (o której przyczynach jeszcze na pewno wspomnę) jest zjawiskiem szalenie interesującym.

Opowieść zakończyliśmy ostatnio w okresie rewolucji francuskiej, która będąc powszechnie utożsamiana z pojawieniem się swobód obywatelskich i zrównaniem ludzi wobec prawa bez względu na przynależność stanową stała się jednocześnie źródłem jednej z pierwszych w dziejach ludzkości szerokiej kampanii mającej na celu zapewnienie nieograniczonej dominacji językowi oficjalnemu. Paryska wersja langue d'oil zyskała jako "język narodu francuskiego" oficjalny status i odtąd zaczął się stopniowy proces wypierania języków mniejszościowych. Główną ofiarą musiały stać się tutaj dialekty langue d'oc, które mimo utraty swojego znaczenia w ciągu poprzednich stuleci nadal były w południowej Francji używane przez zdecydowaną większolangues_regionalesść ludności, a pod względem ilości użytkowników w całej republice ustępowały jedynie dialektom rodaków z północy. Agresywna promocja jednego języka dla jednego narodu, jaką od ponad 200 już lat forsują kolejne rządy francuskie w oparciu o idee rewolucyjne położyła tej lingwistycznej dychotomii kres.

Główną rolę odegrały tutaj dwa zjawiska, których działanie na masową skalę zaczęło być zauważalne w XIX wieku. Mam tu na myśli powszechną edukację oraz industrializację. Program nauczania przewidywał wyłączne użycie języka francuskiego w szkołach oraz surowe kary dla uczniów, którzy w czasie zajęć lekcyjnych ośmieliliby się odezwać w swoim ojczystym dialekcie. Przeprowadzono też szeroką kampanię mającą na celu zdeprecjonowanie byłego języka trubadurów, co udało się w bardzo dużym stopniu. Z problemem oksytańskim do dziś nierozerwalnie są powiązane dwa terminy: vergonha oraz patois. Ten pierwszy oznacza "wstyd" i jest bezpośrednio związany z upokorzeniami jakich doznawali uczniowie z powodu swojego oksytańskiego pochodzenia na przełomie XIX i XX wieku. Często opisuje on językową politykę w południowej Francji na przestrzeni wspomnianego okresu i jest mocno zakorzeniony w nowoczesnym oksytańskim nacjonalizmie. Porównanie go do żydowskiego holocaustu byłoby naturalnie porównaniem znacznie na wyrost, ale nie ulega wątpliwości, iż  vergonha odgrywa bardzo istotną rolę martyrologiczną w oksytańskiej świadomości.

Drugi termin, patois, to według słownika języka francuskiego: Système linguistique essentiellement oral, utilisé sur une aire réduite et dans une communauté déterminée (généralement rurale), et perçu par ses utilisateurs comme inférieur à la langue officielle. Powyżej przytoczona definicja pochodzi już z dzisiejszej epoki i swoją ostrością w pewnym stopniu ustępuje odpowiednikom z pierwszych edycji legendarnego Larousse'a, ale zachowała główne elementy składające się na termin patois. Jest to:

a) system lingwistyczny określony jako essentiellement oral – mamy więc nacisk położony przede wszystkim na jego formę mówioną. Dziś brzmi to neutralnie, ale pogląd na temat braku możliwości zapisania dialektów oksytańskich zaowocował faktem, iż wielu jego użytkowników do dziś uważa, że nie posiadają one swojej formy pisemnej. Zakrawa to na paradoks, gdy weźmiemy pod uwagę, iż kilkaset lat temu był to jeden z najbardziej płodnych języków Europy.

b) Patois jest też utilisé sur une aire réduite – używany na ograniczonej przestrzeni oraz dans une communauté (…) généralement rurale – przede wszystkim w społeczności wiejskiej. Rzeczywiście obecnie ciężko usłyszeć oksytańskie dialekty w większych miastach południowej Francji – jedynym wyjątkiem zdają się być komunikaty nadawane w tuluzańskim metrze, choć i tutaj ograniczają się one do podawania nazw przystanków w dwóch wersjach językowych. Wiejski charakter został jednak narzucony w ciągu ostatnich stuleci – to właśnie miasta takie jak Tuluza stały się pierwszym celem językowej asymilacji, która miała wytrzebić oksytański nie tylko ze szkół, ale i z serc tubylców. Wiejskie pochodzenie nie było na przełomie XIX i XX wieku szczególnym powodem do dumy, a władze zrobiły bardzo wiele by pokazać, że to właśnie francuski jest językiem miast, pieniądza, wolności i jednego wspólnego narodu. Przyswojenie języka oficjalnego wiązało się z lepszym życiem i wyższym statusem społecznym. Langue d'oc został natomiast zepchnięty niemal dosłownie do stodół w wioskach na krańcu świata, bo miejsca te były na dobrą sprawę jedynymi, w których język nadal był przekazywany z pokolenia na pokolenie.

c) Powyższe elementy definicji niejako implikują element ostatni, który jest, zwłaszcza w naszych czasach, najcięższą barierą do przezwyciężenia w drodze do rewitalizacji języka. Patois jest bowiem perçu par ses utilisateurs comme inférieur à la langue officielle, czyli odbierany przez swoich użytkowników jako podrzędny, gorszy w stosunku do języka oficjalnego tj. francuskiego. I tą podrzędność rzeczywiście się widzi już na pierwszy rzut oka.

101_0890Nie prowadziłem we Francji badań terenowych – dwumiesięczna podróż nie może się równać poważnemu podejściu do problemu, ale diametralne różnice pomiędzy postrzeganiem niektórych zjawisk w zależności od odwiedzanego regionu pozwoliły mi przynajmniej przypuszczać, iż pobieżne obserwacje nie mogą się mijać w znacznym stopniu z prawdą. W Alzacji spotkałem osoby, które mówiąc między sobą potrafiły wymieniać francuski, alzacki i niemiecki w proporcjach właściwych tylko sobie i uważały to za powód do dumy. W Bretanii co prawda spotkałem zaledwie jedną osobę uczącą się jedynego celtyckiego języka na stałym lądzie, ale znajomość bretońskiego nie była czymś wstydliwym. Częstym motywem wystroju domów było chociażby umieszczenie na nich bretońskiego słowa ker oznaczającego niegdyś zamek, obecnie natomiast bliższe znaczeniowo domowi. Gdy pojedziemy bardziej na południe spotkamy się z jeszcze bardziej odmiennym językiem i jeszcze większą manifestacją dumy z tej odmienności. Mowa tu oczywiście o Baskach.

Jak wygląda na tym tle Oksytania? Bardzo blado. Na pytanie o jakąkolwiek znajomość oksytańskiego zadane niemal kilkudziesięciu osobom z południa Francji pozytywnie odpowiedziały zaledwie dwie. Pierwszą była pani pracująca w oficjalnej księgarni Institut d'Estudis Occitans. Drugą był chłopak z Pau, który w miejscowym dialekcie porozumiewa się nadal ze swoimi dziadkami w jednej z pirenejskich wsi. Spotkanie było niezwykle ciekawe, mieliśmy okazję wysłuchać na żywo kilku utworów w jednym z tamtejszych dialektów – nasz rozmówca okazał się mieć bowiem całkiem niezły głos, porozmawialiśmy na temat użycia dialektów w praktyce w tak oddalonych od centrum miejscach. Uderzało jednak niemal podręcznikowe opowiadanie o języku, które na dobrą sprawę przeradzało się w rozmowę o jego mankamentach. Przede wszystkim nie był to occitan, był to patois. I był to patois ze wszystkim cechami opisanymi w słowniku języka francuskiego – była to mowa, której się nie zapisuje (był ewidentnie zaskoczony gdy pokazałem mu kupiony kilka dni wcześniej podręcznik), którą mówią prawie wyłącznie starsi i jaka jest szalenie niepraktyczna, bo wioska obok używa już innej, niezrozumiałej wersji tejże. Z jednej strony biła od naszego znajomego szczera radość z tego, że oto może turystom z Polski opowiedzieć o swoich korzeniach, ale z drugiej było to bardzo smutne, bo jakże inne od tego co mogliśmy ujrzeć w innych regionach Francji. Podobnie było zresztą na całym Południu – na moje pytanie Parlez-vous occitan? najczęstszą odpowiedzią było Eh… Patois?. Tak jakby fakt istnienia tego odrębnego języka został zupełnie wymazany ze świadomości ogółu mieszkańców. Kto wie jak wyglądałaby jego sytuacja gdyby nie ludzie, jacy w pewnym momencie zdali sobie sprawę z tego, że oksytańskie dziedzictwo trzeba ratować. Ale o nich oraz ich osiągnięciach opowiem w następnym artykule.

Podobne artykuły:

Języki regionalne Francji – oksytański. Część 1.
Języki regionalne Francji – baskijski

Języki regionalne Francji – bretoński
Języki regionalne Francji – alzacki

Język kaszubski – nowe źródła

Języki regionalne Francji – oksytański. Cześć 1.

Po sześciu miesiącach przerwy (zdecydowanie za długiej) nadszedł czas na odświeżenie "Świata Języków Obcych" i kontynuację cyklu poświęconego francuskim językom regionalnym. Temat dzisiejszego artykułu jest na tyle szeroki i zawiły, że postanowiłem podzielić go na kilka części. Oksytański (zwany również językiem prowansalskim bądź też langue d'oc) w odróżnieniu od omawianych już alzackiego, baskijskiego czy bretońskiego jest bowiem językiem romańskim, którego znaczenie dla historii Francji, a szczególnie jej południowej części, jest znacznie większe i nie ogranicza się do roli regionalnej. Zaryzykuję nawet tezę, że gdyby parę wieków temu historia potoczyła się inaczej to dziś w niczym nie ustępowałby językowi francuskiemu. Tak się, jak wiemy, nie stało i dziś oksytański jest dowodem na to jak język, w którym niegdyś powstawały dzieła na skalę europejską potrafi w ciągu kilkuset lat niemal zniknąć z ludzkiej świadomości. Jednak dorobek, historia, unikalna pozycja w rodzinie języków romańskich oraz coraz bardziej udane próby rewitalizacji sprawiają, że trudno przejść obok niego obojętnie.

W polskim językoznawstwie jeszcze do niedawna znacznie częściej można było się spotkać z nazwą prowansalski, zapożyczoną od jednego z regionów, w których oksytański był niegdyś rozpowszechniony. Nazwa ta wydaje mi się jednak myląca – po pierwsze nie uwzględnia pozostałych departamentów francuskich, w których język jest używany, po drugie sugeruje, jakoby właśnie Prowansja miała być jego bastionem, co nie przekłada się na rzeczywistość. Żeby wyjaśnić skąd się wziął oksytański musimy się cofnąć o 1600 lat, do czasów, kiedy przez Galię przetoczyły się hordy plemion germańskich, które wyrwały ją ostatecznie z rąk cesarstwa rzymskiego. Już wtedy południowa i północna część prowincji znacznie się od siebie różniły. O ile południe było bogatsze oraz leżało w bezpośredniej bliskości ścisłego centrum rzymskiej kultury, o czym świadczyła chociażby ogromna liczba miast, tak północ miała charakter bardziej peryferyjny, gdzie większe osady powstawały na bazie obozów wojskowych, a ogromny wpływ na lokalne dialekty miały dominujące przed rzymskim podbojem języki celtyckie. Różnica utrzymała się również po zajęciu całej Galii przez Franków, co nastąpiło w wyniku bitwy pod Vouillé w 507 roku. Żywioł germański nigdy tak naprawdę nie zagościł na południu, które pozostało rzymskie w swym charakterze. Miejscowe redakcje łaciny, jakkolwiek różniące się w średniowieczu już znacznie od starożytnego standardu, rozwijały się własnym rytmem, nie zatracając jednocześnie kontaktu z Italią czy Półwyspem Iberyjskim. Północ jednak została poddana znacznym wpływom frankijskim i odbiło się to istotnie na rozwoju języka francuskiego.

Langues d'oïl oraz langues d'oc.
Powszechnie przyjmuje się, że galijskie dialekty łaciny zostały rozbite na dwie główne grupy: langues d'oïl oraz langues d'oc. Ich zasięg terytorialny przedstawia poniższa mapa francuskich języków regionalnych.

Francuskie języki regionalne w połowie XIX wieku.

Nazwy grup dialektalnych pochodzą od wyrazów oznaczających partykuły twierdzące. Na północy było to oïl (pochodzi od łacińskiego hoc il, a przerodziło się w dzisiejsze oui), na południu natomiast oc (od łacińskiego hoc). Langue d'oïl, jak już wcześniej wspomniałem, w związku z wpływem substratu celtyckiego oraz germańskiego w dużej mierze oderwał się od innych języków romańskich i jego odmienność  (porównywalna chyba tylko z językiem rumuńskim) jest oczywista nawet dla osób, które nigdy specjalnie się tą rodziną nie zajmowały. Langue d'oc natomiast pozostał bliżej centrum i przez wieki stanowił coś na kształt pomostu łączącego język włoski oraz hiszpański. Cóż się stało, że niemal nikt już o tym, niegdyś ważnym dla europejskiej kultury, języku nie pamięta?

Okres świetności języka oksytańskiego
Średniowieczna Francja jest podawana często za wzorcowy przykład państwa o strukturze feudalnej. Poszczególne regiony były zarządzane przez możnych, którzy formalnie uznawali zwierzchnictwo króla. Faktycznie jednak, aż do XIII wieku  władza królewska była fikcją, co sprzyjało tendencjom odśrodkowym i samodzielnemu rozwojowi peryferyjnych państewek. Jednym z nich było hrabstwo Tuluzy , które stało się ważny ośrodkiem kulturowym oddziaływującym mocno również na tereny znajdujące się poza granicami korony francuskiej. Oddziaływanie to pociągało za sobą również  rozprzestrzenianie się langue d'oc, który dominował na dworze tuluzańskim (herb hrabiów Tuluzy – złoty krzyż na czerwonym tle – do dziś jest symbolem rozmaitych organizacji oksytańskich). Za sprawą znanych na całym kontynencie trubadurów język oksytański stał się głównym językiem poezji średniowiecznej. Warto pamiętać, że nawet król Anglii Ryszard Lwie Serce, będący jednym  z trubadurów nie tworzył po angielsku (którego najprawdopodobniej w ogóle nie znał), czy francusku, lecz właśnie w langue d'oc. Oksytański był też jednym z pierwszych wariantów łaciny, w którym rozwinęło się osobne piśmiennictwo i stał się pod tym względem prekursorem oddziałując znacznie na pozostałe języki romańskie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że współczesny alfabet portugalski został oparty na pisowni oksytańskiej i to właśnie w południowej Francji po raz pierwszy zaczęto używać dwuznaków rh i lh, które dziś na pierwszy rzut oka wyróżniają portugalski spośród innych języków romańskich. 




Widok na most oraz katedrę w Albi – jeden z najprężniej działających ośrodków katarskich w XIII wieku.



Wyprawa przeciw albigensom i jej skutki dla rozwoju języka oksytańskiego
Pozycja języka oksytańskiego uległa zmianie dopiero pod koniec średniowiecza wraz ze wzmocnieniem władzy królewskiej, która preferowała paryską wersję langue d'oïl. Punktem zwrotnym w historii południowej Francji stała się wojna, jaka miała miejsce w latach 1209-1229. Wyprawy krzyżowe skierowane przeciwko herezji katarów (zwanych też albigensami – nazwa pochodzi od miasta Albi, jednego z ważniejszych miast średniowiecznego południa Francji) zamieniły się formalnie w krwawy podbój południa przez możnych z północy związanych bezpośrednio z królem. Wraz z nimi przybył na te tereny langue d'oïl, który już stopniowo zaczął dominować jako język rycerstwa i administracji. Ostatnią prowincją, w której język oksytański został wycofany z oficjalnego użytku w 1789 roku było Béarn położone przy granicy hiszpańskiej. Langue d'oc pozostał jednak mimo wszystko nadal obecny w miastach i wsiach południowej Francji. Decydujący cios zadały mu dopiero idee francuskich rewolucjonistów, o czym napiszę już w części drugiej. 

W następnych częściach postaram się też opowiedzieć trochę więcej o samym języku, jego pozycji w rodzinie języków romańskich, aktualnej sytuacji oksytańskiego języka, kultury oraz świadomości narodowej. Wspomnę też parę słów o podręczniku Parli Occitan, jaki udało mi się nabyć podczas pobytu w okolicach Tuluzy. Jeśli masz natomiast jakieś ciekawe spostrzeżenia, chciałbyś podziękować, ewentualnie skrytykować fakt długiego zastoju na blogu i zmotywować do dalszego pisania będę bardzo wdzięczny za każdy komentarz z Twojej strony. Tak czy inaczej, cieszę się, że wróciłem do pisania.

Podobne posty:
Języki regionalne Francji – baskijski
Języki regionalne Francji – bretoński
Języki regionalne Francji – alzacki
Język kaszubski – jedyny język regionalny w Polsce
Afrikaans – krótki wstęp historyczno-kulturowy